Dziś już mam pierwsze objawy @ (brązowe plamienie). Nie jestem w ciąży.
Bardzo przytyłam podczas tych starań o dziecko. Po pierwszych dwóch dniach @ przechodzę na dietę sokową (same soki z warzyw przez trzy dni). Obecna waga: 71 kg, wymarzona waga przed ciążą: 55kg. Może jak schudnę to łatwiej zajdę w ciąże...
Tak naprawdę, to chce mi się płakać. To taki banał. Zawsze marzyłam tylko o tym, żeby się zakochać, poznać wspaniałego faceta... Pół tuzina dalej, kiedy już straciłam nadzieję, poznałam tego właściwego. Teraz kiedy już jesteśmy gotowi założyć rodzinę, nie udaje się nam. Teraz marzę o dzidziusiu w moim brzuchu. Marzę o tym zeby zadzwonić to męża i powiedzieć, będziemy mieli dziecko.
Zamierzamy pójść do lekarza w tym miesiącu żeby skierował nas na badania.
Znów zaatakowały mnie krwawienia po 
Tyle że teraz są mocniejsze. Kurcze już sama nie wiem co to może być i dlaczego tak się dzieje. Lekarz stwierdził że nadżerki nie ma, jajniki ok więc też nie torbiele, kolposkopia wyszła dobrze - jedynie stan zapalny. Cytologia tez ok. Więc co?
Gin mówił że jak po odstawieniu będzie się to powtarzać to najwyżej zbadamy hormony. Chyba je zbadam, a później pójdę do niego z wynikami. Do tego czasu zakaz 
No ale wtedy i starania w przyszłym cyklu przepadną
Mam teraz dopiero 18dc więc i czekać będzie trzeba długo.
FSH
LH
Estradiol
Prolaktyna
Progesteron
Tylko takie są hormony czy jakieś zostały pominięte?
Macie jakiś pomysł skąd mogą brać się te krwawienia po
?
Bylam dzisiaj u ginki. Wszystkie wyniki badan dobre. Nie potrzebnie tak sie martwilam tym niskim zelażem, okazalo sie ze nadal mam 10 hm. Niby tez nie duzo i jeszcze sie nie podnosi pomimo lekow ale i nie spada tak jak myslalam. A te 7 hm co mam wpisane w ksiazeczce ciazowej jest przeliczone w innych jednostkach. Haha tak to jest jak sie chodzi do dwoch roznych lekarzy
Tak jak zauwarzylam od ponad tygodnia brzuszek ladnie opadl a glowka Julianka jest juz ulorzona w kanale rodnym. Mam juz skurcze w miare regularne ( momentami je odczuwam) i rozwarcie na 1 cm. Mam pic herbate z lisci malin i odstawic magnez. Moja lekarka powiedziala mi ze daje mi gora dwa tygodnie albo i wczesniej bo wody moga odejsc w kazdej chwili ( kurcze trzeba sie wziasc za wypelnienie papierow do szpitala) a wtedy trzeba jechac natychmiast do szpitala bo jej zdaniem porod pojdzie szybko. Mowila ze 4-5 godzin, ciekawe czy ma racje. No coz wkrotce sie o tym przekonam 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 listopada 2014, 18:12
No i czekam cały czas czekam czy ta nie dobra znowu do mnie przyjdzie czekanie jest straszne... i do tego wszystkiego jeszcze jakieś zapalenie mnie chwyciło ałć jak boli i piecze 
))
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2016, 09:39
Lista życzeń osieroconych rodziców
1. Chciałabym, by moje dziecko nie umarło. Chciałabym je mieć z powrotem.
2. Chciałbym, byś się nie bał wymawiając imię mojego dziecka. Moje dziecko istniało i było dla mnie bardzo ważne. Potrzebuję usłyszeć, że było ono ważne także dla Ciebie.
3. Jeśli płaczę lub reaguję emocjonalnie, gdy mówisz o moim dziecku chciałabym, byś wiedział, że to nie dlatego, że mnie ranisz. Czuję wówczas, że pamiętasz; czuję twoją troskę! Śmierć mojego dziecka jest przyczyną moich łez. Rozmawiasz ze mną o moim dziecku, pozwoliłeś mi podzielić się smutkiem. Dziękuję Ci za to
4. Chciałbym, byś nie „zabijał” ponownie mego dziecka usuwając jego zdjęcia, rysunki, pamiątki ze swojego domu.
5. Bycie rodzicem w żałobie nie jest zaraźliwe, więc chciałbym byś mnie nie unikał. Potrzebuję Cię teraz bardziej niż kiedykolwiek.
6. Potrzebuje urozmaicenia, chcę usłyszeć co u Ciebie, lecz chcę, byś także słuchał mnie. Mogę być smutna. Mogę płakać, lecz chciałabym, byś pozwolił mi mówić o moim dziecku; to mój ulubiony temat.
7. Wiem, że często o mnie myślisz i się modlisz. Wiem, że śmierć mojego dziecka boli Cię także. Chciałabym o tym wiedzieć: powiedz mi to przez telefon, napisz list lub uściśnij mnie.
8. Chciałbym żebyś nie oczekiwał, że moja żałoba skończy się wraz z upływem sześciu miesięcy. Pierwsze miesiące są dla mnie szczególnie traumatyczne; chciałbym jednak być zrozumiał, że mój żal nie będzie mieć końca. Będę cierpiała z powodu śmierci mojego dziecka aż do ostatniego dnia mego życia.
9. Naprawdę staram się „zaleczyć”, chciałabym jednak byś zrozumiał, że nigdy nie będę w pełni wyleczona. Zawsze będę tęskniła za moim dzieckiem i będę pełna żalu, że już nie żyje.
10. Chciałabym byś nie oczekiwał ode mnie "NIE MYŚLENIA O TYM" lub "BYCIA SZCZĘŚLIWĄ”. Nie sprostam żadnemu z tych oczekiwań przez długi czas.
11. Nie chciałabym traktował mnie jak „OBIEKT LITOŚCI”, chciałabym jednak byś pozwolił mi na smutek. Zanim się „wyleczę” to musi boleć.
12. Chciałabym byś zrozumiał, że moje życie roztrzaskało się w drobny mak. Wiem, że to przygnębiające być blisko mnie, gdy tak czuję. Proszę bądź cierpliwy w stosunku do mnie, tak jak i ja jestem.
13. Gdy mówię "U mnie w porządku", chciałabym, byś zrozumiał, że „NIE JEST MI DOBRZE”, a każdy dzień to zmaganie się ze śmiercią mojego dziecka.
14. Chciałabym byś wiedział, że wszystkie moje reakcje związane z żałobą są normalne. Możesz spodziewać się depresji, złości, wszechogarniającego poczucia beznadziejności i smutku. Proszę więc, wybacz mi, że czasem jestem cicha i wycofana, innym zaś razem irytuję się i zachowuje ekscentrycznie.
15. Twoja rada by "żyć dzień za dniem" i tak odmierzać czas jest doskonała. Jednak obecnie, dzień to zbyt dużo i zbyt szybko dla mnie. Chciałabym wiedzieć, że daję sobie radę z godzina po godzinie.
16. Zaproponuj od czasu do czasu pojechać ze mną na cmentarz, zapalić lampkę, pomilczeć chwilę. Nie za często, tylko czasami. Daj mi znać że pamiętasz.
19. Nie mów: jesteś młoda, będziesz miała kolejne dzieci. Być może będzie dane mi się cieszyć jeszcze nie jednym dzieckiem, najpierw jednak muszę opłakać to, które odeszło. I żadne inne dziecko mi go nie zastąpi.
20. Najważniejsze: Wspomnij czasem o mim dziecku. Nie udawaj, że nie istniało. Słowa mniej bolą niż uporczywe milczenie.
Dzisiejsza wizyta u gin przebiegla dosc zaskakujaco. Rozpoczecie monitoringu i od razu zastrzyk. Bylam zaskoczona ale moze to i dobrze. Dystans do tej pory udaje mi sie utrzymac, chyba ze wzgledu na to ze pojawilo nam sie wiele problemow rodzinnych
i obecnie zyjemy w troche innej rzeczywistosci
109 dzien mojego cyklu .WOW
Moje narzady chyba wracaja z wakacji, wczoraj czulam wieczorem lekkie klocie w jajniku. DZis sytuacja sie powtarza tylko po przeciwnej stronie. Najpierw rano przy cwiczeniach, no i teraz. Robie sie tez chyba coraz mniej humorzasta - na szczescie mojego meza.
Planowałam będąc w ciąży, że nie będę karmić piersią. Synek urodził się z problemami zdrowotnymi, związanymi z małą wagą, niską glikemią, niedojrzałą wątrobą. A więc żywienie jest w tym przypadku szczególnie ważne. Lekarze sugerują pokarm naturalny, a ja nie mając sumienia mu odmówić po prostu zaczęłam od początku odciągać to mleczko. Spędził ponad 2 tygodnie w szpitalu i był tam karmiony pokarmem naturalnym przez butelkę. Znaliśmy więc dokładnie wielkość zjadanych porcji. Był moment kiedy próbowałam go przystawiać do piersi. Nawet nieźle mu szło. Moje sutki za to zostały zmasakrowane, krem Maltan był konieczny. Dziś mijają 3 tygodnie jego życia. Jadł głównie moje mleko odciągnięte, czasami dostawał MM. Rozwija się ładnie, przybiera na wadze, a jedzenie bezpośrednio z piersi frustruje i jego i mnie. Najedzenie się zabiera mu w takim przypadku ponad 2 godziny. Karmienie butelką plus odciąganie to dla mnie niecała godzina. Tak mi wygodniej. Wydawałoby się, że skoro stosuję się do zaleceń, przełamałam się i karmię pokarmem własnym to jest już ok. Okazuje się jednak, że tzw. terror laktacyjny jest większy niż można by przypuszczać. Każda spotkana w szpitalu położna, lekarki, pielęgniarki i moja teściowa oraz mama non stop trują mi glowę, żeby mały jadł z piersi. Pytam co za różnica? Bo dziecko powinno jeść z piersi, bo to podobno wygodniej, bo więź większa. Cóż... mnie wygodniej jednak odciągać, nie czuję się mniej związana z dzieckiem karmiąc butelką i ten argument to w ogóle dla mnie jakaś totalna bzdura, a zaleceniem lekarskim było karmienie pokarmem naturalnym i realizuje to, nie ważne w jaki sposób ten pokarm jest podany. Nikogo jednak nie obchodzi moje zdanie. Moje piersi, intymna cześć ciała stała się nagle publicznym przedmiotem. Na oddziale gdzie leżał Przemuś położne bez pytania czuły się upoważnione podchodzić do nas gdy próbowałam karmić piersią i nie zważając na nic chwytały tą pierś, uciskały, pakowały małemu do buzi. No zwykłe krowie wymie a nie intymna część ciała! Na wizycie u lekarki była z nami teściowa. To ona załatwiła nam ten wypis ze szpitala, to ona odnalazła kontkat do dobrego lekarza i chcieliśmy żeby była przy rozmowie. Malutki sie obudził zrobił się niecierpliwy, zaczął wpychać rączki do buzi i krzyczeć. Nie miałam ze sobą butelki i to był błąd. Nie było wyjścia, lekarka zaproponowała żebym podała piers to ona przy okazji skontroluje jego odruch ssania. I tak oto moja pierś stała się przemiotem publiczym, wyciągnęłam ją w gabinecie, Przemuś chwycił i ssał a moja teściowa oczywiscie bez pytania zaczęła mi tą pierś układać, dotykać, naciskać. Czuję się upokorzona i odarta z intymnosci. Nie widzę nic magicznego w karmieniu piersią, a całej tej paplaniny mam powyżej uszu. Żeby go nadal karmić naturalnie muszę przejść na dietę, która jest delikatnie mówiąc zbyt restrykcyjna. Ciekawa jestem w jakim stanie będą moje zęby i kości po takim odżywianiu... Dla Przemusia naprawdę jestem w stanie zrobić wszystko, o ile to wszystko jest rzeczywiście racjonalne i ma sens. Poświęcanie się dla samej idei uważam za bezsens. Jeszcze jakiś czas pokarmię naturalnie, ale w najbliższym czasie skonsultuję z lekarką całkowite przejście na MM. Po dzisiejszej nocy i dniu widzę, że dziecku to mleko służy, ma się dobrze, nie ma kolek, jest zadowolony, śpi słodko, zjadła pełne porcje. Może się okazać, że właściwie nie ma zdrowotnych przeciwskazań, a wtedy nie zamierzam się umartwiać. Dzisiejsza wizyta położnej środowiskowej upewniła mnie, że terror laktacyjny to nie bajki, to nie przesada. To czyste fakty. Kilka razy powiedzizłam dziś, że dziecko jest chwilowo na mm i może tak zostanie. Ale jak grochem o ścianę... Ta dalej o karmieniu piersią i absolutnie nie podawać butelki. Bo? Czy to groźne dla jego zdrowia? Oczywiście, nie! Ale.. nie będzie chciał jeść z piersi. No i ok, nie mam z tym problemu. Widocznie jednak pani położna ma problem, mimo ze chodzi o moje piersi i moje dziecko...

Kochane! Poki co okresu niema, nawet nie czuje sie okresowo.boje sie zrobic test, boje sie tego zawodu.jutro chyba pojade po test, izrobie rano w piatek.Lukasz moj maz juz chodzi niecierpliwy, pewnie tez chcialby wiedziec
Dzis 6 tydzien przed nami ! 
Delikatne mdłości czyżby to zapowiedz młdosciowych tygodni? no ale jak objawy to w kumulacji.
Okropne zawroty glowy , niestety jestem niskocisnieniowcem i biore to pod uwage ze jednak beda sie trafiały dosc czesto obym tylko nigdzie nie upadla .
Witaminki prenatralne poszly w ruch , do tego DHA z alg
zdrówko najwazniejsze.
W poniedzialek odbieram wyniki TSH.
Rozmowa z mężem smsowa :
Ja: Kochanie ale dzis zimno... , chyba naloze dzis czapke bo uszy mi odpadna... jest -4 'C.
M: No koniecznie załóż czapke i pamietaj o szaliku dla groszka :*
Normalnie niby nic wielkiego a ucieszylo moje serce
Więc kolejny tydzień przed nami !
8cs
24dc
9dpo (wg mnie 10dpo)
piątek
Właśnie wróciłam z wc. Na papierze toaletowym jasna, rzadka, różowawa krew. Plamię. Za wcześnie na plamienia przed @. Z resztą plamienia przed @ są u mnie brązowe i występują najwcześniej 12 dpo.
Czy to może oznaczać ciążę? A jeśli tak, to czy powinnam alarmować lekarza, bo grozi mi poronienie?
Wczoraj i przedwczoraj bardzo bolał mnie brzuch miesiączkowo. Od wczoraj również bolą mnie piersi.

witajcie 
rozpadlam sie na kilka czesci i teraz szkukam tych kawalkow
czy ktos widzial moja @@@???
a moze ktos jest szczesliwym znalazca moich strun glosowych???
wszelkie wiadomosci prosze podawac w komentarzach pod wpisem hihihi
to juz jakies 45 (?) dni od ostatniej @@@ swieta krowa sie na mnie obrazila
nieee... nie jestem w ciazy
pewnie to PCO albo inne swinstewko aaaaaleeeee
nie wybiore sie do gina bo calkiem mnie rozlozylo, od tygodnia leze plackiem w domu, moja WIELKA SZEFOWA ma WIELKI PROBLEM (z czego akurat sie ciesze, dobrze jej tak, moglabym byc miesiac na l4 hihihi kolejna swieta krowa) a ja calkowicie stracilam glos i nie zanosi sie na to zebym miala go odzyskac
leki nie pomagaja, dzisiaj ide do lekarza, niech mi przepisze cos innego... Ja, taka gadula i nawet sie slowem nie odzywam! jak cos chce to jecze i pisze na telefonie, wyobrazcie to sobie xD
Tak jak myślałam @ przyszła rano...wczoraj miałam koszmarny dzień, DÓŁ przez spadek temp, sprzeczka z mężem, a później kurier przywiózł krzesła do jadalni, które były gwoździem do trumny bo sama je wybrałam i zamówiłam bez konsultacji z nim i małżon ma żal, że go poważnie nie traktuję.
Dzisiejszy dzień też zaczął się beznadziejnie bo w drodze do pracy zderzyłam się lusterkami..na szczęście nic się nie stało..ale nogi jeszcze się trzęsą.
Przez okres mam koszmarny ból brzucha i głowy. Zastanawiam się czy wcześniej nie wyjść z pracy
.
Wczoraj już nie pisałam relacji z wizyty bo było dość późno jak wróciliśmy. Nadrobię to dziś 
Zatem wizyta pełna pozytywnych wieści
badania które robiłam z krwi i z moczu lekarz powiedział, że są bardzo dobre wyniki 
Zrobiliśmy USG i Nasz Malutki Cud ma już 2,25cm i serducho ciągle pika
wg. USG Maluszek nadrobił a nawet przegonił dni wg. OM bo wczoraj wg. poprzedniego USG powinien być 8w+3d a wg. OM 8w+5d a okazało się po mierzeniu, że wg. USG mamy pełen 9w+0d (czyli wchodzimy w 10tc). Coraz bliżej końca I trymestru
i mam nadzieję, na co raz mniej niepokoju i stresu
swoją drogą lekarz kazał się relaksować ale jak..?? Jak ciągle mimo dobrych wieści z wizyt jest w głowie ta myśl by wszystko było dobrze. Mimo wszystko trzeba wierzyć, że tym razem będzie dobrze - innej opcji nie ma 
Razem ze mną na wizycie był mój kochany mąż i bardzo zadowolony z wizyty
już się zapowiedział, że na kolejną idzie również
a to dopiero 3.12 czyli za 4tygodnie..tyle czekania. Ale cóż czym są, że te 4 tyg. oczekiwania w porównaniu do prawie 4 lat walki by Ten Cud powstał
wyczekaliśmy tyle poczekamy jeszcze trochę 
Wczoraj też po wizycie u lekarza pojechaliśmy do moich rodziców bo ich mamy tutaj na miejscu i pokazaliśmy im zdjęcie USG byli pozytywnie zszokowaniu i bardzo uradowani bo wiedzieli jak długo walczyliśmy
a w weekend chcemy powiedzieć rodzicom Męża bo oni są spoza Naszej miejscowości a chcemy to zrobić osobiście
ciekawe jaka będzie ich reakcja gdyż teściowa pomimo, że ma już 3 wnucząt plus 4 urodzi się na dniach to jakoś nie może doczekać się wnuka/wnuczki od Nas może dlatego, że Mąż jest najstarszy z rodzeństwa a reszta powpadała w wieku 19/20 lat a On już coraz bliżej 30 ma
Ale warto było tyle czekać i walczyć
Mam nadzieję, że już wszystko będzie dobrze 
Z zaleceń lekarza nadal odpoczywać, relaksować się no i 3x1 tabl dup-ka a jak wszystko będzie dobrze na kolejnej wizycie to go odstawimy
no i mam sobie zakupić jakieś wit. dla kobiet w ciąży w I trymestrze ale konkretnie nie powiedział z jakiej firmy bo wie, że ceny są różne więc sama mam sobie coś wybrać. No i dostałam dodatkowo skierowanie do poradni genetycznej chociaż lekarz na kolejnej wizycie przeprowadzi takie badania ale ze względu na to, że ten szczęśliwy cykl był stymulowany to jak to stwierdził "woli dmuchać na zimne" bo w poradni zrobią mi też USG ale również badania z krwi.
Teraz pozostaje się zarejestrować - może uda się telefonicznie
i oczekiwać na kolejne wizyty 
A o to Nasz Szkrab, który jak lekarz tylko włożył USG i się obraz pokazał wyglądem mi przypominał Bałwanka

Udało się zarejestrować telefonicznie i wizyta już 27.11
za 3tyg. zobaczymy Naszą Perełkę
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2014, 08:53
Nadal brak skoku temperatury...mimo, że już 21dc. Śluz mam cały czas płodny, szyjka macicy otwarta...sama już nie wiem. Co prawda w tym cyklu mierzę temp. w innym miejscu jamy ustnej, ale i tak skoku nie ma. Bezowulacyjny? NIE ZGADZAM SIĘ!
12 d po IUI...nie testuje...boje sie kolejnego rozczarowania....a jednak korci....temeratura nie daje zadnych nadziei jedynie co sobie wmawiam ze termometr zepsuty....aj a mialo byc tak pieknie
Nie czuje zebym byla w ciazy...kolejna porazka...cud sie znowu nie zdarzyl....
już 28 tydzień jej tak szybko to leci
mamy wielkie plany na weekend wybieramy się do kina na bajkę z Adasiem
no i zakupy trzeba kupić kolejne rzeczy dla maleństwa
w niedzielę idziemy na urodziny do siostrzeńca a w poniedziałek znów kino z przyjaciółmi i mężulkiem tym razem jakiś ciekawy film w końcu się rozerwę bo ciągle siedzę w tym domciu i mam już dosyć
zdarza mi się sprzątać po kryjomu tak tylko delikatnie coś ogarnąć ale już coś bo ciągle ktoś pilnuje żebym się nie przesilała
jeszcze tydzień i zobaczę moje maleństwo
postanowiliśmy wspólnie z mężem że skoro Adaś ma imię po moim tacie a drugie Andrzej po jego to teraz odwrócimy sytuację i damy maleństwu na imię Andrzej Adam ale nikomu o tym nie powiemy bo dosyć mamy tego wtranżalania się w nasze sprawy niestety moja mama ma na imię Aleksandra nie chcieliśmy żeby imię naszego dziecka kojarzyło nam się z tą kobietą co nie znaczy że nie lubię tego imienia ale moja matka nie jest dobrym człowiekiem dużo by opowiadać po prostu nigdy jej nie było i niech tak zostanie więc to jest ostateczna decyzja
julaa85 mam 3 terminy jeden z ovu wypada na 11 luty od mojego ginekologa na 8 luty a z prenatalnych mam na 5 luty także mogę się zastanowić
hihi ty masz chyba szybciej
nasz maluszek już tak kopie mnie pod żebrami że nie mogę spać w nocy przez 2 godziny szukam miejsca a potem nie daj boże obudzę się w nocy to znów 2 godziny szukania miejsca uh a on tak bardzo lubi kopać jak śpię lub zasypiam
kochany wierci piętek
pozdrawiamy was mamusie cieplutko i wasze maluszki :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 listopada 2014, 10:59
Hey ..dzis 23 dc ...11 dpo temp 36.90 o 7:00 rano wczoraj tez...taka sama...piersi bola pewnie @ idzie ...bo objawy jak zawsze swiruja a potem wielka dooopa ...
I chyba cos z pecherzem mam ...siku siku sik
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.