4 dc (12 cs)
No i mam 12 cykl starań. Zaczął mi się on 1 lutego, więc już nie muszę zaglądać ciągle do swojego wykresu, by sprawdzić w którym dniu cyklu jestem.
Okres miałam bardzo skąpy i w ogóle nie podobny do tego co wcześniejsze. Trwał 3 dni z czego jeden to lekkie krwawienie, drugi normalne średnie, a ostatni to plamienie. To miła odmiana. po co mi 5 dni okresu? Poza tym pierwszego dnia normalnie mogłam funkcjonować, nie leżałam w łóżku z termoforem, ani nie łykałam dziesiątek paracetamolu czy no-spy. Dwa paracetamole mi starczyły na cały dzień.
Miałam też dom pełen gości, wtedy u mnie było pięcioro dzieci i sześcioro dorosłych plus ja, mąż i kot. Nie miałam głowy do przeżywania tego, że się nie udało. Powiem Wam szczerze, że miałam nadzieję, że to może już. Nawet kilka dni po owulacji postanowiłam jak idiotka zapisać się na wizytę do ginekologa, bo może się udało, to nie będę się stresować, że będę miała trudności z zapisaniem się na pierwszą ciążową wizytę. Oczywiście odwołałam ją już i zwolniłam miejsce drugiej takiej histeryczce jak ja.
Teraz nadal mam dzieci, tyle że już drugi turnus. Teraz mam dwie młodsze, jedna 7 lat, druga 5. Są mało samodzielne i ciągle nad nimi skaczę, mam wolne w pracy, więc daję radę, poza tym jest z nimi nasza wspólna Babcia. To słodkie dziewuszki, ładnie się bawią, są wiecznie uśmiechnięte i wesołe, ale... No nie wiem. Przywiózł je do mnie ich ojciec. Zaprosił nas na chrzciny, a mojego K. na ojca chrzestnego, pokazywał nam mnóstwo zdjęć Jaśka. Mój mąż zachwycony małym, a ja zazdrosna jak cholera... Wyłam pół nocy, bo ja też już o tej porze "powinnam" mieć dziecko! A on ma już 3! A tu mi okres się pojawił. Ech... nie mam czasu za bardzo o tym teraz myśleć.. Dziś tylko poszłam w końcu do tego endokrynologa. Jest zachwycony moimi wynikami. Powiedział, że wypisuje mi skierowanie na badania kontrolne, na wypadek jakbym zaszła w ciążę i mam się natychmiast do niego zgłosić. Powiedział też, żebym w ogóle nie brała do głowy tych wcześniejszych starań, bo nie miało prawa się udać. Teraz mam zacząć od nowa.
No to zaczynam....
Wczoraj zaliczyliśmy drugie zajęcia w szkole rodzenia. Mój wyjątkowo się nudzi bo puki co nie dowiedział się niczego nowego. Ja jednak oswajam się z tym co ma nastąpić więc i takie spotkania mają dla mnie sens. Na ćwiczeniach nie zostałam bo jeszcze churchlam.
Wstaję. Położna pyta na kiedy termin (?) Mówię, że po 20stym. Na co inne dziewczyny - po 20stym lutym? Ja, że nie. Po 20-stym marca? Tym bardziej mówię, że nie, że po 20stym kwietnia.
AAAAAAAAAAA Mam duży brzuch.
Na to luby. Chciałaś szkoły rodzenia to teraz masz 
I tym samym utwierdzam się, że brzuch mam ogromny. Na szczęście tyłek ten sam
Niezbyt urósł.
A, że Gluś jest długi, to miejsca potrzebuje.
Mamy 7 miesiąc. Rosnę.
12 + 2 dni
Na wczorajszym usg same dobre wieści! Jupii
Dzidziuś mierzy sobie 5.7 cm (~50 c), NT 1.5 mm, wszystkie przepływy, kosteczki no jednym słowem wszystko ma na miejscu
Serduszko bije 166/min. A i stópki ma długości 9 mm! Słodkie jak nie wiem 
Od teraz oficjalnie przestaję się martwić!(No bardziej staram się przestać...). Podejrzeliśmy też maluszka w 3D. Ruszał się troszkę, machał rączkami 
Dostaliśmy 2 min film z badania, dużo fotek. Naprawdę poczułam wielką ulgę! I wkrótce wybieram się na zakupy ubrankowo-ciążowe żeby to wszystko uczcić
A co 
Kochamy Cię Dzidziusiu 
Moje dziecko to diabeł...
Jak tylko zjem coś słodkiego, nawet jak wypiję słodką miętę to mam godzinę z głowy... Cały brzuch mi lata, kopie, rzuca się w tym brzuch jakby miał ADHD... ja się cieszę, ale to takie dziwne uczucie jakby mi ktoś wsadził palec w pępek i miętosił -_- aż mi nie dobrze 
Ojciec taki spokojny, ja znowu na odwrót i chyba moje dziecię po mnie odziedziczy te nie ogarnięte ruch.
17go mam wizytę u kardiologa, ma mi dać zaświadczenie czy mogę rodzić sn. Już nie mogę się doczekać,, bo nie wiem na co się nastawiać. W piątek przyjeżdża moja babcia Jadźka na szoping Leonowy :o już mnie bolą plecy jak pomyślę ile łażenia po sklepach mnie czeka 

rośniemy z dnia na dzień !
Ładnie proszę, aby mi już to szybciej zleciało...
Chcę już robić remont w nowym lokum, a to dopiero w kwietniu i nie mam pewności, że nie zamorduję do tego czasu mojej teściowej i szwagierki... Biedny mój teść zostanie sam, ale może chociaż Leon będzie normalny jak nie będzie ich za często widywał 
Hahahahahaha !
Rotenkopf wraca do szkoły 
Jeśli dobrze wszystko pójdzie to idę do szkoły policealnej na technika administracji 
Jutro idę do szkoły zobaczyć co i jak
)
Dziś mnie tak wzięło przy rozmowie z siostrą
I w ogóle jakoś tak ostatnio jest lepiej, dziś byłam u pani psycholog i nawet ona to sama przyznała. Zauważyłam, że jest u mnie lepiej po tym jak M. urodziła.
Czeka mnie tylko jeszcze jeden ciężki dzień - 13 luty. Wtedy miałam rodzić.
Ale dam sobie radę ! 
Jeszcze tylko znaleźć pracę i będzie już totalnie super
))
Ehhh w ogóle nie wiem o co chodzi - skok tempki trochę za wcześnie, wczoraj bardzo mało śluzu rozciągliwego, dzisiaj więcej. I nie wiadomo czy owulka już była czy jeszcze nie. Mam nadzieję, że ten cykl nie będzie krótszy niż dwa ostatnie, bo wypadnie mi @ na wizytę u gina, a tego bym nie chciała. Wyniki badania nasienia bez rewelacji, nie jest strasznie źle, ale mogłoby być lepiej. Zobaczymy co powie lekarz jak je zobaczy. Na razie staram się nie myśleć za dużo i powtarzam sobie, że będzie dobrze. Przecież w końcu kiedyś musi być dobrze...
27 tydzień,0 dzień 
(początek 28 tygodnia )
68% na wykresie...
dziś zaczynamy TRZECI TRYMESTR
cały dzień dajesz o Sobie znać synku a ja nie wyobrażam sobie swojego życia bez Ciebie
jeszcze Cię nie widziałam ,a tak mocno Cię kocham
pamiętam jak na Ciebie czekałam,a raczej czekaliśmy z tatusiem,i marzyłam jak to będzie jak pojawisz się w moim brzuszku- jak będę chodzić i Cię głaskać,jak mnie pierwszy raz kopniesz i każdy kolejny
teraz wiem że to piękniejsze niż moje wyobrażenia- kocham każdy Twój ruch,każde kopnięcie,przesunięcie
ostatnio w szpitalu czekając na drugie pobranie po glukozie przypomniałam sobie jak nie dawno czekałam tam na wynik bety
a teraz ostatnia prosta przed nami - rośnij kochanie i kop mamusię jak do tej pory
jeszcze troszkę i wreszcie Cię przytulę Wojtusiu???
tak mówi do Ciebie tatuś i tak już pewnie zostanie 
___________________
________________
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2015, 18:16
Dzisiejszy poranek był koszmarny ! Otóż mam 25 km do pracy i jeżdżę autobusem wiec wsiadam do niego zajmuje miejsce i zamykam oczy próbuje się wyciszyć przed praca i przyspiesz lekkim snem a kołysze cy autobus działa na sen sprzyjająco, i wyjeżdżamy z miasta kończą się światła latarni i pod powieką jest zupełnie ciemno .... raptem słyszę cichy płacz kobiety która siedzi po drugiej stronie siedzenie wcześniej , płacz jej jest głośniejszy wiec otwieram oczy myśląc że to sen .. durny sen ale nie !! Ona naprawdę płacze i zaczyna się przeraźliwy lament " boże boże pomocy ratunku !! Pomóżcie mi " wstaje na kolana na siedzeniu i prod by wszyscy zaczęli się modlić ...ze wszyscy mężczyźni to nic nie warci , że to h... wzywa swoją przyjaciółkę " Bogusia! Gdzie jest moja Bogusia !? " widzę w jej oczach strach i przerażenie i naprawdę błagam o pomoc i kobieta która siedziała ze mną (jej sąsiadka) kazała jej przestać opanować się przytuliła ją. A ona krzyczała na wszystkich ze nikt jej nie pomógł ze mama ja dobrze wychowała ze swoje dzieci też dobrze wychowała a one ja oszukały, że wszyscy wejdziemy do pracy i zaczniemy się modlić . A ja byłam tak przerażona i te pół godziny do pracy to był istny koszmar ! Myślałam że szatan ja opentał . I kobieta która ją uspokajała zadzwoniła do naszej pielęgniarki co robić ? Ta kazała wzywać pogotowie a jak ona usłyszała ze pogotowie to jeszcze gorzej zaczęła panikować i płakać ze ona nie oszalała zaczęła się szarpać i krzyczeć " ja naprawdę nie oszalałam " . A mi ugina się nogi czułam się bezsilna i tak bardzo było mi źle cały dzień o tym myślę i o niej , szkoda mi jej .okazało się ze ma chorobę psychiczną i bierze leki ale dziś nie wytrzymała ... mąż się znęca nad nią psychicznie , legalne nie pracuje tylko dorywczo coś złapie i wciąż mu źle a ona stara się być dobra mana i żoną . Koleżanka moja zawiodła ja do lekarza on wpisał jej leki i w końcu złożyła doniesienie na męża na policje . Wiecie co przerażające jest to co psychika potrafi zrobić z człowiekiem jak jesteśmy słabi emocjonalnie takie rzeczy widziałam tylko w tv i myślałam że mnie nie dotyczą a dziś przekonałam się na żywo to było straszne . Była pobudzona, agresywna , przestraszona , załamana jej ja nawet dziś po tym nie mogę normalnie funkcjonować i nie mogę przestać myśleć o tym co zobaczyłam ....
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2015, 18:39
Dziś I ej szybko poranek był koszmarny ! Otóż mam 25 km do pracy i jeżdżę autobusem wiec wsiadam do niego zajmuje miejsce i zamykam oczy próbuje się wyciszyć przed praca i przyspiesz lekkim snem a kołysze cy autobus działa na sen sprzyjająco, i wyjeżdżamy z miasta kończą się światła latarni i pod powieką jest zupełnie ciemno .... raptem słyszę cichy płacz kobiety która siedzi po drugiej stronie siedzenie wcześniej , płacz jej jest głośniejszy wiec otwieram oczy myśląc że to sen .. durny sen ale nie !! Ona naprawdę płacze i zaczyna się przeraźliwy lament " boże boże pomocy ratunku !! Pomóżcie mi " wstaje na kolana na siedzeniu i prod by wszyscy zaczęli się modlić ...ze wszyscy mężczyźni to nic nie warci , że to h... wzywa swoją przyjaciółkę " Bogusia! Gdzie jest moja Bogusia !? " widzę w jej oczach strach i przerażenie i naprawdę błagam o pomoc i kobieta która siedziała ze mną (jej sąsiadka) kazała jej przestać opanować się przytuliła ją. A ona krzyczała na wszystkich ze nikt jej nie pomógł ze mama ja dobrze wychowała ze swoje dzieci też dobrze wychowała a one ja oszukały, że wszyscy wejdziemy do pracy i zaczniemy się modlić . A ja byłam tak przerażona i te pół godziny do pracy to był istny koszmar ! Myślałam że szatan ja opentał . I kobieta która ją uspokajała zadzwoniła do naszej pielęgniarki co robić ? Ta kazała wzywać pogotowie a jak ona usłyszała ze pogotowie to jeszcze gorzej zaczęła panikować i płakać ze ona nie oszalała zaczęła się szarpać i krzyczeć " ja naprawdę nie oszalałam " . A mi ugina się nogi czułam się bezsilna i tak bardzo było mi źle cały dzień o tym myślę i o niej , szkoda mi jej .okazało się ze ma chorobę psychiczną i bierze leki ale dziś nie wytrzymała ... mąż się znęca nad nią psychicznie , legalne nie pracuje tylko dorywczo coś złapie i wciąż mu źle a ona stara się być dobra mana i żoną . Koleżanka moja zawiodła ja do lekarza on wpisał jej leki i w końcu złożyła doniesienie na męża na policje . Wiecie co przerażające jest to co psychika potrafi zrobić z człowiekiem jak jesteśmy słabi emocjonalnie takie rzeczy widziałam tylko w tv i myślałam że mnie nie dotyczą a dziś przekonałam się na żywo to było straszne . Była pobudzona, agresywna , przestraszona , załamana jej ja nawet dziś po tym nie mogę normalnie funkcjonować i nie mogę przestać myśleć o tym co zobaczyłam ....
Jesteśmy po wizycie. Stres okropny co było widać przy mierzeniu ciśnienia 140/80. Przez to mam kontrolować ciśnienie.
A więc dzidziuś ma się dobrze. Ma całe 2cm
, serduszko bije 170 uderzeń na minute
. Ma raczki i nóżki
. Lekarz twierdzi że wszystko jest bardzo dobrze jak na tym etapie. Według USG jest to 8tc i 4 dni. Dostałam skierowanie na badania prenatalne na NFZ i wykona mi je mój lekarz. Wię pare stówek zaostrzędze.
A i przyplatała sie jakaś grzybica
, ale doktor odrazu mnie uspokoił, że bardzo często kobiety w ciaży łapia infekcje. Więc dostałam leki.
Tradycyjnie wstawiam fotki naszego skarbka
a i R twierdzi że widział siuraka
tak się uśmiałam. A jaki on był zachwycony jak zobaczył ta mała istotke na plaźmnie i jak serduszko usłyszeliśmy przez 3 sekundy to normalnie łzy w oczach 
A więc 9tc-8tc i 4 dni :
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 22:38
25 dc, 8 dpo. Przeglądam wykresy na tablicy, tu zielona kropka, tam zielona kropka... Cieszę się szczęściem każdej staraczki, a jednocześnie dociera do mnie jak długo jeszcze ja będę musiała czekać na mój mały cud. Na jak długo po operacji będę musiała zawiesić starania? 3, 4 miesiące, pół roku? Chce mi się płakać. Będę kiedykolwiek mamą?? Z tym smutnym pytaniem, w podłym nastroju kończę kolejny dzień. Kolejny dzień bliżej do @... :[
moje wyniki hormonów. są niezłe, ale warto zbić tsh i prolaktyne chyba. wkurzyła mnie ginka, bo jej zdaniem jest ok, a dziewczyny piszą na forum, że dla staraczek tsh maks to 2. to moja ginka o tym nie wie? 
tsh 2,68 (norma 0,27-4,2)
fsh 7,5 (norma 3,5-12,5)
lh 4,5 (norma 2,4-12,6)
estradiol 40 (norma 12,5-166)
progestron 0,88 (norma 0,2-1,5)
prolaktyna 20,1 (norma 4,8-23,3)
chyba zakupię ziółka ojca sroki, powinny pomóc na hormony.
Aha, robiłam też markery nowotworowe z mężem. U niego wszystko git, u mnie podniesiony do granicy normy marker CA 19.9. trochę się wystraszyłam. idę na dalszą diagnostykę, ale staram się sobie nic nie wkręcać.
Panie Boże daj mi siłę do walki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2015, 07:47
dzisiaj miała dobry dzien 
bylam z siostrami i mamą na zakupach a protem w kawiarence na kawie 
poinformowalam ich o ciąży - ale sie poryczałyśmy 
ręce mi się trzęsły.. nie wiedziałam jak to powiedzieć... kupiłam nawet sobie koszulkę z nadrukiem dzieciątka z pepowiną na brzuchu 
jakos poszło ... wszystkie bardzo szczęśliwe...
teraz czekam na wizyte w piątek a w weekend powiem reszcie rodziny i nie inetersuje mnie ze to za wcześnie... niech wszyscy sie ciesza razem ze mną, a ja wierzę że wszystko będzie dobrze 
Ja już nie mam siły. chce mi się ryczeć normalnie... znowu się nie udało i przyszedł ten wstrętny małpiszon... zawsze przychodzi.... jak w zegarku ot co... chce żeby to się już skończyło... te "starania", żeby w końcu coś zakiełkowało....a nie ciągle pustka i pustka... czasami myślę sobie, że o przecież niemożliwe żeby nic się nie działo... owulacja jest, jajeczko jest, żołnierzyki są to o co kaman?! nie ogarniam, po prostu nie ogarniam! tak bym chciała, żeby moje życie wypełniało coś i ktoś oprócz pracy i męża...ah jak zazdroszczę tym, którym się udało...
35dc... Nigdy przenigdy w życiu (a żyję już ponad trzecią dekadę) nie miałam tak długiego cyklu.
Ale wczorajsza joga i dzisiejsze wino zaowocowały spokojem w umyśle. Co będzie to będzie... Nie ma co się napinać, bo napięcie nijak nie pomaga.
Tak więc czekam cierpliwie. W końcu @ przyjdzie bo przyjść musi...
Misior mały na dobranoc próbuje mnie z mojego ZEN wyprowadzić, bo nie chce zabawek posprzątać. W ogóle jest zdania, że to ona powinna decydować kiedy iść spać (w końcu jest już duża). A teraz to na pewno nie dobry moment. I jak ja mam jej bezstresowo wytłumaczyć, że póki co, to ja posiadam moc decyzyjną ???? 
Na szczęście na ratunek mojej wewnętrznej równowadze przyszedł P. On i jego autorytet. Młoda posłusznie składa klocki... Ja idę uzupełnić kieliszek 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 lutego 2015, 20:09
Co miesiąc jak głupia łudziłam się, że jestem w ciąży, a przy takich wynikach to prawie niemożliwe.
Muszę zacząć myśleć o sobie i odciągnąć się od tego wszystkiego. Wracam do sportu i dbania o siebie, które zaniedbałam licząc na ciążę, której nie ma.
Wszystko się wali... Mój związek wisi na wlosku...
Całe lata zylam jako towarzystwo dla mojej mamy. Nie jest łatwo wszystko nagle zmienić... Nie ppotrafię, nie umiem tego zmienić. Narzeczony się wscieka ze nie spędzamy czasu razem a ja czuję się lepiej gdy nie ma go w domu...
Nie czuje się potrzebna, ciaza to dla mnie abstrakcja, boję się bo nie czuję żadnego instynktu macierzyńskiego.
Mam dość wszystkiego...
I do cholery nie wiem co mam robić bo nie potrafię się przeciwstawić mamie...
A do tego ślub przełożony bo P musi mieć zameldowanie żeby wziąć ślub... A mama go nie zamelduje... Jego matka wylądowała w przytulku...
Ta ciąża miała być piękna a jest pelna łez i zwątpienia...
Wszystko się wali... Mój związek wisi na wlosku...
Całe lata zylam jako towarzystwo dla mojej mamy. Nie jest łatwo wszystko nagle zmienić... Nie ppotrafię, nie umiem tego zmienić. Narzeczony się wscieka ze nie spędzamy czasu razem a ja czuję się lepiej gdy nie ma go w domu...
Nie czuje się potrzebna, ciaza to dla mnie abstrakcja, boję się bo nie czuję żadnego instynktu macierzyńskiego.
Mam dość wszystkiego...
I do cholery nie wiem co mam robić bo nie potrafię się przeciwstawić mamie...
A do tego ślub przełożony bo P musi mieć zameldowanie żeby wziąć ślub... A mama go nie zamelduje... Jego matka wylądowała w przytulku...
Ta ciąża miała być piękna a jest pelna łez i zwątpienia...
Uff.. Kolejny dzień za nami. Chyba trochę wpadam w paranoję, a może to los robi mi na złość?! Wszędzie widzę dzieci i reklamy z nimi związane. Odpalam internet a tam PAMPERS, klikam facebooka a tam w polecanych nazwy firmy odzieżowych dla niemowlaków więc zmęczona oglądaniem wyłączam potulnie komputer i jak co drugi tydzień wieczorami kiedy mój mąz jest w pracy oglądam sobie TV. A tam na tapecie dziś '' Na dobre i na złe'' . W rolach głownych jakaś lekarka ze swoją małą córeczką, pacjentka która urodziła wcześniaka i cierpi na depresje poporodową oraz pacjentka której wycięto macicę a która bardzo dziecka pragnęła. To paranoja prawda? 
Tak mnie to zawsze trapiło i denerowało czemu tak się dzieje w naszym świecie że kobiety które dzieci pragną tak długo muszą czekać na ten swój mały, wymarzony skarb? A kobiety a w zasadzie w większośći dziewczyny które tego nie chcą wpadają przy byle okazji i owe dziecko nazywają 'problemem' ?
Kończąc moje wypociny życzę Wam kochane miłego wieczoru najlepiej w kompilacji 2+..
Nerwy z brakiem cioty sięgają zenitu,więc za namową truskawy wzięłam dupka na wywołanie od dziś
a w sobotę mam caaaały dzień make-upy do sesji od 7.00-20, więc gdybym się zalała to od razu tramal i łóżko i nic by ze mnie nie było i nie zarobiłabym kilku doobrych setek 
Dobra, będzie ciotka, zaczynam brać Siofor, witaminy , ćwiczę ciągle, oczywiście waga stoi ale powoli ładnie gęstnieje mi skóra, zwyczajnie robimy rzeźbę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.