.


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 marca 2013, 11:12

Małpa już sobie poszła, (o jak dobrze:) ) Zaczynamy marcowe starania z mężem :)
Zakupiłam witaminki, podobno najlepsze na rynku dla osób planujących :"Pharmaton Matruelle"

Składniki odżywcze:
kwasy omega - 3 (DHA i EPA)

Witaminy:
C, B3, E, B6, B1, B2, B12, D, Kwas foliowy, Prowitamina A, Biotyna, e
Składniki mineralne:
Żelazo, Cynk, magnez, miedź, jod, selen, molibden i chrom

Zażywam również olej nasion wiesiołka, bromergon na prolaktynę no i po owulacji dojdzie duphaston.

Czekam na efekty... :):)

Jestem mega pozytywnie nastawiona, choć chwilami nachodzą mnie myśli, że jest jakiś większy problem u mnie czy u męża...;/

karotka00 ..Druga radość.. 8 marca 2013, 08:03

No i po wizycie. W ciąży nie jestem :(, ale poza tym wszystko cacy,jajniki,macica,no po prostu prima. Coś mówił,że może to od stresu..może i tak,ale mam tego stresu tyle co zawsze,więc nie wiem. No i teraz najlepsze: mam czekać DO KWIETNIA!!,czy się @ zjawi.Jak nie,to dopiero wtedy on mi da jakieś leki. NO kur......!!!!! Bo Niemcy tak mają,oni robią wszystko,żeby jak najmniej ingerować medykamentami w organizm człowieka.To chwalebne,ale w moim stanie psychicznym....grrrr!!! Ale cóż mi pozostaje? W razie czego,po świętach mam się zgłosić do niego.Zobaczymy.. Mam nadzieję,że małpa zawita niebawem,bo mam już dość,a poza tym robię się coraz bardziej nieznośna.

karotka00 ..Druga radość.. 7 marca 2013, 16:06

Miałam nie pisać do jutra,ale nie wytrzymałam :P Strasznie się denerwuję jutrzejszą wizytą,co najmniej jakbym miała rodzić albo trzymać kleszczami główną zastawkę aorty podczas operacji....;/ Mama mnie jeszcze postraszyła wczoraj,że jakieś mięśniaki na macicy czy co tam...Oczywiście ona nic nie wie o tym,że się staramy,bo by mnie zabiła. A tak,w razie czego,postawię ją przed faktem dokonanym. :D Zresztą cała moja rodzina jest przeciwko drugiemu dziecku,ale już dawno postanowiłam,że to moje życie i pokieruje nim tak jak ja chcę,a nie tak,jak niektórzy tego po mnie oczekują.Nawet jeśli wybiorę źle,niesłusznie..to jednak wciąż będzie MÓJ wybór i co najwyżej będę mogła komuś przyznać rację...Przy owacjach pt."A nie mówiłam?". Ale nie chcę o tym teraz myśleć..Na okres kompletnie się nie zapowiada..Więc musi mi wystarczyć cierpliwości do jutra do 8.30 rano. :D

jestem załamana :(((((((( wczoraj robiłam test popołudniu wyszły dwie kreski (jedna była bladziutka ale była!!!) a dziś rano kupiła test płytkowy i jedna krecha :(((((((((((
o co chodzi??????????

I niestety ta wredna @ :(
W związku z tym przyszło mi do głowy kupić castagnusa ale po chwili namysłu doszłam do wniosku że chyba jednak to będzie przesada.
I tak łykam już witaminę E, magnez, kwas foliowy, olej z wiesiołka, hormeel.
No i piję mieszankę ziół nr 3.
Zapomniałabym o najważniejszym! Jest jeszcze oczywiście Duphaston.
I to powinno wystarczyć.
I chyba dzisiaj umówię się na badanie drożności jajowodów. Jak szaleć to szaleć :)

Im blizej owulacji tym bardziej sie denerwuje i mysle co zrobic, zeby wkoncu sie udalo, zeby znow nie byl to cykl stracony. Caly dzien mysle o drugim bobasku chyba niedlugo zwariuje, mezczyzni maja stalowe nerwy albo poprostu moj takie ma, totalnie wyluzowany twierdzi ze pomalu napewno sie uda. Raz sie udalo odrazu to i tym razem musi sie udac tyle, ze to 8 cykl i jak ciazy nie bylo tak nie ma ;/ Moze to jest glupie ale przypomnialam sobie w jakiej pozycji zrobilismy nasza coreczke i mysle zeby teraz tez wyprobowac a noz sie uda. Aj aj teraz to chyba tylko rozmowa z psychologiem by sie przydala a moze bagatelizuje to wszystko moze 8 miesiecy to nie jest duzo...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2013, 19:11

rosa123 Czekam ........ 7 marca 2013, 19:31

I zaczynamy od początku :P

a tak w ogole to dni mi sie ciagna w nieskonczonosc. W pracy taka nuda a poza tym nic mi sie nie chce. Po pracy tez mi sie nie chce, na nic nie moge sie zmobilizowac.
niech mina te 3 miesicae jak najszybciej, zabym sie mogla zaczac juz cieszyc ta ciaza ehhh

Ja pierdzielę!!!! Wczoraj pani dr odwołała wizytę/ przełożyła na następny tydzień " z przyczyn od niej niezależnych", a już myślałam, że sprawę z L4 będę miała załatwioną:(
dziś dla uzupełnienia mej złej passy , gdy wracałam do domu od koleżanki , nagle w czasie jazdy zgasło mi auto!!!! dobrze, że w miarę ogarnięta jestem i udało mi się zjechać na pobocze, bo inaczej stałabym na zakręcie ( dodam, że w czasie gdy czekałam na pomoc przejechały obok mnie dwa radiowozy i nawet nie zatrzymali się by zapytać czy pomóc!!!!).Pomimo interwencji teścia auto odmówiło współpracy- nie wiadomo co tam padło, ale kolejny wydatek się szykuje ( oprócz przeglądu i ubezpieczenia w tym miesiącu!!!!) Wysiadłam z tego martwego auta "przyciągniętego" na linie pod dom, ruszyłam z impetem do drzwi - a tu niespodzianka, dom nie chce mnie wpuścić, drzwi się zatrzasnęły, super, a klucze zostały w domu, domofon oczywiście nie działał, więc czekałam aż ktoś łaskawie odbierze telefon domowy, albo inny lokator będzie wychodził.....
Starałam się nie denerwować, bo przecież nie miałam wpływu na to co się działo, ale i tak po jakimś czasie moje dzieciątko odczuło ten stres bo odreagowało sobie kopaniem gdzie popadnie po moim brzuchu- i uwierzcie mi , że to nie było takie samo kopanie jak po obudzeniu się, czy wieczorem gdy się gimnastykuje i smyra. To było coś, jakby chciało się wydostać ze strachu.....



:) dzięki za wsparcie:) tak, wyciszyłam się już, ale małe fika dalej jak szalone, wypiłam meliskę i teraz idę pod ciepły prysznic, może to i mnie , i maleństwo trochę roluźni...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 marca 2013, 20:46

Witam się

cieszę sie że istnieje coś takiego jak pamiętnik bo można przelać swoje myśli, to co sie czuje a ciężkie jest to wszystko do opisania, to co czuje wiedzą też najlepiej kobiety, które staraja się o dziecko o to upragnione szczęście. Zagadka którą nigdy sie nie pojmie jak to jest i od czego to tak naprawdę zależy że jednym parom udaje się od razu a inne muszą tyle czekać. czuje że moje zycie jest takie puste i czuje się taka wypalona wewnętrznie :(
Niby mam ten staz, ale to nie jest to, brakuje mi mojego małego szczęścia.
Kolejny cykl się nie udał. Wczorajn zaczełam plamić a dzisiaj @ na dobre się rozkręciła.
Wczoraj myślałam że się na tym stażu popłacze. Dobrze że siedze blisko okna odwróciłam głowę szybko otarłam łzy i starałam się jakoś zebrać w garść ale było cięzko.
Pustka i ból nie do opisania. Nikt nie wie co tak naprawdę czułam. Nawet zioła o. sroki jak na razie nie pomogły :/ tracę już wiare i nadzieje na to że kiedykolwiek zajdę w ciążę.
Mąż wybiera się we wt z wynikami do lekarza, zobaczymy co lekarz powie. W najgorszym wypadku trzeba będzie podjąc leczenie a to też na pewno potrwa.

Niesłychane ile kobieta musi znieść i przecierpieć aby doczekac się tych dwóch kresek na teście. Myślałam że będzie prezent na 26 urodziny ale mogę zapomnieć. Niestety los nie jest dla mnie aż tak łaskawy. Wszystko się nałożyło i skomplikowało.
Wegetuje z dnia na dzień, moje życie jest puste i takie bez sensu.
Gdybym wiedziała co mnie będzie czekac inaczej wtedy pokierowałabym swoim życiem.
Inaczej pewnie rzeczy, ułożyła io rozplanowała.
Niestety już jest za późno. Kiedy doczekam, cudu i czy w ogóle doczekam, to się dopiero okaże. Tracę już wiarę i nadzieje na wszystko :(

dunia1287 Będzie co ma być. 7 marca 2013, 21:27

Ja też głównie chodziłam do gina ze względu na nieregularne cykle.Dwaj lekarze tylko hormony we mnie ładowali.Wkurzyłam się,bo przestaniu leczenie problem od razu powrócił.Zmieniłam lekarza-ten od razu wysłał mnie do szpitala,aby zrobić wszystkie badania.No i wyszło,że mam PCO.Nigdy o tym nie słyszałam.Zaczęłam czytać o tym na necie i byłam przerażona tym co przeczytałam! No i się zaczęło.Co miesiąc USG, inne leki lub inne dawkowanie i tak przez rok.Znowu zmieniłam lekarza.Ten wprowadził inne leki i od razu skierował na HSG ( w lipcu ubiegłego roku).Wyszło,że jeden jajowód niedrożny.Aby sprawdzić powód miałam mieć laparoskopię.Gdy w październiku wstawiłam się do szpitala,dzień przed zaplanowanym zabiegiem zrobiono USG.Okazało się,że nie mogą znaleźć jednego jajowodu (było przy tym trzech lekarzy),I wtedy zapadła decyzja-otwieramy brzuch,czyli operacja zwana Laparotomią.Okazało się,że jelito mi przyrosło do jajnika,usunęli zrost,od razu wyłuszczyli torbiele,zmniejszyli za duże otoczki jajników i na końcu zajęli się nadżerką.To,że miałam nadżerkę wiedziałam od paru lat,ale lekarze twierdzili,że usuną ja dopiero gdy urodzę pierwsze dziecko,bo przed pod żadnym pozorem nie wolno tego robić! Jakaś masakra. Po operacji leciałam na morfinie,gdyż ból był okropny,był taki silny,że nawet narkoza nie dała sobie z nim rady,nie mogłam spać przez ból.Leżałam nieruchomo,bo strach było się ruszyć.Później lekarz powiedział,że tak jest,gdyż -cytuje "była bardzo duża ingerencja w brzuszek".Położne przychodziły i nie myły,masowały mi ręce spuchnięte od litrów kroplówek,które dostawałam jedna po drugiej.Kilka dni bez jedzenia i picia.Miałam założony cewnik,nawet nie wiedziałam kiedy mocz oddaje.Czasem był zastój.Później też był problem.Szwy miałam jakieś inne,były puszczone pod powłoką brzuszna,tylko z dwóch końców lekko nitki wystawały-a tylko po to,aby blizna była jak najmniej widoczna.Ściągnięcie też było przekładane,bo to najpierw wysięk się zrobił,nie mogli zdjąć aby się. nie rozlało. Po tym zrobił się krwiak i dostałam pilne skierowanie na oddział.Gdy się w końcu uspokoiło to wszystko,mieli ściągać szwy a tu d*pa!!! Nie dało się.Ciągnęli na siłę i nic!Z bólu myślałam,że padnę.Znowu przełożyli,bo w środku się zrosło.Przez dwa dni miałam przykładać gorący termofor aby szew puścił.I tak robiłam,trzymałam aż piekło,ale w końcu chciałam się tego pozbyć.No i udało się!W końcu mogłam się wyprostować i chodzić normalnie,bo kręgosłup już nie dawał rady być zgięty.Myślałam,że po tym co przeszłam w końcu zaciążę.I nadal nić...:( Jedynie co mi pozostało,to wielka okropna blizna...:( Gdzie tu sprawiedliwość?? Po ponad 3 latach starań mogło by się w końcu udać...Bo nie wiem,czy mogę coś więcej zrobić...Jeśli mogę jeszcze więcej zrobić,to zrobię to,bez względu na ból,przecierpię każdy jeden ból,tylko proszę mi powiedzieć co mogę jeszcze zrobić???Czy nie da się już ze mną nic zrobić? Jeśli nie,to proszę mi od razu powiedzieć,że nic z tego,że ja nigdy nie urodzę...Bo życie ciągle nadzieja przemija...W końcu się poddam,albo nie wiem co jeszcze...Los jest taki okrutny.Czasem dla tych,którzy na to nie zasłużyli...Ale biednemu wiatr zawsze w oczy...Mam dość...

Pani ginekolog wczoraj polecila aby w nastepnym cyklu przyjsc na monitorowanie pecherzyka owulacyjnego, musi ona wiedziec czy on pęka czy nie...jesli nie to przepisze mi jakies lekarstwa. Nastepnym badaniem jakie moge zrobic ( ale jakieo ona narazie nie poleca) to sprawdzenie droznosci jajowodow. Z tego co mowila to jakies przeswietlenie (ponoc nie mile) :).
Jak narazie sproboje monitorowac cykl, a pozniej zobaczymy.

Najgorsze w tym wszystkim jest to czekanie, aby sprawdzic to i to musze czekac, na owulacje musze czekac, na testowanie tez czekam --- MASAKRA!

No a dzis kolejna wizyta-tym razem mojego M...zobaczymy co bedzie :)

Spać, spać. Ledwo siedzę oczy mi aż łzawią od patrzenia w monitor. Muszę się wziąć za robotę jakąś bo zaraz zasnę. Ale mi się nie chce ;)

Chyba poczekam z robieniem testów do terminu @ chociaż tego pierwszego (13 marzec) nie chce potem znowu przechodzić przez to samo. Zrobię sobie nadzieję a tu jednak @ przyjdzie. A do takich przypadków podobno bardzo często dochodzi, jeżeli się nie starasz i nie robisz testów to nawet nie wiesz że była taka sytuacja. Dlatego te obserwacje i mierzenie tempki po owulacji wprowadza trochę zamieszania i zbędnych nadziei. Wiele z nas potem traktuje to bardzo emocjonalnie, jakby traciły już 3-4 miesięczną ciąże. A dla lekarzy to nawet nie jest jeszcze ciąża. Organizm nie jest też głupi i wie kiedy nie jest gotowy na takie wyzwanie którym jest ciąża.

Wszystkie najlepszego kochane KObietki z okazji naszego dnia, i przede wszystkim spelnienia marzen :)

Paula90 Nowy cykl nowe nadzieje :) 8 marca 2013, 10:57

No i dosyc juz leniuchowania !!!!!! Czas zaczac porządki!!! I sadzic kwiatuszki w ogrodzie :* Polecam to kazdej :)

zaba25 walka o 2-gi cud :) 8 marca 2013, 12:15

Dzis dzien kobiet:) Maz sie spisal razem z corcia dostalysmy bukiety kwiatow i czekoladki- to akurat mogl sobie odpuscic bo ja nie jestem bardzo za slodyczami ale mily gest tak czy inaczej:)
Na mikroskopie sa paprotki niestety test owulacyjny negatywny, sluzu brak a macica rano byla wysoko ze ledwo moglam ja dostac a teraz juz nizej wiec nic z tego nie wiem dalej. Lakko kluje mnie lewy jajnik ale to nie jest sline klucie, zobaczymy jak sytacja sie rozwinie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2013, 12:17

zaba25 walka o 2-gi cud :) 8 marca 2013, 14:05

tez tak czuje, bo jednak na mikroskopie sa paprotki jest ich duzo, sluz sie pojawil kremowy ale rozciagliwy, dziwne, ze test owu negatywny ale powtorze wieczorem,wiec zaczynamy serduszkowania:)
Ja od meza i szwagra dostalam kwiatuszki, Julcia tez ogolnie mily dzisn i jeszcze sie nie skonczyl;)

Nulka Mama, żona, studentka 8 marca 2013, 14:13

Kobiety kochane na ten NASZ dzień życzę Wam jak i Waszym kochanym dużo zdrówka, szczęścia, spełnienia marzeń i owocnych starań :) Dla mnie 2 lata temu marzec był szczęśliwy i to właśnie tego dnia rozpoczęłam ten owocny cykl :) życzę Wam staraczką tego samego i wtedy byłe do 15 grudnia i cudowny prezent na święta ;) :D

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)