<3 35+3 <3

Na wczorajszym KTG wszystko dobrze, Malutkiej tętno w normie, a skurczy brak :)
Wyniki z GBS-u też bardzo dobre, nic tam sobie nie wyhodowałam ;p
Morfologia też już lepiej, ale CRP wyszło ponad 17 a norma do 6. Czyli wychodzi jakiś stan zapalny. Zobaczymy co lekarz powie. Byle do 5 lutego.

A to my w 36TC:

mzr40mkrvlon_t.jpg

<3 KOCHAM CIĘ MAJECZKO <3

Wracając do wczorajszej wizyty - jeszcze jedna uwaga Pani Doktor - nie ma sensu badać sobie szyjki. Prędzej podobno można nabawić się infekcji, niż faktycznie na podstawie takiego macania ocenić dzień płodny. Według niej trzeba by przebadać tysiąc różnych szyjek, żeby wiedzieć jak to ma wyglądać w czasie owulacji a jak nie. Poza tym szyjka nie do końca w każdym cyklu zmienia swoje położenie itp. Więc lepiej odpuścić sobie ten sposób kontroli sytuacji.

Czwarteczek - za oknem lekko prószy śnieg. Przede mną chyba ciężki dzień :/ liczę cicho, że nie będzie mojego szefa dziś i spokojnie da się popracować.

Dzisiaj 8 dzień przyjmowania clostilbegytu na owulację w ostatnim cyklu z trzymiesięcznej terapii... Rozchorowałam się, mam gorączkę i boję się, że jeśli do przyszłego tygodnia mi nie przejdzie to wykres temperatury nie pokaże owulacji.... Życie niestety biegnie cały czas pod górkę. Jeśli w tym cyklu się nie uda nie będę już mogła przyjmować clostilbegytu i lekarz zaleci laparoskopię. Jeśli się nie uda musimy skonsultować się z innym lekarzem, tak dla pewności.

coś na temat poprawy nasienie znalazłam może wam się przyda
Witamina C (500-1500 mg / dobę) Witamina C pomaga w zwalczaniu zanieczyszczeń otacza nas. Zanieczyszczeń, zwłaszcza chemikalia rolnicze wykazano powodują znacznie mniejsze ilości plemników. Witamina C zmniejszają uszkodzenia DNA plemników w o 91%. Wykazano również, aby zmniejszyć aglutynację i nieprawidłowości. Witamina C (1000mg) dziennie podniósł liczby plemników o 140% w pierwszym tygodniu w jednym badaniu i 200 mg zwiększenie liczby plemników o 112% w pierwszym tygodniu. Po upływie 60 dni 200 mg była grupa dogoniła 1000mg grupy. Wszystkie z tych kobiet impregnowane żony się do końca badania.
• Witamina E (400-800 jm dziennie) Badania pokazują, że witamina E może zwiększyć siłę plemników przez 2 i pół razy. Dwa badania wykazały, że suplementacja witaminy E prowadzi do 20% ciąż u mężczyzn uprzednio niepłodnych. , Która jest wyższa niż w większości procedur wspomaganego rozrodu! Weź witaminę E w postaci mieszanej tokoferol. Zabierz go z witaminą C, ale nie bierz tego bez konsultacji z lekarzem, jeśli masz anemię, słabo krzepnięcia krwi, nadczynnością tarczycy, wysokie ciśnienie krwi lub choroby wątroby.
• Cynk (15-60 mg / dzień) Nawet łagodny niedobór cynku może spowodować drastyczne obniżenie liczby plemników. Cynk może poprawić funkcje seksualne. W jednym z badań, trzydziestu siedmiu mężczyzn z ponad pięciu lat niepłodności i których plemniki były liczy mniej niż 25 mln / ml trwało 60 mg cynku dziennie przez czterdzieści pięć do pięćdziesięciu dni. Na dwudziestu dwóch pacjentów z początkowo niskim poziomem testosteronu wykazała wzrost testosteronu i średnia liczba plemników znacząco wzrosła, od 8 do 20 mln / ml. Dziewięć z dwudziestu dwóch żon w ciążę w trakcie badania. Na piętnastu mężczyzn z prawidłowym poziomem testosteronu, liczba plemników zwiększyła się nieznacznie, ale nie było żadnych zmian w poziomie testosteronu i nie ciąży wystąpił. Jeśli wziąć cynk dłużej niż przez kilka tygodni należy dodać 1-3 mg miedzi w celu zapobiegania niedoboru miedzi.
• B-12 (10-100 mcg / dzień) i B-Complex suplement może pomóc testosteronu równowagi i LH / FSH wydzieliny. Brak witamin z grupy B jest bardzo często u osób, które jedzą głównie rafinowanych i przetworzonych pokarmów, jak również tych, którzy palą. Dwadzieścia siedem procent mężczyzn w jednym badaniu z liczby plemników poniżej 20 mln / ml wziął 1.000 mcg witaminy B12 dziennie. W rezultacie, ich łączna plemników wzrosła ponad 100 milionów / ml.
• Selen (100-200 mcg / dzień) Niedobór selenu powoduje delikatną spermę z łatwo złamane ogony. Nasienie jest wysokie w selen więc musi być regularnie uzupełniane. Selen jest toksyczny w dużych dawkach, więc nie zajmie więcej niż 200 dni mcg. Jedną metodą podwójnie ślepej próby, że plemników u mężczyzn dwukrotnie wcześniej niepłodnych po suplementacji selenu.
• Co-enzym Q10 (30-100 mg / dobę) zwiększa ilości spermy. Również przeciwutleniacz.
• L-karnityna (do 3 g dziennie) włoski badaniu stwierdzono, że 2 gramy dni karnityny za trzy miesiące bardzo się poprawiła liczby plemników i mobilności.
• dobry multiwitaminowy w tym witaminy A nie jest to dobry pomysł, aby witaminy osobno, to jest bardzo łatwe do przedawkowania tej witaminy jest. Wielu nie będzie miał wystarczająco dużo innych dodatków, ale jest to dobry punkt wyjścia, aby upewnić się, że nie brakuje niczego. Witamina A pomaga zwiększyć produkcję spermy.
• Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT) są jeszcze ważniejsze dla mężczyzn niż dla kobiet. Jedz dużo ryb zimnowodnych i nasion lnu ziemi lub dodatek z kombinacji grubości 1-7 gramów oleju z ryb i oleju lnianego kapsułek. Olej rybny i olej lniany zawiera różne EFA więc trzeba będzie dodać znaczne ilości zarówno do swojej diety. EFA są istotne obniżenie ryzyka wystąpienia cukrzycy i chorób serca, poprawę ogólnego stanu zdrowia, a także poprawę liczbę plemników. Bądź ostrożny przy zbyt dużo, jeśli jesteś na leki przeciwzakrzepowe. Należy wybrać destylowanej olej rybny, ponieważ oleje, takie jak olej z wątroby dorsza zawiera toksycznych ilości witaminy A.
• L-Arginina (2-4 g) Arginina wykazała bardzo obiecujące rezultaty w licznych badaniach zarówno liczby plemników i ruchliwość. Najlepiej jest stosować, gdy wszystko inne zawiodło.

Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 29 stycznia 2015, 21:32

Ha ha ha owulacja została wyznaczona na 27 dc :) no tego to jeszcze nie było!! Marne szanse na zielone zakończenie, no ale może jakiś dzielny żołnierzyk dotrwał
Czekam niecierpliwie na efekty <3

idka Być szczęśliwą 29 stycznia 2015, 09:41

Szlag by to kuźwa trafił... Wczoraj dowiedziałam się od mego męża, który wczoraj wykazał się poziomem empatii i współczucia na poziomie bakterii jednokomórkowej, że kolejna para naszych znajomych będzie miała dziecko. Wpadka. Świetnie. Człowiek się tyle stara, obserwuje, zapisuje, zaciska kciuki na szczęście, liczy, łazi po lekarzach i nic! A tu proszę, nieplanowane, i jest. Będzie. I to prawdopodobnie w terminie, kiedy i ja miałabym rodzić. Tyle, że ja będę wtedy wspominała Aniołka.

Muszę odpuścić ciągłe myślenie o tym, bo znienawidzę większość moich znajomych, tylko za to że będą mieli dzieci. Głupota. Ale złość gdzieś w środku siedzi, na samą siebie i na wredny los. Kropka.

21dc jeszcze nigdy nie miałam tak ladnego wykresu az szkoda, boli jak na malpe :( mam nadzieje ze cudem jednak się uda


Wczorajszy dzień masakra.
Rano wstałam i co poszłam do wc a tam @ i załamka norma.
Pojechałam do pracy i dostałam drgawek, zimno mi było, chęć zwymiotowania.. Zwolniłam się z pracy Mąż po mnie przyjechał, przeleżałam pół dnia w łóżku wieczorem odżyłam ale na chwilę i znów łóżko..
Dzisiaj już trochę lepiej aczkolwiek mała załamka w związku z nadejściem @.
Wczoraj chyba ze 3 osoby mi napisały, że to że mam @ nie oznacza braku ciąży pożyjemy zobaczymy..

shadowgirl Starania o cud 29 stycznia 2015, 14:52

Brzuszek mnie boli :( !!!

@ sie rozkręca, także cykl stracony...


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 16:44

Anuśla Musisz dać życiu szansę 16 października 2019, 21:41

Histeroskopia - podejście numer 3 - ostatnie. Choć nie obyło się bez niespodzianek, ale to było wiadome, mnie nic gładko nie idzie:-)

Rano deja vu z wczoraj. Przyjęcie, szatnia, oddział. Wraz z dwoma dziewczynami również skierowanymi na histeroskopię czekamy pod dyżurką lekarską. Słyszymy, że doktor Z (nasz doktor) wziął sobie na dzisiaj za dużo, bo aż 5 operacji. Patrzymy się na siebie z dziewczynami. No to cool, możemy zapuścić korzenie. Po chwili słyszymy naszego doktora: "Dzień dobry"! - wchodzi do dyżurki z kaskiem rowerowym. Jechał na rowerze. Jakie to fajne! Nie że Lexusem albo Mercem, nasz doktor przyjechał rowerem:-) Zaraz wychodzi do nas w fartuchu i mówi, że idzie na blok bo już ma pacjentki na stole, ale ze pobiorą nam biocenozę pochwy. Ok, czekamy. Korytarz wąski, z dyzurki cały czas ktoś wychodzi i wchodzi. Ławki nie ma, jest jedno krzesło. Stoimy więc. Po godzinie nogi wchodzą do dupy. Kołuję sobie krzesło, ale wnet oddaję go ciężarnej. Niech ma kobitka, ja też, daj Boziu, za chwilę tak bedę i też mi będą ustępować. A kręgosłup na pewno od brzuszka ciężkiego boli. Siadamy na podłodze, jakiś lekarz nas opieprza, że przepisy bhp itd, żeby czekać w poczekalni i nas zawołają. Poczekalnia jest gdzieś daaleko, taaak na pewno będą się za nami uganiać. Po 1,5 godz mówię do dziewczyn że chyba o nas zapomnieli. Przecież biocenozę pobiera się w minutę i trzeba to dać do zbadania, żeby doktor miał jak wróci z bloku. Dziewczyny wzruszają ramionami. Mówią, że na pewno doktor zlecił i maja zapisane. Po 3 godzinie moja cierpliwość się skończyła. Pukam do dyżurki, wychodzi młoda lekarka.
- Przepraszam, my mamy dzisiaj histeroskopię i czekamy na biocenozę.
- To jak będą wyniki to doktor dostanie.
- Ale my jeszcze badania nie mialyśmy.
- Taaaaak?
Tutaj zawołała położną. Od razu zostałyśmy zabrane na badanie.
- Czy studentki mogą się przypatrywać?
- Jasne. Ktoś nas musi leczyć - uśmiecham się do studentek, które jak się później okazało i tak po polsku nie mówiły.

No i jaja. 10 minut po biocenozie doktor wrócił z bloku. Wyniki były migiem, więc od razu zabrano nas do pielęgniarek. Siostra (do rany przyłóż, jak i cała reszta) wbiła mi wenflon. Ponieważ przez rok moja prawa ręka była złamana i dwa razy operowana, kłuli mnie w lewą. No i mam zrosty i ta krew leje sie fontanną. Chlusnęło jak z wiadra. Czuję ciepłą kroplę na nodze.
- Proszę się nie patrzyć! Wszystko jest ok, polało się, ale wszystko jest ok, proszę się nie patrzyć, bo mi pani zemdleje!
Oczywiście co robi człowiek kiedy słyszy prosze się nie patrzyć? Patrzy się, a jak. Pode mną kałuża krwi. Ale nie zemdlałam. Ponoć po mnie pani pielęgniarka wzywala ekipę sprzątającą, bo wszystko było we krwi.
Czekamy na zabieg. Zaprzyjaźniłam się z dziewczynami z którymi czekałyśmy na histero. Wspólne koczowanie łączy ludzi. I jedna z nich na pewno też tu była z powodu niepłodności.
Potem zabrano mnie na salkę histeroskopii. Doktor przygotowywał fotel i żartował ze studentką i położną. Ja siedzę z kroplówką z ketonalem. Obok mnie wywiad z dziewczyną, ktora miała być przyjeta do szpitala. Też z powodu niepłodności. Jest nas tak wiele! Poczułam jedność. Nie jestem sama, jesteście gdzieś tak, poukrywane, rozproszone, ale walczymy razem, w jednym celu.

Ok, wchodzę na fotel. Wszyscy są sympatyczni, dostaję gaz, który mam sobie już wdychać. Ciągnę i ciagnę.
- Czuję się jakbym paliła papierosa.
- Właśnie miałem pytać czy pani pali, bo ciągnie pani jak zawodowy palacz - mówi doktorek. Potem ponoć innym dziewczynom mówił, że mają wciagać tak jakby się zaciagały papierosem hihi. Mój patent!
Doktor mi ubrał na nogi papierowe nogawki, na pipeczkę też cos nakleił. A mnie chce się śmiać. Jestem nawalona i chce mi się śmiać. Gaz działa. Nagle okazuje się, że brakuje jakiejś części, jakiegoś retroskopu czy coś. Szukają. Atmosfera robi się napięta. Doktor powtarza, że to nie to i nie to, że brakuje tej części. Doktor z położną wychodzą. Zostaję sama ze studentką, która usmiecha się do mnie zmieszana. Myślę: no to będzie co opowiadać. Moje trzecie podejście do histeroskopii zakończyło się odwołaniem mnie z fotela z powodu zagnięcia sprzetu. Tylko u mnie takie numery!
Wchodzi jakaś pielęgniarka: spokojnie, mamy problem ze sprzętem, ale będzie dobrze.
Taaaa, jasne, przecież na tym fotelu leży największy pechowiec na świecie.
Ok, sprzęt się znalazł, ktoś włożył go w inne miejsce. Ufffff... Zaczynamy. Najpierw doktor chyba mnie czymś w środku przemył. Zakłuło. Potem włożył mi drąga z kamerką. Matko, to normalny metalowy drąg. Moja biedna macica!Naciska na brzuch, mówi, że będzie rozpieranie. Faktycznie, czuję jak na okres ból, podobnie jak przy hsg. Potem już kłujący ból, doktor robi wycinek. Mówi, że endometrium jest ładne, że chyba kuracja pomogła i zapalenia raczej nie ma. Ecoli chyba się wyniosła. Polipów też jie ma. Wkłada drąg jeszcze dwa razy, obraca go tam itp. Na koniec dostałam podpaskę gigant, bo jak to powiedział doktor, wlał we mnie litr wody. Schodzę z fotela. Biegnie za mną siostra: ubrudziła się pani. Wykręcam głowę: z tyłu tuniki wielka plama z wody i krwi. Tip dla dziewczyn, ktore są przed histero: weźcie sobie bluzkę na przebranie!
Potem siostra prowadzi mnie na salę. Tam czekam na krześle wraz z dziewczynami na łózkach po operacjach. Czuję rozczarowanie. Nie ma polipów, nie ma przegrody, nie ma zrostów, nie ma nic. Jesteśmy idiopatyczni przez duże I.
Wychodzę na korytarz.
- Już pani po zabiegu? - pyta pielęgniarka.
- Tak.
- I co, było strasznie?
- Nieee.
- No widzisz dziecko, wszystko się dobrze skończyło. Chodź, to ci ten wenflon wyciągnę, co będziesz tak z nim chodziła.
Potem spotykam moje koleżanki z koczowania. Są już po zabiegu. Czekamy na doktora, który skoczył sobie na operację i za 15 minut ma być. Jak oni to robią? OMG, mam wielki podziw dla nich. Podchodzi do nas pielęgniarka: co panie tak będą stały proszę. Przyniosła nam 3 krzesełka. Anioł.
Faktycznie, po 15 min doktor wraca i przyjmuje nas kolejno. Mówi, że są dwie mikro zmiany, które wyciął i będą oddane do histopatologii. Ale umówmy się, są mikro. Pyta czy chcę się starać naturalnie dalej. Mówię, że skoro histeroskopia nic nie wykazała, to idę w ivf. Doktor powiedział, żeby żadnej przerwy po histero sobie nie robić, tylko od razu na ivf i że wybornie, że mam termin w klinice już w przyszlym tygodniu (on sam ivf się nie zajmuje). Poczekamy oczywiście na wynik histopatologii, ale stymulować już się mogę. Mąz ma zrobić kolejny posiew nasienia, żeby zobaczyć czy ecoli nie ma po tym kolejnym antybiotyku. Mamy na razie współżyć w prezerwatywie. Jak się okaże, że ecoli jest nadal w nasieniu lub macicy, to antybiotyki znów i transfer dopiero wtedy jak będę czysta. Na wypisie: "Usunięcie zrostów ujścia wewnętrznego kanału szyjki macicy. Biopsja i scratching endometrium. Wycięcie zmiany chorobowej w macicy".
- Zrobiłem dziś 5 operacji - mówi doktor.
- Nie wiem jak pan to robi. Lekarz to ciężki zawód.
- Ale najlepszą nagrodą będzie dla mnie jak pani zajdzie w ciążę.

Ciepło rozlało się po moim sercu. Zajdę w ciążę, panie doktorze, postaram się najmocniej jak umiem.
Przy wyjściu uścisnął mi jeszcze dłoń i życzył powodzenia. Z dziewczynami życzyłyśmy sobie dużo zdrowia i rozeszłyśmy się w swoje strony. Trzymam za nie kciuki. Ten dzień zapamiętam jako dzień życzliwości i nowy początek naszej walki.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 października 2019, 21:47

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 29 stycznia 2015, 10:32

8CS
13dc
Po drugim monitoringu...Moja nowa gin jest super babką! Na korytarzu tłum pacjentek! Pani doktor wychodzi, widzi mnie, uśmiecha się...Drogie panie, pani Ania jest w trakcie monitorowania, czy wpuścicie ją na dwie minutki bo z wami to ja potrzebuje trochę więcej czasu? (same ciężarne - koszmar! )Oczywiście... Długo zbierałam koparę z podłogi. Byłam u tej lekarki drugi raz! drugi! Do przedniego chodziłam ponad rok i za każdym razem przypominałam "swoją historię", a mogłam go widzieć nawet dwa razy w tygodniu i zawsze "co panią do mnie sprowadza"...qwa!
USG. Pani doktor NIE PATRZĄC NA POPRZEDNIE WYNIKI uśmiecha się do monitora "...o endometrium ładnie urosło, no i pęcherzyk super, chyba o 4 mm? ale to zaraz sprawdzimy..."
Kopara upadła po raz drugi! Ale to nie koniec "dogi krzyżowej" mojej kopary!
Już przy biurku robi opis i mówi " z tego co pamiętam, pani faza lutealna oscyluje wokół 10 dnia, po stwierdzeniu uwolnienia jajeczka damy Luteinke" - TAK, Kopara upadła po raz trzeci!
Więc widzimy się w piątek, na kolejnej wizycie...i mam mówić jak przyjdę żeby niepotrzebnie nie czekać...No i zapłaciłam 50zł na pierwszej wizycie, teraz nie płaciłam nic i już nic nie zapłacę za ten monitoring, a chodzę do niej PRYWATNIE...poprzedni brał 100zł "za nic" bez drgnięcia powieką :/ Kolejny plus, ona wie, że kobiety starające się WIEDZĄ DUŻO! Więc rozmawiała ze mną jak z równym...SZOK!
Więc chociaż w poznaniu jest zatrzęsienie ginekologów to póki jest sens będę jeździć do niej 40km! W końcu jakiś człowiek w kitlu! Chciałabym być brzuchatką w jej poczekalni...

A tak z innej beczki, to szukałam czegoś o wartościach endometrium w kolejnych dniach cyklu. Trafiłam na kafeterie...booooże co za oszołomy tam piszą... Jakaś głupia gęś stara się 1,5 roku, ma nieregularne cykle, była pierwszy raz u ginekologa i oburzona bo on jej powiedział w 25dc, żeby przyszła po tej miesiączce... Ona oczywiście przekonana, że jest w ciąży, tylko nie wie dlaczego gin powiedział, że nie SKORO MA ENDOMETRIUM 2 MM!! A i jeszcze perełka, owulacje miała wg testu ovu w 12 dniu...więc jeśli współżyła z mężem w 13 i 14 dniu to przecież NA BANK SIĘ UDAŁO!
Przerażające...ale jak znam życie to takie głupie gęsi zajdą wcześniej niż ja :/

Humor mam zmienny więc nie mogę jeszcze mówić o skoku progesterony czy galopującej prolaktynie. Żałuję trochę, że wczoraj nie było <3 Ale żadne z nas nie miało na to siły, w trakcie wspólnej kąpieli oboje przysypialiśmy. Więc w naszym wieeelkim małżeńskim łożu, na łyżeczkę...zasnęliśmy :)
A dzisiaj w odpowiedzi na moje relacje z drogi do pracy, że od rana śnieg a teraz słońce świeci i mamy trochę południową californie i że wiooosna idzie Luby napisał "Kochanie, Ty z brzuchem, ja tu bede sobie pstrykal /na kompie/ przy otwartym balkonie...TO SA MOJE MARZENIA! naprawde nic wiecej mi nie trzeba"


11+6
Ostatni dzień 12 tygodnia.
Mdłości są troszkę większe, ale znośne.
Za tydzień wizyta. Zaczynam się denerwować. Poza tym w sobotę egzamin. Muszę dzisiaj też poczytać, to może napiszę ten test.
Od wczoraj siusiam jak dzika. Myślę, że to przez herbatę z miodem i cytrynką. Nerki działają i filtrują. Raczej się nie przeziębiłam...
Jutro 13 tydzień. Kiedy to zleciało???

shadowgirl Starania o cud 29 stycznia 2015, 11:01

29DC
Jestem pewnie tuz przed @.piersi miałam wrażliwsze od polowy cyklu. Zero jakich kłuć jajnikow. Szkoda nawet się nakrecać ani testować. Tymczasem korzystam z urlopu i odpoczywam od tygodnia:)

No to pewnie się jutro rozkręci, bo na papierze śluz już podbarwiony :( chodzę przybita już od kilku dni, pewnie przeczuwałam że znowu do dupy!


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 13:11

Różyczka Przyjdź do mnie. 29 stycznia 2015, 11:07

Już po pierwszym podglądaniu, mogłoby być lepiej.
8 pęcherzyków, ale niedużych.
Jutro kolejne USG. Przyznam, że cały ten monitoring jest trochę stresujący...
Ale będzie dobrze!
Czekam na mojego Skorpionka :)

Poddaje się, rezygnuję ze wszystkiego...Dość!

Ralpina Matylda? 29 stycznia 2015, 11:53

Poszłam do roboty... A co! Od razu się poczułam jakaś żywsza. W szufladzie znalazłam pudełko Ferrero :) Wielkie pyszne pudełko moich ulubionych kalorycznych bomb! Kolegę od awanturki sumienie ewidentnie ruszyło do żywego. Uświadomił sobie, że jednak kocha swoją żonę i zrobił sobie teraz ze mnie psychoanalityka... Za jedno pudełko nadziewanych czekoladek muszę teraz tych smutów wysłuchiwać.
No to kochany trzeba było penisa w spodniach trzymać, a nie nim wymachiwać radośnie na prawo i lewo...
No nic... lepsze to, niż bierna agresja.

Wszystko zaczyna się klarować :)
ślub bierzemy nie w USC tylko w Dworku Białoprądnickim w Krakowie, piękne miejsce gdzie jest dużo zieleni i jest to placówka która współpracuję z USC, co prawda płacimy dodatkowe 400zł za ślub tam ale w cenie jest oprawa muzyczna (pani gra na fortepianie podczas ceremonii) i jest obsługa, miejsce bez wątpienia wymarzone bo od zawsze chciałam tam wziąć ślub :)

dzwoniłam i jest w terminie 25 kwietnia możliwość wzięcia ślubu o 13.30 lub 14.10 więc ekstra! bo nie chciałabym później, jutro na szybkiego lecimy do USC żeby tylko nikt nie zajął tego terminu bo się wścieknę!!!!

mamy zrobioną rezerwację w Restauracji która również się mieści w tym dworku
nie trzeba będzie już nigdzie jeździć bo wszystko łącznie ze zdjęciami zrobimy na miejscu.
będziemy mieć obiad weselny na 22 gości, normalny duży stół przystrojony weselnie, obiad potem tort i zimna płyta jakieś winko oczywiście kawa herbata, ceny są za obiad i płytę są od 135zł od osoby, ale myślę że za to miejsce to i tak mało :) jak już jutro będziemy na 100% mieli ten termin to szybko lecimy do restauracji ustalać szczegóły i wybrać odpowiednie menu mam nadzieję że będzie jakieś fajne za max 150zł od osoby, tort weselny sobie zamówimy w cukierni, winko dokupimy osobno, możemy siedzieć do 22 na pewno wyjdziemy wcześniej bo po obiedzie chcemy iść na dansing.


Zajebiście będzie jak nam się jutro uda wszystko dopiąć :) wymarzony ślub! zawsze chciałam mieć skromny ślub w gronie najbliższej rodziny i to jeszcze w kwietniu i w takim miejscu:)

teraz cała rodzina trzyma kciuki żeby nam się jutro udało termin zaklepać !!!!


zabukowałam również wakacje:)
że termin mam na koniec sierpnia to pozostaje nam jechać na koniec czerwca, jedziemy do Łeby na 10 nocy do fajnej Willi blisko centrum i plaży w spokojnej i cichej okolicy, płacimy grosze bo 100zł dziennie a miejsce jest ekstra i pokoje duże z małżeńskim łożem łazienką i balkonem, dostęp do 3 kuchni gdzie można sobie bez problemu zrobić obiad czy śniadanie, duże podwórko gdzie jest grill i dużo trawki, mam tylko nadzieję że pogoda będzie fajna bo chcę dużo spacerować po plaży i wdychać jodu, obeżreć się rybami, zrelaksować się przed tym ważnym dniem ;)

Wszystko zaczyna się klarować :)
ślub bierzemy nie w USC tylko w Dworku Białoprądnickim w Krakowie, piękne miejsce gdzie jest dużo zieleni i jest to placówka która współpracuję z USC, co prawda płacimy dodatkowe 400zł za ślub tam ale w cenie jest oprawa muzyczna (pani gra na fortepianie podczas ceremonii) i jest obsługa, miejsce bez wątpienia wymarzone bo od zawsze chciałam tam wziąć ślub :)

dzwoniłam i jest w terminie 25 kwietnia możliwość wzięcia ślubu o 13.30 lub 14.10 więc ekstra! bo nie chciałabym później, jutro na szybkiego lecimy do USC żeby tylko nikt nie zajął tego terminu bo się wścieknę!!!!

mamy zrobioną rezerwację w Restauracji która również się mieści w tym dworku
nie trzeba będzie już nigdzie jeździć bo wszystko łącznie ze zdjęciami zrobimy na miejscu.
będziemy mieć obiad weselny na 22 gości, normalny duży stół przystrojony weselnie, obiad potem tort i zimna płyta jakieś winko oczywiście kawa herbata, ceny są za obiad i płytę są od 135zł od osoby, ale myślę że za to miejsce to i tak mało :) jak już jutro będziemy na 100% mieli ten termin to szybko lecimy do restauracji ustalać szczegóły i wybrać odpowiednie menu mam nadzieję że będzie jakieś fajne za max 150zł od osoby, tort weselny sobie zamówimy w cukierni, winko dokupimy osobno, możemy siedzieć do 22 na pewno wyjdziemy wcześniej bo po obiedzie chcemy iść na dansing.


Zajebiście będzie jak nam się jutro uda wszystko dopiąć :) wymarzony ślub! zawsze chciałam mieć skromny ślub w gronie najbliższej rodziny i to jeszcze w kwietniu i w takim miejscu:)

teraz cała rodzina trzyma kciuki żeby nam się jutro udało termin zaklepać !!!!


zabukowałam również wakacje:)
że termin mam na koniec sierpnia to pozostaje nam jechać na koniec czerwca, jedziemy do Łeby na 10 nocy do fajnej Willi blisko centrum i plaży w spokojnej i cichej okolicy, płacimy grosze bo 100zł dziennie a miejsce jest ekstra i pokoje duże z małżeńskim łożem łazienką i balkonem, dostęp do 3 kuchni gdzie można sobie bez problemu zrobić obiad czy śniadanie, duże podwórko gdzie jest grill i dużo trawki, mam tylko nadzieję że pogoda będzie fajna bo chcę dużo spacerować po plaży i wdychać jodu, obeżreć się rybami, zrelaksować się przed tym ważnym dniem ;)

ma_pi Demotywator 29 stycznia 2015, 12:29

M napisał dziś rano, że nie miał gorączki w nocy. Nie ma go przy mnie, więc tak do końca nie wiem. Może tak mówić, żeby mnie nie denerwować. Muszę przestać z czarnowidzeniem.
Jutro podglądanie i na nie się cieszę. Mam nadzieję, że jajka ładnie urosły. Czuję jajniki, choć nie tak mocno, jak przy pierwszej procedurze.

:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2015, 14:39

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)