Pogoda za oknem piękna
Byłam wczoraj u gin. Ciężko było jej stwierdzić z którego jajnika będzie owu, ponieważ nie ma konkretnie dominującego pęcherzyka. Jest ich sporo i wszystkie są zbliżone wielkością. Co z tego wyjdzie to czas pokaże. Istnieje możliwość, że po prostu potrzebuję większej ilości clo. Jakoś ostatnio mniej myślę o ciąży, dzieciach itp. Nasza uwaga przeniosła się na mieszkanie, które już sobie wybraliśmy. Mam nadzieję, że wszystko się uda i nie będzie żadnych większych problemów
Może przed świętami uda nam się wprowadzić? :)To mieszkanko jest na parterze... Dziewczyny macie jakieś doświadczenia mieszkania na parterze? 
Przyszły wyniki genetyki. I coż z tego że są dobre? Wysłałam je do konsultacji i odpowiedz przyszła ze szanse są małe... Formalnością będzie wizyta u naszego androloga i powoli zaczniemy się przygotowywać do AID.
Czy mój mąż jest wsparciem? Hmm... Jego zachowanie nie zawsze pokazuje że tak jest. Owszem kocha mnie, nawet mówi mi to w nocy, całuje. Ale w sytuacjach ekstremalnych jest bezwzględnie zimny. Natomiast ja w takich sytuacjach uwielbiam się katować jego oziębłością. Nie wiem dlaczego tak jest. On mnie odrzuca a ja tym bardziej do niego legnę. Potem on idzie spać a ja zrzucam maskę którą przybrałam od początku naszego leczenia i najczęściej w samotności płaczę. A potem znów ubieram tą maskę i udaję że wszytstko jest ok. W takiej sytuacji robię też bilans naszemu związkowi. Zastanawiem się co nas spotkało dobrego, czy miałąm z mężem szczęśliwe chwile? Odpowiedz jest brutalna. Wylałam przez niego morze łez- on nie umiał nawet podejść do mnie i mnie utulić, przeprosić. Nie dał mi za wiele szczęscia i nie może dać mi dziecka. Do większośći rzeczy się przymusza- nawet do zbliżeń. Jeśli on chce to jest, jeśli jest zmęczony to nie ma. Zatem najczęściej jest w soboty. Bo niedziela to już przed poniedziałkiem, to już nie. Moje potrzeby się nie liczą.
Jestem silna. Inaczej dawno wylądowałabym w psychiatryku. Wiem że nie mogę rozbić się psychicznie, bo nic nie będzie z lecznia, robię to już dla dziecka. Martwię się sama o siebie.
Nie obwiniam męża za to że nie możemy mięć dzieci. Zaakceptowałam to, pogodziłam się- chcę działać żeby to zmienić. Ale nie mogę się pogodzić z tym że mąż mnie niby kocha, a zachowuje sie jakby nienawidził. Chciałabym postawić mu jakieś ultimatum, zrobić coś żeby nim wstrząsnęło. Ale wiem że on da mi wolną rękę. Nie bedzie o mnie walczył. Może nawet na to czeka. Wiem że zrobiłby to dla mojego szczęscia. Gdy bym nie potrzebowała bliskości, gdy bym nie była taką "przylepą" juz dawno wypróbowałabym sposób: stęskni sie-przyjdzie. Ale wiem że nie wytrzymam i pęknę.
Jak to się mówi: nowy cykl, nowa nadzieja... Czyżby?
Chwilowo postanowiłam skończyć z dołowaniem. Wystarczy mi ból zadawany przez innych...Ostatnio szwagierka mając do oddania ciuszki po swojej córeczce, postanowiła, że część z nich zostawi bo pewnie X się kiedyś przydadzą. To nic, że X jest od nas młodsza, tkwi w związku z ograniczonymi perspektywami i nie ma w planach w najbliższym czasie powiększać rodziny. Pewnie jej się przydadzą. I dopiero po jakimś czasie stwierdziła, że nam też się może przydadzą. Wiem, bez sensu się czepiam ale ta rozmowa odbyła się dwa razy i za każdym razem przebiegała tak samo. I za każdym było mi tak samo bardzo przykro. I wiem, że powinnam się nie przejmować, staram się, ale to było trochę poniżej pasa. Wiem, że szwagierka nie wie o naszych problemach, podobnie jak reszta rodziny, i powiedziała to po prostu, nawet o tym nie myśląc. Cieszę się, że nikomu nie powiedzieliśmy bo nie wyobrażam sobie spotykać się z współczuciem z ich strony. Już chyba wolę być traktowana jako egoistka, która woli zwiedzać świat i robić karierę niż rodzić dzieci <Ha, co za ironia, jest zupełnie na odwrót ale cichutko...ja tu działam w podziemiu> Tylko ktoś, kto sam nie ma dzieci/nie mógł ich mieć/długo się starał wie z czym to się je i jakie nam towarzyszą emocje. Przepraszam, ale ludzie, którzy wpadli, udało im się od razu bądź są wiatropylni nigdy tego nie zrozumieją i dlatego nie ma sensu z nimi na takie tematy rozmawiać.
Wczoraj zaczęłam kolejny cykl. @ boli jak zawsze i daje w kość. Zobaczymy jak będzie, postaram się być w tym cyklu bardziej optymistyczna. W końcu kiedyś się chyba musi udać 
Leon (tak się już przyjęło
) strasznie mnie dziś wnerwiał... Ciekawe ile schudnę i czy nie będę wesela spędzać w góralskim kiblu 
Już tyle czasu mnie tu nie było..
po prostu brak mi sił by coś pisać po pracy.. i brak sił ale z bezsilności... 
Kończy się właśnie 8 cykl po 2 poronieniu..dziś 10dpo.. miałam nadzieję, że na naturalnym może zaskoczy jak w dwóch poprzednich ciążach..ale raczej nie 
Więc czeka mnie gonal..i kilka wydanych stówek... ciekawe jaki będzie efekt? pęcherzyki pewnie będą 2-3 bo jest lepszy od clo..ale z jakim efektem? czy to będzie cykl zakończony tak długo wyczekiwana ciążą... czy kolejną porażką?
Cały pamiętnik jest tylko o moich narzekaniach...wiem to..ale muszę się gdzieś wyżalić, wylać wszystkie emocje.. to mi trochę pomaga..na chwilę..
Tak bardzo czekam... na ten cud.. nawet nie potrafię sobie wyobrazić jakbym się czuła gdybym ujrzała te 2 kreseczki... ?!

Hejka !
Czytałam dzisiaj wasze pamiętniki i czuje szczęście a zarazem smutek bo wiadomo niektórym się udaje po X lat walki , a niektórzy tak jak my dalej walczymy.
Ale fakt energia donie zawitała taka mocna że wkońcu i mi się uda ! Musi nie mogę smęcić cały czas że nic z tego nie będzie! . Tak więc czekam na ten dzień i na fasolkę gdy już będzie w moim brzuszku . 😊 życzę wam miłego dnia !
"- Nie była dla niego dobra?
- Za bardzo jej zależało. Te właśnie psują wszystko najszybciej i najdokładniej. Chcą dostać tyle samo, ile dają, i pewnego dnia wali się wszystko. Wtedy odchodzą."
Wiadomość wyedytowana przez autora 22 października 2014, 18:22
Jeszcze mam nadzieję. Nadal nie mam siły pisać. Tysiące myśli. Innym się udaje, a mnie nie.
10-10-2014
13.30
- Wiedziałam, że jesteś w tym pokoju. Poznałam po twojej piżamie – powiedziała młodsza córka gaszka wbiegając do pokoju szpitalnego – ale dlaczego leżysz na łóżku? Tata powiedział, że robisz tylko badania krwi i jedziemy do domu???
- Wow, ale twój brzuch jest już wielki! On rośnie z każdym dniem!!! – dodała starsza gaszka dotykając mój przykryty prześcieradłem brzuch - Ale dlaczego on jest taki miękki? – spojrzała na mnie zaniepokojona...
Spojrzeliśmy na siebie z gaszkiem, kto im ma to powiedziec? Odkrywam brzuch...
- Ufff... – odetchnęła starsza w taki sposób jakby coś miało się stać – Bo już myślałam...
Zdejmuje z brzucha poduchę a ta oczy wybausza jeszcze większe.
- Eeeee??? A dlaczego on jest taki mały????
Zaczęłąm się śmiać. Patrzę znowu na gaszka ale on nie kwapi się zepsuć mi niespodzianki.
- Ty chyba nie? Eeee... Jak to?
- Widziałaś to dzieciątko w łóżeczku w sali poporodowej? - zaczynam nie wiedząc jak dalej im to powiedzieć? Sisotra, siostra przyrodnia? Po prostu Atena?
- Taaaaak, ale to nie... ?
- Yhym
- TO ATENA???
- Yhym
- Ale jak to? Jakim cudem? Co??? Przecież mówiliście, że 15tego!!
A młodsza stała i próbowała za nami nadążyć. Gaszek się w końcu ogarnął i zabrał je obie raz jeszcze do okna zobaczyć nowego członka rodziny. A ja - z lewej kroplówka, z prawej cewnik, pod dupą zakrwawione prześcieradło. Pewnie czułabym się jak rozjechana cięzarówką żaba, ale dzięki dobrym sposobom przeciwbólowym nie czułam za bardzo nic. Oczy wlepiłam w ekran telewizora gdzie miałam podgląd na salę poporodową. Na sali tylko Atena. I patrzę na ten czarny, kudłaty łeb i nie wierzę że to moje. Takie owłosione? Takie czorne? Przecież wyobrażałam ją sobie zupełnie inaczej. Mała, figlarna blondyneczka, niebieskie oczy, buziulka z żurlnala dla dzieci. Taka Polka z krwi i kości. To co zawinięte w kocyk w platikowym kubeczku na sali, nie dość że czarne i kudłate, to jeszcze dzioba ma takiego pyzatego jakby jej matka w ciąży jadła tylko czekoladę i przytyła z 20 kilo. Yyyyyyyyyy...(zamyśliłam się, tak w końcu było... Trza się pogodzić...). Odwracam głowę z powrotem do książki, którą czytałam zanim gaszek przywiózł dziewuszki ze szkoły, ale skupić się na czytaniu nie umiem. Myśle o całym tym porodzie. Robota odwalona. Zaszłam, przechodziłam, urodziłam. Leży sobie teraz tam owoc naszej miłości, niech leży. Wszyscy się nią zajmują, więc nie jest źle. Nie czuję jakiejś głębokiej więzi z nią. Trochę jestem rozczarowana. Tak jak w dniu kiedy dowiedziałam się, że to dziewczyna a my tak bardzo chcieliśmy chłopaka. Tak teraz, jak patrze na tą czarną czuprynę, tak jakoś trudno mi uwierzyć, że to moje dziecko. Zaczęłam się zastanawiać czy gdybym zdecydowała się na poród naturalny to moje uczucie względem niej byłoby inne. Zasypiam na 5 minut...
Dzień 41.
ahh! co za dzień!
wymarzona IKEA 
oczywiście na wstępie obowiązkowe hot dogi za złotówkę
i w drogę 
obkupieni w szafę,półkę do przedpokoju ruszyliśmy do raju dziecięcego
no i mamy łóżeczko z materacem i całym wyposażeniem do spania, mebelki do pokoiku, dywan, lampeczkę, ręczniczek, wanienkę, kilka drobiazgów i jeszcze przewijak mamy dostać od koleżanki mamy 
w poniedziałek ruszamy ze składaniem 
oczywiście wrzucę zdjęcie jak już będą mebelki, bo łóżeczko jeszcze zostaje w paczce 
dzisiaj zaczynamy 6 miesiąc! 
a Poleczka kopie mamusię coraz odważniej, Kochamy ją 
23 tydzień powoli dobiega końca. Mam wrażenie, że czas leci mi teraz o wiele szybciej niż na początku. Jestem już bardziej spokojna. Może ze względu na upływ czasu, a może dlatego, że wszystko jest dobrze.
Na ostatnim badaniu- połówkowym dowiedzieliśmy się z mężem, że będziemy mieć córeczkę. Zawsze marzyłam o dziewczynce, o chłopcu też myślałam, nawet mi się śnił
Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Na dzień dzisiejszy jest Natalia:) Zobaczymy czy natchnie nas jeszcze na inne imię.
Powoli zaczynam kompletować rzeczy, nie chcę zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Nie wiem jak będę się czuć, poza tym gdy będzie bardzo zimno lepiej posiedzieć z herbatką domowym w zaciszu niż biegać po sklepach.
Z ubranek mam wszystko, aż za wiele. Trochę kupiłam, reszta od mojej siostry. Ma roczną córeczkę.
Właściwie zostaje do kupna łóżeczko i komoda.
W dalszym ciągu czuję się dobrze, od początku ciąży miałam może kilka gorszych dni, gdy coś mnie zakuło bądź zabolało. Ogólnie jest dobrze i życzę wszystkim takich ciąż
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 października 2014, 23:06
dziewczyny proszę o pomoc w interpretacji temperatury - popatrzcie na mój wykres i komentarz - nie wiem co myśleć
Ehhh... chyba jednak nici z tego cyklu, a tak się łudziłam...;( zaczęłam plamić... w sumie to się dziwię, bo nigdy wcześniej przed @ mój organizm tak nie reagował. Szkoda, że nic nie wyjdzie, niech już w końcu przychodzi ta @. Im wcześniej tym szybciej zacznę nowy cykl z nowymi nadziejami na moje maleństwo;) 
10 VIII 2023
19 cs 29 dc 12 dpt

Mój prywatny Cud trwa 🙏🏻😍
Wczorajsza beta wyniosła 405,8 - chyba polubiliśmy się z Kropkiem 🥰 następna mam zamiar zrobić w sobotę - chociaż już dzisiaj zadzwoniłam do kliniki pochwalić się nowiną - pani w rejestracji chyba nie była zaskoczona moim przyśpieszonym testowaniem (swoją drogą ciekawe czy istnieje ktoś kto naprawdę wytrzymał 14 dni? 🧐) - pogratulowała i umówiła konsultacje z prowadzącym ☺️
Gino oddzwonił po niecałej godzinie z gratulacjami i kolejnymi porcjami leków 🙃 ale jestem zadowolona, czuję się zaopiekowana. Umówiłam się na wizytę potwierdzającą na 17.08 - serduszkowa mam zamiar zrobić pod koniec sierpnia - wtedy może wezmę też Męża ze sobą. Moja wyśniona historia zapisuje się na kolejnych kartkach życia. Cudzie trwaj 🙏🏻
***
Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży świat wydał mi się piękniejszy, a ludzie bardziej przyjaźni. Uśmiechają się do mnie na ulicach i chętnie prowadzą rozmowy. Początkowo zastanawia mnie ten fakt - do momentu, gdy nie zauważam swojego odbicia w mijanych witrynach sklepowych. Promienieję. Uśmiech pod nosem, błyszczące oczy, wyprostowana sylwetka. Uświadamiam sobie, że ludzie nie uśmiechają się do mnie bez powodu - to ja szczerzę się do nich z odległości kilometra.
***
Chwilami zapominam, że jestem w ciąży 😉
Piersi bolą coraz mniej, brzuch codziennie jak na okres ale przejściowo. Innych objawów brak. Zachcianek brak. Jedynie przy szybszych spacerach zaczynam sapać jak lokomotywa. 😅 Czekam na rozwój zdarzeń 🥰
I mamy 11 dpo. Oczywiście wymiękłam i zrobiłam test i był (czego można się było spodziewać ) negatywny. Mój umysł po prostu szaleje - mdło0ści, ból piersi, bóle podbrzusza miesiączkowe - wszystko czego trzeba przy rozpoznaniu ciąży - WYIMAGINOWANEJ...
Temperatura beznadziejna raczej, złudzeń nie pozostawia. Oczywiście nadzieja tli się we mnie i pewnie będzie się tliła do samego końca (w poprzedniej ciąży w dniu spodziewanej miesiączki miałam silne plamienie, które wzięłam za okres a okazało się ono tylko plamieniem i mam z tej ciąży wspaniałą córeczkę).
Uczucia, które mną targają są strasznie sprzeczne: wiem, że nic z tego a jednocześnie te objawy szepczą "udało się, udało"...
Miałam dzisiaj dziwny sen. Robiłam z mamą test ciążowy i były dwie grube krechy, zrobiłyśmy drugi ale paskowy i druga kreska była bardziej czarna niż czerwona, radość była ogromna, na drugi dzień poszłam do ginekologa ale przyjęła mnie położna i zaczęła mnie badać palcami. Stwierdziła że czuje cztery zarodki ale dwa są za miękkie i je wyjęła wyglądały jak duże plemniki po czym stwierdziła że tamte dwa zostawia i będą chyba bliźniaki. Dała mi skierowanie na badanie i zdjęcie 4D gdzie wyraźnie widziałam twarz dziecko... jak się przebudziłam to byłam wściekła że to tylko sen.
Dziwne bo ostatnio mało o tym myślę i chyba moja podświadomość myśli za mnie.
Może sen był proroczy?
Dziś okropnie pokłóciłam się z mamą. Nie mam ochoty już u niej pracować. Znowu wróciły myśli żeby szybko zajść w ciąże i wrócić do domu do mojego ukochanego. Mam nadzieję że jeśli teraz się nie udało to następny cykl przejdę również na luzie. Chyba zatestuję we wtorek w 10dpo...
Jestem zdołowana:-( PCO,PCO,PCO... CIĄGLE O TYM MYŚLĘ,ŻE MOŻE SIĘ OKAZAĆ,ŻE NIGDY JUŻ NIE ZOSTANĘ MAMĄ,ZE NIE DAM MĘŻOWI DZIECKA, A BARDZO BYM CHCIAŁA. MAM JUŻ DOŚĆ BADAŃ I LEKARZY...
mój wykres, nie pokazuje owulacji.
Byłam na badaniu na początku cyklu. Ginekolog w 12dni cyklu stwierdziła ze torbiel pękła, która niby na usg w 8dniu cyklu była opisana na usg jako pęcherzyk dominujący...hmm. Nie rozumiem tego do konca.
Czy można mieć drugą owulację?
oto link, ktoś coś rozumie?
http://ovufriend.pl/graph/cfd7bfcae4b29c48789326ca352d9043
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.