Miałam w planach, że jak tylko mąż wyjdzie do pracy to zabiorę się za sprzątanie. Kurze, podłogi, w końcu poukładam ciuchy w szafkach...no właśnie, na planach się skończyło.
Myśl o nowym roku mnie przeraża. Siostra męża ma termin niby na 1 lutego, więc jest duże prawdopodobieństwo, że urodzi w styczniu (tym bardziej, że przez jakiś czas jej ciąża była zagrożona bo jakoś już w 4 czy 5 miesiącu miała skróconą szyjkę macicy-dowiedzieliśmy się w sumie o tym też nie dawno) .
Teściowa przebije samą siebie, jeśli z informacją, że M. urodziła zadzwoni do mnie.
Szykują się urodziny teścia. Oczywiście kochająca się parka też tam będzie. Jak ja wytrzymam ?
DLACZEGO?!
KURWA, DLACZEGO?!
aaaa gdzie ten okres????? 30dc to jeden z tych dluzszych cykli, brzuch boli piersi juz coraz mniej dzis robilam kolejny test tym razem cleablue elektroniczny powiedzial mi wyraznie nie jestes w ciazy, wiec chce juz dotac tego okresu!!!
Sylika, Natka, Mariola... Dziękuję za dobre słowo :* z narzeczonym były prawie 2 ciche dni. A dziś wkurzona na wszystkich wyszłam z domu i wydalam resztę pieniędzy (
) w SPA! Wybąbelkowana w jackuzi i wannie do masażu, wygrzana w saunie parowej i grocie solankowej... W prysznicu wrażeń piszczalam jak dziecko gdy gorący tropikalny deszcz pachnacy lasem zmienił się w deszcz arktyczny który skutecznie wygonil mnie spowrotem do sauny :p koniec końców zasnelam w pokoju relaksacyjnym na ponad godzinę... Podgrzewany kamienny lezak zrobił swoje
tego mi było trzeba! Wracam właśnie do domu, mam nadzieję ze zacznie się układać...
Nadal brak objawów.ovulki... Sluzu praktycznie brak. Zglupialam totalnie. Zobaczymy za ok tydzień na testowaniu czy coś z tego cyklu będzie...
Oby! Całuje :*
dziś odebrałam wyniki TSH 0,9 uIU/ml FT4 20,31 pmol/l prolaktyna 15,94 ng/ml więc są ok zrobiłam też LH i FSH robiłam w tym samym dniu cylku co poprzednio w 2. Wyniki w ostatnim cyklu: FSH 6 mIU/ml LH 3,39 mIU/ml teraz FSH jest podobnie 6,73 ale LH 6,82 a norma 2,39-6,60 wiec trochę podwyższone do tego zmierzyłam przed chwilą temp i mam 37,70 za wysoko na 4dc.
Ale smutno dziś od rana. Pogoda piękna, ale dowiedzialam sie, ze przychodnia weterynaryjna obok mnie szukala groomera, a ja akurat szukam pracy i nie widzialam tego ogloszenia, a na dodatek poranny test ciazowy ewidentnie negatywny. Wiem, ze to wczesnie. Za bardzo sie przejmuje. Nie moglam spac, wiec juz wolalam sie jakos uspokoic tym testem. Eh smutno.
Nie mam sił żeby pisać..Chyba tylko tyle że serce pęka na kawałki i łzy leją się po policzkach

Emocje dają upust i jest mi bardzo bardzo źle 
Albo wzmożone napięcie mięśniowe, albo lekki refluks albo nadpobudliwość. Coś z tych rzeczy mu dolega. Nie radzimy sobie. On nie śpi calymi dniami, marudzi, krzyczy, napina się. Nie ma kolek. Trafiliśmy wreszcie z mlekiem (Hipp Comfort Combiotik), super je toleruje. Niezależnie jednak czy je hippa czy moje każde karmienie oprócz nocnych to mordęga. Krzyki, prężenie się, krzutuszenie, odbekiwanie po 20 razy, czkawka. Niezależnie jaka butelka, smoczek czy pierś. W dzień je za mało, więc zaczął w nocy nadrabiać. Wtedy jest spokojniejszy. No i mamy pobudkę co 1,5 godziny! Jesteśmy u kresu wytrzymałości. We wtorek neurolog. Ktoś musi wreszcze rozwikłać tą zagadkę, bo padniemy. Doszły do tego kłotnie między nami, mój codzienny płacz z bezsilności, nerwy na dziecko, a po chwili tulenie go i całowanie z wyrzutami sumienia jak mogę złościć się na tą kruszynkę. Jest ślicznym chłopcem o bystrym spojrzeniu. Rośnie, waży już 3755g, wyrósł z pierwszych pojedynczych sztuk ubranek. P. mówi: "To od razu na Allegro wystawmy. Czy zostawiamy???..." I w tym momencie obydwoje jednocześnie bardzo energicznie powiedzieliśmy "Allegro!".
Także chyba mamy jedynaka... Myśleliśmy kiedyś o dwójce... Ale to było kiedyś.
Odebrałam dziś wyniki badań. Bilirubina całkowita spadła, ale bezpośrednia wzrosła. Alat i Aspat nadal ponad normę ale niżej niż ostatnio. CRP ok, morfologia ok, kinaza kreatynowa bliżej górnej granicy ale też ok. Lekarka mowi, że jest dobrze i powolutku z tego wychodzi. Nie wyklucza jednak, że coś się może z tą wątrobą odezwać w późniejszym okresie, np. kiedy będzie dorosły. Na razie mamy być spokojni, badać co jakiś czas i tyle.
Nauczyłam się chustowania, ale mały jest tak nadpobudliwy i prężący się non stop, że niekoniecznie mu to pasuje. Jedyna forma uspokojenia go to energiczne bujanie się z nim na piłce. Takie skokołysanie jak opisuje dr Karp. I tak wyglądają całe nasze dni.
Kiedy wreszcie dziś zasnął włączyłam Turbo Spalanie i zaczęłam wreszcie ćwiczyć. Niestety po 20 minutach była pobudka i ryk.
Marzę o tym by pojechać z nim do mamy...
Uff. Mialam dzisiaj mega latajacy dzien. Zaraz po odstawieniu synka do przedszkola pojechalismy z Arkiem na zakupy. Mielismy byc tylko 2-3 godziny a wrocilismy po 15- tej po drodze odbierajac Maximilianka. Wydalismy kupe kasy ale patrzac realnie to nie wiem na co bo i tak wszystkiego co chcielismy nie kupilismy. Przede wszystkim zimowych butow dla meza i ciapow dla synka. Nie znalazlam tez zadnego malego Mikolajkowego stroju dla Julianka. Wszystkie jakie byly to od 72 a my potrzebujemy 56. Udalo nam sie kupic dla Maxika Adwentowy kalendarz a lekko nie bylo bo wszystkie jakie widzielismy byly od 4 lat. W sumie to my tez wzielismy takowy ale uznalismy ze z nasza pomoca jakos go on zainteresuje. Wszak bystry jest jak na swoj wiek wiec napewno damy rade
Kupilismy mu tez prezent od brata ( trzy autka z siku) i od Mikolaja (bedzie ksiazka, malowanka, kredki stabilo i jakies slodycze) z tym prezentem doslismy do wniosku ze nie ma co za duzo wydawac. Pod choinke kupilismy mu zestaw startowy z Tiptoi. Oczywiscie z jego ulubiona tematyka czyli gospodarstwo i maszyny rolnicze
Chcemy jeszcze cos dokupic ale jeszcze myslimy co bo narazie pomyslow brakuje. Kupilismy tez pare pierdolek typu czapki, szalik, skarpetki....Dorobilam sie tez nowego zelazka bo na stare juz patrzec nie moglam
Z Rossmana odebralam kosmetyczke z kosmetykami dla Julianka bo sie do nich zarejestrowalam i stad ten prezencik
Na koniec zrobilismy zakupy spozywcze. Wrocilam padnieta ale mysle ze po takim maratonie powinno cos ruszyc 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2014, 21:07
Trochę o mojej rodzinie...
Mam dwie siostry, które są bliźniaczkami, są ode mnie starsze o 9 lat. Obie mają po dwóch synów i obie są teraz w trzecich ciążach i będą miały znów chłopców:) Także obecnie moi rodzice mają w drodze kolejnych 2 wnuków, a u mnie jeszcze nie wiadomo;p
Moja Mama bardzo liczy na wnuczkę i przyznam szczerze, że ja też, w końcu chciałabym kupić jakąś lalkę a nie ciągle samochody hehe.
Moja babcia jest przeszczęśliwa:) Ma 18 wnuków/wnuczek, 5 prawnuków, 1 prawnuczkę, i kolejnych 5 w drodze:)
To tak w skrócie:)
Rodzina się powiększa:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2014, 21:32
7cs
14dc
Obiecałam sobie, że jutro przestanę mierzyć temperaturę... i wiem, że jeśli nie przysnę po wyłączeniu budzika, to zmierzę i zapiszę...
Co u mnie? Ogólnie i zwięźle - mam doła. Sorry.. DOŁA!
Mąż ze szwami, najlepiej go nie dotykać. Jak po weekendzie zdejmą, to i tak będzie po fakcie.. po owu. Stracony cykl..
Zrobiłam wszelkie możliwe badania u internisty - jestem zdrowa jak koń! Hemoglobina piękna, tsh super, no żyć, nie umierać!
8 grudnia mam wizytę u innego gina. Bardziej doświadczonego, polecanego, bla bla bla. Niech mi zleci setkę badań hormonalnych, cokolwiek - niech COŚ się dzieje!
Oszaleję jak tak dalej pójdzie.
Kolejny tydzień ucieka, prześlizguje się między palcami, mija... mija ale jak...
Czasem w radości, spokoju, momentami w smutku, rozchwiania emocjonalnego...
Dziś miałam dziwny sen, widać sen jest odzwierciedleniem tego o czym myślimy, analizujemy...
Niejednokrotnie na przestrzeni lat miałam sny o ciąży, baaa nawet kiedyś to rodziłam
Ten był inny... czułam w tym śnie, że jestem w klinice gdzie zajmują się niepłodnością, leżę na fotelu gin. i widzę przy sobie 4 pielęgniarki. Są bardzo miłe, ciepłe, radosne, widzę ich twarz. Gdyby stały teraz przede mną byłabym w stanie je rozpoznać, choć są to zupełnie obce osoby. Czuję, że zaraz będą coś ze mną robiły, rozpocznie się proces IVF, szok!! Budzę się i myślę, ja już schizuję
Śmiałam się sama z siebie, poleżałam chwilkę, podrzemałam i wyrwał mnie ze snu komórkowy budzik, dzwoniący 3 razy i za każdym razem 10 min drzemka 
Każdego dnia, myślę chociaż przez chwilę o... dziecku, o swoim dziecku, którego nie ma ale czuję jakby gdzieś było, czekało na mnie, na nas. Nie wiem czy to normalne, czy ja się zachowuję normalnie, może zaczyna się ze mną coś dziać niepokojącego. Codzienne moje myśli zwrócone są też ku Jezusowi, lubię z Nim po prostu rozmawiać. Normalne ? Nienormalne ? Fiksuje ? Nie fiksuje ? Mam nadzieję, że nie 
Droga N. dziękuję Ci za słowa wsparcia, uwierz mi na tym etapie, którym teraz jestem, pomagasz mi. Dzięki Tobie dowiedziałam się o wielu rzeczach, o których nie miałam pojęcia do tej pory. Mam nadzieję, że też daję Ci coś w zamian 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 listopada 2014, 22:27
Wchodzę dziś na Facebooka i pierwsze co widzę to fotka testu ciążowego znajomej ze szkoły. Z dwoma kreskami oczywiście. I z podpisem, że prezent na święta. I smutno tak jakos się zrobiło... Tak bym chciała zobaczyć te dwie kreski... Gapiłam się na to zdjęcie jak głupia. Dlaczego to wszystko takie trudne?
Jutro mam zamiar zrobić test, ale nie spodziewam się 2 kresek jakoś. Brzuch i jajniki bolą, od dziś czuje piersi(jakoś późno w tym cyklu, pewnie @ się przesunie). Nie mam specjalnie objawów ciążowych, a nie chce się łudzić niepotrzebnie. No cóż, wygląda na to, że na prezent od Mikołaja musze jeszcze poczekać.
Początek czwartego tygodnia ciąży to bardzo ważny okres – zaczyna się formować moje serce. Najpierw jest tylko pojedynczą małą rurką, zgiętą w kształcie litery S, ale już 22. dnia zaznaczają się w nim komory, które zaczynają się kurczyć – jeszcze niezbyt miarowo, ale jednak! Moje serce bije! Za kilka dni można je będzie zobaczyć na USG: na tle małej ciemnej plamki (to ja!) widać pulsujący świetlisty punkcik. Czwarty tydzień można też nazwać tygodniem mózgu – teraz formują się jego podstawowe części: przodomózgowie, śródmózgowie i tyłomózgowie. Tworzy się nerw wzrokowy i soczewki oczu. I zaczynam już jakoś wyglądać. Przystojniak to ze mnie jeszcze nie jest, ale wyraźnie już widać, gdzie głowa, gdzie tułów, a gdzie, hmm... ogonek, za przeproszeniem. No, mam teraz coś takiego, niestety. Ale szybko się go pozbędę. Pod koniec 4. tygodnia mam 4 mm, ale tempo wzrostu gwałtownie przyspiesza i po kolejnym tygodniu mierzę już 12 mm!
» Tydzień piąty
W piątym tygodniu pojawiają się zawiązki kończyn – najpierw ramion, a później nóg. Wyglądają jak króciutkie płetwy. No cóż, podrapać się w nos takimi rękami raczej się nie da. Zwłaszcza że i nosa w zasadzie jeszcze nie ma, chociaż w części twarzowej można już zauważyć jego zarys. W obrębie zawiązków kończyn pojawiają się płytki dłoniowe, z których rozwiną się palce rąk i stóp. Na początku będą połączone błoną, ale to nawet nie jest takie złe – małe płetwy pomagają mi pływać. Bo ja baaardzo lubię pływać. Mam dla siebie basen na wyłączność – mały, ale własny. W dodatku podgrzewany. To tzw. worek owodniowy – zamknięty pęcherz z ciepłym płynem, który pojawia się ok. 38 dnia i będzie mi służył aż do końca ciąży. Płyn amortyzuje wstrząsy i chroni mnie przed uciskiem z zewnątrz. Gdy kończę 6 tygodni, mam już 2 cm, ale w swoim basenie poruszam się całkiem swobodnie, tyle w nim miejsca. Suuuper!
Jutro wizyta serduszkowa... te 2 tygodnie az do dzis biegły jak szalone... od dzis jednak czas się wlecze... całe szczęście, ze wizyta w południe.... wiadomo martwie się, ale staram się tez myśleć pozytywnie... święta w tym roku były magiczne, chociaż fakt, ze spora czesc czasu spędziłam spiąć albo na kanapie, ile mogę odpoczywam. Ciężko tez było, żeby nie powiedzieć nikomu z rodziny.... ale jednak poki co naszym zdaniem jest za wcześnie... być moze po serduszku powiemy Rodzicom...
Dziewczyny czytałyście coś w ciąży na temat dzieci?
Szczerze mówiąc, to raczej mało miałam wspólnego z dziećmi, bo jednak jak mogłam to „przekazywałam rodzicom” żeby „nie zepsuć” ... czasem nachodzą mnie myśli czy damy rade, ale z drugiej strony mysle, ze z czasem wszystko będzie prostsze i wejdziemy w rutynę. Teraz najważniejsze żeby Nasz Cud z nami został! 🙏🙏
31dc??????? Gdzie jest@?????
13t1d
Jestem po kolejnej wizycie. Niech mi któraś kobitka powie czy na zdjęciu w poprzednim wpisie moje dziecko ma coś nie tak z nosem ??!! 
Dwa tygodnie temu jak zapłaciłam za wizytę 270 zł, trwała prawie godzinę, przezierność 1,2, wszystkie narządy okej, ale wg niego kości nosowe za mało skostniałe, ale może jest za wcześnie. Idę dziś za darmo, bez kolejki, wizyta trwa 5 minut z czego połowę zapisuje mi numery do swoich znajomych którzy wykonują test Pappa, bo wg niego kości skostniały, ale mogłyby bardziej
usg 1,5 minuty, doprosiłam się o płeć- 90% chłopak. Mam wrażenie, że koleś liczy, że wydam to 250 zł, no bo wiadomo, że jak tak powiedział to ja już tu umieram ze strachu... Nie wiem co począć, mam przeczucie, że wszystko jest dobrze, ale może rzeczywiście coś nie tak ?? Myślałam, że na tym badaniu mierzy się długość kości nosowej a nie skostniałość
ehh załamka
Czy jest coś lepszego...
godz. 23.OO, zbliżająca się noc wielkimi krokami
Chodź do mnie, połóż się tak jak zawsze, kładę się więc tak jak zawsze, na ramieniu, z małym jaśkiem pod głowę, obejmując drugie ciało. Czuję ciepło, bicie serca, oddech, dwa słowa - Kocham Cię - Smyranie po pleckach i dłoni sprawia, że zaczynam unosić się co raz wyżej, wyżej i zapadam w upragniony sen w objęciach tego, którego kocham najbardziej na świecie.
Czy można chcieć czegoś więcej, ja nie chcę... jest mi wtedy tak dobrze, czuję się bezpiecznie, błogo...
A dziś powrót do rzeczywistości i czas aby zająć się swoimi obowiązkami, a mam ich na dziś wyznaczonych całkiem nie mało
Jest cały dzień, więc dam radę. Potrzebna mobilizacja, a więc czas start! WSTAJĘ !
co tu napisac
dzisiaj 21+3..w srode wkroczymy w 23 tydzien..mala jest juz coraz bardziej wyczuwalna i ruchliwa
Czuje sie dobrze, nawet bardzo dobrze
wczoraj pojechalam odkupic lozeczko od tej samej babeczki co kupowalam przebierak..super bo jest debowe i do kompletu, za wszystko zaplacilam 70f( lozeczko plus przewijak z wanna i polkami) a warte jest bynajmniej 400...dostalam rowniez bonusa bo jej niepotrzebne juz : 3 nowe biale przescieradelka do lozeczka, materac ( to z 30-50f z glowy), 2 kocyki uniwersalne kolorki i wkladke bawelniana do wanny do kapieli maluszka...lozeczko jeszcze nie zlozone ale pokaze wam inne zdjecie z neta jak wyglada to lozeczko gdy jest w calej okazalosci 

strasznie mi sie ono podoba 
dzisiaj do roboty od 10 do 15.00 i jutro tez idziemy ale na pozny wieczor na 16.00 do 19.00
Stasiu zatrul sie przedwczoraj pizza...juz wiecej nie kupuje..ja nie jem tego swinstwa, ale moj i Stasiu uwielbiaja..cos bylo niesiwezego chociaz kupujemy z drogiej restauracji...biedny wymiotowal caly dzien, musiala go odbierac ze szkoly...dzisiaj juz lepiej, wczoraj przespal caly dzien...aaaa mala wariatka kopie
najaktywniejsza jest kolo 19.00-20.00 jak jestem w lozku, ale teraz coraz czesciej czuje ja w ciagu dnia...
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 listopada 2014, 09:51
No i zaczęło się odliczanie... najdłuższe dwa tygodnie w cyklu, wyczytałam,że zastrzyk z ovitrelle fałszuje dodatnio wyniki testu ciążowego, dzisiaj sprawdziłam czy faktycznie tak jest i się zgadza wyszły mi 2 kreski - wynik zafałszowany bo nawet gdybym była w ciąży to test by tak wcześnie tego nie pokazał, ale swoją drogą fajnie było zobaczyć te II krechy, rozmarzyłam się strasznie oby za 2 tygodnie nie znikły!!!
A tymczasem życzę wszystkim udanych OSTATKÓW!!! My z mężęm siedzimy w domu i zapowiada się na wieczór przed tv, mam nadzieję, że przynajmniej coś ciekawego puszczą 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.