25 dzień cyklu
50kg
10 dpo - test negatywny
temperatura nadal w górze...ale tak bardzo sie boje ze i tym razem nic z tego nie będzie
im bliżej do @ tym trudniej mi o spokój i nadzieje! Boje sie 20-go (terminu porodu), bo wiem jak będzie jedli kreska nadal będzie tylko jedna
chyba będę musiała wziąć cos na uspokojenie...
mój "cudowny" nastrój "polepszył" jeszcze wczorajszy odcinek "Lekarzy"... Jedna z bohaterek straciła ciąże. Ale sposób w jaki to przedstawili... Nie dziwie sie, ze wiekszosc ludzi myśli ze poronienie to nic takiego oglądając te seriale! Poroniła i co? Trochę krwi, W TYM SAMYM DNIU ROBIA JEJ HISTEROSKOPIE i W TYM SAMYM DNIU WYCHODZI DO DOMU!!
na stronie serialu znalazlam komentarz: "sceny poronienia byly takie wzruszające!" OTÓŻ NIE! PORONIENIE NIE JEST WZRUSZAJĄCE! JEST STRASZNYM SYFEM! I SPRAWIA ZE POWOLI UMIERA SIE Z ŻALU PODCZAS GDY TRZEBA UDAWAĆ ZE WSZYSTKO JEST OK!
chce mi sie plakac z tego wszystkiego...
Nie wiem czy dobrze robię... nowy wpis co godzinę... poza tym chyba koniec ze mną: posprzątałam łazienkę, podtrułam się domestosem, więc wypiłam szklankę mleka a potem zjadłam kawałeczek sernika. Gorąco mi jak w piekle... ból brzucha ogromny...
2 lata temu... 16 kg temu....
https://www.youtube.com/watch?v=P_ccSpCD9n8

Dziś już mi ciut lepiej. Pierwszy dzień w pracy po 2 tyg. przerwie jakoś minął. Kupiłam żel Conceive Plus - czekam na okres i działamy z nim. Może on coś pomoże. Śladów po laparoskopii już prawie nie ma, ciesze się że już po tym wszystkim.
7 tydzień 
(6t + 1d)
Jest dobrze. Czasami zdarzy się wymiotować, a mdłości są nasilone. Ale to nie są narzekania, ja wszystko zcierpię
Nie mam czym się martwić, no może tylko tym, że brzuch mi odstaję
a chcemy do końca października utrzymać w tajemnicy przed rodzinką.. chcę mieć pewność, by nie musi znów cierpieć. Pewnie nie będzie powodu, ale poprzednia ciąża mnie czegoś nauczyła. Strasznie pokorna, bez nadmiernej radości, nie myślę non stop, że jestem w ciąży. Tygodnie mijają szybciej niż myślałam. Za tydzień pierwsza nasza wizyta, nasze spotkanie. Jakoś chciałabym aby czas się zatrzymał
ale to nieuniknione, byłoby to strasznie nieodpowiedzialne jakbym nie poszła.
8 dni do naszego pierwszego spotkania
:*
powiedziała, że uwierzyła mi w moja bajkę rzekomej choroby kręgosłupa, ale nie mogła w to do końca uwierzyć. Oczywiście pogratulowała, ale właśnie ona mi powiedziała, żeby się nadmiernie nie cieszyła, żebym żyła normlanie, bez ekscytacji. Powiedziałam jej,że kiedy robiłam test jakoś nie wierzyłam i nie mogło to od mnie dotrzeć. Bo bałam się porażki. Ona mnie rozumie, bo sama przez to przeszła i wie, że ciąża po stracie nie jest juz tą radosną, bez zbędnych wybryków i przede wszystkim kupowania ubranek. Od kiedy wiem, że mam pod sercem życie nawet mi przez głowę nie przeszło by cos kupić...w zupełności wystarczą mi buciki i test... zacznę szaleć...nie wiem kiedy się odważę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:22
W sobotę byliśmy na USG, lekarz ładnie poprzyglądał się Małemu i stwierdził że już niebawem powinien zacząć pchać się na ten świat
i że do kolejnej wizyty na 23 września pewnie już się rozpakuję 
Wstępnie waży 3,5kg w dwa tygodnie przytył 1,5kg heh mały klopsik 
Lekarz pytał kiedy brzuch opadł, to mówię że z 2 tygodnie temu a on na to że zazwyczaj około 3 tygodni przed porodem tak się dzieje, powiedział że ciąża prawidłowa, wszystko ładnie, pięknie tylko oszczędzać się teraz czekać i odpoczywać
I powiedział że jak już się zacznie to jeżeli skurcze będą utrzymywać się co 5 min przez 0,5-1 godz to wtedy mogę zbierać się do szpitala, nie wcześniej bo to nie ma sensu 
A wczoraj zmieniła się wydzielina i wycieka z nas coś brązowego, z tego co się dowiedziałam to czop powoli odchodzi, więc już tylko czekam na mojego syneczka
mam nadzieję że to kwestia kilku dni 
No a dziś rano dostałam wiadomość że koleżanka która miała ten sam termin porodu co ja właśnie wczoraj urodziła
po 20 godz siłami natury powitała na świecie też synka
więc zaczełam poganiać mojego szkraba żeby już powoli ruszył swoją kochaną dupeczkę do wyjścia bo mama i tata czekają

W sobotę byliśmy na USG, lekarz ładnie poprzyglądał się Małemu i stwierdził że już niebawem powinien zacząć pchać się na ten świat
i że do kolejnej wizyty na 23 września pewnie już się rozpakuję 
Wstępnie waży 3,5kg w dwa tygodnie przytył 1,5kg heh mały klopsik 
Lekarz pytał kiedy brzuch opadł, to mówię że z 2 tygodnie temu a on na to że zazwyczaj około 3 tygodni przed porodem tak się dzieje, powiedział że ciąża prawidłowa, wszystko ładnie, pięknie tylko oszczędzać się teraz czekać i odpoczywać
I powiedział że jak już się zacznie to jeżeli skurcze będą utrzymywać się co 5 min przez 0,5-1 godz to wtedy mogę zbierać się do szpitala, nie wcześniej bo to nie ma sensu 
A wczoraj zmieniła się wydzielina i wycieka z nas coś brązowego, z tego co się dowiedziałam to czop powoli odchodzi, więc już tylko czekam na mojego syneczka
mam nadzieję że to kwestia kilku dni 
No a dziś rano dostałam wiadomość że koleżanka która miała ten sam termin porodu co ja właśnie wczoraj urodziła
po 20 godz siłami natury powitała na świecie też synka
więc zaczełam poganiać mojego szkraba żeby już powoli ruszył swoją kochaną dupeczkę do wyjścia bo mama i tata czekają

Byliśmy rano na badaniach krwi w tym powtórka krzywej Blleeeeeeeee tym razem o mały włos nie zwróciłam wszystkiego od razu okropne to było
mam nadzieje że jutrzejszy wynik będzie dobry
... Potem skoczyliśmy sobie na ktg i wszystko jest w porządeczku
a to jest najważniejsze
... W czwartek mamy wizytę u nowej Pani DR u tej co będzie mi robić cc więc pewnie ustalimy już datę bo to najwyższa pora
nie mogę się już doczekać bo zostało nam mniej więcej 37 dni

Postanowione. Wczoraj ustaliliśmy z M że dajemy sobie mniej więcej rok, a potem pas. Spróbujemy inseminacji, może in vitro, ale nie będziemy starać się w nieskończoność. Tyle innych rzeczy na nas czeka w życiu ☺. A już doszliśmy do momentu kiedy przestaje się cokolwiek planować bo ewentualna ciąża. Nie!! Zmiana pracy?? Tak, teraz. Podróże?? Tak!! Tak!! Tak!! Zaplanowaliśmy Paryż na listopad, nie mogę się doczekać. A wizyty, badania, monitoringi...w międzyczasie. Rodzice M ciągle dopytują. Jesteśmy w kropce, bo nie wiemy czy Im mówić czy nie. Obawiam się, że powiedzenie o problemie uruchomi lawinę dobrych rad i telefonów do specjalistów, a to chyba gorsze niż pytania ,,kiedy''. Więc na razie się ukrywamy, wie tylko moja siostra i koleżanka.
Dziś, po 3 miesiącach mój M robi ponowne badanie nasienia. Wyniki pewnie dopiero jutro. Siedzę jak na szpilkach. naprawdę chciałabym wiedzieć, że to co robiliśmy przez ostatnie miesiące, dało rezultaty. Innej myśli nie dopuszczam do siebie....
siedzę w pracy nie mogę się zorganizować, mam odloty tak mi się chce spać. Spałam spokojnie całą noc, a tak ciężko było wstać... fakt wstaję o 5 rano ale jakoś tak po weekendzie jest gorzej
pracuję od 7 rano i muszę jeszcze synka zawieźć do przedszkola. Piękne słonko za oknem a ja najchętniej bym przymknęła oko.
Nie pamiętam bym miał tak długo śluz płodny, w zeszłym zaznaczałam w notesie, miałam 5 dni ale nie tak intensywnie jak teraz jestem w szoku. Teraz będę się obserwować wnikliwie w te moje długaśne cykle.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2014, 14:35
W sobotę wybraliśmy się na grzyby, zabierając ze sobą kumpelę i jej syna. Byłam pod wrażeniem jak fajnie K. dogaduje się z Młodym. Myśmy zbierały grzyby i plotkowały a oni ostrzyli patyki, rzucali nożem w pnie drzew, obserwowali zwierzaki (sarny) i ich tropy. Nie wiedziałam, że mój K. ma taki kontakt z dziećmi (co prawda już wyrośniętymi lat 10).
Wczoraj poszła 3 większa dawka Menopuru. Samo wkłucie nie boli, jakieś 5 minut po podaniu szczypie mnie całe podbrzusze ale na szczęście krótko. Etui, które dostałam na leki bardzo się przydało bo wczoraj byłam całą dobę w pracy. Zresztą jutro będzie to samo. Na szczęście od soboty 2 tygodniowy urlop, który wypada w świetnym terminie i nie będę się musiała tłumaczyć, że gdzieś wychodzę. Po transferze wyjeżdżamy na Mazury, we dwoje z psem. Mamy wybrane kilka przytulnych domków z kominkiem i zarezerwujemy jak będziemy wiedzieli, kiedy możemy ruszać. Bierzemy książki, scrabble, wygodne buty i będziemy się relaksować 
Pamiętnik. Kiedyś wiele ich pisałam. Praktycznie przez całe technikum nosiłam ze sobą dodatkowy, sporej objętości zeszyt, który był moim dziennikiem. Tam mogłam przelać swoje myśli, marzenia. Mogłam się wyżalić.
Cieszę się, że i tutaj jest taka możliwość.
Nie myślałam, że zajście w ciąże będzie takie trudne. Odstawię tabletki i pach. A to tak nie jest
Czytałam na wielu forach, że po odstawieniu pigułek antykoncepcyjnych bardzo często szybko zachodzi się w ciąże. Liczyłam, ze i ze mną tak będzie. Tymczasem 5 cykli za mną i nic. Nadal brak fasolki w moim brzuszku.
Mniej więcej w środku przyszłego tygodnia kolejna owulacja. Może tym razem okaże się, że kolejna @ nie nadejdzie. Wierzę w to mocno.
W piątek czekają mnie jeszcze badania krwi pod kątem TSH, toksoplazmozy, CMV oraz różyczki. Nie mam monitorowanych cykli, o staraniach o dziecko poinformowałam moją ginekolog podczas ostatniej wizyty kontrolnej. Uznała, że wszystko ok. Mam tylko zrobić sobie te badania i starać się, a jak w przeciągu pół roku nic się nie wydarzy, dopiero wtenczas podejmiemy inne działania. No cóż, tak powiedziała to tak zrobię.
Na ten moment przyjmuję Femibion Natal 1, witamine D, olejek z wiesiołka i Inofolic. Trzy ostatnie dopiero od tygodnia, ale prawdę mówiąc czuję się ciut inaczej. Zobaczymy. A mój miś łyka Androvit. Uznałam, że mu nie zaszkodzi, skład wydał mi się sensowny.
Tak więc pozostaje nam serduszkować 
Tak sobie myślę,ze bardzo bolał mnie w nocy brzuch z 8 na 9 dpo..strasznie bolał, moze to bylo zasiedlenie
? wiem, durna jestem hahaha ale teraz tak sobie rozmyslam;)
na 17 u gin wizyta, wczesniej musze isc na poczte oplaty porobic. Po wizycie idziemy na romantyczna randke do sklepu bo musze kupic sobie jeansy
hahaha 
za 15 min.koncze prace
yeha
do pozniej 
i dzieki za kciuki!
Tak więc jestem już po wizycie u endokrynologa.
Moje wyniki na dzień 09.09.2014:
- TSH 6,74 (0,4-4,0),
- FT4 1,2 (0,7-1,9),
- Przeciwciała Anty-tg 255,22 (<4,11),
- przeciwciała przeciw recepterowi TSH 0,1 (0,0-1,0).
Obraz Usg również nie pozostawia złudzeń, że choruję na Hashimoto. Za dwa miesiące wizyta kontrolna, na razie mam przyjmować eutyrox w dawce 37, czyli półtora tabletki z dawki 25.
Jestem nieco zaniepokojona tym, że ryzyko poronienia wzrasta prawie 3 krotnie niż u zdrowej kobiety. W lutym w ciąży tsh było na dobrym poziomie (6 tydzień na poziomie 1,9), choć wyczytałam, że pomimo tego może wystąpić poronienie.
Dziś jest troszkę gorzej.
Łukasz nie dostanie wolnego w piątek. Z jednej strony rozumiem że musi być w pracy (akurat kierownik wziął wolne i on musi być) ale z drugiej strony mówiłam mu już dawno żeby wolne załatwił. Jakby zagadał o to wcześniej to by dostał. Ale nic. Będę siedzieć sama w domu. W ostateczności mogę jechać do przyjaciółki pobawić się z jej półtorarocznym dzieckiem i słuchać jakie to ma objawy ciążowe w tym 15tc. Ale chyba by mnie to dobiło bardziej.
Boję się tego 19 września. Wiem że to tylko taka umowna data, o nie znaczy że Arek wtedy by się urodził. Ale ma to w sobie jakąś symbolikę. Może będzie dobrze i będę się śmiać a może będę płakać. Sama nie wiem. Ale naprawdę wolałabym przespać ten dzień.
Aj a od rana było wszystko ok, tylko ten tel Łukasza bardzo mnie zasmucił.. Może jak wróci i przytuli to będzie lepiej.
No i mam podgorączkę, lekko ponad 37 stopni
chciałabym, żeby zwiastowała ciążę, ale rozum podpowiada, że chodzi o choróbsko 
Nie wytrzymam !!! Muszę upiec drożdżówkę!!!!
Owulacja wyznaczona na 22 dc !!
Serduszkowanie było, teraz trzeba czekać na rezultaty...
A to czekanie jest najgorsze. Bądźmy jednak dobrej myśli 
11dpo.
Już po wizycie. To była najlepsza wizyta w moim życiu.
Zacznę od tego, że mam :
-endometrium 10.01mm 
-jajnik prawy 34,8 mm z pęcherzykiem 16mm
-jajnik lewy -torbiel z ciałkiem krwotocznym , po pękniętym pęcherzyku 19mm !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Czyli pęcherzyk ładnie urósł i pękł
!
Ale nadal mamy się starać,bo nie wiadomo czy teraz się udało.
Nawet pomimo złego śluzu, po przy pcos nigdy nic nie wiadomo, tym bardziej że pęcherzyk w prawym jajniku ma 16mm. Ależ ja jestem szczęśliwa.. Mam przed sobą najpiękniejsze usg w moim życiu 
Powiedziała, że mam nie robić testu sikanego, tylko w poniedziałek rano pójść na betę.
Po południu z wynikiem. Jeśli +POZYTYW, to dostanę dupka na podtrzymanie, a jeśli -NEGATYW to dupek na wywołanie okresu;)
A plecy mnie bolą od tej burzy hormonów:)
Wiecie co.. jestem taka szczęśliwa , och jak się cieszę, że mam takie ładne jajniki.
Już nie ma napisane na kartce z usg : obraz jajników pcos 
Gin była w szoku, że tak wszystko odczuwam, że tak szybko zaczęło się coś dziać.
Tak więc wszystko jest GIT
Jest czym się cieszyć, bo to dla mnie ogromny sukces 
Dzięki za kciukolce:*
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 września 2014, 14:46
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.