Od wczoraj, może przedwczoraj myślałam tylko o lodach waniliowych czy śmietankowych, albo truskawkowych, pistacjowych. Nie ważne o jakim smaku. Marzyły mi się lody! Wczoraj jak już pisałam upiekłam szarlotkę, bo też miałam ochotę. W związku z powyższym dzisiejszy wieczór był cudowny. Ciepła szarlotka z lodami śmietankowymi. Tylko bitej śmietany zabrakło, ale to już wyzwanie na jutro:)
Usunęłam wszystkie wpisy... może chciałam zacząć od nowa? nie wiem. Zrobiłam to pod wpływem emocji myśląc,że to wszystko jest bez sensu.
Teraz nie myślę o dziecku. To już chyba dwa lata jak się staramy. Przestałam idealnie prowadzić wykres, nie mierzę temperatury, ale to nie znaczy że przestaliśmy się starać. Nadzieja nadal jest. Była nawet 2 dni temu,kiedy okres przyszedł dwa dni później niż powinien
. Teraz główną myślą jest ślub, chociaż to obok, bo pierwszą, najważniejszą sprawą jest znalezienie pracy. Misiek nadal szuka,coś zaczyna się dziać ,telefon dzwoni, ale jeszcze nic nie wiadomo.
Zaczęliśmy dbać o figurę. Jemy dużo mniej, codziennie ćwiczymy z chodakowską
, efekty zaczynają się pojawiać. Na razie ubyło nam po 2 kg, a ciało robi się smuklejsze i jędrne. Nawet zaczynam widzieć mięśnie brzucha jak napnę
. To już ponad miesiąc 
Po ślubie podejdziemy do inseminacji, a jeśli to nie wystarczy spróbujemy in vitro.
Mam nadzieję ,że praca którą znajdzie Misiek będzie mniej stresująca niż poprzednia i żołnierzyki będą zdrowe i silne, co pozwoli nam zajść w ciąże naturalnie
.
Wierzę cały czas i liczę na cud, a co mi tam... 
21dc. u mnie cisza. Nie boli nic, no może troszke sutki. czy oznacza to, że jutro/w poniedziałek nadejdzie @? Najprawdopodobniej. Teraz nic tylko czekać na spadek temperatury.
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 lutego 2015, 22:38
Ponowne starania rozpoczęte na poważnie. Tym razem będzie dobrze, musi być dobrze. A w listopadzie urodzę zdrowego, różowego babska. Byliśmy wczoraj w gina, pęcherzyk miał 14 mm. Jutro mam zrobić sobie zastrzyk i w poniedziałek znów idziemy do gina zobaczyć jak tam pęcherzyk. Mąż już w pracy zapowiedział, że przez cały tydzień musi być na miejscu i nie jeździć w delegacje. Jeden kolega chyba się domyśla po co, bo jak mąż powiedział, że musi popołudniami być w domu, to kolega go spytał, czy popołudniami, czy w nocy. W każdym razie jestem teraz u rodziców, jutro musze zrobić zastrzyk w wielkiej tajemnicy, bo nie chcę, żeby rodzice wiedzieli. Była jeszcze opcja, żeby zrobiła mi go kolegi mama, która jest pielęgniarką, ale mąż nie chce, żeby ten kolega wiedział, bo jest straszny papla.
Dwa tygodnie temu pisałam, że załatwię lekarza i co?
I nie załatwiłam, jednak chyba będę musiała bo... wczoraj zrobiłam sobie test.
Wczoraj był mój 9dpo więc nie wiem sama po co ja ten test robiłam. Wstałam rano i pomyślałam sobie, że muszę zrobić! Dziś jest piątek 13. no przecież jako wiedźma muszę!
Zrobiłam i mam zagwozdkę.
W poniedziałek jeszcze raz zrobię.
http://b3.pinger.pl/f27ce4cbb6411cf7c4edb0dcd3c12b73/2015-02-1400.32.05.jpg
9dc dziś miałam badanie HYCOSY
bolało nie będę ukrywać bolało, ale dlaczego ?!
Bo mam jeden dokładnie lewy jajowód niedrożny po prostu PIEKNIE jakby innych zmartwien było mało. Jeszcze jednak kłoda pod nogi została nam rzucona a co!!!
Wzielam zwolnienie czuje troszkę dyskomfort tak jakby bol miesiączkowy, wiec odpoczywam w domu!
Dobrze ze już we wtorek wizyta w invicie. Wiele pokładam nadziei w dr Kunickim.
Duzy plus dla dr Dziadkowca (Dziadecki) z kliniki na Starynkiewicza POLECAM bardzo mądry człowiek tzn lekarz bardzo uprzejmy, wie co mówi i teraz dziewczyny ważne info
JESLI WASZ MAZ MA WYNIKI NASIENIA PODOBNE DO MOJEGO TO NIE DAJCIE SIE WIECEJ NACIAGAC NA SUPLEMENTY WITAMINY TU POTRZEBNA JEST KURACJA HORMONALNA - CIEKAWE CO POWIE DR KUNICKI NA WIZYCIE, na pewno zdam relacje
dr Dzadecki powiedział ze ruch nam się ladnie poprawil teraz trzeba popracować nad armia i się nie martwic jednym jajowodem bo najwazniesze ze z drożnego idzie owulacja. Chwila załamki ale głowa do góry walczymy dalej!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 października 2015, 10:41
22 lutego mamy z mężem wizytę w klinice "Kinderwunsch". Zapisałam się na termin 11 lutego ok godz. 11 i nazajutrz z rana w skrzynce znalazłam przesyłkę z Berlina z kwitami. Dostaliśmy kilka stron papierów do wypełnienia, potrzebują takie informacje jak podstawowe dane typu imię i nazwisko, adres, nazwiska lekarzy prowadzących (gina i urologa) ale i też całą historię rodzinną chorób. Wśród wymienionych operacji była też moja - usunięcie pęcherzyka żółciowego z kamicą. Ciekawe co to ma do niepłodności...
Wraz z "papierologią" podesłano nam specjalny filmik na DVD, na którym jest czego mamy się spodziewać na pierwszej wizycie, jak się do niej przygotować oraz przedstawiono tam ich standardy leczenia. Muszę przyznać, że wygląda to obiecująco. Sama pierwsza wizyta musi odbyć się z partnerem i trwa najmniej 90 min. Odbywa się badanie ginekologiczne, pobierana jest krew moja i meza, od męża dodatkowo nasienie. Ciekawe czy odpuszczą nam te badania (mamy już wyniki takich badań i to nawet świeże, bo zaledwie sprzed miesiąca) czy będą chcieli mieć dodatkowe. Przynajmniej coś się rusza w sprawie mojego upragnionego potomka.
13 Lipca Wizyta u specjalisty w Gdańsku <jupi> może w końcu się czegoś mądrego dowiemy..
Byle ta torbiel znikła po @ ;(
Cholera jeszcze dopiero co przeczytałam, ze Castagnusa nie powinno łączyć sie z Duphastone. To leczenie na własna rękę nic dobrego nie przyniesie. Łączyłam Castagnus i Duphastone do wczoraj
mam nadzieje ze nic nie spiep.....łam... Jeszcze dwa dni na Duphastone i odstawka z nadzieje na @.
5dc. Niedziela. 15.02. 32 lata! It's official!

Kilka wspomnień dnia poprzedniego... Mąż zabrał mnie na sushi. Najpyszniejsze suszi jakie jadłam w życiu!! Oczekiwanie na posiłek (ponad 1h!) wynagradzał przemiły uśmiech pani kelnerki (było w niej coś takiego przyciągającego, że nie poskąpiłam jej napiwku). Potem pojechaliśmy do GK, gdzie dostałam jeszcze masło do ciała z Sephory o zapachu jeżyn (alternatywna dla melona którego używam do 30tych urodzin
i wino za 50 zł/butelka. W domu planowałam romantycznie z mężem przy filmie to wino opróżnić, ale zasnęłam po pierwszym kieliszku o skandalicznie wczesnej porze...
Dziś s M pojechałyśmy na basen. Weszłyśmy za darmo (Maja bo ma 3 lata, ja bo mam urodziny). Młoda skakała do wody jakby robiła to od zawsze! Byłam dumna jak tylko mama dumna być potrafi! W nagrodę pojechałyśmy na lody.
Dawniej urodziny świętowałam z moją najlepszą przyjaciółką popijając piwo, dzisiaj z córką na lodach 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 09:41
Ciocie! Wszystko jest okej!
szczegóły i fotki później bo siostra zaprosiła nas na herbate
Jestem już po transferze, a ze mną dwa (!!!) maluchy klasy 8A

Pozostałe 4 też są tej klasy 
Leżę i odpoczywam do wtorku
Błogo mi
Zostańcie z nami maluchy

To chyba najdłuższy z moich cykli. Każdą wolną chwilę poświęcam na zaglądanie na ovu. Wpatruje się w mój wykres jakby miał zaraz wyskoczyć z monitora i krzyczeć "tak teraz się udało!" Swoją drogą okaże się jak podziały rady mojego starszego brata. O staraniach nie chciałam mówić nikomu. Tylko mamie, teściowej i jego babci- ona na to czeka najbardziej. Brat i bratowa to siłą rzeczy wyszło, bo chcieli powyrzucać ciuszki dla maluszka. Nie będą mieć więcej dzieci z powodu problemów zdrowotnych. No i musiałam powiedzieć. Jako, że brat starszy poinstruował mnie aż mi głupio było. W końcu z nim na takie tematy jakoś nigdy nie gadałam. To on zasugerował testy owulacyjne, może i dobrze może to skróci nasze działania. No i bratowa dała mi radę, którą chyba wszystkie znamy, ale nie korzystamy z niej. Starania to czas dla nas. Trzeba się wyspać i myśleć o sobie. Potem już myślimy tylko o innych. Czekam na @. Nie łudźę się. Bo w sumie cieszmy się tym co daje nam Bóg. W odpowiednim czasie rozmnoży nasze szczęście!
snilo mi sie dzis, ze dostaje @. koszmar, za duzo o tym wszystkim mysle.
Kolejny dzień pięknej pogody. Aż chce się żyć. Lecę na spacer, podskoczę do sklepu, zajmę się obiadem i poleżakuję
Taki plan na dzisiaj. Jutro czeka mnie ciężki dzień więc nieróbstwo wskazane ,a wręcz konieczne
!!!
Ps. Temperatura trochę spadła, mam nadzieję,że to nie zwiastun @... Jeszcze DWA dni!!!
Edit-robię test jutro, teoretycznie właśnie jutro ma pojawić się @, coś wcześniej źle policzyłam:) O 5.30 wszystko się wyklaruje
Zaczynają się nerwy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2015, 18:11
Moje silne, prawie dwu metrowe szczęście też poległo...
Dreszcze, katar i gorączka. Dzielnie zniósł wszystkie tabletki i smarowanie Rub-arom'em (czego strasznie nie znosi) i teraz grzecznie poszedł spać.
Strasznie kraje mi się serce, jak widzę go w takim stanie ;(
Och! Ile wczoraj ciekawych rzeczy się dowiedziałam od biologicznej babci mojego Szczęścia! Hahahahahhaha ! Powiedzmy, że miałyśmy taki babski wieczór, babcia spała u Nas bo leciała dzisiaj nad ranem z wujkiem do Niemiec do rodziny, a że z wiadomych przyczyn nie chciała jechać do moich teściów, którzy mieszkają dom obok wujka to spała u nas
Mąż poszedł na nockę z policjantem i zostałyśmy same, więc co nie co się dowiedziałam, achh...mam kolejne asy w rękawie !
))))
Hmmm, kolejna niedziela, niestety samotna.... znaczy nie samotna, siedzimy z córką, ona w swoim pokoju ja w swoim. No cóż....nastolatka, ma już swoje sekrety:) kocham ją nad życie... nie wyobrażam sobie gdyby jej nie było, choć naprawdę trzeba się starać by uczestniczyć w życiu takiej już dużej panny. Widzę, że coraz częściej ma własne sprawy.
Zaraz zabieram ja na pizzę, a co tam, same nie znaczy, że ma nie być choć trochę fajnie.
Mąż wraca wieczorem, ale pewnie wykończony padnie jak kawka i odda się objęciom Morfeusza:)))
Ovu zrobiło mi niespodziankę i dało nadzieję, myślałam, że ovu była wczoraj i taka czułam, że była wczoraj. Wykresik mówi, że w czwartek a więc jest byc może nadzieja.
Byłoby cudownie gdyby się udało......
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2015, 12:47
No nareszcie. owu wyznaczył jakoś tą owulkę. Powiedzmy że może być. Ale tempka znowu wariuje. Strasznie dziwny ten cykl...
Jestem ciekawa co z tego będzie. Powiem tak objawów prawie żadnych, nic nie czuje. Jedyne co to brzuch mnie pobolewa czasami...
W pracy udało mi się załatwić to co chciałam, jednakże co się nadenerwowałam to moje ;/ Porażka... Jeszcze poniedziałek będzie zwariowany by dopilnować sprawy. Masakra z tymi ludźmi z którymi pracuje...
No nic teraz zostaje mi czekać na @.
W piatek wrocilam do domu w indyjskim sari, prezencie od mojego szefa i jego zony. Ku mojemu zdziwieniu S sie bardzo podobalo i cala akcja skonczyla sie w lozku
gdyby nie ta marna temperatura, pewnie bym sie bardziej cieszyla z tego cyklu... 
Z okazji Walentynek dostalam od mojego S komplet bielizny Etam w rozowym koloze
sliczny koronkowy komplet. Stanik w rozmiarze D. Normalnie nosze C, wiec troche mnie moj S przecenil, ze tak powiem. No ale jak przymierzalam, wypielam dumnie piers do przodu i bylo super 
Wczorajszy wieczor spedzilismy w mieszkaniu, przy swiecach, z szampanem Laurent-Perrier, serem Roquefort i dobrym filmem. Wczesniej ulozylismy troche puzzli - mamy juz jakies 1700 z 2000
tak lubie z nim po prostu siedziec w domu
to chyba nie jest do konca normalne 
Jutro jedziemy ogladac tamten dom na wsi. Dziekuje za wszystkie rady i komentarze, beda bardzo przydatne przy podejmowaniu decyzji.
Mam nadzieje, ze Wasze Walentynki byly cudowne, i ze cykle zakoncza sie 'pamiatka' nacale zycie 
No i się doczekałam.
Spełniły się moje największe obawy.
Nigdy nie wierzyłam gdy jakaś znajoma mówiła, że bóle głowy ma od tabletek anty i innych hormonalnych.
Albo, że tyje od nich.
Albo, że źle się czuję.
Albo cokolwiek innego.
Myślałam: albo się zwyczajnie marze, albo to zbieg okoliczności i szuka wytłumaczenia swoich problemów.
No bo jak? jak hormony mogą szkodzić? przecież hormony są rewelaCYJNE!
tYLKO DZIĘKI NIM W OGÓLE MIESIĄCZKUJE I MAM OWULACJĘ CZĘŚCIEJ NIŻ RAZ W ROKU 
przecież tyle dziewczyn je bierze!
No i spotkało i mnie.
Skutki uboczne kochanego Pregnylu. (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)
Po przyjęciu zastrzyku w czwartek zaczęło się.
Na początku ćmiło mi w głowie.
Tak jak po CLO.
W dniach gdy go przyjmowałam od dwóch cykli ćmiła mi głowa.
Ale gdy go odstawiłam to mi przechodziło i się tym nie przejmowałam.
(Zgłaszałam to dla gin.)
Ale tym razem nie przestało ćmić.
Ćmienie zamieniło się w tępy ból.. mózgu?.
Potem w ostry.
Potem skurcze.
Drgawki.
Brak snu przez 2 dni + brak tolerancji jakiegokolwiek pokarmu.
Trafiłam na SOR na neurologie.
Czekając na swoją kolej zemdlałam z bólu.
Obudziłam się na łóżku z kroplówką.
Dostałam w sumie trzy, najpierw morfine, później NaCl, później chyba paracetamol.
Zrobili rezonans.
KTG.
Obejrzeli od stóp do głów.
I NIC.
Wszystko jest w porządku.
Pytają czy przyjmowałam jakieś leki.
Mówię, że wzięłam Pregnyl, ale nie wiem czy to ma jakiś związek.
A lekarz: NO I WSZYSTKO JASNE!OD TYCH HORMONÓW SPUCHŁY PANI OPONY MÓZGOWE.
..zajebiście.
23:30
Po wszystkich kroplówkach jakby się polepszyło.
Wypisali do domu.
03:00
Nie mogę już wytrzymać wszystko wróciło.
Potworny ból, drgawki. Mdłości.
Mąż wezwał pogotowie, bo zaczynałam odchodzić od zmysłów.
03:30
Zastrzyk Ketonal.
04:00
Błoogoo, prawie nie boli.
04:30->6:00 Sen.
Potem parę godzin leżałam.
Wstałam bo już niedobrze od leżenia.
I znowu się zaczyna.
Zaczyna ćmić potem kłuć.
Mdłości.
Zawroty.
Drgawki.
KOSZMAR powraca.
Mąż pojechał zrealizować receptę.
O 12 przyjęłam pierwszą tabletkę.
Pomogła.
Ale nie na długo.
Po 5 godzinach przestała działać.
Wzięłam następną.
Znowu działała 5 godzin.
I od 22 znowu się zaczyna.
Wszytko po kolei.
Myślałam, że może jak zasnę to przejdzie.
Bo przecież już 3 dzień praktycznie nie śpię.
Ale się nie udało. Wytrzymałam do 01:00.
Znowu przyjechało pogotowie.
Kolejny zastrzyk.
Źle wyszły badania krwi.
Wyniki wyszły jak u anemiczki, bo nic nie jem.
Lekarz ostrzega, że jak nic nie zjem to wpadnę w śpiączkę glikemiczną.
Ale weź i weż. no jak jeść jak boli i mdli.
Kazali pić herbatę bardzo słodką i chleb z miodem.
Zjadłam trochę i zasnęłam ok 02:00.
Dziś.
Obudziłam się przed 6.
Rano było znośnie. Choć jeszcze czuje w głowie straszny dyskomfort.
Zjadłam bułkę z miodem. Herbatę.
Ale zaczęło się znów rozkręcać.
Nie czekaliśmy tylko szybko na pogotowie.
Następny zastrzyk Ketonal.
I jutro do neurologa.
Zastrzyk na razie działa, więc jakoś pomalutku zjadłam obiad. I jabłko.
I jest całkiem spoko.
Ale czuję, że to jeszcze nie koniec.
________________________________________
Tak bardzo chciałam mieć jeszcze dzieci.
Ale już nigdy , przenigdy nie wezmę żadnych hormonów.
A bez nich będę pewnie czekać kilka lat..
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.