Taki jestem przystojny!
nasza fotorelacja z wczoraj 


KOOOCHAM !!!
najbardziej na świecie.. 
4d 7c na ovu
Zaraz będzie po @. I dobrze! Nie była taka wcale zła w tym miesiącu a potrafi być na prawdę upierdliwa. Na moje nieszczęście w piątek i sobotę byłam w domu sama... Nie lubię być sama. Wtedy nasze mieszkanie wydaje się jeszcze bardziej puste. Do miasta nie chciało mi się nawet iść bo dzień wcześniej spotkałam moją dobrą koleżankę -odwaloną na maksa, uśmiechniętą, zadowoloną....
Wtedy pomyślałam, że jak ja kurde wyglądam. Ona same nowe rzeczy na sobie, fryzura zrobiona...
W związku z tym postanowiłam w sobotę nie ruszać się z domu i dołować się dalej...
Chyba wszystkie to znamy: ale mam okropne włosy, te buty są beznadziejne, nic mi się nie chce, po co mam robić to czy tamto.....
Czyli mój dół jest już tak wielki , że nic tylko siedzieć w domu . Obiad zrobiłam z tego co miałam:)))
Mąż wrócił ok 16 (W KOŃCU!!!!!!!!!!!!!!!) to się lekko ożywiłam bo jest komu podać obiad , porozmawiać.
Oczywiście zaraz przed jego przyjazdem przybrałam minę nr 1: "jestem lekko znudzona ale nie jest źle"
No ale jednego o moim mężu nie wiecie. Może być cicho, nie umie rozmawiać, ma ciągotki piromańskie ale:nie jestem w stanie ukryć przed nim moich emocji. To chodzący czytnik moich emocji, myśli, min, no wszystkiego. Jedno spojrzenie w moje oczy mu wystarczy. Pewnie dlatego jest moim mężem:)
I tak spędziliśmy razem wieczór , oglądaliśmy film "Nietykalni". Któryś raz co prawda, ale jeśli tego filmu nie oglądałyście to czas nadrobić. Jest po prostu piękny, ma mądre przesłanie-uwielbiam takie kino!
O problemach nie gadaliśmy, cieszyłam się po prostu że nie jestem już sama bo razem tak jakoś raźniej i od razu mi się humor lekko poprawił.
Dzisiaj rano wstał mąż i kazał się zbierać bo jedziemy na zakupy!
Dla jasności: nie jestem maniaczka zakupów, galerii itp. On tym bardziej. Akurat pod tym względem to się doskonale rozumiemy:)
Wiedziałam, że nie ma co dyskutować. Może on faktycznie nie potrafi rozmawiać ale zdecydował się zrobić coś żeby poprawić mi humor.
Dla jasności: lubie się dobrze ubrać aleeeeeee jakoś ostatnio mi to całkiem wyleciało z głowy....
Jak już chodzimy po sklepach to najczęściej nic mi się nie podoba, męczy mnie tłum i te okropne wymiętolone szmatki ....... ale
DZISIAJ TO BYŁ MÓJ DZIEŃ ZAKUPOWY.
kupiłam spodnie, bluzę, płaszczyk, buty, spódniczkę.
Mąż chodził ze mną po sklepach (nigdy nie wchodzi do środka chyba , ze cos znajdę i go zawołam). O dziwo to co mi się podobało było na mnie dobre. Jak tylko ubrałam na siebie te kolorowe rzeczy poczułam się LEPIEJ. Dotarło do mnie jaką okropną nijaką osobą się stałam.
A przecież ja uwielbiam kolory, niestandardowe połączenia, kontrasty, kombinacje, rzeczy wyjątkowe.... Na tym polega też moja praca, wyszukuję nowości, ryzykuję....Nie lubię przeciętności.
Jak zobaczyłam spódniczkę ze złotego żakardu w azteckie printy od razu się w niej zakochałam:)
Ale pomyślałam , że nie na pewno będzie źle leżeć i za krótka nie ubiorę jej. Jak założyłam ją w przymierzalni-nie no zajebiście wygląda. Połączę ją z gładką bluzą z takiego jakby dresu. Jak zobaczył mnie w tym mąż:
cytuje, kto nie chce niech nie czyta:
" ściągnij to jedziemy do domu bo mi stoi"
))))))))))))))))))
Jest!!!!!! W końcu inaczej na mnie spojrzał!!!!!!!!!
Jak tak chodziliśmy razem a ja mierzyłam to dopiero dotarło do mnie jak się zaniedbałam. Paznokcie nie pomalowane, włosy jakoś tak poupinane, makijaż byle jak byle szybko. Przecież mi się nic nie chce. Ciągle w spodniach łaże, w tych samych sweterkach nijakich. Tak jak bym chciała ukryć się przed światem i pewnie chciałam.
Nieświadomie ale zrobiłam to. Może u mnie nie chodzi o brak wiary tylko o brak pewności siebie?????
Gdzieś mi to zniknęło po drodze. Pewnie przez te wszystkie niepowodzenia.
Jak sie zobaczyłam w tych nowych rzeczach, mąż nawet mi nie dał szansy krytykowania i przyczepiania się cen, to od razu myśl w głowie:" mogłabym tak i tak się uczesać do tego, pomalować paznokcie na taki i taki kolor itd
Mąż powiedział, że chce mnie widzieć nacodzień taką właśnie, że nawet oczy mi się zmieniły na weselsze w tych kolorach i ja sama to tez zauważyłam....
W każdym razie ciesze się, że tak postąpił bo w życiu bym się nie zgodziła na żaden wyjazd w takim stanie zamulenia. O on jakby wyczuł, że czuje się źle sama z sobą.
No w każdym razie nie sądziłam, ze takie małe sprawy jak zakupy , wyjście z domu pozwolą mi zmienić spojrzenie na siebie i dostrzec to co się we mnie zmieniło.
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2015, 19:10
Można się na chwilę zbuntować. Obrazić się na świat. Nie myśleć o ciąży, nie myśleć o dziecku, żyć. Działać spontanicznie. Wyłączyć to ogromne pragnienie. Można, ale to wszystko jest tylko na chwilę. Bo gdy już jest po owulacji, a temperatura ładnie wędruje w górę, gdy pojawiają się różne dziwne objawy, to nie da się dalej udawać - zwłaszcza przed samą sobą - że tym razem ma się to wszystko w nosie. Nigdy się nie będzie miało.
Pragnienie dziecka, gdy pojawi się raz, jest już nie do ugaszenia.
Jutro odbiór wyników z progesteronu i pierwsza wizyta u gina po zakończeniu kuracji. Trochę się stresuję.
Jakas taka zmeczona juz jestem;/ zrobilam dzisiaj rodzinny obiad:) przyjechala mama z tata, siostra z chlopakiem i brat:) fajnie bylo wszystko smakowalo nawet moje ciasto
pierwszy raz robilam sama hihi:)
Owu jeszcze nie widac a w poprzednim cyklu byla wczesnie bardzo no coz poczekamy zobaczymy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2015, 20:40
Cycuchy jak arbuzy (małż się cieszy), okresu jeszcze nie ma, wczoraj piekielna ochota na ogórasy takie fes ukiszone, dobrze że mama nas w nie zaopatrzyła, mezus sie smial ze mnie, znając życie @ jutro albo jeszcze dziś sie zjawi.. Mam ochote zatestowac, ale nie chce sie rozczarowac. Po co ?
W tym cyklu notuje sobie wszystko. Zaopatrzylam sie w termometr owulacyjny i testy. Jak na ppczatku cyklu bylam optymistycznie nastawiona tak teraz sie boje... Mam rozne apki, ktore w przyblizeniu pokazuja mi dni plodne i owulacje a jednak testy wychodza mi negatywne. Tempka wzrosla mi w ciagu dwoch dni, bol podbrzusza i klucie jajnikow tez mialam... boje sie ze mialam juz owu a nie wykorzystalam tej szansy...
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i komentarze - dzięki Wam wiem, że to nie jest wyłącznie nasz problem - że faceci tak mają.
Udało mi się ochłonąć i zdystansować do sytuacji. I wiecie co jeszcze? Zaczęłam sobie robić nadzieję na ciążę, jeśli doszło do tej owulacji
Z jednej strony we wtorek się kochaliśmy - więc jeśli faktycznie plemniki żyją do 5-7 dni, to może jakiś ocalał do piątku-soboty?
Z drugiej strony w piątek i sobotę kochaliśmy się dwa razy - co prawda bez "finishu", ale czyż tych niechcących ciąży nie uprzedza się, że zawsze jakaś ilość spermy pojawia się nawet mimo braku wytrysku? (stąd taka niska skuteczność "antykoncepcyjna" stosunku przerywanego) 
Oczywiście, wiem, że to bzdura - ale jednak - lepiej myśleć pozytywnie, niż udręczać się do @
Tak czy inaczej chcę, żeby te najbliższe 2 tygodnie już minęły.
Odkąd bardziej przyglądam się swoim cyklom mam wrażenie, że czas ucieka mi przez palce. Czasem nie zdaję sobie sprawy, jaki jest dzień - ale wiem w jakim jestem momencie cyklu! Niesamowite jest to jak człowiek potrafi sfixować...
Jutro kolejny poniedziałek - a ja tkwię w robocie w martwym punkcie...kompletnie nie chce mi się "pracować" ... chyba powinnam wziąć pół roku bezpłatnego urlopu - wtedy to bym dopiero zwariowała na punkcie "zachodzenia"
13 dc.
Wczorajszy dzień zaczął się bardzo miło
. Później zakupy. Udało się kupić płotek do ogródka aby psy nie biegały po moich wschodzących kwiatkach
Ale padało więc pewnie w przyszły weekend mój Ł. go założy. Kupiłam jeszcze doniczki, bo mam sporo kwiatków do zasiania
A no i kupiłam kolejnego storczyka, bez kwiatów. Liczę na to że uda się doporowadzić go do stanu kwitnięcia 
Później pojechałam z mamą do szpitala odwiedzić teściową siostry. Moja mała księżniczka tak nudziła że musiałam ją zabrać do siebie. Pomagała Ł. w piwnicy z płotkami i mi z plackiem
Ale wyszedł pyszny 

Nawet zapomniałam o moim guzie piersi. Byłam i ginekologa w piątek. Kazała za 3 miesiące powtórzyć ale powie u kogo. Co ma być to będzie.
Ważne jest dla mnie że dobrze ( odpukać
) dogaduję sie z mężem. Wróciły dawne czasy
I oby trwało to wiecznie ... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2015, 21:13
5cs, 25dc
Adrenalina sie podnosi, nerwy dają o sobie znac... Czy uda mi sie doczekać do czwartku bez sikania na test (i zawodu bo sikanie tak wczesnie to głupi pomysł...)?
W żołądku mnie skręca na myśl o powrocie jutro do pracy. Szef upatrzył sobie akurat teraz idealny moment na wpychanie mnie do awansu. W kuluarach toczą sie dyskusje, moje cv świszczy przelatując miedzy biurkami starszyzny, coraz cześciej pada hasło "roczna przejażdżka za wielka wodę"... A ja patrzę z trwoga na wykres i modlę sie o zielona kropkę bo wiem, ze jesli w tym cyklu sie nie uda a propozycja starszyzny padnie, to ja przyjmę a wtedy pęknie mi serce bo spotkamy sie tu znów dopiero za 1,5-2 lata jesli wogole... Jestem załamana 
5cs, 25dc
Adrenalina sie podnosi, nerwy dają o sobie znac... Czy uda mi sie doczekać do czwartku bez sikania na test (i zawodu bo sikanie tak wczesnie to głupi pomysł...)?
W żołądku mnie skręca na myśl o powrocie jutro do pracy. Szef upatrzył sobie akurat teraz idealny moment na wpychanie mnie do awansu. W kuluarach toczą sie dyskusje, moje cv świszczy przelatując miedzy biurkami starszyzny, coraz cześciej pada hasło "roczny wyjazd"... A ja patrzę z trwoga na wykres i modlę sie o zielona kropkę bo wiem, ze jesli w tym cyklu sie nie uda a propozycja starszyzny padnie, to ja przyjmę a wtedy pęknie mi serce bo spotkamy sie tu znów dopiero za 1,5-2 lata jesli wogole... Jestem załamana 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2015, 21:54
Ciąża rozpoczęta 11 lutego 2016
Dzień dobry! 
Miło obudzić się i ujrzeć słońce za oknem - mimo, że może nie jest mi zupełnie dobrze - to na pewno słoneczko pomaga. Nie mogę się już doczekać pierwszych zielonych listków za oknem i temperatury nie wymagającej kurtki
Za 4 dni wiosna!

Skok temperatury jest - zatem owulacja była
Ale okaże się dziś na ostatnim USG.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2015, 17:07
8t3d
No i się Młoda głupio o ciąży dowiedziała. Miało być za jakiś czas, uroczyście, a wie z okazji kontroli trzeźwości na drodze, kiedy to chciałam narzygać panu policjantowi do dmuchałki. Wrrr!
Ech, miałam pracować przez weekend i znowu mi się nie udało, zbyt zmęczona jestem. W sobotę dwie godziny na pogotowiu z moim kochanym biedactwem i jego kolanem, dzisiaj cały dzień czułam się senna i rozkojarzona, nie mogłam skupić się na lekkiej powieści, o pracy nawet nie wspominając. Boję się pomyśleć, co będzie jutro
Najgorsze jest to, że z samego rana jadę do Warszawy na projekt, cały tydzień z dala od męża, kiedy jest chory i mnie potrzebuje
Załatwiłam z rodzicami, że w razie czego mu pomogą z transportem do lekarza lub zakupami, ale i tak jestem nieszczęśliwa, że tak go opuszczam. Głupi projekt, od początku mnie wkurzał.
5cs, 26dc
Temperatura wciąż mizerna - o ok 2 kreski niższa niz podczas poprzedniej ciazy... To raczej mówi ze ciazy tutaj nie bedzie pomimo ze utrzymuje sie nadal wyzsza niz w pierwszej fazie. No chyba ze (naiwny zawsze znajdzie nadzieje) jest jeszcze przed zagniezdzeniem a od jego momentu bedzie drugi skok...
Wiem ze to beznadziejny pomysł ktory zdoluje mnie na cały tydzien ale moze sieknąć dzis na sikacza?...
Za chwile czas wstawać a w pracy? Widmo planów relokacji a na deser komunikacja radosnej nowiny o ciazy w zespole. To bedzie ciężki tydzien...
Poczekam jeszcze minute, niech luby wyjdzie. Nie chce od rana natknąć sie na "jak tempa?" (Gdy tempa moim zdaniem średnia) i na "i co? Będziesz sikała?" (Gdy wiem ze napalił sie na moj wyjazd jak arab na kurs pilotarzu i pewnie wcale nie rozżali go jakoś drastycznie minus na teście).
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2015, 06:16
22dc, piersi nadal bolą, z rożna intensywnością w ciągu dnia. Doszukuje się jakiś "odstępstw" od zwykłego bólu związanego z PMS
Czy w ogóle jest jakaś różnica? Dzis dyrektor pokazuje ponad 50% szansy na poprawność wyniku testu ciążowego. Moze zrobię go jutro, albo pojutrze... To takie głupie, ze niby chciałabym wiedzieć wcześniej ale boje się, ze wyjdzie nie po mojej myśli i już nie będę mogą mieć nawet nadziei. Nie wiem tez skąd to się bierze (przecież to dopiero kilka miesięcy starań) ale obydwoje mamy trochę takie podejście jakby była to czegoś wina, ze jeszcze się nie udało. Choć nie mówimy tego wprost - wiem ze on tez często o tym myśli... Wiem jak bardzo pragnie dzieciątka - tak bardzo chciałabym już niedługo powiedzieć mu ze się udało!
Witamy sie z rana 
dzisiaj 36+5..pojutrze donosimy ciaze
23 dni do terminu.
w czawrtek miala wizyte u poloznej..cisnienie wzorowe 125 na 78...mala zmienila pozycje jest glowkw w dol! huurreyy ale nie ejst jeszcze w kanale rodnym..brzuszek nizej ale jeszcze nie calkiem. teraz wizyty co 2 tygodnie, nastepna 26ego w czwartek o 11.15.... nastepna 2ego kwietnia jesli dociagne i w szpitalu 9ego kwietnia jesli nie urodze do 8ego..8ego mam termin. Wydaje mi sie,ze pewnie urodze tak jak ze stasiem po terminie. Wszystko sie trzyma, nic nie puszcza, nic nie boli
tylko mam duzo energii..wicie gniazda wlaczone na maksa..i pije ogromna ilosc wody..jem malo.
przytylam 500gr w ciazgu 8 dni..na plusie 11kg tylko. w pierwszej ciazy bylo 36 
cyce bola od 3 dni jak szalone.
tesciowa przyleciala, mieszka u tescia..no comment
aaaaaa zamowilam wczoraj cos takiego, bo mala ma pokoik na gorze a bedzie z nami na dole pierwsze 3-4 miesiace a kosz mojzeszowy maly jest i malo mobilny no i wolalabym zeby psiaki swobodnie sie poruszaly po domu a w koszu mojzeszowym trzymajac mala musialabym je zamykac na zewnatrz.
cos takiego..trafilam na promocje 50% przecenione do 49.99 wiec wydatek zadny..zlozone miesci sie w torbie jak spiwor...na koleczkach, mobilne..bedzie na dole apozniej dobre do zabawy bedzie 

dzisiaj wolne...tesciowa kupila mi 60 pielcuh..20 bialych, 20 slicznych kolorowych i 20 flaneli...nie mam pojecia po co tak duzo..mialam juz swoich 5.myslalam ze dokupi tylko z 10, no max 15...wszystko wyprane..wczoraj wyprasowalam tylko 15 szt i padlam
zostalo 45 i kilka nowych ciuszkow ktore tesciowa sprezentowala malej.
dzisiaj lub w srode czeka nas zmiana dywanu na pietrze..nowy karnisz na pietrze na korytarzu...troszke ladniej bedzie 
jesli nie znajdziemy domku innego do czerwca to zaczniemy remont stasia pokoju i salonu...wynajemca jak zobaczyl jak maz zrobil slicznie pokoik to powiedzial ze zwroci pieniazki za remont 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2015, 08:28
Na wykresie 30% zaraz drugi trymestr
A my już za 4 dni zobaczymy nasze malenstwo, będzie to pierwsza wizyta z przyszłym tatusiem, mam wrażenie, że sie stresuje, no ale oczywiście się nie przyzna do tego
Będą to badania prenatalne, może poznamy płeć? kazdy mówi, że to chlopiec bo nic się znie zmieniłam, a wręcz wyładniałam no zobaczymy Kto tam się skrywa 
Ostatnio zygam jak kot po wszystkim, sądziłam że tego typu dolegliwości zmniajszają się wraz z końcem 12-ego tygodnia u mnie jak widać jest odwrotnie ehh... teściowa twierdzi, że to dobrze bo dziecie daje o sobie znać 
W sobotę odkryłam u piesława nowy guzek. Ja pierdole!
Dzisiaj jedziemy do weta.
Zagadka na dzisiaj
K...a
..ć!
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 marca 2015, 09:38
Dziś 6 dc i już wpatruję się w wykres w oczekiwaniu na owulację 
Dziś również 1 dzień diety bo niedługo dobiję do setki a za dzieckiem trzeba biegać, także czas zabrać się za siebie cel z marzeń 68 kg a taki realny to 72, waga wyjsciowa 89 tak to prawda a jak karmiłam to zeszłam do 81, głupia ja uzależniona od cukru i chipsów
, mężowi nawet nie mówię bo mnie wyśmieje ale tym razem mam w sobie dużo samozaparcia, z racji starań głodzić się nie będę, tylko jeść zdrowo warzywa, owoce, chude mięso i nabiał, ważenie co poniedziałek i może w końcu pogoda się zrobi ładna to dorzucę długie spacery z Eweliną bo do ćwiczeń w domu się nie zmobilizuję
a na fitness czy siłownię nie pójdę bo nie mam co z dzieckiem zrobić ale damy radę, głowa do góry, cycki do przodu i działamy
A tak w ogóle to Ewelina chodzi
już początkiem miesiąca zaczęła próbować sama ale od trzech dni daje na całego już potrafi sama wstać bez podpierania i przejść około 4 metrów także szacun
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.