Alicja83 Strach 5 lutego 2015, 09:16

wiadomoscia o ciazy podzielilam sie z rodzicami i tesciami
rodzice sie poplakali a tesciowie cytat "no nareszcie, tyle czakalam" -okropnosc

co do mojego samopoczucia to wszytsko jak najbardziej w porzadku, nic mi nie jest, nic mi nie dolega, jem co chcem, robie co chce

jutro ide do lekarza - zobaczymy co powie

mam nadzieje ze dostane karte ciazy i nowe zdjecie dzieciaczka

zabieram meza ze soba

W piątek byliśmy z małżem u ginekologa. Mieliśmy się decydować, czy bierzemy zastrzyk stymulujący i się staramy.Na razie odpuściliśmy, bo jajeczko miało już 14 mm, a mężaty pojechał dziś w delegację, a ja jestem chora i na lekach. Katar, ból gardła i ogólnie rozbita. Decyzja została podjęta, że w lutym zaczynamy. Powiedziałam mężatemu kiedy będę miała owulację, kiedy ma być na miejscu, nie jeździć w delegację. Idę do lekarza, wezmę zastrzyki stymulujące i zaczynamy się starać. Już nie ma odwołania.
Boję się jak jasna cholerka, boję się, że nawet jak się uda, to nie zdążę dostać heparyny i nic z tego nie będzie.

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 18 stycznia 2015, 17:22

14 dc (11cs)

W piętek jeszcze przed zajęciami z jogi wykorzystałam seksualnie męża pod choinką. Uznałam, że to fajny pomysł. Chyba się pomyliłam, niestety ale leżenie pod choinką, wpatrywanie się w bombkę, w której widzisz swoje odbicie (wieeelki nos) podczas seksu było totalnie nietrafione. Zamiast się skupić, śmiałam się okrutnie. Mąż nie wiedział o co chodzi, ale odruchowo zarządził zmianę pozycji na "mniej klasyczną" i już tak ta moja zniekształcona morda w bobce nie działała na mnie.

Gdy w wróciłam z zajęć, odwiedziła nas ta para :D nie miałam żalu, skoro swoje plany prokreacyjne jednak udało mi się zrealizować. Mało tego, zaprosiłam jeszcze swoją Siostrę i jej fagasa :)

Wczoraj świętowaliśmy oficjalnie ukraiński Nowy Rok, a raczej bawiliśmy się na Małance (taki nasz Sylwester) :) oszczędzałam się w tańcu, co by mój kręgosłup i kolano nie odczuły za bardzo następnego dnia skutków imprezy. Ogólnie wybawiliśmy się okrutnie :) dziś tak leżeliśmy i rozmyślaliśmy, jakich mamy cudownych przyjaciół i fajną zgraną paczkę :) że każdy każdemu pomaga, troszczy się, stara się zrozumieć, wesprzeć. Gdy składaliśmy sobie życzenia wcale nie czułam przykrości, że ktoś mi życzy dziecka. Wiem, że tak jest, że oni też nie mogą się doczekać i kibicują nam bardzo. Jeden z kumpli (fotograf) powiedział, że ma nadzieję, że w tym roku przewiduje gdzieś na październik/listopad zlecenie od nas, żeby uwiecznić naszego dzieciaka. Koniecznie synka. I tego sobie i nam życzy. No moje słodziaki. Taka byłam rozczulona nimi wszystkimi.

Teraz tak bardziej staraniowo:

Dziś temperatura poszła do góry. Wypity wczoraj alkohol powinien ją skutecznie obniżyć, ale umiarkowany wysiłek fizyczny (tańce, hulańce) podwyższyć. Więc wychodzi na zero :P zapisałam ją taką jaką mi wskazał termometr i jej wierzę na słowo :)

Owulacja wyznaczona została na czwartek. Program chyba brał bardziej pod uwagę temperaturę niż testy owulacyjne, które w czwartek oba (o 10 i 17 były negatywne) a w piątek ( o 10 negatywny, a ten wieczorny przez męża oglądającego na żywo test oceniony jako pozytywny) taki jak wyzej. W sobotę test o 10 rano nie miał już nawet cienia cienia drugiej kreski. Więc owulacja raczej była, a u mnie bardzo szybko zmienia się poziom LH. Może gdybym zrobiła test np. nie o 17 ale o 20 to byłby już całkiem pozytywny. No chyba, że owulacji w ogóle nie było, bo jeszcze prolaktyna nie wyrównała się. Trzeba więc poczekać na kolejne temperatury. Zobaczymy, czy będą wyższe niż w pierwszej fazie.

Śluz i szyjka macicy - od wczoraj (soboty) totalnie już niepłodne.

Wnioski - cykl mi się bardzo zmienił. Okres bardzo krótki i nieobfity, prawdopodobna owulacja w 11 dc.
Ciekawe jak będzie z fazą lutealną, czy dalej 16 dni, czy krócej, czy dłużej.

Ach a teraz czas do kina! Znajomi wybrali za nas jakiś film i zarezerwowali miejsca. Mamy tylko stawić się na miejscu i dobrze bawić :D no zobaczymy co to za film i czy przypadnie do gustu :)

Bergo Bergo - nowa ja 18 stycznia 2015, 17:31

Nigdy więcej moje dziecko nie zostanie z tesciowa bez mojego stalego nadzoru!!! Poszlismy do kina, moja mama zostala z malym na niecale 3 godziny. Przyszla tesciowa i na sile dokarmila malego. Jak wróciliśmy to właśnie konczyła dosłownie wmuszać w niego jedzenie. Bez kropli z laktazą. Młody się przejadł, dostał mega kolki i wył dosłownie do księżyca. Moja mama zamiast jej zabronic, bo wiedziała kiedy i ile jadł i to ona była za niego odpowiedzialna oczywiście jak to pokorne ciele zrobiła mleczko skoro tamta zdecydowała, że go nakarmi. Jeszcze się dowiedziałam, że go głodzę! Nigdy wiecej! Albo wynajmę opiekunkę albo po prost nie pojde do kina.

Film polecam. "Fotograf"


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 stycznia 2015, 20:16

Molekuła Kocia mama 18 stycznia 2015, 23:19

Czasem łapie mnie paskudna zazdrość.
Jest tu i na forum tyle dziewczyn, które pojawiają sie na chwileczkę i kończą zieloną kropą, a ja tylko zielenieje coraz bardziej z zazdrości.
Wiadomo że się cieszę i w ogóle, ale myślę sobie czasem czemu w tym cyklu to ZNOWU nie ja;/

Teraz odkąd zawiesiliśmy starania postanawiam czeprać jedynie pozytywną energię z zieleniejących się wykresów. Bo w końcu na każdą z nas przyjdzie kolej? prawda?

Postanowiłam też, że zacznę opisywać moją historię. Powiedzmy, od początku.

Na początku był aniołek, tzn nie ja bo ja zdecydowanie aniołkiem nie jestem. Właściwie to było ich pięć.
Potem urodził się mały diabołek - czyli ja, a potem brat - jescze gorszy przypadek.

Tak sobie żyłam i dorastałam w dość konserwatywnej rodzinie, gdzie o seksie i zdrowiu kobiety niewiele się mówiło.
Miesiączek nie miałam regularnych raczej nigdy. Pierwszy raz poszłam do gin dopiero kiedy wyjechałam na studia, i od razu zasugerował mi że coś jest nie tak. (Spytał się mnie - wówczas dziewicy, czy miałam kiedyś robiony monitoring owulacji wtf?) Potem okazalo się, że mam hiperprolaktynemie.

Dostałam parlodel, który nie zadziałał a potem bromergon, po którym o mało co nie wezwałam karetki - zamiast iść na zajęcia, to pół dnia leżałam w łóżku i patrzyłam sufit, który mi wirował nad głową.

Zmieniłam gina. Nowy gin, pan profesor stwerdził że je*ać prolaktyne, skoro nie staram się o dziecko to on mi zapisze tabsy. Przyklasnęłam, jako że miałam juz wtedy faceta i zaczynałam odkrywać uroki seksu, co z resztą pewną nocą skończyło się historią opisaną powyżej.

Tabletki miały skutki uboczne w postaci wojny z moją mamą. Krzyczała że biore to świństo a potem w ciąze nie zajde, że będą problemy. I tak przez pięć lat kiedy to brałam sobie te tableteczki z małymy przerwami na zawirowania w życiu.
Moja mama była strasznie pohizowana na tym punkcie, pamiętając własne poronienia i pięć lat starań o dziecko. Przez to ja sama jestem poshizowana, i szczerze przyznam, ciężko mi z tym..

Kontynuując.. po studiach, będąc już jedną nogą za granicą poznałam faceta mojego życia. Miłość od pierwszego wejrzenia i pozamiatane, musiałam zmienić plany:)

Po dwóch latach związku odstawiłam tabsy, ale zabezpieczaliśmy się inaczej - w perwpektywie miałam roczy wyjazd za granicę bez M....

to be continued

13tydz 3 dni
no to tak: w piątek zgodnie z planowana wizytą byliśmy u mojej ginekolog w związku z tym iz miałam mieć zrobione badania prenatalne. no tak MIAŁAm a to dlatego, że mój mały Bąbel był taki, że za nic nie chciał dać się podejrzeć i zbadać. leżał sobie w ogóle jakoś na głowie, rączki trzymał na nosie, że okreslenie przezierności karkowej było kompletnie niemozliwe. do tego chyba spał bo w ogóle sie nie poruszył. przyznaję troche się zaniepokoiłam (zapytałam sie nawet ginekolog dlaczego jest na głowie :P, a ona, że mam sie dziecka zapytać bo ona nie wie, chyba mu tak wygodnie :P ) próbowała dłuższy czas dopochwowo jakos go zbadać ale nie dało się, próbowała także przez brzuch ale o tym to w ogole nie było mowy. nie dostałam żadnego zdjęcia usg (i tak nie byłoby nic widać) zapytałam tylko ile mierzy to powiedziała, że 6,5 cm ale chyba zaokrągliła wynik w którąś stronę. dała mi dla uspokojenia, że nic sie złego nie dzieje posłuchac serduszka i fakt to mnie uspokiło. no cóż trzeba było wizyte przełożyć bo Bąbel był uparty :D następna 26 stycznia.
wzięłam juz zwolnienie z pracy, jutro mąż ma je zawieźć, ciekwe jaka będzie reakcja :)
jestem zadowolona, że moge juz odpocząć i mysleć tylko o moim Dziecku :* aaa i płci jeszcze nie dało się określić bo było za wcześnie...może tego 26 :) zobaczymy :)

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 18 stycznia 2015, 18:46

Matko 4 dpo a ja już bym chciała testować. Nie wiem, ale mam bardzo bolesne brodawki, masakrycznie wręcz, nigdy tak nie miałam... No ale nie będę się doszukiwać objawów na siłę:P

Wczoraj pokazałam mężowi wózek retro i jest zachwycony nim, a myślałam, ze mnie wyśmieje :D Widzę jak mu zależy, a ja tak bym chciała mu wkrótce przekazać dobrą nowinę:) 28 mam dostać @, a 31 są moje urodziny, oj byłby to piękny prezent:) no i babciom by się powiedziało na walentynki - też pięknie ehhh... :) No ale nie nakręcać się, nie nakręcać :P

MadzikForever Traktat o Robalach 18 stycznia 2015, 18:56

MAŁO MNIE DZIŚ SZLAG NAGŁY NIE TRAFIŁ!!!

Mój teść, skończony tuman, zgubił moje dziecko w supermarkecie!!!

Mam ospę. Poprosiłam dorosłego faceta, żeby zabrał wnuczkę na wystawę zwierzątek hodowlanych do pobliskiego centrum handlowego (mąż na uczelni). Zabrał, i zgubił!!! Szukał jej 5 minut!!!!!!!!! KUR***!!!
Dobrze, że ją znalazł, bo tyle, co się naczytałam o porwaniach dzieci... i to w Polsce...
Szukał w portfelu pieniędzy na bilet i mu "zniknęła".
Nosz... A jak mu mówię, że to on jej ma pilnować, to mi odpowiada, że to jest NIEMOŻLIWE, bo ona jest tak ENERGICZNA, że się nie da i mam kupić dla niej SZELKI!!!

Już nigdy sam jej nawet na 3 minuty na spacer nie dostanie!
I on do mnie mówi, że ja muszę na spacerach bardziej być uważna, bo się dziecko przewróci!!! Przewracają to się flaki moje jak o tym pomyślę!
Mąż wściekły.

Terazsięuda:-) w pogoni za szczęściem 18 stycznia 2015, 19:12

Lekarz widział pęcherzyk ciążowy, nawet nie kazał już powtarzać bety i powiedział, ze wszystko dobrze a ja dalej się stresuję...tyle ostatnio się naczytałam o pustych jajach płodowych, ze jakoś nie możne mi to wyjść z głowy. Mam nadzieję, że na usg 31.01 już zobaczę dzidzie i serduszko, które bije i wszystko będzie dobrze. Nie mogę się doczekać chwili kiedy będę spokojnie mogła cieszyć się ciąża...

Anuszka Dopóki od­dycham, mam nadzieję. 18 stycznia 2015, 19:41

Sytuacja z pęcherzem opanowana... nie wiem co to było ale mam nadzieję że się nie powtórzy. Odczekam kilka dni i pójdę zrobić wymaz z pochwy i te inne chlamydie potrzebne do histeroskopii. Trzymajcie kciuki żeby wynik był dobry nie uśmiecha mi się przekładać terminu zabiegu.
A tak między owulacją, miesiączką, łykaniem tabletek, mierzeniem temperatury i wizytami u lekarzy przypomniało mi się moje hobby :) A mianowicie wysyłanie pocztówek do rożny osób na całym świecie. Tyle radości kiedy wracając z pracy wyciągasz z skrzynki na listy pocztówkę z drugiego końca świata :) Wysłałam dzisiaj 6 na dobry początek (Niemcy, Holandia, Usa, Chiny Białoruś i Rosja) Teraz tylko czekać aż dojdą :D Taka pierdoła a tak cieszy!

Chanela W drodze do upragnionej fasolki 19 stycznia 2015, 00:08

Coraz bardziej czuję skurcze. Nie wiem, może coś się rozkręca. Córeczko, poczekaj jeszcze do 27.01.

Alicja83 Strach 19 stycznia 2015, 08:07

hej

pisalam ze chcialabym kupic sobie maszyne do szycia no i kupilam i nawet udalo mi sie jedna poszewke na poduszke uszyc, niejest to cos super wystrzalowe poprostu zwykla poszewka ale naprawde sama ja uszylam

postanowilam sobie ze bede dalej bawic sie w takie oto pierdolki i mam kolejny pomysl mianowicie poszewke na kolderke i poduszke dla malego dzieciatka - moze to bedzie moje dzieciatko moze tylko jako prezent zobacze co mi z tego calego szycia wyjdzie

co do tych wszytskich innych spraw - rece mi opadly

ale coz zabieram sie za kolejny etap

klinika mila - decyzja na ICSI zapadla przygotowania przedemna
tabletki antykoncepcyjne, badania krwi przedewszytskim na tarczyce i na jakos moich komorek coby wiedziec jak mocno nalezy mnie stymulowac aha jeszcze badanie na HIV
nastepna wizyta w czwartek - ciekawa jestem co mi powiedza

Alicja83 Strach 19 stycznia 2015, 08:12

zapomnialabym na pocieszenie dla wszystkich !!!

moja kolezanka ma 40 lat

od 7 lat starali sie o ciaze-leczenie, inseminacje, invitro i nic - wkoncu wkurzyli sie na to wszytsko i wyjechali na wakacje (wczesniej tez wyjezdzali) ale teraz poprostu odpuscili i co przyjechali we troje za 3 miesiace bedzie rodzic

powiedzcie jak to sie dzieje - 7 lat walki o ciaze a tu wystarczyl jeden moment-ja tego zrozumiec nie moge

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 19 stycznia 2015, 07:34

Pierwszy plus tego cyklu - przesunęła mi się fl o 1 dzień. W sumie mam ich 11 więc dolna granica. Minus - plamię od dwóch dni.

'Lecze' się i doktoryzuję poprzez wujka google, zawsze chciałam wiedzieć wszystko i o wszystkim także mam łeb jak sklep.

Generalnie tragedii nie ma. Mówi się że plamienie spowodowane jest powolnym obniżaniem się progesteronu - co widać gołym okiem na wykresie - to po pierwsze. Po drugie jak pewnie każda wie - mogę mieć niski progesteron a tym samym niedomogę ciałka żółtego. Co prawda badanie robiłam raz, ale wyszło 17 więc się mieszczę. Mogę tym samym domniemać że to nie wina niskiego poziomu hormonu, zważywszy także że dziewczyny z wartością 11 - 13 zachodzą. Nie wykluczam tego jednak, musiałabym zrobić badanie w kolejnych 2-3 dniach i to nie tylko w jednym cyklu.

No nic, czekam na kartę z pracy, zrobię na koszt firmy, a co. Skonsultuję przy okazji z gin prywatnie i będzie czarno na białym.

Swoją drogą, lista badań jakie chcę zrobić poprzez kartę firmową mnie lekko przeraża. Ale cackać się nie będę. Albo inaczej - wycackam ich do ostatniej kropelki ;)

Jak kończę się edukować z zakresu chorób wewnętrznych przechodzę do poszukiwania mieszkania. Nie ma lekko. Ceny kosmiczne. Wnętrza czasami takie że jak widzę ten .. kunszt projektancki to mnie zęby bolą. Ale wiecie - remont zrobiony GENERALNY więc cena również konkretna.

Kolejna rzecz która mnie przeraża. Tylko nie wiem czy bardziej kredyt dożywotni czy mieszkanie w 30m2 z dzieckiem któremu nie mam gdzie wstawić łóżeczka. Bo tak się teraz sprawy mają.

Myśl zouza, myśl ..

___________________________________

edit: jednak 1 dzień plamienia
wściekłość macicy mode: on


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2015, 10:23

Paróweczka Powiernik 19 stycznia 2015, 07:35

46dc

Tempa niska na szczęście wczorajszy sluz nie zapowiadał owu. Wole doczekać do pierwszej @ i miec poczucie ze choc po części pozwoliłam sie organizmowi odrestaurować.
Bardzo zmęczona czekaniem... Czy mozna jakoś pomoc @ wreszcie przyjść? :(

...tik tak tik tak tik tak...


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 stycznia 2015, 19:15

Zapowiada się piękny, słoneczny poranek...chociaż słońce jeszcze nie wzeszło. Zaczynam dzień od kawy. Dziwną miałam noc. Nie mogłam długo zasnąć, a na koniec śniły mi się dwie ciekawe rzeczy:

-pokazywałam swojego mężowi śliczny wózek, który składał się totalnie płasko i zajmował mało miejsca w bagażniku
-zrobiłam test ciążowy (wieczorem myślałam, czy go dziś rano nie zrobić)) - a na teście piękne dwie krechy :) no chociaż we śnie!! HEHE

Wstałam niewyspana. Testu nie zrobiłam, bo znacząco pobolewa mnie już podbrzusze i to chyba początek @. Jakoś zawsze po "wariacjach" z mężem zaczyna mi się @ - już się śmieje, że jest szamanem i wywołuje okres :)

Ale jeszcze poczekam z oznaczeniem na Ovu - miło się patrzy na 97% szans na pozytywny test :)

vintoyra o obawach i nadziejach 19 stycznia 2015, 09:16

18 dzień cyklu.

Czuje, że będzie to cykl bezowulacyjny.
A tak dobrze szło. Miałam wyrównane dwa cykle co prawda z króta faza lutealną, ale już nie były 32 dniowe albo dłuższe.

Ciekawa jestem dlaczego tak się zrobiło. \Czy moje ciałao coś mi mowi ?
Nie mogę iść na USG bo doktora do konca stycznai nie ma.
W lutym tez nie wiadomo jak będzie.

Non stop myślę o tym i płacze. Dlaczego musze tego doświadzcac ? Nie wymagan duzo. Jedno dziecko. Tak zeby być pełną rodziną.

Marida Nadzieja nadziei... 19 stycznia 2015, 09:36

No I nici Z serduszkowania. .. jak to powiedział mój mąż: mam dola. Ale czy jego obchodzi ze ja mam takiego dola co miesiąc jak przychodzi @? Czasami myślę że mu nie zależy....
oczywiście poszłam spać wczoraj ofuczana a jak zapytał jeszcze co mi jest tradycyjnie odparłam ze NIC. Niech się domyśla, przecież wie o co mi chodzi. ..

mam nadzieje tylko ze ten dzień przerwy nie będzie miał znaczenia a żołnierzyki juz trafiły do celu :)
jaka ja jestem głupia, nakrecam się a i tak z tego nic nie będzie jak zawsze...

Buźka :*

W ostatni weekend mój luz został totalnie zdeptany.
Mieliśmy imprezę rodzinną no i dziadkowie, rodzice bezpardonowo, agresywnie komentują, że już dawno powinniśmy mieć dzieci. Żebyśmy się postarali... bo oni w tym wieku to już ....ble ble ble

Ciężka ta presja otoczenia. Nie pomaga.

Wciąż po weekendzie próbuję odnaleźć swój luz.

M. powiedział, że powie rodzicom i dziadkom, że ich zachowanie nie pomaga i żeby powstrzymali się z komentarzami.

Nie chcę się umartwiać... idę odnaleźć luz.

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 19 stycznia 2015, 10:30

15 dc (11 cs)

Jestem już po USG tarczycy. Jest idealnie wszystko. Jakby kto nie wiedział to idealna tarczyca na papierze wygląda tak:

Wymiary tarczycy: Płat prawy: 1,5 x 1,4 x 3,4cm - objętość ok: 3,6ml Płat lewy mniejszy : 1,2 x 1,2 x 3,5cm - objętość ok: 2,5ml Cieśń: 2,2mm Echogeniczność i struktura miąższu w normie, bez zmian ogniskowych. Przepływy miąższowe nieznamienne, nie są wzmożone. Okoliczne węzły chłonne bez zmian. WN. Bez cech AITD w badaniu usg.

Mi wystarczyło, że Pani dr powiedziała, że mam ładną tarczycę. Nie znoszę odpowiadać na pytanie, dlaczego zostałam skierowana na dane badanie.

"Od prawie roku bezskutecznie staram się zajść w ciążę"

Ciekawe, ile jeszcze stron tego pieprzonego różowego pamiętnika będę musiała zapisać, żeby spełnić nasze marzenie?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)