Mój mąż jak mu opowiedziałam wczorajszą historię nie był zdziwiony. Powiedział: "No tak, cała ona. Po prostu zawsze musi być jak ona chce i wszystkich musi pouczać. Zachowała się jak burak." Mówił, że właśnie dlatego obawiał się czy to dobry pomysł... No ale cóż stało się, było minęło. Ogólnie dzień do dupy był. Po prostu dzień płakania. Potem moja mama jakoś tak dziwnie mnie olała, kiedy chciałam z nią rozmawiać, a na koniec dnia zestresowany P. dołożył swoje i zrobił z igły widły. A ja jakaś mało odporna jestem, płaczliwa... Zresztą sama widziałam co robi mały jak ja się denerwuję i od razu zrobiło mi się go strasznie szkoda, a to tylko spotęgowało mój podły nastrój i płacz gotowy. Strasznie wkurzona wzięłam psa i zawinęłam się na lotnisko. Tam mi zawsze lepiej. Chwila spaceru, zapach skoszonej trawy, pas startowy na tle zachodu słońca i małe Cessny zlatujące na noc do hangarów po szkoleniowych lotach... 15 minut i od razu lepiej... Oczywiście z P. doszliśmy do porozumienia bardzo szybko.
Ruchy maluszka czuję właściwie codziennie, wczoraj wieczorem prawie się udało żeby tatuś też poczuł, no ale niestety mały tym razem trochę za lekko kopnął. Myślę, że to już kwestia dni, kiedy się ujawni ojcu
No i niespodzianka- Staś chyba zostanie Jasiem
Wiemy, że bardzo popularne, może oklepane, ale... ładne, polskie, klasyczne i ma 3 ładne formy- Jan, Janek, Jaś. W przypadku Stanisława formy pośrednie czyli Staszek, Stachu kompletnie nam się nie podobają.
W moim ciele kolejna zmiana, tym razem wcale nie ładna i wcale nie do zaakceptowania- mega cellulit na udach. Nie wiem skąd to nagle wylazło, ale wygląda okropnie. Podjęłam walkę- więcej ćwiczeń, masaż fusami z kawy, dokładniejszy niż dotychczas masaż oliwką. Powinnam też chyba więcej wody pić.
Cieszę się, że nie mam innych okropnych dolegliwości. Bardzo dobrze znoszę tą ciążę. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2014, 11:10
Cześć Kochane!!! Wszystkie was i z osobna pozdrawiam i wyscickiwuje 

:*:*:*:*:*:* Staram sie nadrobić stracony czas, oglądamo nowiuśkie zielone kropeczki, ślicznie rosnace brzuszki i kolejne starcia
Cały czas o was myślałam i modliłam sie za was 
Wróciłam ponieważ mój Pysio strasznie mnie naciskał by spróbowac. Ja sie zgodziłam ale z całym pakietem czyli OVU testy owulacyjne witaminy i zel Conceive Plus. Postanowiliśmy, ze jak do końca roku nam nic nie wyjdzie to idziemy do lekarza moze wymyśli coś innego 
Co robiłam jak mnie nie było??? Hmmm pracowałam i pracowałam i pracowałam, remont dalej sie nie skończył juz cholery dostaje. Brakuje nam rak do pracy, nawet zapłaciłabym komuś (nie duzo bo mnie nie stac) za pomoc nam... Dwa tygodnie temu było dwóch taki kolegów ale nie odezwali się jaką kase by chcieli za pomoc w dokończeniu remontu.
Buziaki :*:*:*:*:*
I juz jestem po IUI podala mi 9mln plemnikow z 10,2 powiedziala ze dobre
lezalam 15 min po
teraz leze w domku z nogami do gory 
Dzisiaj troche bardziej bolalo niz poprzednio moze to dobry znak 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2014, 11:39
Ciężko jest o dobre dziecko, musi być na nie duże zapotrzebowanie skoro jeszcze nie mamy swojego, niestety nie jesteśmy pierwsi w kolejce, ale mam nadzieję, że już niedługo przyjdzie na nas czas 
Tak na poprawę humoru : http://www.youtube.com/watch?v=Dy9qhs_ROPw
Wizyta u gina na 20.40 zobacze mojego lobuza albo lobuziare co tak daje o sobie znac przez moj zoladek. Troche sie boje czy wszystko jest ok, ale mdlosci i wymioty mowia chyba same za siebie prawda? licze ze lobuz pokaze jakie to fikolki robi 
Niestety nie zrobilam podstawowych badan bo nie jestem w stanie rano jechac do osrodka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2014, 14:04
Czekałam na klientkę, która w sobote ma wesele. I tak gadamy gadamy robimy te pazury i gadamy. Nagle mówi do mnie:
-Pani Magdo u mojej znajomej w rodzinie to się dzieje! Och dzieje się! Córka mojej koleżanki mówi z wielkim płaczem i żalem, że ona w ciązy jest!
Rodzice nic nie myśląc, rzekli no to fajnie, bo córke swoją znają i wiedzą jakie ma podejście do dzieci - ODRAZĘ! Podobno się zabezpieczali ale widocznie ten sposób był mało skuteczny. Diewucha ma 27 lat i ma super faceta. Są razem od 7 lat, no ja juz mam więcej niż 7 z moim mężem, ale małżeństwem jesteśmy od roku dopiero 
Ta dziewczyna powiedziała, że nigdy nie chce dziecka ani rodziny. Dziwne, wychowała się w pełnej rodzinie, ale ojciec jej podobno jakieś takie dziwne ma podejście...chyba wszystko wzięła od niego
No i ta laska mówi,a raczej krzyczy, że ona usunie, że nie chce tego dziecka! Ona zrobi wszystko, żeby poronić. Chciała pójśc na zabieg.. Ojciec tak się zdenerwował, że aż do Puław gnał do znajomego lekarza i chciał aby ona pojechała do niego to jej wszystko powie jak to wygląda i w ogóle. Może zmieni zdanie. Tak zasuwał, że policja go złapała, dostał 10 pkt karnych i 1000zł mandatu za prękości i nieważny dowód rej. Aż się zagotował. Wrócił do domu. Złapał swoją córkę i krzyczy na nią, tak się na nią darł, że spokorniała w ułamku sekundy. Moja klientka mówi;
-Boże dałeś takie dziecko, a ona, że zrobi wszystko aby tylko poronić.
Podpowiedziałam by tej znajomej podsuneła pomysł puszczenia jej parę filmów o aborcji albo poronieniu i szybciutko zmieni zdanie. Ale i u mnie pojawiła się ta zgryzota, którą tępie, bo chcę byc dobrym człowiekiem. Mówi mi, że czemu dzieje się tak, że jak chcemy to nie mamy a jak nie chcemy to jest nam dane. Ale szybko się pozbierałam i mówię:
- Pani Grażynko, bo Bóg dał jej szansę na zmianę samej siebie. Dlatego dał jej dziecko.
Patrzyła na mnie i przytaknęła.
Dlatego ja wyznaję zasadę jak i wiele innych
MIEJ WYJEBANE A BĘDZIE CI DANE 
Dużo dziewczyn dziwi mi się, że mam takie podejście. A co jest lepsze? Zamknięcie się w domu, odcięcie od świata żywych i przejście do nierealnego życia martwych? U mnie niestety nigdy nie było słychać serduszka, ale mówiono mi, że jest wcześnie. Może dlatego takie mam podejście, bo od końcówki 9 tyg ja czułam, że jest coś nie tak. Czułam. intuicja ponownie mnie nie zawiodła. Dlatego udało mi się szybko stanąć na nogi. Chcę żyć, cieszyć się nim, tym co mi daję!
kochać męża,rodzinę i przyjaciół. Kiedyś widziałam podpis jednej z dziewczyn na forum, że nic nie boli bardziej niż śmierć niespełnionych marzeń. I tu odkryłam co mnie najbardziej bolało w tej jakże krótkiej ciąży. Nie sam fakt obumarcia mojego Kropka, ale to jak umiałam wyobrazić sobie siebie za te 9 miesięcy z maluchem
kupowanie ubranek. Jak wchodziłam do jakiegokolwiek sklpeu z odzieżą biegłam na dział dziecięcy i jak wariatka przetrzepywałam wszystkie wieszaki w poszukiwaniu tej wyjątkowej rzeczy. Ale całe szczęście, że mogła je oddać
zostawiłam sobie jedno body.. może wrzucę je do skrzyni naszego łoża małżeńskiego? Tak dla zaklęcia ;P nie no świruje
do tego potrzebna jest tylko nasza miłość 
Jest plaga ciąż...nadal trwa
ale jest powiedziane:
OSTATNI BĘDĄ PIERWSZYMI!
Amen dziewuszki i trzymam kciuki za każdą z Was!!!! :*
Jak ja kocham kiedy on kopie
Pełnia szczęścia, zalewa mnie fala miłości 


Dzień już do przeżycia, temperatura jak dla mnie idealna - ani za ciepło, ani za zimno.
Wczoraj się strasznie nakręciłam na test i już byłam przekonana, że będzie pozytywny, bo żaden mój poprzedni wykres tak nie wyglądał...troszkę mi się przykro zrobiło, ale to nic. Termometr po @ spada na wczasy (a ta już tuż tuż - po zrobieniu testu nagle zaczęłam czuć jakieś ciągnięcia).
Ogólnie dziś nawet troszkę na siłę myślę pozytywnie, jak jakieś czarne myśli mi przyjdą do głowy, to zaraz szukam pozytywnych tematów i rozmyślam o nich 
No i tak jakoś sobie dziś pomyślałam, że priorytetem w dążeniu do szczęścia jest nauczenie się cieszyć z tego, co się ma...niby to takie oczywiste, a tak często o tym zapominamy....
Co do wyjazdu, to dalej trzymam język za zębami, a już ze dwa razy bym się wygadała...trzeba wytrzymać jeszcze te niecałe 3 tygodnie. Oj, będzie ciężko...
DLA TYCH, KTÓRE CHORUJĄ NA NIEDOCZYNNOŚĆ TARCZYCY...czyli dla mnie też
)
Spożywane przez nas produkty mają swój określony skład chemiczny, który bezpośrednio wpływa na funkcjonowanie organizmu, a także na przebieg choroby. Dieta osób, u których stwierdzono niedoczynność tarczycy, powinna opierać się na niskiej zawartości węglowodanów, które co prawda są niezbędne do spalania białek i tłuszczów, ale powodują dodatkowy wzrost masy ciała u chorego. Należałoby zatem ograniczyć spożywanie słodyczy, ziemniaków, ryżu, makaronów, kasz, produktów mącznych (w tym także chleba). Do codziennej diety warto natomiast włączyć białka, które sprzyjają większemu wydatkowaniu energii na trawienie i nie odkładają się w postaci tkanki tłuszczowej. - Zaleca się zwłaszcza takie produkty, jak chude mięso, chude ryb oraz nabiał. Pozytywny wpływ na zdrowie osób z niedoczynnością tarczycy mają również owoce i warzywa, ale nie wszystkie. Z jadłospisu trzeba wyłączyć surową kapustę, brokuły, kalafior, brukselkę, rzodkiew, gorczycę oraz soję, które spożywane w nadmiernych ilościach, ograniczają wchłanianie niezbędnego jodu – mówi Hanna Bieszczad, dietetyk z Centrum Naturhouse.
Gdzie szukać cennego jodu i witamin?
W diecie osób z niedoczynnością tarczycy, oprócz jodu, bardzo ważną rolę odgrywa również cynk oraz witamina C. Jod jest mikroelementem, bez którego tarczyca nie może wytwarzać odpowiedniej ilości hormonów potrzebnych do stabilizacji masy ciała, utrzymania prawidłowego stanu skóry, włosów i paznokci oraz procesów rozmnażania. Pokarmy bogate w jod to przede wszystkim: sól kuchenna jodowana, ryby morskie (dorsz, łosoś, makrela wędzona), owoce morza, mięso, nabiał, szpinak. Kolejnym mikroelementem potrzebnym do prawidłowego wzrostu tkanek jest cynk, obecny m.in. w produktach pochodzenia zwierzęcego, a także w rybach, ziarnach zbóż czy nasionach. Z kolei witamina C, odpowiedzialna za układ odpornościowy i produkcję kolagenu, występuje głównie w świeżych owocach cytrusowych i warzywach (pomidorach, papryce, pietruszce).
Jak poradzić sobie z nadmierną wagą?
U osób z niedoczynnością tarczycy występuje często spowolnienie przemiany materii. Oznacza to, że organizm przybiera na wadze, nawet jeśli nie nastąpiły zmiany w żywieniu czy trybie życia. Aby jednak rozpocząć kurację odchudzającą, należy odpowiednio wcześniej ustabilizować poziom hormonów tarczycy. U niektórych chorych już samo przyjmowanie leków powoduje utratę zbędnych kilogramów i powrót do prawidłowej wagi. - Jeśli pomimo leczenia, waga nie wraca do normy, można przejść na dietę odchudzającą. Kuracja w takim przypadku jest procesem długotrwałym i niekiedy wymaga pomocy dietetyka. Jednak dobrze dobrana dieta niskokaloryczna, z dużą zawartością białka oraz witamin i minerałów, daje gwarancję sukcesu – zapewnia dietetyk z Centrum Naturhouse. Osoby z niedoczynnością tarczycy powinny również pamiętać o kilku najważniejszych zaleceniach żywieniowych – regularnym spożywaniu 5 posiłków dziennie, wybieraniu potraw lekkostrawnych, unikaniu dań smażonych i tłustych oraz ograniczaniu kofeiny. Właściwa dieta oraz stosowanie się do zaleceń specjalistów pozwolą chorym normalnie funkcjonować i w pełni cieszyć się życiem.
Popłakałam się jak dziecko ;( oglądałam filmik jak umiera dziecko w nagrzanym samochodzie ;( straszne ;( zabiła bym takich rodziców co zostawiają dzieciaczki w taki upał bez opieki ;( jak tak można? i jeszcze ludzie którzy widzieli to dziecko zamknięte i nie zareagowali ;(
Kiepski dzień dzisiaj, bo z samego rana wkurzyłam się na męża. Czekam aż wstanie żeby się z nim pokłócić bo sobie śpi po nocce. 4 lata razem a on mnie ciągle okłamuje... Niby o drobnostki, ale ja nie cierpię kłamstwa.
Zacznę od tego że mój B palił jak się poznaliśmy. Potem z czasem, pilnowany przez mnie rzucił (sam chciał). Powiedziałam mu też kiedyś że jak zamieszkamy razem to nie ma żadnego palenia, a do dzieci nawet nie podejdzie jeśli będzie śmierdział papierochami. No i nie palił już chyba z rok. Ale jakoś jak byłam w ciąży to znów zaczął po trochu popalać (że też nie miał kiedy). Nie przy mnie broń Boże, oczywiście. Ja nie powiem, bo też czasami zapalę do piwa jak mnie ktoś poczęstuje. A jak chcę to i sama kupię jak mam jakąś nadprogramową kasę, ale zdarzy mi się 2 razy do roku. Ale on zaczął co raz więcej i paczkę za paczką kupował, nie mówił mi że wyciąga pieniądze z konta. A ja potem szok, bo gdzie kasa i nie wiem czy nam starczy do wypłaty. Dobra, jakiś czas temu niby ostatnia paczka. Niedawno jakoś znowu wyciągnął kasę z konta i mi nie powiedział (niestety ja muszę wiedzieć takie rzeczy bo się każdy grosz liczy). To oczywiście on mi awanturę zrobił jeszcze że nie może sobie pieniędzy wziąć. To mu powiedziałam że w dupie mam te pieniądze niech sobie i wszystkie weźmie tylko niech mnie uprzedzi o tym a nie ja potem coś kupię do domu a się okazuje że nie było mnie na to stać bo panicz papieroski musiał kupić. Mówiłam mu też że już bym wolała żeby przyszedł z 4-pakiem piwa i je sobie wypił a nie papierochy palił. Nie dość że śmierdzi co mnie wnerwia niesamowicie, bo od zawsze nienawidzę smrodu papierosów, to jeszcze zdrowie niszczy. Na tym punkcie też jestem uczulona bo mój wujek zmarł na raka płuc przez to że palił, miał 52 lata, a ja bardzo to przeżyłam. No i kolejna sprawa jest taka że jak chcemy się starać o dzidziusia to on nie może palić, mówiłam mu to kilka dni temu. Jak się rzuci palenie to płodność wzrasta nawet o 40%. No więc dziś rano przyszedł śmierdzący papierochami no i mu to mówię. A on że to ostatni papieros był, kolega go poczęstował i teraz ma urlop to już przestanie w ogóle palić. Dobra, poszłam spać. Jak wstałam to nie mogłam znaleźć jego telefonu, się wystraszyłam że go gdzieś zostawił więc zaczęłam szukać m.in u niego w plecaku. A zamiast telefonu znalazłam prawie całą paczkę papierosów, zapewne wczoraj sobie kupił a rano jeszcze kłamał. No tak się wściekłam. Po pierwsze o to, że nie może palić jak mamy się starać o dzidziusia, to tak mu zależy? A po drugie o to że kłamie mi prosto w oczy. No tyle razy go prosiłam niech mi mówi prawdę, bo ja mam w dupie te jego papierosy siebie truje nie mnie, tylko niech nie kłamie bo nie ma ku temu powodów. I się zastanawiam czym ja sobie zasłużyłam na te kłamstwa? Ja go nigdy w życiu nawet w najmniejszej sprawie nie okłamałam, a miałam okazje, oj miałam. Ale ja mam na tyle jeszcze honoru w sobie że jak coś zrobię to chociaż prawdę powiem, bo to zawsze wychodzi na jaw, a wtedy jest jeszcze gorzej. Jak wstanie to pewnie zapyta "i co zła jesteś na mnie?", a jak powiem że tak, to się jeszcze obrazi.
I weź tu żyj z takim...
No musiałam z siebie emocje wyrzucić, lepiej mi trochę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 12 czerwca 2014, 15:49
Hmm.. mam palutkie brazowe plamki na majtkach pewnie dzisiaj podraznila troche bardziej niz miesiac temu bo i bardziej boli ale mam nadzieje ze to dobry znak 
Czytałam kolejny pamiętnik... tym razem nie bez echa... popłakałam się
nie ze smutku, ale ze szczęścia
cuda się zdarzają, ale w najmniej spodziewanym momencie
po cichu liczę na nas, ale co ma być to będzie! 
35+5
AAAAAAAAAAAAAAA!!!!
Dziewczyny co to była za noc!
Obudziłam się o 2:00 w nocy. Straszny ból pleców, Sara dość gwałtownie się ruszała.
Czułam się dość dziwnie, nie mogłam zasnąć.
Od 02:00 do 04:00 czułam nieregularne i nie bolesne skurcze - zupełnie się nimi nie przejęłam.
Duchota, męczyłam się strasznie, co chwilę otwierałam okno...
Od 04:00 skurczę zaczęły być coraz silniejsze i dłuższe.
Wpadłam na pomysł, że zacznę je mierzyć - aplikacją w telefonie.
Trwały ponad minutę, najpierw co 8, potem 7 w końcu prawie co 5 minut!
Najgorsze, naprawdę zaczęły być bolesne.
Wpadam w panikę...
5:23 budzę N - mówię mu że musi wstawać do pracy.
Patrzy na mnie, pyta się co mi jest, czy źle się czuje, czy jestem chora.
Czy może rodzę?!
Ja w ryk, mówię mu, że chyba tak, że od 02:00 nie śpię, że mam skurczę, że boli!!!
On na spokojnie odpowiada mi, że od przyszłego tygodnia ma mniej pracy więc mogę rodzić, po czym dochodzi do niego, że rodzę chyba teraz!
Pokazuje mu telefon z zapisem, skurczy - wyskakuje z łóżka jak poparzony!
Ja wstaje, mówię, że spróbuje je rozchodzić.
Boli okropnie.
Ryczę!
N pakuje mi torbę. Mówię mu, żeby się ogarnął, że ja się spakuje.
W domu żadnej kasy!
05.35 jedzie prędko do bankomatu, żebym miała na taxi w razie czego.
O 5.45 musi wyjść z domu, żeby zdążyć na pociąg!
Cyrk! 
Ja z tego wszystkiego, raz ryczę, raz się śmieje!
N pyta się mnie: "śmiejesz się bo się cieszysz, że zobaczysz Sarkę?"
z miną wskazującą na: "Boże, ona naprawdę zwariowała!"
Każe mu jechać do pracy. Wiem, że dzisiaj nie może zostać, jak okaże się, że to tylko fałszywy alarm. Uspokajam go, że będę dzwonić. On uspokaja mnie, że jak coś to od razu wraca kolejnym pociągiem!
w końcu wychodzi!
Pisze, że zdążył na pociąg minutę przed odjazdem.
PA-RA-NO-JA! 
Ja chodzę, siedzę, leżę...
W końcu zajęłam się wyjadaniem słodyczy - z myślą, że to może moja ostatnia szansa 
Coś się uspokoiło, nie czuje skurczy...
Ostatni o 05:49 kolejny o 6:14
Uspokajam się...
Postanawiam się położyć, ledwo żyje w końcu nie śpię od 02:00.
Nie mogę zasnąć. Brzuch jak kamień, plecy bolą, nogi mam sobie ochotę odrąbać...Duszno.
Ostatni odnotowany skurcz przed zaśnięciem 07:14. Ani już nie bolesny ani nie regularny.
Pobudka o godzinie 13 
Nie wiem co się dzieje, ale kochane lipcowe mamusie (i nie tylko oczywiście) trzymajmy się dzielnie! 
Cześć dziewczyny,
Dawno nie pisałam, ponieważ walka z zapaleniem pęcherza odebrała mi chęć do jakiejkolwiek aktywności. Skończyło się antybiotykiem i dożywotnio jestem sakazana na żurawinę pod każdą postacią. Do tego przyplątała się jakaś infekcja intymna. Akurat kiedy otwierają baseny u mnie w parku.
nici z basenu i wodnego aerobiku.
W poniedziałek lecę na usg ocenić łożysko - mam nadzieję, że jest idealne pod każdym względem bo mam po dziurki w nosie duphastonu! Zresztą w poniedziałek wielki dzień - zaczynamy 5 miesiąc. Okazuje się, że mam ciążę przyklejoną niemalże do kręgosłupa także brzuch nie prędko zobaczę i ogólnie moja gin prorokuje, że będzie mały. W sumie to dobrze. Ale trochę mogłoby już widać, żeby zaczęli mnie przepuszczać w kolejkach 
Z kolejnych radosnych wieści i objawów ciążowych moje drogie koleżanki, otóż zamieniam się w małpę. Rosną mi włosy! Na brzuchu, na rękach, na udach
TRAGEDIA. Niby jasne ale jak mówi mój mąż "da się poczochrać" (on to wie, jak mi poprawić samopoczucie). Nawet znalazłam jednego na brodzie. Także nie martwię się o szpital tylko rezerwuję klatkę w zoo. Ponoć ma to zniknąć po ciąży. Jezcze jesienią czy zimą taki kożuch może się przydać, ale latem?!
Tyle u nas. Jutro wybieramy się do fryzjera i na kolację z moimi staruszkami. Może uda mi się popląsać na parkiecie 
Życzę wszystkim miłego weekendu!
Dziś przeżyłam terror
poczułam się jak rok temu ... Więc tak , byłam na tipsach u kumpeli Mikuś fikał my gadałyśmy i robiła mi paznokcie , po 2 godzinach czuje jak mi nogi puchną ale okropnie normalnie banie
i o razu wróciły wspomnienia .... rok temu też tam byłam i też mi nogi spuchły jeden jedyn raz w całej ciąży i tam był jej ostatni ruch.... zaczełam się wiercić i co raz bardziej niepokoić , jak kumpela skończyła poszłam do drzwi i nie mogłam założyć butów tak mi nogi spuchły a na dodatek miałam te same buty co rok temu i wtedy też nie mogłam ich ubrać
, patrze na Ankę i mówię "ale mi nogi spuchły" ona na to "no właśnie widzę" a ja "no ciekawe z czego? " i patrzymy na siebie w milczeniu Ona też musiała sobie przypomnieć... Leciałam do domu biegiem , wparowałam przywitałam się z mężem i mu mówię o tych nogach a On że faktycznie i po tym że no w ciąży jesteś a ja " mi nogi spuchły tylko raz w ciąży 21 maja w dzień śmierci małej " ( 22 miałam cc ale Ona zmarła 21 ) ... Mąż zamarł ... ja złapałam detektor i szukam... 1min nic 2 min nic 5 min nic 10 min min łzy w oczach szukam dalej i nic
patrze na męża i mówię " to koniec " .... wstałam napiłam się czekoladowego mleka i zjadłam nektarynkę i taka poddana sięga jeszcze raz po detektor i JEST JEST SERDUSZKO!!!!!!!!!! popłakałam się!!!!!
Nie wyobrażacie jak ja się czułam do tej pory nie mogę się otrząsnąć !!!!
Szukałam weny, żeby napisać, ale nie bardzo wiedziałam co...a teraz stwierdziłam, że muszę się komuś wygadać 
ta sesja na uczelni mnie wykańcza, ale już tylko piątek, sobota i środa i koniec... 
poza tym, wkurza mnie moja szwagierka - wiadomo - kobieta zmienną jest, ale jej wahania nastrojów mnie zaczynają dobijać, zawsze wiedziałam, że jest inna, ale... ma męża już około 6 lat, syna 3 letniego, myślałam, że znormalnieje. Ale nic bardziej mylnego, z góry powiedziała, że drugiego dziecka mieć nie będzie - co mnie wprowadza w stan chwiejny - bo ja mogłabym mieć 3 (oby w ogóle!), byle nie jedno, bo z obserwacji widzę i wiem, że jedynacy - może mają wszystko, ale nie rodzeństwo, które jakby nie było jest potrzebne, wesprze, zrozumie. POza tym, obchodzi się ze swoim dzieckiem co najmniej dziwnie.. mój mąż jest chrzestnym, więc skoro tam przyjeżdżamy, to chciałby pobawić się z małym z resztą ja też, ALE albo ona ma akurat zły humor, zamyka się z nim na górze, albo akurat jadą na wycieczkę rowerową (której nie można przełożyć), albo robi wszystko, żebyśmy się nim nie zajęli. Czasem ma dobry humor, zażartuje, podpowie, pochwali się czego młody się nowego nauczył - ale to jest rzadkość. Ostatnio pojechaliśmy z mężem, słyszę młodego na górze jak się śmieje i mówię do męża - idź zawołaj młodego to się z nim pobawimy! - a mąż na to - skoro go nie przyporowadza (siostra jego), to ja się nie będę prosił ( też jest uparty!) - a ja mówię - to, że ona ma zły humor akurat to nie znaczy, że mamy nie widywać dziecka i ono ma nas nie widzieć ( a bardzo się zawsze cieszy na nasz widok;)) czemu on ma na tym ucierpieć?
teściowa mówi : cicho cicho, może usłyszeć 
a ja nie wytrzymałam i mówię - trudno niech słyszy może zmądrzeje, ja nie zamierzam uzależniać dnia od jej złego czy dobrego humoru, rozumiem wszystko, ale dziecko nie powinno na tym cierpieć...
- no bo taka prawda! jest sporo dzieci na wsi w której mieszkają z którymi on mógłby się bawić, ale ona jest takim dzikusem, że woli sama z nim siedzieć na podwórku!
dziwna jest i tyle, bo aż mi ciśnienie podskoczyło... czasem lubię z nią pogadać, ona mi się wyżali, ja jej - no bo tak powinno być! - ale niekiedy jej "dzikie" zachowanie mnie dobija!
A co do starań?
No cóż, dzisiaj 14dc, gdzieś za rogiem owulka, ale jajniki słabo smyrają, prawie wcale, jak nigdy... ale mierzę tempkę - więc zobaczymy co ona powie 
kończę na tym, bo się strasznie rozpisałam
- jak widać - miałam wenę!

Wszystkie badania zrobione więc czas na wizytę u lekarza.
Przeczytał wyniki, zbadał (standardowo jeden jajniczek chowa się bezczelnie) i wypisał receptę na Clostilbegyt 
Jedno co mnie dziś zasmuciło to słowa lekarza, który powiedział, że w tym miesiącu była owulacja
tyle lat bez owulacji tyle czekania a tu akurat w miesiącu kiedy przechodziłam 2 badania przy których nie mogliśmy działać była owulacja
no nic tylko się popłakać ;(
Póki co pozostaje czekać na @ i od 3dc zaczynam najważniejszą podróż
chciałabym wierzyć, że jestem już blisko ale po tych 5 latach coraz trudniej
ale będę walczyć o nasze maleństwo 
JESZCZE PROMYCZKA NIE MA A JUŻ GO KOCHAM NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE :*
No i dobre nastawienie poszlo w d...... Przegladam wykresy i sie zalamuje bo kobitki w moim wieku staraja sie latami zalamka totalna
wieczur to nie jest dobry czas na przegladanie takich rzeczy znowu zaczne myslec i nie bede spala pol nocy. M na dole mecz oglada a ja sie tu zadreczam gdzie sie podzialo moje myslenie pozytywne wraca na jeden dzien a potem znowu cos mnie doluje i siedzi w mojej glowie. 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.