no to teraz relacja z wizyty:
jeszcze w domu i jeszcze w dwupaku, ale uwaga: szyjka rozwarcie 2 cm., już praktycznie jej nie ma
mała prawie lata między nogami, tak już niziutko no i czekamy na regularniejsze skurcze ( a są coraz mocniejsze ała!) albo na wody. Czop nadal odchodzi, mogę urodzić dzisiaj, w nocy a mogę jutro, gdyby w nocy nic się nie działo to rano na 11 jadę na ktg do niej do szpitala 
no malutka ma ok. 3 kg. czyli jednak nie taka drobinka
reszta wszystko w porządku 
aaaa dziewczyny, trzymajcie kciuki by ten weekend był nasz 
Od jutra chce rozpocząć Nowennę Pompejską, moze ona pomoże mi sie wyciszyć, przemyśleć parę spraw, moze przywróci mi chodz cień wiary ze jeszcze bedzie dobrze , ze w koncu Bóg postanowi nam zesłać maleństwo?
Moze to własnie o to chodzi abym znów zaczeła wierzyć abym zbliżyła sie znów do Boga(bo przyznam ze po tym wszystkim co przeszłam przez te półtorej roku zwątpiłam w niego...)

Wczoraj po mieszkaniach chodził bezdomny , ktoś go wpuścił na klatkę, chodził z jakaś kartka, może potrzebował pomocy albo po prostu kromki chleba? Ja byłam sama w domu i bałam sie mu otworzyć chodź sumienie mnie gryzło i gryzie dalej ze mu nie otworzyłam , ze mu nie pomogłam?cały czas mam go w głowie, może Bóg zesłał go aby sprawdzić jakim jestem człowiekiem czy pomogę bliźniemu a ja niestety się nie popisałam.. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2015, 18:14
14+6
Ostatni dzień 15 tygodnia.
Już nie mogę się doczekać wizyty...
Dzisiaj wstałam przed 12, ale i tak poszłam z bestyjką pobiegać po parku. Zaniosłam w końcu spodnie do skrócenia, będą w sobotę, więc będę wyglądać jak człowiek na zajęciach.
Zrobiłam pyszny obiadek.
Na kolacyjkę zapiekanki, a co!
Hehehehehehheheeh
39 dc
Mamy rekord.
Głupia, zrobiłam test. Negatyw jak byk, bo i z czego by miało coś być?
Jeszcze po 20 min poszłam i wyciągnęłam ze śmietnika i patrzę czy coś się nie pojawiło czasem:P
Ponownie: Congratulations to myself.
Wyniki w normie
to nie cholestaza;) teraz muszę znaleźć produkt, który mnie uczula;) ufff a tsk się bałam...
Hmm... Co by tu napisać...
Znów krótko - życie mi się spier....ło
;]
Z mężem nie gadam od poniedziałku... I tyle z naszych starań. Nie widzę już za bardzo dla nas szans. On też nie jest jakoś szczególnie zainteresowany rozmową ze mną...
Za to dobra wiadomość dzisiaj - będę mieć mega przystojnego i sympatycznego pracownika - MEŻCZYZNĘ
Będzie rodzynek wśród 7 kobiet
Chyba się zakochałam 
I będę mu szefować
Ahh jaka jestem dumna 
A no i we wtorek mam randkę ze swoim byłym - pierwsza miłość
Przyjeżdża z Anglii na 3 tygodnie. Ciekawe co z tego wyjdzie 
A resztę walić! Będę żyć chwilą
Ostatni tydzień pracy przede mną. Tak tego chciałam, ale teraz głównie mi smutno. W sumie nie była taka zła ta praca. Fajny zespół, duża swoboda działania... Echh, nie lubię się rozstawać.
Z tematów ciążowych:
- moja młodsza o 5 lat kuzynka jest w ciąży 
- znajomi, u których byliśmy na weselu w lipcu, w ciąży mocno zaawansowanej. Chyba w noc poślubną poczęli 
- Zelma w ciąży
Tu się akurat cieszę, bo to "jedna z nas" (tak jakby wyżej wymienione nie były...no cóż, nie są...)
A ja byłam dzisiaj u mojego gina. Pęcherzyk 18 mm, koncepcja zaplanowana na sobotę
I na dzisiaj, bo wczoraj mąż miał opór. Skierowanie na HSG, gdyby w tym cyklu się nie udało. Dalej nie chciał mówić. W ogóle śmiesznie było, bo mój ulubiony lekarz miał infekcję gardła i prawie nie mówił. A jak mówił to szeptem, co dodawało dramatyzmu i komizmu tej sytuacji. Dostał ode mnie darmową diagnozę, że to psychosomatyka. I nie wiem, czy przez to, czy z sympatii za wizytę policzył 50 zł
Miło z jego strony.Uspokoił mnie też w kwestii tarczycy. Bo mam zdrową, ale wkręciłam sobie, że może jednak nie, tylko TSH mnie oszukuje Oby tylko była to ostatnia wizyta przedciążowa
... Boże, boję się jednak, że to HSG wykaże niedrożność. Nawet nie wiem, co się wtedy robi! Boję się też, że mam wrogość śluzu. Boję się, kuźwa wszystkiego już teraz!
Yhh...aż mi łeb pęka od tego lęku.
A z tematów fitnesowych. Ćwiczę od miesiąca. Dwa razy w tygodniu trening odwodowy, raz w tygodniu joga. Nie jem słodyczy (no poza dwoma pączkami w czwartek). Zakupiłam chleb bez mąki (tak, tak, takie cuda robią. Dobry nawet, tylko tłusty, bo z samych ziaren). Wiem, że to wszystko nie jest jakiś wyczyn, na miarę 5 kg w miesiącu, ale miałam nadzieję, że może chociaż jakiś pół... Stanęłam na wadze pełna optymizmu... No i pół. Więcej! WTF!!!
No i zaczynamy od nowa
Czerwona dama zawitala dzis z rana
co oznacza ze bedzie mozna dalej probowac juz myslalam ze cos sie stalo zlego
Uff na szczescie nie
Miejmy nadzieje ze sie uda tym razem a jak nie probujemy dalej
Trzymajcie kciuki za nas
buziaki
hej dziewczyny przepraszam ze dopiero teraz pisze ale troche mialam zajec i ogolnie nic mi sie nie chcialo a wzasadzie dalej mi sie nic nie chce wlasnie jeszcze jest gorzej..
ciaza dzieki Bogu rozwija sie dobrze jest juz 33 tydzien malutka rozwija sie prawidlowo rosnie i kocham ja z dnia na dzien...rzeczy juz na nia czekaja lozeczko, wozek, wanienka i pierdolki. Kolezanki i ludzie powoli daja prezenty nowe piekne ubranka...malutka odwrocona jest glowka w dol wiec dobrze i narazie po jej kopach stwierdzam ze tam pozostaje....
wszystko wydawalo by sie pieknie ale zauwazylam ze maz chodzi w humorach wzasadzie wole sie nic nie odzywac juz sama nie wiem czy to moje jakies hormony i wydaje mi sie ale ani mio sie nie chce z nim spedzac zcasu a jak ma jakies humory to mnie tak wkurwia ze nie odzywamy sie do siebie...
boli mnie to ale dzis jeszcze uswiadomilam sobie jak sie zaniedbalam niby zamawiam sobie kosmetyki by po porodzie wziasc sie za siebie ale chyba powinnam robic to juz teraz a nie...wygladam okropnie przytylam czuje sie malo atrakcyjna wielka foka i szcezrze juz mam dosyc ciazy juz bym chciala urodzic i miec z glowy.....czy wy tak tez mialyscie..
jejku nie wiem co z soba zrobic tera zjestem juz na chorobowym bo nie mialam sil pracowac wysokie cisnienie....i leze i jem i jem i leze i marudze i coraz jestem bardziej nerwowa rozdrazniona wszystko mnie denerwuje i wszystkiego sie czepiam....
wogole mam mysli ze sobie nie dam rady ze to wszystjko mnie przerosnie ze wszystkjo sie zacznie sypac bo i myslimy o tym co zrobic tez z norwegia narazie tu mieszkamy ale tez nie jestesmy przygotowani na dziecko pod kontem domu wtnajmowany dom z kolega mamy jeden maly pokoj nawet lozeczko by nie weszloc
podkreslam ze ja rodze w polsce i narazie zostane w polsce z dzieckiem bo tqam sa warunki ale po pol roku musze wrocic i albo wracam albo zostaje w polsce maz w norwegii...albo daniel powiedzial ze nbedziemy musieli kupic dom a jest tu tak drogo ze w glowie sie nie miesci za dziadowstwo tzreba dac kolo 2 i pol miliona koron to jest multum za male mieszkanko do remontu w glownianej dzielnicy i to tez jest problem....
tyle mam zmartwien ze mnie juz nie podnieca i nie cieszy ciaza nie to ze nie oczekuje malutkiej wrecz przeciwnie ale przerastac zaczynaja mnie mysli o macierzynstwie choc z drugiej strony nie moge sie doczekac kiedy naszego aniolka juz przytule....
martwie sie ze nic nie umiem niby mama z tata mi pomoga ale ja nie wiem jak sie zajmowac dzieckiem jak bedzie plakac to dlaczego i wogole pomozcie doradzcie ogolnie powiedzcie jak wy sobie radzicie co mam ze soba zrobic jak poczuc sie kobieta a nie wielorybem....
Trudne jest czekanie na jutrzejsze USG. Tym bardziej, że zauważyłam nitki krwi w śluzie. Pierwszy taki przypadek zaobserwowałam w poniedziałek ale był to jednorazowy ślad na papierze toaletowym, bez żadnych bólów brzucha. Kolejny był wczoraj wieczorem ale też jednorazowy. Dziś co jakiś czas widzę ten śluz zabarwiony odrobiną krwi i czuję dyskomfort w dole brzucha, nie mogę nazwać tego bólem ale takim lekkim gnieceniem od czasu do czasu. Martwi mnie to, i to co zobaczę jutro na USG... Zaciskam zęby i do jutra...
czekam, czekamy.. mogłoby się już zacząć ..
7 dzień cyklu
49,9 kg
Plamienia ciąg dalszy... Jakoś nie potrafi się ode mnie odczepić!
Odebrałam dziś wyniki krzywej cukrowej i anty HBS
Wszystko jest ok
No i nie mam cukrzycy
To bardzo dobra wiadomość.
Wstępnie mam umówiony termin histeroskopii na 24-go marca. Zobaczymy czy nie będę musiała jej przesuwać ze względu na @ albo odwołać bo będę w ciąży. Nie ukrywam, że ta druga opcja jest wysoce pożądana! Badania nasienia M. na razie przenosimy - poczekamy jak już będę po owulacji, albo w ogóle poczekamy do następnego cyklu.
Na drugą porcję bromergonu już zareagowałam lepiej
Tylko rano trochę kręciło mi się w głowie. Oby tak dalej! Humor nieznacznie lepszy!
__________
1 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z żółtym serem, pomidorem, papryką, ogórkiem kiszonym i domową szynką
2 śniadanie: Jogurt z amarantusem, pestkami dyni, słonecznikiem, rodzynkami i siemieniem lnianym, migdałami i domowym dżemem gruszkowo-imbrowym
3 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z żółtym serem, pomidorem, papryką, ogórkiem kiszonym i domową szynką + jabłko
Obiad: Ziemniaki, kurczak z grilla i surówka z białej kapusty
Kolacja: Omlet z papryką
Dawno nic nie pisałam.... hmmmm... jakoś mi się nie chciało tu zaglądać... w ogóle jakoś chyba odpuściłam troszkę te "starania".. Co prawda mierzę temperaturę, robię te testy owu ale moje myśli i moje "przekonanie" bardziej skłaniają się do obserwacji własnego ciała. Ostatnio na nowo odkryłam radość z sexu... mogłabym tak codziennie ;P. Mój luby póki co zadowolony, ciekawe jak długo
. Już nawet nie rusza mnie ciąża koleżanki z pracy... jakoś tak to wszystko stało mi się obojętne... aż zaczęłam się zastanawiać czy to normalne, czy czasami nie straciłam instynktu?.... nie wiem...dziwne to takie wszystko.....fakt faktem, że przez ostatni tydzień jestem na antybiotyku, jakieś choróbsko się przyplątało...może przez to nie myślę o ciąży? nie wiem, już nic nie wiem już nic nie myślę...
12 dc. Pęcherzyk na prawym jajniku 13 mm, endometrium ładne. Pregnyl po jutrze i do dzieła.
Niedrożne jajowody, pco i brak owulacji... i co jeszcze qurwa.... 
Sama,
Mąż 400 km od domu...
cicho, zimno, strasznie ;o
Nienawidzę takich momentów,
Byle do jutra...
piątek 13 luty - rocznica ślubu moich rodziców - dziękuję Ci Boże za zdanie prawa jazdy 
Niedziela - 15 luty - dopadła mnie grypa - 39 stopni gorączki 
W tym miesiącu cykl bez starań - trzeba się najpierw wyleczyć - ja z moich komórek zapalnych -
mąż z bakterii enterococcus faecalis z nasienia.
Dzisiaj powrót do domu, jestem wykończona....nie mierzyłam przez ostatnie dni tempki, ale pewnie i tak nic z tego, owulka przesunęła się na wykresie i za mało serduszek w tym miesiącu, 3 dni przed owulacją ostatnie, opis "czas współżycia-słaby". Więc niech ten cykl się kończy a zacznie nowy.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.