I tak nikt pewnie tu nie czyta moich wpisów. . . Ale ja już tak nie mogę mam dość myślenia o tym kiedy w końcu będę w tej ciąży ;(. . . Chce mieć dziecko ale co widzę to co druga moja koleżanka już jest a ja to cholera nie mogę jakoś zajść;( miałam ciężki dzień wczoraj i dziś pewnie też. . . Pisze ten pamiętnik tak późno bo wtedy wiem że mogę się skupić na tym co czuje i co myślę...
Pomijając tematy kulinarne to chyba zaraz @ przyjdzie. W tym miesiącu cykl zaczął się 1.10. Robiliśmy co trzeba w dni płodne ale jakieś trzy diody na mojej twarzy oznaczają ten wredny okres. Wczoraj poewiedziałam do męża żeby korzystał póki może bo za parę dni @. Spojrzał na mnie zdziwiony : no jaki okres przecież zrobiliśmy co trzeba???? Ja na to : ale to nie oznacza, ze sie udało. Ja to już nie wiem jak mu wytłumaczyć że to nie takie proste....
Od przyszłego miesiąca chciałabym się pobawić w tą temperaturę. napiszcie proszę jaki termometr mam kupić i jak to się robi w ogóle. ( Ten za 650 zł odpada...)
Martwi mnie to, że mój mąż nie widzi problemu... Dla niego jak już było robione to dziecko musi być. Tylko , że jakoś nie ma.
Nie sądziłam, że tak szybko dodam kolejny wpis.
Pamiętnik jest dla mnie mocno terapeutyczny, mimo tego, że z mężem rozmawiamy o wszystkim to i tak mam chęć podzielenia się niektórymi sytuacjami tutaj. Dlaczego? U mnie tłumienie emocji nie wychodzi na dobre, wcześniej czy później - wybucham. Jeśli wiem, że nie mogę się z nikim podzielić pewnymi zachowaniami innych osób wobec nas, bo po prostu TO RODZINA i NIE WYPADA ZWRACAĆ UWAGI, BO TRZEBA TOLEROWAĆ PEWNE ZACHOWANIA, BO ON NIE WIEDZIAŁ i tego typu "usprawiedliwienia" to mnie coś trafia. Otóż nie. Nie musimy nikogo tolerować na siłę i nie pozwolimy sobie na to z moim B., by ktoś mógł mówić krzywdząco "nieświadomie".
Byliśmy w sobotę na urodzinach córki szwagra. Miało być miło i sympatycznie ale niestety, znalazła się osoba, która popsuła dobre humory. Pan X. jest dziwny, dodatkowo po alkoholu staje się typem, który ma się za śmiesznego i nie wiadomo kogo. Nie wiem, czy on mnie nie lubi, czy co ale zawsze musi kierować w moją stronę swoje obleśne i średnio śmieszne żarty. Do tej pory staraliśmy się puszczać wszystko drugim uchem. Dotychczas nie chcieliśmy z mężem robić przykrości szwagrowi i szwagierce, wiadomo. Jednak w sobotę miarka się przebrała. Zboczone żarty w moim kierunku jeszcze wytrzymywałam ale pan X. wygrzebał z czeluści swoich szarych komórek (o ile jeszcze takowe ma) wg niego bardzo śmieszny żart na temat zarodków. Stwierdził, że jeśli plemnik i komórka jest chu*owa, to raczej ciężko, aby zarodek był zdrowy 🙃. NORMALNIE UBAW PO PACHY. Towarzystwo średnio ukontentowane, skala zażenowania ponad normę. Zwłaszcza, że wśród gości para, nie mogąca mieć dzieci, 3 kobiety (ze mną), które poroniły, osoba z niepełnosprawnym dzieckiem... WRĘCZ NIE MOGLIŚMY POWSTRZYMAĆ SIĘ OD ŚMIECHU. Mąż nie wytrzymał i zwrócił panu X. kulturalnie uwagę. Pan X. wielce OBRAŻONY, bo przecież nie miał nic złego na myśli. No tak - dodałam - bo żarty o zarodkach i niepełnosprawności są takie śmieszne jak nas nie dotyczą, hahaha. Brak wyczucia i kultury... Później, ciężko już było wrócić do "normalnej" imprezy. Goście zaczęli się rozjeżdżać czym prędzej, w tym X., który powiedział szwagrowi, że "trochę się poprztykał" z B.. Oczywiście, później szwagier, powiedział, że przecież wiemy jaki jest X, że ma swoje żarty i tak dalej, i że to jego teść i MUSIMY go tolerować na co mój B. odpowiedział, że tak, ma swoje żarty, tylko szkoda, że w kierunku moim a np. nie szwagierki, bo co spotkanie typ ciągle do mnie wyjeżdża z jakimiś zboczonymi tekstami i myśli, że jest fajny. Dodał, że nie, nie musimy go tolerować, bo teść jego brata nie jest naszą rodziną a żarty o zarodkach i dzieci z niepełnosprawnością też nas nie śmieszą i nigdy nie śmieszyły. Kazał postawić się w naszej sytuacji i podziękować Bogu, że ma zdrowe dzieci i że nie musiał przechodzić przez to co my. Szwagierka nic się nie odzywała, nie wiem jakie myśli kotłowały się w jej głowie.
Mam do nich ogromny żal.
Żal za to, że to teraz ja z mężem jesteśmy źli, bo odważyliśmy się zwrócić uwagę.
Żal za to, że to oni nie zareagowali, uważam, że powinni to zrobić, wiedząc jakie osoby są obecne na tych urodzinach.
Żal za to, że udają "że nic się nie stało", bo to dziadkowie ich dzieci.
Żal, bo typa usprawiedliwiają na siłę, bo nie wiedział... Serio!? Czy to, że nie wie zwalnia go z wyczucia i myślenia, czego się nie powinno mówić przy stole?
Od tego incydentu mam ch**owy humor.
Dziś 12t3d
Dwa dni temu mieliśmy usg prenatalne. Maleństwo ma 6cm, wszystko wygląda prawidłowo. Było takie grzeczne... Dało się pooglądać z każdej strony
No i z tego oglądania na dzień dzisiejszy wyszło, że jest DZIEWCZYNKĄ
Teściowa i babcia zachwycały się zdjęciami. Każdy, kto je widział komentował, że jak to teraz wszystko widać na tym usg, aż niemożliwe
No i mam płytkę z filmikiem 
Powoli wchodzimy w II trymestr, samopoczucie dzisiaj zdecydowanie lepsze niż przez ostatnie tygodnie. No iiiii (werbel) mam 1,5kg na plusie. Uff. Jeszcze 1kg i wrócę do normalnej wagi.
No i już dopada mnie szał. Już bym jej wszystko pokupowała, już wymalowała pokoik, już kupiła sobie ciuchy ciążowe, choć normalne się z tyłka jeszcze zsuwają
A jakiś czas temu zauważyłam, że pies zaczął mnie pilnować... Skubany, wyczuł
No i zaczyna się era macania brzucha... Bo ja zawsze wklęsła byłam, a tu taka kulka zaczyna wystawać, że kusi widocznie... Czasem się czuję nieswojo, a czasem aż rozpiera mnie radość kiedy ktoś tak chce nawiązać kontakt z Bąbelkiem (bo mam szczerą nadzieję, że tylko i wyłącznie dlatego mnie tak macają
)
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 21:35
Szaleję z radości od samego rana !
Dziś kolejne spotkanie z Dziubkiem
mój kochany synuś
szaleje coraz bardziej
teraz to nawet w nocy wystarczy że pójde do łazienki i jak już się kładę to czuję kopniaczki 
Wizyta na 15 mam
po 14 uciekam z pracy i wyjeżdżam żebym spokojnie miała czas dojechać 
NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAAAAĆ !!!!!
Trzymajcie kciuki..
dam znać jak najszybciej 
Przyjechaliśmy, zjedliśmy obiadek i na deser naleśniki
i teraz mogę wszystko opowiedzieć 
Tak się cieszę że z malutkim wszystko w porządku
ajj byłam jeszcze bardziej szczęśliwa kiedy to usłyszałam
. Lekarz przeczytał mój opis w połówkowego USG obejrzał zdjęcia więc sobie porozmawialiśmy najpierw
potem standardowo fotel
wszystko ok nic się nie dzieje
miałam odrazu USG dopochwowe by sprawdzić szyjkę - 36 mmm
gin powiedział, że ryzyka przedwczesnego porodu nie ma
no i potem oglądaliśmy małego już normalnie przez brzuszek
oj nie mogłam się napatrzeć
moje słoneczko
zasłaniał rączkami buźkę
po raz kolejny potwierdził się chłopczyk
waży 648g
wszystkie narządy na miejscu, cały i zdrowy 
A oto mój synuś !
buźka i rączka po lewej
tak słodko leżał 

Teraz wizyta 15 listopada
mam nadzieję że szybko zleci
a 7 listopada pijemy z Tomusiem drinka
oby wyniki były dobre 
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2014, 18:16
Bób, podobnie jak inne rośliny strączkowe, ma wiele wartości odżywczych. Przede wszystkim ma dużą zawartość białka, które może być alternatywą dla białka pochodzenia zwierzęcego. Jest także bardzo bogatym źródłem kwasu foliowego, tak potrzebnego w ciąży. 100 g surowego bobu pokrywa bowiem 106% dziennego zapotrzebowania na tę cenną witaminę. Sprawdź, jakie właściwości odżywcze i lecznicze posiada bób oraz komu i dlaczego może zaszkodzić.
Bób możesz jeść w ciąży, pod warunkiem że nie cierpisz na cukrzycę ciążową
Według zaleceń specjalistów z Instytutu Żywności i Żywienia, kobieta ciężarna powinna spożywać dziennie minimum 400 mikrogramów kwasu foliowego. Witamina B9 bierze bowiem udział w procesie wzrostu i rozwoju nowych komórek, a tym samym może zapobiec wystąpieniu ciężkich wad rozwojowych u płodu. 100 g świeżych ziaren bobu zawiera aż 423 mikrogramy tej cennej witaminy, w związku z czym pokrywa 106% dziennego zapotrzebowania na kwas foliowy.
Jeśli jednak cierpisz na cukrzycę ciążową, poszukaj innych źródeł kwasu foliowego. Indeks glikemiczny gotowanego bobu jest wysoki i wynosi aż 80 (IG surowego bobu = 40), w związku z tym bób stanowi zbyt duże obciążenie dla chorej trzustki. Z tych samych powodów powinien ograniczyć jego spożywanie każdy diabetyk.
http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/czy-bob-jest-zdrowy-wlasciwosci-odzywcze-i-lecznicze-bobu_41741.html
Dzieńdoberek stanąłem na nóżki i rozrabiam za 3
mam już śliczne białe ząbki i do miski biegnę zawsze pierwszy
razem ze swoim rodzeństwem dajemy ostro popalić naszej "mamce" która prawie poślizgnęła się na kupce jednego z nas
jest nas razem 9 więc ma kobita co robić
osobiście jestem grzeczny tylko jak śpię 
Moim adopcyjni rodzice wybrali mi już imię - DIESEL 

Dzis widziałam moja przyjaciolke ...brzuch juz jej widac wygląda świetnie widac to szczęście na jej twarzy...ma tez swietna córeczkę 3 latka ma taka śmieszna...
Zastanawiam się czy ja doczekam sie takiego brzuszka bo w ciąży z małym nie bylo jeszcze widac może tak jak bym się najadla czegos ... Fajne te brzuchy sa!! Wcześniej przed ślubem sie wystrzegalam ciąży i teraz mam wyrzuty sumienia ale chciałam żeby dziecko miało normalny dom...
Ha, pokonalam chorobe S. Nie, nie herbatka z miodem i syropem z cebuli. Nie uslugiwaniem i podawaniem do lozka bidulkowi.....
Wystarczylo zalozyc czarna koronkowa koszulke i przytulic sie, a nagle sam stwierdzil, ze moze bysmy sie tak troche poprzytulali...
A jak na to sily mial, to na wszystko inne tez sie znajda
Chorobe uwazam oficjalnie za zakonczona! 
30 dc
@ brak
Teraz już nie tylko liczę dni, ale i długie godziny. Lubię zerkać na swój wykres z nadzieją
Raczej nawet wpatruję się w niego, czyli robię to samo, co wiele Staraczek.
Gdy czytam inne pamiętniki, ujmuje mnie za serce Wasza niezwykła wrażliwość, Drogie Koleżanki, na potrzebę pomocy... wystarczy, ze jedna z nas się załamuje, od razu spieszycie z pomocą. Cierpienie i osamotnienie nie zostają bez wsparcia. Często jesteśmy krzywdzone przez rodziny, znajomych przykrymi słowami - a tu, wśród pozornie obcych można doznać pociechy. Tak powinno być w naszych życiach codziennych, czego Wam i sobie życzę 
@ zbliża się....jest już blisko...czuje to, pobolewa mnie już brzuch, jedynie ciesze się że @ przychodzi zawsze w terminie, oznacza to, że mam idealnie równy cykle, co 28 dni więc i owulacja powinna być książkowa, tak wskazywał wykres.
W tym cyklu idę na monitoring,...może to głupie, ale liczę na to, że tu znajdę odpowiedź, może pęcherzyk nie rośnie tak jak trzeba? wtedy wystarczyłby zastrzyk i może coś by w końcu ruszyło.
Jeśli okaże się, że wszystko ok, to mi już ręce opadają, bo jak walczyć z czymś czego nie ma??
Dzisiaj sobie pewnie popłacze...tak jak zawsze..
Czeka mnie również rozmowa z mężem o inseminacji....ciekawe czy się zgodzi..
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 listopada 2014, 09:41
Tak mi brakuje rozmów z mamą jako przyjaciółką... Chciałabym się jej zwierzyć, powiedzieć, że staramy się o dziecko, powypytywać o jej objawy w ciąży ze mną, o szczegóły... Ale nie mogę. Za każdym razem, kiedy jej coś mówiłam, prosząc o dyskrecję, ona przekazywała to dalej. A ja nie chcę, żeby zaraz cała rodzina się dowiedziała, wywierała presję, dopytywała. Także na razie nie mam jak porozmawiać o staraniach i ciąży z własną mamą
Tak mi brakuje rozmów z mamą jako przyjaciółką... Chciałabym się jej zwierzyć, powiedzieć, że staramy się o dziecko, powypytywać o jej objawy w ciąży ze mną, o szczegóły... Ale nie mogę. Za każdym razem, kiedy jej coś mówiłam, prosząc o dyskrecję, ona przekazywała to dalej. A ja nie chcę, żeby zaraz cała rodzina się dowiedziała, wywierała presję, dopytywała. Także na razie nie mam jak porozmawiać o staraniach i ciąży z własną mamą
Tak mi brakuje rozmów z mamą jako przyjaciółką... Chciałabym się jej zwierzyć, powiedzieć, że staramy się o dziecko, powypytywać o jej objawy w ciąży ze mną, o szczegóły... Ale nie mogę. Za każdym razem, kiedy jej coś mówiłam, prosząc o dyskrecję, ona przekazywała to dalej. A ja nie chcę, żeby zaraz cała rodzina się dowiedziała, wywierała presję, dopytywała. Także na razie nie mam jak porozmawiać o staraniach i ciąży z własną mamą
już jestem w domu:))) miałam dziś badanie ginekologiczne i dr Jakiśtam stwierdził "do domu"
więc grzecznie się ubrałam, wzięłam wypis, poczekałam na męża i do domu:)po drodze zawiozłam l4 do pracy i właśnie zamierzam robić nic:)o tyle fajnie że czuję się znacznie lepiej. Szkoda tylko że tej troski i opieki ze strony dr Binkiewicza zabrakło bo tylu lekarzy się tam przewijało i pielęgniarek czy położnych, że już nie wiadomo co kto wie:)ale ważne że już po:) zmartwiłam się tylko co na wypisie zobaczyłam: endometrioza, mięśniak na tylnej ścianie macicy, torbiele na jednym jajniku i zrosty! Wynik badania histopatolog. za 4 tygodnie. Dobrze że szwy się same rozejdą..
Kilka słów o moich planach od jutra i dlaczego zaczynam testować 9dpo 
Padło na 9dpo bo wg of wtedy jest już jakaś minimalna szansa na pozytywny test, ale żeby nie było ja się za bardzo nie łudzę. Zdaję sobie sprawę z tego że 9dpo będzie test negatywny
ale robienie co rano testu pomaga mi przetrwać przez resztę dnia bez zastanawiania się 'a może już by coś wyszło?' bo skoro rano z 1 moczu nie wyszło, to pewnie i cały dzień nie wyjdzie
A więc jak określam moje szanse względem dpo:
9 - test na bank negatywny
10 - test raczej negatywny
11 - hmmm?
12 - może już być jakiś cień cienia
13 - powinien już być cień 2 kreski
14 - już na bank powinna być 2 kreska
No i dodatkowo, jak test nie wychodzi już ok 12dpo (tak mi wyszło w moich 2 poprzednich ciążach) to jeszcze nie jest tak, że tracę całkowicie nadzieję, ale zaczynam powoli przyzwyczajać się do myśli, że się nie udało. No i mam na to z 2 dni zanim przyjdzie @. Ostatnio gdy 13dpo test był negatywny to 14go dnia cyklu gdy zobaczyłam że temp spadła wiedziałam co mnie czeka i nawet już nie świrowałam z testem
@ pokazała się tego samego dnia, a ja ją przyjęłam bez większego smutku czy rozczarowania.
Ja zdaje sobie sprawę z tego, że to nie jest sposób dla większości z was, ale u mnie się sprawdza idealnie. Pozawala mi przestać świrować, bo skoro test jest negatywny (nawet jeżeli jeszcze negatywny) to te wszystkie objawy to placebo (no bo beta powoduje większość objawów). No i pozwala mi przyzwyczaić się do myśli że już negatywny zostaje, stopniowo, gdy nadzieja spada z dnia na dzień...
Dobra, rtęciowy własnie znalazłam w domu. I zmierzyłam sobie temperaturę . mam 37,1 czyli stan podgorączkowy:))) zamiast ciąży wykryłam lekkie przeziębienie ha!
Oczywiście wiem, że trzeba rano mierzyć ale pierwsze koty za płoty!
Pod językiem trzymałam termometr, to dobrze?
Zapomniałam napisać , że elktronika też znalazłam i pokazuje 35,1 -chyba się biedaczek zepsuł
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2014, 13:16
13 dpo i okres zbliża się nieuchronnie. Nawet nie testuję bo nie chcę widzieć pojedynczej kreski.
Kolejny cykl będzie bardziej intensywny mam nadzieję
Bo to ostatni cykl przed powrotem do pracy. Potem o mierzenie temperatury będzie ciężko. Trzy zmiany zrobią swoje.
Dzisiaj mam urodzinki
Cholera, już 30-ste !! To nic że czuję się jak szesnastka nadal, metryczka nie kłamie
Czy powinnam się ustatkować i spoważnieć?? Mam męża, dziecko, mieszkanie, pracę i kredyt do spłacania... A wewnętrznie popapranie i niepoukładanie
Ehhh tak ciężko być kobietą

Staram się ze wszystkich sił zdystansować do mojego płaskiego cyklu w tym miesiącu. Tłumacze sobie, że miałam zmianę klimatu, bo byłam w Polsce i długą podróż tam i z powrotem. Poza tym biorę leki na refluks od tego miesiąca. I oczywiście miałam duuuuzo stresu. Te wszystkie czynniki pewnie niekorzystnie wpłynęły na mój cykl, prawda? Żałuję, że po poronieniu nie mierzyłam bardziej systematycznie temperatury, może bym miała jakiś ogólny zarys teraz. A tak to muszę znowu czekać, bo obiecałam sobie, że teraz będę już systematyczna. CZEKANIE - nie lubię tego słowa, bo zawsze na wszystko muszę czekać.
Dotychczasowe badania nie wykazały właściwie żadnych nieprawidłowości. Robiłam przeciwciała różyczki, toksoplazmozy,cytomegalii, prolaktynę i TSH. Wszystko w normie. Na USG tez wszystko ok(chodzę prywatnie do gina). Parę lat temu miałam jeszcze badane inne hormony i też ok. Ale odkąd pamiętam nigdy nie potrafiłam jakoś wyznaczyć sobie dokładnie kiedy przypadnie mi miesiączka. Najczęściej oscylowała miedzy 30-33 dniem, ale zdarzały się także odchylenia 35, 37, 38 dni.Zawsze zazdrościłam dziewczynom, które wiedziały kiedy przyjdzie @.
Ale czytając wiele pamiętników nastawiam się pozytywnie, bo wielu dziewczynom po rożnych przejściach udało się zajść w ciążę
Czyli recepta na dziś: mniej stresu, więcej dystansu i cierpliwości;)
Jutro wpada do mnie polozna sprawdzic tetno, zmierzyc cisnienie i takie tam. Swoja droga zaskoczylo mnie to skad wie, ze jestem w ciazy, do lekarza chodze prywatnie ona nie zglasza ciazy do poloznych czy pielegniarek. Nie mam zieloneo pojecia. Najlepsze jest to, ze dzis rano pojechala na moj stary adres tzn do mojej mamy, dwa lata juz tam nie mieszkamy a ja widnieje ciagle na starym adresie. Dobrze nawet, ze wpadnie przynajmniej wypytam ja o kilka rzeczy ktore mnie nurtuja a najlepiej sobie zapisze na kartke zeby nie zapomniec.
Tsh znow podskoczylo do 2.9 mimo brania tabletek. Poprzednio z 4 spadlo do 1 a teraz znow do gory. Napewno endo zwiekszy dawke.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 października 2014, 15:10
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.