klaudiaslask nasze starania o kropeczka 3 października 2014, 16:53

miałam dziś zakładanego holtera jest to takie ekg na 24 h to przez to wysokie tętno o ciekawe jakie będą wyniki bo to ustrojstwo juz mi przeszkadza no i chodzenie bez stanika jest totalnie nie dla mnie jeszcze dzisiaj zostałam totalnie sama w domu mężuś w pracy synuś u babci a ja tak nie lubię pustych ścian :( już dzwoniłam do siostry żeby mnie odwiedziła bo nie wytrzymam sama na szczęście mam wierciołka kręciołka w brzuszku który mi fika jak szalony :) kochane maleństwo :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2014, 16:52

MoNa_2603 Walka o Cud 3 października 2014, 17:13

No cóż minął miesiąc od ostatniego posta, do tego czasu wyszłam oczywiście ze szpitala i wróciłam do domu, 3 wizyty u mojego ginekologa za mną, trochę badań, po drodze przyplątała się jeszcze bakteria e. Coli...Wczoraj byłam u gina, powiedział że ciąża ładnie się wchłania, beta spada - najwyższy wynik był 5350 teraz jest tylko 321...jeszcze trochę to potrwa, ale jakoś się już ogarnęłam i doszłam do siebie. Lekarz przepisał mi antykoncepcje i leki na powstrzymanie krwawienia, bo już od 3 tygodni się to ciągnie. O kolejne dziecko możemy się starać za 6 miesięcy od dnia podania zastrzyku więc gdzieś w lutym będziemy próbować, mam nadzieję, że już się więcej nie powtórzy ta ciąża pozamaciczna...bardzo się tego boję, ale też bardzo chcę mieć dziecko. Straciłam dodatkowo przyjaciółkę...nie stanęła na wysokości zadania i zamiast mnie wspierać, to napisała, żebym nie przesadzała...Jedynym plusem tej całej sytuacji jest, to że teraz wiem na kim mogę polegać, jak cudownych mam rodziców i przede wszystkim zbliżyliśmy się z mężem jeszcze bardziej, od ponad 2 miesięcy nie współżyliśmy i puki co nie wiem kiedy to nastąpi, ale czuję, że jesteśmy bliżej siebie niż kiedykolwiek.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2014, 17:14

Tak się zastanawiam... lekarz który robił mi monitoring cyklu twierdzi ze owulacji nie było bo pęcherzyk nie pękł w 15 dc ,,, ale przeciez mógł pęknąć dzień później...więc szansa na cięże w tym miesiącu powinna byc...? Sama juz nie wiem...


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2014, 17:21

A jednak to nie był atak paniki.

Dziś prawy jajnik daje nieźle w kość. Czuję się jak podczas HSG. Mam tylko nadzieję, że to nie jest znowu zapalenie miednicy... :/

Tak na wszelki wypadek polecę zrobić jutro betę.

A tak na wzmocnienie nadziei dla wszystkich "przyszłych mamusiek":

"To jest ten dzień,
To jest ta chwila.
Głęboki wdech
To niepowodzenie już przemija.
Odparty lęk,
Przecież potrafisz wygrywać.
Dawaj do przodu,
Wyciągnij dłonie i to zdobywaj.
Nieprawdą jest to ze mówili nie dasz rady.
Nieprawdą jest ze nie możesz zostać wygranym.
Nieprawdą jest mówienie marzeń nie osiągniemy.
To jest w twojej głowie,
To od ciebie zależy.
Potrafisz wierzyć?
Potrafię!
Więc dalej walczę.
Założenie ze każdy powinien mieć szansę.
Gdy upadniesz pamiętaj – razem wstaniemy,
Jeśli nie tym razem to pofarci się następnym.
Nie pierwszy raz mówię ze wiara daje wsparcie.
Wygranym jest już ten, który staje na starcie."

A więc walczmy o nasze Maluszki ! :)

Adelo Pozwól mi chociaż mieć marzenia.. 3 października 2014, 17:47

W końcu powiedziałam mężowi, że jutro idę do pracy, ale powiedziałam mu, żeby nie wiązał z tym nadziei. On wszystko wie i rozumie. Najważniejsze, żebym ja się dobrze czuła. Ostatnie dni pokazały, że tak może być, więc jest to duży plus, bez względu na to jak będzie teraz.

No i mimo ostatnich smutnych dni, powiedziałam mu, że musimy próbować też się starać o dziecko, choćby miało nie wychodzić oraz zważając na naszą trudną sytuację. Również wie jak jest i wie, że musimy działać. Ciąża byłaby nie tylko szczęściem posiadania dziecka, ale ulżyłaby mi w endometriozie, bo póki co po odstawieniu tabletek daje o sobie bardzo znać..

Jutro mój wielki, być może ostatni dzień w pracy. Pójdę tam z radością w sercu jak zawsze to było, kiedy do niej szłam. Reszta jakoś się ułoży.

Miłuję Cię całym sercem :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2014, 17:46

basia1614 wielkie nadzieje... 3 października 2014, 18:29

Łykanie clostilbegytu trwa... mam nadzieję, że pomoże. Monitoring zaczynam od poniedziałku. Dlaczego to wszystko tak długo trwa? Dlaczego tak trudno jest mi zajść w ciążę? Mogłam pomyśleć przed ślubem o wizycie u gin i jakichkolwiek badaniach może teraz cieszylibyśmy się wraz z maluszkiem :(

Dzisiejszy dzień jest straszny:( Jestem zmęczona a nic konkretnego nie zrobiłam :( Wszystko mnie denerwuje :( Może to przez te leki? Tak bardzo bym chciała abyśmy zostali rodzicami.... Kiedy wreszcie to marzenie się spełni?! :(

:) :) :) :) :) WESZŁAM DZIŚ NA WAGĘ I CO???? 10 KG MNIEJ JESTEM W SZOKU :) :) :) :) :)

joka789 Wyczekujemy brzucha ;) 3 października 2014, 19:59

Zatestowałam we wtorek popołudniu- wymyśliłam, że byłby to świetny prezent na dzień chłopaka (wiem, wiem, Męża mam ale chciałam mu coś dać). Wynik był negatywny, a mój nastrój spadł bardzo nisko, także nawet nie chciało mi się iść do sklepu itp poza tym przed wypłatą byliśmy. W środę nic nie wyszło i doszłam do wniosku, że czekam, nie testuję, czekam. Za dużo mnie kosztuje zobaczenie jednej kreski. Chcę być Mamą, a nic nie czuję póki co. 28 dzień cyklu, 13 dpo dziś. Czekam z testem do poniedziałku, mam wtedy wolny dzień. Chyba, że dostanę okres. Nie wiedziałam, że będę to tak przeżywać. Nie spodziewałam się, że to potrwa, oboje myśleliśmy, że wystarczy się nie zabezpieczać i już, i bum ciąża. A tu okazuje się, że nie.
Szukam nowej lepszej pracy, w zawodzie już. Bokiem mi wychodzi obecna praca no ale pieniądze są więc nie jest tak źle. Po prostu praca w czterobrygadówce jest męcząca na dłuższą metę, jest nie dla mnie.
Psiuch dziś trochę niedobry był jak koleżanka przyszła na kawę. Ale jest słodka i cudowna ;)

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 3 października 2014, 20:14

Dzień 38.

No tak, Aga panikara :P od wtorku bolała mnie macica i podbrzusze... brałam no spe, magnez, leżałam ale nic...wczoraj zadzwoniłam do gin. no i dzisiaj byłam na wizycie :)
Polunia ma 330 g. i jest cudowna <3 szyjka jest długa, łożysko wysokie i kolejna wizyta 20 października :)
na uczelni oczywiście nic nie załatwiłam, ale postraszyłam promotora że mu urodzę na zajęciach to mam nadzieję że się ogarnie :D

popołudniu zrobiliśmy grilla z rodzicami , mama ma wolne od jutra czyli...podbijamy we wtorek strych :D a już za tydzień IKEA <3

Aga39 Smutna rocznica ślubu 3 października 2014, 20:59

Drugi dzień bez łezki , ale fajnie!
Spotkanie z przyjaciółką super, potrzebowałam tej rozmowy i wsparcia z Jej strony! Poza tym zjadłyśmy pycha obiadek! Nie mogłam wyjść z podziwu ile ta moja koleżanka wcina i że Jej nie zemdliło / lasagna , sok pomidorowy, herbata, druga herbata a na koniec deser lodowy z owocami- brrrrrrrrrr! Aż mnie ciarki przeszły /.

ep7 Chcielibysmy zostac rodzicami ponownie :-)) 3 października 2014, 21:09

Mam pytanie do dziewczyn z chustami.. Chcialabym zamowic jakas ale mam dylemat.. Myslalam o nati albo lennylamb ktore kosztuja 150pln (srednia polka).. Nie wiem czy moje dziecko da sie zachustowac wiec nie chce na poczatku przeplacac na elastyka wiec zastanawiam sie tez nad pentelka za 60pln ale czy taka taniocha moze byc faktycznie dobra?? (W komentarzach widzialam sporo pozytywow). Jesli dziecko okaze sie chustomaniakiem zainwestuje w lepsza tkana albo nosidlo tula... I jeszcze jedno: wiadomo, dzieci przyzwyczajaja sie do dobrego i czy noszone permanentnie nie maja pozniej problemow z przystosowaniem sie do wozka albo usypiania w lozeczku (bez noszenia)?? Macie jakies doswiadczenia, ktorymi mozecie sie podzielic?

soprecious68 W oczekiwaniu na wymarzone dziecko 3 października 2014, 22:28

Jest godzina 22:18. Czekam na powrót Miśka z pracy. Przygotowałam romantyczną kolacje, postarałam się tak sądze. Mimo,że dni płodne są juz za nami w tym cyklu to chcę sobie i jemu jakoś wynagrodzić dzisiejsze rozczarowanie z powodu jednej kreski na teście ciązowym. Nie sądziłam,ze potrafi to tak fatalnie zburzyć całe szczęście które towarzyszyło nam przez jakis czas. Byłam juz na 90 % pewna ,ze to własnie ten moment. Nudności, zmiana smaku,wraliwość na zapachy. Miałam nawet wrażenie ze cos mnie wypełnia od środka . Jednak okazało sie,ze moja desperacja i chęć posiadania dziecka zaczyna mnie przerastać.Chyba sama zaczełam wmawiać sobie objawy ciąży.

Powoli zaczełam obwiniać świat za moją porazke , nasza porazke. Zastanawialam się dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy. Jedni dostaja od losu szanse bycia rodzicem wcale tego nie chcac i uwazaja to za "wpadke" , problem itd. Drudzy wyrzucaja dzieci na smietnik,lub oddaja do adopcji, inni tez zakatowuja na smierc, bija. Natomiast ludzie ,ktorzy kochaja sie, pragna miec rodzine, starają sie a dostaja tylko kopniaka w samo serce i kolejne miesiace zycia w nadziei ,ze moze tym razem sie uda.

Własnie chyba znowu trzeba wrocic do punktu wyjscia i zaczac starac sie od nowa i jeszcze raz od nowa i czekac na te dwie kreseczki. Nadzieja nie umiera....


Trzymajcie kciuki. Nata.

Bergo Bergo - nowa ja 4 października 2014, 00:27

Efekt dzisiejszych prac z mamą. Uszyte zasłony, kokardy i "zasłonka" na łóżeczko. Dzięki temu pod spodem mam schowek na wszystko typu pieluchy itd. Poluję jeszcze na błękitny, gruby, mięsisty dywan z długim włosiem. Czekamy też na rolety coby się trochę od wzroku gapiów zasłonić.
A propos gapiów- dziś wyszłam z psem i pech chciał, że natknęłam się pod swoimi oknami na teściową z jakąś jej koleżanką. Specjalnie weszły w podwórko, doszły do naszych okien popatrzeć i zawracały... A nie lepiej parkiem pospacerować? Jest tuż obok... ehhh...
2irw8t0.jpg
29ux744.jpg

Karolcia napisała. Poród określiła w ten sposób: "Bóle porodowe to teksanska masakra piłą mechaniczną, ale serio zapominasz od razu o nich :) w iczmp pewnie ciężko byłoby zapomnieć bo podejście polożnej tez ma znaczenie -jak ci pomaga i wspiera psychicznie podczas porodu."

No więc czekam na masakrę :P Ze szpitala jest zadowolona bardzo. Pomoc w każdej kwestii, opieka, lekarz zna dokładnie każdą położnicę. Dziecku bez problemu można podać mm i nikt nie kręci nosem. Są dostępne na zawołanie jednorazowe butelki wypełnione mlekiem Enfamil. Karola chciała spróbować karmić piersią i nie umiała, ale pomogła jej położna i teraz jest ok. Także- jak chcesz tak ci pomogą, doradzą, wesprą. Pierwszą noc mała darła się, bo nie mogła wydalić smółki. Położne skakały nad nią, masowały brzuszek i wspierały Karolę psychicznie, bo jej też się chciało płakać. Co do szpitala jestem więc spokojna :)

Tak podczytuje pamiętniki dziewczyn, które starają się kilka miesięcy np. 3 i przeżywają, że im się nie udaje...Jeeejku, jak to fajnie było się starać 3 miesiące...ile euforii było w tym, i sex w sumie dużo lepszy ;) Jak fajnie było mieć tą żywą nadzieję a nie tylko taką oklapłą. Wierzyć, że ma się ten potencjał do stworzenia życia, dla mnie to było super, świadomość, że może teraz się uda i że jesteśmy płodni. Jeszcze pamiętam jak sobie myślałam, że może nawet nie będę musiała wykupywać abonamentu premium bo przecież pewnie w pierwszym cyklu na OF się uda... Kiedy to było, kiedy tak naprawdę minęła radość? Chyba pierwsze 12 miesięcy starań dawało jeszcze jakąś pokrzepiająca nadzieję...
Ostatnimi czasy z moją psychiką jest lepiej, powoli wracam na stare tory i nawet jest ok. Po chwilowym natłoku pracy, wyjazdów i wydatków znów wróciłam na fitness i dorwałam się do książek. I może na zewnątrz się śmieję, rano wchodzę do pracy z uśmiechem bo po prostu nie umiem inaczej, ale głęboko w środku jest mi bardzo często źle. Mam uczucie przewlekłości, to zbyt długo już trwa, dlatego teraz głównie czuję wypalenie i zmęczenie. Nasilenie tego nie jest duże bo funkcjonuję normalnie i nawet nie pamiętam kiedy ostatnio płakałam z powodu naszej niepłodności. Taki constans ale z tendencją spadkową. I czasem kusi mnie żeby KOMUŚ powiedzieć, wygadać się. Bo mam tą bzdurną nadzieję, że może ten KTOŚ będzie mnie umiał pocieszyć. Może mi powie o czymś czego nie wiem. Może mi powie jak się robi dzieci albo chociaż dlaczego ich nie mogę mieć? Ale po kilku sekundach ochota przemija i czuję ulgę, że nie puściłam pary z ust, uff. I tak w kółko. W rodzinie też już coraz bardziej temat naszego dziecka zanika, choć nikt nic nie wie to również przestali pytać. Może się domyślają. My sami nawet w rozmowach nie mówimy "jak będziemy mieć dziecko" tylko wkrada się słowo kiedyś - "jak kiedyś będziemy mieć dziecko". Właściwie nawet nie rozmawiamy zbyt dużo na ten temat, trochę jakbyśmy sami nie chcieli przed sobą przyznać, że ten problem istnieje. Ale jak nas najdzie to z reguły rozmawiamy o tym, czy jeśli dojdzie do decyzji o in vitro to co wtedy, co zrobimy? Ale zawsze wtedy myślę, że "tam" jeszcze nie jesteśmy i mamy czas. A pomyśleć, że jeszcze parę lat temu myślałam, że fajnie mieć dziecko z tzw. wpadki, takie spontaniczne. I zawsze tak to sobie wyobrażałam. Boże, jak to wszystko się zmienia...teraz jestem na etapie, że chcę zajść w ciążę naturalnie, proszę, bez inseminacji i takich tam...a wiem, że jeszcze trochę i będę chciała w ogóle mieć dziecko, jakkolwiek. Nikogo nie dyskryminuję itp, nie mam nic do in vitro czy innych metod wspomaganego rozrodu tylko...czy to tak dużo chcieć zajść w ciążę NORMALNIE? I wiem o tym, bo to moja decyzja, że jeśli w ciągu kilku najbliższych miesięcy nam się nie uda, wtedy idziemy do kliniki leczenia niepłodności, a to oznacza zgodę na inseminację. Bo tylko to nam mogą zaproponować na ten moment. I tyle w temacie.
Z innych odczuć, mam teraz taki okres wycofania. On tak na prawdę trwa już dobre pół roku, tak myślę. Przestaliśmy się spotykać ze znajomymi, tak stopniowo. Głupie jak cholera ale to chyba reakcja obronna. Bo wiem, że ONI planują ciążę i IM się pewnie uda. I Bogu niech będą za to dzięki! że się komuś jeszcze udaje...więc podświadomie unikam zażyłości żeby ograniczyć ten ból gdy dowiem się, że ONA jest w ciąży i są szczęśliwi. Boję się też swojej reakcji, bo nie wiem jaka będzie. Ogólnie jeszcze jestem normalna, w końcu otaczają mnie dzieci i ciąże w pracy, i mnie cieszą. Tylko jak myślę o moich znajomych, którzy kurna mają wszystko, i przychodzi im to tak łatwo, to jest mi źle i boję się tego, i boję się siebie, nie chcę taka być. Mam taką zasadę żeby w życiu postępować tak aby jak najmniej żałować. Bo najbardziej ze wszystkiego nie lubię niewykorzystanych szans i zmarnowanych okazji. I staram się ale z ciążą mi nie wychodzi, to nie zależy ode mnie. Druga zasada tyczy się tego, aby w wieku, powiedzmy, 80 lat dobrze wspominać młodość i być zadowolonym z siebie, ze swojego życia. No z tym tez może być ciężko w obecnej sytuacji. I jeszcze jest trzecia rzecz. A mianowicie, to banał na maksa ale co tam, uważam, że dobry banał nie jest zły ;) Trzeba marzyć i spełniać swoje marzenia. I to też staram się robić, i nawet mi się udaje co mnie bardzo cieszy. Tylko ta ciąża...

Wylałam smutki i żale. Ciekawe czy choć jedna duszyczka to przeczyta. W sumie mi wszystko jedno, najważniejsze to pozbyć się tych myśli i zastanowić nad sobą przez chwilę. Przecież musimy żyć dalej, w ciąży czy nie, bo właśnie "Dzisiaj jest pierwszym dniem reszty mojego życia" i muszę iść dalej.

Cranberry Pod górę - ale na szczyt !!! 4 października 2014, 01:08

Kolejna @ i kolejny cykl w plecy. A ponoć owulka była... Gina zaleciła badanie nasienia meża.
Chyba go muszę namówic chociaż wolałabym zeby to ze mną bylo cos nie tak....chyba my kobiety (Napewno - nie chyba ) mamy od matki natury więcej cierpliwosci a dla nich to urażona duma jak coś wyjdzie nie tak...
A ostatnio śnil mi sie moj synus, taki maleńki, ze trzymam go na rekach - myślałam ze to dobra wróżba... :/ bylam prżekonana ze teraz sie udalo !!!
To przylazła jaśnie pani@ kilka dni wcześniej sprowadzić mnie na ziemie !!!

AnaR_30 Nie początek... walka 4 października 2014, 07:14

Wczoraj miałam bardzo aktywny dzień. Mimo, że pogoda nie dopisała. Prawie cały dzień myłam wiaderka po tynku. Było zimno, wiał zimny wiatr no i woda też była zimna. Ale jakoś dałam radę. 20 wiaderek umytych, a ja mokra jak panna w poniedziałek wielkanocny. Fajne to to nie było. Dzisiaj tez czeka mnie mycie wiaderek, bo został jeszcze taras do otynkowania. I będzie ładny dom, chociaż z zewnątrz, no bo w środku to jeszcze daleka droga przed nami.
Dziwi mnie "Detektor oznak ciąży". Niby wskazuje, że prawdopodobieństwo, że jestem w ciąży wynosi 88%. A mam wszystkie oznaki zbliżającej się miesiączki. Tylko nie potrzebnie budzi we mnie nadzieję ten detektor.

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 4 października 2014, 09:06

No i jestem chora. Rozłożyłam się na maxa :( Antybiotyki i inne tam takie. Ehhh no już mam w domu szpital jak nic. Jeszcze tylko mąż się jakoś trzyma, ale też wczoraj coś marudził że się czuje "niewyraźnie"
Okres się skończył, nie wiem jak obserwować w tym cyklu śluz. Musze brać globulki, bo za każdym razem jak łykam antybiotyki to przyplątuje mi się stan zapalny w pochwie. Więc mam dwie, na rano i wieczór, ciekawa jestem czy nie zaburzy to moich odczuć co do wydzieliny. Najwyżej będę musiała pomiędzy nimi jakoś się wstrzelić i poobserwować.

Magic Niemożliwe 4 października 2014, 09:39

10 tydzień ciąży
9+0 - 23% :) <3


I tak jak myślałam :) moja waga poprzednio albo zwariowała albo aż tyle kg wody mi się zatrzymało, boooo dziś na wadze mam 57,5 kg czyli 0,5 kg od początku ciąży mi doszło :) no czasami ważyłam nawet 55,8, ale najczęściej było to 56-57 kg. Od wizyty 300g :) jest mnie więcej :)
Macie racje dziewczyny, waga to waga, ważne by dziecko było zdrowe :) ale nie chcę też pobić jakiegoś rekordu tycia w ciąży. Moja znajoma, bardzo dobra znajoma w pierwszej ciąży przytyła UWAGA 42KG! z jednym dzieckiem :) nie chcę aż tak się zmienić...chciałabym przytyć tyle ile mam w widełkach 9-12 kg i tak na prawdę to wszystko zależy ode mnie. Przyrzekłam sobie, że od dziś jeden mój posiłek - zapewne kolacja- to będzie sałatka :) wczoraj do rybki zrobiłam taką, że aż Konrad ją zachwalał ;) tzn on lubi moje obiady,a raczej obiado-kolacje bo jem ją zazwyczaj koło 20 ;) postanowiłam też, że raz na dwa tygodnie bedę jeść coś niedozwolonego ;) tzn FAST FOODY :) bo o słodyczach to nawet nie wspomnę, bo w ogóle mi sie ich nie chce :) znów wmówiłam sobie, że to są bezwartościowe śmieci, które mojemu dziecku nic nie dają :) i znowu się udało :) za to jem więcej owoców, zawłaszcza jabłek, kiwi(ooooosz moje ulubione, szkoda, że takie drogie-1,49zł za szt ;/)pomarańcze, winogrona, a jem przynajmniej raz dziennie :) także mam ambitny plan, zobaczymy jak się to ułoży ;)

Miłego weekendu!! :* <3

Pozostało 16 dni do naszego drugiego spotkania kochanie :* nie mogę się doczekać! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2014, 09:45

siostra86 UDAŁO SIĘ.... 4 października 2014, 09:53

no i oczywiście sam początek i schody kaszel jakiego dawno nie miałam skąd to się wzieło bez temperatury bez innych objawów tylko ten kaszel.

aneczka1983 w oczekiwaniu 4 października 2014, 10:46

Nowy dzień! I to jaki piękny. Mój kochany poszedł pobiegać a ja od rana biegałam z odkurzaczem. Sprzątanie zakończone, mierzenia, liczenie także. Przed nami miły dzień wspólnych radości. Idziemy wieczorem do kina a wcześniej dłuższy spacer, wspólny obiad i gra w tenisa stołowego.
Bardzo doceniam takie chwile bo mało czasu spędzamy razem ze względu na jego pracę. Z wykresu wynika, że mam okres płodny ale wątpię w to sądząc po śluzie (ale nie znam się na tym kompletnie). Pocieszam się głównie myślą, że wiele dziewczyn ma owulację dość późno. Moje obserwacje trwają zbyt krótko, aby wiedzieć jak jest ze mną, więc łączę nadzieję z każdym razem :)
Dziewczyny! Mam nadzieję, że nawet jeśli starania chwilowo nie dają efektów to czujecie radość. Choćby z tego, że mamy z kim starać się spełniać marzenia.
Uściski dla Was wszystkich. Udanego weekendu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2014, 10:46

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)