przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 3 listopada 2014, 19:26

Dzień 44.

Czas przyspieszył, już listopad :) to teraz odliczamy do Świąt :)
rosnę coraz szybciej, 4kg do przodu ciekawe ile ma Pola :) już za tydzień ją zobaczymy <3
a zleci szybko bo plany na ten tydzień to wizyta u endo, badania no i glukoza brr... a w sobotę mała imprezka :)
Polusia kopie mamusię codziennie, uwielbiam to <3
czekam na wiadomość i przed nami sesja ciążowa, już bym chciała te zdjęcia pomimo że przytyłam tu i ówdzie ..
a jutro idę do Rossmana, pora wybrać jakieś kosmetyki dla Poli no i coś dla mnie :)

3.11 :
waga: 49kg.
obwód brzuszka : 83 cm. :)
Do wizyty: 7 dni.
Do porodu 113 dni :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2014, 19:26

siostra86 UDAŁO SIĘ.... 4 listopada 2014, 08:58

Tego grzyba to ja już się chyba nie pozbędę raz wydaje mi się że już mnie opuścił a tu znowu przecież tak się nie da. Co tu robić już mi się wszystkie sposoby walki z nim wyczerpały.

Mamax Walka o Bobo. 3 listopada 2014, 20:42

Calmy tydzien zaplanowany wiec musze sie trzymac i jeszcze nie rodzic ;-) Jutro Mirki jada do polski na pogrzeb wiec ich dzieciaki zostaja pod nasza opieka. Laura po szkole ma przyjechac do mnie ( wyjde po nia na przystanek) a jej brata Filipka mezus odbierze z przedszkola jak bedzie odbieral naszego Maxika. Oj bedzie wesolo i duzo sie dzialo ;-) W srode z rana mam wizyte u mojej ginki. Oczywiscie jesli mnie znowu nie wystawi....W czwartek kumpela wpada do mnie na ploteczki a w piatek przyjedzie do mnie polozna. Oby wszytko co zaplanowane doszlo do skutku. Martwie sie troche tym bo Maxik znowu smarka i kto wie kiedy nam sie pochoruje na dobre. Oby wytrzymal do weekendu. Ja oczywiscie tez juz sie mecze z katarem i bolem gardla ale mam nadzieje ze szbko sie pozbieram. A swoja droga to starszego synka rodzilam przeziebiona, oj ciezko sie prze z zapchanym nosem, moze to jaks znak ze sie zbluzamy do koncowki....

MadzikForever Traktat o Robalach 3 listopada 2014, 21:20

Pora chyba coś naskrobać...
No, cóż. Moja córka choruje 7 tydzień, na 5 chorobę. 31.10. byliśmy u kardiologa, 1,5h ogromnego stresu. Dla nas, rodziców, bo Basia była zachwycona. Biegała, skakała, wariowała, poznała super chłopca... Dziewczyny, jak on się przedstawił! Dialog wyglądał tak:
Basia: Jak masz na imię?
Franek: No, ja to Franek K....noski jestem! - wykrzyknął twardym głosem, jak jakiś grzdylek z Pragi. <3
Dzieci są cudowne.
Basia ma lekko powiększone przedsionki, ale - jak stwierdziła pani doktor - bez innych objawów retinopatii, więc mamy się nie martwić. Poza tym serce i przepływy są w normie, a nawet ok. Pojawić się mamy za 6-12 miesięcy.
Nadal martwią mnie jednak objawy jak przy anemii: duża męczliwość, potliwość, zadyszki, zasypianie w pół czynności (u 3-latki?!).
Kaszel ma taki, jakby flegmę usiłowała odkrztusić z żołądka! Co ciekawe, zazwyczaj nie kaszle przy zwykłych czynnościach, a jeśli już, to raz, może dwa zakaszle i spokój. Ale wystarczy, że położy się spać (zaznaczam, że na drzemkę, na noc nawet nie chrząknie), to pierwsze pół godziny właściwie ciągle kaszle z odruchem wymiotnym, a potem sporadycznie. Czy to możliwe, że taka reakcja z powodu zmiany sposobu oddychania na wolniejszy, głębszy? A jeśli tak, to co z nocą?
Mąż dziś zadeklarował, że wykupuje pakiet rodzinny w Medicover, więc przelecę się z Basią po wszystkich lekarzach, od alergologa po pulmonologa.

Co do planów prokreacyjnych, to wszystko o kant dupy potłuc. Ja 4 dni w tygodniu spędzam poza domem, bo mam pracę "na wyjeździe". Przyjeżdżam w piątek, pierwszy dzień - padam na pysk. Drugi, czasem trzeci dzień - spoko, raczej dajemy radę. Poniedziałek - Tomek do pracy, a wieczorem przyjeżdża moja mama przypilnować mi Robala we wtorek, kiedy jadę do drugiej pracy. A gdy wracam, to pakuję obydwie do samochodu, i sru! znowu "na wyjeździe". W ten sposób niemal nie zauważyłam, że mamy listopad, a zwłoki karłowatych pomidorków, które mam w doniczkach na tarasie straszą od miesiąca.
Nie mam na nic czasu, ani chwili wytchnienia. Nie mam nawet czasu, by kochać się z mężem, czy to nie jest potworne?
Robię wszystko, żebyśmy byli szczęśliwą rodziną, i chyba mi się udaje, ale cóż, syf to w domu mam. No, bo albo sprzątanie, albo miłość i więź, sorry! :D

Alicja83 Strach 4 listopada 2014, 09:10

co do mojej pierwszej IUI
a wiec dalej plamie (6 dzien), wkurza mnie to okropnie bo niewiem dlaczego tak jest, kiedy przyjdzie okres, kiedy moge znowu sie przygotowywac do nastepnej IUI,
z tej pierwszej to napewno nic nie bedzie

moze ktos cos poradzic

aha w czwartek ide do kliniki nieplodnosci zobaczymy co mi tam powiedza - nie ukrywam ze bede temat IVF poruszac bo niewidze narazie innego wyjscia

ooooo, to wszytsko jest takie do deeeee



Mimi1990 Czekajac na cud... 3 listopada 2014, 22:00

Piersi bola bardziej, moje brazow0-bezowe plamienia minely. Hmmm nie wiem co o tym myslec. Jutro zaczne porzadnie mierzyc temperature i zapisywac, specjalnie wykupilam premium na to ;P
Czy to byl cykl bezowulacyjny? Jak mam wtedyt liczyc pierwszy dzien cyklu??
Ponoc sie czuje , ze jest sie w ciazy...ale czy ja czuje??? Nie wiem sama...

OBJAWY :
- zwiekszajacy sie bol piersi
- zanikanie brazowo-bezowego sluzu
- gazy
- wzdecia

W niedziele robie dopiero test , gdyz wczesniej nic nie wykazywal wiec chce odczekac 14 dni od spodziewanej miesiaczki, okres moze zawsze sie przesunac o tydzien, ale o dwa to juz chyba nie prawda?
Najgorsze ze nie maja tutaj badan bety. !!!! a 19 dopiero do ginekologa ide!

zyrcia Chyba się udało ! 3 listopada 2014, 22:03

Maluch ma 9t2d :D Ma 2,5 cm. Strasznie się wierci lub tańcuje :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2014, 22:01

Dzieki dziewczyny za slowa otuchy... zrobilo mi sie lepiej na sercu jak przeczytalam Wasze komentarze i nie dlatego nawet ze byc moze ze to cpiszecie sie sprawdzi tylko milo czytac poprostu jak ktos kto Was nie zna Was wspiera :) dziekuje

Święta święta i po świętach czas tak szybko leci szkoda. Troszkę sobie pojadłam ale się cieszę bo juz myślałam że ten stan będzie trwał wiecznie i nie zjem ani pierogów ani kapusty tylko ryba mi zostanie. Wczoraj odbyłam pierwszą lekcję nauki w szachy nigdy nie potrafiłam w to grać ale teraz znam zasady a nauczycielką była moja chrześnicą nie wiem kiedy to przeleciało dopiero co była taka malutka :( ja sama już mam 32 lata kurcze te lata to jakoś przyspieszają a do 18 miałam wrażenie że się dłużyły.

AAAAaaaaaaaaaaaaaaa!
Właśnie stuknęła nam 100 :)
100 dni ciąży liczone od ostatniej @ :)
Podsumowanie?
Jesteśmy w 14t1d
Brzuch trochę stanął w miejscu, ale wystaje.
Ruchów maleństwa o których byłabym przekonana, że to one - brak.
Wymioty - sporadycznie. Mdłości - częste, ale do przeżycia.
Bóle podbrzusza - sporadycznie.
Bóle piersi - jakby mniej, no ale odstawiliśmy całkiem luteinę.
Energia - braaaaak. Nic mi się nie chce, ciągle bym spała. Gdzie mój power II trymestru???
Kolejna wizyta - 13.11. Dłuży się niemiłosiernie...
Lista rzeczy potrzebnych dla mnie i Zosi - zrobiona :)
Chyba zakupię detektor tętna płodu, wydaje mi się, że dla takiej panikary jak ja to jak znalazł :)
Mój ojciec zaś zakupił nam już fotelik do auta :D Cierpliwość nie jest naszą mocną stroną :P
W grudniu ruszą przygotowania pokoiku - weźmiemy niewielką pożyczkę, żeby machnąć wszystko naraz.
W sumie - było to najszczęśliwsze, najbardziej męczące 100 dni mojego życia, nie zamieniłabym ich na żadne inne :) Podjęliśmy dużo ważnych decyzji, strasznie dużo się zmieniło, zaczynam się psychicznie przygotowywać na grudzień, remont i Gwiazdkę. Mam zamiar ugotować WSZYSTKO :D A potem już rzut beretem do maja <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 21:35

Alicja83 Strach 4 listopada 2014, 09:06

weekned minol, troche popracowalam w ogrodzie i nawet wyluzowalam sie, poniedzialek tez jakos przeszedl dzisiaj jest znowu ponuro,

rozmawialam z moim mezem o tym jego dziecku i postanowialm ze sprobuje sie otworzyc i jakos przez to przejsc i powiedzialam mu ze mi przykro ze nie akceptuje tego dziecka i ze dokladam mu problemow, powiedzialam mu rowniez ze napewno nigdy nie bedzie miedzy mna a tym dzieckiem milosci niewiadomo jak wielkiej ale moze ta proba otwarcia sie pomoze nam wszystkim

niewiem jak przez to wszytsko przejsc

napewno bede probowac

Właśnie porównuję swój obecny cykl z poprzednim.
Jest zupełnie inny. Taki ... delikatny. Ten poprzedni był ostry i burzliwy.


Cykl z 17 września:

http://ovufriend.pl/graph/169819542be79774653812d6e9873f67

http://ovufriend.pl/graph/169819542be79774653812d6e9873f67


Obecny:

http://ovufriend.pl/graph/330744eff92f420509a266377d0af1fd

http://ovufriend.pl/graph/330744eff92f420509a266377d0af1fd


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2014, 08:14

Witajcie dziewczyny,
jestem już po operacji, 2 tygodnie temu usunięto mi woreczek żółciowy. Czuję się już dobrze, zostały tylko rany, które też dobrze się goją. Chirurg dał mi już zielone światło jeśli chodzi o starania o dzidzię. Dziś zaczynam brać luteinę na wywołanie miesiączki (ponieważ ostatnią miałam na początku lipca) a potem jadę z CLO. Te 3 miesiące przymusowej przerwy od starań dobrze mi zrobiły na głowę, trochę odpoczęłam i nabrałam dystansu. Już nie czuję takiego parcia, że już natychmiast ma być ciąża. Daję sobie czas, w końcu przecież jestem jeszcze młoda. Będę na bieżąco opisywać moje przygody ze staraniem o ciążę.

dynamiczna do wylania łez 4 listopada 2014, 08:36

Tak oczywiście dodam zdjęcia jak już kącik maluch będzie gotowy :-)

Na razie wszystko stoi porozkładane i poupychane po kątach musimy najpierw zrealizować plan :

1. Wyprawa do Castoramy po farby - zaplanowana na jutro
2. Zmobilizować M do działania w weekend hmm to może nie być proste hehe żartuję
3. Cierpliwie zaczekać w który to dzień łaskawie przyjedzie kanapa z Agaty
4. Zaraz po tym złożyć łóżeczko, przewijak rozłożyć dywan yyy nie mam jeszcze dywanu :/
5. Dokończyć pakować torbę ( tylko że na paczkę ze staniorami jeszcze czekam :/)
6.No i cierpliwie czekać aż Wojtuś będzie gotowy :)

Myślę że jego chęci powinny się dobrze zgrać z naszym Finisz-em remontowym zatem powinno być dobrze hmm chyba w to wierzę.
Gdyby w razie Wojtkowi się pośpieszyło to wszystko spadnie na M haha i ja będę miała problem z głowy ale on na wszystko tylko 3 dni ;?

Jeszcze 33 dni :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 listopada 2014, 08:35

spadek temperatury. ból miesiączkowy i plamienie:-( godzina 8:00 mdłości u ból piersi???

Dziewczyny dziekuje za wsparcie..na razie bole ustaly po 12 godz snu i duzej dawce magnezu...przestraszylam sie jak cholera, bo dla mnie byly to ewidentne skurcze..Maluch sie rusza tak samo jak sie ruszal, ani mniej ani wiecej, wec raczej jest ok, jeszcze zadzwonie do poloznej po 11, popytac.

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 4 listopada 2014, 09:42

No i wczoraj wieczorem przyszła do mnie wstrętna małpa. Dobrze, że chociaż weekend mogłam spędzić bez niej. Cieszę się, że nie zdążyłam się nakręcić tak jak w poprzednim cyklu, który trwał 43 dni. Wtedy test sprowadził mnie na ziemię, zaraz potem dostałam @. Dziś wieczorem, gdy wrócę z pracy, znajdę chwilę by zapisać się do ginekologa. Rozpoczynam 9 cykl starań, więc myślę, że warto by zobaczył mnie lekarz. Po co tracić niepotrzebnie czas.

Dziękuję za każde słowo otuchy i za każdą uwagę. Człowiek tak łatwo się przyzwyczaja do dobrego takie regularne cykle to przecież wygoda i jakaś pewność :)WTOREK :)

rudzielec12 Rude myśli 4 listopada 2014, 10:52

Bardzo potrzebuje się wypisać, bo nie mam z kim o tym porozmawiać...

Mój mąż jest niepoprawnym optymistą i nie lubi słuchać smutków. Mówi, że będzie dobrze, chociaż wiem, że w środku boi się, że może coś z nim jest nie tak. Mamy zamiar wybrać się do lekarza w listopadzie i rozpocząć badania.

Moje koleżanki są bezdzietne, nic nie rozumieją, mówią zrelaksuj się, przestań liczyć dni, mierzyć temperaturę i samo się przytrafi. Gdyby tylko wiedziały, że przez ostatnie kilka miesięcy sex łączył się z przeokrótnym bólem związanym z natychmiastowym zapaleniem pęcherza.

Rozmawiam z moją mamą przez telefon często, ale ona też mówi to samo, zrelaksuj się... Teraz już przestała zagadywać o dziecko. Pyta tylko mimochodem, czy się dobrze czuje, ale ja wiem, że pyta o starania o dziecko.

Moje niskie mniemanie o sobie spada wraz z każdym miesiącem, co ze mną jest nie tak, dlaczego jestem taka beznadziejna...

Anuśla Musisz dać życiu szansę 27 grudnia 2020, 08:56

Cz. 2. Szpital.
Na sali leżałam z dwoma innymi dziewczynami w podobnym wieku, też z pierwszym dzieckiem, też po cesarce tylko 2 dni wcześniej. Rano wstałam z cewnikiem żeby trochę sie przejść. Nakapalam krwia na podłogę. Nie moglam sie schylac, więc mylam to noga. Potem wyciagnieto mi cewnik i przywieziono mała. Zostalam poinformowana, że zalozono jej na pampersa jakaś folijke na mocz, bo bedzie miała badana cytomegalie. Zimny strach zajrzał mi w oczy. Czyżby miała jakies symptomy? Po co ja badaja skoro dostarczyłam badanie z wysoką awidnoscia? Potem dowiedzialam sie od neonantolog, że to profilaktycznie, bo ja miałam przeciwciala, wiec sprawdzają. Ale Klarcia nie chciala wspolpracowac. Srala caly czas i siki udalo sie uchwycic dopiero wieczorem. Poszły transportem do Prokocimia. Na dniach mam dzwonić po wyniki.
Po cc czułam sie trochę oslabiona, ale ogólnie ok gdyby nie to, ze strasznie bolały mnie żebra. Zglosilam to na obchodzie, ale stwierdzono, że to normalne po porodzie.Cały dzień przystawialam mala, ale z piersi leciala tylko siara. Koleżanki z pokoju wypisano do domu. Przyjechała nowa dziewczyna po cesarce. Nadeszla noc a mała pol nocy płacz. Dla mnie wszystko nowe. Pierwszy raz ja podnioslam. Po cesarce to trudna sprawa. Pierwszy raz zmienialam pieluche, darla sie w nieboglosy. Plakala tak bardzo, że o 3 w nocy zadzwonilam po pielegniarke. Jak mnie zobaczyla to wzięła dziecko na noc. Musiałam wyglądać fatalnie. Umylam sie i przespalam. Klarcie przywieziono o 7. Chciało mi sie plakac. Nie chcialam żeby ja przywozono, bałam się jej i czulam, że ona boi się mnie. Że robie wszystko niedelikatnie i ja krzywdze. Ze nie potrafie jej dac tego co ona chce. Potem znów badania. Neonantolog pokazala mi jej wedzidelko, że jest do podciecia. Była też bardzo glodna. Chciało mi sie plakac, ale podalam jej mleko modyfikowane. Kolejna noc nieprzespana, ale mała już spokojniejsza. Dolaczyla do nas kolejna dziewczyna po cc. Te dwie dziewczyny miały już drugie dziecko, więc wiedzialy co i jak. Dla mnie wszystko było nowością, wszystkiego sie balam. Czulam się tak strasznie samotna. Najchętniej oddalabym mała na caly pobyt do pielegniarek. Ale juz jutro piatek i wypis!
Poranny obchód. Profesor:Pani wyjdzie w poniedzialek, bo nie mamy jeszcze wynikow anty xa żeby dobrac dawke heparyny. Omg, plakalam pół dnia. Nie mogłam podołać emocjom, tak bardzo chcialam żeby był przy nas mąż. Dowiedzialam sie tez, że podawalam malej za malo mmleka modyfikowanego, zupelnie pomylilam dawki. Zawodze ja na każdym kroku.
W sobotę poszlam do pielegniarek po kolejna porcje mm. Tam jedna z nich stwierdziła, że mam piersi laktacyjne i widac, że jest w nich mleko. Poszla ze mna do sali. Przystawiala mała. Stwierdziła, że nie polyka pokarmu z powodu krotkiego wedzidelka. Ale ja mam mleko, więc mam odciagac i jej podawac, a resztę dokarmiac. Podala namiary na speca od wedzidelek. Siadlam z wielka doza nieufnosci do laktatora. Pierwszym razem odciagnelam 20 ml. Wow, coś tam jest! Potem było go coraz wiecej. To byl dla mnie przelom. Mój baby blues zostal przelamany. Karmilam Klarcie choć częściowo wlasnym mleczkiem. Przed porodem karmienie było mi obojetne. Chcialam karmić piersia, ale gdyby była potrzeba modyfikowanego, to mowilam ze nie bede sie szczypac. Szczypala mnie za to Klara. Sutki poranione, dobrze że mialam.lanoline i kompresy z multi mam. To karmienie urosło do rangi najważniejszej rzeczy na świecie. Chciało mi sie wyć, że dzieci z pokoju pija z cycka, a moja Klarcia nie. Nie wierzyłam, że to na 100% wina wedzidelka. Ja, jej matka, nie potrafie jej wykarmic, musze jej podawac chemie. Dopiero jak zaczelam odciagac dzieki radom tej pielęgniarki, moje nastawienie sie zmienilo. Koleżanka z pokoju poratowala mnie woreczkami do wyparzania w mikrofali i tak wygladal mój dzień: pielucha, karmienie, pielucha, sen malej. Ja w miedzyczasie laktator, kurs do kuchni żeby umyć i wyparzyc. I tak w kółko. Jakoś zlecial tydzień. Odkrylam, że poznajemy sie z mała. Zaczelam na nia patrzyc z czułością i zachwytem, stopniowo wyzbywalam sie strachu. Nadal jednak bolały mnie żebra, bardzo trudno było podnieść sie z łóżka. Nadszedl poniedzialek, wyczekiwany powrót do domu. Jeszcze nigdy nie tesknilam tak za mężem. Profesor na obchodzie: pani jeszcze zostanie do jutra, nie ma dzisiaj wyników anty xa. Świat mi zawirowal, łzy napłynęły do oczu. Oczywiscie może pani wyjść na własne żądanie, dodał prof. Pytam czy moge wtedy jutro odebrać wyniki. Tak, może pani. No to sru, wychodze na żądanie! Z malutka wszystko ok, dostała wypis. Mamy tylko zgłosić sie w styczniu na usg glowki, bo w usg wyszły niesymetryczne komory mózgu. Ponoć to sie zdarza bardzo często i do miesiaca one sie wyrownuja, a jak sa nieposzerzone to nie ma sie czym martwić. A wiec nie martwię się na razie. Ja miałam jeszcze usg, zmiane opatrunku i do domciu. Ubralam mała w ciepły pajacyk. O dziwo sie nie darla. Zeszłysmy na dół z pielęgniarka. Tam czekał na polu tata. Mógł wejsc z fotelikiem. Alez to byly emocje. Kiedy wsiedlismy do auta mąż powiedział, że ma tyle emocji, że nie może złapać oddechu. Widzialam że ma lzy w oczach. Wiezlismy najwiekszy skarb naszego życia. Do domku😄


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 grudnia 2020, 08:59

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)