O cholera! Lewatywa, 1-2 dni w szpitalu?! O ludu... Ehhh.. no nic, dam radę, co mnie nie zabije...
Poczytam w takim razie XYZ w Twoim pamiętniku. Ja dostałam od mojego gina namiar do konkretnego lekarza, ponoć jeden z najlepszych ale nie najtańszych, wiadomo. Wiem, że on przyjmuje w szpitalu ale ma też własny gabinet. Nie wiem jeszcze jak to będzie wyglądać i gdzie mi wykona hsg. Mam do niego dzwonić dopiero pod koniec następnej miesiączki.
Lwico, brzydalku - dzięki dziewczyny za słowa otuchy.
Co ciekawe mój nowy gin powiedział mi na wczorajszej pierwszej wizycie u niego, że jeśli jajowody okażą się niedrożne to na tym kończy się nasza "współpraca" i mam się zgłosić do invimedu... potem coś mówił o invitro ale ja już nie słuchałam bo się zawiesiłam na "zgłosic do invimedu".
Czyli co? Pozostaje mi wtedy tylko invitro. Od razu tak drastycznie. Nie tego sie spodziewałam ale poniekąd może powinnam się cieszyć? Uniknę kilka miesięcy szukania gdzie tkwi problem bo problem będzie już znany. Przynajmniej będzie konkret - dolega to i to, trzeba zrobić to i to.
O dziwo, od razu zakładam, najczarniejszy scenariusz, że mam niedrożne jajowody i że czeka mnie invitro
Miałam 18 lat kiedy miałam operację (wyrostek), ropa zalała mi wszystkie wnętrzności, lekarz powiedział wtedy mojej mamie, że mogę być przez to bezpłodna. Może stąd moje myśli od zawsze świadomie/nieświadomie kierowały się w stronę invitro. No i teraz takie słowa ginekologa.. Tak jakbym sama sobie przepowiedziała invitro..Jakbym się tego spodziewała..
No ale dobra, koniec tematu
nie będe się nakręcać jak nic jeszcze nie wiadomo. Poczekamy zobaczymy.
Niestety wyniki badań z krwi i wyniki badania usg żył wskazują na pogorszenie się stanu żył i powiększenie zakrzepu w żyle głównej.
Moja hospitalizacja na pewno jeszcze potrwa dłuższy czas...
Najgorsze jest to, że lekarze nie do końca wiedzą co mają ze mną dalej zrobić w tej sytuacji.
Znowu czekam na konsultacje chirurga, nie wykluczone, że czeka mnie zabieg udrażniający żyłę...
Nie wiem może i zwariowałam, ale postanowiłam zbadać się na wszystko co się (chyba) da.
Za mną już:
- OB, morfologia, HBsAg, Na, K, Kortyzol, ASPAT, ALAT, CRP, Glukoza
Chcę jeszcze zrobić:
- krzywą cukrową 3 stopniową
- profil tarczycowy (wszystko co się da)
- prolaktynę
- estradiol
- progesteron
- testosteron
- chlamydia trachomatis
- na celiakię
Macie jeszcze jakieś pomysły co warto byłoby zbadać?
Postanowiłam tu dołączyć po ostatnich przejściach. Tydzień temu będąc na wakacjach coś mnie tknęło rano i zrobiłam test. Ku mojemu zdziwieniu pojawiła się blada druga kreska. Zawołałam męża żeby nie myśleć, że mi się w oczach dwoi :)Potwierdził drugą kreskę. Test zrobiłam jeszcze następnego dnia i następnego. W sumie 3 pozytywy. To był poniedziałek, wtorek i środa. W sumie brak okresu potwierdzał testy. Z testu owulacyjnego wyszło że owulacja była 17 lipca - czyli okres powinien był być 31-go. Nie było. Niestety w niedzielę (akurat w drodze powrotnej)3 sierpnia dostałam krwawienie dość mocne do poniedziałku. We wtorek było tylko malutkie plamienie. W środę dostałam się do gina powiedział, że nic nie widzi, że to moment, że nic nie może stwierdzić. Wysłał mnie na betę tego samego dnia (środa) kazał brać duphaston i mam iść dziś. Wczoraj odebrałam wyniki ze środy i wynik 0.2 wyklucza chyba, że w ogóle ciąża była. Więc co to było??? Dziś pójdę zrobię to beta jeszcze raz (żeby nie było że się nie słucham) i jutro mam iść mu pokazać wyniki.
NA kartce z USG też jak doczytałam napisane, że widoczne liczne pęcherzyki w jajnikach - też muszę dopytać co to znaczy...
Siedzimy dzisiaj caly dzien sami w domku. Maz zaraz po pracy pojechal do kolegi pomoc mu w remoncie. Wroci za godzinke. Rano spotkalismy sie z kolezanka i jej coreczka w parku. Dzieciaki pobawili sie razem, nakarmilismy tez kaczuszki chlebkiem ale bylo radosci
Popoludniu wyszlam ze smykiem na rowerek. Spotkalismy znajomych z ich synkiem wiec chlopcy sobie pobiegali a ja sobie pogadalam....Przy okazji zalatwilam sobie od nich kolyske dla bobo
Jutro tez bedziemy sami, moze wybiore sie na zakupy...
Kochane,
mysle, ze niektore z was pamietaja, ze na co dzien zajmuje sie fotografia kulinarna i ze niedawno zalozylam swoj blog.
Dzis dodalam nowy super przepis na mieciutkie i pachnace muffinki orzechowe o karmelowym sercu 

Na dodatek sa bardzo latwe i szybkie do wykonania.
Aby podzielic sie nim z wami umieszczam tutaj bezposredni link na wersje polska:
http://www.cuisinearty.com/pl/podroze-kulinarne
Wszelkie komentarze na blogu mile widziane 

Mozna je zostawiac pod kazdym artykulem 
Jak ktoras z was postanowi sobie zrobic przyjemnosc i upiec te muffinki - to mam nadzieje, ze podzieli sie ze mna wrazeniami 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2014, 12:31
6DC
odebrane wyniki FSH i LH z 3DC
FSH 4,46 /norma 4-13/ oczywiście normy dla fazy folikularnej
LH 5,32 /norma 2,4-12,6/
Stosunek LH:FSH 1,1928
Popołudniu wyniki lubego...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2014, 16:43
28 + 5
No i wróciłam z tygodniowego urlopu.Niestety nie jestem z niego super zadowolona ponieważ na każdym kroku byłam sprawdzana przez męża i mamę co wiązało się z tym, ze nic nie mogłam zrobić (absolutny zakaz wyjścia na słońce, za dużo chodzić tez nie). Ogólnie najlepiej leż i nic nie rób a oni w najlepsze jeździli na rowerach.
No nic za rok obiecałam sobie, że wszystko odbije i z Małą pojeździmy sobie rowerem;)
W międzyczasie zrobiłam test obciążenia glukozą. Tyle osób straszyło mnie, że ten "napój" jest masakrycznie słodki i żeby wziąć cytrynę - dobrze, ze nie brałam. Mam wysoki poziom odczucie "zacukrzenia" także woda była przepyszna i szkoda, ze tak mało:p No i nie mam cukrzycy. Niestety pojawił się nowy problem mianowicie CRP. Norma to 5. Miesiąc temu miałam 5,56 a obecnie 6. Czy któraś z Was tez tak miała? Dodam, że nie przeziębiłam się i czuje się świetnie. Na wszelki wypadek odwiedzę jeszcze dentystę.
Zaczynam kompletować wyprawkę szpitalno-poporodową (nie myślałam, że tego jest aż tak dużo!!!).
A co u Ali? Mały rozrabiaka kopie i kopie i kopie;p ulubiona pora na harce to 22:30-23:00 i tak do 01:00 jak jej tak zostanie to będziemy mieli ciekawe noce;p
Zaczytuje się ostatnio w dwóch książkach: "Język niemowląt" jeszcze czytam, natomiast "Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy" już pożarłam i mogę szczerze polecić. Dużo ciekawych porad i przede wszystkim inne spojrzenie na kolkę.

A tu mój "MASAKRYCZNIE" duży brzuch;)

Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2014, 12:44
Ostatnie dni były dla mnie koszmarem.. Ból żołądka do takiego stopnia, że nie byłam w stanie nic zrobić wyłam do księżyca z bólu ;( będę musiała iść do gastrologa kto wiem może to jakaś nerwica albo wrzody...ważne, że dziś mam pierwszy dzień bez bólu i jest fajnie 
Ostatnie dni były dla mnie koszmarem.. Ból żołądka do takiego stopnia, że nie byłam w stanie nic zrobić wyłam do księżyca z bólu ;( będę musiała iść do gastrologa kto wiem może to jakaś nerwica albo wrzody...ważne, że dziś mam pierwszy dzień bez bólu i jest fajnie 
Wczoraj było o roli osoby towarzyszącej przy porodzie. kiedy doszliśmy do przecinania pępowiny P. zażartował, że on ją przegryzie. Ja na to: "Przecież ciebie nie będzie już na sali w tym momencie...". Spojrzał mi w oczy, uśmiechnął się i nic więcej nie powiedział. Wiem, że zaczęła się u niego gonitwa myśli- zostać czy wyjść... Myślę, że powinien rozważyć to na bieżąco podczas porodu, bo teraz to wszystko tak ładnie wygląda w opowieściach. Ale jeśli wybiorę sobie jakąś pozycję np. kolankowo- łokciową to wtedy wychodzenie dziecka nie wygląda "malowniczo", nie wiem czy chciałabym żeby to widział... Teraz to ja mam wątpliwości 
Wiec przyszła małpa. Gdy to zauważyłam, to po raz pierwszy na ten widok ścisnęło mi gardło z żalu i strachu. IVF już mnie nie ominie.
Jedziemy na weekend do moich rodziców jak tylko M. wróci z pracy. Cieszę się, bo dawno u nich nie byliśmy i już się trochę stęskniłam, oni na pewno też za swoją jedynaczką 
Mam tylko jeden problem do rozwiązania - kiedy jesteśmy u rodziców to zawsze częstują nas jakimś alkoholem - choćby winkiem, albo domową nalewką. A po wizycie u lekarza zdecydowaliśmy, że nie tknę alkoholu do wyniku testu, żebyśmy sobie tego później nie mięli za złe - ot, dla pewności 
No i teraz pozostaje pytanie: co mam im powiedzieć? Mama wie, że się staramy, tata jeszcze nie, ale gdybyśmy im powiedzieli, że mogę być w ciąży, to jestem pewna, że miałabym codziennie telefon od swojej mamy z pytaniem jak się czuję i czy już zrobiłam test... A wolę tego uniknąć póki co, dlatego ustaliliśmy, że o ewentualnej ciąży powiemy dopiero po 2-3 miesiącach
uznaliśmy, że przez weekend "sprzedamy" jakąś historyjkę, np. że odrzuca mnie od alkoholu po naszej parapetówce, która była tydzień temu, albo że biorę leki (ale tu już moja kochana mama może drążyć temat co mi jest, od kiedy i dlaczego nic nie mówiłam) 
No coś musimy wymyślić
a Wy co byście zrobiły? Może podsuniecie mi jakieś słuszne rozwiązanie?
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 sierpnia 2014, 16:07
Wyniki Lubego...
Na obu stronach napisano, że W NORMIE...
Podwyższona lepkość w badaniu makroskopowym
~~~~~~~~~~~~~
edit - i w lepkości jak czas pokazał był pies pogrzebany....
~~~~~~~~~~~~
czas upłynnienia mniejszy ale to "donoszona" próbka
Badania mikroskopowe
wynik HOS testy (%) 73,4 norma powyżej 60%
żywe plemniki (%) 68,5 norma powyżej 58%
ruchliwość i koncentracja I TEGO NIE ŁAPIE
koncetracja 113,0 mln/ml (norma powyżej 15 - ale czego? mln/ml??)
w ejakulacie mln/ejakulat 339,0 norma powyżej 39...czego? mln na ejakulat?
Ruchliwość 60% w tym 55% ruch postępowy
NO I KOLEJNA ZAGWOZDKA
morfologia
plemniki prawidłowe 12% a norma pow.4% ...czy to dobrze czy mało??!!
reszta 88% z wadą głownie główki 73% albo wstawki 13%
Jeśli któraś z Was to przerabiała, umie to czytać, to napiszcie, proszę Dziewczyny! Wizytę mam dopiero pod koniec następnego tygodnia (ale u ginekologa) i już się kłębią jakieś dziwne myśli...
Moje wyniki OK, jego OK...to co tu sie QWA dzieje nie tak?? ehhh
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 stycznia 2016, 12:33
Jestem z kruszynką w brzuszku w domku
) teraz najdłuższe czekanie 2 tyg i testowanie ... mam nadzieję,że się uda i maluszek zostanie u mamy na 9 mc a potem będzie oczkiem w głowie rodziców
14 dzień cyklu, 11 tabletka - 10 dni do końca
50,6 kg
wreszcie piątek!! Urlop coraz bliżej - aż mi sie dusza cieszy.
Przyjaciółka zaprosiła nas na grilla...będziemy My i jeszcze pięć małżeństw, każde przynajmniej z jednym dzieckiem a zadne nie jest starsze niż 3 lata... Więc nas nie będzie. Ja nie dam rady... Boje się 20go września...wtedy miałam termin porodu....miałam...
teraz na pocieszenie po raz kolejny oglądamy Harry'ego Pottera.
Milego weekendu!
Dziś w pracy dowiedziałam się że szefowej córka jest w ciąży i ta ogromna zazdrość aż zatykająca...i pytanie dlaczego nie ja???ach czasami zastanawiam się czy oby następne dziecko jest mi potrzebne...mam jedną córeczkę we wrześniu idzie do przedszkola myślałam że jak będę w ciąży to teraz był by dobry czas spędzałybyśmy więcej czasu ze sobą a nie tylko ciągły "bieg"
Klientka po weekendzie przywiezie mi cala wyprawke...wozek, lozeczko, moses basket, wanienke i ciuszki w kolorach uniwersalnych az do 12 miesiaca zycia
no to mi zostanie tylko odkladac kase, zebysmy mogli miesiac zostac w domu, zamknac studio na miesiac i cieszyc sie dzieciatkiem
tylko bede musiala kupic laktator, nakladki na sutki, wkladki do stanika, stanik do karmienia, kosmetyki dzieciece, pieluchy, zestaw do karmienia piersia...i to chyba wszystko nie? aha i do samochodu nosidelko tez dostane...kupowala wszystko 9 miesiecy temy w mothercare, wiec wiem dokladnie ktore rzeczy dostane
juz sie nie moge doczekac...wszystkie ciuszki tez firmowe i sa naprawde przepiekne
ciezko byloby mi kupic az takie sliczne, pewnie jedne spioszki z 10f kosztuja jak nic a beda 4 pudla jak na zamrazarke 
taki wozek tylko kolory kawa z mlekiem-czern wiec moze byc dla chlopca i dla dziewczynki...w razie co to wloze rozowa posciel czy niebieska..nie lubie rozu dla dziewczynek, zajezdza tandeta 
http://www.mothercare.com/Hauck-Condor-All-in-One-Travel-System---Chilli/651802,default,pd.html
takie lozeczko:
http://www.mothercare.com/East-Coast-Nursery-Angelina-Cot-Bed---Cocoa/993624,default,pd.html
taki moses basket: ( parwie identyczny bo w mothercare juz nie ma tego co ona kupowala.
https://www.google.co.uk/search?q=moses+basket&client=firefox-a&hs=fFr&rls=org.mozilla:en-US:official&channel=sb&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=Ph_lU4vsIIGV7AbU7oGwDg&ved=0CCEQsAQ&biw=1708&bih=789&dpr=0.8#facrc=_&imgdii=_&imgrc=TrTddz4UTK7geM%253A%3BudB2IJ1hOnlp6M%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.mummybee.co.uk%252Fimages%252Fproduct%252Fkub%252Fkub-folia-white%252Fkub-folia-moses-basket-with-stand-white.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.mummybee.co.uk%252Fproduct%252Fkub-folia-moses-basket-white%252F%3B2000%3B2300
ciuszkow nie pamietam ale widze ze na ich stronie juz nie ma polowy rzeczy ktore ona mi da
jestem naprawde wzruszona, to angielka...nie utzrymuje kontaktow z rodzina a ta para ( z 5tka dzieci) zawsze nas wspiera
to do nich jestemy zaproszeni na slub w nastepnym roku..mialobyc w kwietniu wiec nie wiedzialam czy damy rady, ale okazalo sie ze nie bylo miejsc tak gdzie oni chca wiec wyjdzie polowa lipca, to na bank damy rady nawet jakby mialo sie walic i palic
naprawde zostanie nam w kieszeni ponad 1000f...ach i jeszcze jest tam taki lezaczek,ktory moge brac z malym do kuchni np...nosidelko dla malucha i hustawka przyczepiana w drzwi...no wszystko co dusza zapragnie do 12 miesiaca zycia 
Nie wiem jak inni ale ja czasem myślę o tym, dlaczego chciałabym mieć dziecko.
I wtedy myślę o tym, że chciałabym mieć kogoś komu mogę pokazać ten świat, jaki jest piękny, wyglądać przez okno pociągu w poszukiwaniu saren, obserwować ptaki, zabrać na wakacje gdzieś daleko lub chociaż na spacer do lasu. Chciałabym poczuć tą prawdziwą, szczerą radość dziecka. W ogóle lubię ten dziecięcy świat, w którym wszystko jest możliwe. Dzieci pozwalają nam być samemu tak trochę dzieckiem, kupować zabawki, kolorowe ciuszki i bawić się. Poza tym chciałabym mieć kogoś, komu mogę przekazać swoje wartości, wychować go na uczciwego i wrażliwego człowieka, ale takiego, który tez wie kiedy powiedzieć "nie", chciałabym dać światu człowieka z charakterem. Nauczyć go, że nie warto się poddawać, że marzenia naprawdę się spełniają, że nie ma niemożliwego jak się bardzo chce. Sama pomimo rozwodu rodziców miałam bardzo udane, "normalne" i długie dzieciństwo, pełne zabaw, kolegów i łażenia po drzewach ;-)Uważam, że ciężką pracą w pewnym momencie życia osiągnęłam sporo...chcę pokazać temu małemu człowiekowi, że nigdy nie wolno nikogo skreślać i tracić nadziei, że po deszczu w końcu wyjdzie słońce... Na co dzień pracuję z dziećmi, spotykam się z nimi w stresujących sytuacjach w ich życiu i wiem jedno: kontakt z dziećmi jest najlepszym co może być w mojej pracy. Mam wrażenie, że przez te półtora roku pracy zawodowej zmieniłam się na lepsze, stałam się bardziej radosna i otwarta na świat. Myślę, że to zasługa dzieciaków
lubię z nimi rozmawiać, cieszy mnie każdy odwzajemniony uśmiech czy "papa" na do widzenia.
Chciałabym żeby tak było...w idealnym świecie pewnie miałabym już 2 dzieci, bylibyśmy wszyscy zdrowi i szczęśliwi. Zamiast tego jesteśmy tylko my we 2, a w patologii dzieci rodzą się na potęgę...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.