No to siup! Jestem w upragnionej przez nas ciąży. Maleństwo jest maleństwem i jest maluczkie jak główka od szpilki. Daje mi jednak popalić. Brzuch boli. Mam mdłości choć nieczęsto. Wrażliwa się zrobiłam na zapachy. Bywam senna. Mam zaparcia i gazy. Jupi! Zapowiada się ostro.
Luby zapowiada, że będę miała wszelkie możliwe symptomy. Ha!
Damy radę!
Teraz modlić się, żeby wszystko było cacy:)
chyba muszę wybrać się na zakupy już wszystkie spodnie cisną mnie na brzuch no i muszę się przygotować na jesień którą już czuję w powietrzu mój synuś idzie za dwa tygodnie do szkoły do zerówki trzeba pokupować książki zeszyty i tak dalej co sklep to szaleństwo zakupowe i pełno rzeczy do szkoły aż za dużo odechciewa mi się zakupów jak to widzę no ale cóż muszę
czujemy się dobrze powoli z mężem oglądamy wózeczki i łóżeczka tyle rzeczy mi się podoba
myślę że końcem września coś zakupimy bo nie czuję tego że jestem w ciąży wo domu nic się nie zmieniło dawno dzidzi nie widziałam jedynie brzuszek odrobinę mi urósł po za tym każdy dzień jest taki sam muszę coś pozmieniać
jeszcze te dwa tygodnie muszę synusiowi zaplanować żeby się nie nudził a potem zerówka i obowiązki
Ciąża rozpoczęta 2 listopada 2013
17 DC
3 PO //AGAIN!!//
Przypływ energii, coś jakby optymizm ale pewności nie mam bo za bardzo nie wiem jak smakuje. Za to najpodlejszy dżem truskawkowy nisko-słodzony z biedronki smakuje rewelacyjnie. Dłubie w papierach i zajadam łyżeczką ze słoika...już się na mnie wszyscy w pracy gapią z lekkim uśmieszkiem, powiedziałam tylko "no co...to na okres" i natychmiast panowie odpuścili
Ta reakcja hipokampu uciekaj lub walcz na hasło OKRES jest zaskakująca u mężczyzn. Mnie tam nie rusza jak słyszę POLUCJA, EJAKULACJA! 
Ehhh ale to co mam ochotę na czekoladę! No cóż...jutro pójdę pobiegać

Dzisiaj mój 6dpo i stwierdzam,że jeśli w tym cyklu się nie uda - chociaż mam ogromą nadzieje!! to musze ograniczyć ilość wchodzzenia na ovu! przeciez to jest nienormalne - czas nie zawsze biec szybciej, wykres nie zmieni swojego ułożenia, temperatura się nie zmieni... Tak więc jeśli to nie ten to od nastenego cyklu będę wchodziła tylko raz dziennie - wpisać co trzeba, odwiedzić kogo trzeba
i to koniec... zbzikowałam już dostatecznie mocno... trzeba nabrać trochę luzu bo się wykończę...
Aczkolwiek mam ogromną nadzieje i pokładam dużo wiary w to,e ten cykl to TEN cykl!
Spotkałam się dziś z koleżanką, bardzo się lubimy ale obie zapracowane rzadko się widujemy. Rok temu M przeszła traumę, ciąża chciana, oczekiwana z niecierpliwością na USG w 13 tygodniu- nieprawidłowość- jakiś guz, szpital, znani profesorowie, roztaczanie wizji jak to będzie pięknie i cudownie, dzidzia się urodzi, guz się wytnie sielanka. 22-23 tydzień, szpital, M z niewydolnością serca, dzidzia umiera. Poród dołem, wystymulowany, leki, balonik, ból i cierpienie.... walczyła dalej... wiosną tego roku znów się udało, drobna infekcja i poronienie w 6t. Teraz jest 3 raz w ciąży- 6t4d ulitujcie się nad nią tam na górze, niech teraz będzie dobrze i urodzi śliczne, zdrowe dziecko
.
Jestem już po badaniach. Wszystko dobrze, jedynie Toxo mnie mocno zmartwiło. To znaczy nie powinnam się martwić, bo wyszło że nigdy na toksopazmozę nie chorowałam. Ale oczywiście teraz bardzo się boję, że się zarażę
Wczoraj cały dzień przeryczałam, bo mam dwa koty, a przeczytałam w necie, że jednak nie powinnam mieć z kotami kontaktu skoro nie miałąm prebytej toxo. Już miałam wywozić moje kicie do Rodziców, bo oni mają 5 kotów i z chęcią przyjmą i nasze, ale samej było mi ciężko się pogodzić z faktem, że muszę je pożegnać na długi czas...
Jednak wieczorem poszłam po rozum do głowy i postanowiłam że poczekam z decyzją na opnię lekarza. Jutro mam wizytę i mam nadzieję, że gin mnie uspokoi.
Poza tym doskonale wiem, że toksoplazmozą można zarazić się nie tylko przez kontakt z odchodzami kotów, ale także przez niedomyte owoce i warzywa, surowe mleko czy mięso. Teraz, kiedy wiem, że nie miałam nigdy styczności z tym pasożytem i tym samym nie nabyłam odporności, muszę bardziej uważać. No cóż. Ponoć to dobrze, że nie miałam tej choroby, znaczy się mam silny organizm. Ale czekam na jutrzejszą opinię lekarza.
A ja czuję się bardzo różnie. Raz mam tyle siły, że mogę góry przenosić, a zaraz potem niemal umieram. Niestety, mdłości się powtarzają. Boże, jakie to okropne... Na szczęście nie są tak silne, że nie mogę funkcjonować, choć czasem nie dają mi oddechu. Nie wymiotuję, tyle dobrze, chociaż chyba wolałabym już rzygać 
Wczoraj, wiedziona chęcią poczytania czegoś, co odsunie moje czarne myśli, kupiłam sobie w Empiku dwie książki, obie w tematyce ciążowo-rodzicielskiej i obie z dużą dawką humoru. "Ciąża - instrukcja obsługi" (z tej serii mieliśmy instrukcję obsługi kota i płakaliśmy ze śmiechu) oraz "Dziecko dla odważnych" Leszka Talko
Wieczorem nie mogłam się oderwać od czytania 
Zdycham. Boli mnie brzuch /podbrzusze, głowa i mam dreszcze.. Zimno mi straszliwie. O bieganiu dzisiaj nie ma mowy 
Mialam dzis za malo siuskow w siuskiach i na moim tescie owulacyjnym wyskoczyl error.
Zaznaczylam wiec negatywny.
Ale ja sie ciesze, ze udalo mi sie wypic 2 litry w pracy
moze musze zminic godzine testowania 
Dzis przez chwile czulam lewy jajnik... wiec moze zblizamy sie do owulacji... a ze serduszkowanie i tak bedzie to nie martwie sie poki co 
Wydaje mi sie tez ze mam wodnity sluz... hmm...
Maz gotuje spagetti a mnie roznosi energia! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2014, 20:06
Umówiona na HSG pod koniec września
martwi mnie jednak, że badanie wypadnie około 14 dc i blisko/w trakcie owulki więc cykl z HSG=cykl bez starań
Miałam nadzieję, że może uda się 19 września czyli tydzień wcześniej (robią tylko w pt) ale niestety, mają już komplet kandydatek a podobno "pacjentki nie rezygnują". Ciekawe.
W każdym razie cieszę się, w końcu coś się dzieje i nawet coraz więcej nadziei we mnie, że chyba już wkrótce...:)Jakieś przeczucie mam czy jak to nazwać
Czuję pozytywne wibracje hihi. Już teraz ogłaszam wrzesień miesiącem Aktywnej Staraczki
najpierw wizyta u nowego gina, później HSG a później...zobaczymy 
Dziś w nocy śniło mi się, że mam malutkie dziecko. Fajnie było chociaż przez sen poczuć tą radość 
Smutno, zła, wszystko niedobrze...
Dostałam trzy cykle, potem mam się przygotowywać do in vitro. Ok, oswoiłam się, może to nawet lepsza opcja, bo omija i endometriozę i hashimoto i ewentualne niedobory w hormonach. Ale znów mam wrażenie, że staram się sama... Z mężem ciągłe kłótnie pod tytułem "piwo". Lekarz powiedział, że nie dużo i nie często, więc... dużo w weekend, a potem codziennie jedno, czemu nie? Kurde... To nie ja potrzebuję 3 miesięcy na wyprodukowanie dobrych plemników. Ale za to mnie będą paść hormonami i kłóć i wszystko
w jego gestii jest tylko zadbanie o siebie i spuszczenie się do słoiczka! To takie trudne się ogarnąć na parę miesięcy? Nie rozumiem tego.
Jeszcze oczywiście z kasą krucho, wyszły jakieś zawirowania ch** wie co i mają mi na razie wypłacić tylko zaliczkę, a ja mam sobie załatwiać sprawę z urzędem podatkowym w Norwegii! No szlag mnie trafi, bo wydawało mi się, że załatwiłam, kobieta zapewniała, że w zeszły poniedziałek wszystko będzie i nie ma nic!! Najgorzej, że już od czerwca czekam na zwrot podatku, jest sierpień, pieniędzy ani widu ani słychu, a długi sobie rosną, bo byłam pewna, że już w czerwcu wszystko opłacę. Normalnie wszędzie pod górę, mam ochotę gryźć!!!!!!
No i oczywiście objawy typowo przedokresowe, więc... #@?! ehhh.
Będę brutalna - głównie dla siebie:
http://www.eioba.pl/a/2ca7/myslisz-ze-jestes-w-ciazy-nie-jestes
Po raz kolejny przestaję się nakręcać..... 
Nastrój gorzej niż źle, chodzę cały dzień zła, smutna, nic mnie nie cieszy, brzuch boli i na dodatek plamienie... czyli jutro się rozhula na całego @.
chciałabym umieć odpuścić, wrzucić na luz ale przychodzi czas owulacji i ja wariuje, staram się, liczę, wsłuchuje w organizm jak w szept i ... czuję taki okropny ból zawodu co miesiąc, że już nie wiem jak sobie z tym radzić.
Dwa dni później, tj 28.07 zmarł mój tato. Strata zamiast powitania nowego życia. 
Dzień 20.
Połowa 14 tygodnia
jestem już po urodzinkach, odliczam do porodu
w domu dzięki tacie daję radę- co godzinę posiłek, pomiędzy przekąski i idzie wytrzymać, najgorsze są wieczory.
Dzisiaj przyszła mi cebuszka - dziś pierwsza noc ,próbujemy 
Mąż wyciągnął mnie dziś na spacer, pogoda nawet ładna była
może jutro uda się na słoneczko wyjść?
Do wizyty 2 tygodnie, proszę o przyspieszenie czasu ! 
mam nadzieję że już nie długo 
Przestaję wchodzić na forum łódzkie. Mój spokój ducha i pozytywne podejście szlag trafi jak to dalej będę czytać. Same dramaty! Czyjejś znajomej zmarło dziecko, bo rodziła nie w CZMP, którąś odesłali z Medeora i urodziła w CZMP,a tam jest syf, mnie na pewno też odeślą z MEdeora, bo tylko do CZMP warto jechać, Personel w CZMP reaguje tylko jak dostanie łapówkę i w ogóle co za pomysł rodzić w Medeorze albo w Salve. A porody naturalne w rzeczywistości nie są tak "ładne" jak na filmach z porodówki. Ja chcę tylko normalnych warunków i ludzkiego podejścia. Żadnej masówki i zbędnej medykalizacji. I dlatego Medeor. Właściwie mi to na rękę, że jest takie podejście- przynajmniej tłoku tam nie będzie...
Próbuję rozkminić program do projektowania wnętrz. Ćwiczę na pokoiku młodego 



Wiadomość wyedytowana przez autora 19 sierpnia 2014, 22:44
To już jutro... Byle do 8.20
KOCHANE MALEŃSTWO PROSZĘ BĄDŹ U MAMUSI W BRZUSZKU CAŁE I ZDROWE :-* KOCHAM CIĘ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE
Dzis praca bylo fajnie . Zaczełam brać wit.B6 i costangus może podziała . SNILO mi sie ze A. zainteresował sie inna dziewczyna poczułam zazdrość . Nie powiedzialam mu bo po co niechce sie kłócić .moja psinka bardzo się cieszyla ze juz jestem w domu jak wróciłam z pracy ona jest taka kochana nigdy jej nie oddam jest moja mala iskierką .kocham ja bardzo . Już nie mogę się doczekać końca okresu znów będzie wrzało
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2014, 23:02
Wyznam Wam szczerze że się boję żę już nigdy więcej nie będę miała dzieci...nie wiem dla czego?czasami ten strach jest aż tak wielki że aż namacalny:(
niby wiem że wszystko fizycznie jest dobrze że trzeba tylko "trafić"ale cały czas mam obawy które towarzyszą mi każdego dnia...ostatnio mąż powiedział że on wiem że to jego wina...może i ma rację po części...mówiłam mu tyle razy żeby lepiej się odżywiał, mnie pił piwa!!!!itp a on ciągle to samo...ostatnio jak się ostro pokłóciliśmy to wykrzyczałam mu że to przez niego nie mamy więcej dzieci...wiem że źle zrobiłam...ale w nerwach czasami mówimy rzeczy których żałujemy....
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.