Chyba odstawiam inofolic. Coś dziwnego porobiło się z moim cyklami. Na początku plamienia teraz ta dziwna temperatura. Miało pomóc a chyba zaszkodziło...
A wiec dziś juz mija połowa mojego urlopu. 1,5 tygodnia a mam wrazenie jakby to bylo zaledwie 2 dni. tak szybko ten czas ucieka. jutro bedzie 5 dni jak biore duphaston wiec jeszcze 5 dni i powinna przyjsc @. mam nadzieje ze się nie spozni za wiele bo mam w planach pojechac do kliniki a nie czekac łaskawie na @@@@@@@@ wrednego. juz za 2 tyg badania hormonow i wyjazd do poznania. jestem pełna nadzieji ze bedzie wszystko oki.
Bylam dzisiaj na kolejnej wizycie u ginki. Z malenstwem wszystko w porzadku. Ladnie urosl i ma juz 23 cm, warzy 371 gram a obwod glowki juz15 cm. Az sie nie chce wierzyc ze rozwarcie jest tylko na 10 cm no i jak tu urodzic
No i bedzie drugi synus tak ze przeczucie bardzo mnie mylilo i zegnaj rozu he he. No ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, wszystkie ciuszki i butki po Maximilianku zostana wykorzystane
Zrobilismy dzisiaj z mama porzadki w ciuszkach i samych bodziakow 56 rozmiar mam 39 i 19 pajacow. Do tego 7 sztuk spodenek i bluzeczek. A czapeczek az 15 i to wszystko w idealnym stanie. Tak ze za wiele dokupywac nie bede:-) Teraz glowimy sie nad imieniem ale jakos na zadno nie mozemy sie zdecydowac. Chcialabym aby imie bylo funkcjonalne i w polsce i w niemczech i zeby pasowalo do Maximiliana. Moze dacie mi jakies propozycje?
No i po wizycie w klinice.......Pani doktor sprowadziła mnie na ziemię, wyniki fatalne i zaproponowała inseminację i wizytę u psychologa....Nie mam siły nie mam ochoty na nic, na chwilę obecną odpuszczam:( i piję sobie swoje ziółka:)
Kochane życzę Wam samych rewelacyjnych wykresów i dwóch kresek na teście...Będę wpadała i czytała Wasze historie:)
Buziaki
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2014, 20:50
ZOBACZCIE JAKIE SUPER 
http://kafeteria.tv/Pies-potraktowal-dziecko-jak-WLASNEGO-SZCZENIAKA-SVUMrIPxynT
Kolejny cykl za mną, oczywiście bez kropka. Jakie to jest wszystko przewidywalne. Dzięki ovufriend tak dobrze poznałam swoje ciało, że nawet nie muszę już "zaglądać" do środka, żeby wiedzieć, kiedy jest owulka, a kiedy nadchodzi @. Tak jest i tym razem. Ładnie żarło, ale się ....... popsuło i tempka spadła, choć miała być u góry. Zawsze jeszcze mogłaby odbić, ale nie ma na to szans, niestety. Kolejny cykl przede mną i odpoczynek. Nie mierzę tempki, choć będzie kusiło, szczególnie w drugiej połowie, ale NIE, nie tym razem. Cykl bez monitoringu, clo i pregnylu, więc odpuszczam też inofolic i witaminy prenatalne, bo trochę krucho z kasą. Choć w tym cyklu czuję, że było inaczej nieco i ze było naprawdę bardzo blisko szczęścia. Pewnie wkrótce się uda, a jak nie, to trudno. Jesteśmy teraz na etapie kombinowania postawienia lub kupna nowego domu, więc skupiam się całkowicie na tym temacie. Pod koniec wakacji wszystko się okaże. A wtedy do banku po kredycik i 30 lat zobowiązania wobec banku. Ale czad ! No ale zawsze marzył mi się dom i nie odpuszczę tego tematu
Nadal mówię do brzuszka i groszka, że jak będzie chciał przyjść na świat, to go zapraszam i użyczę mu swojego ciałka na domek
Może w tym nowym cyklu dong zacznie też już działać ? Spokojnie czekam na rozwój sytuacji 
Kurde jest problem. Zwykle po odstawieniu luteiny na grugi dzien wieczorem już zaczyna się okres, po dwóch dniach to zawsze pewniak. Nie tym razem. Wczoraj leciutkie plamienie i czysto dzisiaj to samo. Nie wiem co sie dzieje;/ nie bylam u lekarza po lipcowej bichemicznej, moze cos sie nie oczyscilo? ale tak krwawilam ze az nie wierze:/
No i pokłóciłam się z moim mężusiem ... :(Coraz częściej nie mam już na niego siły ,na to jaki jest .Niby dobry człowiek ,ale jednak coraz częściej mam wrażenie ,że nie stworzony do tego aby mieć rodzinę
. Może czasami przesadzam bo chcę bardzo mieć swoje dziecko i z bezradności chodzę wkurzona.
Kiedyś w przeszłości inaczej wyobrażałam sobie życie ,rodzinę itp. U mnie w domu to mama była zawsze tą osobą która zajmowała się naszą edukacją ,również aby nic nam nie zabrakło.Zawsze mówiłam,że ja będę miała męża,który będzie zaradny taki ,że z każdej sytuacji wydostanie nas jako rodzinę jaką chcemy założyć .Ale coraz częściej w to wątpię. I mimo ,że go Kocham to mam go coraz częściej dosyć ,nie czuję się przy nim bezpieczna. Mimo ,że wiem że też mnie strasznie Kocha.Zawsze jak na coś się zdenerwuję i wiem ,że to jego wina on wszystko przewróci i powie ,że to ja jestem winna.
Teraz odchudza się ,mówię do niego Kochanie przygotowałam dla ciebie na urodziny cały fajny dzień niespodziankę bo ma za parę dni a on wiecie co z tekstem "Nic nie chcę ,pewnie coś do jedzenia ,nie będę marnował odchudzania nic nie dotknę" Zrobiło mi się cholernie przykro ,miałam w planach przygotować Tort specjalny w kształcie jego ulubionego klubu piłkarskiego ( mimo ,że piec nie umiem zbytnio),zrobić romantyczną kolację ,ładnie się ubrać itp. wiecie sami.A w tej chwili nic nie zrobię :(Po co mam się strać :(Ja nawet jakbym się odchudzała ,nie mówiłabym tak i cieszyłabym się z niespodzianki i chociaż wszystkiego posmakowałabym .Zero zrozumienia ,że robię wszystko dla niego aby czuł się dobrze i kochany.Jak go kiedyś prosiłam nie pij tyle piwa bo też to może szkodzić na jakość nasienia to miał to gdzieś ,ale jak juz postanowił się odchudzać to wtedy rezygnuje z tego. On chyba nie chce dziecka tak samo jak ja :(A ja może jestem za dobra dla niego jako żona. Może w ogóle nie powinnam się starać . Wykrzyczałam mu w złości ,że może stanę się jak jego była ,która będąc z nim puszczała się z innymi na lewo i prawo z jego znajomymi dodam. Może wtedy mnie doceni
:(Płakać mi się chcę i z resztą płaczę..... 


Wszystko mam poprzestawiane ..krwawiłam w szpitalu 17.06 myśle że to był okres.. wiec powinnam już dostać miesiączkę.. ale pod koniec tamtego tyg. zauważyłam u siebie śluz płodny, wskazuje na to ze na wakacjach się pojawi:(. Byłam na kontroli wszystko ok:) mamy się zabezpieczać tak 3m-ce..
Odebrałam wynik H-P 1,5cm miała fasolka..
znajoma dala mi namiary na bioenergoterapeutę:)po urlopie się umówię. A co mi szkodzi 
32 tyg. +0 dni
Oczywiście teść nie ruszył tematu wcześniejszej wyprowadzki, no ale w sumie po jego reakcji na nasze słowa (czytaj: olaniu ich po całej linii), wiedziałam, że tak będzie, więc co tu się dziwić ?
Porozmawiałam ostatnio z rodzicami i trochę mi przetłumaczyli. Przede wszystkim mam się nie denerwować, bo nic mi to nie da, a jedynie małej zaszkodzi i potem urodzi mi się znerwicowana, tak więc wyciszamy się, myślimy o małej i podchodzimy do wszystkiego spokojnie. Ech, w takiej chwili tak bardzo żałuję, że mama nie będzie mogła przyjechać po porodzie...
Cały czas kołacze mi w głowie świadomość, że jako kobieta czekająca na rozwiązanie, pewnie już nieźle zmęczona ciążą, a potem zmęczona porodem i nowymi wyzwaniami, będę łatwym celem dla takiego człowieka. Ale nie ma innego wyjścia, muszę stawić temu czoła i mam nadzieję, że malutka da mi tę niezbędną siłę.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 grudnia 2016, 08:42
25 TYDZIEŃ

Granica przeżywalności osiągnięta
i 60 % ciąży za Nami
.... Tak strasznie się cieszę jeszcze tylko 13-14 tyg i Miki będzie z nami
, niestety nie mamy jeszcze wyznaczonej daty cc ... dziś o 7.30 byłam na badaniach i na glukozie Bleeeeeeeeeeeeeeeee myślałam że zwymiotuje straszne
, teraz jestem w domu i czekam do 9.30 bo muszę podjechać do laboratorium na kolejne pobranie krwi , dobrze że mieszkam bliziutko labo to mogłam wrócić do domku a nie kwitnąć tam i siedzieć na tych twardych krzesłach .....
Nic wracam do czytania książki "Więzień Niebra . Carlosa Ruiz Zafón" szczerze polecam rewelacyjna lektura
...
Godzina 11 zwymiotowałam wszystko nawet pierwszą komunie Święta
od razu lepiej 
AAAAAAAAAAAA i dziś kolejna Aniołkowa mama która w zeszłym roku straciła synka w 38 tygodniu moja koleżanka dziś urodziła przez cc córeczkę
piękną i zdrową 3100kg 54cm ... Gosiu kochana Gratulację 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 12:19
No to przeszłam pewnie do 2 fazy cyklu. Tej trudniejszej, gdzie nie wolno mi zeschizować! Moje dziecko do mnie przyjdzie, gdy będzie gotowe. A czy to będzie za 8,5m-ca czy za 9,5 nie ma znaczenia. Mogę tylko mieć nadzieję, że uda mi się cierpliwie poczekać. Trza sobie poszukać dużo zajęć!
3 dc... @ słabiutka coś tym razem, ale to pierwszy naturalny cykl po ponad 6 latach, więc ma prawo zaszaleć i nie boleć
i przyszedł stosunkowo szybko bo w 34dc. Tempka dziś spoczynkowa 36,25 tylko, chodzę prawie po ścianach ale to pewnie przez wirusa, którego od miesiąca nie mogę wyleczyć ;( jakiś wirus ogólnoustrojowy, idę do lekarza z biegunką a okazuje się, że mam zawalone gardło i antybiotyki...
Ogólnie od ponad miesiąca mam na przemian biegunki i zaparcia, już mam tego dość!
Czekamy z P. kiedy @ sobie pójdzie i... działamy!!! Wykresik na ovu prowadzę więc mam nadzieję, że mi "wykryje" owulkę i utrafimy w 100 pkt! 
Póki co siedzę w pracy, przed sobą mam stos dokumentów i czekam niecierpliwie do 15.30 a mój piesek dziś cały dzień sam w domku bo P. do 14 w pracy.... biedna sunia ale będzie stęskniona!
Wczoraj na ten mój nieszczęsny żołądek zrobiłam na obiad łazanki o_O pycha były ale brzuszek się zbuntował i boli od rana a tu pół gara łazanek jeszcze zostało... 
Hmm ovu wyznaczył mi @ w 25dc nie mam az takich krotkich cykli /najkrótszy 27-28dni/... wiec teoretyczna ovu mogla byc 14dc a nie 12dc?? Gin tez widział pęcherzyki w prawym jajniku i ten akurat mnie bolal- lewy sie "schował". Niestety nic więcej nie powiedzial to był 10dc. Gdyby ovu byle w 12 dc tak jak sugeruje ovu to z Gin chyba by cos widział/powiedział...Głowa mnie boli, cos mój ntuzjazm oklapł 
13 dc
Tempka podskoczyła o CAŁE 0,2^...no łaskawa!
Wiem, że to jeszcze nie to, że to nic nie znaczy, ze owulacji nie ma i pewnie nie bedzie 
Od rana jestem wkurwiona na wszystko!!!
Wczorajszy seks był okropny...on juz prawie zasypiał, walczyłam ze sobą żeby zacząć działać coś NA WŁASNĄ RĘKĘ, w końcu doszedł...ja nie, bo to tylko seks dla spermy. KURWA NIE CHCE TAK!!!!
Od rana jechałam jego autem, oczywiście jestem na "warunkowym" żeby móc prowadzić jego AUTKO /prawo jazdy mam jakieś 8 lat i zero kraks, ale wg niego to gówno znaczy/ Po 10 minutach jazdy pytam go, czy żyje i czy chce sobie zrobić przerwę /żart taki/...Powiedział, ze prowadzę nawet OK, ma tylko kilka zastrzeżeń...Od słowa do słowa wyjebałam mu, że też mam do niego KILKA ZASTRZEŻEŃ, że mam okres teoretycznie płodny i byłabym KURWA wdzięczna gdyby się minimalnie wysilił, czyli nie zgnoił się siedzeniem caaały dzień przy kompie, a później zasypia i ja odpierdalam całą robotę.
Jeszcze dzisiaj przyjeżdża do nas jego syn na weekend...ma u nas swój pokój /mój pokój dla "maluszka"/ i pewnie będzie "zmęczony"...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 09:28
"Prawdopodobnie jednym z najbardziej nielubianych przez kobiety starające się o dziecko stwierdzeń jest: „zrelaksuj się, a na pewno zajdziesz w ciążę!”. Z pewnością relaks i odprężenie sprzyjają zapłodnieniu, ale prawda jest taka, że jeśli istnieje fizyczna przeszkoda do zajścia w ciążę, nawet całkowity relaks nic nie pomoże. Zatem zanim skorzystasz z tej rady i zdecydujesz zdać się na los, upewnij się najpierw, że ani Ty ani Twój partner nie macie schorzeń, które mogą powodować potencjalne problemy z płodnością."
Dzisiejsza porada OVU powinna zawisnąć na bilbordach w całej Polsce może w końcu byśmy tyle nie słuchały rad dobrej cioci, babci, teściowej, koleżanek itd
Minęło kilka dni, a mi brakuje pisania. Lubię czasem wracać do starych wpisów, przeglądać je, czytać jak się zmieniają moje emocje w ciąży. Lubię też komentarze dziewczyn, często dobre porady, często pokrzepienie, uśmiech. Dlatego zdecydowałam pisać dalej. Oczywiście zluzowałam i nie wrzucę już zdjęć na forum- rzeczywiście to bez sensu. Ale tutaj będzie co chcę- i zdjęcia i wpisy.
No ale co u nas? U nas pięknie!
Z nad morza wróciłam zadowolona, uśmiechnięta i opalona. 7 dni pięknej pogody, totalny chillout
Z mamą się nawet dogadywałyśmy, chociaż muszę przyznać że jestem naprawdę czasami wredna i powinnam się hamować... Ale to już inny temat. Czuję się doskonale, chociaż 2 dni temu przeżyłam wielki stres. Nad ranem jeszcze przez sen czułam jak boli mnie brzuch i pomyślałam "o nieee, znowu okres! Kurde, jak mnie napierdziela!" A po minucie dotarło do mnie, że jaki w ogóle okres?! Zerwałam się na równe nogi- nospa, luteina, magnez i do łóżka leżeć i czekać! Przeszło. Ale bałam się, nie wiedziałam co się dzieje. Cały tamten dzień spędziłam na kanapie. Mówiłam lekarkom, ale mam się nie martwić. Reakcja była dobra. Tak się może czasem zdarzać, ale jakby po tych lekach nie przechodziło to jechać do szpitala. Generalnie jednak ciąża rozwija się perfekcyjnie, synek waży już prawie 900g
Tak uroczo faluje mi brzuch kiedy on kopie... Oczywiście P. nadal nie miał okazji zapoznać się ze smarkaczem, bo uparciuch nie ma życzenia jak na razie kopnąć ojca. A p. coraz bardziej się niecierpliwi. Czeka, zaczepia, kładzie rękę, przytula i czeka... Nie mamy nadal imienia i to mi spędza sen z powiek. Za to mamy już wózek i zamówione malowanie pokoju dziecinnego na sierpień 
Nad morzem nauczyłam się fantastycznych ćwiczeń na piłce. Chodziłyśmy z mamą na bodyball i streching i trafiłyśmy na bardzo kompetentna instruktorkę. Zajęcia prowadziła perfekcyjnie i mówiła, że dostosowuje ćwiczenia do mnie specjalnie, tak że cała grupa na tym zyska a ja mogę wszystko spokojnie robić. Sama ma dziecko, więc trochę wie o ciąży
Do tego nigdy nie spotkałam osoby która by tak idealnie znała każde ścięgno i mięsień w ciele. Na bank musiała skończyć wyższe studia w tej dziedzinie. Była niesamowita i tęsknię za nią i jej zajęciami. Teraz ćwiczę to sama w domu i mój kręgosłup ma się o niebo lepiej. W ogóle czuję się wspaniale i schudły mi nogi. Przed wyjazdem nie mieściłam się w spodenki jedne, a teraz w nich śmigam bez problemu. Uda wchodzą w nogawki i nie płaczę, że za ciasno
Na wadze natomiast idziemy do góry, ale jestem w dolnej granicy normy czyli na dziś mam dokładnie plus 6300 od początku ciąży. Nie jest źle. W poniedziałek mam umówioną sesję brzuszkową. Zrobi mi ją studentka z filmówki za darmo. Ona będzie miała portfolio, a ja zdjęcia. P. się nie chce dać namówić, ale to było do przewidzenia, on nie znosi zdjęć. Zdjęcia będą z wykorzystaniem mojego motocykla, kasków, w moim ukochanym lesie, gdzie spędziłam dzieciństwo, może uda się nam wejść na lotnisko wojskowe. Zobaczymy jak to wyjdzie...
Nasz wózek musiałam wypróbować z psem 

A tutaj mój brzuchol na cudnej plaży. Nigdzie takich nie ma jak u nas nad Bałtykiem 


Lisi Jar

I "koleżaneczki na koloniach" czyli kupiłyśmy z mamą takie same ciuchy 

Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 09:51
5dpo...tempka spadla do linii podstawowej...szyjka zamknieta...wczoraj bardzo zle sie czulam caly dzien ogromne bole miesiaczkowe z owulacyjnymi..z.azwyczaj bole owulacyjnie trwaja u mnie 5-10min a nie ccaly bozy dzien...szyjka zamknieta, nie wiem co jest grane...
Wczoraj pokłóciłam się z moim K. Ciągle o to samo chodzi ja go proszę żeby zrobił badania nasienia on twierdzi że pół roku to jeszcze za wcześnie i tak dalej. Muszę to napisać mam jakieś złe przeczucie co do jego wyników...
No ale dziś rano jak wychodził do pracy pocałował mnie i powiedział że jeśli w tym cyklu się nie uda to zrobi badania. Rozumiem że jest mu trudno naprawdę go rozumiem ale wynik jest nam przecież bardzo potrzebny...będę go wspierać jak tylko będę umiała...
A na tym zwolnieniu to mi się chyba coś w główkę zrobi i jeszcze najprawdopodobniej będę musiała je przedłużyć to może tak się zejdzie jeszcze do końca sierpnia. O ludu czym wypełnić ten czas gdy nie można chodzić?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.