hihi już w czwartek 20 tydzień jej jak to leci jestem w niebo wzięta jeszcze raz tyle i maleństwo będzie z nami 19 września mamy drugie prenatalne po podglądamy maleństwo tak bardzo już tęsknię za jego widokiem ostatnio już wyczułam pory w których jest ożywiony i kopie i wierci się mój M też już głaska brzusio coraz częściej ja już jestem tak okrągła że już wszyscy widzą i wiedzą 
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/26764c49b6f08a22.html
Idzie @... czuję ją, tak dokładnie jak zawsze....
szyjkę mam bardzo wysoko, rozpulchnioną, PMS nie mam a jajniki bolą.... ale zaczęła się moja comiesięczna biegunka małpowa, więc nie mam już złudzeń.... Do kitu....
Jezu, jeśli Twoją wolą jest, abym dostała @ to proszę Cię - miejmy to już za sobą.... 
Wczoraj miałam w ogóle "atak" 2 godzinny - zimne poty, blada, słabo, biegunka i jednorazowo wymioty i to po mojej ukochanej czekoladzie i miodowniku... Może to było zagnieżdżenie, a może zapowiedź mega bolącej @?...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2014, 10:30
No i znowu zaczynamy maraton po lekarzach...
Niestety endokrynolog się pomylił. Jak byłam na ostatniej wizycie przed urlopem to stwierdził, że dopiero po urlopie mam dzwonić o termin wizyty, ale raczej nie będzie to konieczne. Tia... chciałam wierzyć w jego słowa, ale... ciąży dalej nie ma i nic tego nie zapowiada.
W zeszłym tygodniu poszłam sobie skontrolować TSH i... dupa zbita. Wynik - 2,5. Za dużo na ciąże, za mało na leczenie
Bo jakby ktoś się jeszcze pytał - na razie nie przyjmuje żadnych leków
Lekarz stwierdził, że na razie nie ma co mnie truć lekami. Jak to powiedział - masz to Hashimoto, to widać po wynikach, ale nie ma co leków brać jak innych objawów, poza wynikami nie ma. Jak się pojawią inne objawy to wtedy można leczyć, a to się może zdarzyć za rok, dwa, dziesięć, więc spokojnie. Na razie jesteś "czysta" więc możecie się spokojnie starać.
Ufałam temu lekarzowi... Owszem miał dziwne metody badania czy leczenia, ale... był dobry. A teraz... teraz zastanawiam się, czy przypadkiem nie zmienić lekarza. Bo czuję że to właśnie tarczyca jest moją przeszkodą, że to TSH jest po prostu za duże i że to wszystko dlatego...
Cóż dam mu jeszcze szansę - 18 września mam umówioną wizytę, zobaczymy co powie/zrobi. Jak dalej nic nie ruszy z leczeniem to... trzeba będzie się rozejrzeć za nowym lekarzem...
A i do ginekologa trzeba się umówić - dawno u niego nie byłam. Niech mnie tam na dole obejrzy, może coś wypatrzy lub znowu podsunie pomysł co jeszcze może być nie tak...
Z pozytywnych rzeczy - udało nam się znaleźć ładną i w sumie niedrogą salę na moje urodziny/naszą pierwszą rocznicę. Niestety samej najbliższej rodziny (rodzice, dziadki, wujostwo i kuzyni) to przeszło 23 osoby + 2 dzieci. W mieszkaniu tego nie pomieszczę. Na soboty niestety wszystko zajęte, ale... niedziela wolna, więc w niedzielę robimy podwójne przyjęcie 
Teraz przez ten i poprzedni weekend pozapraszałam do mieszkania rodzinę (remont skończony to wreszcie by wypadało zaprosić) i wszystkich pozapraszałam na przyjęcie.
Trochę się go obawiam... Najbardziej boję się pytań o ciążę... Ale może nie będzie tak źle, prawda?
Samopoczucie na dziś - w dalszym ciągu zdołowana, smutna, płaczliwa, ale... staram się trzymać. Przede wszystkim dla męża. On tak się stara, nie mogę go zawieźć... Muszę być silna - dla niego. Ale czasem... tylko czasem gdy jestem sama, pozwalam sobie na chwilę słabości. Zastanawia mnie jedno - ile łez można za jednym razem wylać..?
Czas stanąć na nogi? Czy na prawdę to ten czas kiedy muszę zacząć wszystko na nowo? Może a raczej na pewno nie myślałabym o tym gdyby nie miniona noc i... sny! Jak nie rozmyślać i nie chcieć podnieść się po takim śnie? Jak nie zacząć myśleć pozytywnie po tym jak przyśniła mi się mama[*] trzymająca naszego bobaska[*]. Może to działa podświadomość ale dla mnie to i tak wiele znaczy. Tak jak po śmierci mama przyszła do mnie i głaskała po głowie w nocy i było później na prawdę lżej tak teraz mam ogromną nadzieję że nastąpi jakiś przełom 
Oczywiste że łzy się będą pojawiać i nie będę w stanie a nawet nie chcę zapomnieć ale może będzie lepiej.
Może dzięki temu szybciej "dorosnę" do decyzji o kolejnych staraniach.
Skoro to pamiętnik, to pomyślałam, że nie tylko ciążowe sprawy mogę tu opisywać 
W sobotę wracaliśmy z mężem z pogrzebu bliskiej mi osoby - mamy mojej przyjaciółki. Smutna sprawa, bo osoba ta wiele lat temu była dla mnie jak ciotka, nawet mówiła mi, że jestem dla niej jak trzecia córka, a potem stało się, jak się stało... W każdym razie pogrzeb się odbył, przyjaciółka i jej siostra w miarę się trzymają, więc wracamy. Jechaliśmy A4 z Katowic w stronę Krakowa, kiedy nagle widzę smugę ciemnego dymu nad drzewami. Mówię do męża: Kurna, żeby tylko nie paliło się na drodze, bo będziemy mieli spory problem. I co?
I oczywiście jarało się dokładnie kilometr dalej, zablokowane oba pasy ruchu. Stajemy w korku, włączamy awaryjne, pies jadący z tyłu zaczyna wariować (bo przecież powinniśmy jechać, a nie stać, nie?
). Wysiadam, idę ogarnąć sytuację - jeeeb, auto się jara. Stres mi rośnie, bo boję się palących się (albo nawet tylko dymiących) na drodze aut - mam jakąś fobię chyba, zawsze sobie wyobrażam, że za chwilę nastąpi potężny wybuch paliwa zgromadzonego w baku, a od wybuchu zajmą się auta stojące obok i że jak po sznurku wszyscy będziemy wybuchać 
W każdym razie podchodzę, pytam ludzi stojących bliżej co i jak, nikogo w środku nie ma, ale straży pożarnej też nie ma, ktoś już wezwał i czekamy. Co z dojazdem? Jest pas techniczny? Nie ma. To może trzeba zrobić miejsce? Już chciałam dyrygować ruchem i przestawiać kilkadziesiąt aut, żeby robić przejazd dla straży
Nie no, poczekamy, zobaczymy z której strony przyjadą. Wracam do auta, mówię mężowi co i jak, biorę psa na trawę między pasy, niech skorzysta ze świeżego powietrza i darmowej toalety. Stoimy, czekamy, zauważamy, że z naszego auta coś kapie - klękam, macam, wącham... woda. Już się zaczynam stresować jeszcze bardziej, bo cholera może to jakiś płyn hamulcowy, albo co? Nie wiem jaki one mają skład i jak pachną. Na szczęście obok przechodziła jakaś para i uspokoiła nas, że to woda skrapla się z klimatyzacji, że to normalne
Uff.
Czekamy więc, przyjeżdżają 3 zastępy straży, za nimi policja, potem nie wiadomo skąd materializuje się samochód TVN24. Zobaczcie same:
http://www.tvn24.pl/Renault-stanal-w-plomieniach-na-A4--Utworzyl-sie-korek,465755,s.html
Taka przygoda spotkała nas w sobotnie popołudnie, w drodze do domu 
Trzeba powiedzieć, że strażacy spisali się na medal, w 10 minut od ich przyjazdu wszystko było ogarnięte, ogień dogaszony, ruch wznowiony. Renault spaliło się doszczętnie. 3/4 auta poszło tak, że został sam szkielet, opony też się spaliły. Tylko tył został.
Mam coraz więcej obaw czy tym razem się udało, powiem więcej, mam wrażenie, że trochę zaprzepaściliśmy ten cykl
mieliśmy serduszkować najczęściej jak to możliwe w tych dniach, a tak się jakoś poskładało, że mamy tylko 2 serduszka, z czego jedno już chyba po owulacji
wiem wiem, trochę mało, boję się że za mało serduszkowo, ale teraz już tego nie zmienię. Jeżeli okaże się że to wystarczyło, to będę skakać ze szczęścia, ale raczej nastawiam się na dalszą walkę w przyszłym cyklu, tym bardziej, że śluzu w tym cyklu prawie WCALE nie było, coś tam zaznaczyłam na wykresie, ale ilości śladowe 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2014, 14:53
Własnie popijam kawke poranna
oczywiscie przed lapem
pogoda dzis za oknem tez piekna co mnie bardzo cieszy! dzis troche przyjemnosci! zaraz ruszam zrobic zakupy na obiad, potem odbieram zasłonki do pokoju małej, który juz prawie skonczony i dopieszczony na tip top - został jeszcze fotel dla mnie do karmienia, wczoraj kupiłam troche zdrobiazgow do dekoracji: biale wiszace serduszka, ramka na zdjecia, lampion i takie biale plecione serca
wszystko dla malej Ksiezniczki!
A dzis mam tez mala przyjemnsc dla siebie, bo jade na rzesy, znow zaczne je zakladac z wygody!! moge miec delikatny makijaz ale rzesy musza byc piekne a nie chce mi sie codziennie mozolnie ich malowac by byly takie jak lubie, zakladam i 4 tyg spokoj potem tylo uzupelnianie
mam taka dziewczyne ktora to robi w domu nie jest droga ale super profesjonalna ! mialam dosc dluga przerwe ale stwierdzilam ze teraz nie bedzie mi sie chcialo w III trym siedziec przed lustrem tyle no i do porodu jakos wygladac haha
a co 
Jutro mam znow spotkanie z polozna w szpitalu nt Laktacja - fizjologia karmienia piersia.W piatek wyjezdzamy z moim S. do mojej rodziny i zostaniemy tam chyba do srody, stesknilam sie za malutka Zuzia !!! ale bede oczywiscie pisac do Was 
Miłego Dnia!
Wczoraj tak sobie leżałam już wieczorem w łóżku i nie mogłam zasnąć. Wiadomo powszechnie, że noc, to najlepsza pora na rozmyślanie. No i tak myślałam i uświadomiłam sobie, że mi już 29 rok leci, bo przecież 28 lat i 2,5 miesiąca to już 29 rok w trakcie. A ja co? A ja za sobą mam dwie nieudane ciąże i nic nie robię... Nie działam, nie bzykam się, żeby znów zaciążyć, a sama myśl o pozytywnym teście ciążowym wpędza mnie w panikę. Jednak z drugiej strony chciałabym. Ale z trzeciej strony zostały nam jeszcez dwa badania. A z czwartej strony z kolei te badania też mnie stresują. Teraz czeka mnie dentysta, endokrynolog i jeszcez badania u medycyny pracy do pracy, bo trzy lata od ostatnich minęły. Moje kontakty z służbą zdrowia są ostatnio dość częste i niestety w większości jest to prywatna służba zdrowia, więc trzeba płacić i płacić i płacić.
Niedziela wieczór - płacz. Przyszla @ 2 dni za wczesnie. Nie zdążyłam nawet wyciągnąć testu ciążowego z reklamowki a juz była...
Płacz i zwątpienie tyle wam powiem. Mam to w nosie, co o mnie pomyslicie - to dopiero drugi miesiąc staran a ta juz panikuje.
Będe panikowac i płakac i krzyczeć - BO SIE NIE UDAŁO!!!!
Czeka mnie dzisoiaj kolejny wieczór płaczu , bo cos mi sie zbiera od rana znowu. Otworze butelke wina i bede opłakiwać swoje niepowodzenie
((
Wróciliśmy z KTG z małym wszystko ok chociaż wiercił się strasznie odczyt troszkę lichy
za to moja macica przygotowuje się do porodu podobno są jakieś bardzo lekkie skurcze więc musimy być czujne i jak by co to do kliniki i na cc
...ze złych info mam cholerne zapalenie ucha piana mi wleciala podczas mycia włosow i teraz boli jak szlak , oprocz tego psiak mi choruje bo ma cukrzyce a nie leczymy go insulina bo on jest strasznie uparty i nie jestem wstanie zrobic tak zeby jadł 2 razy dziennie a to podstawa przy insulinie , oprocz tego wylizał sobie okropna rane na łapie i dupa.....
Jakaś taka podenerwowana od kilku dniu chodzę, wszystko mnie denerwuje
Nic mi się nie chce... Jesień chyba idzie hehe
Ale dni w końcu się zaczynają
Może tym razem się uda 
6 tydzień (5 t 1d)
Czujemy się bardzo dobrze, nic nam nie dolega
prócz tych samych bóli lekkie brzucha, pachwin no i piersi bolą
oto nasze zdjęcie z rana
:*
krótko, bo krótko, ale wypoczęłam
chodziłam trochę na bieżni
jedlismy przepyszny potrawy
aż do tej pory mi ślinka cienkie na samą myśl
) dziś mam wolne, ale tylko do 17, potem mam dwie klientki
super, cały tydzień również zawalony pracą
cieszę się, bo nie będę mieć czasu na głupie rozmyślania
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:21
Cały czas ciągnie mnie macica, mam takie uczucie napuchnięcia, jakby wzdęcia, co jakiś czas, szczególnie wieczorami pobolewa. To taki ból, który jakby promieniował od jajników i szedł do środka, jakby lekko ściskał macicę od boków, a wywalał z przodu. Wczoraj zaniepokojona zbadałam szyjkę macicy, chociaż się naczytałam, że przy staraniu o dziecko nie wolno (bo w razie ciąży lepiej tam nie majstrować), ale tak delikatnie zbadałam - duża, wielka! rozpulchniona, jakby opuchnięta, ale nie miękka - raczej średnio twarda. Zamknięta, dość wysoko, do tego ścianki pochwy opuchnięte dość mocno (znowu jestem wąska jak dziewica
). Może to dobry znak? Tylko ta tempka...
9:25 Czy wciąż mogę mieć nadzieję ?...temperatura igra ze mną a test wciąż negatywny
. Może w moim przypadku to za wcześnie... choć tyle wykresów przejrzałam i niektórym nawet 7 dni po owulacji test wychodził pozytywny.
Moja faza lutealna to 9 dni wiec @ moze się pojawic dziś, ale to skróci mój cykl o jeden dzień... ostatnio był 27dni. Juz sama nie wiem na co mam patrzeć. Wyczytałam ze faza lutealna zawsze jest taka sama....
Juz wszystkie objawy ustąpiły...tylko te jajniki po troszku kłujące i daja mi nadzieje .
Teraz przygotowuje się do interview także trzymajcie kciuki bo trochę się stresuje.
Zaczęliśmy 35 tydzień, belly pokazuje 42 dni do porodu
już coraz bliżej

Dziś II rocznica naszego ślubu. Czas leci jak szalony dopiero co były przygotowania, ślub, wesele, a tu już dwa lata minęły. Wczoraj pojechaliśmy do Kazimierza Dolnego pospacerować troszkę i nawet doczłapałam sie na góre gdzie stoi zamek ciężko było ale dałam rade 
Ostatnie badania wyszły dobrze, aczkolwiek morfologia troche spadła ale jest ok. Moje ciśnienie na piątkowej wizycie zwariowało bo jak zawsze było w normie tak teraz dolne skoczyło do ponad 80 co zaniepokoiło ginkę i przepisała aspargin zamiast chela mag b6 mama co dotychczas łykałam. Zuzia już urosła i na wizycie ważyła 2100. Tak sie bałam żeby chociaż te 2 kg ważyła ale nie zawiodła mnie i waga jest ok, poza tym wszystko u niej dobrze, narazie nie zanosi się żeby chciała wyjść wcześniej. Następna wizyta za 4 tygodnie i pewnie to już będzie ostatnia nasza wizyta. Poza tym 18 września mam stawić się do szpitala na oddział to mi pobierze GBS, ciekawa jestem czy weźmie za to pieniądze czy w ramach wizyty ale to zobaczymy.
Na zajęciach w sr w ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się między innymi kiedy rozpoczyna się akcja porodowa, co w takiej sytuacji robić i jak się zachowywać, dostaliśmy listę co potrzeba zabrać do szpitala w uproszczeniu, i jakie są wskazania i przeciwwskazania do cięcia cesarskiego. W tym tygodniu temat będziemy kontynuować i omawiać rolę mężczyzny przy porodzie. To coś zwłaszcza dla partnerów, którzy się wahają w takich sytuacjach czy towarzyszyć przy porodzie czy nie. Jak dobrze pójdzie pójdziemy też oglądać porodówkę o ile nie będzie żadna kobieta rodziła.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 12:52
Kolejny dzień... Byłam u lekarza. Zapowiada się ładnie
10 dc a pęcherzyk w prawym jajniku 16mm. lewy tak się schował ze nie można było go znaleźć
Kolejna wizyta we środę. Z tym cyklem wiąże wielkie nadzieje
że tym razem i nam się wreszcie uda
że zobaczę upragnione od dawna 2 kreseczki
Kiedy zdecydowaliśmy się z mężem na staranie o dziecko, następnego dnia chciałam sprawdzić, na ile będziemy się kłócić o wybór imienia
Zaproponowałam więc rodzaj zabawy: Każde z nas wybiera po 3 imiona męskie i żeńskie, każde może "zawetować" 2 imiona drugiej strony. Te imiona, które są zawetowane odpadają, te które nam się powtórzą przechodzą do kolejnej tury zabawy
Wierzcie albo nie, ale tego samego dnia mieliśmy wybrane imiona dla córki i syna... I już przy nich zostaliśmy
Także jeśli się uda, to mamy wybrane: Lena Maria (ew. Lena Aleksandra) albo Jakub Antoni.
A jak z wyborem imion u Was?
Dzisiaj tempearturejro spadła. Ale mam nadzieję, że to tylko dzisiaj, i jutro skoczy do góry.
Sutki dalej bolą . Szczerze, to gdyby mnie nie bolały, to nawet bym sobie nadziei nie robiła. A robię. Bo nigdy mnie nie bolały. Nigdy przeeeenigdy.
Zaraz idę do pracy. Nudy na pudy 
Dlaczego kurna sie nie udaje????!!!!! Fuck fuck fuck
Za mną stresująca wizyta u rodziny. Uff na jakiś czas mam spokój. Przede mną jeden wyluzowany weekend, a potem wyjazd na który bardzo się cieszę
Po powrocie wystartuję z luteiną. O bieżącym cyklu staram się już nie myśleć. Może od przyszłego, w październiku zacznie się coś dziać.
W tym tygodniu mam iść do gin po receptę na metformax. Kusi mnie żeby pójśc na zwykłą wizytę i poprosić o usg, podejrzeć może rośnie jakiś pęcherzyk. Ale chyba dam sobie spokój. Jeszcze przyjdzie czas na monitoringi cyklu.
No dobra, jeszcze się nad tym zastanowię 
Po weekendzie u rodziny dieta trochę poszła w odstawkę. To znaczy nie rzuciłam się na jedzenie, ale też niebardzo miałam wybór zjedzenia czegoś zdrowego. Wybierałam więc mniejsze zło. A wczoraj z okazji urodzin mamy zabraliśmy ją na kawę i lody. W pełni świadoie postanowiłam że nie odmówię sobie tej przyjemności 
Dzisiaj po tym wszystkim trochę bałam się wejść na wagę, ale okazuje się że niepotrzebnie. Wskoczył niecały kilogram w górę, czyli pewnie woda się zatrzymała, 2-3 dni i to nadrobię. Luzik 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2014, 15:20
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.