Tak sobie dziś myśleliśmy z mężem czy czekać z tym zabiegiem do skończenia semestru czy działać w kwietniu..?
I kolejny raz utwierdziliśmy się w tym że lepiej działać. Nawet jakby ten rok studiów miał przepaść..Z jednej wypłaty damy radę się utrzymać, ja w razie czego po urodzeniu lub odchowaniu dzieci mogę zacząć szkołę od nowa, lub znaleźć dorywczą pracę.
Ten czas do kwietnia tak mi się dłuży...tak bym chciała zacząć już przygotowania, ...by się udało. Dzieciątko wtedy urodziłoby się w styczniu, jak zawsze marzyłam 
Eh...no właśnie, pomarzyć...
@ dalej trwa... a ja już nie mogę doczekać się połowy cyklu, owulacji, serduszkowania i tej nadziei, ze może tym razem się udało. Tak bardzo bym chciała, żeby w końcu się udało! Nie jestem w stanie wytłumaczyć sobie dlaczego aż tak mi zależy.. przecież mamy czas jesteśmy młodzi, nie mamy stabilnej sytuacji - moglibyśmy zaczekać... Ale żadne argumenty do mnie nie trafiają. Nawet takie, że dziecko wywraca życie do góry nogami, nie ma czasu na siebie, swoje plany i marzenia. Nic nie jest w stanie mnie zniechęcić NIC I NIKT !!! Z jednej strony wiem, ze kiedyś się uda, ale z drugiej zaczynam wątpić - bo przecież kolejny raz się nie udało ehh 
Tak bym chciała, żeby moje życie się poukładało. Aby spełniły się moje marzenia o spełnieniu zawodowym, godnym życiu, pięknym domu z ogrodem po którym biegać będą pieski, podróżach z rodziną. Z pełną rodziną, z dziećmi, by móc pokazywać im świat i cieszyć się każdym ich uśmiechem, każdym zdobytym doświadczeniem ahh to takie piękne marzenia. Lubię czasami zamknąć oczy i po prostu zacząć marzyć... No bo cóż mi zostało, jeśli nie marzenia???...
Takie kłócia w jajcach mam, raz jeden raz drugi. Nie że to jakiś objaw ciąży ale musiałam zanotować żeby sprawdzić czy za miesiąc też tak bedzie...
Nie no poprostu cudownie dopadło mnie zapalenie pęcherza, teraz już wiem czemu od paru dni latam co chwile sikać. Tragedia jakaś, jeszcze @ do tego i będzie komplet. A w sumie nie jeszcze grzybka brakuje
o Jezuuu nie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 17:58
Witam kochane wszystko u nas dobrze małemu podaję dicoflor narazie nie mamy żadnych katarków więc chyba się sprawdza tylko tatuś złapał anginę ropną więc trzymamy się od niego z daleka starszy synek wrócił po chorobie do przedszkala ale pani super ma pomysły i na tą okropną pogodę znów wytargała dzieci na spacer więc wrócił z kaszlem i katarem uduszę ją przysięgam a poza tym mały jest prze uroczy miewa czasem kolki ale już nie ma problemu z leżeniem na brzuszku więc przechodzi dziś przespał całą noc u siebie jedynie co zabierałam go na karmienie a potem z powrotem kochany jest zakochałam się 3 raz tak na poważnie i na całe życie :* może ktoś mnie źle oceni ale uzywam smoczka jako uspokajacza bo nie widzę w tym nic złego chociaż mały cycka zaśnie i i tak wypluwa karmimy piersią mielismy problem piłam cherbatki na laktacje i nic i pewnego dnia naszło mnie że mam ochotę na bawarkę potem następną i kolejną i co ? mam znowu nawał pokarmu nie wiem jak to się stało ale kiedyś babcia mówiła mi że kiedyś piło się bawarki na laktację
więc chyba zadziałało to na mnie
a więc wszystko dobrze a to moje cudeńka kochane 


a i 11 marca jesteśmy umówieni na sesję z Andrzejkiem i Adasiem
więc jak tylko będę miała to wam pokażę zdjęcia
pozdrawiamy :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 17:12
To są chyba najdłuższe dni ever w oczekiwaniu czy będzie @ czy nie... plamię jak przed @ ale temperatura troszkę odbiła dzisiaj... to jest jakaś masakra... w sumie mogłabym zrobić test... ale jak tylko po niego sięgam to myślę sobie: "w sumie po co jak i tak nic nie wyjdzie"... chyba już powoli przestaję mieć nadzieję... czuję to wstrętne małpisko że się czai.. a kysz a kysz maszkaro, zgiń przepadnij!
to nasz 7 cykl starań, 3 z robieniem testów owu... tak bym chciała, żeby "7" okazała się szczęśliwa i że do 3 razy sztuka... ahhh...
no i ten "ciągnący" brzuch.... już kolejny dzień...
dlaczego to wszystko tak długo trwa!!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 17:36
"To czego chcesz a co dostajesz to dwie rozne rzeczy"-taki mniej wiecej tekst slyszalam wczoraj na filmie i stwierdzilam,ze to racja.A film to "Amerykanin w Shaolin"-postanowilismy z Fumem przypomniec sobie dziecinstwo i obejrzelismy.Na niedzielny relaksik w sam raz.
Musze sie umowic do doktorka tylko poczekam az @ dostane.No i jak przyjdzie trzynastka to trzeba bedzie uderzyc do instruktorki.Tylko ten problem,ze one przyjmuja w godzinach ,jak to Fum nazwal "malo przyjaznych",przewaznie wieczorem a jednak kawalek do Poznania mamy.Ale trzeba sie wybrac.
Teraz czekam jak sie akcja rozwinie ale chyba @ sie zbliza bo juz czuje,ze mnie pobolewa jak zawsze.I tak jestem zadowolona bo juz druga faza mi sie wydluzyla,pewnie dzieki luteinie,juz dzisiaj 12 dpo ,moze jeszcze z 2 dni wytrzyma i bedzie ksiazkowo.No zobaczymy
A wiecie co? Jak szukałam czym spowodowany jest podwyższony estradiol w fazie lutealnej to jeden z przykładów to była ciąża hehe ale nie w moim przypadku. Dość sporo jest wyższy, w środę wizyta u ginki Nfz-owskiej to może coś mądrego powie.
KURRRRRRRRRDEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE .... !!!!!!
To się nazywa mieć pecha 


termin w szpitalu ustaliłam na 4 marca, bo już bede spokojnie po okresie i co ? dziś w 44 dniu cyklu zaczely mi sie dopiero plamienia, w lutym wogole @ nie bylo
FUCK ! musiałam wszytsko przestawiać, termin w szpitalu na 18 marca a co za tym idzie wizyte w Provicie też musiałam przesunąć na 24 marca wrrrrrr.....
Boje się...... Znów jakieś plamienia . Tydzień temu w sumie tak samo, tylko przez pół dnia ale były no i dziś .... Nie są duże i jak na razie tylko na papierze , ale strach jest. Staram sie nie panikować, ale boli mnie trochę brzuch , a piersi przestały 
Nie dzwonię na razie do pielęgniarki, bo napewno będzie starała mi sie wytłumaczyć , ze wszystko jest ok, ale czy napewno???
Wiem, ze to jak loteria, ale modlę sie,zeby szczęście nas nie opuściło .
18 dzień cyklu - 3 dpo
50,2 kg
Totalna sinusoida!! Od totalnej euforii po totalny dół!
Ale dziś widzieliśmy tęczę! Może to dobry znak!
Z objawów...piersi praktycznie wcale nie bolą - może tylko jakieś dziwne uczucie w środku. No i mam mega wzdęty brzuch! Jakbym połknęła balon! Ale nie ma się co nakręcać... Przecież to dopiero 3 dpo no i po pregnylu. Dlaczego ten czas do testowania tak się wlecze?! Już bym najchętniej test zrobiła!
____________
1 i 2 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z żółtym serem, pomidorem, papryką, rzodkiewką i kiełkami
3 śniadanie: Jogurt naturalny z dżemem gruszkowo-imbirowym, pestkami dyni, slonecznika, siemieniem lnianym, amarantusem i chia
Obiad: Kasza gryczana z cebulą, papryką i zielonym groszkiem
Kolacja: Serek wiejski
Kopnął! Kopnął ! Nie musnal , nie zalaskotal ale kopnal w brzuch. Poczułam to na ręce. Raz, drugi i trzeci.
to już nie było delikatne to było prawdziwe kopniecie dziecka w brzuchu
♥♥♥♥♥
Kochamy Cię Misku ♥
14 dpo.
Według wykresu @ powinna być w sobotę, ale według poprzednich wykresów właśnie dzisiaj. Zaczęło się od plamienia, więc @ jutro przyjdzie, spóźniona 
W pracy znowu się musiałam denerwować. Ze złożonego zamówienia oczwiście nie przyszło wszystko, kilka rzeczy pomylonych, paczka rozwalona a ktoś ją podpisał jak wyszłam zjeść. No masakra!
No i jak to my mamy pecha, zatrzymała nas policja w drodze powrotnej do domu - 100 zł i 4 pkt. I jak tu myśleć pozytywnie?
W piątek zamówiłam sukienkę, dzisiaj przyszła. Średnio mi się podoba...
Zajebiście zaczął się ten tydzień, oby tak dalej... ale przynajmniej wczoraj było fajnie - cały dzień z moją małą księżniczką
Wpierw oglądanie filmu z wesela ( bo przecież mama komuś pożyczyła, a ciocia obiecała że puści:)). Później dłuuuuugi spacer do parku, po drodze pączki. No i obiad i wygłupy 
Ten rok miał być lepszy i co? Myślałam że tamten rok był pechowy i z nowym będziemy go mieć mniej...
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 19:48
8dc
Kiepski naprawdę kiepski dzień !
Rano przywitałam dzień jako bezrobotna , masakra mieszkanie na utrzymaniu ja bez pracy na dodatek małe miasto mało ofert pracy .. żyć nie umierać 
Nawet straciłam zapał na starania , niby dziś serduszkowaliśmy dwa razy a ja wiem że to nic nie da bo wszystko jest jakieś teraz po świrowane 
Tempka się ciagle wacha raz niżej raz wyżej i znowu niżej wariuje już , obserwacja śluzu też nic nie daje , bo po tym poronieniu cieżko mi go rozpoznać dokładnie , niby do południa był kremowy , póżniej chyba wodnisty bo czułam wilgotno wewnatrz ahh.. teraz nie patrze na śluz mimo że kilka godz mineło od
bo znowu nie rozpoznam albo pomyle coś ze sperma .. szyjka moja ciagle mam wrażenie że jest nisko ja pier... albo tak jest albo źle badam sama nie wiem . Badź mądry i pisz wiersze 
Mam dość .. nie chce mi się już nic
23 dc, 6/7 dpo. Obudziłam się z tradycyjnym bólem kości. Zwiastującym @. Także tyle w temacie. Moja ostatnia deska ratunku zatonęła. A objawy które dały cichą nadzieję, okazały się następstwem Pregnylu. Chce mi się ryczeć! Poza tym życie znów zadecydowało za mnie. Mąż jedzie do Warszafki, do pracy. Nie wiadomo na jak długo. Boże jak to wszystko boli:( Nie mam już sił
Zaraz się zabije własną pięścią!!!!!
Po raz drugi zgubić kartkówki w ciągu roku to przesada, te 'kurewskie starania' lasują mi mózg. Ciągle o czymś zapominam!! Przez 8 lat nie zgubiłam żadnych klasówek, kartkówek, a w tym roku co!??? Jak ich jutro w szkole nie znajdę, nie wiem co zrobię??!!
Załamałam się. Nie pamiętam czy je chowałam, czy gdzieś zostawiłam, normalnie zanik pamięci.
Jezu, ulituj się nade mną błagam, bo nie wytrzymam.
Chciałabym być dobrą Mamą. Dobrą, troskliwą Mamą, która zapewnia dziecku to co najlepsze.
Czas już kompletować wyprawkę.
Bardzo się cieszyłam na te różne zakupy.
Cieszyłam się też, że ciąża daje czas na przygotowanie się, na te pierwsze miesiące, na pierwsze wow kiedy pojawia się dziecko, kobieta ma chwilę żeby się przygotować. Doczytać, porównać, wybrać co najlepsze.
Potem, jak dziecko rośnie z dnia na dzień, i wyrasta z tego co już kupione i ma coraz to nowe potrzeby zakupy często robi się na wariata, na szybko, w biegu. Nie to co teraz, gdzie każdy zakup można przemyśleć, i kupić maleństwu najlepsiejszą wyprawkę ever.
Tak mi się wydawało.
Ale zmieniłam zdanie.
Ludzie, krótko mówiąc idzie ocipieć z tą wyprawką!
Przeczytałam pół internetu, przeglądnęłam tysiące list, różne fora przejrzałam i wysłuchałam opinii mądrych znajomych.
i co?
Mam wrażenie że wiem mniej niż na początku.
Ot np taki śpiworek.
Chciałabym mieć dla Zochy śpiworek, żeby nie zamartwiać się że sobie kocyk na głowę naciągnęła. Spoko.
Akurat jesteśmy z Mężem w centrum handlowym, tam jakiś wyprzedażowy smyk, idę patrzę - śpiworki w przecenie! biorę... ale kurczę. ten jakiś mały. a ten strasznie wielki. Co to ja czytałam o śpiworkach? że na zatrzaski na ramionkach ale na zamek z boku w nóżkach... no ok. Ale jaki rozmiar?! z tego wyrośnie po 3 tygodniach, ale tym to na początku będę mogła 3 razy Małą owinąć, co sensowniejsze?!? Zrezygnowana odkładam śpiworki i myślę, doczytaj w domu babo!
Patrzmy dalej. Osłonki na sutki. Szczególnie nie pociąga mnie idea więzi podczas karmienia piersią, epifanii i ekstazy emocji jaka na mnie czeka, mistycznej łączności gdy Maleństwo z ufnością ssie mleczko... Karmienie jawi się dla mnie jako miętoszenie moich piersi przez małego ssaka, które na początku będzie boleć, będzie trudne, a potem będę tylko chodzącym całodobowym barem mlecznym. Żadnej mistyki. Co nie zmienia faktu, że jestem bardzo zacięta na KP bo to po prostu najlepsze dla dziecka, szczególnie dla rozwoju jego układu pokarmowego, na czym mi mocno zależy. no nieważne, w każdym razie szykując się na walkę, trud, pot i łzy wolę być przygotowana i kupić nakładki od razu, a nie czekać aż mi Zocha porani sutki do krwi i wtedy Męża wysyłać na zakupy, o których nie miałby pojęcia. Bo i skąd. Ja też nie miałam, ale naczytałam się jakie mają być że miękkie że małe że coś tam...i szczęśliwa łapię w sklepie za nakładki.... A tu zonk, bo jednak są takie z dziurkami z góry, i z dziurkami i z góry i po bokach. WTF??? Na cholerę te dodatkowe dziurki? Czytam ale opis na obu opakowaniach identyczny. Yyy? Czyli co? Że z dziurkami lepiej będzie czy gorzej? Czemu nigdzie o tym nie doczytałam? Gdzie to teraz sprawdzić?
Dalej. Smoczek uspokajacz. Aż takim hardcorem nie jestem, żeby dziecko niesmoczkowo wychować, na to trzeba mieć morze cierpliwości i doświadczenia, a ja wiem, że na początku będę spanikowanym kłębkiem nerwów. Smoczek uspokajacz się przyda. Ha! tu myślałam że nie ma mocnych, przeczytałam jakie są polecane, potem znajoma dentystka jeszcze mi grzmiała do ucha że musi być ortodontyczny NUK bo najlepszy na zgryz i tu odetchnęłam - jest jedna, choć jedna rzecz bez dylematu! Idę kupuję i już!
i co? idę, patrzę, a tam znowu dwie opcje. obie dla najmniejszych dzieci, obie ortodontyczne tylko jeden z lateksu drugi z sylikonu. AAaaaa a ja nie wiem który mam wziąć?
Na szczęście Mąż zadecydował że ma być silikon, bo to lepszy materiał, więc mu ufam i smoczek mam.
To tylko przykłady. Ale tak mam ze wszystkim.
W takim tempie, gdzie na nic nie umiem się zdecydować, gdzie żal mi wydać kupę kasy na coś źle, co potem i tak trzeba będzie kupić nowe i mnie aż blokuje, to w takim tempie Zosia już na studiach będzie zanim ja wyprawkę skompletuję.
Czy tylko ja tak mam?
Przecież to jest bezsensu!
Boję się krytyki, bo coś co jedni uważają za super objawienie (ot np pieluszki Dada, że dobre a tanie, że nie uczulają och ach) inni mają za totalne zło (sama chemia, jak można to dać dziecku). A nie jestem, niestety, silną, konkretną babką która jest przekonana do swoich racji i ma w nosie opinie innych. Ja właśnie czuję się bezradna i bez wiedzy, bo nigdy Mamą nie byłam, nie wiem jak mam nią być, i bardzo liczę na pomoc i opinię innych, tyle tylko że tych opinii jest za dużo.
Po raz kolejny się odsłaniam przed Wami z głupimi problemami, ale za to uwielbiam ovu/bbf że tu można te głupoty z siebie wylać.
uff. Już ciut lżej:)
Miłego dnia, kochane!
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 marca 2015, 19:28
Znów Go nie ma, znów pracuje do późna. Nie lubię tych jego maratonów. Dużo pracuje, jest zmęczony nie ma czasu zjeść. I nie narzeka. Moja mama ma rację, że my kobiety z racji większej ilości obowiązków, szybciej się starzejemy. Wciąż obawiam się o kruszynkę, boję się, że coś będzie nie tak. Modlę się by dotrzeć do granicy bezpieczeństwa. Tym czasem zrobiłam dziś znowu test, żeby upewnić się, że mi się nic nie przyśniło. A oto u porównanie z pierwszym cieniem, cienia. Trochę test uspokoił moje nerwy. W sobotę może powtórzę betę?
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 12:57
Dzis sie podlamalam...a w zasadzie zaczelam wczoraj a skonczylam dzis.. wczoraj odwiedzili nas nasi przyjaciele. Maja 2,5 letniego synka, cala ciaze K. lezala w szpitalu a wxzesniej dwa razy poronila. I K. sie wczoraj rozbiera a moimoczom ukazuje sie 5miesieczny brzuszek... ucieszylam sie ogromnie jak powiedziala, ze za pierwszym razem sie w tej ciazy udalo, dobrze sie czuje i w ogole jest super. Pomyslalam, ze los ich oszczedzil po tamtej walce . Ale uklulo mnie mocno z zazdrosci. Az przez chwile mialam lzy w oczach, jak poszlam do lazienki.. potem maz pytal, czy mi przykro bo taka smutna jestem. Ale jakos sie ogarnelam.
A dzis news, ze kolejna przyjaciola w 5tc. Tez miala problemy ze zdrowiem,ale udalo sie im. I tez sie ogromnie ciesze, bo wiem jak tego chcieli. Ale dwie takie informacje w ciagu 24h zestawione z moim pierwszym dniem @ mnie dobily. Normalnie bym siedziala i ryczala, ale jakos sie staram powstrzymac, zeby maz tego nie widzial. Ale lzy mi sie cisna co chwila do oczu...
Mam dziwne fazy jedzeniowe
Na początku nie mogłam jeść i jadłam suche bułki, płatki, ewentualnie ser żółty. Potem pizza i kebaby. Potem Tymbark jabłko-mięta, potem Pepsi, a od 2 dni wróciłam do jogurtów. Wszystkie byle nie truskawka 
miałam dziś piękny sen: że urodziałam śliczną córeczkę, poród w ogóle nie bolał. W całym tym śnie przepełniało mnie ogromne szczęście i wielkie wielkie uczucie miłości to tej kruszyny. Sen był tak realny, że budząc się w środku nocy myslałam że to jest rzeczywistość. Spojrzałam wokół i zaczęłam bardzo płakać. Łzy same leciały, nie mogłam ich powstrzymać, aż mąż się obudził i pytał co się dzieje. Dziś w pracy tylko to miałam w głowie...
Dziewczyny prosze powiedzcie czy też macie takie sny? czy może tylko ja już schizuję...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.