w nocy się obudziłam z zapaleniem pęcherza i ogromnym strachem bo poleciało mi trochę żywej krwi wzięłam ciepłą kąpiel i przeszło muszę dużo pić lekarka kazała nie panikować jeżeli już jest ok i było tylko trochę krwi to może być dalej ten sam powód co plamienia no i brać luteinę i LEŻEĆ eh cała w strachu nie wiem może odwołam ten wyjazd w góry co prawda tam też mogę leżeć ale boję się chociaż lekarka nie widzi przeciw wskazań hmmm co robić ? co wy byście zrobiły ?
9 czerwca mieliśmy transfer Mrożaczka.
W niedzielę wieczorem zaczął mnie pobolewać brzuch. Wczoraj bolał mocno a dziś rano obudziłam się z masakrycznym bólem. Wzięłam 2 nospy forte. Jestem w kiepskim nastroju. Czuję, że mam dostać miesiączkę a leki blokują krwawienie i tyle. Czuję, że znowu się nie udało. Czuję się do dupy.
21t0d
Plus 6kg. Lekarka mnie zabije, a ja sama też jestem na siebie zła. Szło dobrze i nagle odpuściłam ważenie częściej niż raz w tygodniu. Wystarczyło! Od dziś zmiana nawyków. Po pierwsze ważę się codziennie, żeby na bieżąco kontrolować przyrost. Po drugie zapisuję wszystko co zjadam w ciągu dnia i w jakich godzinach, bo ewidentnie gdzieś popełniam błąd. Po drugie skoro basen mam teraz zamknięty, a rozkopane miasto nie pozwala się normalnie przedostać na aerobik, to trzeba w domu korzystać z kupionych piłek do ćwiczeń, a basen zmienić na inny i jeździć późnym wieczorem, jak już korki się skończą. Ehhh zła jestem na siebie!
"Prosiłam Boga o siłę, abym mogła spełniać ambitne zamierzenia-a On uczynił mnie słabą, abym zachowała pokorę.
Modliłam się o zdrowie, abym mogła dokonywać wielkich dzieł, a On dał mi cierpienie, abym mogła lepiej zrozumieć czym jest zdrowie.
Prosiłam Go o bogactwo, abym mogła mieć wszystko, a On pozostawił mnie w ubóstwie, abym nie stała się egoistką.
Panie, nie dałeś mi nic z tego o co prosiłam, ale dałeś mi wszystko, czego potrzebowałam, i to jakby wbrew mojej woli.
Cierpienie i choroba są wpisane w tajemnicę człowieka na ziemi. Panie naucz mnie odczytywać Twój zamysł, kiedy cierpienie zapukało do moich drzwi..."
W dzień kiedy zaczęłam modlitwę pompejańską, chwilowo zmieniłam pomieszczenie w pracy. I znalazłam na biurku obrazek, a na nim takie waśnie słowa... Przypadek czy nie.
Przedziwna jest to modlitwa- do niedawna zmówienie choćby dziesiątka było dla mnie czymś niemożliwym- a to gubiłam myśli, a to po prostu zasypiałam. A tutaj "klepię" trzy różańce pod rząd, i znajduję siłę i przede wszystkim czas. Kończę w sierpniu, tuż przed kolejnym okresem, zobaczymy 
Z cala pewnoscia moge powiedziec, ze moj maz rowniez jest w ciazy. Wczoraj o 23 usiadl przed tv i jadl slone krakersy z twarozkiem z rzodkiewka. 
Zastanawiam się, czy w nowej pracy też będzie taki stres. Czy wszędzie jest jakaś osoba która knuje, intryguje i ogólnie denerwuje. Od zawsze marze o takim miejscu gdzie bedzie miło, gdzie na każdym kroku nie jest się obgadywanym itd. Ale chyba musiałabym pracować z przyjaciółmi, a to nie możliwe. Za chwile muszę wyjść, a im bliżej tym mój tyłek mocniej wmontowany w kanapę
już mam taką niechęć,że to aż niezdrowe jest. M powtaża, że już niedługo...ale przed samym odejściem będzie trzeba przeżyć całą tę burzę związaną z wypowiedzeniem.
M ma w tym miesiącu zrobić badanie... Mówi, że ok, że sie zbada, żaden problem, ale widzę jak się tym gryzie. To chyba nie jest fajne dla faceta, ile bym dała, żeby nie musiał tego robić. Zastanawiam się, co oni wtedy myślą, czy tak jak my zastanawiają się ,,dlaczego ja?? ''. Sama też nie wiem jak to ugryźć, gdzie, jak?? Do kogo pójść??
Chyba @ niedługo bo mam taką ochotę na słodkie że dałabym się pokroić za ciacho najlepiej z kremem 
Ale w tym miesiącu cieszę się nadchodzącym okresem bo przecież od tego zależy wszystko na czym mi najbardziej zależy - dziecko.
Naprawdę zaczynam wierzyć że w końcu się uda 
W sobotę moja chrzestna organizowała swoją 50tkę, taka mała impreza rodzinna
w końcu miałam komu się wygadać i trochę wyżalić.
Teraz wiem jak ważny jest dobry wybór chrzestnych, dopiero teraz rozumiem tytuł "rodzice chrzestni"
niby to ciocia ale jednak psychicznie bliższa, szczególnie od śmierci mamy[*]
21+2
Kto by pomyślał, że wizyta u fryzjera może tak poprawić humor;)
Jutro połówkowe - jak ja się nie mogę doczekać żeby zobaczyć Maleństwo 
Ostatnio coraz częściej i mocniej odczuwam ruchy. Nawet mąż miał okazje poczuć
A co niech tatuś też pokopie:)
Zauważyłam jeszcze jedną śmieszna rzecz - Maluch wariuje mi w brzuchu po zjedzeniu czegoś kwaśnego - natomiast po słodkim nic;p i pozostaje teraz pytanie to znaczy, że to lubi czy nie?;p
Tak sobie rośniemy;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2014, 13:30
JESZCZE DWA TYGODNIE ..

.. zanim ujrzę moje maleństwo
mam nadzieję że ładnie się mamusi pokaże

MY BABY
jestem taka szczęśliwa .. 
Pragnę by było wszystko dobrze
I modlę się codziennie o to.. 
By dziubek rósł i trzymał się mamusi jak najmocniej, by żadna krzywa mu się nie stała 
Mamusia dużo odpoczywa
zresztą nic innego oprócz leżenia i chodzenia nie może robić
bo Tatuś i reszta rodziny oczywiście w ogóle nie pozwalają nic sprzątać
zresztą ja też wolę tego nie robić.. nie chcę Cię stracić !
zrobię i będę robiła wszystko by było dobrze !
BO TY JESTEŚ TERAZ NAJWAŻNIEJSZY DLA NAS
NASZ MALUSZKU
Dzień 22.
hm, dziwne te ostatnie dni... wykres jak marzenie,ale już dzisiaj tak @ czuję że aż szkoda takiego wykresu tracić (tak działa dupek jak nic ).
Smutno, tak szkoda Ł. .. Wczoraj zmarł, jakoś nie potrafię przestać o tym myśleć...
Dzisiaj hm...leń! Po łososiu mi niedobrze i gorąco. Po wstaniu już myślałam że leci, tak brzuch bolał, a cycki przestały
...no cóż czekamy do jutra. Tak bym chciała...taki prezent na dzień ojca mógłby być..
3 lipca mam endo i gin
pozytywnie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2014, 14:46
13+2
wczoraj mialam usg genetyczne...maluszek ładnie rosnie ma juz 7,5 cm...wszystkie pomiary wyszly bardzo dobrze, NT 1,9 mm, BPD 2,15 cm, sa nereczki, zoladek, pecherz, 2 nozki, 2 raczki, mozg bez zmian, przeplywy dobre, serce idealne, tetno 166, wszystko bylo jak trzeba...maluszek nie chcial za bardzo wspolprawowac, bo lezal odwrocony do nas plecami, ale kilka stukniec glowica i sie lekko obrocil....
co do plci nic nie wiemy, nie pokazal jeszcze co tam ma miedzy nogami
czekamy teraz na wizyte 1 lipca, moze wtedy pokaze co tam kryje miedzy nozkami...
a to moj Kropek w wersji juz nieco wiekszej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2017, 21:42
Tak, to juz postanowione.. Z koncem tego cyklu odstawiam termometr( przynajmniej na czas wakacji ). Sledzenie temperatury ,szczegolne po owulacji , doprowadza mnie do szalu, wszystko staram sie analizowac, porownywac, doszukiwac sie... no wlasnie, czego?? Jak narazie od poronienia nic sie nie stalo, wiec nie ma sensu. Z liczeniem czy bez.... bez liczenia bede mogla w pelni cieszyc sie naszymi wakacjami.
Oooo, wlasnie mi sie przypomnialo i nastepne dobre wytlumaczenie , bedziemy sie czesto przemieszczac, a zmiana miejsca, podroze, zaklocaja cykle
No i postanowione.... Jakby jeszcze okres o pare dni sie spoznil( chociaz o 2) bylo by super, nie musialabym przestawiac zadnego szpitala ( to juz jest jednak faza marzen )
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2014, 14:53
19 dzień cyklu w dniach około owulacyjnych i plamienie! Oczywiście dupek i bromek ze mną
Ale te 3 dni zleciały
pod znakiem pracy, pracy, domu, mężem
sporo się działo 
Rozmawiałam ze znajomą, która również stara się o dziecko. Wiem, że jej też nie jest łatwo. Powiedziałam, że może termometr będzie lepszy i obserwacja, ale woli nie zapędzać się w takie szczegóły, bo zacznie świrować
no tez mi dziewczyny na forum mówiły, że jak nie mierzyłam to lepiej nie zaczynać, bo to tylko pogłębia ewentualny ból z brakiem ciąży. Wiem, że będziemy szczęśliwymi rodzicami
zdrowego i słodkiego dziecka
czasami widzę oczami wyobraźni takie obrazy...pomaga mi. Takie wyobrażenie sobie swojego marzenia sprawia, że już czuje takie muskanie w brzuchu
to chyba motylki? Jak przy pierwszym spotkaniu z moim obecnym mężem 
Wierze, bo wiara czyni cuda. A nasz cud się wydarzy prędzej niż nam się to wydaje 
Udanego weekendu kochane! I oby było więcej zielonych kropek!!! 
padam! na pysk jak pies Pluto. Muszę tylko się wykąpać i zaraz wskakuję do łóżeczka
bo nie marzyłam juz o niczym innym 
zobaczymy jaki efekt 
to głównie dla niej chcę wrócic choć trochę do dawnej wagi
bo przy ewentualnej ciąży, nie chcę za dużo przybrać
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 czerwca 2014, 18:54
po wizycie u lekarza :
Jutro dzwonię do innego lekarza - dostałam nr od mojego gin i umawiam się na konkretny dzień i godzinę - niestety muszę jechać na szpital na zabieg czyszczący ... jajniki są ok, pęcherzyka ciążowego nie mam (czyli wypłynął lub się wchłonął) za to endo mam 23 mm i dlatego skierowanie na szpital .. zapewne w piątek będę musiała iść ...
Moja "Kawalerka" z 9 tyg

36+3
Grzecznie melduje, że Sara nadal relaksuje się w swoim apartamencie 
Choć ja czuje, że to już tuż, tuż, że kolejnym razem nie będzie to znów tylko "fałszywy alarm" tylko, będzie wielkie bum i mała w końcu wyskoczy na ten świat 
Choć codziennie uparcie tłumacze jej, że nie ma się co śpieszyć, bo życie nie jest takie proste, chyba najbardziej przekonuje ją argument 18 letniej nauki 
Proszę ją też, żeby była wyrozumiała... Przecież mundial się zaczął, mama nie opuściła jeszcze żadnego meczu i chciałaby obejrzeć ich jak najwięcej.
Może to też działa....
A tak na poważnie...
Od ciężkiej czwartkowej nocy, skurcze mam już codziennie - fakt nie zawsze bolesne.
Dziś w nocy kolejna gorąca akcja - kumulacja znów 5 rano (coś czuje, że to będzie moja godzina:)) obudził mnie ból identyczny jak na okres, wcale nie jakiś leciutki, dał mi ostro w kość... Ale tym razem już bez paniki. N wstał do pracy, ja wstałam pomaszerować po mieszkaniu... Przeszło!
Znów pierwsze (no dobra może drugie) o czym pomyślałam, to żeby wpakować sobie do ust coś słodkiego i tak myślę, że może to jest znak, że jak zacznie się na serio to ostatnia rzeczą o jakiej pomyśle będzie żarcie!!! 
Mała zeszła już tak nisko. Mam wrażenie, że jak bym się postarała mogłabym ją już pogłaskać po główce. Straszne uczucie, nie lubię go...
Często robi mi się nie dobrze, brzuch robi się w sekundzie twardy jak kamień...
Miednica się rozciąga - boli.
Chyba naprawdę coś jest na rzeczy 
Teraz pora na moją mała refleksję. : ) Cały czas pisałam, że nie przejmuje się wagą, że przecież jestem w ciąży, że wszystko zrzucę po porodzie i takie tam optymistyczne podejście.
Wiecie co. Przeglądałam dziś zdjęcia z zeszłych wakacji i stwierdzam, że PRZEGIEłAM! 
Jakby, któraś z Was uważała, że przytyła za dużo...
Tadaaaam! Prezentuje siebie 

Zdecydowałam dziś zaszaleć. Przestanę zagłuszać moje serce i napiszę co ono krzyczy
Moje serce krzyczy, że na urodziny dostanę nie dzidzię, a dwie dzidzie
Zdrowiuteńką dziewczynkę i chłopczyka
. No to teraz mogę sobie znowu powtarzać, że nie jestem w ciąży
Tak więc wizyta u ginekologa będzie wcześniej niż się spodziewałam 
Dzisiaj byłam na cytologii i wynik będzie dopiero 24.07
A na chlamydie nie wiadomo ile jeszcze będę czekać.
Doktorek niby chciał też te wyniki ale nie ma sensu czekać na nie tygodniami. Doniosę mu najwyżej na kolejnej wizycie.
24.06 Kraków wita 
Mam nadzieje że zrobię maleńki krok do przodu...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.