Przed chwila zamówiłam sobie testy o czulosci 10
bo te co dzisiaj robilam byly o czulosci 25..
eh jestem wkurzona tym wczorajszym testem
Hmm.. Dzisiaj jest 14 dni po IUI i 11 dni po owu wedlug ovu... wiec moze jeszcze jest szansa.. bo bole byla na @ nie ma wiec to jest u mnie dziwne
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 08:54
Dzieki dziewczyny, lekarka mowila ze ta sytuacja nie ma nic wspolnego z sytuacja sprzed roku ale zwiekszona ilosc wod wlasnie mi sie z tym kojarzy. Nie moge nic na to poradzic i wiem, ze to moze byc bardzo niebezpieczne. Mam uwazac czy nie pecznieje mi brzuch i nie twardnieje - ale nic takiego nie odczuwam ( a znam dobrze to uczucie z tamtego roku). Musze tez kontrolowac wage (co zreszta sprawdzam i notuje od poczatku) i powinnam tyc teraz okolo 0,5kg tygodniowo. Jak narazie przytylam 0,3kg w 5 dni - wiec wszystko ok. Jestem jeszcze troche w szoku i chce porozmawiac o tym z moim lekarzem.
Ta wczorajsza lekarka jest specjalistka od usg i zajmuje sie mna od poczatku tej ciazy. Jest to babka raczej surowa i mowi wszystko prosto z mostu - ale to mi akurat odpowiada bo sama jestem w ten sam sposob konkretna w pracy.
Wczoraj bylismy jej ostatnimi pacjentami i zaproponowala nam - zreszta bardzo milo z jej strony - ze sprawdzi tylko stopke malego, zrobimy fotke buzki, posluchamy serduszka i pusci nas do domu bez placenia za wizyte. Zgodzilismy sie ale po trzech minutach sprawdzania zauwazyla problem z wodami i zaczela wszystko mierzyc. Powiedziala, ze w takim razie zostaniemy dluzej i to bedzie prawdziwa wizyta. A jak juz skonczyla i siedzielismy przy biurku, zaczela sobie zartowac jaka to ona dzis byla zapracowana i ze myslala, ze bedzie miala lekki dzien a tu caly czas ma pacjentki, ktore przychodza na proste sprawdzenie a okazuje sie, ze sa problemy. Oczywiscie mnie tez wlaczyla do grupy tych nieszczesnych pacjetek. Nie omieszkala wspomniec, ze tego dnia miala nawet dwa przypadki zespolu downa.. I to wszystko razem mnie dobilo.
Powiedziala jeszcze, ze wykrywanie takich problemow to wcale nie jest dla niej przyjemnosc i sprawia, ze musi zostawac dluzej w pracy a wolalaby spedzic ten czas z dwojka swoich dzieci w domu.
A na koniec powtorzyla po raz n-ty, zeby sie nie przejmowac, ze to sie prawdopodobnie ureguluje...
Zamieszala nam strasznie w glowach. Dlatego czekam na wizyte u mojego lekarza w nastepnym tygodniu bo jest to gosc konkretny a przede wszystkim jest dyplomata. I nie robi afery z niczego, za to go cenie.
Siedzę na allegro i oglądam wózki, ubranka. Tak bardzo mi się podobają...
Boże, tak bardzo chciałabym móc wybierać z tych rzeczy co będzie lepsze dla dzieciątka, a tak to oglądam i ryczę... ;(
Popadam w obłęd...
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 10:22
Jakiś czas temu w weekend mój P. ubrał się w ciuchy motocyklowe i wybył na wycieczkę. Cholernie mu zazdrościłam! Ale tak jak nie wiem co! Zresztą co chwilę śnią mi się motocykle albo spadochron. Cały nasz wakacyjny wyjazd śniłam o tym jak jadę przez tą piękną trasę adriatycką na mocnym motocyklu, jak muszki rozbijają się o szybkę kasku, jak mi gorąca na każdym przystanku, bo przecież strój szczelny i gruby. Śniłam o cudownym, jedynym w swoim rodzaju zapachu ciepłego motocykla zaraz po przejażdżce. Teraz kiedy nie jeżdżę wsiadam na moto mojego brata (dotychczas mój, ale sprzedałam mu po 2 kreskach na teście), kiedy do nas przyjeżdża i wdycham zapach wolności
Jutro jadę na strefę, będę patrzeć na skoczków, pogadam sobie z ludźmi powspominam... Powspominam też mojego towarzysza pierwszego skoku... Niestety zostaly po nim już tylko wspomnienia
Wiem na milion procent, że mimo ogromnej i zaskakującej miłości do dziecka nie zrezygnuję z pasji. Nie wrócę do tego od razu. Ale za rok lub dwa znowu wsiądę na motocykl, pojadę na strefę, ciuchy moto zmienię na kombinezon skoczka i... zrobię to co mnie tak bardzo uszczęśliwia- wysiądę z samolotu przed lądowaniem 
A kiedy tak P. pojechał sobie na wycieczkę, a ja zostałam w domu i miałam zrobić ciasto... poczułam się jak kura domowa! I tamtego dnia trafiłam w necie na taki idealnie pasujący obrazek


Wczoraj byly te 2 kreski niby.... i od wczoraj tez bolal bardzo brzuch a dzisiaj to juz przesada juz nie pamietam kiedy mialam taki bol i ze trwa tak dlugo zawsze trwal 2 godziny przed @ a potem cisza... wiec mozliwe ze wczoraj byly te 2 kreski prawdziwe a dzisiaj tak boli bo to moze poronienie samoistne ... wywolane ciota... zaraz chyba zejde z tego swiata tak boli 
Jutro ide odebrac tabletki na stymulacje chyba gonal mam go brac od soboty przez 5 dni i 7 lipca mam przyjsc na kontrole jak reaguje na ten lek.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 15:47
Boli jajnik, booolliii...
w przyszlym tygodniu powinnam znac wyniki testu krwi......zobaczymy co pokaza....
"Nadzieja jest najcenniejszą towarzyszką życia." /J.P. Sartre/
Matko jak się dziś objadłam i to samych wzdymających rzeczy
szok .... zupa fasolowa czereśnie maliny nutella i spagetti a teraz cierpię
wzdęcia i gazy okropne ( sorki za szczegóły ) brzuch napięty a żołądek to czuje jak mi po same gardło sięga , do tego jajniki bolą i plecy z tego wszystkiego a Miki fika więc chyba zadowolony mimo wszystko

i tak myślałam znowu nic..
hCg dziś zaledwie < 0,5 coś mogło być ale się znowu nie utrzymało.. chyba jestem aż nad to zbyt złym człowiekiem by zasłużyć wg. Boga na ten najcennieszy dar....koniec..nie ma po co być 
oczekuję na @ i jeszcze jeden cykl z CLO .. jeśli się nie uda to chyba już nigdy się nie uda
Niestety sie nie udalo
plamienia zaczely sie po 12
druga IUI nie udana
.. jutro ide do lekarza zaczac przygotowania do trzeciej.. teraz chyba cykl bedzie stymulowany..
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 14:40
Trzeba być twardym...cóż, wczoraj to była cisza przed burzą. Dziś suka (i to najłagodniejsze określenie) powiedziała, że do niej należy decyzja czy da mi urlop. Bo nie ma kim robić. Takiej złośliwości się nie spodziewałam. Zmęczona pójdę do nowej pracy:-( i znów przeze mnie nie pojedziemy nigdzie z M. W zeszłym roku to samo było. I tak się kończy planowanie. Dawno nie byłam tak zła.
Zaczynam lapac dola, ze znowu gowno z tego i wogole....dzisiaj jest 6 dpo, cycki mnie bola cos tam pobolewa w brzuch temp stala 37.2 ale co z tego...i tak sie nie uda...dwie laski zaciazyly na forum...fajnie...ale mnie szlak tfrafia...poryczalam sie znowu i tyle...odechciewa mi sie...zadzwonilismy do szpitala i w polowie listopada za czynamy przygotowania do inseminacji...mamy 4 darmowe, jak nie wyjdzie do in vitro...ale ja i tak nie mam za bardzo nadzieji...chcialam zebysmy zaciazyli naturalnie a nie z pomoca lekarzy...zaczynam miec dosyc pomalu ..to juz 3 lata i co powiecie mi, ze nie moge tracic nadzieji? W pizdu z tym wszystkim...bylam silna przez tak dlugo i mialam nadzieje jeszcze moze dodzisiaj rana i moze za godzine bede miala znowu ale w tym pieprzonym momencie..nie mam...i chyba czasem lepiej i latwiej czuje sie z tym, ze nie mam bo juz nie musze walczyc i sie miotac...bo juz jestem tak ta walka kurewsko zmeczona, ze mam ochote pojsc spac i sie nie obudzic czasami....czemu kurwa ja musze o wlasne szczescie walczyc...czemu po prostu ono nie moze przyjsc,,,pomagam ludziom od tak dawna..podobno kama wraca...gowno!!!! To wcale nie prawda, tylko zle rzeczy wracaja, dobre juz nie....sprawiedliwosc pierdolona...najwieksi skurwiele maja sie dobrze na swiecie....zmeczona jestem,zla, plakac mi sie chce, nie obwiniam sie, bo nie mam powodu, ale juz mam dosyc
Wyluzowałam.. Jestem na zwolnieniu.. I nudzę się bo nie mam tutaj takich znajomych, którzy w dzień siedzą w domu. Co robić? Zostać fanka programów typu "Ukryta prawda" czy "Dlaczego to ja?". Sprzątanie i pranie już zrobione więc czym się teraz zająć?
Z tego siedzenia w domu przychodzą mi głupie myśli do głowy typu, że nosze martwe dziecko bo nadal nie czuję jego wyraźnych ruchów a brzuszek nie jest widoczny dla mniej bliskich znajomych, tzn. stojąc przed lustrem staram się go widzieć.. Nawet nie wiem jak się odczuwa ruchy dziecka.. chyba będę beznadziejną matką.. albo świruję od nieróbstwa 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 listopada 2014, 17:11
To trudne...dlaczego tak się dzieje, że po owu jestem taka...dziwna. Wkurza mnie wszystko, że mam ochotę kogoś zabić, leci ze mnie coś dziwnego wodnistego i już wiem, że się nie udało...dlaczego doszukuję się objawów? To coś normalnego? Nie chcę! Nie chcę się nakręcać, bo i po co? Ale nadzieja zawsze jest. Kto wie, może inne będą objawy bo ten cykl jest zupełnie inny. ALe jakoś umarła we mnie nadzieja, że się uda... mąż dopytuje co sie ze mną dzieje, a ja?? Znowu zamykam się w sobie bo wiem co powie "przestań się nakręcać!" a jak ja mam się nie nakręcać, skoro czuję jak życie ze mnie uszło w dniu kiedy dowiedzieliśmy się, że ciąża się nie rozwija... i jak ja mam mu to powiedzieć, że sens życia umarł.. staramy się drugi miesiąc a ja już mam dość...wkurwia mnie fakt, że rodzą się dzieci a moje się nigdy nie urodzi! Głowa mnie boli...spać...chcę spać i już nigdy się nie obudzić..nigdy! ;(
jestem załamana...2 dni pod rząd testy ciążowe pozytywne,a beta hcg 3.66
nici z moich bliźniaków...taka byłam szczęśliwa...chociaż przez chwilę...cóż to była za euforia...nawet wczoraj mówiąc o tym mężowi nie powiedziałam najprawdopodobniej ,tylko oznajmiłam ot tak-jestem w ciąży-
Boże co ja zrobiłam złe? dlaczego każesz mi tak długo czekać? dlaczego się bawisz moimi uczuciami? czy instynkt macierzyński Ci nie wystarczy??????
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 czerwca 2014, 12:01
no nie bylo mnie tu dawno. Dzis znowu zagladam na owu i karmie sie widokiem pozytywnych testow ciazowych i zielonymi kropeczkami innych dziewczyn. Gratuluje Wam z calego serca. U nas znowu nic... Zrobilam dzis test - 13 dni po owulacji, wiec powinno juz cos widac, gdyby cos bylo na rzeczy. I pomyslec, ze wlasnie zaczynalabym 7 miesiac ciazy. Dzis dzien rozpaczy u mnie. Nerwowa jestem od wczoraj - to przez te hormony. Te stymulacje potem odbijaja sie na mnie takim spadkiem, ze mam tygodniowe napiecie przedmiesiaczkowe, placzliwosc i jestem okropna, nie do zycia. Wczoraj poklocilam sie z mezem... dzis mam dola, bo wiem, ze nic z tego nie wyszlo. Test zrobilam dzis nad ranem i wydawalo mi sie, ze go schowalam, a rano znalazlam w lazience na polce... Chyba maz go znalazl i tam polozyl... jemu tez musi byc ciezko, a jak tak potrzebuje czyjegos wsparcia... tak mi ciezko samej... ciagle jestem sama (rodzina i przyjaciele daleko, mazrealizuje sie w swoich sportach i ciagle go nie ma). To sa minusy mieszkania za granica.
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 17:58
9kg na minusie, stracilam nadzieje ze przestane wymiotowac ;/
Niedawno bylam u gina, powiedzal ze nie mam co sie martwic a badania dopiero po 2 latach staran! Osobiscie uwazam ze predzej powinno sie robic badania zeby szybciej ewentualnie podjac leczenie. Do tej pory ani razu nie udalo mi sie zajsc w ciaze.
Lekarz przy badaniu na dodatek powiedzial mi ze mam malutka macice hmmm.... ale dla niego to nie problem tylko taki moj urok
dziwny koles. Dodatkowo mam mala nadzerke, gin chce mi ja wypalic laserem ale mam do tego objekcje chyba skonsultuje to z innym lekarzem.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.