W pierwszym roku ok. 84% młodych kobiet kończy starania sukcesem. Z pozostałych - połowa osiąga swój wymarzony cel w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Jeśli wyniki wszystkich podstawowych badań są prawidłowe (w tym drożność jajowodów) i jest się w wieku do 32 lat i ma się prawidłowy poziom AMH, zalecałbym kontynuację starań naturalnych.
Czytając ostatni wpis Kotleta w pamiętniku, tak sobie pomyślałam, dziwne jakbym nie myślała... nie byłabym sobą... i tak myślę sobie czy nasz ślub to był 'Boży ślub'.
Wspominając...
Pamiętam ten dzień, pamiętam tę radość ale i mały niepokój w sobie, te słowa wypowiadane przez męża, że w końcu, że już, że dobrze, że to już ten dzień. Zwykła sukienka, prosta bez szału, żadnych sztucznych paznokci, tak jak chciałam, tak jak chcieliśmy... Dzień zaślubin, dzień jedyny w naszym życiu... idziemy przez kościół trzymamy się za ręce jak para nastolatków, nie żadne pod pachę. Widzę po bokach osoby mi najbliższe... uśmiecham się, całą mszę się właściwie uśmiecham, zęby szczerzę jak głupi do sera
Pamiętam każde czytanie, każdy ułamek tej ceremonii, pamiętam słowa księdza skierowane do nas, odbijają się jak echem... tak do nas pasują, pamiętam wszystko... Pamiętam przysięgę małżeńską... pamiętam moją modlitwę do Boga, żeby nam błogosławił, żeby nad nami czuwał, żeby miał w swojej opiece i obdarował nas wielkim darem nowego życia... pamiętam, tak wiele pamiętam. Tak... te piękne pieśni, zwłaszcza jedną Maryjną... pamiętam błogosławieństwo, modlitwę w bocznym ołtarzu przed obrazem. Tak wiele pamiętam... tyle moich koleżanek z pracy... cudowne i wzruszające słowa szefowej, ogromny bukiet róż... jaki to był piękny dzień. Jaka ja byłam szczęśliwa. Czy to był 'Boży ślub'?
A już jutro minie 3 lata i 3 miesiące od tego wydarzenia... już 3 lata, ja chcę chociaż 33 lata wspólnego życia razem. Czy będzie nam to dane...??
Koniec wspominania... szkoda... Powracam czasami do tych wydarzeń.
A tu codzienna rzeczywistość... może nie szara ale inna... na chwilę obecną... rzeczywistość, która wymaga od nas próby, poświęcenia, wytrwałości, cierpliwości, zrozumienia, współcierpienia, próba miłości... czy przez to przejdziemy? czy damy radę? Czy nasze małżeństwo wytrzyma taką próbę? Czy nas to umocni jeszcze bardziej, zbliży, a może przeciwnie, oddali za jakiś czas? Nikt nie odpowie nam na to pytanie... Sami musimy udźwignąć to, co daje nam życie, co daje nam Bóg. Czy to jest 'Boże życie'?
A tu już szara rzeczywistość 
Nie mam w co się jutro ubrać, odwieczne dylematy kobiet
Witam sie ze szpitalnego loza oddzialu patologii ciazy..od wczoraj od godz.19zaczelam wymiotowac i mialam straszne mdlosci..polozylam sie spac..ale z boku na bok i tak w kolko..krecilo mi sie w glowie..wkoncu zasnelam ale cala noc jak sie budzilam bylo mi niedobrze..wiec nad ranem postanowilam pojechac na izbe..i przyjeli mnie na obserwacje..ale juz jest lepiej..wiec moze szybko wyjdziemy.. Oby..
A wiec zawsze cos.. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 stycznia 2015, 21:27
aaaaaaaaaaaaaaa i dorwalam dzisiaj 2 rzeczy mega zajebiaszcze
tylko 2 f, uzywane 


Bedzie w razie WU jakby kwiecien okazal sie zimniejszy 
No i po przytulanku
Mąż żwawo zabrał się do roboty bo wiedział, że dziś mam owulację
Swoją drogą dobija mnie to jego "pilnowanie" abym trzymała miednicę wysoko tuż po. I broń Boże żebym się poruszyła czy coś... twardo 20 minut minimum i nie ma zmiłuj. Masakra, ale sama jestem sobie winna bo to w końcu ja mu puściłam "Cud poczęcia" na youtubie ehh... Chociaż z drugiej strony to miłe, że tak zależy mu na dzieciaczku:)
To już 3ci mój post dziś... czuję się jakbym była uzależniona od Ovufriend
i w sumie naszła mnie taka myśl, że może powinnam swój pamiętnik innym. Bo właściwie jeśli piszę to tylko do siebie to po co to piszę, skoro wystarczy, że pomyślę i na to samo wyjdzie? hmm... może warto się przełamać 
Po powrocie z Kościoła jestem pewna, że pewnych spraw nie przeskoczę
widocznie tak ma być....Chodzę na fitness, ogarniam dom i planuję kolejny wyjazd wakacyjny:).
Zdziwiła mnie moja przyjaciółka dzisiaj oaza spokoju, która nie prze na dziecko wczoraj dostała miesiaczkę i zwariowała......ma takie parcie, że jej nie poznaję
jedna skończyła panikować, a druga zaczęła...role sie odwróciły, teraz ja muszę jej tłumaczyć i podtrzymywać na duchu:)
Padam dzisiaj na twarz, pozdrawiam
W ciąży organizm inaczej działa.
Co nie jest bardzo złe ile zaskakujące.
W moim przypadku zauważyłam zmianę jedną na lepsze i jedną na gorsze.
Na lepsze jest zdecydowanie zdrowie.
Owszem miałam/mam dolegliwości ciążowe takie i śmakie, ale w ogóle nie choruję!
Czytałam któryś tam pamiętnik i jakaś dziewczyna pisała, że była w przedszkolu u chrześniaka i "jak zwykle" jak dużo ludzi to musiała coś złapać i ją rozłożyło.
Ha!
Z zaskoczeniem stwierdziłam, że od 5 miesięcy nic ale to nic mnie nie bierze! Owszem mam katar z krwią, ale to ciążowa osobliwość, a tak to żadnego przeziębienia, stanów podgorączkowych, bólu gardła, kaszlu... A za oknem zima w najlepsze, Mąż co chwila rozłożony, a jak pojadę do rodziny to już w ogóle masakra, co ich odwiedzę to raz jedna siostra chora, raz druga i już dwa razy teściowa i raz Mama.
A ja nic:)
Znajoma, która ma już dwoje dzieci, prychnęła że to przecież oczywiste, bo mam teraz zdwojoną odporność. (?????? to czemu tyle innych ciężarnych jednak choruje i musi faszerować się czosnkiem i kisić w domu???)
Bardzo się cieszę, że tak to u mnie wygląda, nie narzekam, mam nadzieję że będę cieszyć się zdrowiem jak najdłużej:)
a zmiana na gorsze to trawienie. Że zaparcia to jasne, ale odkąd wrócił mi apetyt, a nawet mam apetyt większy niż kiedykolwiek, to gdy na pusty żołądek coś zbyt łapczywie zjem bardzo mnie potem brzuch boli i mnie przegania (jeśli można to tak nazwać bo przy moich zaparciach raczej nieco mnie odtyka).
Ale brzuch boli wtedy tak naprawdę mocno, jakbym się mocno czymś struła, mam skręty kiszek i takie okropne skurcze:( jak dotąd już trzy razy a apetyt mam od jakiś 3 tygodni dopiero:( muszę się nauczyć ze moje jelitka teraz inaczej reagują na super dawkę pyszności i umiejętniej? wolniej? jeść.
Dzisiaj mnie tak bolało całe niemal popołudnie. A Zośka na to umilkła jak zaklęta, więc teraz się zastanawiam, czy dzieciątko odczuwa ból Mamy?
Bo bolało fest, skręcało i w ogóle, czy Mała w swym domku była bezpieczna, czy czuła też ból? Bardzo bym nie chciała żeby tak było, bo co Ona biedna jest winna?
Jak przestało w końcu boleć Mała znów zaczęła się ruszać, ale tak bardzo nieśmiało:(
jak ktoś wie coś w tym temacie to niech powie, będę wdzięczna, bo mnie to teraz trapi.
Niby wiem, że to pierwszy cykl starań i że zdrowe pary mają maksymalnie 30% szans na zajście w ciążę. Wiedziałam też, że dzisiejsza beta będzie negatywna ale mimo to gdy się zobaczyć wynik <0.100 to zaczyna coś strasznie boleć... Myślę, że dzieje się to, dlatego że wiem, że kobietom z PCOS nie jest łatwo zajść w ciążę i dużo lekarzy już mi o tym powiedziało (jeden nawet pokusił się o stwierdzenie, że nie mam szans na dzieci)... A ja od zawsze mówiłam, że dla mnie w życiu największa kara byłaby wtedy gdybym nie mogła mieć dzieci... Zawsze marzyłam o dużej rodzinie i byciu wspaniałą, kochającą matką, której tak mi przez całe życie brakuje...
Miałam nie pisać ale musiałam...
Ovu zaznaczyło mi owulację na 12dc. Zupełnie bez sensu. Testy owulacyjne negatywne, śluzu płodnego brak, owulacja w poprzednim cyklu była w 19dc. Tylko ta temperatura... Dziwacznie skacze. Oczywiście kilo smętnych myśli w glowie... Może coś mi się w tej całej hormonalnej gospodarce popieprzyło? Może to dlatego ten wykres taki dziwny?
No i stało się - moja firma zamyka się z końcem stycznia 2015
co prawda przygotowywaliśmy się do tego już od roku, ale kiedy przychodzi ta konkretna data wielki smutek mnie ogarnia
Łudziliśmy się wszyscy, że jeszcze kilka miesięcy, a przynajmniej do wiosny uda nam się przeciągnąć... nie udało się - rok się dobrze nie rozpoczyna 
Nie udało się również począć dzieciątka
co w obecnej sytuacji oznacza, że trzeba będzie "zawiesić" na jakiś czas starania
Tak wiem, mój cykl się jeszcze nie zakończył, ale po prostu mam przeczucie, że i tym razem poniosłam klęskę. Zaczyna mi się wzdymać brzuszek, czuję delikatne pobolewania jajników, piersi zrobiły się wrażliwe, czyli okres już za rogiem, jakieś 3, max 4 dni.
Jestem wręcza załamana... przez cały okres starania się o serduszko stałam się inną osobą. Płakałabym prawie cały czas, nadawałabym się teraz na aktorkę, rozpłakałabym się chyba na zawołanie czego nigdy wcześniej nie umiałam. Cały czas wydaje mi się, że będę miała ogromny problem ze znalezieniem nowej pracy, a jak ją znajdę to czy będę z niej zadowolona na tyle, że będę wykonywać ją dobrze, czy będę chodziła tam tak jak teraz z uśmiechem na twarzy, czy odnajdę się w nowym towarzystwie...no pewnie tak, ale.... kwestia umowy o pracę, wysokość wynagrodzenia itp itd...a gdzie tu znajdzie się możliwość na nowe starania...kurczę tak pragnę tego maleństwa a tu nawet ono nie chce u mnie zamieszkać 
Jednym z założeń było znalezienie nowej pracy, ale nie spodziewałam się, że aż tak szybko to nastąpi i jestem zaskoczona, smutna, zła....do tego wszystkiego dochodzi informacja, którą usłyszałam wczoraj od znajomej, która zmroziła mi krew w żyłach... Jakaś tam młoda dziewczyna zaszła w ciążę jakiś czas temu, oczywiście nie uważała na siebie nic a nic, a wręcz szkodziła poczętemu maleństwu - głodziła się, bo bała się przytyć więcej niż to konieczne!!! w trzecim trymestrze jak trafiła na oddział szpitalny lekarze uratowali dzieciątko, ale urodziło się bardzo słabe... Kilka miesięcy później kolejna nowina na temat ów dziewuchy - dziecku, które ma zaledwie kilka miesięcy do mleka dolewała wódkę, bo wtedy mała nie płakała i długo spała!!!!! Czy ktoś to rozumie???? Oczywiście odebrano jej prawa rodzicielskie, dziecko jest obecnie w rodzinie zastępczej, ale krew się w żyłach gotuje na takie wieści!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A my nie możemy doczekać sie naszego szczęścia, które byśmy kochali i opiekowali się jak tylko najlepiej codziennie prosząc o łaskę zdrowia dla dzieciątka i wszystkie inne...
No płakać mi się chce!!!
Wyniki badań z 15.01.2015 r.
Laboratorium: diagnostyka chorób zakaźnych:
przeciwciała anty – HBs ( WZW B ) - > 1000,0 IU/l (norma 10 - poziom min. odporności)
przeciwciała p. toksoplazmozie IgG - 633,30 IU/ml = dodatni
przeciwciała p. toksoplazmozie IgM - wartość indeksu 4,27 COI = dodatni
Wstrzymanie starań do czasu wyjaśnienia wyników badań.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 stycznia 2015, 08:09
Mamy 25.tydzień naszej wspólnej drogi

24+1
60% ciąży za nami 
Coraz bliżej do przytulenia mojej kochanej, małej Lilki :* 
A to MY 
]
25 tydzień zaczął się....wielkim, poważnym zakupem. Moja Ania zabrała mnie do komisu, by obejrzeć używane wózki i takie tam co ludzie mają po dzieciach a już z nich wyrosły
weszłyśmy...no komis nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, a my przecież i tak mamy już wybrany wózeczek dla naszej córeczki 
a ten typ to TAKO Omega Moonlight
3w1 z fotelikiem Maxi-Cosi CabrioFix

Poszłam, by w ogóle wyjść z domu i się dotlenić
ale byłam zaskoczona, bo były dwa foteliki Maxi-Cosi używane, jeden różowo-lawendowy a drugi brązowo-szary. Ceny obu wachały się między 100 a 160zł. Ale tylko różowy miałm pełne wyposażenie, czyli wkładkę dla noworodka i daszek. Więc dopytałam o pare szczegółów sprzedawczynię i zapytałam czy mogłaby mi odłożyć ten różowy. Niestety, na drugi dzień oddawała wszystkie wózki, rowerki,foteliki i takie tam inne właścicielom, bo musiała opróżnić magazynek. Byłam zła, choć nie chciałąm na własną rękę brać tego różowego, bo KOnrad na każde ubranko dla Lilianki reagował "o rany wszystko zamierzasz różowe kupić?" więc się bałam
Pani powiedziała, że da mi swój numer ja porozmawiam z mężem wieczorem i damy jej znać czy ma go jednak zostawić. Wyszłyśmy a ja....wciąż myślałam o tym foteliku. No widać, że jest używany, napis na rączce jest przetarty dość mocno, a wkładka do niego była poplamiona, ale kosztował 160zł a nie 500. Pokrowiec wyprałam i prezetnuje się jak nowy 

A i tak będę go używać max do 8-9 miesiąca choć to będzie zima więc nawet obstawiam, że max do 6 miesiąca! i co? Napisałam zaraz po wyjściu do męża, że widziałam fotelik używany za 160zł, dodałam, że jest różowy
odpisał tylko, bym wypłaciła kasę i go wzięła. HAHAH! I co przez pół miasta mam go targać do domu? O nie. Zadzwoniłam po mojego tatę i zapytałam czy by po mnie nie przyjechał, opowiedziałam wszystko a on na hasło fotelik odparł "fotelik? dla wnusi?? gdzie jesteś? będę za 10 min"
powiedział, że zapłaci za niego
i oto takim sposobem mamy już fotelik dla Małej
i wózek możemy kupić 2w1
kolejna oszczędność
no adaptery jeszcze trzeba kupić, ale ona kosztują max 80zł 
My czujemy się dobrze, ba powiedziała bym,że Lilianka czuje się dobrze, bo mnie siły odeszły
mam wielki problem by codziennie wstać z łóżka. Ale jak już wstanę to latam jak poparzona
dziś celem jest spacer do tesco. Nic nie kupuje, ale muszę codziennie zacząć chodzić
Mała daje mi nieźle popalić. Tak się rusza, przemieszcza, kopie i boksuje, że coraz bardziej uświadamiam sobie, że mamy w drodze dziecko! Mąż zachwycony, bo poczuł jej akrobacje tak bardzo, że się wzruszył i powiedział, że chciał by była już z nami
no ja też, ale wiem, że wtedy to dopiero się zacznie. Ale i tak....wyczekuję tego dnia 
Pozostało 24 dni do naszego kolejnego spotkania kochanie :*
dokazuj mamie i rośnij zdrowo! :* 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:26
Wczorajsza wizyta u giną:
"taki wysoki progesteron? To super super!
No to ja juz cala w skowronkach, ale co się okazało? W cytologii wyszly zmiany zapalne,kazał brać przez 5 dni dwa razy dziennie jakiś gynalgin dopochwowo, juz od dzis zeby skończyć to i zaleczyc do owulacji... I dal mi 3 miesiące.. Przez te 3 cykle mamy celowac w punkt, leżeć potem z pól godziny z poduszka pod pupa a jak sie nie zajdzie to czeka mnie badanie niedrożności jajowodow
mówi ze nie ma na co czekac bo po 30 to juz coraz trudniej... Ehh wczoraj uświadomiłam sobie ze te ostatnie prawie roczne starania typu co ma byc to będzie i spontaniczne serduszkowania to nie sprawdzi sie w moim przypadku
tu trzeba zapomnieć o spontanizmie chodzbym miala brać wolne w pracy, czekamy na owulacje! Pierwszy raz tez gin wypytal mi sie o męża o tryb pracy czy pali itd... Chyba po tym progesteronie mimo mojej endometriozy pierwszy raz zwatpil w jego nie we mnie... Na szczęście tym razem mąż pojechal ze mna, wiec dowiedział się na bieżąco o wszystkim, ale jego milczenie mnie czasem dobija 
od kilki dni chodziły za mną gołąbki więc wczoraj wzięłam się ostro do roboty i zrobiłam sobie mały zapasik 
zrobiłam też dzisiaj pierwsze ciążowe zdjęcia! i o ile brzuch z boku wygląda ładnie tak zdjęcie z przodu mnie lekko przeraziło!!!! jest dość duży i nierealnie okrągły??? nie za szybko na taki brzuch?


PS. Po kilku latach rozstałam się z kolczykiem w pępku... lepiej zrobić to wcześniej żeby dziurki zdążyły zarosnąć, mam jednak brzydki pępek który wygląda jak ślimak + mam w nim bliznę po 2 szwach po laparoskopii. Pewnie przy większym brzuchu ten mój pępek będzie wyglądał ohydnie
no ale co zrobić 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 stycznia 2015, 10:46
Dziewczyny macie racje, czekanie nie zawsze jest dobre. W tej sytuacji na pewno w niczym nie pomoże. Plan jest taki, że pójdę do mojego gin po dokumenty, jeśli wypisze mi, że BYŁA OWULACJA ITD to może odpuszczę ten monitoring, a przynajmniej przez dwa cykle. Myślę, że mimo wszystko teraz trafiła mi się dobra Gink'a. Liczę, że przez miesiąc chodzenia do niej zleci mi wszystkie badania tak żebym miała świeże wyniki i z tym uderzę do tego PANA PROFESORA. Co do jej reakcji...prawda jest taka, że niedrożność jest numerem jeden na liście kwalifikacji do in vitro. Za jej namową nie będę brać stymulacji owu teraz, przynajmniej nie będzie problemu ze stymulacja przy IUI czy IV. Co do udrażniania..."Stara szkoła" udrażnia i owszem są z tego ciąże i dzieci, "nowa szkoła" nie udrażnia, bo zwiększa się ryzyko ciąży pozamacicznej, ryzyko utraty jajowodu, komplikacji a przede wszystkim to strata czasu w leczeniu. Jak pisała Helutka, kiedyś będziemy się z tego śmiać trzymając malucha na rękach! I niech tak będzie!
Dzisiaj ostatni dzień w pracy i 10 dni urlopu !! Powinnam go wykorzystać na małe odświeżenie mieszkania ale szczerze mówiąc - nie chce mi się. Już mnie to nie nakręca tak jak dawniej, nie sprawia mi to tak ogromnej frajdy. Ot, mieszkanie i tyle, byle było funkcjonalnie i czysto. Wolę ten czas poświęcić dziecku i jego potrzebom. Może sobie jakąś wycieczkę zrobimy, ponoć pogoda ma być fajna. Szkoda że popołudnia są tak krótkie, za szybko się ściemnia.
Cykl żyje swoim trybem, dzisiaj 16 dc, test owu jednoznacznie negatywny, kreska testowa ledwo widoczna.
Owulacjo!! Czekaj na mojego męża!! Możesz przyjść w poniedziałek, ewentualnie we wtorek
Wtedy będzie już po upojnym czasie 
Dziś 7dc. Do końca clo tylko jedna tabletka. Oby ostatnia.
Wczoraj odebralam wyniki badan:
TSH 2,14
LH 6,99
FSH 13,09 za dużo
Amh 3,1
Teraz z tymi wynikami czekam do pon na wizytę w klinice. Mam wielka nadzieje i wiarę ze wszystko bedzie dobrze. Ze teraz z tymi wynikami dojdziemy do leczenia które pozwoli doczekać się dziecka. Żałuje tylko ze tak późno znalazłam ta klinikę i marnowalam swój czas na gin który się nie znał na rzeczy.
Ale teraz jestem pod dobra opieka. Ten rok będzie szczesliwy¡!!!!!
3dc
Czekałam na okres ale jak już przyszedł to nie jestem zachwycona🤣🤣🤣🤣🤣🤣jak to baba-tak źle i tak nie dobrze.
No więc prowadzę obserwacje zobaczymy czy wogule będzie owulacja.
Mąż wraca za 17 dni.Decyzji i tak nadal nie ma.Narazie niech się wszystko unormuje a ja starego spróbuje przekonać🤣🤣🤣
No to dzis na sniadanie melon zjadlam go prawie 3/4 
Teraz mi troche niedobrze jest...uuufff, robie obiad kielbasa z grila ziemniaczki i mizeria obym zjadla... Dzis rozpoczynam 15 tydzien!!!!
huraaaa strasznie sie ciesze
Niby od 16 tygodnia mozna poczuc ruch dziecka wiec zobaczymy 
2 dzień cyklu.
Szkoda że nie wyszło ale wiem po prostu WIEM że kiedyś się wkońcu uda !
Jestem tego pewna! 
[
] ! 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.