Właśnie niedawno wstałam, jakoś dziwnie zakręcona. Budzik nie zadzwonił i chyba za długo spałam. Ale musiałam nieco odespać wczorajszą podróż - powrót do domu. Tydzień zleciał w sumie nie wiem kiedy, ale był naprawdę udany
Pozwiedzaliśmy, polataliśmy po sklepach, aż nie chcę dokładnie liczyć ile wydałam na te moje szaleństwa
, a przede wszystkim trochę odpoczęliśmy. Tak więc nie narzekam.
Owulka chyba do mnie nie przyszła, albo przeszła niezauważona... Temperatura też jakoś nie chce zmienić swojego położenia i ani drgnie do góry... W sumie może to przez podróż, zmianę klimatu. Tak więc lada dzień @ i czekanie dalej. Jednak liczę, że nic mi się nie poprzestawia i wszystko będzie, jak być powinno. Jestem dobrej myśli.
Właśnie niedawno wstałam, jakoś dziwnie zakręcona. Budzik nie zadzwonił i chyba za długo spałam. Ale musiałam nieco odespać wczorajszą podróż - powrót do domu. Tydzień zleciał w sumie nie wiem kiedy, ale był naprawdę udany
Pozwiedzaliśmy, polataliśmy po sklepach, aż nie chcę dokładnie liczyć ile wydałam na te moje szaleństwa
, a przede wszystkim trochę odpoczęliśmy. Tak więc nie narzekam.
Owulka chyba do mnie nie przyszła, albo przeszła niezauważona... Temperatura też jakoś nie chce zmienić swojego położenia i ani drgnie do góry... W sumie może to przez podróż, zmianę klimatu. Tak więc lada dzień @ i czekanie dalej. Jednak liczę, że nic mi się nie poprzestawia i wszystko będzie, jak być powinno. Jestem dobrej myśli.
Ciąża zakończona 9 października 2014
Ciąża zakończona 9 października 2014
Udało nam się przeżyć wizytę w klinice genetycznej z grudnia na jutro.
W końcu coś się dzieje 
Wczoraj miałam okazję fotografować dzidzie który urodził się miesiąc wcześniej. Miał 3 tyg ale nadal wyglądał jak okruszek. ...
szczęście rodziców jak patrzą na swojego maluszka jest niesamowite i budujące . To mnie utwierdza jakim cudem jest dziecko i jak potrafi zmienić życie rodziców ...
to daje dużo siły do walki o swoje szczęście 
A ja mam dzisiaj doła mega 
Wczoraj byliśmy na cmentarzu , minął 3 miesiąc od straty naszego synka.Zapaliliśmy znicz na jego malutkim grobie ,postaliśmy chwilkę w milczeniu i tyle.... Dlaczego musiało nas spotkać tyle bólu, cierpienia..?! w dodatku nie wiem co będzie dalej..boję się tego co może mnie jeszcze w życiu spotkać.
Jest mi cholernie smutno i ciężko.
Najgorsze jest to jak się zachowują nasi najbliżsi rodzice ,teściowie czy rodzeństwo a zachowują się tak jakby nic się nie stało
dla nich może nic..a dla mnie..straciłam trzecie już dziecko ..to cholernie boli..i kto tego nie przeżył nie jest w stanie zrozumieć kobiety po stracie..nawet gdyby bardzo się starał..bo tak się nie da.. Od żadnego z nich nie usłyszałam ani jednego słowa typu jak się czuję albo współczuję Ci, bardzo mi przykro..nic zupełnie nic.
A w tym wszystkim jest jeszcze sytuacja z moją młodszą siostrą -jest w ciąży ,ma termin porodu dokładnie miesiąc później niż ja z Szymonem. Nie mogę na nią patrzeć, na jej rosnący brzuch ...poprostu nie mogę.
W niedziele byliśmy u moich rodziców .moja mam z tekstem ,że Aga była na 4d i widzieli płytę,i jej mały taki piękny, ma taki zadarty nosek...itp.Ona opowiada a mi serce pęka ...Niezrozumiałość najbliższych bardzo boli, bardzo.
Nawet nie mam z kim pogadać ,popłakać , przeboleć. Rozmawiam o małym, o wcześniejszych stratach tylko z mężem.Teraz widzę ,że tak naprawdę nie mamy nikogo bliskiego tylko siebie.I to chyba zbliżyło nas do siebie jeszcze bardziej.Kocham bardzo mojego ,męża bez niego nie dałabym rady.
Dzisiaj śniło mi się ,ze urodziłam zdrowe dziecko, dziewczynkę.Bardzo bym chciała ,żeby to był proroczy sen.
Wiecie co juz calkiem zglupialam. Zanim nie zalozylam tutaj konta to zawsze wiedzialam kiedy mam sluz rozciagliwy a kiedy nie. Teraz juz nic nie wiem. Dla mnie jest caly czas kremowy
rozciaga sie stoszke ale wydaje mi sie ze wczesniej to byl jak..... no nie wiem jak napisac no taki ciagnacy. Juz nic nie wiem
Chyba nici w tym miesiacu
Właśnie wróciłam od lekarza rodzinnego. Mam skierowanie do endokrynologa i na badania. Morfologię, ob i TSH. Resztę mam sobie zrobić we własnym zakresie... Żal... Po prostu żal... Zaraz przysiądę i zacznę szukać lekarza... Z terminem realnym i coś mi się wydaje że bez prywatnej wizyty się nie obejdzie 
4dc. Właśnie, 4ty a nie 3ci! Gdzieś uciekł mi jeden dzień, dzisiaj poszłam na badania zamiast wczoraj, święcie przekonana, że dzisiaj jest 3ci dzień. Przepracowuję się chyba za bardzo
.
Ale na szczęście zorientowałam się w porę, bo w takim razie od jutra łykam CLO, a nie od soboty 
Ciąża zakończona 28 lutego 2021
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2021, 16:37
Troszkę miesięcy minęło od ostatniego wpisu a u mnie bez zmian... cykle bezowulacyjne, miesiączka kiedy chce to jest, żadnej kontroli. Chyba czas pomyśleć o jakiejś klinice bo czym więcej czekam tym mam mniej sił...
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2014, 14:51
No nie mam dobrego dnia...
Szyjka 3cm i mały ani trochę nie zbiera się do wyjścia. Określenie "mały" jest prawidłowe, bo wychodzi z USG chudziutki, zaledwie 2800 czyli 30 centyl... Martwi mnie to... Lekarka mówi, że mieści się w siatkach centylowych, ale rzeczywiście bardzo spowolnił wzrost i najlepiej jakby się już rodził... Natomiast nie chciała jeszcze rozmawiać o jakimś przyspieszaniu. Mam przyjść za tydzień...
Odebrałam wczoraj psa od rodziców, był zaledwie kilka dni u nich. Umawiałam się z nimi, że zabiorą go znowu za jakiś tydzień, żebyśmy mieli luz w momencie jak trzeba będzie jechać do porodu. Ale nie odwiozę go. Pasywność mojej mamy mnie przeraża. Odebrałam go wczoraj z wygryzioną na połowie uda sierścią... Gryzie to miejsce non stop, bo ma jakiś ropień. Jutro mamy wizytę u weta. Zapytałam od kiedy się tak gryzie, kiedy to się pojawiło. A moja mama beztrosko, że ona nic nie zauważyła. No trudno coś zauważyć jak się żyje tylko pracą, a w domu głownie gra na kompie w kulki i pasjanse. Nie wiem jak można tego nie zauważyć! Załamka!
Zresztą moja mama zawiodła mnie dość mocno w kwestii dziecka. Od kiedy jestem w ciąży mówiła, że jeśli będę potrzebować pomocy to mam dzwonić- zawsze przyjedzie i pomoże, ale nie chce się sama narzucać. Bomba nie? Idealne rozwiązanie! Poprosiłam jakiś czas temu, żeby ugotowała parę obiadów i zamroziła. Ma duży dom, kilka zamrażarek i mnóstwo miejsca do przechowania tego jedzenia. Byłam pewna, że to zrobiła.
Jesienią rok temu sprzedała auto. I szuka... szuka i szuka... Tak naprawdę nie szuka tylko gra w kulki, mój brat ją parę razy namawiał na oglądanie jakiś wozów, mój mąż non stop do jej usług w kwestiach motoryzacynych, sam jej podsyłał kilka ofert ale nic to nie dało... Ja za chwilę rodzę, a moja mama mówi mi, że tego jedzenia nie zrobiła, bo nie ma miejsca, a samochodu też nadal nie znalazła... Więc raczej nie ma co liczyć, że przyjedzie...
Do tego dochodzi kwestia odbierania przez nią telefonu. Tzn. nie można się do niej dodzwonić... Próbujemy z bratem jakoś z nią rozmawiać, namawiać do większej aktywności, podejrzewaliśmy depresję, próbowaliśmy jakoś pomóc ale to nic nie daje. To chyba taki typ. Tak lubi żyć- marazm totalny.
Dla oderwania od problemów i od ziemi- dziś zdjęcia budowy nowego centrum Łodzi z 15 piętra biurowca



Wiadomość wyedytowana przez autora 9 października 2014, 17:30
Dzisiaj miałam dobry dzień. Humor ostatnio mi dopisuje, nawet nadchodząca @ nie jest w stanie go popsuć
Podejrzewam, że jest to spowodowane piękną pogodą jaka ostatnio u nas gości. Mam nadzieję, że nie zanotuję załamki jak się zrobi ciemno, zimno i ponuro. Spotkałam dzisiaj, powiedzmy, że przez przypadek znajomą, która też sporo się starała o ciążę, ma za sobą poronienie a 2 miesiące temu urodziła w 35 hbd córeczkę. Bardzo miło było z nią porozmawiać, to taka otwarta osoba, jako jedna z 2 osób wie o naszym problemie. Znamy się krótko, poznałyśmy kiedy była w ciąży a temat pojawił się jakoś tak spontanicznie. Dobrze jest mieć kogoś z kim można pogadać, a przede wszystkim kogoś kto Cię wesprze. Od razu mi lepiej a rozmawiałyśmy może 10 minut
To wszystko sprawia, że jakoś mi raźniej, dół chwilowo odpuścił i czarne myśli też zniknęły. Co mogę powiedzieć, znów ćwiczę i może to też jest przyczyna tej poprawy
Uwielbiam to! Dosłownie czuję jak endorfiny rozchodzą się po moim krwioobiegu haha.
Co do starań...chyba po prostu trzeba się zaopatrzyć w grubą skórę i czekać czekać czekać...Może tak czasami jest?
Co do cyklu...za parę dni @ a mnie nie boli nawet na nią brzuch
Myślę: jak bym zrobiła test i ujrzała jedną krechę to wtedy od razu pojawiłby się ból - znany czynnik wywołujący okres i bóle okresowe
Myślę 2: Pewnie po hsg moja macica się tak odprężyła, że teraz po prostu bezboleśnie mnie zaleje i tyle. A to wredota, tyle lat razem a ona wciąż tak mnie zaskakuje!
Ech, oblegają mnie faceci. Kiedyś było to miłe, od kiedy jestem zaręczona to przeszkadza mi to. Chociaż powinno mi to schlebiać. Dziwna jestem. Postanowiłam, że nie przerwę tańca brzucha.To już 7 lat tańczenia
Czas tak leci. Dzisiaj dostałam zielone światełko! I już lepiej się czuje. Dostałam szanse na staranie się o nasze maleństwo
Niestety dzisiaj narzeczony jest u rodziców, bo był na szkoleniu i zajechał do nich. Dzisiaj będę spała sama
Nie lubię tego. Już za nim tęsknię. Moja bratowa przestała się odzywać, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na fb, tak więc nie wiem kiedy znowu zobaczę mojego 11 miesięcznego chrześniaka. Nie znoszę jej od kiedy pierwszy raz ją ujrzałam, za nim zaczęła się spotykać z moim bratem. Co za los. Nie mam co robić w domu, przejdę się do mamy na ploty
Dziewczyny, nie zapomniałam o was, ciągle trzymam kciuki
Uda nam się!
Ból piersi przy dupku to nie przelewki. Przynajmniej u mnie. Z natury są wrażliwe, ale to, co teraz się wyprawia, to już przesada. Pamiętam podobną ciężkość w trakcie ciąży, takie uczucie opuchnięcia, ale żeby tak rwały, tak kłuły, jakby miały pęknąć... Ostatni dziś dzień dupka, może trochę odetchnę. 
To już prawie 3 tygodnie
już nie płaczę tak często ale myśl o dziecku staje się obsesją ;/ wiem, że dobre to nie jest ale tak pragnę znów być w ciąży, znów poczuć się mamą
tylko myślenie o tym ma dla mnie sens nic nie jest tak ważne. Ciągle czekam na tą owulację,obserwuję swoje ciało... czytam fora, sama sie wypowiadam no po prostu żyję tylko TYM !! jutro i pojutrze mój mąż w domku to pewnie mnie pogoni z komputera hehe i nawet chyba sama go o to poproszę ;P
Ehhh i dopadły mnie mdłości -_- na szczęście nie ma tragedii, ale jednak jest to uciążliwe. Jestem strasznie zmęczona... Przytłaczają mnie te przygotowania do ślubu, zapraszanie wszystkich, wszystko tak na szybko, eh nie mam siły. Chcę już 23.10, chcę usłyszeć bijące serduszko, a potem niech się dzieję co chce.
Ciąża zakończona 30 listopada 2018
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2021, 16:38
Dzisiaj była taka śliczna pogoda
Cały dzień spędziłam na ławeczce przed domem łapiąc ostatnie promienie słońca !
Jutro znów piątek, czas powoli ale leci!Jestem już troszkę spokojniejsza , wyciszona ! I gotowa do nowej walki o kolejną ciążę !
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.