Czy to wypada leżeć w łóżku w butach? 
Mamusia chyba przegięła z ilością bucików dla 3 miesięcznego bobasa 
Odebraliśmy wyniki. Kwasy żółciowe zaledwie 15, a było 88!
ALat leciutko ponad normę, a było dramatycznie! Dziecko mam już prawie zdrowe
Jeszcze tylko klebsielle zabijemy
Jestem przeszczęśliwa. Kamień z serca
Wspaniały prezent noworoczny 
Dziewczyny- wszystkiego co najlepsze dla Was, waszych rodzin, dzieci na nowy rok :)I duuuuuużo zdrówka 

Nie całuj mnie matka! Co za obciach!

I taki mały filmik zrobił nam Picassa
Całkiem fajne 
https://www.youtube.com/watch?v=i_VdcumLTqE&feature=youtu.be
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2014, 13:32
Dziś Sylwester. Niestety mamy żałobę więc spędzimy go razem z mężem i moją przyjaciółką. Rano wyruszyłyśmy na miasto, zrobiłyśmy małe zakupy i przygotujemy coś razem do jedzenia i posiedzimy u nas. Mieliśmy iść do mojej siostry, ale jakoś tak wyszło że nie odzywamy się za bardzo do siebie. Znając życie to oni pierwsi zadzwonią jak będą czegoś potrzebować. Ale nieważne. Postanowiłam się nie przejmować niczym. Drugie postanowienie- to zapuszczam włosy. Trzecie to zaczynam ćwiczyć - może ta kość nie będzie mnie tak bolała
Będzie jeszcze kilka ale teraz nie pamiętam. Na bieżąco będę informować 
Rano po przebudzeniu zobaczyłam przy łóżku karteczkę o treści: "Cześć żonko :* jesteś taka malutka jak sobie pięknie śpisz
taka kochana i słodziutka kuleczka
kocham Cię bardzo mocno i zawsze będę z całego serca kochał :*:*:*"
Mam cudownego męża. Szkoda tylko że mi czasami bije i wymagam niestworzonych rzeczy. Obiecuję poprawę w nowym roku oraz "niestarane starania" o dziecko czyli mniej myśleć, więcej robić 
Wszystkim Wam, starającym się życzę aby w Nowym Roku nam się udało i był tym najszczęśliwszym, bo po burzy wychodzi słońce 
A teraz zabieram się do pracy. Trzeba posprzątać i że sylwester w domu to nie znaczy że ma się wyglądać byle jak 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2014, 14:18
6 dzień cyklu
Żeby tak dni po owulacji leciały szybko jak te przed nią.
Okres się wczoraj skończył, okropny był, nigdy takiego nie miałam.. Cztery dni ogromnego bólu brzucha a dwa z pięciu dni krwawienia to po prostu wodospad..
Liczę, że to był mój ostatni okres na co najmniej rok czasu ! 
Ostatni wpis w tym roku Pamiętniku!
Niestety w tym roku nie zostałam mamą. W ciążę tez nie zaszłam. Dużo się wydarzyło, ale czy posunął to nasze marzenie do przodu - tego nie wiem. Nie będę już smecic, nic to nie zmieni. Wiem jedno ze z końcem roku nie kończą się moje nadzieje na macierzyństwo. Podobno wszystko ma swój czas w życiu, musze po prostu byc bardziej cierpliwa. To będzie moje noworoczne postanowienie - ćwiczyć cierpliwość!
Pamiętniku do zobaczenia w nowym roku! Oby był pomyslniejszy!
To był cholernie trudny rok... ale tak cudownie zakończony
że pomimo, że chcę zapomnieć o pewnych chwilach postanowiłam mimo wszystko zrobić podsumowanie...
STYCZEŃ - zaczął się pozytywnie, pozbyłam się torbieli i wyhodowałam dzięki CLO 2 piękne pęcherzyki, które nawet same dzielnie pękły! I co? Nic...
LUTY - pierwsza większa porażka, pomimo pęknięcia dwóch pęcherzyków, pomimo widocznego cienia kreski na teście sikanym beta wychodzi ujemna... i mój najdłuższy cykl w życiu - 35 dni... zaczynamy myśleć o IVF
MARZEC - podjęcie decyzji o zmianie kliniki i od razu zakwalifikowanie się do rządowego IVF - rozpoczynam 2 cykle na tabletkach anty, jeden w celu pozbycia sie torbieli po ostatnim clo, drugi w celach wyciszenia przed ivf
KWIECIEŃ - kolejny miesiąc dla cierpliwych, wyciszam się i czekam, jednocześnie od supermocnych tabletek anty puchnę ta potęgę, nie mogę patrzeć w lustro, ale czego się nie robi dla osiągnięcia wymarzonego celu?
MAJ - rozpoczął się dramatycznie (i skończył również). Przez to, że nie było mojego lekarza poszłam na zastępstwo do innego i mieliśmy rozpocząć kłucie. Co się okazało, że ten drugi uważa, że nie kwalifikujemy się do refundacji. Wszystko mi się zawaliło po raz 1... Później mój lekarz wrócił z urlopu i sprawę wyprostował, w ostatniej chwili podeszliśmy do IVF, niestety pomimo pewności, że się uda... nie udało się
W dzień matki dowiedziałam się, że nie będę matką
to był bardzo trudny dla mnie czas.
CZERWIEC - w konsekwencji wydarzeń majowych ledwo radzę sobie z życiem... poza tym biorę tabletki anty i czekam na kolejną procedurę
LIPIEC - wakacje i powrót odrobiny sił, żeby spróbować podejść do drugiej pełnej procedury, zrobiłam scratching endometrium (niestety nie refundowane), żeby pomóc zagnieździć się zarodkom.
SIERPIEŃ - niestety nie mieliśmy mrozaków, więc sierpień rozpoczął się kolejnym kłuciem... Już z dystansem podchodziłam do kolejnej procedury, wiedząc, że może się nie udać. No i tak też się stało, pomimo podania dwóch blastocyst beta wyszła ujemna. Koniec sierpnia to była kolejna nieszczęśliwa data w moim kalendarzu, jak się teraz okazuje jednak jedna z najszczęśliwszych, bo podaję ją jako termin ostatniej miesiączki przy wyliczaniu wieku mojego maleństwa.
WRZESIEŃ - odstawiłam wszystkie leki, łącznie z kwasem foliowym. Oficjalnie zakończyłam starania na pół roku. Nie poszłam do kliniki, obraziłam się na cały świat. Postanowiłam, że do ostatniej procedury podejdziemy jak będę gotowa, najpóźniej jak się da czyli pewnie po nowym roku. Tym odpoczynkiem i odstawieniem leków wprowadziłam się w tak pozytywny nastrój, że uwierzyłam, że kiedyś się uda. Może nie teraz, ale kiedyś na pewno. Nie wiem dlaczego zrobiłam sikany test w dniu spodziewanej miesiączki. Ot tak automatycznie, może z przyzwyczajenia... I co? 2 kreski! Zrobiłam do razu drugi - 2 kreski. I potem już poleciało...
PAŹDZIERNIK, LISTOPAD, GRUDZIEŃ - to jedne z najpiękniejszych miesięcy mojego życia, radujemy się z moją Maleńką i męzem każdym dniem. Maleństwo okazało się być Dziewczynką, fika sobie już dość mocno w brzuchu i z niecierpliwością wyczekujemy każdej wizyty, żeby sobie ją pooglądać, już wkrótce badania połówkowe.
Wracając do pierwszych zdań tego wpisu. Mało przebywam na ovufriend z prostej przyczyny - nie chcę pamiętać tamtych złych chwil. Na samą myśl o tym co przeżyłam w maju i kolejnych miesiącach chce mi się płakać, a moja mała nie lubi kiedy płaczę
Więc żyję tymi cudownymi chwilami i staram się nie wracać do tych smutnych, ale w dniu takim jak dziś trzeba było to stwierdzić: to był trudny rok, żeby nie powiedzieć, że najtrudniejszy w moim życiu, ale zakończony cudownie.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ŻYCZĘ WSZYSTKIM!!!!
TO BĘDZIE PIĘKNY ROK - ROK W KTÓRYM NA ŚWIAT PRZYJDZIE MOJA TAK DŁUGO WYCZEKIWANA CÓRECZKA 
Jednocześnie składam ogromne podziękowania dla wszystkich, które mnie wspierały w tamtych trudnych chwilach, wybaczcie, że jest mnie tu mniej, ale mam nadzieję, że teraz rozumiecie dlaczego..
Koniec roku to idealny czas na podsumowanie...
Ja nie będę sie zbytnio rozpisywać w tym roku stały się dwie rzeczy smutna i wesoła...
1. Zaszłam w ciąże, ale szybko ją poroniłam 
2. Doczekałam sie umowy o pracę (miałam śmieciowe) tylko na 2 lata poki co,ale wanżne że jest i tu dość ważne jest bym szybko zaszła w ciąże i zdarzyła posiedzieć na macierzyńskim legalnie choć troche 
Więcej nie chce rozmyślać o tym mijającym juz roku, pamietam jak rok temu w sylwestra pisaliśmy postanowienia noworoczne - miałam ich kilka, jedno to było zE chce zajsc w ciaze... taaaak to sie spelnilo, dokładnie tak jak napisałam - chcialam zajsc to zaszlam i tylko tyle 
A więc teraz moje postanowienie/ życzenie Noworoczne, jest tylko jedno:
1. W 2015 ROKU URODZĘ ZDROWEGO DZIDZIUSIA.
No to czas na zabawę a mi dzisiaj się kręci w głowie i co chwilę niedobrze.będzie kiepsko ale dam radę.już nie wiem czy sobie wmawiam to złe samopoczucie czy to objawy pożądane... Chciałbym już wiedzieć ale trzeba zaczekać.
Jakie to ja miałam plany na dziś, ile to rzeczy do pracy miałam nie zrobić... a wyszło jak zwykle, czyli zostawianie wszystkiego na ostatnią chwilę.
Jak mam coś do zrobienia, to wymyślam sobie zupełnie inną robotę, tym razem nie było inaczej. Myślę, myślę i wymyśliłam, zrobię niespodziankę mężusiowi. Hm... to on piecze mi serniki, babki, szarlotki, mazurki, a ja co, antytalent ciastowy nie mogę być gorsza i coś przynajmniej spróbuję, nie wyjdzie wyrzucę do kosza, nawet nie będzie wiedział.
W końcu niech będzie jakiś pożytek z tego miksera, który kupił... A że miałam brzoskwinie wymyśliłam sernik z brzoskwiniami, ulubiony, zeszło ufff... bagatela 1,5 godz. Wyjmuję, stygnie, próbuje, yes, yes, yes, wyszedł!! Idę dalej za ciosem, może jeszcze jedno... tak, szarlotka to będzie to! W trakcie galaretka z owocami, znowu ulubiona i kompot! Ulalla ciekawe czy będzie zadowolony. Zostawiam mu na stole, a ja uciekam do kościoła. NIESPODZIANKA !!!!

Jakby co służę przepisem 
Już mnie tu nie ma, mam nadzieję zamilknę na kilka dni
Ostatni dzień Nowego Roku.. Zebrałam w sobie siłę by zajrzeć tu do Was.
Ostatnie dni były szalone, pełne zawirowań, transfer został przyspieszony i tak od wczoraj od około 14:30 moja ukochana Śnieżynka jest ze mną. Tym razem jednak jest jakoś inaczej.. Może to kwestia tego, że po pierwsze nabrałam znów pokory po ostatniej próbie, po drugie w tym cyklu nie było stymulacji i nie jestem już tak rozchwiana i pobudzona.
Chce mi się spać.. po prostu spać.. 
Staram się nie napalać, ale jak same pewnie zrozumiecie iskierka nadziei ogromnie rozpaliła się w sercu

W związku z tym, że pić mi nie wolno wzniosę za Was wszystkie toast wodą mineralną lub soczkiem 
Za to, że jesteście 
za to, że mnie tak bardzo wspieracie 
za to, że dodajecie sił 
za to, że nie opuściłyście mnie mimo, że na chwilę zniknęłam 
za to, że jesteście silne babki i nie poddajecie się mimo tych wszystkich przeciwności 
Choć nie znamy się w realu uwielbiam Was całym serduchem 
Na Nowy Rok życzę Wam samych wspaniałości, dobrych chwil, uśmiechów i spełniania tych najcudowniejszych marzeń
:*
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2014, 18:08
Stary rok kończy się rozpoczęciem nowego cyklu - oczywiście po negatywach sikanych nie obyło się bez bety - oczywiście negatywna. No i dopiero po niej przyszedł spóźniony @ ... ewidentnie rok 2014 należał i zawsze będzie należał do Piotrusia :* nowy rok nowe marzenia - bycie mamą ziemskiego dzidziusia ... Aniołków mamą pozostanę juz zawsze :* kochanie będziemy pamiętać o tobie zawsze bo pomimo że byłeś z nami tak krótko to na zawsze zostaniesz w naszych sercach :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 grudnia 2014, 18:45
No i po sylwestrze ... było ciężko ... wszyscy pytali co mi jest - dobrze ze mogłam z gonić na @. W nowy rok łzy popłynie - dobrze ze ciemno było nikt nie zauważył - kochanie właśnie wczoraj miałeś być juz ze mną. Powinnam właśnie siedzieć i wpatrywać się w ciebie śpiącego w kołysce a jedyne co mogę to otworzyć pudeleczko z pamiątkami po tobie :* myślałam że już nie boli twoja strata - boli i to bardzo ...
Nowy Rok - Nowe szanse - Nowe nadzieje - Te same Marzenia... W końcu musi się udać. Wierzę. 
Wkrotce Nowy Rok. Czy bedzie lepszy? Czy przyniesie upragnionego potomka?
Te filozoficzne rozwazania przerywa mi bol brzucha, myslenie o niskiej dzisiejszej temperaturze i winko sylwestrowe z jeszcze jedna para znajomych.
Ale - przynajmniej moge pic winko. Zazdrosccie, zaciazone!!! 
Dzieciatego Nowego Roku! 
Jest @. Pierwszy dzień pierwszego cyklu starań wypadł pierwszego dnia pierwszego miesiąca zupełnie nowego roku. Nie wierzę w magię liczb, ale w liczbowe magiczne zbiegi okoliczności już tak
Wg statystyk mamy 20% szans na sukces. Uda się????
Już 11 tydzień. Zleciało. W naszym przypadku to pewnie już 1/3 ciąży.
Nadal dominuje przerażenie.
I cały czas boję się o dzieci. Naczytałam się o ciąży jednoowodniowej i wynika z lektury, że jest z tych wszystkich bliźniaczych największego ryzyka. A ja w zasadzie nie zwolniłam tempa. No bo jak...
Dopiero wróciłam do pracy. Głupio tak od razu rzucić L4. Oczywiście ciąża to nie choroba ale jednak tę ciążę przechodzę trochę gorzej.
Wieczorem straszne mdłości. Bez wymiotów.
Odrzuca mnie od jedzenia tego co mi wcześniej smakowało. Mąż bardzo pomaga. Zrobił wczoraj wszystko do naszego domowego Sylwestra. Np. pyszne koreczki na które czekałam cały dzień. Jakie było moje rozczarowanie. Wzięłam jednego do ust i zaraz wyplułam, coś nie pasowało, dotychczas smaczne kabanosy wczoraj smakowały koszmarnie. Pałki z kurczaka. Toć lubię. Do wczoraj.
Ciągle jednak mam ochotę na polędwicę łososiową.
Kotlety z kurczaka - nie, ale McChiken i owszem.
Wczorajszy wieczór więcej niż spokojny. Koło 21 mnie zmogło, obudziłam się o 23:45 
Jutro do pracy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2015, 11:43
No dobra, przyznaję, że mnie ponosi. Nie mam jakoś tyle cierpliwości co w ostatnich cyklach, jakaś w ogóle inna jestem niż normalnie!
I wyznaję winy: zrobiłam dziś test ciążowy. Zarówno mąż, jak i ja widzimy "cień cienia cienia". Są to prawdopodobnie pobożne życzenia, prawdopodobnie nakręcamy się nawzajem, ale jest to fajne, i takie pozytywne, dające kopa energii! A jeśli to tylko złudzenie, to nie będzie rozczarowania, po prostu poczekamy.
Iść w poniedziałek na betę czy nie iść - oto jest pytanie! 
Dziewczyny, życzę Nam wszystkim spokojnego przebiegu ciąż i szczęśliwego rozwiązania, żebyśmy mogły wreszcie przytulic swoje dzieci;)
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku;)
No i mamy Nowy Rok 2015
W tym roku zrezygnowalismy z swietowania i wraz z mezem i dziecmi przespalam go. W sumie to nie zaluje bo co roku od kiedy jestesmy z Arkiem malzenstwem to zawsze gdzies sie bawilismy. I tak dwa razy bylismy na prywatce u znajomych, trzy razy zaliczylismy fantastyczne sylwestrowe bale i raz bylismy w polsce z moimi rodzicami. Tak wiec ten siodmy rok odpoczynku jest nawet wskazany. Zwlaszcza ze za rok Julian bedzie na tyle duzy ze znowu pewnie gdzies zabawimy...W sumie to i teraz tez mieli wpasc do nas znajomi ale ze sie poprzeziebiali a ńie chcieli nas zarazic to zrezygnowali ze spotkania. I dobrze bo od dwoch dni walcze z mega swedzeniem calego ciala ( nie mam pojecia co to za pierunstwo a do lekarza moge pojsc dopiero 5- tego) a wczoraj to juz niemalze wychodzilam z siebie. Glupio miec gosci i sie ciagle drapac... A na powaznie to nigdy nie sadzilam jak taki swad moze byc tak upierdliwy. Teraz rozumiem moje dziecko ktore przez swoje AZS przy kazdej mozliwej okazji gdy jest tylko rozebranie zaraz drapie sie do krwi. Kurcze jak on potrafi z tym zyc, moje biedactwo
Prawdopodobnie jest to jakas alergia bo oprocz tego swedu mam katar i spuchniete oczy. Co mnie tak uczulilo??? Przeciez ani nie zjadlam ani nie uzylam niczego nowego. A w domu oczywiscie jak na zlosc brak wapna...ech plakac mi sie chce. Dlaczego zawsze musi mi cos dolegac...A tu jeszcze nie ma ze boli trzeba w miare normalnie funkcjonowac, zrobic obiad,zajac sie dziecmi, karmic, przewijac, przytulac chociaz kazdy dotyk drazni...Ech nie ma co, ciekawie zaczelam Nowy Rok...
Stary rok juz za nami wiec czas na male podsumowanie. Praktycznie przez caly czas trwania go bylam w ciazy, wiele wiec sie nie dzialo gdyz na niej glownie bylismy skupieni. Tak wiec czekajac na Julianka nie poimprezowalismy za wiele. Nie popodrozowalismy chociaz wczesniej mielismy jakies plany ale maz nie mial urlopu. Dopiero teraz go wykorzystuje... Starszak zostal przedszkolakiem przez co sporo nam chorowal. Zero alkoholu chociaz ja ogolnie zadko cos pije....Ale udalo sie i doczekalismy sie naszego skarbusia. Maxik zostal starszym bratem a my znowu rodzicami. Stary rok zakonczylismy jako rodzina czteroosobowa 
Z nowym rokiem chyba kazdy wyznacza sobie jakies nowe postanowienia. Ja ich nie mam. No moze zeby tak nie chorowac ale co ja za to moge....Nie robie tez sobie zadnych planow? Skupiam sie na dzieciach i ich potrzebach...Wiem ze czeka mnie w maju komunia a wiec zwiazany z tym wyjazd do pl. Trzeba tez bedzie ochrzcic Julianka. Bedzie tez napewno kilka prywatek i imprez urodzinowych ( pierwsze juz 17- tego urodzinki Maxika), Jakis ciekawy urlop tez by sie przydalo miec ale jaki to dokladnie bedzie rok czas pokaze. Wiele nie wymagam oby tylko byl szczesliwy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2015, 13:16
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.