16 tydz 0 dni
właśnie zaczęliśmy 17 tydzień
czas leci ale chciałabym juz poczuć ruchy mojego dziciątka
swoja drogą ciekawe kiedy to sie uda
nie mogę sie doczekać 
na kolejna wizytę jeszcze nie jestem umówiona i się zastanawiam właśnie kiedy się umówić
i tak muszę 12 lutego zadzwonic i sie umówić bo muszę iść po kontynuacje zwolnienia, zapytam wtedy mojej gin czy moge się umówić na badanie równiez czy nie ma potzreby tak często latać. w sumie byłam 26 stycznia ostatni raz to mina niecałe 3 tyg, tez nie chce ciągle biegac i tego malucha podglądać, żeby mu nie przeszkadzać. podobno nie jest udowodnione, że usg szkodzi ale utożsamiam sie z zasada ze co za dużo to niezdrowo. tym bardziej, że moja ciąża przebiega pomyślnie jak do tej pory, nie dostałam żadnych zastrzeżeń więc chyba nie ma potzreby takiego ciągłego badania. no nie wiem...kurna znając życie i tak sie wtedy umówię, może będzie widać płeć?? może Ktosiek w moim brzuchu w końcu pokaże co ma między nóżkami
to nie jest najważniejsze ale ciekawość mnie zżera 
samopoczucie mam dobre, nie narzekam. pozytywnie myślę, więcej rzeczy mi się chce. poniekąd myślę, że to dzięki zwolnieniu lekarskim, psychicznym odpoczynku a może racja z tym II trymestrem, że energia wraca
w każdym bądź razie jest git
oby tak dalej 
na wadze jak dotąd około + 2 kg. nie wiem czy dobrze, czy źle. ale nie narzekam 
starania Start od 14 lutego...
Ciągnie mnie trzeci dzień z lewej strony podbrzusza. Szczególnie odczuwałam dyskomfort w pracy jak się dużo ruszałam. Nie chcę się nakręcać ale mam dziwne przeczucie że chyba się udało. Ale jak to co miesiąc bywa pewnie nic z tego nie wyjdzie. Wolę się nie nastawiać niż potem gorzko rozczarować kiedy zobaczę to wredne @.
Jedna ze znajomych klientek ostatnio podeszła do mnie rozpromieniona żeby się pochwalić że zostanie babcią
Jej córka zaszła po 13 latach starań. Niezbadane są wyroki boskie 
Boże proszę żebym nie musiała tak długo czekać. Spraw żeby moje przeczucia sprawdziły się w tym miesiącu.
Tydzień pod znakiem "Poszukiwania ukrytej ciąży". Niestety, na nic się zdały moje zaklęcia, że nie, w tym cyklu, to akurat wcale się nie staram, wcale nawet mi nie zależy...
W 6 dpo będąc w toalecie ujrzałam śluz leciuteńko jakby zabarwiony krwią. No i się zaczęło! Ha! To pewnie plamienie implantacyjne! Potem nie mogłam spać. Potem miałam (i mam nadal) wzmożony apatyt. Raz nawet mdłości (po przeżarciu...)! Entuzjazm nieco opadł, gdy pojawiły się znajome bóle miesiączkowe. Oczywiście, tak kompletnie to nadziei mi nie odebrały, bo wiadomo przecież oczywiście, że takie bóle to niekiedy i w ciąży...
Termin okresu mam za dwa dni. Jestem już cholernie zmęczona
((( Nie chcę już tej pieprzonej nadziei co miesiąc i tego okropnego comiesięcznego rozczarowania! Pragnę, bardzo głęboko cofnąć czas, nie wiedzieć po czym poznać dni płodne, zapomnieć kiedy miałam mieć okres i zorientować się dopiero po 40 dniach, zrobić bez przekonania teścik i ujrzeć...wiadomo co 
Wiadomo tylko tyle, że się nie da nagle zapomnieć. "Nie myśleć i wyluzować się" (najbardziej wkurwiająca -sorry, ale inne słowo tu nie pasuje - porada jak dla mnie, namiętnie podsuwana przez moją mamę).
Na fitnes chodzę uparcie. Na jogę chodzę. Kaszę jaglaną porzuciłam, nie strawie ani ziarenka więcej. Słodyczy nie jem. Stanęłam na wagę z nadzieją, że to co prawda tylko trzy tygodnie, ale może chociaż z kilogramik jakiś albo pół... No i bach! Było 57,5 jest 60. 60??? Nigdy tyle nie ważyłam! Podejrzewam wagę o złośliwość i wredotę. Rozważam wyrzucenie przez okno. (oczywiście, żeby nie było, myśl przebiegła "przytyłam, więc może jestem w ciąży!" się pojawiła, a jakże!). Myśl, że to po prostu zatrzymanie wody przed okresem, stanowczo chcę odrzucać!
I jeszcze te cholerne punkty ciążowe na tym pieprzonym wykresie! To jest nie fair! Co miesiąc mam ich z 50. I co? I co miesiąc dupa!
GRRRRRR....
I znowu @ przyszla i nadzieje wszystkie odeszly. Wytrzaymalam 2 dni w calkiem niezlym humorze ale dzisiaj juz nie wytrzymalam jeszcze moj M dorzucil do ognia klutnia od rana nie potrafi zrozumec mnie i mojego bolu. Juz chyba sama nie wiem co sie ze mna dzieje tak sie w to wszystko wkrecilam w chec posiadania malego szkrabka ze nie moge przestac o tym myslec nawet po nocach mi sie sni, caly czas jak nie w tv to dookola albo ktos zachodzi w ciaze albo ktos urodzil a ja po prostu juz chyba nie mam sily to wszystko mnie przytlacza. Ale oby ten dzien sie skonczyl moze jutro bedzie lepiej.....
Dziś był dziwny dzień.
Pierwszy raz w naszej przeprawie światła skierowane były na Niego, nie na Nią.
I jestem z Niego bardzo dumna.
Badanie nasienia wyszło w normie.
Z jednej strony się cieszę, bo wszystko w porządku..
ale z drugiej oznacza to, że dalej zostajemy w tym samym punkcie.
Bo nie ma wskazań do bardziej inwazyjnych metod.
A ja chciałabym iść na przód i próbować czegoś nowego.
Nuży mnie już to, że w kółko to samo..
Nie mam nawet ochoty na seks.
Seks w naszym związku nie oznacza już tego samego co rok temu.
Teraz to jest "robienie dzieci", a nie kochanie...
Oto sem ja nadpobudliwa i nadgorliwa gosia
zrobiłam tsh 2tyg temu po tygodniu brania nowej dawki i z 3 spadło na 1,34
no ale kobiecie nie dogodzisz zaczęłam się przejmować że za szybko spada i pewnie już w okolicach dziś będzie jakieś 0.3 albo jeszcze mniej! No i to może być złe, choć tak naprawdę lekarzem nie jestem i nie znam się
więc dziś poszłam na tsh i wyszło 0,94
piękne tsh
ft4 jakoś 19,5 więc też w normie
no i teraz nie wiem co zrobić z endokrynologiem kiedy do niego iść
no ale cóż
może zostawię jej wiadomość i dowiem się co i jak
ważne że tsh jest ładne
OF zmienia dzień owulacji z niedzieli na poniedziałek.
Zimno, szaro, fuuuuuuj!
Po powrocie z pracy pewnie znów nic konkretnego nie zrobię i zalegnę pod kocem! Czekam na wiosnę! 
Moja bratowa poradziła mi, że warto dbać w tym czasie starań o siebie. Niby banalna porada, każdy tak mówi. Dziś jednak postanowiłam z niej skorzystać. Wzięłam urlop takie tylko dwa dni, ale wstałam później, wyspałam się. Poserduszkowaliśmy. On poszedł do pracy a ja się snuje. Pospacerowałam z psem, pomalowałam paznokcie, pogotowałam. Tak spokojnie i na luzie. Oczywiście nie da się zapomnieć o swoim życiu i celach. Pewnie dlatego robiłam testy ovu, zagladałam tu ze 200 razy ☺. Owulacja jest już blisko czai się za rogiem. Zobaczymy co z tego wyniknie. Grunt to się nie stresować. Taki mam zamiar! Przynajmniej do poniedziałku
Imieniny - niby wszystko fajnie, a jednak nie do końca. Te wszystkie życzenia o spełnienie marzeń, a moje największe marzenie nie chce się spełnić. Niby powinnam być radosna,a chce mi się ryczeć. Bez sensu, to wszystko jest bez sensu. Mam dość i coraz bardziej zaczynam odczuwać, że brak mi sił. Za dużo już tego było w moim życiu, za dużo sił to wszystko nadszarpnęło. Ile jeszcze? Jak długo jeszcze?
Pierwsza czesc badan zrobiona.....
Zaczelam testowac po przeczytaniu dziesiatek stron na internecie o tym jak wyglada pozytywny test owulacyjny.... i jestem dalej w kropce.
Od dzis zaczynamy prace nad realizacja spelnienia najwiekszego marzenia
Test wyszedl taki sobie, wg mnie negatywny wiec dlaczego inni zaznaczaja podobny wynik jako pozytywny???? Dluga droga przede mna i duzo nauki o tych tescikach!
Dzis badanie w koszmarnej atmosferze, czasem sie pytam czy kobiety serca nie maja?? Mezczyzni raczej nigdy nie beda czuc pewnych rzeczy jak MY ale kobiety.. Pocieszam sie, ze to tylko badanie i juz jej nie zobacze!!!!!
Pewnie wieczorem powtorze test tak dla siebie... dla iskierki nadziei..Nic nie wychodzi ostatnio. NIC! ... a przeciez nie prosze o duzo....
25 dc / 44 cs...
1. Dalej łykam Zocor - akurat opakowanie starcza na długość cyklu 28 dni. Czuję się na nim tak samo jak i bez niego...
2. Proszę, a nawet błagam aby cykl był wyjątkowo krótszy tj ok 26 dni lub aby się spóźnił i przyszedł jakoś 3 - 4 dni później... W newralgicznym terminie jeśli chodzi o kriotransfer mam tygodniowe szkolenie. Nie ma szans na wyjście z niego. Będzie trwał tydzień od 9 do 18. ET klinika robi od 8:30 do 15. Przeniesienie transferu też nie wchodzi w grę ponieważ w kwietniu jest dosłownie identyczna sytuacja. Musiałabym przenieść na maj, a nie chcę, z powodu, o którym napiszę niżej.
3. Byłam na konsultacji w klinice, aby ustalić program na cykl transferowy. Generalnie chyba zaczynam działać na nerwy mojej pani dr. W sumie to wymusiłam cykl sztuczny ( po 1 mój wiek, po 2 lepsza śluzówka, a po 3 cykl zdecydowanie lepszy do kontroli, a ja na serio bede w niedoczasie i nie mam jak jeździć co chwilę na monitoringi). Dodatkowo miałyśmy dyskusje odnośnie rozmrożenie i hodowli do 5 doby, jako że zarodek jest kiepski. Dr zmieniła swoje stanowisko. Tzn powiedziała że nie rekomendowała by tego, ponieważ środowisko w macicy jest bardziej sprzyjające. W związku z tym chce rozmrozić i wykonać CET. Wg mnie powinniśmy poczekać i podhodowac jako że jest najsłabszym trzecim i ostatnim zarodkiem. Dyplomatycznie odmówiła. Dodatkowo jak zwykle troszkę skrytykowała łączenie immunologii z niepłodnością, ale na zakończenie dodała, że mimo wszystko będzie współpracować. Mam takie wrażenie, że to nie był "Jej" dzień. Raczej najmniej sympatyczna wizyta odkad jestem w klinice tj 2 lata.
4. Rozmowa z mężem. Po tym nieudanym transferze robimy przerwę kwiecień +maj i w czerwcu podchodzimy do kolejnej procedury ivf. Już w innej klinice. Rozważamy salve medica w Warszawie. Tam gdzie przyjmuje mój immunolog. Nie wiem czy to dobry czy niedobry wybór. Z pewnością więcej możliwości proponują w diagnostyce. Mam nadzieję, że jak wystąpię z prośbą do Novum to wydadzą mi ksero mojej dokumentacji medycznej.
A jeśli chodzi o życie prywatne to dziwię się, serio się dziwię, bo ten związek na prawdę z dnia na dzień ewoluuje. Mimo tak trudnej dla Nas sytuacji. Mam miłość, mam duże pokłady ciepła, opieki i ogromnego wsparcia ze strony mojego męża. Nie jest idealny, bo któż jest, ale cieszę się że moj mąż jest też moim najlepszym przyjacielem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 lutego 2021, 19:59
12+6
Ostatni dzień 13 tygodnia.
Po dzisiejszej wizycie jestem spokojniejsza i najszczęśliwsza 
Dzidzia będzie na 100% po mamusi, bo była bardzo leniwa i uparta
nie chciała się odwrócić na badaniu, żeby sprawdzić NT
.
Mamy dzisiaj 6,54 cm co pokazuje na 12+6, czyli idealnie
termin porodu się nie zmienił - 14 sierpnia 2015 r. Jeśli dobrze odczytałam USG to obwód główki to 1,8 cm, przezierność karkowa mierzona trzy lub cztery razy 0,12; 0,14; 0,12 , ale dr wpisała 0,14 chyba z tego względu, że było najlepiej ułożone.
Następna wizyta 5 marca, będzie cytologia i poznamy płeć
ale będą jaja
- mam nadzieję hihihihihihiihihih
Nie umiem okazać mojej radości, bo przepełnia moje serce i od wizyty mam banana na twarzy.
Dzisiaj nie tylko widziałam, ale też usłyszałam serduszko! To najwspanialszy dźwięk jaki słyszałam w życiu. USG było waginalne i przez brzuch. Maluszek nie chciał dzisiaj fikać. Na następnej wizycie poznamy już płeć. Chyba zwariuję ze szczęścia! Teraz już nic mnie innego nie interesuje.
Postanowiłam, że zrobię w końcu porządek w szafie i będzie miejsce dla maluszka.
Następna wizyta dopiero 5 marca, a ja już nie mogę się doczekać. Dr miała problem, żeby zlecić mi następne badania, bo krew i mocz są zbyt dobre, ale na następny miesiąc ma być FT4, morfologia i mocz.
Cały czas myślę, nad drobnym upominkiem dla mojej dr za dotychczasową opiekę. Kobieta ma tak potężnie wielkie serce, że aż mi wstyd.
A to nasze szczęście 

Nie pisałam dawno... kolejne poronienie zostawiło ślad w moim sercu...
No niestety zobaczyłam tylko pęcherzyk ciążowy:
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/6b55b9cbdbf9.jpg
No nic, wiedziałam że tak może być
Na tym zdjęciu niestety nie widać, ale było też widoczne ciałko żółte, jak dobrze pamiętam 1,4mm, ale mogę źle pamiętać
tak że źle nie jest. Tam niby jest 4t6d ale z tego co zrozumiałam gin to jest liczone od owu, ona też tak ogólnie chyba liczy od owu... nie wiem, ale 1,5cm pęcherzyka to za wiele na 5tc wg parenting. Myślę że gdyby gin poszukała dokładniej, albo kazała mi dać ręce pod pośladki to może jeszcze coś by tam dojrzała, no ale poczekam
najważniejsze że załatwiłam wszystko w pracy na czysto. Porozmawiałam z prezesem, opowiedziałam jak sytuacja wygląda, teraz nic tylko czekać na

mam dziś 14+1
przyjechałam wczoraj do Krakowa, nie na długo bo we wtorek wracam do Wisły ale przyda mi się parę dni odpoczynku no i pobycia z moim D.
Czekając na D w galerii Krakowskiej oddałam torbę do przechowalni i poszłam na małe zakupy, właściwie to miałam kupić dwie luźniejsze bluzki z długim rękawem i 2 biustonosze bo przed ciążą miałam miskę C, na początku ciąży zmieniłam na D ale też już jest ciasno więc chyba pora zmienić na DD lub E
zahaczyłam o H&M a tam dział o nazwie MAMA wyrósł przede mną na samym wejściu, pooglądałam pooglądałam pouśmiechałam się ładnie do manekinów i już miałam wyjść i jak stwierdziłam że przymierzę z czystej ciekawości bluzkę ciążową, leginsy ciążowe i dżinsy ciążowe... no i się zaczęło! nie było mojego rozmiaru dżinsów a tak mi się spodobały że wyciągnełam Darka do H&M w M1, też nie było
więc pojechaliśmy do Galerii Kazimierz tam się okazało że nie mają działu MAMA więc pojechaliśmy do Bonarki
D już lekko poirytowany hehe ale kupiłam! 2 bluzki ciążowe( malinowa, i w granatowo białe paski), dżinsy ciążowe i czarne leginsy 1 bluzka czarna z NY
polecam bo teraz są rabaty i ja zamiast 220zł zapłaciłam 175zł jestem mega zadowolona bo może teraz poczuję się na prawdę jak w ciąży
co prawda belly zaleca od 16 tygodnia nosić ubrania ciążowe, ale ja już zacznę bo brzuch mam już sporawy.
a zaraz jedziemy z przyjaciółką szukać sukienek ślubnych, ona ma w październiku co prawda ale może ja coś znajdę bo już nie jestem przekonana co do szycia. zdjęcia brzucha wrzucę później
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lutego 2015, 09:45
Byłam dziś u mojego gina z mężem. Pocieszył nas
powiedział, że wyniki nie są takie złe, a wg badań dużo facetów, którzy zostali ojcami miało fatalne wyniki. Co prawda mało wierzy w super działanie witamin, ale też powiedział, że codziennie wyniki mogą wyjść inne i żeby się nie przejmować i starać się dalej 
Przepisał mi też Gynalgin na zakażenie (podobno nic groźnego) i kazał brać tak samo luteinę. W ciąży znowu nie jestem, robiłam test rano. Mój gin pracował kiedyś w poradni zajmującej się niepłodnością i wie, że z leczeniem facetów jest tak, że rezultaty są słabe, często poprawa jest niezwiązana z lekami/suplementami.
Zakażenie to "erosio colli uteri" czyli nadżerka, którą mam już kilka lat.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2015, 17:46
Dzien goni dzien i coraz bliżej miesiaczki niby mam na moim wykresie 58% ale co z tego jak to pól na pół czyli wielka nie wiadoma ale trzymam kciuki a w glowie same mysli.ale jak sie doczekam na ten maly cud 
21tc
20tydz.0dni
Połowa ciąży za nami

Juz po usg polowkowym..
a tak sie martwilam i balam czy wszystko wporzadku..
No wiec synek dalej pozostaje synkiem 
Wszystkie wymiary sa ok,budowa poszczegolnych narzadow tez ok, szyjka dalej dluga..ma 43.3mm..
Lozysko I stopnia dojrzalosci..dalej na scianie przedniej..
Co do ogniska hiperechogennego to jest wszystko ok,lekarz nie kazal sie niczym martwic,mowil ze to tylko wiazka naczyn..nie swiadczaca o niczym.. Takze jest super..
Jestem taka szczesliwa..

Od poczatku ciazy mamy na plusie 4.2kg 
Zdjecia zadnego nie wstawie,bo na zadnym nic nie widac..a szkoda..ale wazne ze synuś jest zdrowy i ze widzialam go jak sie wiercil podczas badania 
Boze, czuwaj caly czas nad Nami.. 

Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2015, 20:02
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.