Czekam na owulację, biorę duphostan według zaleceń ginekologa i inofolic. W drugiej połowie cyklu kolejne badania. I dalej czekamy. Mąż wraca 27 sierpnia na krótki urlop w tym czasie wypada mi okres:-(
Ani starania nie będzie ani przytulania:-(
Niedziele spedzamy w blogim lenistwie. Rano bylismy ze smykiem w parku, znowu karmilismy kaczuszki tym razem nagrywajac to bo maly tak sie przy tym glosno smieje ze nie moglismy nie uchwycic tej radosnej dla niego chwili...Probowalismy na spokojnie wybrac imie dla maluszka ale niestety znowu sie nie udalo. Arek chce zeby byl Noah a ja nie moge sie przemuc na to imie, z kolei on nie zgadza sie na zadna moja propozycje. Oczywiscie na końiec powiedzial mi tekst typu - no to daj mu na imie jak sobie chcesz- ale ja chce zeby byla to nasza wspolna decyzja a nie tylko moja... Ech ciezka sprawa...
Jutro Maximilianek zaczyna pierwszy dzien w przedszkolu. Na poczatek idziemy tylko na godzinke ale i tak jakos mi smutno z tego powodu. Dla mojego smyka konczy sie bezstroskie dziecinstwo. Maz mowi no synu od jutra koniec wolnosci i po czesci ma racje. Prawdopodobnie az do emerytury smyk nasz bedzie mial juz obowiazki. Najpierw w przedszkolu, w szkolach potem praca ech przesrane takie to zycie. Mialabym ochote trzymac go jeszcze w domu, jest jeszcze taki malutki... Ech jutro sie pewnie rozkleje na dobre 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2014, 17:44
Mam teściowstręt. I to jest silniejsze ode mnie...
..................................
Wymyśliła sobie, że ona chce zobaczyć jak rosnę. Już sam ten pomysł mnie wku...rza... P. rozmawiał z nią przez telefon, ale słyszałam co mówi. Powiedział jej tak ze 2 godziny temu, że dopiero wróciliśmy do domu i nic nam się nie chce. A ona swoje. Ona akurat ma kaprys przyjść. No dobrze, to niech przyjdzie. Mieszka 2 bloki dalej. I co? Mamy 21:00 a szanowna teściowa nadal nie raczyła się pojawić. Siedź i czekaj na nią człowieku! Obstawiam, że zjawi się p 23:00, nie będzie reagowała na moje ziewanie, bo przecież ona lepiej wie i ja się wyśpię rano. P. idzie do pracy i raz się może nie wyspać, prawda? No przecież ona lepiej wie, kiedy mi się dobrze śpi, o której pies mnie budzi, czy P. może się raz nie wyspać... Ale i tak najbardziej rozpierdziela mnie powód wizyty... Bo ona musi zobaczyć jak rosnę! No bo przecież ja jestem obiekt badawczy, nie człwiek. Można mnie oglądać z każdej strony i oceniać... Jak na drożdżach rosnę! I nic jej do tego!
.........................
Na szczęście o 23:00 wyszła, ale przyszła po 22:00. No i co? Obmacanie brzucha, pytania o wagę i "dobre rady". Wrrrrr
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2014, 23:10
Czasem tak jest, że zabieram się i zabieram, i zabrać się nie mogę. Dwa dni z rzędu, jak tylko wieczorem otworzyłam laptop, napisałam dwa zdania na ovu i go zamykam, bo oczy zaczynają się kleić i wrastam w fotel
i mówię ; nie, dobra, jutro .
Dziś fakt,że jest niedziela i nic nie robię, zamienił się w niedzielne pranie i prasowanie,oczywiście po pracy.
Ósemka znowusz mi się wyrzyna , aż gardło boli, mam nadzieję że do środy przestanie.
Już powoli zaczynam pakować torbę, wolę niczego nie zapomnieć , bo później będzie : po lewej stronie w szafie, druga półka od góry, taka biała , ale nie ta biała co z kwiatkiem tylko tak druga na ramiączkach.... chyba to znacie.. W pamięci odtwarzacie obraz, później instrukcja..
Jedyna rzecz, która mnie pociesza i na którą czekam po powrocie ze szpitala to ten pierścionek. Ten upragniony pierścionek, na który czekam tyle lat. Niby przedmiot, ale dla mnie to coś więcej. To krok naprzód.
W życiu bym go nie zamieniła na żadnego innego faceta.
Ma swoje zasady których się trzyma, dzięki czemu bezgranicznie mu ufam.
Na prawdę, jest jedyny w swoim rodzaju.
Kocham go, pomimo tego,że gdy wracam z pracy, na podłodze obok łóżka leży szklanka, papier od loda, nadłubany słonecznik na kanapie, psu pęka pęcherz, naczynia po obiedzie nie wyniesione do zmywarki, skarpety obok fotela, i mokry ręcznik nierozwieszony po wziętym prysznicu. Taki troszkę leniuszek 
Zostały 3 dni.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 sierpnia 2014, 20:46
nadal oczekuje na @ jak tylko przybędzie to idę do szpitala na badania a tu piąty dzień plamienia i nic. Skąd się biorą te plamienia może ktoś mi da na to odpowiedź po pobycie w tym szpitalu.
Dziś byłam u rodziny mojego męża jego kuzynka ma dziecko z Egipcjaninem mały ma 2 lataka poprostu świetny;-) Jakoś nie drażni mnie widok takich większych dzieci gorzej gdy widzę kobiety w ciąży wtedy mi po prostu bardzo smutno...
No więc dzisiaj poinformowaliśmy moich rodziców i rodzinkę o ciąży :)jaaak się ucieszyli bardzo
aż sie wzruszyłam
super, mama powiedziała że sie modliła o to i teraz dalej będzie się modlić żeby było wszystko dobrze
a chciałam żeby oni wiedzieli pierwsi bo chwilę później zadzwoniłam do mojej supervisorki żeby miała mnie na oku w pracy jak będzie przydzielać mi robote ostatnie 2 tygodnie to sie tak męczyłam nie dość że gorąco to jeszcze dosyć ciężka praca, byłam padnieta po dniówkach teraz może bedzie troszkę lżej no i wogóle jakaś ulga :)a za tydzień powiemy teściom na skypie bo będą razem bo teściowa przyjezdza na urlop
Myślalam że starania o dziecko to pestka. w końcu tyle sie słyszy historii o wpadkach itd.
Szczerze mówiąc strasznie sie wzbraniałam przed posiadaniem potomstwa a kąśliwe uwagi rodziny(szczególnie rodziny męża) doprowadzały mnie do szału i zniechecały podwójnie.Ale i te w końcu ucichły a moje zycie wypłyneło na etap względnego spokoju i wyciszenia. Uznaliśmy z mężem, że chyba mamy teraz troche spokoju i fajnie by bylo gdyby bylo nas troje. W końcu dorabiamy sie planujemy i komu to wszystko zostawić może w końcu warto rozpocząć starania.
Zawsze żartowalismy, że na stare lata zafundujemy sobie kotka albo pieska. Ale to nie to samo. W prawdzie nie mam jakichś szaleńczych zapedow do macierzyństwa i nie pałam rozbuchanym wulkanem hormonów doszłam do wniosku, że kiedy jak nie teraz. W koncu mam już 34 lata i chcialabym kiedyś jeszcze dorównac enargią nastoletniemu dziecku jako energiczna kobita a nie jako babcia emerytka. Po 8 miesiącach poddalam sie i przestałam zostawiac to ślepemu przypadkowi od teraz działam (pod przykryciem)
z premedytacją.
No!!!!
Ja już po wizycie u lekarza. Jak jej powiedziałam że jestem do wczoraj na zwolnieniu lekarskim, to ze zdziwieniem zapytała dlaczego???? To powiedziałam, że nie dałam już rady, że plecy mnie bolą, że ciśnienie mam za wysokie szczególnie jak się zmęczę i strasznie mi puchną nogi, co nie jest kłamstwem bo nie raz jak dużo się nachodzę to faktycznie stopy mam takie spuchnięte i obolałe,że nie mieszczą się w buty
. Zdziwiła się , ale jak zobaczyła że dzisiaj mam ciśnienie 150/88 , no i moje notatki że raz jest bardzo niskie, raz wysokie, to kazała mierzyć dalej , co dwa dni. Zbadała mnie niby wszystko w normie, dała zdjęcie USG, ale nawet nie powiedziała jakie duże jest dzieciątko, ile waży, nic, a jak zapytałam o płeć to powiedziała że nie to jest najważniejsze. Tak więc nie wiem jakie jest duże moje dziecko.
Najważniejsze że w końcu dała mi to zwolnienie lekarskie od dzisiaj 11.08 do 12.09. Kazała na następną wizytę przyjść między 4-5 września na USG połówkowe, wówczas dokona konkretnych pomiarów i powie jaka jest płeć dziecka. Tak więc po wizycie mam mieszane uczucia. Zastanawiam się czy nie pójść do innego lekarza tylko na Usg, może ma lepszy sprzęt i powie mi dokładnie co i jak z dzieckiem. Niby wszystko dobrze, ale czuję lekki niedosyt.
Wyniki także niby w normie tylko tarczyca mnie niepokoi. Jeżeli któraś z was może mi coś doradzić i napisać to będę wdzięczna.
TSH 1,58 [0.27-4.2]
FT 4 18.73 [12-22]
Niby w normie ale ft4 strasznie jakieś wysokie mi się wydaje??????
Mam także podwyższony poziom neutrocytów 75.9% [45-70]
spadek limfocytów 18.8% [20-45]
ciężar właściwy moczu odrobinę za mało 1.005 [1.010-1.030]
Tak pozostałe wyniki w normie albo na granicy normy??????
Pozdrawiam Was kochane. Duże buziolki. No i we wrześniu czekają mnie dwie wizyty bo jedna na USG połówkowe 5 i druga 12 po zwolnienie. Z pewnością będę musiała za tą drugą zapłacić ????
zobaczymy. Pewnie wejdę i wyjdę z gabinetu nawet nie zrobi mi usg , ani nic, a zapłacę ze 100 zł.
Pa kochane.
Porada dnia
Zorganizuj wieczór filmowy z popcornem. Amerykańscy naukowcy odkryli dobroczynny wpływ popcornu na zdrowie i okrzyknęli go jedzeniem pozytywnie wpływającym na płodność. Brzmi niewiarygodnie, ale popcorn posiada więcej skoncentrowanych antyutleniaczy od warzyw i owoców. Ważne jest jednak jego prawidłowe przyrządzenie. Najlepiej jest go piec na zdrowym oleju rzepakowym lub oliwie z oliwek oraz zrezygnować z soli lub ograniczyć ją do minimum.
Dzisiaj wizyta u lekarza!!!!
Jakoś tak się denerwuję. Nie śpię już od 4 rano. Tylko się wierciłam i kręciłam, więc wstałam o 6 i siedzę w necie. Teraz córa wstała, śniadanko szybkie i szykowanie do lekarza na 9.20
Jejku mam nadzieję że w końcu dostanę to chorobowe. W końcu to już 4.5 miesiąca (jakby połowa ciąży) Zastanawiam się co ja mogłabym dziś powiedzieć żeby mieć to zwolnienie i mieć święty spokój

8DC
SAMOKONTROLA PIERSI, pamiętacie o tym dziewczyny?
9DC
Dziękuję Kochane za wypowiedzi odnośnie ARMII Lubego.
Wynik to ulga, cieszę się, że "z nim" wszystko OK, a przede wszystkim koniec zmartwień bo jeśli to po jego stronie leży problem, to i tak nic z ciąży...bo ON LECZYĆ SIĘ NIE BĘDZIE...nawet suplementów brać nie chce.
W tym tygodniu idę do gina, mam nadzieję, że przepisze mi jakieś magiczne pigułki. Mój entuzjazm i zapał szoruje dupą po dnie. Na dzień dzisiejszy mówię NIE dalszym badaniom, przepychaniu jajowodów, kontrastom, wrogim śluzom, wypychaniu macicy słomą i nabijaniu jej na patyk!
Jestem zgnojona psychicznie po ostatnim cyklu, robię dobrą minę do złej gry, a tak naprawdę wciąż nie rozumiem zasad tej pierdolonej loterii. Dlaczego jeśli była OVU, były
to nie było dwóch kresek tylko zasrana @ ??!!
Urlop w niczym mi nie pomógł! Cudowne dwa tygodnie SIEDZENIA W DOMU!
W ostatni czwartek dopadł mnie taki wqurw, że zwinęłam koc i psa i poszłam NA ŁĄKĘ. Nie wiem po co ale nieMąż się poczłapał za nami. Pierdolony DOMATOR! a ja po jakimś czasie w domu chodzę jak cyrkowe zwierze w klatce...od ściany do ściany...
Dopiero po awanturze stwierdził, że przecież możemy gdzieś jechać, skoro chcę jechać to czemu nic w tym kierunku nie robię...JAK? CO ROBIĆ? SKORO SIEDZI CAŁYMI DNIAMI PRZY KOMPIE I JEST W SIÓDMYM NIEBIE Z TEGO TYTUŁU.
A więc wspaniały weekend nad polskim morzem...300km w sobotę od rana, powrót w niedzielę po 15, bo jemu się już dłuuuuży! Gorąco polecam takie amerykańskie wycieczki "Pięć stolic Europy w dwa dni"
Jedyny tyci plusik...odkryłam, że lubię saunę ale tą suchą i czy wiedziałyście, że wśród wielu wskazań do zażywania sauny są między innymi "sprawy kobiece":
5. CHOROBY KOBIECE
Następstwa po zapaleniu narządów płciowych w obrębie macicy, przydatków, omacicza, otrzewnej miednicy małej (zrosty, przemieszczenia).
Stany pooperacyjne: stan po operacjach doszczętnych, zachowawczych i plastykach w obrębie narządów rodnych.
Zaburzenia cyklu miesiączkowego: zmiany pozapalne jajników, zespół napięcia przedmiesiączkowego, bolesne miesiączkowanie.
Opóznione dojrzewanie płciowe wskutek przyczyn ogólnoustrojowych, pierwotnego niedorozwoju jajników pochodzenia przedwzgórzowo- przysadkowo - jajnikowego.
Niepłodność przy współistniejących innych schorzeniach narządów rodnych.
Oziębłość płciowa
.............................
Ledy, ale przynajmniej synusiowi się podobało 
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2014, 10:24
W sobotę mieliśmy transfer Pięknego Zarodeczka.. Blastocysty.
To nasze trzecie IVF i czwarty Zarodeczek, który mam w sobie. Chcemy bardzo, żeby z nami został i przyszedł na świat. Żeby został z nami. Niech rośnie w brzuszku, niech się urodzi. Niech nam przysparza nieprzespanych nocy, tony pieluch i bolących sutków od karmienia. Niech się śmieje i płacze. Niech się pięknie chowa. Niech będzie zdrowe, mądre i szczęśliwe. A jak przyjdzie czas niech założy swoją rodzinę albo zwiedza świat. Co sobie wymyśli, byle by było szczęśliwe.
Szczęście jest jak motyl.
Im bardziej je gonisz tym bardziej ucieka, ale jeśli skierujesz uwagę na inne sprawy, szczęście przybędzie i spokojnie usiądzie Ci na ramieniu.
Henry David Thoreau.
No i my już po "staraniach" o synka
weekend był pracowity pod tym względem, według mnie owulacja wystąpiła w niedzielę, więc serduszkowaliśmy jak najbliżej tego momentu, mam nadzieję, że się nie pomyliłam, bo już powoli bzika dostawałam, chyba jeszcze nigdy w życiu tak się w siebie nie wsłuchałam, mam wrażenie, że nie przeoczyłabym w tych dniach żadnego sygnału. Mój mąż coraz bardziej sceptycznie podchodzi do tych moich wyliczeń, obliczeń, pomiarów i wykresów, twierdzi, ze natura i tak wie swoje i zrobi swoje, a my mamy się po prostu kochać (no... odezwał się ten, który chce planować płeć
). Teraz pozostaje mi "czekanie na testowanie". Ogólnie chyba nikt nie lubi czekać, a z moją wrodzoną niecierpliwością czekanie jest szczególnie uciążliwe
ale na spokojnie to biorę, nie ma się co nastawiać. Pozytywne myślenie i wiara, że się uda wystarczy
a poza serduszkowaniem też było miło
wyprawa w góry z moim osobistym mężem -przewodnikiem, który zgubił szlak i wyprowadził swoją żonę w ciemny las i gęste krzaki, a kiedy naprawdę uświadomiłam sobie, że pobłądziliśmy, już miałam przed oczami wizję, jak mnie atakuje jakiś niedźwiedź, albo żmija, czy jakieś inne yeti
na szczęście po kilku godzinach dotarliśmy do schroniska. Liczę się z tym, że może to być ostatnia moja wyprawa, jeśli się nam udało, bo na taki wysiłek w ciąży bym się nie porwała. Ale przygoda naprawdę fajna, mam nadzieję, że takie skrajne emocje nie miały wpływu na moje jajeczko i wszystko przebiegło zgodnie z planem i nadzieją
więc tym razem ja proszę o trzymanie kciuków, a ze swojej strony obiecuję trzymać je za wszystkie staraczki, które i mi dobrze życzą 
Oj jak dawno mnie tutaj nie było, ale przez dwa miesiące nie było nawet o czym pisać. I na moje nieszczęście znalazłam sie w Anglii, ale najważniejsze, ze jestesmy razem. Julek juz zapisany do nowej szkoły w obcym kraju i w obcym języku, wiec troche stresu jest. Boje sie jak to bedzie i żyje jeszcze nadzieja, ze wrócimy do Polski, do naszego domku szybciej niż planowaliśmy.
Moj mąż kilka lat temu ściągnął sobie tutaj swoich braci, pracują, poznali dziewczyny. Jeden ma Łotyszke a drugi Węgierkę. Ten z Łotyszką ma dziecko 1,5 roczne i wpadli teraz z drugim. Chociaż nie chcieli jeszcze bo za wcześnie. I w sumie to im bardzo zazdroszczę. Oni nie maja czasu dla jednego, oboje pracują w restauracji po kilkanaście h a mały oddawany z ręki do ręki po znajomych bo mama robi karierę jako manager kelnerów. Ogólnie długa historia. Ona jak to na wschodzie lubi sobie wypić napoje alkoholizowane i podejrzewala juz, ze jest w ciazy, ale nikomu nic nie mówiła i upijała sie tak , ze ja wprowadzali do auta. A pozniej jak przyszło do badań to sie martwiła. I tak samo było z tym pierwszym dzieckiem. U nas na weselu i wczesniej dwa całe tygodnie piła i to spore ilości bo ma urlop. Jak mi pijana w cztery dupy na ucho powiedziała ze jej sie okres spóźnia juz kilka dni, ale test zrobi po naszym weselu to ja oczy szeroko otworzyła mi wytrzezwialam na momencie a ona pineske przybila na stole. Naszczescie synka maja zdrowego i dobrze sie rozwija i mam nadzie, ze to sie nie zmieni i ze temu drugiemu tez nic nie bedzie. A ona chyba ma zasadę, ze dopóki nie zrobi testu i nie wie na 100 % ze jest w ciazy to pije do upadłego bo przez resztę ciazy juz nie ruszy MASAKRA oczywiście na jej temat mam jeszcze dużo historyjek, ale nie chce mi sie pisać. Miejsca by nie starczyło.
Mam dzisiaj doła
Chciałabym nie myśleć w ogóle o tym albo zapomnieć, że się staramy.... Wczoraj byłam u znajomych i znów mnie koleżanka zdołowała, bo nie mamy dzieci, bo to, bo tamto.... Ach...
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2014, 10:12
Dziś nasza 2 rocznica ślubu.. W drodze do pracy myślałam ile przeszliśmy przez te 2 lata.. Jestem pełna podziwu ze moj mąż ze mną wytrzymał. Tyle sie dzialo, tyle było problemów i tragedii. Czasami czuje się jakbyśmy przeżyli ze sobą 60 lat. Tak bardzo bym mu chciała dac w prezencie 2 kreseczki..
W sobotę mieliśmy transfer Pięknego Zarodeczka.. Blastocysty.
To nasze trzecie IVF i czwarty Zarodeczek, który mam w sobie. Chcemy bardzo, żeby z nami został i przyszedł na świat. Żeby został z nami. Niech rośnie w brzuszku, niech się urodzi. Niech nam przysparza nieprzespanych nocy, tony pieluch i bolących sutków od karmienia. Niech się śmieje i płacze. Niech się pięknie chowa. Niech będzie zdrowe, mądre i szczęśliwe. A jak przyjdzie czas niech założy swoją rodzinę albo zwiedza świat. Co sobie wymyśli, byle by było szczęśliwe.
Szczęście jest jak motyl.
Im bardziej je gonisz tym bardziej ucieka, ale jeśli skierujesz uwagę na inne sprawy, szczęście przybędzie i spokojnie usiądzie Ci na ramieniu.
Henry David Thoreau.
A u nas ostatnio dobre chwile. Ogólnie zapanował spokój. Wczoraj ustaliliśmy (w sumie to ja ustaliłam,mąż tylko przytaknął) że jeśli genetyka pozwoli, robimy biopsję, jeśli w biopsji coś znajdą to podchodzimy do in vitro. Jeśli genetyka nie pozwoli decydujemy się na inseminację od dawcy. Czuję że będzie dobrze. @ się powoli kończy i mam znów ochotę przenosić góry. Może mój plan zajścia do końca tego roku się ziści? Moja mama idzie na mini pielgrzymkę, oczywiście w wiadomej intencji. Nie mówiła mi ale wiem że będzie się modlić za nas.
Za tydzień idę do gina na NFZ, zapisałam się 3 miesiące temu. I tak myślę że chyba się nie przyznam do męskiego czynnika tylko powiem że próbuję i nie mogę zajść. Może da mi skierowanie na jakieś hormony, może na drożność? Dobre i co, jeśli się uda mieć badania bezpłatne które potem przydadzą się do naszych badań w klinice. Nie wiem jak w tej klinice zacząć, bo na razie bada się mój mąż a przecież ja też muszę, w razie czego żeby mieć czas na podleczenie.
No i nie chce mówić prawdy, bo idę z koleżanką, a ta koleżanka ma tam znajomą pielęgniarkę która odczytuje jej wyniki przez telefon(JEJ, nie innych pacjentek), no i nie chce żeby coś przy okazji wspomniała o naszym przypadku, a znowu o wyniku chętnie dowiem się przez telefon, czy dobry czy zły, a nie znów czekać miesiącami na wizytę.
Jestem szczęśliwa @ w końcu zdecydowała się do mnie powrucic po ponad 110 dniach..

Teraz wszystko będzie można zacząc od nowa...
Już na głowę mi nachodziło hehe
Teraz już jest i i niech nie odchodzi do puki nie wyliczę daty na dziewczynkę hihi 
Trzymajcie kciuki...
i życzę wytrwałości tym babeczkom które zmagają się z wyczekiwaniem na @....:*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.