Temperatury wahają się i są raczej niskie, więc ten cykl uważam za stracony. Za parę dni @ i wznawiamy starania. Jest coś uzależniającego w tych wszystkich obserwacjach, mierzeniu temperatury itd.

Parę dni temu widziałam się z rodzinką, która ma miesięczną córkę, właśnie 'dzięki' metodzie naturalnej. Tyle, że oni jej nie planowali, po prostu gdzieś im coś nawaliło w obserwacjach. Stara zasada, że im bardziej się starasz, tym bardziej Ci nie wyjdzie sprawdziła się tu w 100%.

Cycki zaczynają boleć.
Lekkie mdłości czasem są.
Brzucho boli.

Wszystko na najlepszej drodze :D.

MadzikForever Traktat o Robalach 30 grudnia 2014, 09:44

Tak "na farta" zaczęłam mierzyć temperaturę, a tam takie ładne wyniki! Pomierzę jeszcze. (wieczorami, po 2-godzinnym siedzeniu na miejscu podczas oglądania filmu mierzyłam, a tam 1 dnia 37,45, a zrugiego 37,71!!!, przy dobrym samopoczuciu).

Przyznaję, trochę mnie taka temperatura nakręca, nawet, jeśli rano jest tylko 36,75. Chciałabym mieć już drugiego Robala. Jestem na niego gotowa. Tomek także, coraz częściej mówi zdania w stylu "jak już będziemy mieli drugiego Robala...". Wczoraj Baśka, bawiąc się lalką spytała "Mamo, a urodzisz mi bobaska?" Urodzę, ale jeszcze nie wiem, kiedy!

A w temacie mojej Baśki, to mamy w domu ospę. Prawdopodobnie złapała od półpaśca mojej mamy. Ale dobrze daje radę, nie ma gorączki, nie drapie się zbytnio, ma humor, energię, choć jest osłabiona. To bardzo dzielne dziecko.


Edit: wieczorny pomiar temperatury: 37,41. LOL, zaczynam marzyć o terminie porodu na 15 września! :D (Ale jeśli nie, to postaram się mocno o październik, już jedno mam z października, to drugie też może być, haha!)


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2016, 15:25

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 30 grudnia 2014, 10:11

7CS

Wczoraj była kontrolna wizyta u gin. Wszystko ładnie, pięknie...ALE...Dostałam receptę na CLO, mam zacząć brać od następnego cyklu i tak przez 3 kolejne, jeśli się nie uda to mój gin już nic dla mnie zrobić nie może i poleca mi odwiedzić klinikę. Mówił to w taki sposób jakby informował mnie, że zostało mi tylko kilka miesięcy życia. Natomiast na moje TSH 2,57 stwierdził, że jest "w normie" i że nie ma się czym martwić bo ważne by w ciąży było poniżej 3. Straciłam zaufanie do niego, to lekarz starej daty i obawiam się, że trochę po macoszemu traktuje mój przypadek. Nie oczekuje żeby mnie znał z imienia, ale chodzę do niego już trochę czasu i miło by było gdybym nie musiała za każdym razem "się przypominać" z historia mojego (NIE)leczenia. Chcę się zapisać do gin na NFZ niech mi pozleca badania, przynajmniej na tym zaoszczędzę bo badania muszę być w miarę aktualne idąc do kliniki. Nie chcę siać defetyzmu ale po prostu cała nadzieją uszła ze mnie wychodząc z gabinetu. Czy któraś z Was brała CLO bez monitoringu, bez zastrzyków na "pękniecie"? mozna to ot tak po prostu samo brać i pęcherzyki sobie pękną "normalnie"???

Coś ten mój wykres nie bardzo ;/ Pewnie dlatego, że zepsuł mi się termometr i nie wiem czy on dobrze mierzy. Na szczęście kupiłam sobie nowy i właśnie czekam na niego bo przesyłka jest na etapie doręczenia. Także nie mierze już tempki bo to raczej nie ma sensu. Zacznę od nowego cyklu.
Właśnie odebrałam swój nowy termometr ovu-comp i zagłębiam się w instrukcję obsługi :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 12:42

w związku z tym, że nie mogę się teraz starać o dziecko do póki nie zakończymy chemii u piesia zapisałam się na wizytę do kliniki 24.02.15 godz. 11-12
akurat skończymy terapię :-) a może po drodze na IUI się jeszcze załapię a może nie
zobaczymy

dziś 15 dc wczoraj test ovu już negatywny a temp spadla, hmmmmmmmm, hmmmmmmmmmmmmmmmm,hmmmmmmmmmmmmmmm

27.01 kwalifikacja pod HSG :)
oczywiście prywatnie... :/

dziś przy myciu zębów odruch wymiotny aż łzy mi leciały, kanapka rosła mi w buzi. Czuje się jak na kacu... nie mam mocy... zaraz jadę do rodziców 3,5h busem. D ze znajomymi dojeżdża do mnie jutro i spędzamy Sylwester w górach, najpierw bal w remizie a w nowy rok kulig i biesiada przy grillu :) będzie fajnie :) oby mdłości się nie rozkręciły na dobre

Miru Wyczekany On ,teraz wymarzona Ona 30 grudnia 2014, 21:05

Kochane ciocie mam już 1,3 cm. I pięknie serduszko bije :)
Co prawda nie słyszałam ale usłyszałam coś takiego " serduszka nie słuchamy bo szkodzi dziecku"

6.01 idę do swojej lekarki i juz przy niej zostane bo ten trochę poleciał dzisiaj. Wizyta 5 min bo on ma dużo pacjentek- a przecież ja też place .

Najwazniejsze ze Maluch rośnie ♥♥♥♥♥♥♥♥

Bergo Bergo - nowa ja 30 grudnia 2014, 12:08

Wczoraj włączyliśmy nowy antybiotyk i pani doktor jak usłyszała ile to małe bydle żre, no dosłownie żre :) to powiedziała że to stanowczo za dużo! Poradziła zrobić próbę z jedną łyżeczką kleiku ryżowego... I... mamy przespane 8 godzin :D Nic mu nie było! Co prawda wieczorem był starsznie marudny i budził się co 15 minut ale jak już padł to spał do 5 rano. Szybciutko zjadł, beknął i dalej do 8. O 8 obudziliśmy go na antybiotyk i zaraz zasnął ze mną dalej do 10 :). Jeszcze bakterię zabijemy i idziemy do przodu! Jutro odbieramy wyniki badań wątrobowych. Ja drżę, ale lekarka była wczoraj spokojna jak go widziała i mówiła, że to na pewno będzie dobre. W ogóle wychwaliła go wczoraj, że taki grzeczny, uśmiechnięty, że pięknie głowę trzyma :)
Jak już wyjdziemy na prostą to mam nadzieję, że uda nam się zrealizować plan wakacyjny. Chcemy go zabrać do Macedonii nad jezioro Ochrydzkie. Byliśmy tam jak byłam w ciąży. To piękne miejsce, spokój cisza, ciepełko, czyściutka woda, ale słodka :)
ff8lfo.jpg
5miejr.jpg

Szok największy na świecie, nowina nie z tej ziemi nr 1 - MAMY CÓRKĘ.

osłupiałam w pierwszym momencie kompletnie.
po pierwsze dlatego, że miałam bardzo silne przeczucia w kierunku chłopca. Starałam się nie nastawiać, ale przeczucie było mocne i nic na to nie poradzę, byłam niemal pewna że to chłopak. A tu szok - jednak Zocha!
po drugie dlatego, że nagle to wszystko stało się takie realne i prawdziwe - to dziecko tam jest!
mała dziewczynka! I TO W MOIM BRZUCHU!!!! to piorunująca nowina. Zaczęłam już piąty miesiąc, a przeżyłam zdziwienie i osłupienie większe niż w momencie jak się w ogóle dowiedziałam że jestem w ciąży. Zdumiało mnie to kompletnie, wytrzeszczyłam oczy, i jeszcze parę godzin po wizycie chodziłam jak w transie, z otwartą buzią, z oczu leciały mi łzy, chyba się śmiałam, albo płakałam, nie wiem sama. Szok po prostu przeżyłam.

Szok i nowina nie z tej ziemi nr 2 - Zośka się rusza (to nie nowina, bo literatura donosi że już od 10 tygodnia) ALE TERAZ JA TO CZUJĘ!!!!
BULGA MI W BRZUCHU! najbardziej przypomina mi to ten taki pojemnik na wodę, że dołem jest zaworek, i jak się naleje trochę wody do kubeczka to potem przez całą butlę idą takie bąble powietrza robiąc takie wielkie BULG!
No więc mi tak bulgało.
Najpierw raz, dwa razy dziennie...
A teraz? całe serie po kilka razy dziennie.... REWELACJA! JAKIEŻ TO JEST GENIALNE! JAK JA TO LUBIĘ! siedzę i się śmieję do siebie:) (nawet teraz Zosia chyba wyczuła że o niej piszę i mnie smyra od środka:P)
i teraz czuję też te delikatniejsze smyrnięcia, nie tylko większe bulgi, jak Zosia sobie pływa:)
szczególnie się uaktywnia, jak ja nieruchomieję. Jak się położę odpocząć, albo przed snem, jak kilka minut się nie ruszam...albo w samochodzie... Malutka zaczyna!
Albo w kościele, jak na kazaniu siadłam wciśnięta w ławce między wiernymi, słucham księdza i po paru minutach Mała tańcuje. A mi wtedy automatycznie na twarz wpływa rogal od ucha do ucha i cała się cieszę, że ksiądz pewnie myślał, że przeżywam jakiś zachwyt nad jego słowem, a ja z pokorą przyznaję że z wrażenia nie bardzo pamiętam co on mówił:P

Szok nr 3 - Mój najmilszy małżonek po wielu próbach i masie czasu spędzonej z ręką na moim brzuchu też wreszcie dostał kopniaka od Małej:) Zresztą chwycił mnie za serce jak gdzieś na którymś okołoświątecznym spotkaniu rodzinnym z dumą wzniósł toast; "za moją córkę!" myślałam że się rozpłynę... :D

podsumowując:
JESTEM SZCZĘŚLIWA JAK NIE WIEM CO!
o!

Święta, święta i po świętach. Na szczęście. Jutro Sylwester i niech kończy się już ten przeklęty rok! Może w kolejnym będzie lepiej. Postanowiłam że w marcu wyjeżdżam do pracy za granicę. Muszę coś zmienić w swoim życiu. Jak Ł nie chce jechać to sama pojadę. Chcę zarabiać uczciwe peiniądze i wyremontować dom w którym mieszkamy, bo za to co zarabiamy nie możemy nawet odłożyć na kupno czegokolwiek.
Musze nabrać dystansu do dziecka bo czuje jakbym tylko ja się starała, a nie tak to ma wyglądać. Nikogo nie będę zmuszać, a wie jak mi na tym zależy.

Nie obeszło się od płaczu w Wigilię, wiele osób życzyło nam dzidziusia. A my nie wiemy kiedy i czy to nastąpi, więc nie wdawaliśmy się w rozmowy na ten temat.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 14:54

Dzisiaj mam luźny dzień w pracy, wręcz nudny. Nastąpiły małe zmiany w planach. Wizytę w Ovum mamy 5 stycznia, co do wizyty u prof. Zastanawiamy się jeszcze czy z niej nie zrezygnować. Zobaczymy co usłyszymy w Ovum. Zmiany wynikły z możliwości wzięcia wolnego w pracy 5 i 7. Tak więc szykuje się dłuższy weekend bo aż 5 dni. Może uda mi się wyciągnąć męża na narty lub deskę. Musze jednak najpierw umówić lekcje u instruktora. Raz próbowaliśmy sami jeździć na nartach, ja trochę załapałam a dla T nie szło i się trochę zraził do zimowych sportów. Mam nadzieje że uda mi się go namówić. Co prawda z kasa krucho bo odkładamy na remont części mieszkania ale trzeba też trochę korzystać z życia a nie wiecznie bidować.

Bajka jak na karuzeli... : ) 30 grudnia 2014, 21:19

Ciąża zakończona 30 grudnia 2014

mkl Marysia, Stanisław- czekamy na was:) 6 stycznia 2015, 10:51

Pusty pęcherzyk..... byłam na wizycie z mężem, nigdy nie widziałam go w takim stanie, ryczał tak bardzo, że nie mógł złapać oddechu. Widok jak bardzo cierpi jeszcze bardziej mnie zdołował.

Nie boli mnie brzuch, nie mam krwawienia nic dosłownie nic, mam zgłosić się do szpitala na zabieg, nie muszę robić tego dzisiaj, ani jutro, mogę iść dopiero jak poczuje ból...chyba jednak wybiorę się jutro, chcę mieć to za sobą..

Co czuję?? Niedowierzenie, nie wierzę, że to koniec, dalej myślę, że jestem w ciąży. Przepłakałam całą noc.. Najgorsze jest to, że staraliśmy się prawie 2 lata, jeśli kolejne starania mają trwać tak samo długo, nie starczy mi życia na to wszystko:( Przeczytałam wiele pamiętników, trafiłam na wiele wpisów o poronieniu, zawsze myślałam, że mnie to ominie, jednak stało się inaczej... Zauważyłam jednak, że dziewczyny które poroniły raz lub więcej razy nie miały zbytnio problemów z zajściem w ciąże, tylko z jej donoszeniem.... nie wiem czy dam radę starać się znów tak długo:(

W dodatku moja siostra urodziła 4 dni temu synka...a ja nawet nie umiem się z tego cieszyć.

Aniołku kochany...kimkolwiek miałeś być czy dziewczynką czy chłopcem zawsze będziesz w moim sercu..

PrezesGąska Tarczycowa businesswoman ;) 30 grudnia 2014, 14:17

(26dc / 10dpo / 3 cs)

Witam się śnieżyście :D

Wczoraj usnęłam o 21:00 co dla mnie jest środkiem dnia bo ostatnio zasypiałam o 2-3 w nocy, no i obudziłam się o 3:00, ale na szczęście usnęłam i oboje z mężem wstaliśmy o 7 i podziwialiśmy śnieżysty poranek :)

Zrobiliśmy już spożywcze zakupy na jutrzejsze Świętowanie przed telewizorem i trafiłam na dział z poświątecznymi wyprzedażami! Wszystko po 0.99zł ! No więc kupiłam sobie 4 rzeczy, którymi się zachwycam i chyba jutro jeszcze podjadę i nakupię więcej ;)

Ach, no i kupiłam 2 testy, w aptece Dr. Max, oba 10-tki, jeden na jutro, bym mogła z czystym sumieniem napić się drineczka, a drugi na dzień spodziewanej @ czyli na niedzielę.

Oczywiście, jutro będzie negatyw, ale wolę zrobić ;)

0xzhy67a06dt_t.jpg o6kcq8t3wkye_t.jpg
ci948hcvjjcg_t.jpg zg56vai8d4b9_t.jpg

A to mój pieseł na porannym spacerku - uwielbiamy śnieżek! :D

0civz55vdff2_t.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2014, 01:58

Rotenkopf Walka. 30 grudnia 2014, 14:38

Po raz kolejny życie pokazało mi, że nie mam prawa do szczęścia i radości...
Dziś musieliśmy oddać Semira do domu z którego go wzięliśmy ;(
Jebnięta alergia powróciła...
Przecież cały rok mieszkałam z psem, który tracił sierść niezależnie od pory roku i nic mi nie było! ;(

99 dni do porodu!!!!!!!!!!!!!! jutro 27tc, 7 miesiac i poczatek 3ego trymestru! a oto my!

out.php?i=928074_dsci0102.jpg

mezu walnal gowniana te fotke..tutaj faktycznie wygladam jak foczka :D brzuszek tu duzo mniejszy niz w rzeczywistosci bo mam czarna koszulke i getry plus przez obiadkiem D


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 grudnia 2014, 15:29

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)