Postaraj się nie być zbyt niecierpliwa w stosunku do terminu zajścia w ciążę. Według eksperta doktora Raymond Chang z Kliniki leczenia problemów z płodnością (Center for Reproductive Medicine and Infertility) dobrze jest traktować zachodzenie w ciąże jak los wygrany na loterii - ucieszyć się jeśli się zdarzy, ale nie oczekiwać, że od razu na pewno wygrasz. A zatem zoptymalizuj wszystkie możliwe czynniki sprzyjające zajściu w ciążę (upewnij się, że oboje z partnerem jesteście zdrowi i że wiesz kiedy jest najlepszy czas maksymalizujący Wasze szanse na poczęcie), a następnie „stań z boku”, bądź otwarta i pozwól naturze robić swoje.

- to idealnie odzwierciedla moje nastawienie. Musze się chyba ustosunkować do tej porady.
W tym cyklu zupełnie odpuszczamy ze względu na moją sytuacje z nerką. Może taki odpoczynek od myśli "kiedy wreszcie będe w ciąży" przyda nam się i faktycznie jak tylko będzie można to pojawią sie 2 kreski :)?

No to zaczynamy.
Starania z ovu zaczęte ;)
Już wiem ,że będę miała ogromne trudności prawdopodobnie mam zespół policystycznych jajników.Nic nie jest jak powinno @ przychodzi kiedy chce i trwa ile chce ale lekarz powiedział, że na razie nie ma co panikować bo wcale nie musi być tak jak u innych,teraz czekamy tylko na wyniki cytologi (pojawiły się torbiele na lewym jajniku),więc zaczynam mierzyć temp.,obserwować swoje ciało . I do dzieła ! :)

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 10 września 2020, 19:40

11dc(?)
Ogładam właśnie live Fundacji Ernesta i czuję lekki spokój, że ludzie zaczynają coraz to więcej mówić o niepełnosprawności. Nie wiem czy to tylko w moim otoczeniu ale coraz więcej par, osób, znajomych zaczyna używać słowa NIEPŁODNOŚĆ - jestem niepłodna - WALCZĘ z niepodłonością!
Widzę w tym moc i jakieś delikatne oswajanie tematu - wiem też wolałabym się z nim nie oswajać, zajść w ciążę i zapomnieć o wszystkim tym co było przed... Ale nie taki jest plan boży na moje/nasze życie i czuję większą moc jak wiem, że nie jestem sama.
Dziś czuję strach też i obawy gdy słyszę diagnozy innych, które nie mówią - nie możecie mieć dzieci, ale odkrywają dużo gorsze świnstwa, przy których niepłodność staje się być pikusiem :(

25dc wszystko się wali..... czy zawsze zylam złudzeniem ??

vintoyra o obawach i nadziejach 25 lutego 2015, 09:29

Dzień zapowiadał się miło ...nic nie zwiastowało BURZY .. a jego streszczenie jest w poście z dnia 26.02


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lutego 2015, 12:47

vintoyra o obawach i nadziejach 25 lutego 2015, 09:30

@ Ołowiana wrona - monitoringu nie miałam. Mój ginekolog podszedł do mnie tak lajtowo jakbym miała "zaskoczyć" w ciążę przy pierwszym dmuchnięciu. Z każdą wizytą dostarczam mu nowych badań, on zleca mi kolejne i myślę, że on zdaje sobie sprawy, że moja "naiwność" że zajść w ciąże jest łatwo (a tak mnie o tym zapewniał)- już się kończy.

Zakazał mi pozyskiwania wiedzy od Doktora Google i położnej Wikipedii.

U mnie skala problemu jest wieloskładnikowa i myślę, że przyczyna mojego "nie- zajścia" jest wieloskładnikowa, a jestem dopiero na szczycie tej góry i z każdym miesiącem będę się dowiadywać nowych rzeczy, które będą mnie zabijać z miesiąca na miesiąc.

Póki co z moich schorzeń zebrało się już:
1. bliżej nieokreślona cukrzyca - chociaż póki co jestem bez leków bo cukry mam w normie jedynie poranne bywają podwyższone.
2. AZS - czyli atopowe zapalenie skóry ( teoretycznie choroba z której się wyrasta - ja nie wyrosłam - choroba z autoimmunoagresji. Mój organizm sam się zwalcza i przy okazji wpływa to na ogólną odporność)
3. alergie (wszelakie, pokarmowe, wziewne, kontaktowe 0 generalnie na psa, kota, bylicę, kurz, pyłki traw, chwastów i krzyżowo na milion innych rzeczy)
4. dodatkowe niewyjaśnione skurcze w sercu - moim zdaniem to wynik rozregulowania hormonalnego
5. hiperprolaktynemia - dotychczas zdiagnozowana od maja 2015 - chociaż na podstawie badań które miałam zrobione ostatnio wychodzi ze PRL mam w dolnej granicy (w dziwnych jednostkach to podali i nie umiem się do końca do tego odnieść)
6. miałam endometriozę - przerośnięte endometrium wycięto mi podczas operacji w sierpniu 2013 r kiedy usunięto też 2 cysty, każda po 8 cm średnicy.
7. po inwazji w jamie brzusznej - zrobił mi się wodniak i kolejne cysty na jednym z janików. Ginekolag kazał nie ruszać.
8. ostatnio podczas badania wyszło mi ze mam jeszcze jakieś gówno, a dokładnie: chlamydie, ureoplasme i mycoplasmę.
9. krótka faza lutealna - skłoniła mnie do zbadania FSH, PRL i LH - no i hop hop hop wskoczył mi lojeny kamyczek do ogródka zmartwień. FSH - za niskie. Stosunek LH do FSH = 1,39. Niby to nie PCOS, ale też nie jest to liczba 1.



Jak nie urok to sraczka i przemarsz wojsk Tureckich.
Myślę, że im dalej w las .... tym więcej problemów się znajdzie.

A podobno to takie proste zajść w ciążę. U niektórych jest tak, że chłop rzuci tylko jalesony na łóżko , a baba już zachodzi w ciążę. Czemu u mnie się tak pierd... ???

karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 25 lutego 2015, 09:41

Beta zrobiona, czekam na wyniki :) Trochę z obawą, przyznaję.. Myślę,że dzisiejsza beta będzie konkretną informacją,czy mamy się z czego cieszyć :) W kalkulatorze belly policzyłam,że żeby beta była prawidłowa, powinno mi wyjść przynajmniej 150, poniżej tego wyniku nie będzie dobrze. Powierzam się wstawiennictwu św. Rity, bo to dla mnie faktycznie sprawa trochę beznadziejna,taka,na którą nie mam absolutnie żadnego wpływu.. Zresztą, też oddaję to naprawdę w ręce Pana Boga, bo co ja mogę? Mogę iść na badania, w razie w zadziałać jakimiś lekami - a co więcej? Nic. Wszystko w Jego rękach,więc w sumie w Najlepszych Rękach :)

Cieszę się,że poszłam do innego laboratorium,bo trafiłam na bardzo miłą panią i badanie też było tańsze,bo kosztowało 25 zł,a nie 40. Do tego wyniki będą o 15,więc mniej czekania :) Dla osób z Poznania - serdecznie polecam Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa na Marcelińskiej - fachowo,sympatycznie i tanio :) Przy okazji dowiedziałam się,jaką mam grupę krwi :)

Inna radość dzisiejszego dnia to Avon :D Przyszły kosmetyki :D Luuuuuuubię :D Zaraz śniadanko i będę się pacykować ;)

MadzikForever Traktat o Robalach 25 lutego 2015, 10:06

Może by tak coś napisać...

Po pierwsze: to kolejny cykl, który różni się od poprzednich. Nie wiem, co o nim myśleć. I w sumie nie myślę.

Po drugie: tydzień temu byłam u ginekologa. Nie zbadał mnie, bo miałam jeszcze końcówkę @, ale porozmawialiśmy. To specjalista z Medicover, w razie ciąży będę chodziła do niego i równolegle do mojej ginki. Chciałam dowiedzieć się kto to właściwie jest. No i okazał się w porządku. Spokojnie i powoli. Nie lubię jak ktoś się podnieca i jest w gorącej wodzie kąpany, bo zazwyczaj jest to robienie szumu zupełnie bez sensu. A mnie potrzebny jest spokój. Osiągnąć zen...

Ciekawa nie jestem w tym cyklu. Ani owulacji, ani wyniku naszych starań.

Tomek prawdopodobnie wyjedzie na miesiąc do Londynu. Zatem z pewnością nie będę matką "grudniowej śieżynki".

Robal chce mieć rodzeństwo. To takie miłe.

12cs (prawie za nami)
25dc
piątek

Zaczęłam plamić wczoraj. W sumie dziś, to sama nie wiem, czy to plamienie czy krew brązowa. Zostaje na razie plamienie na wykresie. Jakoś bez większych emocji w tym cyklu. Nie jestem załamana, zdruzgotana, przytłoczona, zmiażdżona czy rozdeptana. Jakoś mi normalnie.

Chora jestem. Doigrałam się. W grudniu (ok 10.12) przeziębiłam się mocno, poszłam do lekarza, 3 dniowy antybiotyk i tylko 3 dni zwolnienia, bo stwierdziłam, że nie mogę sobie pozwolić na dłużej (jasełka i wigilia klasowa). Nie doleczyłam. Kaszel nasilił mi się w Święta. Męczył non stop, nocą najbardziej, prawie do wymiotów. Trwał ok 1 miesiąca... potem było ciut lepiej, ale zatoki zapchane i codzienne wstawanie z bólem głowy, wydzielina, katar. Zrobiłam się "przygłucha". Ferie zimowe, więc liczyłam na to, że wykuruję się przez ferie. Ferie minęły i poszłam do pracy 4 tygodnie temu z takim gardłem, że od razu pierwszego dnia na drugiej lekcji straciłam głos. Potem ciągła chrypa, katar (z zatok). No i wczoraj mnie wzięło na nowo. Okropny ból głowy i gardła cały dzień, bóle mięśni, kości, sama nie wiem czego. Wszystko mnie bolało. Poszłam dziś do lekarza. pani powiedziała, że strasznie długo chodziłam "podziębiona" i że ciężko i powoli teraz będzie się to cofać. Stąd ten antybiotyk na 7 dni. Wręczyła mi też skierowanie na rentgen zatok. Zrobiłam od razu. Pani radiolog na dzień dobry pyta: Nie jest pani w ciąży? Odpowiadam pewnie: Nie, nie jestem. (a w sercu: kurna mać no jeszcze nie jestem).

Jedynym plusem tego chorowania jest L4. Cieszę się, bo odpocznę sobie. Po wizycie u lekarza pojechałam do biblioteki :) zaopatrzyć się w coś do czytania na ten tydzień. Oczywiście 2 spośród 5 książek dotyczą dzieci (nie, nie zarodków, czy niemowlaków; dzieci w wieku szkolnym, bo z takimi mam do czynienia w pracy - no cóż zboczenie zawodowe). 3 pozostałe dotyczą żywienia człowieka. Muszę się wgłębić w temat żywienia ze źródeł akademickich. Miło było dziś poczytać o budowie i funkcji żołądka, dwunastnicy, trzustki, jelita cienkiego i grubego. Poczułam się jakbym wróciła na lekcję biologii do liceum. Ahh to były czasy.

Dzisiaj zdecydowałam się i napisałam do gina o ustalenie terminu laparoskopii, nie będę dłużej czekać na cud. który nie nastąi... Może w kwietniu będzie zabieg - oby...

shadowgirl Starania o cud 25 lutego 2015, 12:07

28DC cs 13

Test jest negatywny. Na siłę próbowałam doszukać się czegoś i być może jakiś tam odbarwienie widziałam, ale nie różowe tylko jakby zaznaczone miejsce gdzie powinna być kreska. Zaznaczam negatyw, ale jakby @ nie przyszła do 30 DC powtórze.

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 25 lutego 2015, 10:10

Zamowilam mojej mamie te tulipany :) A bilecik zaczelismy z S od : "mamusiu - i przyszla mamusiu" ;) Mysle, ze to bedzie piekny prezent :)
W miedzyczasie zadzwonila moja mama i powiedziala, ze byl u niej moj eks z prezentem - wlasnorecznie wykonanym kalendarzem. Uwazam, ze kupowanie czy robienie prezentow na urodziny rodzicow eks to jest jakas paranoja juz, mowilam mojemu eks o tym - ale jakos nie dociera do niego. Na dodatek opowiadal mojej mamie, ze jego nowa dziewczyna ma sie do niego wprowadzic za kilka tygodni, pokazywal jej zdjecia. A jak sie moja mama spytala o slub, odpowiedzial, ze moze za 5 lat...
S sie troche ta wizyta zirytowal - w zasadzie to nawet go rozumiem. Tymbardziej, ze ostatnio jego samopoczucie sie pogorszylo, czuje sie winny temu pogorszeniu spermy z ostatnich wynikow :( Ostatnio mi powiedzial, ze pewnie nam sie wlasnie przez to jeszcze nie udalo - ze to przez te plemniki. I zapytal sie jeszcze, czy go zostawie kiedys dla kogos innego, jesli nie bedziemy miec dzieci... Juz wole sama miec problemy, niz zeby on je mial. Kobiety chyba jednak tak sie nie stresuja, nie czuja sie az tak zle, nie racjonalizuja w taki sposob, jak mezczyzni. On sie po prostu niepotrzebnie podlamal i zestresowal, sama widze, jak mu z tym ciezko. Ja tez nie bylam zachwycona, ale z drugiej strony - wiele w chwili obecnej moze obejsc medycyna: slabe plemniki, brak jajowodow. Dopoki nie wyczerpiemy wszystkich mozliwosci - nie ma co sie poddawac. Moze sie jeszcze uda, trzeba w to wierzyc.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 10:13

Czas na update.
Co na tapecie?
Wczorajsze usg III trymestru. Z małą wszystko super, wód ma ile trzeba, siedzi główką w dół a nóżki ma prawie pod moimi żebrami :) A ja ją czuję tylko na dole. Albo nie wierzga, albo mamusia nieczuła... W każdym razie waży około 1540g mój klocuszek kochany. No i oczywiście buzi nie pokazała. Aż się lekarz śmiał, że bez makijażu się nie pokaże taka księżniczka :P Od wczoraj ma też co chwilę czkawkę. Czuję się jakby mi oko latało, tylko zamiast oka jest macica :P
Oprócz tego dzisiaj wizytujemy dentystę. Mam nadzieję, że nic strasznego mi nie zrobią...
No i mój ukochany ZUS. O tym możnaby książkę napisać. Jestem na zwolnieniu od połowy listopada. Od 17 grudnia pieniążki powinnam dostać z ZUSu. W styczniu cisza. Na początku lutego szef informuje mnie, że ZUS się o mnie upomniał i mogą dzwonić.Nie dzwonią. Cisza. Aż kilka dni temu dzwoni do mnie pracodawca żebym mu przesłała pierdoły których mu brakuje bo on do 28 lutego ma je dostarczyć do ZUSu. No ryczałam przez cały dzień jak głupia, bo byłam przekonana, że w końcówce lutego już nie ma chuja we wsi i dostanę pieniądze. Rachunki nie popłacone, z wypłaty męża prawie nic nie zostało, dziecku nie mogę nic kupić. No i w końcu wczoraj przychodzi do mnie pismo, że rozpoczęli wyjaśnianie zasadności mojego roszczenia o zasiłek i że rozpatrzą wszystko do... 16 marca!!! O żeby ich tam wszystkich wszy w dupe pogryzły!!! Trzy miesiące bez pieniędzy i jeszcze w ciąży!!! Jak to napisałam na forum, przecież zawsze mogę zjeść psa, duży jest to na długo starczy. Już nawet mnie szlag nie trafił, bo bardziej się nie da. Ja nie wiem, czy ludzie nie potrafią być ludzcy? Przejąć się czyimś losem a nie jedynie własną dupą? Jak nigdy życzę im poprostu, żeby znaleźli się w tej samej sytuacji, każdy jeden, a co.

No i trzeba pożegnać się z tą nikłą nadzieją, że może jednak się uda…
Temperatura spada, objawów małpowych coraz więcej. Tylko patrzeć jak się zacznie. Pewnie dziś lub jutro.
Czy jest mi przykro? Trochę tak. Miałam wielkie nadzieje na ten cykl. W końcu niby na dole mnie "wyczyścili", ale… możliwe że już wszystko z powrotem zarasta/już zarosło. Mimo to nie ma łez, nie ma rozpaczy, nie ma żalu. Chyba już przywykłam do rozczarowań. Jest tylko lekki smutek.

Teraz został nam jeszcze jeden cykl naturalnie. I nie wiem co dalej… Niby mamy mieć inseminację. Niby… Nie wiem czy się na nią zdecydować. Tak samo nie wiem czy się zdecydować na in-vitro. I nie chodzi tu o przekonania religijne, czy coś. Tylko zastanawiam się, czy aż tak bardzo pragnę dziecka, by decydować się na takie kroki. Niby już na laparo się zdecydowałam. Jednak to są dwie różne rzeczy.
Z drugiej strony, jak nie teraz to kiedy? Bo to w pewnym sensie jest decydowanie - tak teraz chce. Niby już była wcześniej decyzja o dziecku, ale… to było trochę zdawanie się na los. Teraz jest większa kontrola. I coraz więcej myśli, czy na pewno teraz chcę to robić?
Dodatkowo dochodzi jeszcze jedna rzecz. Moje inne marzenie zaczyna się spełniać. Marzenie dotyczące kariery zawodowej, czy ogólnie mojej przyszłości. Dostałam propozycje gnębienia studentów, czyli po prostu miałabym zostać doktorantką i prowadzić zajęcia. Zawsze swoją przyszłość na uczelni widziałam, jako wykładowca właśnie. Prowadziłabym zajęcia, uczestniczyła w projektach naukowych, pisała artykuły czy jeździła na konferencje po całym świecie.
Może to, że tak długo nam się nie udaje, oraz to, że co chwile są jakieś nowe coraz to gorsze problemy to znak? Może my nie mamy mieć dzieci? Albo mamy, tylko nie teraz? Nie wiem.
Nie chce też za rok czy dwa żałować, że się na te zabiegi nie zdecydowałam.
No i nie oszukujmy się, finanse też tu odgrywają rolę. Nie chcę wydawać jakiejś 1/3 wypłaty na inseminację, a potem jeszcze większej części na leki do in-vitro, gdy nie mam pewności że to się uda.

Nie wiem co mam zrobić. Niby jeszcze czas jest - został nam jeszcze jeden cykl naturalny przed podjęciem decyzji. Ale wolałabym podjąć ją już teraz. Tylko mam takie wrażenie, że niezależnie co wybiorę i tak będę żałować i zastanawiać się, co by było gdybym wybrała inaczej…


Samopoczucie na dziś:
Trochę smutna, trochę niepewna i zdecydowanie obolała (brzuch coraz mocniej przed @ nawala).



EDIT:
Przed chwilą małpa przyszła. Kilkanaście minut po opublikowaniu tego wpisu.
Ostatni cykl naturalny czas zacząć...


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 10:38

No wiec tak byla pierwsza wizyta..i wsumie za przeproszeniem gowno wiem...nic wiecej mi nie dadza ani nie zrobia...tylko trzeba lezec...rzekomo 80% to lezenie skutkuje..a pozostale 20% to leki..
No i zobaczyl ze na usg polozenie glowkowe to oznacza ze moze byc porod przedwczesny..tak stwierdzil..a na tym etapie twardnien nie powinno byc wcale..
Wiec jak widzicie ja slysze to niektore z Was co innego..kazdy lekarz to inna teoria!
O magnezie nawet nikt nic nie wspomnial!
Szyjka jest dluga 4.14cm... Czekam na obchod z profesorem..spytam go czy moge wyjsc..bo leki te same co w domu..a lozko to tez mam w domu! Wiec poco lezec tutaj..skoro i tak nic mi juz nie robia...

15+5
170 dni do porodu wg BBF

Chciałabym już czwartek ... ten następny ... lub chociaż środę, bo będę robiła badania, a to oznacza wizytę na następny dzień.
Wczoraj pojechałam na zakupy. Kupiłam niedrapki za 2 zł heeheheh i body z pieskiem, który gra w piłkę - zielone za 7 zł... żeby nie było, że jak dziewczynka, to nie ubiorę.
Wstałam pełna energii. Wyszłam z małą z samego rana. Nie ma jeszcze 11, a ja już odkurzyłam, wstawiłam drugie pranie, przygotowałam warzywa na grochówkę i za chwilę się za nią biorę.
Zastanawiam się, czy iść znowu do parku, czy odwiedzić teściową... nie wiem... wcześniej bywałam u niej prawie codziennie, a teraz sama myśl o wizycie mnie drażni. Nie wiem, może mam jeszcze żal za tą sytuację w smyku. Ciężko stwierdzić. Nie chcę słuchać o tym co kto z kim kiedy i dlaczego... a pewnie bym się kilku ciekawych rzeczy dowiedziała...
Moja niunia właśnie zasnęła.


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 10:42

Angelike Mam to gdzieś... ;) 25 lutego 2015, 10:49

Wczoraj byłam u gina sprawdzić czy jest wszystko ok, czy nie ma żadnej infekcji zanim znowu zacznę łykać clo, czy wszystko ok z jajnikami. w tym cyklu nawet nie poczulam owulki ale w poprzednim miałam takie straszne bóle, że zaczęłam się bać torbieli.
Na szczęście wszystko ok. Mówię o tym mojemu M po powrocie do domu a on na to "tak, wszystko ok a mimo to ciąży dalej nie ma". No faktycznie, ciągle wszystko pięknie(za wyjątkiem tych cholernych infekcji), ach i och, pęcherzyki są, endo jest, owulka jest, tempki są itd. I nic.

A najlepszy wczoraj był mój gin, zawsze zadaje 3 standardowe pytania a potem jest czarna dziura: 1.imie i nazwisko, 2.adres, 3.ostatni termin miesiączki. A potem pyta o co chodzi bo oczywiście nigdy nie pofatyguje się żeby przeczytać co tam nabazgrał sobie w pliku po ostatniej wizycie. Chyba że on tam nic nie pisze hahaha. Denerwuje mnie to bo się czuję jakbym ciągle zaczynała od nowa „swoją historię”. W trakcie opowiadania jak już sobie przypomni mnie i moją sprawę to przerywa i przystępujemy do konkretów.
No bynajmniej zawsze po tych trzech pytaniach jest czarna dziura „z czym Pani do mnie przychodzi”. Mówiąc „czarna dziura” mam na myśli wielki znak zapytania na jego twarzy. Wczoraj pobił swój rekord, zaliczył czarną dziurę przy 3 pytaniu. Hahaha, facet się zdziwił bo widać rzadko kiedy pacjentki przychodza do niego w 25 dniu cyklu. No więc po ułamku sekundy z wykrzyknikiem na mojej twarzy wytłumaczyłam mu jednym tchem, że iui, że infekcje, clo itd. A potem do mnie po badaniu „No pamiętam jaki byłem wtedy wkur….rzony, bo takie piękne pęcherzyki były” Se myśle „Taa, Ty pamiętałeś, ciekawe” ;)
No nic, lekarz jak lekarz, każdy ma swoje wady i zalety. Ale po jakimś czasie po prostu lekarza trzeba zmienić. Albo zmienić metodę „leczenia” ;)

Nie chce mi się już starać.. kolejny cykl to dla mnie klęska.. Mówią "nie poddawaj się" "walcz". Jak się ma udać to i tak się uda..

:(

mirka14 wierzę że się uda 28 lutego 2015, 09:19

w taką noc jak dzisiejsza człowiekowi się odechciewa mieć drugie dziecko, ale wstajesz rano doprowadzasz się do porządku i patrzysz w te piękne oczęta i wszystko przechodzi, świat staje się piękny i poprostu jesteś szczęśliwa i wiesz że bez dziecka twoje szczęście nigdy nie byłoby pełne, kocham ją bardzo :)

Halo halo :)

Wczorajszy dzień był mega spontaniczny :D Miał być spacer, a były lody (w lutym) - ale kto nam zabroni
:D i kawka na mieście.

Myślałam, że jak się nachodzę to @ szybciej przyjdzie, ale nie jednak..

12 marca idę do ginekologa, niech mnie tam dobrze "prześwietli"... Kurczę już dawno nie byłam, chyba będzie rok.. WSTYD normalnie ;p

Wieczorem koleżanka wysłała mi zdjęcie usg swojego maleństwa :) 13 tydzień, ma już rączki, nóżki macha sobie nimi wesoło ;) Aż się serce raduje jak się patrzy na nie ;) Czuję, że coraz bardziej jej zazdroszczę :*

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)