Siedzę i myślę nad tym czy każda baba to taki skomplikowany przypadek jak ja? ....
Sama siebie nie potrafię zrozumieć, pomóc jakoś ...
Jest mi źle!
Czegoś mi brakuje.,
Tylko czego!? Zaraz mnie roztarga!
#%&#%$&&@#$%%&$$$$$++*&^%$$##@@@@@&&&%@%%@$$#&
#&#&%@$$$@@
$@~@@%%%#&#&#$$$#%%%%%%%%@&&&^%^%$#$%$#@^%$#
@##$#@&^%$#@
$#%$^%$&^%^&*+@%$^^%$#^%$#@&^%$@#$+*&^%$@#$%$
@#@&^&#*$&$
^%@**+~*&~^%$#$@&^%@$%##@$$@%%^^%@$##&&^%$
%^&&@@+*&^%$$$%
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2014, 15:26
Nosz cholera jasna ile stresu i nerwow zjadlam przez to moje grzebanie na belly ale jestem z siebie dumna! Odzyskalam wszysciutko a juz bylam na etapie kasuje konto i mam to w dupie! Ale udalo sie ! Mam wszystko spowrotem!
Spieszę się pochwalić, że dokonałam dzisiaj pierwszego zakupu w limpeksie
za 100zł kupiłam WOREK ubranek. W zasadzie same nowe albo chyba raz czy maksymalnie dwa razy założone rzeczy. Super sprawa. Tylko to grzebanie w koszach jest wyczerpujące!!! Wróciłam skonana! W jednym sklepie ciuszki wiszą elegancko na wieszaczkach. Jest naćkane ale łatwiej przebierać, a poza tym nie niszczą się te rzeczy dodatkowo. W drugim sklepie niestety trzy wielkie skrzynie. Raz na dwa tygodnie będę tam zaglądać 
Oglądałam wyprawki używane na allegro ale boję się zaryzykować. Raz, że nie da się ocenić zabrudzeń. Dwa, moja znajoma się nacięła, bo sprzedawca napisał w tytule: rozmiary 50-68 i jak dotarły ubranka okazało się, że większość była w rozmiarze 50. Ja pisałam do kilku osób prośby o podanie dokładnej listy rozmiarów, ale na ogół nie chcą odpisywać. Takie są ludzie cwane 
Lecę prać i prasować
Miłego popołudnia koleżanki!
Jakoś smutno... Nie wiem sama co mi jest. Młody dzisiaj taki spokojniutki, że aż go detektorem podsłuchiwałam, żeby sprawdzić co robi. P. nie chce być przy porodzie. Ciągle mnie to męczy. W ogóle dziś czuję się opuszczona w ciąży. Mało uwagi poświęca brzuchowi, nie zagaduje, nie przykłada ucha, żeby podsłuchiwać... Czytam wpisy innych dziewczyn i myślę sobie, że coś jest chyba u nas nie tak. Wszyscy tatusiowie są przy porodach, rozczulają się nad brzuchami itd. U nas jakoś tak spokojniej P. do tego podchodzi. Nie roni łez na USG, nie rwie się do porodu... Chyba mnie dzisiaj hormony rozwalają, bo mam naprawdę dołek. P. chce nadać synkowi swoje imię, on też ma imię po ojcu i coraz częściej mówi, żeby zachować tradycję. P. Jr. mu chodzi po głowie. Czyli chce mu dać swoje imię, a odmawia swojej obecności podczas, gdy syn przychodzi na świat?
W sobotę jadę z mamą nad morze. Obym nabrała dystansu w tym czasie...
wow jak to się stało to nie wiem ale straciłam 2kg(107,9) huraaaaaaaaaaaaa zakupy na tort zrobione 40zł poszło jutro tylko biszkopt i w sobotę robota
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lipca 2014, 16:41
już schizuję, mam małpę co 25-29 dni więc zaczął się najgorszy okres. Biegam do łazienki i sprawdzam czy podła @ przyszła, w głowie mam tylko to, aby sprawdzać, wydaje mi się, że wszystko wskazuje na to, że jestem w ciąży, (jak zazwyczaj po owulacji). Jak tu do poniedziałku przetrwać? 
czuję, że bardzo ciężko będzie tym razem, narobiłam sobie od wczoraj strasznych nadziei...
I znów mamy wieczór... Brzuszek kłuje jakby ktoś mi wbijał co jakiś czas igiełki, takie "mini-skurcze" ale zupełnie bezbolesne. I oczywiście gęsty kremowo-biały śluz. Póki co pozytywnie. Dziś 23dc, za 2 dni testuję ;P
Mój mąż wziął się za siebie: rzuca palenie i odchudza się. Trzymajmy za niego kciuki! Dzielny mój :* 
Uff dzidzia sie rozbudzila i rozrabia w brzuszku. Po komentarzu Karoli bardzo sie przestraszylam ze moze rzeczywiscie cos jest nie tak. Czekalam jak na szpilkach na meza, az wroci z pracy oczywiscie bombardujac go sms- ami i ryczac do sluchawki ze musimy jechac natychmiast do lekarza. Maz oczywiscie stwierdzil ze napewno wszystko jest dobrze i ze do 20- tygodnia moge tych ruchow nie czuc, bo malenstwo ma w brzuszku duzo miejsca i wystarczy ze inaczej sie ulozy w brzuszki i juz go nie czuc. Logiczne prawda? Ale jak sie ma stresa to sie logicznie nie mysli
Oczywiscie do szpitala nie pojechalismy a teraz od godziny malenstwo bryka jak szalone. Hehe to pewnie przez slodycze ktore jadlam zeby go rozbudzic
Liczyłam w tym miesiącu na sukces a tu wielka dupa, znów @ jest. Moja Mama, siostry, koleżanki powtarzają mi że na spokojnie, że mam czas, że wszystko po kolei....Ale własnie to jest już ten idealny czas na Dzieciątko a ja tak bardzo chciałabym być już kobietką z brzuszkiem....Postanowiłam zacząć monitoring moich owulacji, może dokładniejsze usg wyjaśni dlaczego mimo występowania owulki ( tak przynajmniej testy owu pokazują), przyjmowanych hormonów od 2 cykli i częstego serduszkowania nadal nie jestem w ciąży. Wizytę mam we wtorek, porozmawiam z moim ginekologiem, może coś mi wyjaśni, skieruje jeszcze na inne badania, troszkę uspokoi i doda otuchy oraz wiary....Zrobimy tez badania nasienia mojego M, tylko musi troszkę odpocząć na urlopie.I to na razie tyle u nas... Pozdrawiam wszystkie staraczki, mamusie brzuszkowe i te wypakowane :*
"Co teraz zrobi chłopiec, któremu uciekła piłka?
Co teraz mógłby zrobić? Widziałem, jak skacząc wesoło
Toczy się ulicą, a później równie wesoło
Po drugiej stronie- i już jest w wodzie!
I nie ma co mówić "ach, są jeszcze inne piłki":
Do samej głębi przeszywa chłopca bezmierny żal,
Kiedy stoi jak wryty i drży, patrząc
Wszystkimi dniami swej młodości ku zatoce
Gdzie potoczyła się piłka."
Właśnie czytam książkę Grahama Mastertona "Demon zimna". Znalazł się w niej ten o to wiersz. Więcej chyba tłumaczyć nie muszę...
Ciąża rozpoczęta 3 czerwca 2014
3 lipca i kto by pomyslał że tak się to skończy chyba sama nie mogę uwierzyć coś mnie tknęło żeby zacząć pisać pamiętnik akurat wczoraj. udało się udało akurat w tym miesiącu który spisałam na straty niesamowite i 3 serduszka w całym miesiącu jestem przeszczęśliwa;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2014, 21:44
Z powodu mojej niefrasobliwosci rozczochrania umyslowego i rozgarniecia "kawalowej blondynki"dziewczyny od dwoch godzin pije piwo bezalkoholowe! Jeju jakie pyszne takie zwykle bezsmakowe bezalkoholowe piwo bavaria:-) kocham mojego cudownego meza ze pomyslal tez o mnie jak robil "swoje"zakupy hehe:-) wrocil do domu i od progu krzyczy do mnie "mysza mam cos dla ciebie"bo juz jakis czas temu napomnialam mu ale tak tylko ...ze mam ochote na piwo i widze ze wzial sobie do serca jak wszystkie inne moje zachcianki:-)a tym samym weszlam dzis w 21tydzien ciazy:-) cudownie:-)
32tyg 1dzień
Jutro spotkanie z położna. Wciąż nie wierze że się juz widzimy w ósmym miesiącu
to się wydawało takie odległe... Tak się cieszę że wcale takie nie jest! Jestem w ósmym miesiącu ciąży, z wymarzonym synkiem, właśnie siedzę w wannie i brzuchol wystaje nad wodę, mały cos tam sobie fika, jem kostki lodu i jestem taka szczęśliwa 
Mam jeszcze na jutro kilka pytań co do porodu i będę mogła wypełnić plan. Strasznie jestem podekscytowana na nasz domowy poród
nie moge się doczekać.
Wózek zamówiony i jutro ma byc dostarczony do teściów. Jeszcze kilka rzeczy zamówiliśmy z Allegro i wtedy oni wielką paczką wyślą do nas. Jak wózio przyjdzie to będę całe dnie po domu jeździć chyba
oczywiście nie sama bo moja kocia córka napewno bedzie chciała żeby ją wozić 
Do końca pracy zostało 26 dni! Zrobię sobie wtedy taką labe o jakiej świat nie słyszał! Mam wszystko gdzies będę leżała plackiem i czekała na poród
będę spać całe dnie i się lenić
już nigdy nie będę miała takiej swobody i wolności wiec trzeba korzystać.
W ogole jak się wszystko zmienia z tygodnia na tydzien oO jak dwa tygodnie temu miałam dużo energi i nawet nasi goście się dziwili że nie marudzę jak gdzies spacerujemy, wszędzie z nimi; miałam za to jakiegoś doła to teraz czuje się jak balon z którego ulecialo powietrze! Wracam do domu po 4h pracy i padam na twarz xD aaale mam super humor. Mam nadzieje że juz tak zostanie. Wole być śpiąca a szczęśliwa niż pełna energi a zdołowana 
Synu mój Karolu! Kocham Cie i Twoje małe stópki, które mi wypychasz z boku!
Edit. - jeszcze jedno, jak się rozbieralam do kąpieli to na staniku od środka widać jakieś plamki, to chyba siara bo są akurat w miejscu gdzie normalnie sutek
ale jeszcze mokrych plam nie widziałam.
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lipca 2014, 00:20
30 tyg. +1 dzień
Ależ to leci, zaczęłyśmy 31 tydzień
A mam wrażenie, że jeszcze nie tak dawno nie było widać brzuszka i cały dzień męczyły mnie mdłości, a tu proszę, jeszcze kilka tygodni i będziemy czekać z niecierpliwością na naszą małą księżniczkę 
Trochę martwią mnie nasze przygotowania, a raczej ich brak - stanęły w miejscu przez finanse, no co tu ukrywać. Oszczędzamy na tę wizytę u lekarza i staramy się teraz nie kupować nic, poza rzeczami niezbędnymi do życia. Potem będziemy powoli kupować wszystko co jeszcze trzeba, ale na razie ta zakupowa bezczynność trochę mnie stresuje muszę przyznać
Mam wrażenie, że za Chiny ze wszystkim nie zdążymy...
Wieczorami podczytuję sobie ostatnie strony "W oczekiwaniu na dziecko", bo muszę w końcu zabrać się za następne pozycje. I wczoraj w sumie pierwszy raz zaczęłam się trochę obawiać porodu. Może nie samego rodzenia, ale tego czy będę wiedziała kiedy to się zaczyna, czy już mam dzwonić po Męża, czy może jeszcze czekać, noi tego, że w sumie to wszystko będzie dla mnie nowe, nie tylko sam poród, ale szpital, otoczenie, lekarze i położne będą mówić po angielsku, boję się, że ich nie zrozumiem
Ale cały czas staram się nastawiać pozytywnie i nie martwić na zapas, jakoś to przecież będzie.
Od kilku dni męczy mnie straszna zgaga, której niczym nie moge ugasić. Zgaga męczy mnie w sumie przez całą ciążę, ale teraz zrobiła się jakoś szczególnie upierdliwa - nic na nią nie pomaga, a piecze, że hej! Ulgę przynosi mi tylko jedzenie, niestety, chwilową
Stopy mi nie puchną, jedynie nogi trochę bolą na zakupach, brzuch mniej ciągnie, bo zakładam pas ciążowy. Co prawda palce u rąk chyba trochę zaczynają puchnąć, myślę jednak, że to bardziej przez te upały i duchotę. Zdjęłam na wszelki wypadek pierścionki, bo jakieś ciasne mi się wydają, ale obrączki nie chcę zdejmować, nie wyobrażam sobie życia bez niej kurczę no
Ale to chyba kwestia dni i na nią przyjdzie pora, ech.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:51
Dzień 9.
No cóż...wczorajsza noc była ciężka...od 1 w nocy jeździliśmy po szpitalach aż o 4 położyli na ginekologii. Do tej pory nic mi nie robili,miało być usg i kroplówka ale wyniki wyszły dobre więc nic nie dostałam. Na obchodzie zapytam czy mogę dzisiaj wyjść skoro i tak tylko tu leże bezsensu... Staram się jeść by głodu nie czuć i zmuszam się i wczoraj nie wymiotowałam 
Obym wyszła dzisiaj bo pogoda piękna
no i do mężusia już chcę bo się martwi o nas 
Przespałam pierwszą całą noc jak zabita!! :o
Dzisiaj wolne:) teoretyczne bo mam dużo pracy w domu i przygotowania do wyjazdu!
Po raz pierwszy jedziemy z mężem razem na tydzień!
Nigdy nie dostawał urlopu w poprzedniej pracy, a teraz pracuje u mojego taty, a tam od poniedziałku wszyscy maja urlop.
Nie będą to wakacje na plaży, ale u znajomych w Anglii też odpoczniemy:) Już sama zmiana miejsca mi wystarczy żeby się zregenerować.
Co do mojego wykresu to go nie rozumiem... Widoczne są wyraźne zaburzenia hormonalne - chyba chodzi o progesteron. Ten cyk to dla mnie totalny luzik- co ma byc to będzie- tym bardziej, że nawet serduszek nie było za dużo...
Zrobiłam dziś rano test. Miałam nadzieję, że zrobię niespodziankę P. i mojej siostrze, która jutro kończy 18 lat... Ale dupa ;( negatywny aż w oczy kłuje! ;(
Czekam na małpiszona, jeśli nie przyjdzie to za tydzień powtórzę test. A jak przyjdzie to się zacznie: termometr, wykresy i wizyta u lekarza: zbadam się gruntownie za wczasu. Eh... ;(
W poniedziałek zaczynam pracę na innym dziale, przenieśli mnie
stresuję się nieco, ale wiem, że dam radę, kto jak nie ja? 
Wczorajsze badanie glukozy wyszło kiepsko chyba bede musiała powtarzać wrrr na samą myśl juz mi nie dobrze. A czemu bede chyba powtarzała? pobrali mi normalnie na czczo krew wypiłam tą glukozę od razu zrobiło mi sie niedobrze ale jakoś przeszło po godzinie pobrali ponownie, poszliśmy siąść koło okna bo mi było coraz gorzej słabo no i brakowało 30 minut do pobrania ostatni raz jak mnie zmuliło i niestety zwymiotowałam. Marek poszedł sie pytać czy to bedzie miało jakis wpływ na kolejne pobieranie babka powiedziała ze tak ze trzeba bedzie powtórzyć gdzieś za tydzień. No ciekawe jak wizyte mam w poniedziałek i wyniki musze gince pokazać. Ale w końcu babka stwierdziła zebym ewentualnie w poniedziałek ponownie przyszła i dalej bedziemy robić. Ale dziś zadzwonie do ginki zapytam sie czy mam powtarzać bo na czczo wyszedł 88 a po godzinie 129 wiec jeszcze nie wyszło tragicznie i mam nadzieje ze dziś usłyszę ze nie musze powtarzać. Oby bo ja nie wiem jak drugi raz zniose to samo. Tym bardziej ze ja sie po tym tak źle czuje. Jeszcze po południu tak mnie głowa rozbolała od tego wszystkiego że nie mogłam na oczy patrzec i o 21 już spałam.
Przed odebraniem wyników zajechaliśmy patrzec za łóżeczkiem w sklepie i ceny nas zszokowały, stwierdziliśmy ze kupujemy na allegro bo kupując w sklepie takie jak upatrzyłam na allegro już ze wszystkim materacem pościelą itp w sklepie by nas to wyniosło około 1000 zł a na allegro połowę mniej. Foteliki do samochodu też maja ceny z kosmosu lepszej firmy ponad 400 zł a gorszej ponad 200 szok zamurowało nas totalnie bo wczesniej patrzyliśmy w innym sklepie i fotelik mieli po 125 zł.
16+0 ewentualnie 16+3 
40% ciazy za nami 
62,1 kg i 85 cm na wysokosci pepka 
a i ruchow jeszcze nie czuje, chociaz juz tak bardzo na nie czekam, codziennie sie wsluchuje w brzuch, ale cisza...Kropuś kiedy sie ujwnisz??? czekam...
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 lipca 2014, 16:50
Dziewczyny...czytając Wasze kojące słowa czuję się trochę lepiej. Aż mam łzy w oczach, nawet pisząc ten wpis. Życie nie obeszło się ze mną łagodnie, wiem, że zawsze będę mieć pod górkę, ale im bardziej się ciężej robi tym bardziej mam chęć pokonania tego! Ale na razie brak mi sił, czując Wasze wsparcie wiem, że damy radę. Wkręciłam się w oglądanie Rodzinka.pl, mogę oglądać jak wygląda rodzina, nie zazdroszczę nawet. Marzę
że i nasza kiedyś taka będzie i wiem, że jak zajdę to będzie wszystko w porządku.
Opowiem Wam historię mojej znajomej 40-latki,która oczywiście jako już doświadczona życiowo kobieta miała wszystko poukładane, dzieci odchowane, najmłodszy ma 10 lat a najstarszy 20,średni ma 15. Samych synów ma. Czyli 5 facetów w domu, bo jeszcze kocura mają. I co. W zeszłym roku pojechali tylko oni sami na wakacje nad morzem a synów do dziadków zawieźli. Po powrocie z wyjazdu powrót do rzeczywistości Pani Domu. Ona nie pracuje tylko mąż. Miesiąc później okres jej sie spóźniał. Pomyślała, że to od jodu znad morza bo ona choruję od lat na hashimoto a ta choroba nie znosi jodu. Poszła do lekarza ginekologa, że jej okres nie przyszedł. Okazało się, że była już w 2 miesiącu, prawie 3. Powiedziała, że to niemożliwe, bo kochała się z mężem w dni bezpieczne czyli do 12 dnia swojego cyklu a ma 30 dniowe. Okazało się, że jod tak jej popieprzył wszystko, że szok. Była 4 raz w ciąży. Załamała się. Później już poszło szybciutko. Czwarty chłopak. Przyjechała do mnie na stopy z małym. Był dość marudny, ale jej zachowanie względem tego dziecka było okropne. Mnie serce się ściskało, że taka dostałą 4 cud a ja nie mam żadnego. Ale pocieszyłam się, że jak zacznę to szybko dwie ciąże i z głowy. Chciałabym dostać coś na owu, aby coś ruszyło moje jajeczka.
Muszę coś zrobić ze sobą, bo mam wrażenie, że liczyłam że się uda a teraz musze działać.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.