gosia89 udało się po 9 latach 29 października 2015, 18:23

10dc

po wizycie, pęcherzyk w prawym jajniku 26 mm . jak na 10 dc to duzy, bylam zdziwiona bo przeciez w poprzednim cyklu miałam pozna owulacje... gin mowi ze tak sie zdarza ale moze to byc pozostalosc jakas z poprzedniego cyklu, ja juz niewiem, nie rozumiem nic z tego. Co do polipa to mam go nadal tylko gin mowi ze jest bardzo malutki i on nie jest przeszkodą. I tak rozmawiałyśmy co dalej robimy. To wyszło że badanie droznosci mozna by zrobic ale raczej sa drozne bo bylam raz w ciazy. potem mowila o przeswietleniu jajowodow (troche sie pogubilam, czy te przeswietlenie to wlasnie hsg czyli droznosc? )
Mówiła też o inseminacji. Ze to juz za dlugo sie nie udaje, ze nie ma na co czekac (chociaz jestem jeszcze mloda) trzeba działać. Nie dała mi jezscze skierowania na te badania co o nich wyzej mowiłam. narazie mam przyjsc w poniedziałek i zobaczy czy pęcherzyk pękł, zapisała mi duphaston, mam brac po potwierdzeniu owulacji.

Ewela0313 lottery ticket 18 lutego 2015, 16:10

2 dni do bety
Noc, ktora minela nie zalicza sie do najlepszych Budzilam sie co chwile siusiu i snily mi sie glupoty co chwile ;( oczywiscie krwawienie tez mi sie snilo, jakby mialoby byc inaczej. Chyba to przez to ,ze w nocy zaczal mnie bolec brzuch- jeszcze bardziej okresowo niz do tej pory . Wzielam tabletke , ale jak na razie nic nie pomaga. Tempratura niby troszke w gore, ale nie oszukujmy sie , progesteron robi swoje.
CZekanie jest straszne !! chcialam nawet zrobic rano test ,zeby sie nie meczyc, ale okazalo sie, ze albo je gdzies tak posialam, ze nie moge ich znalezc, albo wyzucilam je przy remoncie lazienki w przyplywie namietnosci. Nie byly za dobre , bo niby wychodzily dopiero w dniu spodziewanej miesiaczki a do tego mialy ponad rok. Niewzne, nie zrobilam, wiec dalej sie mecze w niewiedzy.

Ostatni dzień 14 tygodnia...
A taki mamy już brzusio :D

4d00ea222bf714a3gen.jpg

Jutro zaczynamy 15 tydzień!!!

Teraz siedze i rozmyślam kiedy rzeczywiście bedzie owulka .. według schematu z cykli to jakoś powinna być 15 dc , podobne wyliczenie dał mi kalendarz ovu że od 13-17 dc to beda te dni. Tak tak wiem że bez mierzenia tempki i obserwacji się nie dowiem ale może sobie jakoś to wszystko ogarne :)

Bedziemy serduszkować mniej wiecej w tych dniach z kalendarza (tylko już z obserwacjami) i może się uda..
Nie chce się specjalnie nakręcać że to już w tym cyklu , wtedy unikne rozczarowania jeżeli się nie uda .. doświadczenie życiowe jakim była strata mojej Córki nauczyło mnie pokory i cierpliwości. Także najważniejsze by serduszkowanie było miłością , pragnieniem a nie "zrobieniem" sobie dziecka..

Uff ale nabazgrałam ale jakoś mnie tak wzieło , no nic zmykam na cmentarz prosić corcie o wsparcie tam na górze by pojawiło się dla niej "ziemskie" rodzeństwo

Ewela0313 lottery ticket 18 lutego 2015, 16:38

Ok, zrobilam ten kiepski test , ktory znalzlam .............. WYSZEDL POZYTYWNY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie chce mi sie wierzyc!!!!!!!!!!!! Oczywiscie nie byl z porannego moczu, ae wyszedl calkiem pozytywnie

c84bc12b8e2fc86dmed.jpg

Oczywiscie nie wytrzymalam i wyslalam mezowi, cieszy sie, ale mam sie nie napalac i czekac do piatku na wizyte w szpitalu, mam lezec i nie ruszac sie !!! O BOZE nie wierze !!!!!! az boje sie wstawic zielona kropke na wykresie


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 16:41

Kajtka Czekam na Ciebie... 18 lutego 2015, 18:15

Jestem po USG - bylo robione dopochwowo bo na brzusznym nie bylo nic widac.

Fasolka siedzi w brzuszku i bije jej serduszko.
Mierzy 2.1mm CRL.
Czyli wypada na 5tydzien 5dzien.


info ze scanu:

Gestational Sac: present. - Pecherzyk ciazowy: widoczny.
Yolk Sac: present. - Cialko zolte: widoczne.
Embryo present. - JEST DZIABAGA!! :)
Fetal heart action present. - Obecna akcja serca płodu.


Right ovary: Visibility: clearly seen. Normal physiological changes. Contains a corpus luteum.
Left ovary: Visibility: clearly seen. Normal physiological changes.
Pouch of Douglas: free fluid: none seen.

Prawy jajnik : Widoczność: wyraźnie widoczne . Normalne zmiany fizjologiczne . Zawiera ciałko żółte .
Lewy jajnik : Widoczność: wyraźnie widoczne . Normalne zmiany fizjologiczne .
Pokrowiec Douglas : wolne płynu : nie widziałem.

Diagnosis:
viable intrauterine pregnancy - 5/40.

Ewela0313 lottery ticket 18 lutego 2015, 16:46

Ciąża rozpoczęta 22 stycznia 2015

shadowgirl Starania o cud 18 lutego 2015, 17:14

21DC
Zapraszam na transmisję on-line nt żywienia "Co przyszła mam jeść powinna?"

https://connect.sggw.pl/wz?launcher=false

lub http://wszechnica_zywieniowa.sggw.pl/index4.htm zalogowac sie jako gość podając swoje imie.

Zobaczymy czy warto :)

Update:
"Transmisja on-line sie nie odbiedzie ze względu na przerwę semestralną" :(
-


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 17:53

Rotenkopf zrobiłam naszczescie pieniądze przeszly o 10 i o 12 zrobiłam zakupy nienie nie najpierw zatankowałam auto hahahah zrobiłam zakupy, umylam auto usmazylam rybke bylam posypać glowe popiołem i z racji tego ze od paru lat zaniedbuje niedzielne msze sw, moim postanowieniem jest w wielkim Poscie uczestniczyć w kazda niedziele we mszy swietej :)

postanowiłam wrócić do pisana pamiętnika(poprzedni usunęłam...) to bedzie miejsce gdzie bede mogła sama przed soba sie wygadac, powylewać żale niemocy.. nikt w moim otoczeniu nie wie co przezywam a Ci co wiedzą nie rozumieją tego co to jest walka o poczecie dziecka, ciągle słyszę "odpuść a zajdziesz" ta jasne jak mozna odpuscic przy słabym nasieniu ? gdzie trzeba maksymalizować szanse (współżycie jak najbliżej owulacji)od sierpnia 2014 moje zycie kreci sie wokół poprawy nasienia , co miesiąc układam dla meza supelentacje , siedze gadzinami w necie poszukując informacji na ten temat ... czasem mam juz dosyc ...

e881f1655345a1fcm.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 17:56

dzabuch moja terapia 18 lutego 2015, 17:59

Wróciłam od gina. Przepisał mi bromka na prolaktynę. Chyba mam już dość, chce mi się płakać! Mam już dość. Połykam całe garści leków a efektów i tak nie widać. Leczenie wątroby, hormonów. Kurde jestem na siebie wściekła. Mogłam zadbać o siebie wcześniej. W sumie to powinnam się cieszyć. Lekarz nie widział powodu do leczenia na początku. Bo w moim wieku statystyczne leczy się po roku starań. A tu dziś bach i recepta. Tracę już siły, może to tylko dół spowodowany @, ale chyba przestaję już wierzyć.

Kolejny dzień lenia. Nie wiem jak ja wrócę do pracy. Najchętniej w ogóle bym zrezygnowała ale A. nie chce żebym tak zrobiła... Jeżeli szybko nie zajdę w ciążę to załapie depresję od samej pracy :(

Od zawsze chciałam być matką i żoną, zajmować się domem. Nigdy mnie nie kręciła kariera czy praca zawodowa. Uważam, że tradycyjny model rodziny gdzie to mężczyzna pracuje a kobieta zajmuje się domem jest super. Ale absolutnie nie potępiam kobiet które preferują inny styl życia, ba nawet je podziwiam.

Dziś czuję lewy jajnik. Może coś się w końcu dzieje. Niepokoi mnie tylko tylko ten ból krzyża, cały czas tak jak w ciąży.

Myślenie życzeniowe: Jajeczko rośnie i czeka na zapłodnienie...

idka Być szczęśliwą 22 lipca 2015, 00:06

18dc
Jutro idę na te badania krwi, bo jakoś nie po drodze mi było przez ostatnie dni. I zaraz po nich mam ekg spoczynkowe zarezerwowane. 31.07 idę na usg piersi. I nadal czekam za resztą wyników z 15.07. Ciekawi mnie antyTPO. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, ale jako, że dostałam info, że w najgorszym wypadku będę musiała miesiąc czekać na wyniki, muszę się uzbroić w cierpliwość. Spokój i cierpliwość powinny być moim najlepszymi przyjaciółmi w życiu... ale kurczę, żeby taka bajka się spełniła to nie wiem, co bym musiała zmienić w swojej codzienności! Wszystko :P

Ostatnio czytałam wiele pamiętników- i tych dziewczyn, którym się udało i już są albo w niedługim czasie będą mamami, ale też starających się. I nierzadko przewija się wątek ich mężczyzn- partnerów, którzy albo się pogubili w tej całej machinie powiększania rodziny, albo po prostu nie dorośli do tej roli. Ja sama mam różne wspomnienia związane z moim mężem i jego podejściem do obecnej sytuacji. Broń boże, żeby zrzucał na mnie winę, że jeszcze nie mamy dziecka- do takiej podłości jeszcze nie doszedł ( i oby nigdy mu to przez myśl nie przeszło, bo nie ręczę za siebie!), ale doskonale wie, co i jak powiedzieć, aby mi przykrość na dana chwilę sprawić. Mężczyźni sami są, jak duże dzieci i choćby nie wiem jak zakochani i wpatrzeni w nas byli, to i tak kiedyś ta dziecinność wypłynie. Bo jak inaczej nazwać złośliwe i celowe dogryzanie osobie, którą się kocha, w odpowiedzi na konkretne zarzuty czy też argumenty? Dziecinada, bo dzieci też klepią co im ślina na język przyniesie celując w najczulsze miejsca w sercu (tylko że one z reguły nie zdają sobie sprawy z ładunku emocjonalnego jakie ich zdania niosą, a dorośli mężczyźni już tak...). Nauczyłam się ostatnio nie reagować na te jego zaczepki słowne. Choć czasem są dla mnie strasznie przykre- jak np. ostatnio gdy poprosiłam go by zawiózł mnie na badania krwi- dzień wcześniej śpiewka: "oczywiście Kochanie, nie ma problemu" a poranek już nie był taki miły bo po 1. wstał lewą nogą, a po 2. zwróciłam mu uwagę o jakieś dwie pierdoły, co się jaśnie hrabiemu nie spodobało. Co usłyszałam, gdy już mieliśmy wyjeżdżać i to ja na niego czekam - "po co ku...a mam Cię tam zawieźć?!". Zatkało mnie. Normalnie bym nawrzeszczała i mu nawrzucała od ch***w , ale stwierdziłam że brzydzę się takim poziomem i zawsze będę od niego mądrzejsza, więc ripostę słowną zostawiłam sobie na później. Zamiast tego poczekałam, aż pójdzie wyprowadzić auto, i sobie poczeka na mnie a jeśli się skapnie, że nie wychodzę to on musi po mnie przyjść i sprawdzić co jest. A niech sobie połazi. Tak też było- ja sobie spokojnie szykowałam ciuchy i jedzenie do pracy a ten zdziwienie i "co jest? jedziemy czy nie?". Rzuciłam tylko: "ach! Ty czekasz na mnie? nie zauważyłam... :P " . Uwielbiam go tak wkurzać :D Zawrzało w nim. Kolejny punkt dla mnie. Cel:auto. Kamienną maskę przywdziałam, i mimo że w środku pękłam na milion kawałków, udawałam że nic się nie stało. Skomentowałam jego technikę poruszania się po mieście, czego on też bardzo nie lubi i w drętwej ciszy dotarłam do celu. Gdy wróciłam do auta po badaniach już z niego zeszło, więc zagaiłam na jakiś neutral. Pitu-pitu i mu dosrałam w końcu, że jest niewychowany i absolutnie nie panuje nad swoim fochami, że nie jest księciem i korona mu z głowy nie spadnie jak raz na jakiś czas zainteresuje się staraniami i mi pomoże rozwikłać zagadkę poronień, itp. Trochę się bronił, ale potem odpuścił i poddał się. Czy przeprosił? Szczerze : nie pamiętam. Zresztą tu nie chodziło o zwykłe słowo, a o to by pokazał, jaka naprawdę jest jego postawa i podejście do tematu poczęcia potomka. Przestraszyłam się, że on może naprawdę tak myśleć- że to tylko moja walka i moja droga. Naprawdę się przestraszyłam... Ale wiem, że prawda jest inna, a takie przykre sytuacje są wynikiem jego bezsilności i nieumiejętnego podejścia do dyskusji- dużo by opowiadać co za typ z tego mojego męża i co na to wpłynęło. Generalnie dobry facet z niego, bardzo mnie kocha i wspiera, ale takie sytuacje psują mi jego obraz. A ja pamiętliwa menda jestem :P

Jest jeszcze jedna sprawa związana z mężem, która spędza mi sen z powiek - mianowicie jego podejście do kontaktu z innymi kobietami, ale to może innym razem. Jak mnie natchnie. Ale wiem, że jest to temat silnie stresogenny w moim przypadku. Zazdrosna jestem okrutnie i boję się, że to właśnie tą moją zazdrością wpędzę go kiedyś w ramiona innej kobiety. Ech.. nie będę się na ten temat rozpisywać nawet :P Kiedy indziej.

Wczoraj na spontanie wyrwałam się z chaty na kawę i lody z przyjaciółką. Bosssko <3 właśnie tego mi było trzeba. A ta moja friend ma szósty zmysł, zawsze ją do siebie przyciągnę wtedy gdy mam gorszą chwilę, jak wczoraj właśnie. Pobawiłam się później, już u niej w chacie z jej synkiem dwuletnim i od razu optymizm mi wrócił. Po tej wizycie, analizując jej aktualną sytuację-sama wychowuje dziecko, stwierdziłam, że my kobiety naprawdę musimy być silne i niezależne, by w tym chorym i w 90% szowinistycznym świecie walczyć o siebie i próbować łamać stereotypy, dążąc tym samym do szczęścia. Czemu mężczyźni są niemili, wredni i niejednokrotnie chamscy względem swoich partnerek? Bo traktują nas jak utrzymanki, mimo że praktycznie żaden tego nie nazwie po imieniu. Bo jeśli zarabia więcej i co za tym idzie więcej dokłada do domowego budżetu to ma już prawo nam ubliżyć i traktować jak kogoś gorszego, ba! w skrajnych przypadkach jak własność. Oczywiście są odstępstwa od tych podłości o których wspominam i na całe szczęście nasza kultura się zmienia i stereotypy się zacierają albo chociaż ewoluują. Dużo o tym ostatnio rozmyślam i musiałam gdzieś chociaż cząstkę tego spisać. Więcej "rzygów", w dodatku o zabarwieniu feministycznym (a nie jestem w ogóle sprecyzowana w tym temacie) wylewała już nie będę. Słowo :)

Czas spać bo jutro nie dojadę do tego luxmedu! Dobranoc <3 (choć w głowie ciągle tyle myśli, a przelewam je tutaj i mam wrażenie, że to taki bełkot...)

Nadchodzi @. Wszystko na to wskazuje - a na pewno mój nastrój i PMS.

Wczoraj była kulminacja. Najpierw wkurzałam się na wszystko, klęłam za kierownicą, potem poryczałam się na wiadomość o ciąży znajomych, którzy dopiero co zaczęli się starać i zaskoczyli w pierwszym cyklu. Mój mąż na widok moich łez stwierdził:

"I co? zazdrościsz??"

To tylko mnie dobiło. Cieszę się bardzo na myśl o ciąży koleżanki - będą na pewno super rodzicami, tak samo jak super są małżeństwem. Ale nie da się ukryć, że człowiek łapie doła, gdy ktoś zachodzi ot tak, nie wiedząc nawet co to owulacja, itp itd...a my? nie biorę tabletek od 15 miesięcy...i ciąży ani widu ani słychu...:(

W obliczu wczorajszych wieści doliczyłam się już tylko trzech par bezdzietnych znajomych w najbliższym otoczeniu. Jedni chyba w ogóle nie planują...reszta chyba odkłada jeszcze dziecko...kolejni by chcieli, ale warunki zatrudnienia nie sprzyjają, choć czas ich już nagli...

Ehhh... a ja nadal sama ze swoimi emocjami, uczuciami, pragnieniami... :( Nie mam nikogo z kim mogę o tym porozmawiać. Najlepsza przyjaciółka już dzieciata i nie chce jej truć moimi problemami - pewnie i tak by nie do końca zrozumiała (ona z tych co nie wiedzą co to owulacja i o co w tym wszystkim chodzi - wiatropylna ot co)...

I co tu począć? :(

Rotenkopf Walka. 18 lutego 2015, 18:30

Dzisiejsze szkolenie było całkiem okej ;)
Nawet nie patrzeli mi na ręce, jedynie podchodzili jak miałam jakiś problem ( z reguły okazał się problemem dziecinnie prostym do rozwiązania, ale cóż xd)

Niestety znów się łapię na tym, że jak tylko zostaje sama w domu bierze mnie jakiś zły humor. Płakałabym o wszystko i o nic tak na prawdę...

Mam w planach zabranie się za utworzenie drzewa genealogicznego, co na mój talent i cierpliwość jest mega ogromnym wyzwaniem biorąc pod uwagę to, że moja rodzina+rodzina męża = ok 200 może nawet 300 osób ;) Ile ich dokładnie jest to jeszcze nie wiem, pamiętam, że jak robiłam listę gości to pierwsza zamknęła się w 160, ale to i tak nie byli jeszcze wszyscy :D

A jutro czeka nas wizyta u babci nie-babci mojego R. bo ma urodziny, tak mnie tam ciągnie, że hej !

ps. ostatnio zapominam napisać Wam, że byłam w kinie na "50 Twarzy Greya" - mi się film bardzo podobał ;) i nie, nie ze względu na sceny erotyczne ;] mam lepsze ;P

ps2. wczoraj zadzwonili ze szkoły, że niestety nie uda im się otworzyć kierunku na który się zapisałam, szkoda...


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 18:32

6 dzień cyklu
49,9 kg

Po pierwszej dawce bromergonu czułam się FATALNIE! Ledwie umyłam wieczorem zęby, a o prysznicu nawet nie było mowy! Było mi tak potwornie słabo! Rano też :( Ciekawa jestem jak będzie jutro...czy dam radę w pracy :/

Dziś prawie cały dzień spędziłam w przychodni! Najpierw do 11:00 byłam na krzywej cukrowej. Myślałam, że będzie gorzej. Ta glukoza nie była wcale taka najgorsza ;) No ale 5-cio krotne pobieranie krwi już odczułam...a szczególnie moje żyły :/ Jutro po 14:00 wyniki więc odbierzemy po pracy.

A na 16:00 miałam umówioną wizytę u ginekologa - przyjmuje u nas w przychodni i pracuje w jednej z klinik leczenia niepłodności w Katowicach. Przejrzał nasze wyniki badań i powiedział, że póki co nie ma się do czego przyczepić. Powiedział, że dobrze byłoby powtórzyć posiew nasienia M. i zrobić pełne badanie. No i mnie dał skierowanie na histeroskopię.

Umówiłam M. na badanie nasienia w poniedziałek. Ale jeśli do tego czasu test owulacyjny wyjdzie pozytywny to przełożymy je w czasie - nie chcę kolejnego miesiąca odpuszczać :( No i jutro zadzwonię do szpitala jak długi jest czas oczekiwania na histeroskopię... Boję się, że kolejne miesiące czekania przed nami :(

__________
1 śniadanie: Glukoza 75 g ;)
2 śniadanie: Bagietka z masłem czosnkowym
Obiad: Ziemniaki, jajko sadzone i ogórek kiszony
Podwieczorek: Jabłko
Kolacja: Jogurt z amarantusem, pestkami dyni, słonecznikiem, rodzynkami i siemieniem lnianym

llallka Kolejna runda- przegrana... 18 lutego 2015, 18:59

Dziś 11 dc.
Jestem już po 2 monitoringach. Cykl mam stymulowany clo, ale mój gin coś kręci nosem na moje pęcherzyki- mówi, że za wolno rosną. Jutro ma jeszcze raz rzucić okiem i albo umawiam się na inseminację, albo nici w tym miesiącu...
Jak w tym miesiącu nie uda się (z takich czy innych przyczyn) chyba dam za wygraną.
Walka z wiatrakami nigdy nie miała sensu, a tym właśnie stają się nasze starania.
No cóż- zobaczymy jutro...

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 18 lutego 2015, 20:03

Dodam, że z czarnych włosów zrobiłam jasny brąz z ciemnym blondem - ombre... Jeszcze się nie przyzwyczaiłam :)

<3 30 tydzień <3 (29+0)
73 % na wykresie...


króciutko- wchodzimy dziś w 30 tydzień :) w piątek wizyta więc będziemy pisać więcej :) 76 dni do naszego spotkania synku...czekamy z tatusiem na Ciebie Wojtulku <3

a tak rośniemy...

____________________0d9dd825b5e144fem.jpg________________


<3 <3 <3 rośnij kochanie zdrowo <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2015, 11:31

Ale dziś mam dzień! O kurcze!! Mój mąż miał dziś wizytę u urologa- zmusiłam go bo ma notoryczną potrzebę oddawania moczu. I o! Po około 4 miesiącach oczekiwania w kolejce na wizytę okazało się że ma okropne zapalenie okolic intymnych. Lekarz przepisał mu masę leków i wśród nich jeden jest też dla mnie. Thiocodin, kojarzy ktoś? Poza tym no cóż dzisiaj dostałam miesiączki- tak się łudziłam że w tym miesiącu będzie dobrze. No, ale co tu się dziwić jeśli jedno z nas chwilowo choruje to wiadomo że z ciąży nici. :( Miłego wieczoru!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)