Marlena Szukając motyla. 5 września 2014, 15:59

Zauważam u siebie coraz więcej pozytywnego myślenia. Niepokoi mnie to.

Patrzę na te wszystkie chudziny w internecie i myślę że ja też chce tak wyglądać! Po czym wygodnie usadzam dupsko na fotelu przed komputerem z czymś słodkim w ręku i oglądam te chudziny dalej... Aj żeby znaleźć wystarczająco dużo motywacji do ćwiczeń.


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 16:42

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 5 września 2014, 17:31

"WYRYWANIE ÓSEMKI"

No i masz babo placek...

Godzina 14:45 czekam na męża. Wyrwał się wcześniej z pracy by zawieźć mnie do stomatologa.
Wyjechaliśmy i co się okazało na miejscu...?
Piątek, godziny przyjęć 9-13
A ja o dziwo mam w kalendarzu zapisany termin 05.09 godzina 15:00
I teraz nie wiem czy ja się jebłam w zapisywaniu daty/godziny czy źle mi podali.

Z jednej strony się ucieszyłam bo cholernie boję się tego wyrywania
A z drugiej strony prędzej czy później i tak mnie to czeka...

Chyba bardziej cieszę się z tego pierwszego argumentu bo mój strach był nie do opisania a i nic mi się nie dzieje z tymi zębami, żeby mnie bolały czy coś :)

W poniedziałek będę tam dzwonić i może uda mi się coś z nimi ustalić.
I chyba profilaktycznie zadzwonię się upewnić do ginka czy oby napewno mam w środę na 13:20 i czy znowu czegoś nie pojebałam. Bo raczej szkoda byłoby jechać do Krakowa, do lekarza i pomylić daty ;)

Ale po tej akcji to chyba już nic mnie nie zaskoczy ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 17:33

Znow opatrunek zmieniony tym razem na rozpuszczalny ale i tak w pon mam sie pokazac. W sumie to go tam w tej dziurce nie widze ale moze jest glebiej upchany. Wyjelam wacik moze po 10 - 15 minutach, nie mowila jak dlugo mam przygryzac. W weekend obserwowac czy czucie wraca, czy mrowi i kiedy mrowi. Dentystka mowi, ze pewnie drasnela nerw i ze rentgena w oczach nie ma. Ja to wiem i nie mam pretensji bo przeciez skad moze wiedziec gdzie komu nerw przechodzi. Skoro wroci do normy to pozostaje narazie sie przyzwyczaic i czekac miesiac, dwa czy dluzej. Tak pozatym nie wiem czy od dzisiejszej goraczki na dworze robi mi sie "tam" mokro czy co. Troche schizuje ale to raczej taki sluz mleczny wiec chyba to normalne w ciazy.

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 5 września 2014, 17:56

W listopadzie jedziemy na urlop delikatny z tesciowa ;-) ale ona wporzo jest...na 4 dni, a potem razem czas spedzimy jakos...to juz bedzie po IUI...

Lwica co do lekarzy polskich w UK...to napewno sa....ale....kochana ja mieszkam 6 godzin od Londynu to jest £150 czyli 800zl zeby tylko dojechac do Londynu na pierwsza wizyte...teoretycznie jak juz pojade nawet z wynikami, ktore nie wiem czy wogole mi tu dadza i nie wiem tez czy badania mi powtorza, a bez konsultacji z tym lekarzem i bez pojechania tam nie wiem jakie badania chcialby robic oprocz podstawowych.....teoretycznie zakladajac ze nawet mi powtorza....to za wizyte £100 bierze...to jest za jeden raz kochana...i na pierwszej wizycie ja sie niczego nie dowiem...nna monitoring nie ma szans zebym tam jezdzila...i placila £100 za kazda wizyte....poprostu mnie na to nie stac...gdybym mieszkala w Londynie, to byc moze finansowo jeszcze jakos bym to ogarnela, ale tak jak jest nia da rady :-(

W poniedzialek moj odbiera wyniki, ale juz mu powiedziala, ze jest wszystko dobrze na co jasny szlak mnie trafil, bo to niemozliwe jest poprostu...wiec ma isc w poniedzialek do lekarza i sprobowac wyniki wyciagnac i robic jakies inne badania moze , nie wiem niech szukaja ale napewno nie jest wszystko wporzadku

Badanie nasienia ma na 17- tego, mial na przyszly piatek ale owu mam wtedy miec wiec musial przelozyc :-) bo bysmy cykl zmarnowali, nie to zeby roznica wielka byla, ale....cholera wie...jezeli jest jakakolwiek szansa to trzeba ja wykorzystac ;-)

Zuzana W głębi serca 5 września 2014, 18:02

Czas wrócić do szarej rzeczywistości po wakacjach. Siedzę przez 10 godzin sama w domu i czekam na męża. Niestety spełniły się moje najgorsze obawy, że moje życie towarzyskie umrze śmiercią naturalną - nie mam siły aby latać po mieście na spotkania a moi znajomi nie mają czasu aby przyjeżdżać do mnie. W sumie zauważyłam, że nawet nie mamy wspólnych tematów bo praca czy imprezki już mnie nie kręcą a ich tematy dziecka i ciąży też.. Chyba muszę poszukać towarzystwa w swoim stanie - tylko nikogo po sąsiedzku nie widzę a jakoś ciężko się wbić w grupę ciężarnych.

Ach te problemy Matki Polki pracującej...

Jedyny plus to to, że dzidź rusza się jak szalony i daje o sobie znać. Żywotne to moje maleństwo;-) Już nie mogę się doczekać aż je zobaczę i przytulę - w końcu tyle na niego/nią czekam..

Zaczęłam czytać fachową literaturę i zaczynam się bać bo opieka nad takim maluchem to nie prościzna - trzeba tyle rzeczy wiedzieć! Mam nadzieję, że nie zrobię dziecku krzywdy swoim brakiem doświadczenia w tej kwestii...

Jestem zła! Tak ekstremalnie zła! Mąż już któryś raz mi zwraca uwagę że się strasznie szybko wkurzam... to samo miałam po pierwszej stracie. Nie umiem poradzić sobie z bezradnością i zamieniam ją w złość ... eh ... Jakoś to wszystko we mnie uderza na nowo...

sylvucha MALENKIE MARZENIE 5 września 2014, 19:14

Ach ta babska niecierpliwosc...czekam na dzien kiedy moglabym testowac.
Dzisiaj moje samopoczucie...nie najgorzej . troche jescze oslabiona choroba takie skoki lepiej _gorzej. jak wchodze po schodach to szybko sie mecze i te dokuczajace uczucie goraca, przychodzi z nienacka i od plywa za jakis czas. aha jedno jeszcze mam nadzieje ze to jede z objawow :p... bol brzuchha przypominajacy ten przed okresem ale duzo lzejszy naplywajacy falami. zazwyczaj gdy sie nie ruszam, gdy usiade lub sie poloze. oj zapomnialabym...chyba przeziebiony tez mam pecherz buu . ..dziewczyny wiecie oco chodzi..czujesz ze chce Ci sie siku ale sie nie da buuuu wrrrr. Albo pare kropelek uleci :p

Nutella Nutellkowe starania 8 września 2014, 11:55

Nie ma to jak skręcać komodę w 8 miesiącu ciąży;p
Tak właśnie spędziliśmy z mężem wczorajszy dzień (dobrze, że nie widziała mnie moja mama bo by tego nie przeżyła:p)
Niby mąż mógł to zrobić sam ale ja wręcz uwielbiam takie rzeczy i nie mogłam się oprzeć i musiałam chociaż poskręcać szuflady:)

Przed chwilką kurier przywiózł brykę Alicji:D:D
Jak tylko ogarnę ten sprzęt wrzucę foteczki:D

Bergo Bergo - nowa ja 5 września 2014, 19:38

Zaraz będę rozmawiać z koleżanką, która przeszła i CC i SN. Zobaczymy co powie. Słyszalam dziś bardzo pozytywną opinię o cesarce znowu... Mętlik w głowie coraz większy! Za tydzień w weekend jadę do przyjaciółki- ją też wypytam. Jest po CC chociaż chciała SN.
Jutro poranne grzybobranie, coś się nakręciłam na grzyby- to bardzo relaksujące! :)
A dziś sąsiadka wpadła z synkiem. Maluszek nie ma niecały miesiąc, jest przesłodki :) Spał grzecznie 4 godziny, raz się obudził, popatrzył, pouśmiechał cudnie i znowu zasnął. Ehhh czekam na to moje dziecię..
Z zachcianek- szampana mi się chce! To chyba sobie Picollo kupię :)

llallka Kolejna runda- przegrana... 5 września 2014, 19:42

To mój 17 dzień cyklu- jeszcze 12 dni czekania. Co miesiąc gdy tak sobie czekam, to czuje się trochę jakbym była w ciąży- bo jest nadzieja że @ nie przyjdzie. Dopiero potem jest rozczarowanie.
Był taki jeden miesiąc gdy latałam na monitoring cyklu i okazało się, że owulka przyszła bardzo szybko (chyba 12dc). Mój m był w delegacji, wrócił 2 dni później. Tego miesiąca wiedziałam, że nie ma na co czekać i to było chyba jeszcze gorsze. Taki długi czas bezczynności.... Ehhh Nie zrozumie tego nikt kto tego nie przeżył...

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 5 września 2014, 19:45

Pierwszy tydzień pracy zaliczony. Nie czuję pleców i nóg. Dzisiaj ciężki dzień, dużo pracy ale już w domu czekam na M. :) Plan na jutro posprzątać, zrobić zakupy i do bibliotek, która w końcu po 2 miesiącach przerwy została ponownie otworzona <3 . Teraz idę wymoczyć się w wannie (za chwilę wszystko przestanie boleć ;)) i zabieram się do lektury. Dzisiaj w nocy strasznie było mi nie dobrze fuuu ale kto mądry popija jajecznicę woda gazowaną ;) Mojego wilczego apetytu ciąg dalszy jem jem i jem :D może w końcu uda się chociaż trochę przytyć :D Zważyłabym się ale wyczerpały się baterie, trzeba kupić !
P.S. Odebrałam już profil kandydata na kierowcę! Teraz tylko znaleźć odważnego który mnie nuczy jeździć ! :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 20:09

Do celu masz niewiele mmm tak
A gdy upadniesz to pomogę Ci wstać
Po prostu walcz
Nie poddawaj się, to może być Twój szczęśliwy dzień...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 20:42

Nadchodzą momenty kiedy zaczynam czuć się silna ale jak to mówią studenci "miałem ochotę się pouczyć ale mi przeszło"... tak to jest niestety u mnie :( jak już czuję że może czas stanąć do walki o normalne życie to za chwilę przypominam sobie wszystko i łzy już są obecne :/

Nie chcę tak!! chcę znów żyć ale nie tak jak rok, dwa czy nawet 3 lata temu - chcę żyć tak jak 7 lat temu kiedy wiedziałam czego chcę i wszystko miałam gdzieś... kiedy chciałam żyć na maksa i żyłam, kiedy korzystałam z każdej sytuacji by poznać smak zabawy, szaleństwa i zdobywania najtrudniejszego ;)

Tylko chcieć a móc to 2 różne rzeczy... Chce nawet bardzo ale pogodzić się ze stratą nie mogę :/

Chciałam zrobić pierwszy krok i wyjść do ludzi ale nie umiem... to chyba nie czas :/

Przyszły tydzień wiele wyjaśni. Albo będzie dalej źle albo zacznę się podnosić...

Boże, czemu ja???! :((

No i wróciłam na rozowa stronę...co prawda jeszcze przez siedem tygodni nie zdążyłam sie przyzwyczaić ...chyba w różowym mi lepiej do twarzy...:)

Co do staran to nawet nie wiem czym powinnam pisac skoro z staran o dziecko to juz raczej nici ...kolejna ciaza martwa ...nikt nie może sobie wyobrazić mojego bolu takiego który doprowadzal do szalu ...na wierzchu płacz a w środku telepka ktora rzucala mną po ścianach...bezsilnosc strach ze nigdy nie będę matka...jeszcze do tego wyniki badan gen stwierdza zespol autoimunologiczny i odrzut plemników męskich..i wiem ze nie powinnam sie starać o dziecko bo jak mi ktos powiedział ze narazilam swoje kolejne dziecko na śmierć...te słowa mnie dobily bo wiem ze ja je nie zabilam nie miałam pewności czy będzie dziewczynka czy nie ..o ciazy dowiedziała sie późno serce bilo wiec jak moglam sie nie zdecydować je usunąć...poza tym lek przepisal mi w tym cyklu antyki żeby wyregulować cykl a tu zaszlam w ciaze..
Nie będę tu was zasmucać proszę tylko pomódlcie sie o syneczka koleżanki Karoli z IVf.. który urodził sie w 25 tyg ciąży...zeby przetrwal ;) i byl zdrowy

15 dzień cyklu
50,8 kg

TO CHYBA DZIŚ BYŁ TEN DZIEŃ!! :D <3
Mam taką ogromną nadzieję, że się uda tym razem! Że niedługo znów będę w ciąży!

Chyba nic więcej nie jestem w stanie dziś napisać!

KOCHAM MOJEGO MĘŻA i MOJĄ MALEŃKĄ NIENARODZONĄ KRUSZYNKĘ! NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE! mam nadzieję, że niedługo do tego grona dołączy jeszcze jedna maleńka osóbka, którą pokocham równie mocno (a właściwie to już Kocham)!

______________________
1 śniadanie: kanapka z chleba żytniego z białym serem, pomidorem, kiełkami i papryką
2 śniadanie: jogurt z miodem spadziowym, siemieniem lnianym, pestkami dyni, słonecznikiem i amarantusem
3 śniadanie: twarożek z rzodkiewką
Obiad: zupa krem z dyni, kotleciki z jajka i sałata z sosem vinaigrette
Kolacja: brzoskwinia

Wiecie co mimo wszystko te 7 tyg bylo dla mnie Cudem..uśmiech z twarzy mi nie schodzil...nie potrzebowałam nic...maz obrosl w piórka...cudownie bylo chodź raz zobaczyć bijace serce ...teraz poza adopcja zostaje nam in vitro ...moze z selekcja jakiś plemników jeszcze nie wiem czy to możliwe nie zaglebialam sie w tym...
Jedyne co mam pewność ze mój mąż jest najlepszym czlowiekiem na świecie...powiedzial mi takie zdanie ...kochanie kilka lat temu uratowalas mi życie ..to teraz my uratujemy razem inne...nie mogliśmy własnego malenstwa uratować ...ale wiem ze nigdy nie dopuścimy do tego zeby nasz dom byl pusty...bez dzieciaczka...

Pochwalę Wam się moim synkiem. Mój prawie 5-cio miesięczny synek jest cudownym dzieckiem. Przesypia całe noce. Chodzi spać o 21, przebudza się o 7 daję mu wtedy mleczko i idzie dalej spać by obudzić się ok 11. Wita mnie uśmiechem od ucha do ucha. Pięknie rozmawia mówiąc do mnie: "a gu" i cały czas się uśmiecha. Pięknie wodzi wzrokiem za zabawkami, przygląda się różnym przedmiotom aż głowa kręci się raz w lewo raz w prawo.
Z racji swojego wcześniactwa nie dorównuje w rozwoju swoim rówieśnikom, ale cieszy nas każdy najmniejszy postęp. Z dnia na dzień Czaruś widać, że robi się starszy.
Z chudziutkiego, maleńkiego chłopczyka ostatnio zrobił się niezły "pączuś".
Ja ściągam cały czas laktatorem pokarm. Mam go już niewiele, ale wychodzę z założenia, że lepiej by miał tyle niż nic. Rozmrażam codziennie 2 torebki mleka, które mroziłam jak był w szpitalu. Resztę je modyfikowanego. Nie zaszczepiłam małego, gdyż niesamowicie boję się skutków ubocznych. Większość osób mi odradza szczepienia, w związku z czym zdecydowałam się odwlec szczepienia do czasu ukończenia przez małego 2 latek.
A teraz coś z czego dziś się śmiałam. Byłam w żłobku zapytać się jak wyglądają zapisy. I pani kazała wypełnić mi kartę zgłoszenia, bo dzieci teraz zapisane dostaną się najwcześniej do żłobka we wrześniu 2015 roku. Jak będę w następnej ciąży to tylko jak zajdę planuję iść zapisać dziecko, by nie było za późno.

Nea Zostawić po sobie ślad 1 lutego 2021, 16:06

Kolejny dzień złych wiadomości..Dzis mąż trafił do szpitala w ciężkim stanie przez covid.Saturacja 80 % poziom bliski stanu krytycznego.Nie wiem co jeszcze los przygotował.

:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 23:32

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)