bisacz Czekam 22 stycznia 2015, 16:12

W całej mojej sytuacji znalazłam jednak jakiś pozytyw - dostałam zielone światełko gdzieś z góry i wiem, że jednak mogę jeszcze zajść w ciążę. Wiem, że nie mam już zbyt wiele czasu więc postaram się przyłożyć i porządnie powalczyć o moje małe szczęście. Kiedy przeglądam inne pamiętniki to jestem w szoku, że tyle badań i zaangażowania jest potrzebne do czegoś co za pierwszym razem przyszło u mnie zupełnie "naturalnie". Tak odpuściłam sobie temat, że teraz na nowo będę uczyć się własnego ciała - jego reakcji na poszczególne fazy cyklu. Nie daje mi spokoju myśl, że kiedy zaszłam w ciążę, którą straciłam nie pokusiłam się o jakieś dodatkowe badania bo przecież z jakiegoś powodu nie zachodziłam przez trzy lata, coś musi być na rzeczy i koniecznie muszę się dowiedzieć co. Zaczęłam od zbadania hormonów tarczycy TSH, ATPO,ATG,FT4, endokrynolog powiedziała, że wyniki mam dobre a wysoki poziom ATG (dwa razy za wysoki) też nie stanowi problemu. We wtorek idę do mojego gina na kontrolę i spróbuję wydusić od niego skierowanie na badanie hormonów. Dziewczyny jeśli uważacie, że możecie mi coś pomóc czy podpowiedzieć to z góry dziękuję. W tych wszystkich specyfikach (żelach, wiesiołkach) jestem kompletnie zielona.

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 22 stycznia 2015, 16:14

Jeszcze nie mogę w to uwierzyć! No to oby w szczęściu i spokoju dotrwać do 29 września <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2015, 16:16

Hymmm... Dziwne rzeczy się ostatnio dzieją. Zawsze miałam dłuuuuuugie cykle (między 35, a 65 dni), zwykle były bezowulacyjne. A ostatnie dwa cykle prawie, że książkowe - same z siebie, z piękną owulką (tak czuję, OF i tempka na to wskazują). Może własnie teraz to jest mój moment - ten właściwy moment i mój organizm mi to obwieszcza? Mówi: kobieto, zobacz na to czekałaś, teraz jesteś gotowa - działaj! Myślę, że tak właśnie jest.

Z innej beczki: dziś 10 dpo. Od czwartku ślinię się na myśl o ogórkach kiszonych. W ogóle mam mega ochotę na jedzenie - nie ważne jakie. W ciągu dnia kilka razy chwilowe uczucie, że mnie mdli. Nie jakoś okropnie, tylko tak subtelnie i zaraz przechodzi. Brzuch również tylko czasami chwilowo zaboli małpowo ;-p A poza tym mam śliczną cerę - zazwyczaj chodzę spryszczona przed okresem.

W ciągu dnia temp utrzymuje się na poziomie 37,2 - 37,3.

Zapewne z tego mega chcenia Bobaska mam urojenia - nie pierwszy zresztą raz. Ale się tym nie przejmuję. Będzie co ma być. W każdym razie nadzieja jest i nigdy nie zginie! :)

Poza tym wspaniały nastrój - i niech tak zostanie :)

NATULKA Co ma być to będzie. Czekamy... 22 stycznia 2015, 16:27

Czekałam już na @. 13dpo, ale nie z porannego moczu test negatywny. Temperaturaod kilku dni spadała, ale po troszku. Wczoraj mikro w góre co dało mi triszkę nadziei, ale dziś?! Dziś rano tempka podskoczyła. 16dpo to już coś znaczy, więc szybko zrobiłam test. Czekałam na kreskę, a tu nic. I nic już z tego nie rozumiałam. Poszłam umyć ręce do łazienki, wracam, a tu coś, cień słabo widoczny w tym porannym słabym świetle. Pokazuje mężowi, on też coś widzi! No i kreseczka coraz mocniejsza. Jejku nie możemy w to uwierzyć! Mąż od rana nie może powstrzymać uśmiechu, nadskakuje mi i widać, że jest dumny. Czeka na córeczkę, ja na synka :) staraliśmy się w owulacje i po niej, więc mógłby być chłopiec, a według kalendarza chińskiego ma być dziewczynka. Nie ważne, oby było zdrowe!


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2015, 16:28

Dzis w koncu pozytywny test owulacyjny,sluzu brak-suchy,lepki.

Ewela0313 lottery ticket 22 stycznia 2015, 17:05

Dzien 11
Oj, boli :( boli brzuch.... raczej nie miewam tak silnych boli miesiaczkowych, raz bardziej, raz mniej , bol przychodzi fazami.... tylko,ze @ jeszcze nie ma .
Ostatnio za duzo mysle....... mysle i wymyslilam........ mysle ,ze za duzo osob z mojego otoczenia wie,ze robimy IVF. To mnie teraz zaczyna troszke przerazac.... jeszcze chwila, zaczna sie wypytywac i co??? udalo sie???? nie bede mial sily mowic , nie, nie tym razem jesli sie nie uda...... a czesto sie nie udaje ;(
Plan na nastepny raz- ograniczyc do minimum grono ludzi wiedzacych ( nie liczac tutaj Was, ale Wy to co innego)


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2015, 17:07

Może i racja, może to owulka, ale takiej powodzi to ja nigdy nie miałam... drugi miesiąc piję ziółka baby&mama med z serii płodność... i jestem bardzo mile zaskoczona, bo przy minionej miesiączce obyło się bez tabletek przeciwbólowych, gdzie zawsze było tak, że jak za późno wzięlam to normalnie szpital... a tym razem nic.... aż się zdziwiłam.. cera mi się też poprawiła, śluz no i teraz to krwawienie.... może to przez te zioła... pierwszy raz odczułam na sobie, żeby jakieś zioła na mnie działały... jeśli tym razem się uda, a mam jakieś takie dziwne przeczucie, to chyba wyślę do producenta tych ziół jakiś list dziękczynny ;P

Niestety nie pomyliłam się, beta negatywna :-(

21 dzień cyklu
50,2 kg
6 dpo

Fatalne samopoczucie :( ciągle mam temperaturę ok. 37 stopni... W ciagu dnia obowiazkowa drzemka, bo przy takim samopoczuciu nie umiem powstrzymać powiek! Dzis tez mocniej czuje lewy jajnik..i nic poza tym. Piersi zupełnie niebolesne - niestety. Nadal mogłabym jeść tylko słodycze i niezdrowe przekąski...

Jutro dla nas trudny dzien... Musze byc dzielna!

_____________
1 śniadanie: Owsianka z orzechami laskowymi, pestkami dyni i słonecznika, amarantusem i mieszanka owoców leśnych
2 śniadanie: Fasolka szparagowa z czosnkiem i kromka chleba żytniego z jajkiem na twardo i koperkiem + sok z jabłka, marchewki i buraka
Obiad: Żur
Podwieczorek: Koktajl z maślanki z bananem, otrebami owsianymi i kakao
Kolacja: Pieczone ziemniaki i salata z feta, pomidorami i sosem vinegret

Kropku mój kochany, zamieszkaj ze mną, mamusia tak długo już na Ciebie czeka... <3 <3 <3

poniewaz nie mam zadnej psiapsiolki to bede sie wam zalic bo jakos zaczelo sie psuc w naszym malzenstwie od urodzenia Nikusia a przeciez tak bardzo sie o niego staralismy i dlugo

<3 34+3 <3

I juz po wizycie. Maja dalej malutka wychodzi 2049gram. Jest już bardzo nisko, aż lekarz miał ciężko jej główkę pomierzyć. Cały czas mówi ze grozi mi wcześniejszy poród. Pobrał próbkę do gbs. I kazał przyjść za tydzień na ktg. Ogólnie jest dobrze, ale gdyby cokolwiek się działo to mam jechać do szpitala.
Niestety szyjki nie zmierzył, ale na badaniu powiedział ze jest średnio twarda i zamknięta.

Czyli 28 styczeń pierwsze ktg a następna wizyta 5 luty.

Jutro ciężki dzień się zapowiada, dużo kilometrów do przejechania.

Majeczko czekamy na Ciebie z niecierpliwością <3

Nie kumam już tego wszystkiego... dalej plamię... zaczynam się martwić... chyba czas poszukać jakiegoś lekarza.... już mnie to wszystko zaczyna wk.....ć... w pracy młyn, a tu jeszcze leci ze mnie jakas rdza... wrrrrrrrrrrrrr....

zaczne od tego ze mieszkamy z tesciami oni na dole my na gorze i oczywiscie tesciowa we wszystko sie wpierdziela- a to ze dziecko zle ubrane, czemu placze i ze go glodze pewnie itp moje nerwy nie wytrzymuja juz jestem zestresowana na maxa - zero prywatnosci bo ciagle lazi do nas na gore z byle bzdurami byle by tylko powiedziec cos nie fajnego- oczywiscie jej ostatnio powiedzialam ze ciagle tylko mnie doluje to obrazila sie na 3 dni ale znowu potem zaczela do nas lazic. Codziennie brzuch mnie boli bo wiem ze jak tylko Nikus zaplacze to przyleci ...
od porodu moze z 2 razy z laska z nim zostala - siedze sama w 4 scianach i nikt nie pomaga nawet maz - mowi ze skoro jestem na macierzynskim i mi placa to powinnam sie dzieckem zajmowac
ze nie mam nic innego do roboty.. przykre bo przeciez to nasze wspolne dziecko o ktore walczylismy. Na poczatku bylam ledwo zywa bo ponacinana i ledwo chodzilam i wszystko sama musialam robic bylam jak zombie bo maly co godzine sie budzil i wrzeszczal bo mial problemy z brzuszkem...
smutno mi ...

11cs
15dc
3dpo
czwartek

Po owulacji. Dziś wstałam z bólem podbrzusza i z bólem piersi, tak jakby miała lada dzień dostać @, a planowa @ najwcześniej za 9 dni.

Źle się dziś czuję. Słabo. Mdli mnie, boli mnie żołądek, bulgocze mi w brzuchu i mam jakieś niestrawności. Poza tym puls cały dzień przyspieszony i ogólnie czuję się jakbym miała zemdleć.
Miałam dziś ćwiczyć, ale nie dam rady. Może jutro będzie lepiej.

Od ponad tygodnia biorę regularnie witaminę D3 - 1000 j. Przestały mnie boleć stawy, co zdarza się niezwykle rzadko u mnie, więc podejrzewam, że to zasługa tej witaminki.

Nie wiem jak przeżyję HSG. Boję się. Nie to, że boję się bólu. Nie. Boję się uczulenia na kontrast, powikłań. Widzę już oczami wyobraźni, że wpuszczają ten kontrast i on mi rozrywa jajowód... Zawsze mam takie czarne myśli przed "nowym". Chyba jestem słaba psychicznie, bo od razu jak dzieje się coś nowego to mi słabo i źle się czuję. Wiem, że podczas tego badania będzie mi słabo, bo zawsze tak mam. I już się tego boję. Ehhh skomplikowana jestem.
Czekam na telefon od ginekologa w sprawie wyników posiewu. W następnym cyklu HSG.

Aktualnie mam ferie i odpoczywam. Byłam 3 dni u teściowej, wczoraj wróciliśmy.

Parę miesięcy temu braliśmy z mężem pod uwagę emigrację. Dziś nie mam na nią ochoty, właśnie przez nasze problemy z zaciążeniem. Wyjazd odsunął by na kilka miesięcy, a nawet lat diagnozowanie problemów i ewentualne in vitro. Nie chcę jechać, bo tu już jestem "w drodze" jeśli chodzi o ciążę. Na obczyźnie ze wszystkim zaczynalibyśmy od zera... z ciążą wspomaganą też. A ja mam 34 lata. Tu nie ma na co czekać. Tu trzeba działać.

Brakuje mi koleżanki/znajomej z mojej miejscowości, z którą mogłabym od czasu do czasu się spotkać, pójść na siłownię, czy basen, czy aerobik, czy na spacer...
Mieszkam tu od 6 lat i jakoś zaczęło mi brakować kogoś. A może jest tu jakaś kobietka z powiatu wołomińskiego, w podobnym wieku?

Dziś dieta dzień 81, ale zjadłam dziś sporo słodyczy, kawałek ciasta u koleżanki z pracy i kilka ciasteczek u babci (w końcu z okazji Dnia Babci i Dziadka się nie odmawia)... Dzień stracony, jeśli chodzi o dietę.

MiK@ Drugi dziobek 31 stycznia 2015, 19:43

Wczoraj cały dzień męczyły mnie lekkie, szybko przemijające bóle w dole brzucha (przypominające te menstruacyjne ale o mniejszym nasileniu) podobno to normalne ale i tak jest to niepokojące. Dziś na szczęście brzuch tylko kilka razy "zabolał".
Kolega wyciągnął nas na mecz siatkówki kobiet. Jestem raczej antysportowa, ale mecz mi się podobał. Wynik dla naszej miejscowej drużyny 3:0 więc jestem zadowolona, że pierwszy mecz na jakim byłam skończył się wygraną.
Ależ te dziewczyny mają ładne pupy i nogi. Niektóre są już mamami a mają takie nieziemskie figury. Ja na swoją nigdy nie narzekałam, no może na to że brakowało mi kilku kilogramów ale po ślubie jakimś cudem przytyłam 3 kg i teraz cieszę się zdrowym BMI. Mam nadzieję, że dzięki mojej szybkiej przemianie materii ominą mnie "poranne mdłości" ;)
Och czekam już niecierpliwie na poniedziałkową wizytę, mam nadzieję że mimo braku zarezerwowania miejsca, lekarz jednak mnie zbada i nie będę musiała czekać kolejny tydzień...

12 dzień cyklu
49,4 kg

Dziś dzień pełen wrażeń! Rano M. jechał odebrać wyniki posiewu nasienia. Okazało się, że wyniki fragmentacji DNA plemników też już są dostępne. Wyniki prezentują się następująco:
Procent plemników z nieprawidłową strukturą chromatyny: DFI - 15,02%
Procent plemników z niedojrzałą chromatyną: HDS - 3,25%

Zakres DFI:
bardzo dobry potencjał do zapłodnienia <15%
dobry do średniego potencjał do zapłodnienia 15-30%
bardzo niski potencjał do zapłodnienia >30%

Zakres HDS:
prawidłowy odsetek plemników z niedojrzałą chromatyną <15%
Czyli wyniki są bardzo dobre! :) A M. tak się zestresował, że źle je odczytał...i myślał że jest kiepsko! :/
Za to w posiewie wyhodowano bardzo liczne bakterie Staphylococcus haemolitycus.

Odebrałam też moje wyniki krwi i moczu :) wszystko jest w miarę ok poza podwyższoną glukozą i cholesterolem w górnej granicy normy. TSH 0,913 uIU/ml!! :D spadło z poziomu 1,6 po ostatnim poronieniu :) M. się śmieje że nie mogę jeść słodyczy! A ja nawet herbaty nie słodzę! ;)

Potem wizyta u mojego gina... Po pierwsze zapytałam co z tą bakterią w obawie o nasze starania. Powiedział że przepisze M. antybiotyk - mnie na razie nie, bo czekamy na mój wynik posiewu :) Powiedział, że ta bakterie ma wiele ludzi i nawet o tym nie wiedzą. Myśli że to nie była przyczyna naszych strat - mamy się nie martwić :)
Na USG...na prawym jajniku nie ma żadnego pęcherzyka wzrastającego! (nie wiem co widział tamten lekarz :P) za to na lewym są dwa! jeden 15x17 mm a drugi mniejszy. Endometrium 8 mm. W niedzielę mamy przyjechać do niego do szpitala i zobaczymy jak one wyglądają i jakby co to podamy pregnyl :) Powiedział, że jak endometrium będzie takie sobie to jeszcze mu trochę pomożemy :) Także ogólnie wizyta na plus.

______________________
1 śniadanie: kanapki z chleba żytniego z białym serem, wędliną z pieczonego schabu, ogórkiem, papryką czerwoną i kiełkami brokuła
2 śniadanie: serek wiejski i jabłko
3 śniadanie: kanapki z chleba żytniego z białym serem, wędliną z pieczonego schabu, ogórkiem, papryką czerwoną i kiełkami brokuła
Obiad: naleśniki pełnoziarniste z jogurtem i domowym dżemem gruszkowo-imbirowym
Kolacja: pomidory z mozarella


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 stycznia 2015, 20:42

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 23 stycznia 2015, 08:59

I chyba wszystko jasne... Od 4 dni temperatura 36,1 i ani drgnie, a to już dzisiaj 24 dc. Testy robione są negatywne, w zasadzie kreska jest niewidoczna, dosłownie cień cienia. Na dodatek boli mnie jajnik i podbrzusze, więc chyba znów coś nie tak się tam dzieje. Rozum podpowiada, żeby iść do lekarza, ale podjąć tą decyzję jest strasznie trudno. Bo obawiam się tego, co by mi mógł powiedzieć. Zresztą, cykle bezowulacyjne nie są niczym niezwykłym, ale dla starających się kobiet jest to zapaść dosłowna, cykl stracony i już nie do odzyskania... Mętlik w głowie mam, jest mi źle i smutno. Dobrze że dzisiaj jest już piątek i mąż jutro wróci, dobre będzie chociaż te kilka chwil razem.

Próbuję rozkminić mój wykres w tym cyklu. W zeszłym czułam owu, widziałam owu na wykresie a w tym nic nie czuję, nie mogę ogarnąć temperatur. Normalnie niemoc jakaś, przesilenie albo sama nie wiem co.

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 22 stycznia 2015, 19:41

Dzień 65.

Dzień szaro bury... od rana ból głowy i nauka i tak cały dzień... koło 18 mała zaczęła się pchać gdzieś tam nisko, bo bolało i kłuło i ogólnie nieprzyjemne to było, no i dzisiaj "2" się zaczęły :O Poluniu jeszcze daj mamusi weekend zaliczyć :P
na uczelnię już sama nie jadę , tylko jutro po wpis i tyle- trochę strach już samej...

przepakowałam dzisiaj torbę w przerwie i właściwie jestem gotowa pod tym względem :) w przyszłym tygodniu musimy już zamówić wózek i łóżeczko ogarnąć i może już zacznę poganiać to moje dziecko kochane :)

<3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)