Dzien jak codzien nudy nie samowite... Dzisiaj 3dpIUI jeszcze az 12 dni do testowania masakra teraz bedzie sie strasznie dluzyc.. i mam nadzieje ze wreszcie te dlugie czekanie wynagrodzi mi Bóg i zobacze 2 krechy na tescie
... Mam nadzieje ze teraz w koncu sie uda bo jak nie to bede sie umawiac na HSG i beda dalsze przygotowywania do 5 IUI.. ale mam nadziejeze ta 4 IUI teraz bedzie szczesliwa
i ze nie bede musiala przechodzic przez te badanie
..
Z Męzem sie pogodzilam... 
Ciąża rozpoczęta 22 stycznia 2013
Tak mi się przypomniało, bo na fejsie zaczęły mi wyskakiwać różne propozycje kulinarne na halloween. No to mówię do starego:
- Ej, w zeszłym roku żeśmy sie pomalowali na halołina... Weź mi wymaluj taką pajęczynę na brzuchu w tym roku! Będzie fajna pamiątka, nie?

A mój stary, jako chyba jedyna osoba myśląca od kilku miesięcy w tym naszym gronie, w oka mgnieniu odpalił:
- Ale ty rodzisz za 2 tygodnie, a halołin jest za dobry miesiąc!
Kochany ten mój gaszek. Nie wyszydzi, nie wyśmieje, powie że nic się nie stało "nadal Cię kocham".
No to z innych inszości nie pozostaje mi nic innego jak uwiecznić pare zdjęć z przestrogą ciążową. Dziewczyny! Liczcie się z tym, że z piękych kocic z makijażem zmienicie się w wyliniałe kocury z miną srającego właśnie kota:

A każdego ranka budząc się i siadając na brzegu łóżka dając sobie 3 minuty na dobudzenie, będziecie dodatkowo czuły się tak:

Ciąża to nie bajka, to nie cudowne 9 miesięcy noszenia najwspanialszego ziarenka w brzuchu. To droga przez mękę usypana solą i porozwalanymi kawałkami szkła. Nie śpisz, nie jesz, nie pijesz, nie palisz. Nie jesteś sobą. Nie masz na nic ochoty, nie masz na nic siły. Tyjesz, puchniesz, brzydniesz i zrzędzisz. Te ostatnie miesiące dają dużo do myślenia, choć ja jeszcze jestem jednym z tych szczęsliwych przypadków które MAŁO się wycierpiały w ciąży. Podziwiam dziewczyny, które zachodzą w kolejną ciążę zaraz po porodzie i dają radę. Ja wysiadam. I to jeszcze przed porodem. Jestem tak ograniczona ze wszystkim i nie umiem tego kontrolować, że zaczyna mnie to wkurzać. Chcę swoje ciało z powrotem. Chcę się najebać jak świnia i zapalić fajkę. Chcę robić to na co mam ohotę, a nie to co muszę po wyjścia nie ma. Teraz jestem na etapie "nie stój tak nade mną bo wyżej muszę powieki podnieść".
Dwa tygodnie.
PS. A jutro mieliśmy się chajtać.......
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2014, 16:10
No i przyszła @. Jak w mordę. Brzuch boli, ibuprofen w maksymalnej dawce zapodany.
A miałam rano zrobić sobie test ciazowy:)
Organizm w tym cyklu nieźle mnie oszukał, ale pewnie też był to niemały szok- po CLO i Ovitrelle. Tak przypuszczam. Nieomieszkam pobawic sie w 1000 pytan do... szanowny Panie Doktorze! 
Nie ma tego złego - @ przyszła wcześniej, wiec i starania będą wczesniej:)
Październik will be my bitch 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2014, 16:13
proszę Proszę Proszę Proszę małpo NIE przychodź! !!!!!!
Nie mam zielonego pojęcia o pielęgnacji noworodka...
dzisiaj postanowiłam zacząć edukację i zamienić oglądanie filmików o scrapbookingu na filmy o pielęgnacji malucha 
Teoria nie wygląda tak źle, a co do praktyki w swoim wydaniu jestem lekko przerażona.
Nie zapomnę jaki przeżyłam szok, gdy moja mama powiedziała, że noworodka kąpie się codziennie bez względu na porę roku.
Nie wiem dlaczego ale wydało mi się to za często (oprócz lata), po czym się okazuje, że no tak, codziennie...
stało się to dla mnie symbolem mojej totalnej niewiedzy. Już myślałam, że poród będzie najcięższą rzeczą, a później wszystko pójdzie jak po maśle. Achaaa. Jasssneee 
Także grzebie sobie w tych 'internetach' i dowiaduję się o wielu rzeczach, o których nigdy bym nie pomyślała, słuchając tylko jak co druga kobitka mówi, że wszystko robi się w zasadzie intuicyjnie.
Jakie to szczęście, że mam swoją mamę piętro niżej...
Tymczasem u mnie - tak jak sobie obiecałam - piorę resztę dziewczyńskich ubranek, które dostałam w spadku po swoich siostrach. Mam ich cały karton we wszystkich rozmiarach, niestety niektóre nie zgadzają mi się z porą roku mojego malucha. Nasza lekarz kazała się wstrzymać z kupowaniem różowych sukienek, bo nie mogła stwierdzić na 100% ale jakoś nie wierzę już, że dorośnie ptaszek 
Czyż to nie jest piękny widok, gdy wchodzi się do salonu...? 

Po MabTherze wzięłam 2 dodatkowe dni zwolnienia od onkologa bo uważała że tyle wystarczy (i miała rację) oraz tydzień od rodzinnej żeby trochę się zregenerować i odpocząć. Przez ten tydzień czułam się bardzo dobrze. Dzisiaj wróciłam pierwszy dzień do pracy i szlag trafił dobry nastrój....
Wstałam rano z bólem stawów, ale myślałam że źle spałam. Do pracy ledwie dojechałam, bo miałam trudności z wysiadaniem i wsiadaniem do autobusu/tramwaju. Nie byłam w stanie swobodnie wstać, wejść na schody czy zejść. Po powrocie do domu musiałam ogarnąć Marysię bo oczywiście w kraju pandemia się skończyła🤦 więc mąż wrócił do stacjonarnej pracy ( dobrze że na dwa dni tylko). Jakoś dałam radę, ale tak strasznie bolały mnie stawy, że tylko marzyłam o powrocie męża. W łazience się rozpłakałam bo nie nie byłam w stanie wyjść z wanny 😭😭😭 Jestem załamana, bo chciałabym normalnie wrócić do pracy, zapomnieć że mam chłoniaka...tak miało być. A tu dwa tygodnie po podaniu pierwszej dawki umieram. Ledwie żyje. Boje się. Jutro będę dzwonić do lekarki w COI i ustalać czy to MabThera czy coś innego.
Xuj z Putinem, xuj z chłoniakiem 🤬
Marysia kocha pociągi. Mamy już trochę lokomotyw z Tomek i Przyjaciele. Zastanawiam się nad dokupieniem torów ..tak, tak Marysia nie dostaje zabawek od rodziny, ani zabawek w spadku po innych dzieciach, więc my rodzice odmawiamy sobie zakupu nowej bielizny, ale co zrobić jak kupisz lokomotywy: Tomka, Piotrusia, Basię i Nię, a w podzięce słyszysz: "o nie, nie, nie ma Emilki"🙈🤣 Myślisz sobie.. te lokomotywy kosztowały po 15-20 zł, a Emilka kosztuje 30....nic to, kupujesz więc Emilkę, a że Smart jest od 40 zł, to dorzucasz Rebecce za 30 zł...i drżysz, że usłyszysz tekst " o nie, nie, nie ma Gabrysia"😅) Portfel chudszy, ale uśmiech dziecka bezcenny 🥰🤗
Coraz więcej myśli krąży wokół naszego maleństwa
patrzę na te małe buciki i myślę, jeju to jest fakt! To nie sen, to rzeczywistość
rodzicom powiedziałam w dniu wizyty, oczywiście pokazałam zdjęcie i poprosiłam o nie otwieranie jeszcze szampana
będzie na to czas, widzę, że mój tata, który bardzo poprzednio przejął się tym, że jestem w ciąży i rozpowiadał na około wszystkim, że będzie dziadkiem teraz opanował się
powtarzam mu wciąż, że będzie czas na radość stukrotnie większą
Wczoraj powiedział:
- No to pokoik trzeba szykować.
Ja - Tato, spokojnie, będzie czas
do maja jest dużo czasu i myślę, że w lutym możemy się za to zabrać 
Wciąż muszę go trzymać w pionie
ma odchyły, ale nie dziwie się. Po prostu się cieszy
ja i Konrad też bardzo się cieszymy
ale na takie sprawy zostawiamy na koniec
na wszystko będzie czas, w odpowiednim momencie
przypadkiem też powiedziałam siostrze mojego męża, ale nakazałam trzymanie języka za zębami bo nakopie do tyłka. Boje się spotkań z moimi dziewczynami... wciąż muszę coś wymyślać czemu nie piję...ale bardziej mnie przeraża to, że jestem mega senna i o 21 to mi się oczy zamykają... nie wiem jak długo jeszcze mi uda się to przed nimi ukryć.
16+2
tak mnie dzisiaj naszło i napisałam krutki wierszyk taki amatorski ale prosto z serca;)
Moj Kochany okruszku śiedzisz sobie w moim brzuszku
a my tu na Ciebie czekamy imie juz wybrane mamy
już nie moge doczekać się tego aż Cie przytule do serca mego
jeszcze troche czasu mamy ale wiem że niedługo już będziesz z nami;)
Tatuś i Mamusia bardzo Cie kochamy;)
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2014, 17:25
Mam super lekarza !! Dostałam skierowanie na milion badań, wszystko wytłumaczył, bardzo miły. Jedyne co to mam jakiś konflikt krwi to mam z każdym plamieniem jechać do szpitala :o strasznie to brzmi,ale nie zakładam takiej opcji
Cyce zaczynają mnie boleć
Może pierwszy raz w życiu zobaczę jak to jest mieć biust
-_- Następna wizyta 23 października to już coś konkretnego będzie wiadomo 
CZEKAMY NA LILI LUB LEONA !! 
O matko, jaki nudny i ponury dzień... Nie mam ochoty nawet kiwnąć palcem, żeby zrobić coś w domu (czytaj: posprzątać). Jak by to kiedyś powiedzieli - nie urodziłam się gospodynią domową
Oj nie, na złość mojemu mężowi 
Zrobiłam znowu test owulacyjny ale po raz kolejny minus - tym razem jedna gruba krecha.
Robię te testy z nadzieją, że kiedyś wyjdą pozytywne, w końcu jest ich 5 w paczce, więc żeby nie poszły na zmarnowanie - siusiam 
Zatrzymując się chwilę na testach owulacyjnych - czy wy też macie problem z otwarciem tych cholernych plastikowych torebeczek, w których ukryte są cudeńka? Czy tylko ja jestem troszkę niekumata i mi to nie wychodzi. Ok, otworzę dosyć szybko, chyba że mam śliskie ręce (!) ale później to jest normalna gehenna. Zyglowanie palcami w środku, żeby chwycić ten cieniutki kawałek papieru to dramat. I pomyśleć sobie, że po takim nadwyrężaniu mięśni okazuje się, że test wyszedł negatywnie - OSZUSTWO 
Niezmiennie jednak serduszkujemy, a nóż test się myli i zbłąkana duszyczka trafi do mamusi 
Powodzenia wam i sobie!!!
Postanowienie na dziś i później - zrobić wszystkim prezent na Święta - wy już dobrze wiecie jaki 
Całuję :*
15 dc
Aż musiałam zobaczyc w apke żeby wiedziec jaki dzisiaj dzień cyklu 🙈 ale ostatnio nawet za bardzo nie wiem jaki jest dzień miesiąca czy tygodnia 🙈 dni mi się zlewają, praca mnie pochłonęła, chce iść na urlop, prawie na cały kwiecień więc muszę się sprężać w pracy 😂. Już kilka razy pisalam tutaj o tym że idę na urlop i gucio z tego wyszło. A ja nadal mam nadzieję,że tym razem się uda.
15 dzień cyklu więc dzisiaj już 15 dzień brania encortonu i equoralu. Czuje się dobrze, chyba najbardziej dokucza mi ból żołądka ale nie zawsze mnie boli, zdarzyły się też biegunki po tygodniu brania leków ale na szczęście przeszły. Oprócz tego są dni że czuje się słabo, ale nie mialam do tej pory żadnej gorączki czy bólu gardła lub kataru, poprostu czułam się taka ,,lelawa,, 😅. Nie jest źle, jeszcze 6 dni leków w takiej dawce a później dwa dni połówki encortonu i w tym cyklu tyle leków. Wizyta u gina 22 marca, bo miałam się pokazać pod koniec tego cyklu. To będzie 26 dc, ale czy to będzie końcówka cyklu to nie mam pojęcia. Zapisałam się tak bo wydaje mi się to bezpieczny termin przy moich rozjechanych cyklach. A później zostaje oczekiwanie na @ i mam nadzieję rozpoczęcie przygotowań do criotransferu. W końcu udało mi się znaleźć klinikę (150 km od domu) ktors poda mi intralipid, cena 550 zł plus własny lek 🙄😱 intralipid mam kupiony ale to koszt 80 zł, więc samo podanie 550 zł. Accofil domacicznie poda mi gin u mnie w klinice, ostatnio płaciłam 400 zł więc pewnie teraz będzie tak samo. I chyba wezmę znowu embryoglue. 🙄 Te koszty zaczynają mnie dobijać. Narazie mamy na to pieniądze ale nie wiem jak długo jeszcze większośc oszczędności bedzie szła na starania. Oprócz starań jest jeszcze inne życie, które w tym momencie przez covida zamarło więc nie myślę np o zagranicznych wakacjach. Ale jakby nie pandemia to naprawdę byłoby mi ciężko zrezygnować z wyjazdów. 😕
A wracając do spraw staraniowych, to od kilku cykli zdaża się podczas ❤️❤️ że krwawię i to nie jest plamienie tylko żywa krew. I nie jest tak zawsze, nie zależy to od nawilżenia i zazwyczaj jest w połowie cyklu, w drugiej połowie cyklu. Ostatnio podczas badania u gin mówiłam mu p tym, ale po badaniu stwierdził że wszystko jest ok. Zrobiłam dodatkowo cytologie, która też wyszła w porządku. Wiem, że są plamienia okoloowulacyjne ale dlaczego nagle pojawiłby się teraz po in vitro?? 🤔
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2021, 18:12
Hejka... U mnie własnie dzisiaj wystapiła miesiaczka ale chyba nigdy się tak nie cieszyłam z niej jak teraz i 3 miesiące wstecz bo zawsze miałam z tym problem. Samopoczucie takie sobie chyba pogoda człowieka dołuje ale niestety mamy w końcu jesien. Jak tak czytam te wasze pamiętniki dziewczyny to aż się nie chce wierzyć ile kobiet pragnie dzieci a ile ma problem zajście w ciąze
ale musimy byc silne jest nas tak dużo że wspierajac się damy rade 
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 września 2014, 19:29
Nie będzie dobrze 
Między nami coraz gorzej
to chyba teraz nie dobry pomysł bo szczęście niestety jest chwilowe
znów zaczynają się kłótnie i brak czasu dla siebie nawzajem a może to tylko brak ochoty na spędzanie czasu razem 
A może właśnie dlatego straciłam dziecko bo nie chciało wychowywać się w rozbitej rodzinie?
Nie chcę znów przechodzić tego co kiedyś... nie rozumiemy się i coraz bardziej żyjemy obok siebie a nie ze sobą 
Dlaczego jak się sypie to wszystko na raz?
Dlaczego ja zwyczajnie nie mogę być szczęśliwa?
Tygodnie niby lecą, a do starań dalej tak daleko... jak to możliwe? I proszę nie pocieszajcie mnie, że to już niedługo, że to tylko 4tyg. Dla mnie to aż 4... Wiem dokładnie ile trwają 4tyg. Po prostu dla mnie to bardzo długo... i mówienie mi 'zobaczysz zleci' jest jak mówienie ślepemu, że się przyzwyczai. Wiem, że to w końcu minie, ale w tej chwili stoję w miejscu i dopóki to nie minie to będzie mnie to męczyć.
Na dodatek nadal nie mam wyników chlamydii... może dziś choć będą wyniki badan nasienia? Wtedy jutro je odbierzemy...
22d nic nie czuje w ciagu dnia nawet mialam dobry chumor:) wzielo mnie na wspominki kiedy to w styczniu 6 dni spoznial mi sie okres, a ja w ogole nie wierzylam ze moge byc w ciazy wiec nie testowalam wczesniej bolal mnie brzuch jak na @ tylko miesiaczki brak:) wiec z pracy zaszlam do apteki kupilam 3 testy ciazowe i podpaski w razie czego. Na tescie pisalo by robic go z porannego moczu, ja nie czekalam dlugo odrazu poszlam do lazienki i nasikalam na niego:)))) ja patrze i oczom nie wierze a tu odrazu 2 tluste krechy. Uronilam kilka lez ze szczescia;) zaczelam dzwonic do meza, ale nie mial sygnalu w pracy, a mial wrocic o 21, a to byla 16. za kolejnym razem kiedy szlam do lazienki zrobilam kolejny test tak dla pewnosci:) znowy 2 krechy. zapakowalam te testy w ladniutkie pudeleczko i czekalam na meza:))) gdy wrocil z pracy zawolalam go do sypialni i dalam mu te pudeleczko, myslal ze znowu sobie kupilam pedzle do makijazu i byl troche zly bo uwaza ze mam obsesje na tym punkcie, ale otwiera i ...co to??? lzy w oczach;)))
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2014, 01:30
Ciszaaaa na morzuuuuuuuuuu....jedynie cycorki bolą, ale tak jakoś hmmmm inaczej? tzn tylko przy dotyku...
trzy piękne pęcherzyki kurwa!!!! endometrium idealne! i grzybica.... co mój gin na to? "nosz k.......!"
to miłe z jego strony że też się wkurwił, i w ogóle chyba mi już na mózg siada bo nawet mi się wydał przez to atrakcyjny jako mężczyzna. Ogólnie ten mój gin jest przystojny, w atrakcyjnym dla mnie wieku i tak samo jak ja mocno zdeterminowany aby "zrobić" mi dziecko ale ogólnie zawsze to miałam w dupie. To pewnie przez ten jego dzisiejszy wkurw, zdecydowanie i - jak to określił - pełną gotowość.
Ehhh....
Na koniec moje duże oczy musiały się zrobić wyjątkowo wielkie i zaszklone bo próbował mnie pocieszyć mówiąc, że widać tak miało być, że mam się nie przejmować i "mam się trzymać", taaa..... poklepał po plecach a ja już wtedy wiedziałam, że po wyjściu z gabinetu wybuchnę płaczem. I tak było, musiałam..
Za dużo dziś miałam emocji... od rana nerwy w pracy a potem to.
W pracy każą mi ściemniać klientów, sprzedajemy produkty na których produkcję nas nie stać. Zajebiście nie? Kto by spokojnie wytrzymywał w takich warunkach? Siedzę na bombie atomowej i czekam kiedy wybuchnie. A nie mogę się zwolnić bo zarząd firmy strasznie na mnie liczy, bo nie ma nikogo innego kto mnie zastąpi. Celowo mnie ostatnio awansowali żebym się bardziej utożsamiała z problemami firmy.
W dupie mam to wszystko...
Chcę świętego spokoju. Na jutro wzięłam specjalnie urlop żeby spokojnie zrobić IUI. I lipa. Jadę za to na weekend nad jezioro, odpocząć, pomarzyć w ciszy i spokoju.
ENTER
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.