Prawie tydzień mnie nie było! Gdzie ten czas uciekł?
Wpadałam tylko zajrzeć do Was i wpisać dane w wykres...
Mikołajki w pracy, 300 dzieciaków dziennie. W niedzielę chodziłam do tyłu już a mój uśmiech przy zabawach był tak wymuszony że aż mi głupio...
Bilans mikołajek to 6 siniaków i 2 guzy (bieganie z dziećmi między stolikami...)
Co do starań. Raz mam wzloty- wierząc że się udało a potem każdy spadek temperatury (jak dzisiaj) jest czarną rozpaczą.
A przecież nie tak dawno nie chciałam słyszeć o dziecku...
Jeszcze kilka dni, jeśli 12 nie przyjdzie @ to robię test.
Trzymam za Was kciuki dziewczyny i dziękuję kochane za wsparcie! :*
przeciez ja musze jakos normalnie funkcjonowac....a odkad mam ten profil-to przesiaduje tu wiekszosc czasu. Tyle roznych rzeczy mam do zrobienia a nakrecam sie na tej stronie- zapewne niepotrzebnie
Piersi mam jakies wrazliwsze- tylko, ze to zapewne wytwor mojej wyobrazni. Ale nawet jak teraz sie nie uda to jestem pewna, ze sie w koncu uda a tym bardziej jak sie za to wzielam, tzn. ta temperatura codziennie i obserwacja samej siebie...Kiedys jak sie staralismy to tak na lajta bedzie to bedzie-nie bedzie to tez nie jest zle...ale teraz..........to juz nie ma przelewek
Niech ten czas leci jeszcze szybciej i niech ta zielona kropka sie pokazuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2014, 09:58
18dc OF znow mi wyznaczyl przerywana kreska owulacje na 13
jest jakiś punkt odniesienia :)chociaż temperatura poszla w górę
)
Temperatura się utrzymuje... Czy to ciaza? Tylko wtedy oznaczałoby ze lekarz się pomylił... W sumie i tak byłam tam w dzień skoku czyli już po owulacji. Teraz mi trochę ciąża nie pasuje bo zmieniam właśnie prace od stycznia ide gdzie indziej i niby od razu mam umowę o pracę ale tylko na 3 miesiące a pozniej juz normalnie na dłużej
Co u nas słychać?
W ubiegły czwartek nasz Gluś miał ok 360g wagi wg USG. Rośnie zatem i daje mamusi znaki swojej obecności zawsze wtedy kiedy za długo siedzi, odpoczywa albo ma zamiar zasnąć.
Kiedy mówię rzadko daje o sobie znać, może już coś słyszy i z ciekawości nieruchomieje
?
Bóle głowy zdarzają mi się rzadziej. Za to moje chore od urodzenia stawy biodrowe dają mocno o sobie znać. W końcu mam więcej kilogramów do noszenia a stawy tego nie lubią. W niedzielę po zakupach aż płakałam. Muszę się zatem mocno oszczędzać.
Znalazłam sposób na wygodniejsze spanie. Pod głowę pakuję dwie poduszki, pod klatkę piersiową jedną a między nogi też taką większą. W ten sposób udaje mi się przesypiać na lewym boku.
Zbieram ciuszki dla naszego Glusia, który wg moich przeczuć i lekarzy, jest chłopcem:)
A jak cieszy się Luby:) Że widać trzecią nogę, że taaaaki dłuuugi po kolanaaaa! AAAAA!
Ale wczoraj mnie zasmucił. Jakoś uderza ze mną w dyskusje, które w tym stanie nie są mi do niczego potrzebne. Niby nastroje mam całkiem całkiem fajny a o łzy u mnie nie trudno.
O! A jak porody w TV obejrzę to płaczę 
Brzuch rośnie, cycki pękają a reszta na razie w normie.
Wczoraj mąż wrócił strasznie zły z pracy...trochę pogadaliśmy i oglądneliśmy film. Wieczorem nie miał ochoty na serduszkowanie. Potem zmienił zdanie ale na początku zrobiło mi się przykro, że po pozytywnym teście, gdy mamy największe szanse to on nie ma ochoty.. ale to była chwilowa myśl 
Dziś pobudka o 5.. przez to mam spadek w tempkach na wykresie bo mierzona godzinę, przed czasem. Mój mąż jest przeziębiony i miał straszny kaszel...zrobiłam mu polopirynę i melisę z szałwią. Po tym usneliśmy i obudziliśmy się dopiero o 9. Kurcze mam jakieś dziwne przeczucie, że w grudniu się uda...
Dziś bolą mnie jakby plecy, albo oba jajniki...dziwny ból. Mam całą masę prania i sprzątania.... to odwróci moje myśli od ciąży 
W nocy doskwierał mi pęcherz...do 1 kołtuniłam się w łózku, potem na szczęście udało mi się zasnąć. Rano o 6 na termometrze 37,3...no to pięknie-sobie pomyślałam- choram. Do pracy pójść musiałam, bo i tak sporo n-l chorych, a ja mam dużo na głowie i się nie wyrobię jak wpadnie mi teraz L4. Przed początkiem pierwszej lekcji temp. już tylko 36,6 więc normalnie. Leki juz zakupione (C, urofuragin, żurawina, cytryny itd.) będę znowu się poić jak wrócę z pracy. teraz mam okienko i leniuchuje u rodziców.
Zaintrygowały mnie moje wrażliwe sutki...wczoraj przy dotknięciu lekko mnie bolały, ale myślałam, że sobie wymyślam. Jednak dzisiaj jestem pewna, że są tkliwe. Jest to jeden z objawów, który towarzyszył mi w obu ciążach. I ten drobny objaw sprawia, że boję się brać leki na pęcherz
Że też kurwa musiałam zachorować teraz!
Zdenerwowalam sie dzis bardzo mocno. Poniewaz nadal nie dostalam wynikow badan, zadzwonilismy do tego laboratorium i zapytalismy o co chodzi... Oczywiscie odebrala ta sama Pani, ktora nas poinformowala, ze wyniki beda "dzis lub jutro". Pani sprawdzila w komputerze, po czym stwierdzila, ze sa juz prawie wszystkie wyniki oprocz AMH (za ktore placilam osobno z wlasnej kieszeni i ktore jest na odrebnym swistku papieru...) i ze te, ktore sa juz, zostaly wyslane juz do lekarza. Pani nas tez poinformowala, ze ja wyniki dostane dopiero za jakies 2 tygodnie jak przyjdzie do nich AMH, poniewaz procedura kaze im czekac z wysylka wynikow az beda wszystkie wyniki. To ja sie pytam czemu nas poinformowala, ze wyniki beda "dzis lub jutro"? Potem, pytam sie dlaczego nie moge otrzymac informacji o moim stanie zdrowia, skoro lekarz je otrzymal. Poza tym, w jaki sposob lekarz ma zinterpretowac wyniki, skoro ani on ani laboratorium nie zapytalo, w ktorym dniu cyklu jestem? Ostatnie moje pytanie - skoro za AMH placilam prywatnie, dlaczego nie zostalo to potraktowane osobno - moglam sie wybrac 5 dni pozniej zrobic to badanie, wtedy znalabym wyniki calej reszty hormonow duzo wczesniej.
Co na to Pani? Pani odlozyla sluchawke...
Cwicze sie w cierpliwosci, przyda sie jak juz zajde w te ciaze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 grudnia 2014, 13:19
31 tydzien 
68 dni do porodu
+8,5 kg
.......
Hej ,hej ... dawno mnie tu niebylo ,ale mój humor ostatnio jest do BANI ;(
Wszystko mnie drażni ,denerwuje, jestem placzliwa i nieda się ze mną wytrzymać... Mąż na szczęście daje radę uspokaja mnie ...
Nie mogę uwerzyc ,że jeszcze tak mało czasu zostało aby tytułu nasza córeczkę 
Wkońcu się zdecydowaliśmy i będzie Kornelia
;***
Prawie wszystko gotowe lozeczko złożymy w styczniu ,torbę będę pakować też w styczniu... w połowie Grudnia zacznę prac i prasowac:)
16 wizyta i znowu zobaczymy się z nasza malutka 
Tu byliśmy w 30 tyg

A tu terazniejsze w 31 

Tak rosniemy i rosniemy:)
no to dzień chociaż się nie zapowiadał dobrze bo nie mogłam wstać z łóżka a jednak
jakoś mąż mnie zmobilizował żebym wcześniej wstała co zrobiłam z ciężkim sercem i .... poszłam na fitness! hehe mój debiut od dłuższego czasu. Aż się boje jutrzejszych zakwasów
ale najlepsze z tego wszystkiego jest teraz mega przypływ energii - podoba mi się to uczucie i to bardzo! 
No i to dziś jest ten wielki dzień. Ha myślałam, że nie zasnę a spałam jak niemowlę. Myślałam, że mi żołądek ściśnie a tu niespodzianka bo jestem spokojna. Jakoś mam przeczucie, że teraz się uda. Poprzedni raz nauczył mnie pokory, że nie ma tak jak ja chcę. Że nie nakrzyczę na blastusie, że ma się implantować bo ja tak chcę. Pomimo medykalizacji to nadal jest cud. Cud połączenia dwóch malutkich komórek, mojej i mojego K. tak aby stworzyć małego zupełnie nowego człowieczka. Jakiś spokój jest we mnie, taki pierwotny spokój.... jakbym jednoczyła się z żeńskim pierwiastkiem natury 
Ha! Prośby podziałały!
Ok. 8.45 odeszły wody.
9dc od jutra zaczynam robic testy ovulacyjne moj maz chory;( hehe ale moze bedzie chcial sie troszeczke poprzytulac??? Mialam robic w tym miesiacu monitoring, ale odkladam go na nastepny miesiac.
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2014, 19:14
No to pierwszy raz na fioletowo
Niesamowite, wciąż trudno mi uwierzyć.
A było to tak:
Staraliśmy się o maluszka od prawie 2 lat, wyniki badań dobre, jesteśmy zdrowi. Na OF od roku, dzień zaczynałam z termometrem w...ustach
Jeden, drugi ginekolog...wszystko ok. W końcu we wrześniu HSG - udrożniono lewy jajowód, prawy drożny. Do tego w 7 dpo progesteron około 6 czyli niski. Zalecenie ginekologa nr 3 - duphaston i starania. I tak też było. Pierwszy cykl z duphastonem - piękny wykres, objawy ciąży jak z obrazka ale beta hcg negatywna. Dupek mnie oszukał. Powiedziałam sobie - na drugi raz nie dam się tak zrobić. Więc teraz drugi cykl po hsg i drugi z dupkiem - owulacja 14-15 dc nie wiem, z którego jajnika (brak monitoringu) ale obstawiam ten nieszczęsny lewy
No i duphaston. W sumie poza zwiększoną ilością śluzu, tkliwymi piersiami tuż po owulacji 10 dni dupka zleciało zadziwiająco spokojnie. Aczkolwiek zauważyłam, że nie mam swoich typowych bólów brzucha jak przed @ (były w znacznie mniejszym nasileniu) ale oczywiście zrzuciłam to na duphaston - wiadomo. Po odstawieniu dupka piersi raz bolały raz nie, pojawiły się w nich lekkie ukłucia ale myślałam, że sobie wkręcam. Dzień przed planowaną @ zauważyłam trochę zwiększoną wrażliwość na zapachy, w dniu @ dziwne kłucia w dole brzucha (mam do tej pory), bóle krzyża i piersi. Kolejnego dnia temperatura spadła, zaczął mnie boleć brzuch jak na okres i pomyślałam, że to tyle, koniec cyklu. Jednak na drugi dzień temperatura wrosła i oto jestem 4 tyg 1 dzień i beta hcg 104
Badałam też progesteron i jest 23 ng/ml (I trym 16.4-49) więc chyba nie będę brała znów duphastonu. Umówiłam się do ginekologa na 19.12, trochę wcześniej ale przerwa świąteczna itp a nie chciałam czekać do Nowego Roku. Wg OF termin mam na 17.08.2015 czyli kilka dni przed moimi 29 urodzinami.
Lepiej nie mogłam sobie tego wymarzyć
Intuicja trochę mnie zawiodła bo nie oczekiwałam po tym cyklu zbyt wiele ale jest niespodzianka!
Dupa blada. Skurcze się nie pokazują. O 21 podłącza oksytocynę.
Najnudniejszy poród na świecie. 12godzin bez żadnej akcji 
Wczoraj przyszła mnie odwiedzić mama małej wojowniczki urodzonej w 25 tygodniu. Maleństwo dzielnie walczy od 11 grudnia.
Niesamowita historia ale też straszna.
Ogólnie kobieta przyszła do swojego lekarza, który pracuje też tu w szpitalu, że boli ja kręgosłup ale ona ogólnie tak jak ja ma problemy z rwą kulszową więc lekarz po dobroci i znajomości wziął ja na konsultacje do szpitala. No i to miał być 1 dzień badań.
Później wyszło, że może ma cukrzycę ciążową więc warto zrobić krzywą. To ja zatrzymali na badania.
Na start dostała tak jak ja kroplówki z magnezem i wykonali wszelkie badania.
Posiew z moczu czysty jednak w zwykłym badaniu liczne bakterie.
No nie wiem czy to ma aż takie znaczenie. Mam tak w sumie cała ciążę. Też mam bakterie, brałam 2 antybiotyki i ostatnio też leki na pęcherz. Czy to ma związek? Nie wiem.
Jej ogólnie nic nie wyszło nie miała skurczy ani nic. Leżała już ponad tydzień i miała mieć zakładany pessar. Szyjka miała 3 cm ale ze względu na wiek i znajomość z lekarzem uznali, że lepiej założyć. Bo miała też w pierwszej ciąży też profilaktycznie. Jednak ona zaczęła lekko plamić, mówiła, że naprawdę bardzo znikomo ale po każdym badaniu. Więc w końcu uznali, że nie będą tam zaglądać kilka dni żeby się uspokoiło. W tym czasie brała 3 różne antybiotyki żeby wybić ewentualnie wszystko co może być z bakterii.
Plamienie ustało, miał być pessar i do domku, a nagle skurcze i poród. Znikąd. Bez wvzensiej szych objawów.
Jej córka to mała wojowniczka. Ona zresztą też. Codziennie ja odwiedza i patrzy jak rośnie.
Po calej rozmowie trzęsłam się jak galareta. Leżę i myślałam, że jak nie mam skurczy to jest lepiej, a to jednak może lawina pójść w każdej sekundzie. Nie ma żadnej gwarancji ani pewności, że będzie dobrze.
Tak bardzo współczuje tej kobiecie, a jednocześnie tak bardzo nie chce powtórzyć jej historii.
A co dzisiaj?
A więc tak. Wyszła mi ta infekcja pochwy. Od 3 dni dostaje nystatyne dopochwowo i dziś dołożono mi jeszcze antybiotyk doustny. Gdyby tej infekcji nie było to pewnie dziś lub jutro by mi zakładali pessar ale, że gówno wyszło to jest dupa, trzeba to najpierw wyleczyć. Ile to będzie trwało? Nie wiem, ale później chyba znowu wymazy i pewnie tydzień czekania na wynik.
No i dziwna sytuacja. Oni w kartę na przyjęciu wpisali mi, że szyjka ma 2,8 cm.
A ja mówię, że ja mam usg że mam 1,8 cm, a lekarz do mnie mówi, że liczy się ich usg i tak ma w karcie 😮 No to ja już kurwa nie wiem o co chodzi. Przecież nie mogła się różnić o 1 cm w 3 h. Czy ona była dłuższa kiedy badał mnie mój doktorek czy ktoś się jebnął na klawiaturze wpisując pomiar w szpitalu? Tego się nie dowiem. Wciąż szału nie ma.
Tak czy siak dziś ma 2,4 mm więc i tak według nich się skraca. A przecież leżę i mam tonę leków.
Pytają o dolegliwości. No niby nic mi nie jest, nie mam skurczy (ale mama małej wojowniczki też nie miała) więc zgłosiłam to co mam w sumie od początku ciąży co jakiś czas i uważałam, że to normalne. Czasami takie prądy mnie przechodzą przez szyjkę, że aż mnie podnosi, skręca. Wiem, że to szyjka bo miałam takie odczucia po hegarowaniu przy histero. Zatem lekarz zlecił ostatnie co może mi dać, a mianowicie atosiban.Kroplówka będzie szła 48h non stop. Nie wiem czy dobrze, że to już dają. Jakby się coś działo to nie ma więcej możliwości ale mam nadzieję, że lepiej to dać wczensiej niż za późno. Teraz mam rozjazd w mózgu. Czy dobrze zrobiłam, że to biorę czy może lepiej było to trzymać na gorszy okres? No ale lekarz podjął decyzję. Wierzę, że wie co robi.
Tej mamie maluszka też to podawali mimo, że nie miała skurczy ani skróconej szyjki.
No ale jej nie pomogło. Urodziła... Jejku tak cholernie się boję. Martwię się jak nie wiem co.
Moja żyła... Musi przetrwać. Moje dziecko musi ze mną zostać. Ja muszę być twarda.
Takze leżę. Sylwester oczywiście też spędzam w szpitalu 🎉🎊
Dzis 24+1
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 grudnia 2020, 12:17
Zbieram się od tygodnia żeby coś napisać... Nadzieja przepadła razem z @... A tak chciałam mężowi zrobić cudowny prezent na urodziny a ma je jutro. No ale niestety
Może uda się na moje urodziny w styczniu. Z jednej strony może dobrze, bo muszę rtg zęba zrobić i go wyleczyć a no i jezszce dostałam skerowanie na tomografie. Na rtg oprócz krzywego kręgosłupa wyszła jakaś torbiel czy coś na kości guzicznej, która boli od dawna.
Mikołajki minęły okropnie... Darłam się na wszystkich, nic mi nie pasowało a w efekcie nie odzywałam się do nikogo przez weekend. Przepłakałam prawie cały dzień.A miałam takie plany. Trudno -nie cofne czasu. Tak bardzo mi było smutno bez taty. Mogłam tylko zapalić znicz na jego grobie.
Wieczorem zabrałam się i pojechałam do swojej siostrzenicy( i chrześnicy) z prezentem od Mikołaja. Ta jej radość jest bezcenna gdy otwierała mini sklep.Słowa "ciociu dziękuję" są najpiękniejsze. A i jeszcze "kocham Cię ciociu".
Muszę przestać myśleć o dziecku. 2 miesiące nie byłam u swojgo ginekologa. Mówił żebym przyjechała za 2-3 miesiące. Sama nie wiem czy jechać. Może jeszcze ten miesiąc spróbujemy i w styczniu pojadę.
Jedyną rzeczą jaką chce to żeby ten pieprzony rok się skończył.
Dziś (najprawdopodobniej, zobaczymy czy tempka to jutro rano potwierdzi) owulka, a ja mam to w dupie. Nie mam zamiaru się spinać i starać organizować 'spontaniczny' seks. 4ty dzień z rzędu to nie jest już spontaniczne. Tym bardziej dla mojego męża, który nie ma takiego temperamentu jak ja.
w pracy temat ciąż zewsząd.
Bliska koleżanka z pracy powiedziała mi, że jest w ciąży. Zaliczyła wpadkę ze swoim facetem. Mieszkają razem już kilka dobrych miesięcy tylko nie mają ślubu, więc to nie taka zupełna wpadka, ale jednak 
To już ich 'drugie' dziecko..pierwszą wpadkę zaliczyli na wiosnę, ale niestety doszło do poronienia. Dzięki niemu ona się szybko pozbierała. Cieszę się, bo mam nadzieję, że ich związek się ułoży i nabierze nowego tempa. Oczywiście trochę zazdroszczę, że ja w podobnym okresie czasu nie zaciążyłam.
Zaczynają pojawiać się myśli, że może coś jest nie tak, że sie nie udaje.
Moja druga koleżanka z pracy również na wiosnę zaciążyła do czego teraz się przyznała, niestety również poroniła, starają się dalej. Widzę, że nie ma ciśnienia, podchodzi do tego na luzie, bo jak mówi "jak raz zaszła to znaczy że jest z nimi okej".
kolejna koleżanka zaczyna myśleć o drugim dziecku, ale jak mówi ostrożnie, bo jak zaczynali się starać to liczyła, że z pół roku to zajmie a tu ciach w drugim cyklu takie szczęście. Zaczęła opowiadać o koleżankach, które chodziły na monitoring i dzowniły do mężów, żeby się zerwali z pracy i przyjechali do domu, bo "w ciągu 6 godz będzie owulka".
paranoja.
nie chcę dołączyć do takiego grona. ale też nie chcę się poddawać, bo nie jestem słaba.
ehh:(((((((((
spadek formy u mnie
Nocne rzyganie ustało
Wydaję mi się, że schudłam bo wszystkie spodnie na mnie wiszą, a ciasne tylko w brzuszku
Myślę pozytywnie i wiem, że z Leonem wszystko w porządku ! Musi !
Dostał ksywę Leoncjo bądź Leonidas
Oczywiście rodzice i teściowie wymyślają nam tu imiona, bo przecież jakie byśmy nie wymyślili to źle, bo oni wiedzą lepiej
Zaczęła wracać mi energia życiowa. Na echo serca wyszła mi niedomykalność zastawki, ale podobno mam z tym żyć
Zresztą osłabienie powoli mija 
A tak się Leoncjo rozpycha u mamy 

Jutro 28 dzień, okres powinien sie pojawić. Z jednej strony widzę wszystkie symptomy i juz czuje że sie zaczyna ale z drugiej strony ciagle mam nadzieję, że moze tym razem się udało.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.