Wczoraj udało mi się zamienić dyżury i miałam tylko 7h15min. Przed godz. 14 zrobiłam badania i do 16 siedziałam jak na szpilkach!
Beta urosła - 121mlU/ml
Teraz już tylko czekam na poniedziałek. Odwołałam wszystkie zajęcia w weekend, do szkoły nie jadę, mam zamiar odpocząć i się niczym nie denerwować.
W poniedziałek mam nockę. Mam nadzieję, że nie będzie dużo ludzi i będę mogła spokojnie przetrwać ten dyżur.
Cały czas myślę nad urlopem. Nie chce żeby kierowniczka się dowiedziała, bo jak ona się dowie to wszyscy inni też już będą wiedzieć. Mam zamiar co najmniej do połowy stycznia lub chociaż do moich urodzin nie informować nikogo. Chciałabym wykrzyczeć jaka jestem szczęśliwa, ale na dzień dzisiejszy wiem, że jest dobrze jak wiedzą tylko najbliższe mi osoby.

Bergo Bergo - nowa ja 5 grudnia 2014, 22:10

Bilirubina 5,6, bezpośrednia 3,8, a kwasy żółciowe aż 88,7 (norma max 10). Dziecko cierpi! Boli go brzuch po każdym jedzeniu, wybudza się z krzykiem z powodu bólu, często płacze przez sen. Bujamy na piłce. Skokołysanie często jest jedynym sposobem na ukojenie jego płaczu. Ale wiecie co? Po podaniu leków okazuje się, że wystarczy chwilę utuli i odłożyć do łóżeczka. Zasypia sam, ewentualnie można włączyć uspypiacza w postaci dźwięku odkurzacza i zostawić mu telefon w łóżeczku. Kiedy go nic nie boli jest cudowny! Grzeczny, spokojny, samodzielnie zasypiający! Jestem w szoku! Na razie jeszcze szału nie ma, kwęka w łóżeczku, pręży się co jakiś czas, bo brzuch boli, ale widzę, że ma się ciut lepiej. Te leki przede wszystkim usuwają przykre objawy, a na całkowite wyleczenie musimy poczekać. Ale jeśli możemy mu pomóc i złagodzić ból to będziemy to podawać!
Co do "dużego P.". To jest cholernie trudny, uparty i samolubny charakter. Najpierw mówi potem myśli. Działa impulsywnie. Dziś opierdoliłam bo inaczej się tego nie da nazwać. Oczywiście się pokłóciliśmy, bo on opierdzielu na spokojnie nie przyjmie. Od razu ma 1000 słów do dodania w swoim charakterystycznym, dość wrednym stylu. Ale jak szybko ta burza się rozpoczęła tak szybko ucichła. Kąpanie przebiegło wspólnie, potem ja zamknęłam się w łazience, on doglądał małego. Wiem, że zrozumiał, chociaż glośno tego nigdy nie powie. Próbował przez moment wmówić mi, że jest super gość z niego, bo sąsiad to w ogóle nie zajmuje się synem, nie został z nim nigdy sam w domu, a ja codziennie wychodzę na godzinę i mam jedno karmienie w nocy z głowy. Ależ mi argument ;)
Kali, trzymam cię za słowo! Do lipca! Będę na działce, daleko nie masz :)
P.S. Zajebiste wino przywieźliśmy z wakacji! Wreszcie mogę spróbować ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 22:14

Sylwia33 Dzidolek - marzenie :) 5 grudnia 2014, 22:15

Kupilam dzis nowy termometr...ten co mialam do tej pory pokazuje rozne temperatury, kiedy mierze zaraz znow i odchylenia sa naprawde spore. Wiem nie powinno sie zmieniac w czasie trwania cyklu ale co tam jak sie udalo to juz sie udalo a jak nie to pozniej sie uda ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 22:15

Dziwny ten cykl. Wprawdzie zmieniłam termometr, ale temp wydaje mi się ekstremalnie wysoka jak na 1 fazę... różnica z zeszłym miesiącem ok 0,3 stopnia, a jak sprawdzałam termometr to z poprzednim było w pomiarze 0,1 różnicy... no nic zobaczymy co będzie dalej...


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2014, 23:08

Ita Projekt Junior (napro) 5 grudnia 2014, 23:05

39+5

2 dni do terminu porodu!

Dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło cieżarnych i młodych matek!
Dzwoni koleżanka Z. (dla której poród był ciężkim przeżyciem psychicznym i która, mam wrażenie, po dziś dzień boryka się z baby blues) - Jakbyś czegoś potrzebowała po porodzie to pamiętaj, że ja zawsze, ale to zawsze, naprawdę z a w s z e mogę do Ciebie przyjechać...
...z Bartusiem.

Sirjusli?! o.O Czy to właśnie ma być ulga dla położnicy? Przebywanie z dwuletnim, nadpobudliwym krzykaczem? 036.gif
Wiem, wiem każda matka kocha swoje dzieci takimi jakie są... ale nie każcie mi kochać cudzych maluchów.

(Przyznaję się! Jest we mnie absurdalna obawa, że takie ADHD może być zaraźliwe :D )

___________________________________

Brzuch mi trochę twardnieje. Czy to skurcze? Ale one nie bolą (!)

Lissa Cichutko , spokojnie ... 5 grudnia 2014, 23:06

30 lat minęło …. tak zaczęłam pisać kolejny post 20 listopada , czyli ponad 2 tygodnie temu, wtedy właśnie stuknęła mi 30-ka . Jak zaczęłam tak nie mogłam dokończyć . Okay mamy 3 z przodu hmmm bilans zysków i strat jest generalnie na plusie . „Dorobiłam” się cudownego męża i jeszcze cudowniejszego synka , synka który ostatnio nie miał lekko . Tydzień temu sobotę temperatura ponad 39 stopni, dziecko nie do poznania tylko płacze śpi i się przytula , pogotowie powiedzieli ze wszystko czyste żadnych szumów nie słychać , jak temp będzie się utrzymywać to w poniedziałek to lekarza . Zrezygnowałam z prywatnego , koleś jedynie mi nerwy psuł a kosił jak za zborze . Niedziela minęła super zero gorączki myślę przeszło ale w poniedziałek 6 rano mały rozpalony do czerwoności no to szpital . Lekarka ( super kobietka , zachodzę w głowę dlaczego od razu nie korzystałam z usług państwowego szpitala ) postawiła diagnozę zapalenie oskrzeli ale nie chciała podawać antybiotyku jedynie inhalację , syrop i na zbicie gorączki dodatkowy syrop . Lista lekarstw do wykupienia a okazuje się ze w szpitalu za wszystkie lekarstwa zapłaciłam 2 EUR bo pacjencji maja wszystkie lekarstwa refundowane no cóż lepiej późno niż wcale się o tym dowiedzieć .
Zaczęłam podawać lekarstwa temperatura spadła ale mały nie chciał jeść , czego ja nie próbowałam aby zachęcić go do jedzenia wszystkie chwyty dozwolone, na śpiocha , podczas zabawy nawet strzykawką od nurofenu bo bardzo lubił smak lekarstwa wiec początkowo nie skumał że to mleko.
Teraz jest już dobrze znowu wszystko je bawi się , jedynie musimy kontynuować inhalację przez tydzień, po dzisiejszej wizycie doktorka stwierdziła ze jeszcze nie do końca się wyleczył . Muszę pochwalić męża który bardzo dobrze się spisał przez ten trudny dla nas okres . bardzo mi pomagał a w szczególności przy podawaniu inhalacji ja nie miałam serca mały tak krzyczał a mąż ze spokojem i cierpliwie lekarstwa mu podawał .
Już tak mało czasu zostało do wyjazdu a ja jeszcze nic nie spakowałam nic nie wysłałam , dobrze że mamy teściów więc większość rzeczy zostawimy u nich na przechowaniu . Święta w domu , cała rodzina , gromadka dzieci , wszyscy razem , choinka i wigilijny stół , doczekać się nie mogę . Grr tylko to nieszczęsne pakowanie , najgorsze że to nie jest pakowanie na święta czy urlop miesięczny lecz przeprowadzka , muszę wszystko przeanalizować co zabrac co sprzedac co zostawic a co wyrzucić , trochę tego jest . Część rzeczy juz sprzedałam , część nadal czeka na nowego właściciela .
Od tygodni mowię jutro się za to wezmę ale mam nadzieję że jutro zrobię to naprawdę , przynajmniej spakuje i wysle paczke do Polski .
Bilans 30 letniej kobiety , żony i matki mam już prawie wszystko , jeszcze popracować musimy na mieszkaniem ew. domkiem osiedlić się na stałe i zyć, spokojnie zyć :-) No i jeszcze marzy mi sie rodzeństwo dla Ryanka , ale to już na spokojnie po przeprowadzce ;-)

Spontaniczny wpis,żebym nie zapomniała nigdy, co robiłam dzień przed ślubem :)

Wstałam wcześnie rano, ogarnęłam kuchnię, wypiłam jedną kawę, później drugą podczas makijażu (jak co dzień:) ) no i dopiero po, zjadłam kromkę chleba, przyjechała moja Mama na chwilę. O 11 przyszedł nasz świadek, spakowaliśmy wędliny, wódki, balony, szampany i wazony do samochodu, był mega ścisk. Zajechać musiałam do bankomatu, tyle że wypłacać można tylko wielokrotność 50 zł, więc musiałam wejść do banku w kolejkę, bo potrzebowałam wybrać wszystkie pieniądze :)
Daję kartę do bankomatu,a pani mówi : poproszę dowód - i tu zonk ! Ja dowód w domu zostawiłam, bo leży już od tygodnia, żebym ja go nie zapomniała :) tak się wytłumaczyłam, na szczęście babeczka bardzo wyrozumiała, wyśpiewałam jej pesel, bo powiedziała że nie może obsłużyć konta bez dowodu :)
Oczywiście pożyczyła nam szczęścia i miłości na do widzenia :) Poleciałam pędem do kwiaciarni po kwiaty dla rodziców, no świetne te wiązanki zrobiły ! I przełożyłam swój bukiet ślubny na dziś, na godz. 17, bo jutro nikt specjalnie gonić nie będzie :) a więc załatwiliśmy wszystko i pojechaliśmy na miejsce.
Balony. Balonów wzięłam 22szt., wydawało mi się, że to tak akurat, a On wcale balonów nie chciał wcześniej żeby zakładać, a wyszło na to, że musiał jechać szukać balonów, bo postanowił dokupić, no bo TAK MU SIĘ SPODOBAŁY :) No i wyszło nam pięknie :)
W drodze powrotnej do domu, pojechaliśmy po moją wiązankę. Cena- kosmos. No ale dobra.
Jaka ja byłam zła na te kwiaty, już nic się nie odzywałam, no nie podobały mi się wcale.. do czasu jak nie przyszłam do domu, stanęłam przed lustrem, założyłam ten grzebyk z kwiatami z wiązanki we włosy, kwiaty wzięłam w rękę - NO CZARY ! ależ pięknie:) Butonierka też jest śliczna:)


Ogólnie nie dawaliśmy zaproszeń do urzędu osobom niezaproszonym na przyjęcie,bo każdemu z osobna trzeba by było dawać zaproszenie, ale jak ktoś chce, niech przyjdzie, przecież drzwi otwarte są.
I taka ciekawość - kto będzie, bo rodzina duża.. I jak później dupsko obrobią, bo to w ich stylu.
Jakby nie było-to źle.
Boziu, ja nie wiem od czego jutro mam zacząć:)
I jeszcze na dodatek mój mężu przyszły się rozchorował,bo przemarzł i teraz się mam, o.
Ale mam nadzieje że jutro będzie mniejszą marudą niż dziś:)


Łał. Ślub. Ależ się cieszę że to juuuuuuż !

_____________________________________________________________________________________________

Nasz zaprzyjaźniony Ksiądz niestety odebrał wyniki, wyniki znacznie się pogorszyły i ma nawrót raka krwi. Jedzie/albo nawet już jest w drodze/ do Strasburga na leczenie. Powiedział, że albo wróci, albo zostanie już tam .. Ze świąt się nie cieszy, chyba już go nic nie cieszy, ale pogodzony jest z losem. Dałam mu małego, szklanego słonika na szczęście,którego dostałam kiedyś od Mamy,ale jemu bardziej się teraz przyda. Mamy kontakt przez messengera, więc ma dzwonić co jakiś czas. Szkoda faceta, bo z niego to na prawdę dobry człowiek,który ma zawsze coś mądrego do powiedzenia.

______________________________________________________________________________________________



IDĘ SPAĆ BO BĘDĘ MIAŁA ZMARSZCZKI :P HA!




I tak jak tytule...Pan Bóg nie da ci więcej niż potrafisz znieść!! O tuż więcej NIE ZNIOSĘ!! Nie testuj mnie więcej Tak...poddaje sie!!! Rozumiesz

Rotenkopf Walka. 6 grudnia 2014, 02:23

MAM DOŚĆ!!!
Jest 02:15 a ja dalej nie śpie! Położyliśmy się do łóżka chwile po 22.
Ja już nie wiem co mam zrobić. Próbowałam chyba już wszystkich sposobów, a na tabletki już za późno, biorąc pod uwagę to, że wstaje o 5.20 żeby zawieźć męża do pracy. Normalnie by sobie sam pojechał ale potrzebuje auto.

Korzystając z okazji to powiem Wam, że pani psycholog to równa babka. Okazało się, że te wszystkie moje zachowania są jeszcze w granicach normy po takich przeżyciach. Na koniec wizyty lojalnie powiedziała mi, że ona nie znajdzie za mnie drogi do końca żałoby bo każdy przeżywa żałobę na swój sposób i w różnych długościach, ale postara się mnie ukierunkować na te lepsze zachowanie. Nie wiem czy wystarczająco dobrze Wam nakreśliłam o co chodzi, ale mam nadzieję, że zrozumiecie.

Zmykam. Podejście do snu nr 3685498413759.

edyta A słońce nadal świeci.... 6 grudnia 2014, 08:30

Szwy już zdjęte, goi się ładnie więc starania rozpoczęte ..odliczanie do miesiączki. Kolejne nowiny o ciążach już mnie tak nie dołują- widocznie ta psychiczna część mnie też się przystosowuje do obecnych warunków. W tym tygodniu koleżanka która 11 lat walczy z losem o potomka dowiedziała się że ma zakrzepicę która najwyraźniej utrudnia zarodkowi warunki do przeżycia...czytałam też że ta wiadomość nie przekreśla możliwości bycia w ciąży:) więc ostatecznie się chyba cieszymy:) do czasu kiedy zostanę ostatnią bezdzietną w mym gronie...:((( najgorsze jest to że nawet dziewczyny które długo się starały, same po urodzeniu dziecka są przykre dla tych "wiecznie starających się" jakby zapomniały jak to było...

fabiola szczęśliwy 6 cykl :) 6 grudnia 2014, 09:09

Ciąża zakończona 6 grudnia 2014

widziałam wczoraj w Biedronce jakie śliczne albumy na zdjęcia, takie gdzie się je wkleja i ozdabia. I przyszedł mi na myśli taki pomysł że jak już będę w ciąży to kupie sobie taki album na allegro czy gdzieś (bo pewnie w Biedrze już nie będzie) i całą ciąże będę robić sobie zdjęcia i zacznę tworzyć taki album dla mojego dziecko. Będę wszystko opisywać ładnie i kolorowo ozdabiać a potem jak się mały urodzi to będę go kontynuować z jego zdjęciami aż kartek braknie (chyba 200 było w tym z biedronki) i będzie świetna pamiątka. W tych czasach wszystko jest na płytach CD :/ co mnie strasznie wkurza bo lubię oglądać zdjęcia mając je w ręku.

Emiliada Kalina - moje pierwsze dziecko! 6 grudnia 2014, 12:17

19 + 5
Leżę jeszcze w łóżku i "bawię" się z naszym Królikiem :) pukam do niego i czekam, aż odpowie.
Jest wspaniale... Do tego zima, zaraz rozpoczniemy produkcję pierników. Ten zapach, ta atmosfera i jeszcze brzdąc w brzuszku, czego chcieć więcej? :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 grudnia 2014, 12:17

boszzzz... ale sie wkurzyłam dzisiaj na tej wizycie. poszłam tak jak mówiłam do innej lekarki, również prywatnie. zapłaciłam stówkę. ok. wchodzę. lekarka sie mnie wypytuje co i jak, kiedy ost miesiączka itp. no to jej wszystko powiedziałam. zapytała tez czy miałam robione wcześniej usg, powiedziałam, że tak i że ciąża miała wtedy z 4 tyg. ona że no to ok to zapraszam do badania. położyłam się na tym fotelu ona mi mówi, że mi sprawdzi szyjkę itp, pozniej zaczela naciskać mnie po brzuch i rozluźnić i stwierdziła, że faktycznie ciąża rośnie. no kur...tyle to wiedziałam chciałam się dokładnie dowiedzieć który tydzień i w ogle czy wszystko ok. nawet usg nie zrobiła, bo tego sprzetu nawet tam nie posiadała, kazała mi przyjść za tydzien w niedziele na usg ale do szpitala. za takie cos to ja dziekuje i po co zapłaciłam 100zł? żeby sobie z nią pogadać? ehhh...wracam do mojego byłego lekarza.

Mysza84 licze na cud 6 grudnia 2014, 12:39

Bol odszedl w niepamiec...zobaczylam to moje cudo i to co najbardziej rzucilo mi sie w oczy to blond wloski:-) polezelismy tak sobie razem On na moim brzuchu arek robil zdjecia i smarkal ze wzruszenia a ja dziekowalam Bogu ze udalo mi sie dotrwac do konca i ciazy i porodu mimo niezbyt dobrych rokowan lekarzy na poczatku.po godzinie wstalam z lozka porodowego jakby nigdy nic i poszlam pod prysznic..nic nie bolalo.zawiezli nas na sale poporodowa i sie zaczelo...terror laktacyjny czyli "Musisz"i bez gadania.ale sie wkurzalam! Kazda polozna ktora nie wlazla do pokoju dawala sobie prawo do tego aby bez pytania i pozwolenia podnosic mi bluzke i stanik ciskac przyciskac dusic moja piers kazda z osobna az mi oczy malo nie wylazly! No huj mnie strzelal! Niby siara byla i to sporo ale Maly dwie godziny po porodzie byl juz tak glodny ze wyl w nieboglosy! Myslalam ze umre z rozpaczy.myslicie ze jakas krowa zaproponowala mi mleko sztuczne? NIE!caly czas uparcie twierdzily ze przystawiac do piersi to laktacja ruszy.jakbym tak sie podporzadkowala temu co one piepszyly to by mi dziecko z glodu umaro bo laktacja rozpoczela sie na czwarta dobe po porodzie.tym sposobem tak mnie zniechecily do karmienia piersią ze dzis juz wogole nie pamietam co to znaczy.ale w miedzyczasie tzn pobyt w szpitalu i klopoty z malym bo sie okazalo ze z powodu wczesniactwa ma klopoty z watroba bilirubina wysoka dziecko zolte i diagnoza ze ryzyko zatoru lub zakrzepu bo krew zbyt gesta szybko krzenie i cukier zbyt niski (ja cukrzyk na insulinie w dawkach prawie jak dla konia mimo restrykcyjnej diety) klopoty z utrzymaniem ciepla i inkubator...na drugi dzien wyniki i bach dziecko pod fotolampy.i w ten oto sposob spedzilismy 10dni w szpitalu.dzien w ktorym uslyszalam ze mozemy wyjsc do domu byl dla mnie jak balsam.wrocilam do domu uczucie cudowne ale tak dwa trzy dni po powrocie zaczelam sie dziwnie czuc...ciagle plakalam nie chcialo mi sie wyjsc z lozka i zdjac pizamy juz nie mowiac o umyciu wlosow czy na wizyte kogos znajomego.nic...tylko pustka...czarna dziura i stan bez wyjscia taka niemoc...arek stawal na glowie zebym poczula sie lepiej a tu dupa.przed polozna udawalam ze jest cudownie i bajkowo a w srodku...czarna rozpacz...mysl zeby zasnac i juz sie nie obudzic...wkoncu za ktoras wizyta polozna sie domyslila ze cos nie gra bo maly zaplakal ona mi cos powiedziala a ja wpadlam w tak histeryczny placz jakby sie swiat zawalil.natychmiast zorganizowala wizyte u rodzinnego i diagnoza moglabyc tylko jedna...depresja poporodowa.dzis jestem na lekach antydepresyjnych i uspokajajacych i funkcjonuje normalnie oczywiscie nieoceniona pomoc i zasluga arka w tym...dziekuje Ci skarbie...o dwoch tygodni ciesze sie ze mam wspanialego synka ciesze sie ze swieta za pasem i nawet z tego ze Dominik zrobil kupke:-) wczesniej myslalam ze ta depresja to takie bzdurki wyssane z palca ze tak czasami wygodniej powiedziec "mam depresje daj mi spokoj"nie prawda...dziewczyny jak macie po porodzie ochote jedynie na placz i spanie pedzcie do lekarza czym predzej! Bo ciezko z tego sie wygrzebac a im dalej tym gorzej! Ja korzystajac z okazji chcialabym podziekowac moim poloznym a mialam ich az trzy (pojawily sie po diagnozie postnatal depression) codziennie ktos przychodzil albo dzwonil lacznie z lekarzem rodzinnym z zapytaniem czy wszystko dobrze jak sie czuje czy potrzebuje pomocy mimo zenarek byl w domu i swietnie organizowal cale nasze zycie lacznie z opieka nad synkiem i mna taka rozmemlana i wiecznie placzaca bez powodu...od tygodnia chodze na terapie i spotykam sie z dziewczynami ktore przeszly to samo co ja...ale stwierdzam ze ja to pikus przy niektorych bo sa takie ktore w aktach desperacji chcialy zrobic krzywde dzieciaczkom...nie celowo...bo poprostu byly chore...ta choroba jest wredna i podstepna...czlowiek dziala wbrew sobie...za to jaka jestem dzis i kim jestem dzis dziekuje jeszcze raz mojemu wspanialemu mezowi...kocham Cie Skarbie...a le na kolejne dziecko sie nie zdecyduje...boje sie konsekwencji za duzo nerwow mnie kosztowlo poronienie trudna ciaza i ciezki polog...cieszensienze jestem matka i dziekujenBogu za ten Cud ktorego doswiadczylam...rozmawialismy z arkiem o adopcji...moze za dwa lata...

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 6 grudnia 2014, 13:18

Dziś rano lekko bolało podbrzusze jak na @ ale szybko przeszło.
Ból piersi jest ogromny. Temperatura nadal ponad 37,3.
Pojawiło się dużo kremowego śluzu. Jest mi cały czas gorąco i chce mi się pić.
We wtorek wizyta. Czuje ze tym razem się uda...chce w to wierzyć.

Girl25 W oczekiwaniu na cud... 6 grudnia 2014, 13:47

No i mam... Wynik insuliny to 13,7 przy normie 2,6-24,9. Powinnam zrobić krzywa-insulinowa? Czy ginekolog moze mi ją zlecić? Niby mieści się w normie ale czytałam ze nawet jak ktoś ma ponad 15 to może mieć insulinoodporność czyli jestem albo na cienkiej granicy albo też się już do tego zaliczam..

Kocia kociowy pamiętnik 6 grudnia 2014, 15:03

Czas pośpiewać Janis Jolin Cry baby - piosenka na dziś.

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 6 grudnia 2014, 15:39

29 tydzień <3
84 dni do porodu

Hoł, hoł, hoł !
Witaj, ostatni tygodniu ciąży z dwójką na przodzie :)

Wczoraj przesiedzieliśmy z moim M w przychodni dobre 3 h - miałam robiony test obciążenia glukozą.
Na całe szczęście mama była u siebie w gabinecie i to ona robiła mi pobrania.
Oczywiście skorzystałam z możliwości wciśnięcia cytryny do tego pieklenie słodkiego roztworu... no i okazało się, że się z nią trochę zagalopowałam. Mój M się śmiał, że wcisnęłam jej tyle, że mogłabym śmiało jeszcze posłodzić. Słodzenie glukozy. Ciekawe :P
Wynik tego badania jak i toxo i allleli będzie prawdopodobnie w poniedziałek.

Po powrocie do domu zaczęłam zgłębiać tajniki szydełkowania. Póki co idzie koślawo, ale coraz lepiej, w końcu coś załapałam. Zamówiłam włóczkę antyalergiczną dla niemowląt i mam zamiar z niej wydziergać kocyk dla małej :D Oglądałam też tutoriale z dziergania skarpetek i pięknych bucików... ale póki co to dla mnie wyższa szkoła jazdy. Przyznaję, że za szydełko złapałam też po zobaczeniu cudnych bucików jakie zrobiła ebrzozowska - także Kochana przyczyniasz się do mojego rozwoju ;)

Dzisiaj mój Mikołaj Michał zaskoczył mnie totalnie. Nie dość, że dostałam świetny kryminał do poczytania i zestaw kosmetyków do kąpieli, to wysprzątał całe mieszkanko.
Najgorsze jest to, że nie mam za bardzo jak mu się odwdzięczyć :/ nie przygotowałam się na Mikołajki. Zupełnie o nich zapomniałam :o

Ostatnio czytałam starsze pamiętniki dziewczyn, najbardziej interesowały mnie porody. Niestety nie pamiętam u kogo, ale natknęłam się na wzmiankę o tym, że przygotowała się do hipnoporodu i fajnie sobie poradziła.
Zaczęłam szperać.
I okazuje się, że to całkiem fajna metoda - Polega na wprowadzeniu się w świadomy stan relaksu.
Można to zrobić za pomocą muzyki, czy nagrać służących specjalnie do relaksacji. Jedynym minusem jest to, że trzeba ćwiczyć.
Znalazłam na youtubie wypowiedzi położnych i obejrzałam kilka porodów, w których była wykorzystana właśnie metoda relaksacji. To nie jest tak, że traci się świadomość i nic nie boli, ale może boleć mniej. Te kobiety na każdym z tych filmów, wyglądały na mega skupione i szczęśliwe...
Też tak chce !
Dzisiaj robiłam sobie już sesje z tego co wyszperałam. O mały włos nie zasnęłam, czuję się bardzo fajnie :) :) :)
Polecam wam dziewczynki sobie poczytać o tej metodzie :D

A to szczęśliwa ja z moją Lili <3 Pozdrawiamy !!!

35257f5c49d1eea9med.jpg





Magic Niemożliwe 6 grudnia 2014, 17:23

http://m.hm.com/pl/product/57399?article=57399-A#mediaType=STILL_LIFE_FRONT
Dziś poszliśmy na zakupy :) Konrad chciał pare koszul kupić, a ja jakieś legginsy lub spodnie na obecny rozmiar mojej pupy ;) waga staneła w miejscu :) ale czy to ważne?? ;) grunt, że moja córeczka jest zdrowa i nieźle mnie.kopie ;) na zakupach gapilam się na podskakujący brzuch i ten głupkowaty uśmiech ma twarzy ;)) ludzie patrzyli na mnie jak na wariatke ;) byliśmy w H&Mie i myślałam, że chociaż tu będzie dział dla ciężarnych ale byłam rozczarowana. Nie było. Pojechaliśmy na piętro a tam... dział dziecięcy a jakie ubranka :) poleciałam tam gdzie królował róż :) ale mój mąż powalił mnie na kolana :) i znalazł :)ten link u górny. Pisze z telefonu więc nie moge normalnie dodawać zdjęć ani linków ;) piękna bluza :) zakochałam się w moim dziecku i bardzo się zaskoczyłam... tak sama siebie zaskoczyłam :) pokochałam ją jak nigdy dotąd :) nie moge się doczekać tego spotkania z Lilka :* a tu tyyyyyle jeszcze czasu :)) minie bardzo szybko bo idą święta, będziemy skupieni na przygotowaniach :) a po świętach... szał zakupów!!!! Już nie moge się doczekać tego szaleństwa! :D w święta zrobie liste potrzebnych rzeczy :) poza tym musze uwzględnić rzeczy jakie już mamy :)) ajj chyba zaczyna mi się baby boom ;))
Moja kochana malutka dziewczynka :* bardzo Cię kochamy i czekamy na kolejne spotkanie :*
Pozostało 27 dni do naszego kolejnego spotkania :* potwierdzimy czy nadal jesteś naszą księżniczką :*

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)