Zapisalam sie do lekarza ale niestety dopiero za 1,5 mc pierszy wolny termin :-/ ale posluchalam rady i ide zobaczyc co mi powie, co mam dalej robic... bo juz sama nie wiem. Dzis humor juz lepszy, chyba dlatego, ze piatek :-) uwielbiam weekendy, szkoda tylko, ze tak szybko mijaja. @ sobie poszla wiec musze sie postarac w tym miesiacu aby byly jakies widoczne efekty :-)

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 7 listopada 2014, 12:01

23 t + 6 dni

Jutro zaliczamy kolejny checkpoint - granicę przeżywalności płodu <3 :D
Postawiłam zrobić wpis dzisiaj, bo wczoraj od chirurga dostałam zielone światło żeby wybrać się w dłuższą podróż samochodem.
Tak więc postanowiliśmy, że dzisiaj w nocy wybierzemy się na Opolszczyznę w odwiedziny do mamy mojego M i jego rodzeństwa. W sumie to dla mnie ostatnia szansa, bo później nie wiadomo jak będzie.

Spędziłam wczoraj w przychodni około 4 h.
Najpierw wizyta u radiologa i usg żył nogi, później konsultacja u chirurga. Cieszę się i dziękuję Bogu, że jestem w rękach wybitnych specjalistów, którzy wiedzą co robią.
Wyniki usg nie są dobre, ale stabilne z widoczną małą poprawą. Cytuję radiologa: "wygląda to lepiej niż wcześniej"...

Wyniki badania w skrócie:

Niestety żyły: biodrowa zewnętrzna słabo widoczna, ma zachowany spontaniczny przepływ - czyli nie można wykluczyć drobnych przyściennych zgrubień/skrzeplin, żyła biodrowa wspólna niewidoczna, żyła udowa wspólna z niewielkimi przyściennymi skrzeplinami.
Cechy częściowej rekanalizacji żyły udowej powierzchniowej i żyły głębokiej uda.
Reszta żył tj. podkolanowa, podudzia bez cech zakrzepicy.

Wygląda to na prawdę dobrze według mnie, gdzie moje pierwsze badanie usg w szpitalu wyróżniało chyba z 12 żył zablokowanych przez zakrzepy.

Chirurg zaprasza mnie teraz na wizytę jeśli tylko będzie działo się coś - według mnie - niepokojącego. Mam wchodzić bez kolejki i zapisu. Co do zastrzyków będę je brała jeszcze 3 miesiące po porodzie obowiązkowo. A później będziemy się martwić co dalej.

Udanego długiego weekendu Kochane, jeśli go świętujecie :*

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 7 listopada 2014, 12:24

Dziś czuję się całkiem, całkiem :) Mimo że pogoda bardzo średnia i dosyć przygnębiająca.

Wczoraj mój K przyjechał po mnie do pracy, zajechaliśmy coś zjeść po drodze do domu. Jakoś ostatnio muszę szybciej wychodzić do pracy i zakupy są niezrobione już od tygodnia, więc stołujemy się poza domem. Może jutro się wybierzemy na jakieś uzupełnienie zapasów :) po późnym obiedzie mąż obdarował mnie karimatą czym wyraził swoją aprobatę dla mojego pomysłu z jogą. No i nie mam wyjścia, dziś już muszę iść na zajęcia skoro zostałam odpowiednio wyposażona :P obdzwoniłam koleżanki i dziś zaczynamy :)
Wieczorem wpada do nas zaprzyjaźniona para, pewnie spędzimy miło wieczór w domowym zaciszu. Zapowiada się spokojny weekend...

Mimi1990 Czekajac na cud... 7 listopada 2014, 12:32

Ooooooo matko jak mnie piersi bola!!!!
Dzis zrobilam kolejny test i wyszly dwie grube kreski wyrazniejsze niz dwa dni temu co znaczy ze stezenie hCg wzrasta :)))

Uwielbiam stan ciazy czuje sie wysmienicie :))
Zaczelam zdrowo jesc,relaksuje sie,
musze przestac jeszcze denerwowac sie przez pierdoly!
Za 11 dni spotkanie z ginekologiem :) Ohhh serduszko kochane bij mocno!!!Prosze :)

Dziś na 2 dni "wyrywamy" się do Bielska. Cała paczka przyjaciół (w sumie 6 osób). Jedziemy do kolegi, który przeprowadził się w kwietniu, bo u Nas w mieście niestety perspektywy zawodowe nie są zbyt rozległe i "pociągające" finansowo. Dobrze Nam to zrobi. Nie tylko mi i mężowi, ale wszystkim. W planach konsumpcja alkoholu (chyba skuszę się na czerwone wino, Agniesja wspominała, że dobrze wpływa na endometrium). Na szaleństwo zakupów i zwiedzanie tez znajdzie się czas.

Wszystkim życzę mile spędzonego weekendu :)

Alicja83 Strach 7 listopada 2014, 12:50

dzien doberek

bylam wczoraj w tej calej klinice
plamienie oznacza brak ciazy na nastepna IUI musze odczekac do mojej prawidlowej miesiaczki czyli do nastepnego miesiaca
pani doktor powiedziala ze powinnam sprobowac nastepne IUI bo one daja taka sama szanse zajscia w ciaze jak normalny stosunek tyle ze przy najbardziej optymalnych warunkach
pani doktor rowniez powiedziala ze nie ma sensu robic 5 - 8 nastepnych IUI bo one poprostu nic nie dadza - no wiec bede czekac do nastepnej miesiaczki i zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie

dodatkowo bylam dzisiaj u lekaza normalnego ktory rowniez powiedzial to samo dla pewnosci jednak pobral mi krew by sprawdzic czy jestem w ciazy ale on ja wyklucza
rowniez ten lekarz powiedzial ze musze na moja miesiaczke odczekac i wtedy znowu w optymalnych warunkach sprobowac teraz zadna IUI mi nic nie pomoze bedzie poprostu nie udana

wiecej nie mam nowych wiadomosci

aha IVF jest do przejscia konkretnie bedzie mnie pani doktor informowac dopierowtedy kiedy do tego bedzie mialo dojsc a wiec czegos konkretnego sie nie dowiedzialam

jedyne co to mo podpowiedzaila zebym nastepne IUI sprobowalam zaszczykami stymulowac a nie klomifenem-on nie dziala na kazdego a jak dziala to robia sie takie zeczy jak u mnie cysty i jakies tam plamienia i niewiadomo co

no nic pozdrawiam i donastepnego razu

Bergo Bergo - nowa ja 7 listopada 2014, 13:01

Pierwszy tydzień życia w domu.
3 dni i 3 noce z kolkami- problem wyeliminowało odpowiednie mleko. Teraz już znowu podaję swój pokarm, jestem na diecie i kolek brak, ale mały nie dojada. Po zakończeniu karmienia moim mlekiem muszę mu dorabiać jeszcze około 30ml mieszanki.
Wczorajszy dzień upłynął pod znakiem wycia, krzyków i marudzenia. Rzucał przy tym rączkami na lewo i prawo, a ja nie umiałam go uspokoić. Dopiero tatuś dał radę. Opatulił go w kocyki i złapał jego raczki w swoje dłonie. Pomogło jak ręką odjął.Zasnął w tulony w swojego dumnego tatę i pięknie spał w nocy. Budził się na jedzenie, odbeknięcie, zmiana pieluchy i spał błogo dalej. Po tych kilku ciężkich dniach z kolką i wymuszaniem noszenia na rękach padałam na pysk. Spałam po 2-3 godziny. Wczoraj więc położyłam się o 20:00 i odliczając przerwy na karmienie spałam aż do 10:00. O 7 wzięłam maluszka do mnie, mąż szedł juz do pracy. Kruszynka moja... Przytulił się, trzymał rączkę na mojej piersi, oddychał tak spokojnie i pachniał bosko. Spaliśmy razem i mimo, że cała zdrętwiałam bo bałam się zmieniać pozycję, żeby go nie przygnieść, to i tak było cudnie :)
Po jedzeniu zaczął znowu swoje gremlinowanie tzn. wydawanie dźwięków jak greminlin. Marudzenie, płakanie, i wymuszanie noszenia na rękach. Zastowoałam chwyt z rączkami i się uspokoił. Zasnął. Genialny do tego celu okazał się kokon który odkupiłam od Chiang Mai. Wygląda w nim trochę jak czubek ale śpi jak aniołek :)
Zauważyłam, że kiedy jest zmęczony i znudzony nerwowo rzuca swoimi rączkami i jeszcze bardziej się wkurza. No cóż, uczymy się siebie :)
Kocham tego szkraba nad życie!

Aaa no i co u mnie :) Do wago sprzed ciąży zostało mi 2kg, a do tej odpowiedniej 8kg. Ale jakoś leci więc dam radę. Rozstępów po ciąży absolutne zero, ale brzuch jakiś taki luźny. Poćwiczyć trzeba, tylko nie wiem czy już można. Czuję się doskonale od samego początku po porodzie. Połóg jakby nie istniał. Jakieś tam krwawienie na początku ale nic specjalnie uciążliwego. Nic nie boli, "dół" jak nowy. Może już można wziąć się za fitness... Strasznie mi brakuje tego.


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2014, 13:42

Sanna Ja i On rowna sie moze jeszcze KTOS :) 18 listopada 2014, 10:23

Ból miesiączkowy od wczoraj, jeśli w czwartek pojawi się miesiączka to załamka, co mi się poprzestawiało i dlaczego - pytanie retoryczne, cholerka.

27 TYDZIEŃ CIĄŻY <3 <3 <3 26+0

Tak bardzo się cieszę, że mogę co tydzień pokazywać się z Tomusiem :) moje słodkie szczęście <3 siedź syneczku w brzuszku jak najdłużej ! :D <3

- RELACJA z dzisiejszego 'drinka' :D
Ojj wcale nie było tak źle :P właściwie to w ogóle nie było :) kolejka nieziemnska (jak zwykle) więc najpierw stałam i czekałam :P o 8:40 pobrano mi krew oj zawsze mnie boli to ukłucie :/ wypiliśmy z Tomusiem szklaneczkę straaaaaaaaasznie słodkiej glukozy z cytrynką no i po wszystkim :D wzięłam to na 3 razy bo tak za jednym chlupnięciem to bym nie dała rady :P no i czekanie.. 2 godziny :/ tylko to było w sumie dla mnie straszne bo liczyłam na to że będę mogła gdzieś iść, ale niestety nie.. a miałam przy sobie tylko telefon więc musiałam się zadowolić 'pou' :P . Tomuś dziś wyjątkowo w nocy bardzo dał mi popalić oj nie pamiętam takiej nocy żeby tak się wiercił :D tak się kręcił, kopał, smyrał, że co chwilę się budziłam :D ale KOCHAM to uczucie <3 Stojąc i czekając na swoją kolejkę też zaczął mnie boksować :) po wypiciu glukozy dalej powtórka z rozrywki i po około godzinie dopiero chyba zasnął i był spokój :)
Dłużyło się i dłużyło.. nie wiedziałam już jak siedzieć, gdzie patrzeć, co robić.. masakra :P w końcu przyszła kolej na mnie :) krew pobrana drugi raz i koniec tej męczarni :P
Wyniki pewnie już do wizyty będą :) 15.11.2014 <3 od jutra za tydzień :D NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ ! <3
Zadowolone kobietki w przychodni opowiadały jeszcze o tym nowym sprzęcie :D zdjęcia 3D !!! :D cieszę się bo nie będę musiała iść prywatnie :)

No i standardowo pokazujemy się z Tomusiem :D

pnhig.jpg

ji2nih.jpg

2eyu9ll.jpg

Długo mnie nie było. Cały miesiąc do kitu, spóźniona owulacja w 22 dc a nie w 14, non stop jakieś przeziębienie. Okazało się, że po imponująco długiej @ nabawiłam się anemii i przyplątało się zapalenie oskrzeli czyli antybiotyk i steryd wziewny poszły w ruch. Dostałam zwolnienie od środy więc w pracy foch, że mnie nie ma. Czasem mam ochotę tupnąć nogą i zostawić to wszystko..... Na razie kuruję się do poniedziałku. Potem 3 dni pracy, potem szkolenie a potem zaczynam zaraz urlop od 1 do 9 grudnia :). Wizyta przed criotransferem 22.11 o 12 <3

madeleine.m Orzeszek 1 grudnia 2014, 09:24

;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2016, 09:37

Little Frog Niekończące się oczekiwania 7 listopada 2014, 14:53

W tym cyklu wrzuciłam na luz. Termometr wysłałam na urlop, na wykres nie zaglądam. Jednym słowem odpoczywam :) Nie jest to tak do końca moje "widzimisię", ale jest mi z tym bardzo dobrze :)
Dziś humor bardzo dobry. Moje poczucie własnej wartości wzrosło po otrzymaniu wyników z testu. Także idę krok dalej :) Tylko co ja ze sobą zrobię jak skończę ten kurs?! Na chwilę obecną nie będę sobie psuła humoru ;]

A do wyjazdu do Polski równo 6 tygodni.... mąż mówi, że się mu nie spieszy. No jak to nie spieszy?! Ja to chcę już teraz! Ale jeszcze muszę się uzbroić w cierpliwość.
Tęskno mi za tym tłumem w domu, za uśmiechniętą buźką bratanicy, za spotkaniami ze znajomymi, za piffkiem w knajpie. Trzeba będzie nadrobić zaległości. Chociaż później nie będzie tak źle, bo po miesiącu musimy znowu zjechać na wesele szwagra. Dwie komunie musimy sobie niestety odpuścić.

Tak z planów na pobyt w Polsce, to muszę porobić jakieś badania i wymyślić coś na sylwestra. Była już domówka, bal sylwestrowy, sylwester na krakowskim rynku i nie wiem co teraz. Wiem, że nie chcę zostać w domu.

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 7 listopada 2014, 14:55

Dzień za dniem mija a ja żyję w coraz większym stresie :( Jem coraz więcej, spałabym całymi dniami, a z mężem prawie wcale nie rozmawiam, bo jak zaczynam to jakimś dziwnym trafem prawie zawsze kończy się kłótnią :( Jeszcze tydzień i wracam do pracy. Stąd te nerwy. Czasami zastanawiam się czy całe to staranie ma sens, czy oprócz wiedzy wyniesionej z obserwacji cykli coś mi to da... Smętny dzień i smętne myśli chodzą po głowie :(

Dzisiaj nie wytrzymałam i zrobiłam betaHCG i progesteron. I chociaż już wiem. Beta < 0.1 i tyle w temacie...po prostu życie byłoby zbyt piękne gdybym zaszła w końcu w ciążę...trochę oczekiwałam takiego wyniku pomimo najpiękniejszego wykresu jaki miałam do tej pory. Jak widać wykres wykresem a co ma być to będzie. I do tego duphaston - należę najwyraźniej do szlachetnego grona osób, którym podnosi temperaturę i to pieruńsko. Znów życie pokazało mi środkowy palec, jak mogłam w ogóle pomyśleć, że może być inaczej...Nawet nie chce mi się nic mówić, pisać, trzeba żyć dalej bo nie byłam i nie wiem czy i kiedy będę w ciąży. Jak kobiety to robią, że zachodzą w ciążę??
Martwi mnie progesteron 6.66 z dzisiaj. To tyle, trochę się nakręciłam w tym cyklu, wykres narobił mi nadziei ale czas powrócić do smutnej rzeczywistości. Cieszę się, że zrobiłam betę i przynajmniej jeden dzień mniej bez tej cholernej NADZIEI!

Eva 2 Aniołki; zaczynam leczenie 7 listopada 2014, 15:21

No i w środę zaczął się nowy cykl, nigdy jeszcze nie cieszyłam się tak z @, ale przy antybiotykach na tą mycoplasme ciąża nie byłaby absolutnie wskazana.
Nie ukrywam, że mam ogromne nadzieje, że uda się w tym miesiącu, akurat 15-ego kończymy antybiotyk i jeśli będzie ok, to zaczynamy dalej. Mam nadzieję, że ta franca była przyczyną moich strat i za 9 miesięcy będę się cieszyć upragnionym dzieckiem.

Magic Niemożliwe 7 listopada 2014, 15:31

Znów mój Skarb dał mi znać, że się ma bardzo dobrze :) śniło mi się, że miałam w domu takie mini usg i sama sobie robiłam i oglądałam Miśka :) potem znów erotyk :) standard ;)
Boje się strasznie jutrzejszego ważenia...wciąż uważam, że za dużo przybieram. Do 16 tygodnia powinnam ważyć tyle ile ważę w 14 i 12 tygodniu.... mimo jedzenia regularnie i nie jedzenie wieczorami waga leci...chyba musze pogadać z jakimś dietetykiem.
Teraz pisząc ten post znów coś mnie puknęło, smyrnęło...Miśku to Ty?? :D to takie dziwne :)

Pozostało 23 dni do naszego czwartego spotkania Miśku! Rośnij duży dla nas i zrób nam prezent :* <3


To musi być ON! Albo zwariowałam :D

Poczułam dwa wyraźne puknięcia między spojeniem łonowym a pępkiem! <3 aż łzy mi w oczach stanęły :) mój Skarb! :* <3 kocham Cię <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 listopada 2014, 15:49

Anulka 27 Czekając na cud.... 7 listopada 2014, 16:34

No i niestety jest przyszła ta nie dobra ble ble... nie można się załamywać ale rozczarowanie jest ale nic następny cykl rozpoczęty więc głowa do góry i bedzieny działać...

roletka Łódką do Groszka... 7 listopada 2014, 16:54

dziś jest mój 10 dc
rzadko piszę bo i nie mam o czym, w poprzednim cyklu się nie udało, w końcu dlaczego akurat teraz miałoby się udać, skoro od paru cykli ładnie rosną i pękają pęcherzyki dlaczego się nie udaje? jest jeszcze jakiś problem o którym nie wiem czy to po prostu nie nasz czas? od @ mój nastrój jest podły;/ mamy teścia na głowie od ponad 2 tyg. i nie mam kiedy się wypłakać bo przecież przy nim nie będę płakać, przez to każda głupota którą zrobi małż to dla mnie problem i mam ochotę zapaść się w łóżku i płakać, czego zrobić nie mogę i zbiera się to we mnie i zbiera i ujścia nie ma:( niech ten teść już jedzie bo dostanę na głowę a niestety pojedzie nie wcześniej niż w przyszłą sobotę, dziwie się jak niektórzy mogą mieszkać z rodzicami np. przecież to tak bardzo negatywnie wpływa na związek, chociaż może gdybym ja mieszkała od początku z teściami to bym juz była przyzwyczajona, dla mnie nasze mieszkanie jest jak utopia, gdzie możemy się z małżem bzykać gdzie i kiedy chcemy, możemy dyskutować o wszystkim a nie tak jak teraz dla mnie to katorga, mówić szeptem, bzykać się po cichu, ukradkiem dostawać buziaka, może gdyby teść był bardziej na luzie to szłoby przy nim gadać na różne tematy ale to typowy wieśniak wie najlepiej a to co wie jest gó.no warte o czym on oczywiście nie wie, i używanie słów których znaczenia zupełnie nie zna nie raz mam ochotę mu uwagę zwrócić ale gryzę się w język bo to w końcu tata m i wiem że jemu też nie jest lekko

ehhh trochę się wygadałam no to teraz idę dalej się z nim użerać ;/

Agi Radość.. 7 listopada 2014, 17:49

;)Radość
byłam na beta hcg 53,19
pozytywny 2 tydz ciąży.
Na razie nie zaznaczam zielonego, muszę sprawdzić w pon. czy dobrze przyrasta bo wtedy będzie wiadomo ze ciąży pozamacicznej nie ma.. jesteśmy dobrej myśli.
Jutro zrobię zwykły test może doczekam się tych upragnionych II kresek..

Bączek Pojaw się w końcu Ktosiu.... 7 listopada 2014, 17:57

Żel Conceive Plus to istny cud! Żałujemy, że dopiero teraz go kupiłam. :) Problem z nawilżeniem odpadł, a jak jeszcze może pomóc plemnikom - wart każdej ceny... :)

Zastrzyk za to mnie zupełnie zaskoczył. Bałam się, że sama, że w brzuch...ale nawet nie poczułam jak się wkułam. Igiełka cieniutka, weszła w fałdkę na brzuchu jak w masełko... :))

Zastrzyk miałam o 9:00. Jest 18:00 a ja czuję kłucie w jajniku...może to to? Tak bym chciała, aby się udało...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)