No i rozkręciła się @ na całego.Az musiałam nospę łykać od rana bo tak brzuch bolał. Na szczęście przeszło. Teraz znów okropny ból głowy...chyba się sypię;p. Po czterodniowym wolnym strasznie cieżko wrócić do pracy. Chetnie bym jeszcze gdzieś pojechała odpoczac:).
Wierzycie w slowa wrozki????-ja wczoraj uslyszalam,ze jestem w ciazy z dziewczynka...;)Z jednej strony serce z pieri sie wyrywa,a z drugiej,mam ochote na kubel zimnej wody na lepetyne he he.W czw termin @....poczekamy zobaczymy.Samopoczucie,pod rozgotowanym pierogiem nadal trwa 
Podjęłam dziś decyzje. Zmieniam swoje podejście do ciąży. Długo zmagałam się z tym jak podejść do ciąży. Czy trzymać dystans? Czy od razu zakładać, że pewnie się nie uda i nie angażować? Bo tak będzie łatwiej nie przejmować się badaniami? Myślałam, że utrzymam dystans do badań prenatalnych i potem zacznę wierzyć i się angażować. Nie będę robić zdjęć brzuszka, nie będę nikomu mówić, będę czekać aż wreszcie będą większe szanse na donoszenie. Ale przyszła diagnoza macica dwurożna i wiem, że dopiero wtedy zacznie się strach...
Więc dziś podjęłam decyzję. Gdy zobaczę 2 kreski będę z całego serca wierzyć, że się uda. Bo dlaczego miałoby się nie udać? Może się udać, muszę w to wierzyć. Nie będę się martwić badaniami, bo przecież się uda
a jeśli nie to i tak sobie poradzę. Cokolwiek mnie nie spotka, poradzę sobie. Jestem silna, jestem uparta i jestem cholernie stabilna emocjonalnie.
Co jeszcze muszę zmienić... myślenie że potrzebuję ciąży na już. Robienie dziecka to nie wyścigi gdzie wygrywa kto pierwszy. A tu jest chyba trochę mój problem, że ja czuję się pokonana, czuję że jestem gdzieś na szarym końcu... Tak nie jest. Wygrywa każdy, kto na końcu dostaje dziecko. Każdy kto się nie poddaje i walczy do samego końca. A ja wiem, że będę walczyć na wszystkie możliwe sposoby, aż do końca. Dlatego ja nie przegrywam. Po prostu moja droga jest dużo trudniejsza niż inne drogi. Ludzie wspinający się na Kilimandżaro nie czują się pokonani przez tych którzy milion razy szybciej zdobyli Śnieżkę. Zaakceptuję to że moja droga po dziecko jest trudna i pełna wyzwań. Przestanę nerwowo patrzeć na zegarek i myśleć kiedy ja. To może potrać i to nic złego. Jestem silna i wygram, nie ważne jak długa i kręta droga przede mną
na końcu czeka moje maleńkie inżynierątko 
Ciągle smarkam, nochal cały czerwony ;/
Od tego smarkania napinam co chwilę mięśnie brzucha i ciągnie mnie strasznie macica
w ogóle w tym cyklu chyba nie było dnia, żeby mnie podbrzusze nie bolało, od samego okresu, masakra jakaś. Pewnie po tym Clo boli, w końcu zaczęło pracować - a moje leniwe jajniki i macica są nieprzyzwyczajone do pracy 
Dziś poszłam na badania TSH, progesteron no i hcg...
Niestety wynik hcg jak zwykle <2,0 a więc znowu CIĄŻY BRAK!!! Boże nawet nie potrafię już płakać... bo ileż razy można odczytywać taki wynik??!
tsh 1,7
progesteron 18,47
Złapało mnie jakieś choróbsko! Myślałam, że padnę w pracy! Całe popołudnie przeleżałam, nic mi jednak nie pomogło, a tu cały tydzień przede mną.Help!!!!
Zmartwiona kobieta udała się do ginekologa i powiedziała:
"Doktorze, mam poważny problem i bardzo potrzebuje twojej pomocy! Moje dziecko nie ma nawet 1 roku, aja jestem ponownie w ciąży. Nie chcę mieć dzieci w tak małym odstępie czasu. "
Tak więc lekarz powiedział: "Ok, a co chcesz, abym czynił?"
Powiedziała: "Chcę, żebyś zakończył moją ciążę i liczę z tym na twoją pomoc."
Lekarz pomyślał trochę i po chwili milczenia powiedział do pani: "Myślę, że lepszym rozwiązaniem dla tego problemu, jest to mniej niebezpieczne dla Ciebie. "
Uśmiechnęła się, myśląc, że lekarz zamierza przyjąć jej prośbę.
Następnie kontynuował: "Widzisz, abyś nie musiała zajmować się 2 dzieci w tym samym czasie zabij to jedno, które trzymasz w ramionach. W ten sposób będziesz mogła odpocząć trochę, zanim narodzi się drugie. Jeśli mamy zamiar zabić jedno z nich, to nie ma znaczenia, które to jest. Nie byłoby ryzyka dla ciała jeśli wybierzesz to, które trzymasz w ramionach. "
Ta pani przeraziła się i powiedziała: "Żaden lekarz! Jakie straszne! Zabicie dziecka to przestępstwo! "
"Zgadzam się", odpowiedział doktor. "Ale wydajesz się skłaniać ku temu rozwiązaniu, więc pomyślałem, że może to najlepsze wyjście."
Doktor uśmiechnął się, wiedząc, że miał już za sobą punkt.
Przekonał matkę, że nie ma różnicy w zabiciu dziecka, które już się narodziło a takimi, które jest jeszcze w łonie matki. Przestępstwo jest takie samo!
Jeśli się zgadzasz, proszę UDOSTĘPNIJ.
Razem możemy zaoszczędzić cenne życie!
Miłość mówi: "Poświęcenie siebie dla dobra drugiej osoby." Aborcja mówi: "Poświęcenie drugiej osoby, dla dobra samego siebie."
Cały dzień bez tabletek 
Czy będzie tak jutro? Pojutrze? Czy za tydzień będę w stanie tak jak dziś pamiętać o swoim maleństwie ale nie płakać?
Cały czas wiszę w jakiejś niepewności i strachu przed jutrem
Przed tym czy znów nie będę musiała szukać pomocy wśród specjalistów? Czy wystarczy rozmowa z moim G i cudowną E? Co będzie jak wrócę do spotkań z tymi co wiedzą co się stało? Boję się pytania "jak się czujesz?" i stwierdzenia "będzie dobrze", działa to na mnie jak płachta na byka i przypomina jak dużo straciłam, że odeszło ode mnie moje największe szczęście 
Ciężko nawet myśli ubierać w słowa
tłoczą się w głowie i co chwila przychodzą nowe czasem lepsze czasem gorsze...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2014, 21:44
Okresowe uczucie w brzuchu.
Jesteście bardziej uzależnione od facebooka czy od ovufriend? 
Ja mam te oba nałogi.
Godzine temu zaczelam tracic wody. Wiec zaczyna sie ale jeszcze nie mam zadnych skurczy. Zaraz wyjezdzamy do kliniki
jestem troche zdenerwowana ale co chwilke przypominam sobie co mowila polozna i staram sie zrelaksowac 
O ja głupia... Mimo późnej kolacji tak mnie ssało, że wstałam z łóżka (!) i polazłam po jedzonko... Zjadłam taką mini-mini sałatkę łososiową z jajkiem, która - jak się okazało po fakcie - miała ponad 500 kcal! W 150g!!! I do niej jeszcze kanapkę.
JAAA PRDL... Nie mogę tak żreć po nocach, bo będę gruuuubaaaa
Idę sobie zrobić jakiejś herbaty czy kawy i koniec z żarciem!!! (dalej mnie ssie ;/)
Dla lekarzy to był tylko pusty pęcherzyk dla mnie tam był mój synek!
1 Laktacja
Jak pogodzić się ze stratą kiedy nawet moje ciało nie tego nie chce? Myślałam że ze mną jest coś nie tak ale dopiero doczytałam, że nie jestem jedyna... u mnie synka już nie ma ale moje piersi chyba tęsknią bardziej niż ja... laktacja w takiej sytuacji? Na prawdę? Po tak wczesnej stracie? Serio? czemu gin się o to nie pyta? Niby zachowują się jakby dla nich to była "normalka" a nie pamiętają, że występują takie "powikłania"??
2 Wczesna @
Hmmmmm.... 2 września łyżeczkowanie a 14 września pierwsza @???
Poważnie? czy ja muszę być jakimś pieprzonym królikiem doświadczalnym??
Swoją pierwszą w życiu miesiączkę dostałam w wieku 10 lat czyli duuuuuuuużo wcześniej niż moje koleżanki. A teraz pierwszą po stracie też mam mieć tak szybko?
Czy mój organizm domaga się kolejnego dziecka? czy przyspiesza wszystko bym miała powód do radości a nie tylko smutku? A może synuś nazbierał już na 9 miesięczny czynsz i chce wrócić?
Mąż staje się coraz większym wsparciem 
Czuję, że chce mi pomóc. Czuję Jego wsparcie.
"Jak się czujesz?" zmienił w "jak tam?" co oznacza "pamiętam o Twoich problemach i chcę być na bieżąco"
Myślę, że to nie on się zmienił tylko ja po rozmowie z psychologiem w zeszłym tygodniu zaczęłam w końcu zauważać Jego wyciągniętą dłoń w moim kierunku, Jego strach by mnie nie zranić i Jego ból po stracie.
Jestem w klinice i juz po badaniu. Wody sie tu rozkrecily na dobre wiec nawet nie zrobili testu bo nie ma watpliwosci 
Rozwarcie male bo na 1 cm wiec nic nie bedzie sie dzialo tej nocy.
Oczywiscie zatrzymano mnie a mezczyzne odeslalam do domciu, niech sie troche wyspi chlopak przed akcja
bede po niego dzwonic w razie czego.
Ja tez sprobuje sie teraz przespac bo czuje skurcze tylko od czasu do czasu - a dziwne bo na maszynce, ktora mi wczesniej podlaczono widac bylo wiele skurczy tylko ze nieregularnych.
Dobranoc 
Jestem w pracy. 1,5 miesiąca mnie nie było. Czy się coś zmieniło? Nie wiem, chyba nic. Drożdżóweczka na śniadanko i kawusia. Przyjechałam wcześniej, żeby pozmieniać hasła dostępu do systemu, bo przecież mnie nie było tak długo, a tu du*a... Brak dostępu do bazy danych. Hi hi hi szefowa już się tym zajmuje 
Wracając do cyklu i starań... jakiś czas temu mój ukochany powiedział mi, że rejestracja na tym forum jest mi niepotrzebna, bo jeszcze bardziej się dołuję, a przy okazji i jego. Usłyszałam też, że jeśli nie uda nam się przez rok, to nie chce więcej słyszeć o owulacjach itp.
Wczoraj wieczorem zupełnie mnie zaskoczył. Jak oznajmiłam, że pobolewa mnie brzuch to strasznie się zasmucił, zapytał czy i tym razem nam się nie udało? Powiedziałam, że jeśli tym razem nic, to trudno nie będziemy się tym stresować. A on na to, że bardzo chciałby mieć maleństwo.
Jak poszliśmy z naszą bestią na spacer (z naszą miłością-suczką kundelkiem), to powiedział, że jak tylko nam się uda, to kupi mi masażer do stóp, ciepły kocyk i fotel bujany, żebym broń Boże się nie przemęczała, ale była zrelaksowana. Trochę to wygląda na szantażyk, ale cóż... Też bardzo bym już chciała, ale widać pisane nam nie jest póki co.
Chociaż koleżanka, którą zmieniałam powiedziała, że właśnie się zdrzemnęła na 20 min i śniło jej się, że przyszłam i powiedziałam jej, że jestem w ciąży

Od razu zapytała jak moje badania i wyniki i czy wszystko jest w porządku.
Hmmmm może jej sen się spełni, a ja będę szczęśliwa ?!
Ciekawe...
i co z tego testowania jak nic nie wyszło...
kolejna miesiączka nastąpiła niestety po 36 dniach...
jakaś masakra pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło. Kiedy już myślałam że jestem w ciąży i miałam już kupic test zjawiła się ta nieszczęsna ona "@"...
i kolejny miesiąc się przeciągnie...
podłamana
Ciężko mi się dziś wstawało, teraz o poranku jest tak ciemno
Mój synek za to obudził się w bardzo dobrym nastroju
jestem z niego dumna dziś. Kochane moje słoneczko. Cieszę się, że synek chodzi z chęcią do przedszkola, a dzięki temu ja jestem spokojna w pracy. ten czas tak szybko leci, dopiero go urodziłam, a już przedszkolak.
Dziś kolejny słoneczny dzień
po pracy odbieram synka i jedziemy na działkę (mamy w kompleksie działek ogrodniczych, ale nie uprawiamy warzywek
mamy tylko drzewka i krzewy owocowe). Synek sobie pobiega, pobawi się w piaskownicy, a mąż popracuje. Ja odsapnę od domu i sprzątania, prasowania i gotowania
taki plan a co z niego wyjdzie?
Dzień 33.
Do wizyty 2 dni!! Aż tyle 
już odliczam.. wczoraj brzuszek trochę bolał, nie wiem czy nie nabawiłam się jakiejś infekcji w moczu, więc oddałam dzisiaj siuśki dla sprawdzenia.
Dzisiaj na obiad serwuję klopsiki w sosie pomidorowym, z sałatą i ziemniaczkami
do tego soczek marchewkowo- jabłkowy 
jutro jedziemy do teściów by w czwartek odebrać wyniki i do lekarza na 17.
Wczoraj kuzyneczka powiedziała że mam już "gruby brzuch" haha
no rośnie, rośnie
mam nadzieję że wszystko jest dobrze 
Czarus zaczyna byc marudny. Najprawdopodobniej winowajcą jest ząbek. Gdy masuje mu dziąsło czuje jakby wychodzila mu trojka. Wczoraj pytalam rehabilitantki czy to mozliwe, ze 3 a nie 1 i podobno tak nieraz jest.
Wczoraj miałam rocznice ślubu. I wiecie co? Mąż zapomniał... Sporo ma ostatnio na głowie, ale żeby zapomnieć o takim dniu.
Jakoś ostatnio mam wrażenie, że troche oddaliliśmy się od siebie. Całą swoją uwagę skupiamy na małym, nie na sobie. Mąż wieczorami pada jak kawka, a ja chociaż o buziaczku na dobranoc muszę pomarzyć.
W piątek minął mi rok na ovufriend. Oj wiele się wydarzyło od ubiegłego września. Byłam pewna, że do tej pory będę po fioletowej stronie, ale jak widać nie jestem. Ale będę! Prędzej czy później, ale będę. Jestem tego pewna 
Miłego dnia wszystkim życzę :*
Stwierdziłam, że przed i po IUI nie będę się przemęczać, żadnego pilatesu, biegana, przeciążania itd. Takie są zresztą zalecenia po IUI - odpoczywać. Dopiero jak zajdę, gdy będę już spokojna o ciążę, to wtedy ruszam z aktywnością fizyczną. Uwielbiam pilates, brakuje mi tego po przerwie wakacyjnej (i mojemu otłuszczonemu brzuchowi i tyłkowi też), już nie moge się doczekać aż wrócę na zajęcia 
Ale teraz najważniejsze jest IUI.
Strasznie to przeżywam. Jestem podekscytowana i boję się. Nie wiem czy takie napięcie czemuś służy, raczej nie, ale nie mogę się uspokoić. Wcześniej byłam zachwycona bo byłam pewna, że teraz to już na pewno musi się udać. Ale mój Luby chodzi strasznie markotny i przebąkuje ciągle pod nosem, że pewnie się nie uda bo jest tylko 20% szans i że nie chce się już rozczarowywać. Stracił nadzieje albo poprostu domaga się podtrzymywania na duchu. Więc podtrzymuję, staram się jak mogę 
Przez niego ja też zaczęlam się już martwić co to będzie gdy nie uda się za 1ym, 2gim i 3cim razem. Wcześniej zakładałam, że na bank się uda, że to koniec naszych starań. Ale teraz...mam wątpliwości. Jeśli się nie uda to pozostanie nam tylko in vitro, przytłacza mnie ogrom tego procesu - kolejne wydłużające się tygodnie(czy też miesiące) przygotowywań, wyrzeczeń, testów, prób, badań, konsultacji, wydatków i to wszystko bez gwarancji na sukces.
Nie chce mi się nawet o tym myśleć. Narazie jestem maksymalnie skoncentrowana na IUI. Przed IUI dyscyplina Lubego:
- witaminy,
- mniej słodyczy i niezdrowego jedzenia,
- po domu tylko i wyłącznie luźne gatki,
- zero telefonu przy dupie,
- zero mikrofalówki,
- ograniczenie laptopa,
- regularne serduchowanie z dniami abstynencji dla poprawienia parametów nasienia.
Dyscyplina dla mnie po IUI -
- zero mikrofali,
- minimalne ilości laptopa w domu,
- zero słodyczy za wyjatkiem gorzkiej czekolady
- zero wysiłku fizycznego,
- wysypianie się
- unikanie stresu
- ewentualnie tablety jeśli gin przepisze
Taki założyłam sobie plan i zamierzam go zrealizować.
Jeśli macie jakieś sugestie to chetnie dołączę punkty do listy 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.