28dc, 11 dpo. Temperatura spada, nieznacznie ale jednak:( Wykres dalej ładny (jak na mnie). Objawów brak. Tak bym chciała już wiedzieć na czym stoję.

Św. Rito módl się za nami...

Dziś jest mój 34dc, test z porannego moczu robiony w sobotę niestety negatywny.. :( @ nadal nie mam. Może miałam późną owulację? Może nastąpiła w 26dc, bo tylko wtedy mój śluz był bardzo rozciągliwy.. moja mama mówi ' może jest jeszcze za wcześnie, żeby test wykazał' szczerze mówiąc jak słysze 'za wcześnie' to mi się nóż w kieszeni otwiera i przypomina mi się moja ciąża pozamaciczna, gdzie lekarze też wiecznie mi wmawiali, że jest może ZA WCZEŚNIE aby coś zobaczyć i tak przez 9tc. Zaczynam się już bać i trauma wraca .. :(

Dzień świstaka z tą moją temperaturą :-/

Powolny powrót do normalności. Staram się nie myśleć za dużo o tym co się wydarzyło, ale nie do końca mi się to udaje niestety. Każdy powrót do domu, gdy wszyscy z niego wyszliśmy, to powrót z duszą na ramieniu i myśl że znowu zamki będą wyłamane. Mam nadzieję, że z czasem mi to minie. Jedynym plusem całego zamieszania jest to, że nie miałam czasu myśleć o wynikach badań, na które czekam. Dobrze, że jeszcze tylko dwa dni, czyli byle do wtorku i zobaczymy co tam moje hormony sobie wyprawiają w organiźmie.

13cs
9dc
niedziela

Wygląda znajomo :) :) :) Uśmiałam się do łez.

06f1c78c4bd96b48med.jpg

p.s. Chętnie kupię taką pościel, tylko gdzie? :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2015, 21:14

Profilaktycznie wyłączyłam domofon...
To był piękny dzień kobiet...
Nie pamiętam takiego...

Już się denerwuję ,bo jutro jedziemy po Iskierkę :-* :-)ale też się cieszę że w końcu maleństwo będzie w odpowiednim miejscu czyli u mamusi pod serduszkiem ;-*

Już się denerwuję ,bo jutro jedziemy po Iskierkę :-* :-)ale też się cieszę że w końcu maleństwo będzie w odpowiednim miejscu czyli u mamusi pod serduszkiem ;-*

Zireael Smętnik 8 marca 2015, 22:55

No... Okresu brak. Co prawda od wczoraj, ale zwykle się nie spóźniał. Chcąc nie chcąc nadzieja zaczyna kiełkować, chociaż cholernie się boję rozczarowania...bo ta witamina C. Dużo jej piłam ostatnio, bo gdzieś doczytałam, że na płodność dobrze robi. No to teraz doczytałam, że może o 1-2 dni okres opóźnić. Więc.... Boże, nie wiem, boję się :-( To w ogóle już jakaś paranoja jest, w majtki zaglądałam sobie dzisiaj ze 100 razy :-) A z testem obiecałam sobie, że poczekam do wtorku, ale chyba zwariuje do tego czasu...
nic nikomu nie odpisalam dzisiaj, wybaczcie, ale w tym stanie strasznie egocentryczna jestem, trudno mi się skupić na czymś innym niż poczynania mojej macicy:-)
Trzymajcie kciuki proszę...

Pozostało mi 6 dni abonamentu premium i nie będę go już przedłużac. Po co?To śmieszne, może żałosne, że w tym wieku myślę jeszcze o ciąży...Pamiętniki dziewczyn, które czytam, pozytywne , dają nadzieję, ale za chwilę uświadamiam sobie, że większośc jest młodsza o jakieś 10-15 lat. Głupia jestem.
Ale to pragnienie obudziło się we mnie z tak wielką siłą po poronieniu.Może to kara za coś? Jedyny pozytyw w czytaniu pamiętników to myśl, że jestem taka jak większośc dziewczyn starających się o dziecko. Myślałam, że jeśli unikam ciężarnych, jeśli spotkanie z kobietą w ciąży kończy się płączem, zazdrością, psuje mi humor- to oznacza, że jestem złym człowiekiem. I w głębi duszy winiłam się za to. Ale widzę, że większoś z Was tak myśli, i nie znaczy to, że źle zyczy innym...

justi87 Pragnienie dzidziuśka :) 8 marca 2015, 23:22

DSC0053JP_wneenhp.jpg to my w dniu kobiet, pod ubrankiem, a tak wygladamy przez skóre :P DSC0052JP_wneenhr.jpg
Dziś 35 tydz + 2 dni, więc praktycznie miesiąc do końca :) mały lubi chodzić do kościoła, dziś całe śpiewy gorzkich żali "przetańczył" , brzuch to mi falował jak wzburzone morze, zawsze podczas mszy jak organistę słyszy i śpiew mamy to tańcuje :) przecudowne uczucie te ruchy, nic nie boli tylko tak przyjemnie jest :) że chce się więcej :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 marca 2015, 23:28

Pomimo spokoju psychicznego, braku większych dolegliwości żołądkowych, macki mojej ex oblepiły całą firmę. Czuję ja na każdym kroku.

Mój nowy kiero za to, pieprzony dusigrosz, tym bardziej teraz patrzy na SWOJE a nie na NASZE czy moje. A jak ja mam się czuć jak ciulas zarabia 3x więcej niż ja a robimy praktycznie to samo ??

Zero kurwa sprawiedliwości na tym świecie. Ale to nic - moja ex awansowała sobie szaraczka z dolnej drabiny rozwoju zawodowego na swojego ZASTĘPCĘ. Noż japierdole !!!! Zapierdalasz po 8, czasami 10 czy 12h dziennie, jesteś pod telefonem non stop, odbierasz maile jak trzeba nawet w święta i co .. wielkie kurwa gówno !!

Więc się pytam nowego - to co, awansujesz mnie jak już jesteśmy dla siebie tacy dobrzy ? Nie otrzymałam satysfakcjonującej mnie odpowiedzi a tylko burknięcie - w tej firmie więcej kierowników niż ludzi ..

Opad cycków.

Poza tym @ już idzie. Znając moje szczęście dopadnie mnie w delegacji.
Nie brałam systematycznie w tym cyklu suplementów, w sumie to chyba tylko 4 dni :D czego efektem jest brak R (rozciągliwego) poza przyszyjkowym .. W sumie to mam jednego, w porywach do dwóch wielkich GLUTÓW i koniec. Zaczne to chyba rozrzedzać bo przecież tak nie może być ..

Zastanawiam się też nad zakupem inofolicu. Nie żebym miałam problemy z owulacją ale przeczytałam o skutkach niedoboru jednego ze składników tego specyfiku i - mam większość ;)

Niedobór inozytolu:

wysuszone włosy, paznokcie, skórę
wypadanie włosów
zaparcia

wysoki pozom cholesterolu
wysypki skórne
nadpobudliwości
zmiany nastroju
depresje
niepokój
napady paniki
nerwica natręctw
neuropatia cukrzycowa
choroby oczu
egzema

Musze pogadać na ten temat z gin. Bo może nie bedzie potrzeby kupowania akurat tego a tylko wit. B8.

A właśnie .. wyczaiłam sobie nowego lekarza.
Pierwsza wizyta 19 marca. Piszą że kobieta spoko, to ją wybrałam. Potem doczytałam że pracuje w klinice niepłodności .. Przypadek ?

bartusiowa-mama Projekt Małe Mi 9 marca 2015, 07:36

8 dc
waga 94,7 - lekki wzrost, ale biorąc pod uwagę, że wczoraj byliśmy na urodzinach - 2 k. ciacha i kinder bueno + kolacja.. to się spodziewałam. Wracam do zdrowych nawyków i szybko zrzucę :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 marca 2015, 14:00

29 dni do porodu...aaaaaaaaaaaaaaaa :D
dzisiaj ruszamy z remontem..wracamy z pracy ok 13.00 i jedziemy z koksem :D caly tydzien mamy mocno zaplanowany wiec na bank bardzo szybko mi zleci :D energiod rana mam mnostwo..az mnie rozszadza :D

out.php?i=960789_can-t-keep-calm-because-29-days-to-go.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 marca 2015, 08:54

llallka Kolejna runda- przegrana... 9 marca 2015, 10:00

2 dc

Nie mogę się zebrać w sobie. Powinnam zakasać rękawy i potraktować kolejny cykl jako kolejna nadzieję, ale jakoś nie mogę. Trzecia nieudana inseminacja. Nie wiem co z sobą zrobić.
Mój m mówi, ze podejść do kolejnych- co najmniej jeszcze do trzech, a potem ewentualne in vitro. Ale ja nie jestem już pewna czy dam radę... Jakbym mogła to najchętniej zapadłabym sie pod ziemię. Ostatnio wiele myślałam jak te całe wieloletnie starania wpłynęły na mnie. Zawsze byłam taką silna babką. Byłam pewna siebie, zadowolona ze swojego wyglądu, wygadana, pogodna, towarzyska aż do bólu. Nasz dom był tzw domem otwartym- rzesz znajomych, imprezki spotkanka... A teraz? Unikam ludzi jak mogę. Zdarzyło mi się nawet odwoływać spotkania bo po prostu nie miałam siły przyklejać se uśmiechu na ustach...
Nie wiem co będzie dalej. Gdyby tak można cofnąć czas do momentu kiedy wszystko było prostsze, a rozmowy z moimi znajomymi nie ograniczały się do ich spraw ciążowo-rodzicielskich lub tematów z kategorii "ostatnio kupiliśmy w ikeii".

Odebrałam wyniki progesteronu i był dużo za wysoki. Poszłam z wynikami do gina. Wszystko w normie. Endometrium ładne, też w normie. Widać było 2 pęcherzyki z czego jeden już dojrzały właściwie (16 mm) i może pęknąć w każdej chwili. Mamy działać i tyle. Hormonami się nie przejmować bo podobno też bywały pacjentki z masakrycznymi hormonami a raz dwa w ciążę zachodziły. To co najważniejsze to endometrium i piękne pęcherzyki. Uspokoiłam, się. Zobaczymy co dalej.

Aha podobno Inofolic mimo, iż suplement (kwestia rejestracji) miał wykonywane badania kliniczne i rzeczywiście poprawia endometrium i stymuluje pęcherzyki. Mam go brać nadal.

11dc byliśmy na weekend u rodziców :) przywiezlismy babcię, piękny weekend :)

W środę okres hmm mam nadzieje ze mnie ominie przynajmniej na 9 m miesięcy hehe brzuch mnie przynajmniej nie boli jak na okres..

kama005 Czekając na nasz cud. 9 marca 2015, 13:24

Jest nowy cykl budzi się nowa nadzieja. Muszę pogadać ze swoim M. bo coś atmosfera w domu ostatnio jest taka do chrzanu. Pewnie wszystko przez te plotki.

Kierownik powiedział by poczekać aż to ucichnie. Zobaczymy. Męczy mnie już to wszystko i chyba potrzebuje się od tego odciąć totalnie. Zastanawiam się czy nie poprosić kierownika o jakieś kilka dni urlopu. Powiem że potrzebuje dla mojego dobra. Może da.
Mój zmiennik odwala maniany, pracuje se jak chce, jak ma pracować w weekend to bierze se zamienia na pracę w tygodniu, po porannym dodatku jedzie na popłudniowy dodatek przez co ja wozu nie widuję tylko jeżdżę złomami. Bezsens totalny. Problemy są w robocie, problemy w domu i jak tu nie zwariować i się nie denerwować... Psychicznie się człowiek wykończy. Mam pomału tego dość. Dobija mnie to wszystko... :( Powinnam wyjechać jak najdalej stąd i mieć to gdzieś. Może dobrze by mi to zrobiło.

Po części chętnie bym zaszła już w ciążę. Poszłabym na macierzyński i miała to wszystko w głębokim poważaniu.

Nudy na pudy część kolejna. Uznałam, że dzis jest najgorszy dzień mojego życia, już pomijam te ekscesy z okresem (widze, że się rozkeca powolutku), ale bez kitu nie mogę normalnie jesc bo wszystko ma taki dziwny zapach, kupy albo starej szmaty i przeżywam to tak bo ja uwielbiam jeść, pichcić sobie coś dobrego, a dziś podczas robienia obiadu nie czułam nic oprócz tego zapachu :/ a szczytem wszytskiego to już jest to, że najbardziej capi mój najukochańszy majonez kielecki! który pochłaniam w ogromnych ilościach do wszytskiego. Ja hipochondryczka przekopałam już neta i wyczytałam, że to może być jakiś objaw mojego zapalenia zatok- zajebiście mam nadzieje, ze szybko odpuści, bo właśnie trzymam michałka w ręce, najlepszego cukieraska na świecie i nie czuje tego zajebistego smaku- gorsza kara mnie nie mogła spotkać.
Ale nie to chciałam napisać, tylko taką pewną historie (pewnie pomyślicie,że jestem walnięta, ale co tam) otóż spędzając kolejny bezproduktywny dzień myślalam, skąd we mnie jest takie wewnetrzne przeczucie, że kiedyś ta mama będę- że np nigdy nie przemyslalam tematu ewentualnej kiedyś tam adopcji. I to się bierze z tego, że wierzę w pewną wróżbę....
Jak byłam dzieciakiem, moze miałam z 7 lat mój wujek, brat taty, pokazał mi dla zabawy pewną wróżbę, polegającą na tym, że wieszało się na nitce obrączkę i wrózylo z ręki ile i jakie sie będzie miało dzieci. I pokazywało to tez w dokladnej klejności np, że najpierw dziewczynka, potem chłopiec. I ja jako taki smarkacz tak się w to wkręciłam, że wrózylam całej rodzinie, kolezanka i kolega rodziców, sąsiada a najchętniej to cała wieś bym obeszla i wszytskim bym wrózyła. A najlepsze jest to, że to sie sprawdzalo! np moi dziadkowie mieli 3 dzieci - chlopiec, potem dwie dziewczyny i tak wyszlo z wrozby i tak sie zgadzalo wszytskim! a ten wujek co mnie tego nauczył to wywrózylam jemu i zonie trzecie dziecko i za jakies dwa lata się urodzilo. No i oczywiscie wrozylam tez sobie - dwoch chlopcow :) a że wierze w to bez kitu, to nawet nie wybierałam nigdy imion dla dziewcznek tylko zawsze chlopcow :P potem gdy bylam w gimnazjow i w liceum, wierzylam w to do tego stopnia, że gdy miałam jakiegos chlopaka i wywrozylam mu inne dzieci niż mnie, lub np ich brak to np z nim zrywałam albo wiedziałam, że z tego nic nie będzie... potem jak już troche "zmadrzałam" i poznałam mojego obecnego meza, obiecałam sobie, że nie będą juz taka glupia i mu nigdy nie powroze!no ale coż... jakieś pół roku do ślubu wszytsko zaplanowane, mnie zaczely brac jakies dziwne wątpliwości... i co? po pijaku, wziełam i mu powróżyłam i wyszlo mi dwóch chłopców tak jak mi!! i wtedy to już wiedziałam, ze on mi jest przeznaczony :) (wiem, wiem glupia jestem) oczywiście jak mu potem powiedziałam co to za wrózba to zafoszył i powiedział, że jakby wiedział, to by mi w życiu nie pozwolił. No ale dobrze się skończyło :) no i tak czekam do tej pory na tych naszych dwóch chłopczyków i dalej w to super wierze- tylko wykonanie nie takie proste.
Ooo taka historia na czwartkowy wieczór.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 maja 2016, 19:06

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)