w ogole to chyba mam jakies lekkie zawroty glowy-chyba albo jub fiksuje hehhe
Zapomniałam dopisać, że chodzę do dietetyczki z powodu mojej nietolerancji pokarmowej. I tak po wyeliminowaniu nabiału i produktów zawierających TYRAMINĘ mam spokój z bólami głowy, które ciągnęły się miesiącami (niezliczone ilości leków). W ciągu ostatnich 2 miesięcy głowa bolała mnie dosłownie 2 razy i to właśnie po spożyciu nabiału.
Podczas ostatniej wizyty przyznałam się, że staramy się o dziecko i doktor kazała mi kupić tabletki/ proszek z korzenia rośliny MACA podobno świetnie reguluje pracę hormonów, a u mężczyzn poprawia jakość nasienia. Co śmieszne jest ona uważana za naturalną viagrę 
Podobno daje kobietom niezłego "kopa" przestajemy być senne, lepiej przechodzimy PMS, pomaga w anemii ze względu na dużą zawartość żelaza. Także ja dzisiaj/ jutro to wykupuję i będę też faszerowała tym męża. Pierwsze wyniki nasienia robi w przyszłym tygodniu, może po kolejnych będzie już widać jakiś wpływ tej rośliny 
Trudny dzień miał wczoraj, brzuch bolał od rana. Wieczorem doszła do tego kolka. I tak się męczyliśmy wszyscy w trojkę do 23.30. Wtedy w końcu zasnął... I... spał do 5:30, zjadł, beknął i spał dalej do 10
No tak to ja rozumiem 
No i pieknie 21 dc.
Temperatura regularnie spada ... czyli nici z ciąży.
A tak cghciałam zeby było bajkowo -- prezent pod choinkę test ciążowy - pozytywny.
Miotają mną złość, rozczarowanie, smutek , niemoc.
Nawet nie chce mi się nic pisać o mojej frustracji.
Nudności zniknęły. Zostały objawy @. Jutro pierwszy test ale nie oczekuje juz zbyt wiele od tego cyklu. Do @ 5 dni
Jak ten czas szybko leci 
Dziś pełen 14tc a wg. BBF zaczynamy 15tc
z dnia na dzień czas ucieka szybciej. Teraz głowę nam zaprząta remont nowego mieszkania do którego chcemy się wprowadzić pod koniec stycznia więc trzeba je jakoś zrobić by nadawało się na zamieszkanie
a póki co mamy ściany i okna
Ale jak to mówi mój kochany mąż "damy radę" - staram się w to wierzyć. I być w miarę spokojną bo "tylko spokój nas uratuje".
Ogólnie czujemy się dobrze chociaż od ndz walczymy z przeziębieniem. Póki co wygrywamy bo pozostał tylko katar. Mówią, że leczony trwa 7 dni a nieleczony tydzień no to ma jeszcze czas do ndz i niech spada.
Jutro dla nas jeden z ważnych dni. Idę odebrać wyniki badań genetycznych z krwi. Podejrzewam, że wizyta będzie wyglądała na zasadzie omówienia ich z panią genetyk i w zależności od tego co wyjdzie ustalenia dalszego planu. Jednak mocno wierzę w to, że skoro na USG w poradni genetycznej było OK i u mojego lekarza USG też było bardzo dobre to wyniki będą w porządku i, że to tylko formalność jutro pójść po nie i dowiedzieć się, że kolejna wizyta u nich dopiero na połówkowym, bo lekarz wcześniej coś napomknął, że na połówkowe też mnie tam dodatkowo wyśle. Będzie dobrze 
"Jezu ufam Tobie" <)))>< <)))>< <)))><
A tak po za tym to ciągle nie wiem czy brzuszek mi urósł czy to nadal moja naturalna oponka 
A o to My wg. BBF 15tc :

foto może być kiepskiej jakości bo telefonem 
PS: nie patrzcie na otoczenie bo foto na szybko w dużym lustrze a ono tylko w przedpokoju 
Mam nadzieję, że jutro napiszę tutaj same dobre wieści
Witojcie Mamuski;) totalnie poddalam sie chorobie. leze i kwicze... ciaze niestety znosze coraz gorzej. placze co chwile i to nie jest zwykle szlochanie tylko wuielka rozpacz z byle powodu ... bo np zamkneli sklep i nie zdarzylam kupic mandarynek... smieszne? nie wydaje mi sie.. Mojemu Ł. tez juz dziala to na nerwy do tego stopnia ze klocimy sie bez przerwy. Myslalam ,ze bedzie latwiej a teraz mam tylko nadzieje ze bedzie lepiej... Powodzenia.
Ktoś mi dzisiaj podmienił dziecko! Pewnie zapeszę i jutro znowu będzie jazda, ale co tam. Tymi dobrymi dniami też trzeba się cieszyć, a nie tylko przeżywać ciągle te złe. Po pięknie przespanej nocy i wszamaniu 150ml mleczka poszedł z babcią na spacer. Nie było ich 2 godziny. Po powrocie ciągle spał, aż mi było szkoda go rozbierać, więc wyciągnęłam tylko ręce i nogi z kombinezonu, zdjęłam czapkę i położyłam do łóżeczka. Pospał jeszcze prawie godzinę. Obudził się wołając mnie "ej!"
No to ej przyszłam, wyjęłam z łóżeczka, dostałam 5 ślicznych uśmiechów, dałam mleczko, porobiliśmy odciski stópek. Na rączki zabrakło już cierpliwości i zrobił się płaczliwy. Położyłam do łóżeczka na brzuszku bo to mu pomaga z refluksem i gazami. Pokręcił się trochę, włączyłam mu usypiacz (fajna aplikacja na Android- różne usypiające dzieci odgłosy plus możliwość nagrania swojego dźwięku), pogłaskałam po główce i... śpi! Sam zasnął.
Wow! Jaki cudny dzień! Lecę malować paznokcie 
Pyzol 4220g 

ŚMIECH NA SALI!!!
Cieszyłam się na dzisiejszą wizytę u kosmetyczki, chciałam zafundować sobie coś o czym marzyłam od dawna, depilację laserową całego mojego zarośniętego ciała. Już dawno odłożyłam sobie na ten cel kase.
No i nie da rady, muszę mieć zaświadczenie od lekarza że pozwala mi na ten zabieg, i jesli lekarz wyrazi zgodę mogą mi go przeprowadzić ale na moje ryzyko. A ryzyko to np. poparzenie, blizny itd.
bla bla bla bla bla... wszystko źle, za co sie nie zabiorę wszystko musi skończyć się porażką, już się powoli przyzwyczajam. Nie lubię o sobie mówić "pechowiec" czy "nieudacznik" bo uważam że w ten sposób ludzie sami ściągają na siebie nieszczęście, ale tak się właśnie ostatnio czuje - jak dziecko nieszczęścia.
Pociesza mnie to że kij ma zawsze dwa końce, a po nocy zawsze wychodzi słońce. Niechcący mi się zrymowało.
Skoro dziś jest tak źle to za jakiś czas na pewno będzie lepiej. Bo nie wierzę że do końca życia będę takim pechowcem. To jest fizycznie niemożliwe. Chyba że pożyję jeszcze kilka dni to wtedy tak.
Szczęście i pech to są okresy przejściowe jak pory roku. Nigdy nie jest tak że zawsze jest lato, albo przez cały czas zima, a przynajmniej nie w Polsce 
Kiedyś podczas ciężkiej harówy w pracy w Niemczech moja mama wymyśliła mi sposób jak moge przestać myśleć o bólu i zmęczeniu. Powiedziała: "Policz sobie ile już zarobiłaś i co sobie za to kupisz". No i się zaczeło, uruchomiłam kalkulator w głowie, zaczełam przeliczać godziny, zarobione marki, potem marki przeliczałam na złotówki. I dzień mi schodził dużo lżej.
Teraz wymyśliłam mi i mojemu M metodę na czekanie. A mianowicie będziemy kochać nasze dziecko tyle razy mocniej niż rodzice z "pierwszego strzału" ile miesięcy dłużej będziemy musieli czekać. Czyli jeśli już czekamy 18 miesięcy to będziemy nasze dziecko kochać osiemnaście razy mocniej niż przeciętny rodzic, osiemnaście razy bardziej będziemy je rozpieszczać, będzie osiemnaście razy śliczniejsze, mądrzejsze, cudowniejsze
jeśli będziemy czekać 30 miesięcy to nasze dziecko będziemy kochać 30 razy mocniej. Im dłużej tym bardziej. Już wiem że moje dziecko wyrośnie na nieznośnego egoistę, bo będę je tak rozpieszczać że nawet dziadkowie nie będa potrzebni do rozpieszczania. Będę na każdym kroku wmawiać mu że jest największym cudem świata 
Wdrażając w życie taką filozofię mogę czekać nawet 200 miesięcy bo z każdym dniem licznik naszej miłości wybija kolejny ton ......
W poniedziałek miałam nockę. Myślałam, że dam radę, ale postanowiłam, że po USG idę na L4. Mam gdzieś to co inni o mnie pomyślą.
Dzisiaj kolejna nocka. Nie wiem, czy sobie poradzę. Muszę to przetrwać.
Skreci mnie za chwile... Wg ovu dziś powinnam dostać @... Jutro 15dpo, myślicie ze mogę już robić test?
A było to tak:
O ciąży dowiedziałam się 26 stycznia 2014, pamietam jak dziś, że spacerowałam z psem i z łzami w oczach próbowałam dodzwonić się do męża, ktory w tym czasie był na ściance wspinaczkowej. Och, co to była za radość, na drugi dzień beta, wynik 119
i ginekolog - "nie widac pęcherzyka", ale to nic bo ciąża wczesna. Moja radość nie trwała długo po 3 dniach zaczęłam plamić a ból piersi w momencie ustał (wiedziałam co jest grane, ale mimo wszystko walczylam). Pojechałam na IP, pecharzyka nadal nie bylo widac, ale beta swidczyla o ciazy wiec dostalam duphaston na podtrzymanie i mialam lezec w domu. Po 5 dniach pojechalam na wizyte i dostalam nadzieje - JEST PECHERZYK w ciagu 5 dni urósł sporo wiec jest szansa ze bedzie ok. Niestety kolejny tydzien plamiłam mimo brania duphastonu, tel do gina - kazał natychmiast przyjechac, na usg okazalo sie ze pecherzyk zmalał i nie ma zarodka a powinien być
Szpital, czyszczenie macicy i tak 19 lutego 2014 zakończono moją ciąże 
Na wypisie informacja - NIEPRAWIDŁOWE JAJO PŁODOWE.
Ja jednak jestem nienormalna i mam jakieś skłonności masochistyczne! Na piątek zaplanowana beta, ale dziś po drodze z pracy kupiłam domowy test i chyba zrobię go jutro. To będzie 14 dzień po inseminacji, aczkolwiek dopiero 27dc gdzie moje cykle prawie zawsze mają 30 dni.
Nie wiem czy dobrze robię ale po prostu już mi odbija!
Będzie wóz albo przewóz- albo piękne święta albo te ze łzami w oczach po raz kolejny...
Mówili nic sie nie stresuj, po czyszczeniu szybko sie zachodzi...
Myślałam więc, że dwa, trzy miesiące i znów będe w ciąży, no niestety zamiast tego rozregulował mi się cykl a bogato. Nigdy nie miałam jakiś super regularnych (w granicach 30-33 dni) ale teraz to jest meksyk, mam cykle miedzy 30 a 38 dni. Do tego w wakacje przytrafił mi sie cykl 49 dniowy -okazało się, że mam torbiel na jajniku, gdzie nigdy nie miałam takich problemów. Na szczęście po antybiotykach i czopkach torbiel się wchłonęła. Teraz obecnie jest moj 51 dzień cyklu i @ nie widać ponoć miałam cykl bezowulacyjny, próbowałam wywołać @ luteiną (brałam 4 dni po 3 razy dziennie) ale nadal @ nie ma, a odstawiłam ją 7 dni temu.
. . . NOWY LEKARZ NOWA NADZIEJA . . .
Dużo osób polecało mi ginekologa, który co prawda pracuje w klinice niepłodności, ale tu nie o klinikę chodzi a o jego doświadczenie i podejście do pacjenta.
Zrobiliśmy z mężem na własną ręke badanie nasienia - wyniki marne, więc potrzebny androlog, a najlepiej gdyby to był Ginekolog - androlog i bach - wspomniany wyżej lekarz ma te dwie specjalizacje, szybki telefon i wizyta po miesiacu czekania.
Lekarz bardzo fajny, z ogromną wiedzą i co sie okazuje wyniki męża nie najgorsze, ale też super nie są, z racji że faszeruje go salfazinem i L-karnityną to ma tak zostać i w styczniu powtórka badania nasienia. Ja dostałam skierowanie do endokrynologa bo mam tsh 2,980 (obecnie jestem na euthyroxie) mam tez pić INOFEM saszetki na regulacje cykli i poprawę owulacji, oraz i tu mi szczena opadła okazało się że mój pieprzyk( który mam od lat na pipce) nie jest pieprzykiem tylko małą brodawką - mówił że w styczniu musimy się tym zająć bo trzeba się tego pozbyć, gdyż prawdopodobnie jest to wirus HPV. Wiec na wizycie 20 stycznia da mi naiary do lekarki, która usunie m to laserowo
masakra jakaś.
Oczywiście miałam cykl bezowulacyjny więc bujam się juz 51 dzień i @ nadal nie ma. a myślałam że bede mogła testować na święta 
Dziś dzień był okropny
. Jestem wymęczona- cały czas bym spała, boli mnie głowa od paru dni, nic mi się nie chce. Ogólnie rozbity dzień. A na dodadek dziś trochę sprzątałam w domu nic wielkiego ale zaczął boleć mnie dziwnie brzuch po lewej stronie. hmmm taki rwący ból w dół. Jak się położyłam to przeszło i nie wiem co to było. Martwię się wizyta u lekarza dopiero za tydzień. Oh, żeby już było po 12 tygodniu to będę spokojniejsza a to dopiero 8 tydzień się zaczyna jutro.
Załamka, jednak nie było owulacji. To co widział facet od usg to nie było tworzące się ciałko żółte tylko początek pieprzonej luteinizacji pęcherzyka!!! ryczałam całą drogę do domu w tramwaju:( Boję się że w ogóle nigdy się nie uda:(((((
10dc mmm jakis chumor mam dobry z tego wszystkiego zapomnialam zrobic testu, a teraz jestem w pracy moze jak wroce? Nie nastwawiam sie w tym miesiacu na ciaze juz mi sie tak nie spieszy. Chce sie cieszyc tymi swietami z mezem pic winko przy choince i oberzec wszystkie filmy swiateczne:))) relax na calego. W nastepnym roku mislimy zrobic monitiring cyklu, a potem inseminacje. Wiec nie mam presji. Moze czas troszeczke o siebie zadbac??? Jak tam dziewczyny swiateczne zakupy zrobione?????
dawno nie pisałam ale mam masę obowiązków
dziś mam kiepski dzień nawet bardzo nerwowa jestem jak cholera ale cóż wyspie się i mi przejdzie i ta owulacja dziwna jakaś.....
Ciąża stracona w 10 t
serce przestało bić. Myslalam, że to nie będę ja, niestety dołączyłam do dość pokaźnej statystyki.
Zaczynamy walke od nowa po następnej miesiączce.
Wczoraj zabieg łyżeczkowania, bo zarodek nie chciał wyjść po lekach. Dwa dni w szpitalu i w końcu dom. Tak bardzo chciałam tu wrócić, nienawidzę leżeć w szpitalu, doskwiera wtedy wielka samotność. Ale dziś jak się obudziłam poczułam znowu pustkę, bo tyle rzeczy musze poprzestawiać, pozmieniać, pochować. Herbaty, których nie można w ciazy wyłożyć z powrotem na półkę. E-booki o ciazy usunąć. Serum na piersi przeciwko rozstępom zabrać z oczu. Na szczęście nie kupiłam żadnych ubran, chociaż brzuch był już wystajacy, ale legginsy dawały rade. Kocyk i buciki, prezent od przyjaciółki tez schowałam gleboko do szafy. Poranna duza kawa wraca do łaski. I herbata z ziołami o. Klimuszko, które zawsze pomagały. Aplikacja ovufriend zamiast strona bellybestfriend. Ponowne śledzenie cyklu i wpisywanie danych. A na forum zamiast wątku o sierpniowych mamusiach, wątki "poronienie". Bo temat nowy, świeży i nic nie wiem. W pracy na usg nie pójdę podglądać zarodka tylko czy pecherzyk w jajniku rośnie.
Smutno mi dzisiaj, chociaż naprawdę myslalam ze łatwo to przeszłam. Po prostu tak bardzo nie chciałam zaczynać od nowa. Leki, klinika, załatwianie wolnego, zastrzyki, liczenie dni i godziny, czekanie na dzień testowania, kasa. Nie bolałoby tak, gdybyśmy nie mieli problemu z zajściem. A tu 1 ciaza po ponad 2 latach i stracona. A my coraz młodsi nie jesteśmy. Bardzo bym chciała mieć chociaż jedno dziecko przed 30, najlepiej dwa, mieć już pelna rodzinę. Chociaz nie twierdzę, że rodzina z jednym jest niepelna, to są tylko moje marzenia.
Teraz oby tylko okres wrocil, owulacja na lekach była ładna i działamy dalej, bo co nam pozostało.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.