10 CS
"Po wizycie w invimed"
Nawet nie wiem od czego zacząć. Wizyta potoczyła się zgodnie z moimi obawami, nic nowego nie wniosła, a tylko zrodziła jeszcze więcej obaw i wątpliwości. Wizyta trwała prawię godzinę, godzina rozmowy i tłumaczenia - głównie mojemu lubemu - co w procesie zapłodnienia może iść nie tak. I tak jak już pisałam w koment u Zouzy, to że wykresik jest piękny, hormony OK to wciąż NIC NIE ZNACZY. Pęcherzyk dojrzewa, pęka, pojawia się ciałko żółte, temp rośnie, progesteron skacze i jaki wniosek? a no owulacja była ale kto powiedział, że w pęcherzyku była komórka jajowa? a no NIKT!
Tak na prawdę wiem tylko tyle, że jest kilka-naście etapów w których może coś pójść nie tak i dlatego ciąży nie będzie.
Rozmawialiśmy o mojej drożności lub jej braku. Gin jest raczej skłonny założyć, że jestem drożna skoro udało się udrożnić i proponuje inseminacje, może być nawet w tym cyklu. Jedna inseminacja to łącznie koszt do 1000zł w tym monitoring i zastrzyk na pęknięcie.
Do tematu in vitro za bardzo nie doszliśmy, tzn pokrótce przedstawiono nam jak to wygląda, ale już nie było czasu zapytać o "mróżonki" itd. Mamy myśleć i podjąć decyzję. Wychodząc zrobiliśmy badanie na wirusy i umówiłam się na czwartek - 10dc - monitoring.
Rozmawialiśmy na ten temat w domu.
Kasy niestety nie ma i w najbliższym czasie nie będzie. Luby chce żebym teraz zrobiła jedną inseminację, a jeśli się nie uda to odczekamy, odpoczniemy ROK, wezmiemy ślub i po tym roku przystąpimy do in vitro.
Nie wiem co myśleć, mam totalny mętlik w głowie, chcę działać ale boje się "jednej inseminacji". Dla mnie to żadne rozwiązanie, a kolejny czynnik stresogenny. Powiedziałam, że nie wyobrażam sobie czekania ROK, nie wyobrażam sobie żebym potrafiła odpuścić, nie chodzi o mierzenie temp i inne pierdoły - tylko o samą chęć posiadania dziecka! Wiem, że każda miesiączka to będzie strzał w pysk i ból, każda ciąża wśród znajomych - nóż w serce. Powiedziałam, że nie życzę sobie takich szantaży emocjonalnych - albo ślub i rok przerwy albo hmmm przerwa i zbieranie kasy na in vitro. Wiem, że on jest realistą i dobrze liczy nasze możliwości finansowe a w zasadzie ich brak, ale odbiera mi nadzieję i chęci do dalszej walki.
Pewnie zrezygnuje z inseminacji w tym miesiącu, w miedzy czasie umówiłam się do tego polecanego profesora, ktory wykonuje "cos" w ramach NFZ. Może załapie się na kilka inseminacji i może kiedyś na dofinansowane IVF.
Obecnie czuję, że nie mogę mieć niczego ani dziecka, ani rodziny/ślubu. Powiedziałam mojemu, że po prostu już mu nie wierzę. Włączył się mój mechanizm obronny, który spowoduje że jesli nie moge mieć czegoś to nie będę chciała wszystkiego. I tak pewnie niepłodność rozpieprzy ten związek.
Trochę mnie nie będzie, o ile to nie ostatni wpis.
Dziewczynki - zwłaszcza te po fioletowej stronie już - ratujcie. Powiedzcie co mogę wziąć na przeziębienie bez skutków ubocznych? Można pić Fervex? Jakiś gripex? czy co?
Na razie zaaplikowałam sobie mleko z dwoma ogromnymi ząbkami czosnku, ale czy to pomoże to wątpię - a boję się (choć pewnie niepotrzebnie) łykać co popadnie...
Kochanie właśnie zaczęliśmy 14 tydzień, 4 miesiąc, 1/3 ciąży za nami jeszcze 6 miesięcy i będziesz z nami
Tak bardzo Cię kochamy ja i Twój tata:)
W piątek się widzieliśmy ze wzruszenia popłakałam się, tata z kolei cały czas miał ''banana'' na twarzy
Lekarz nie stwierdził jeszcze jakiej płci jesteś, chociaż cały czas się przyglądałam i nic nie zauważyłam między nóżkami hmm.. tata i tak mówi do Ciebie Filip, ja się jeszcze wstrzymam 17 kwietnia się zobaczymy a wtedy lekarz powiedział, że jak nie będziesz tak fikał to dowiemy się kim jesteś
Oczywiście tata już stwierdził, że jesteś chłopcem a to dlatego, że badanie było w piątek wieczorem a Ty robiłeś masę fikołków czyli imprezowy chłopak 
Odliczam dni do naszego kolejnego spotkania 
a tak rośniemy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:55
11cs
11dc
Wczorajsza wizyta u gina była... przełomowa. USG ok, dobry czas, bo dopiero zaczynają się płodne, owulka powinna być z lewego jajnika, wszystko pomierzone, pooglądane. Mam się wstrzymać z molestowaniem męża do piątku. I w piątek dopiero zacząć.
Pani doktor powiedziała - starając się o dziecko NIE MOŻNA współżyć za często, w żadnym wypadku codziennie! Najlepiej przed owulką wstrzymać się ok. 5-7 dni, żeby nasienie miało dobrą jakoś i kumulację dobrych żołnierzy
Że podobno 3 stosunek w krótkim czasie już i tak niewiele daje, bo tego nasienia po prostu nie ma - nie takiego, żeby dało sobie radę z zapłodnieniem..
No.. Poza tym powiedziała szczerze jak to widzi.. no i jeśli teraz się nie uda, to dała mi namiary na bardzo dobrego lekarza. Jest ginem, endo i andro -logiem. Zajmuje się też inseminacją itd.
Czyli czekamy. W piątek działamy. Działamy. Działamy. I czekamy.
Ech..
Zaliczam zgon większy od męża. 38,95C. To już na pewno nie jest temperatura ciążowa. Boję się, że nawet jeśli coś się w tym cyklu udało...to i tak po sprawie. Chyba powinnam zrobić test...chociażby po to zeby w końcu coś wziąć
a bylo tak pięknie...co ciekawe oprócz gorączki w zasadzie nic mi nie jest ... 
Bosko ku*** bosko !!! Tempka spadła, co prawda nie jakoś masakrycznie bo z 36,74 na 36,67 ale na wykresie to bardzo boli:( jeszcze jeden spadek i po ptokach. Znowu dupa, dupa, dupa!!! wczoraj czułam się wybitnie ciążowo i aż pomyślałam, że chyba będę chora, ale tempka w normie, więc nie wiem. A miałam takie dreszcze (u nas w mieszkaniu zawsze mega ciepło i zimą w krótkim rękawku chodzę) a wczoraj masakra tak mnie telepało. Już się nawet nie boję negatywnego testu. Boję się tylko o moją psychikę, bo jak taki stan rzeczy jeszcze trochę potrwa nie będzie ciekawie. Wszystkie zmartwienia spadają na mnie w jednym momencie ehh... Wczoraj maż miał wypadek, na szczęście nic mu się nie stało. Jego kolega, który prowadził nie miał zapiętych pasów i głową rozbił szybę, leżał w szpitalu. Samochód miazga, nie miał przodu. To 5 wypadek mojego męża w ciągu roku....
Wiecie co zawszę robię jak jestem na diecie? Katuję się chodząc między półkami ze słodyczami, chipsami, ciastami itp.
A wiecie co teraz robię? Teraz spotykam się z dzieciatymi i zaciążonymi. A co!
Dziś wpadli do nas znajomi z kilkumiesięcznym synkiem
Nie ukrywam - słodziak niesamowity...ale co z tego... jeśli:
1) dziecka nie można wziąć na ręce
2) dziecko zasypia = trzeba szeptać
3) czas karmienia? - mama pyta gdzie może się "skryć" żeby nakarmić (litości! - ja jestem chyba skrajną ekshibicjonistką)
4) tematy oczywiście prawie nie odbiegają od tematów kup, jedzenia, spania, tego, że na nic nie ma czasu itp.
5) mama twierdzi, że czasem do 17 nie ma czasu przebrać się z piżamy, bo mały płacze itp. - a to przepraszam, dziecka nie można na 3 minuty odłożyć do łóżeczka, nawet jeśli płacze i przebrać się?
6) podobno jak się ma dziecko to nie ma czasu na siku - patrz wyżej
7) dowiedziałam się, że w ciąży nie wolno jeść nic. Nawet chleba. Bo wszystko ma konserwanty.
jak się karmi to też nie wolno jeść prawie nic - broń Panie Boże od przypraw jakichkolwiek! Bo dziecku jelitka wykręca (znajoma zjadła plaster pasztetu - no musiał być czymś doprawiony - bo dziecko się źle poczuło - ciekawe czy powiedział jej osobiście i bezpośrednio, że to ten cholerny pasztet!) :
Nie no ja nie mogę...już nie wspomnę, że ojciec dziecka - zapalony kolarz - nie może iść na godzinę na rower - bo nie ma na to czasu. Sorry no nie czaję! Wiem, nie mam dzieci. Ale nie czaję! Nie wyobrażam sobie, żebym miała mężowi zabronić wyjścia na ukochany rower raz czy dwa w tygodniu, gdy się pojawi dziecko.
Cholera nie ogarniam takich przypadków. Mam nadzieję, że mnie nie dopadnie taka skrajność. O nie nie!!
Z ciekawostek - dziś w mieszkaniu nad nami pojawiła się rodzinka, która chyba kupiła mieszkanie...na nieszczęście z dwójką dzieci. Etap biegowy. Dzieci latały po mieszkaniu przez 2 godziny - efekt - wszystko dudniło i latało. Nie do zniesienia (mam nadzieję, że będą mieli dywany). Gdy byłam dzieckiem, miałam powiedziane, że biegać mogę przed domem, w mieszkaniu się nie biega, bo pod nami mieszkają ludzie. Ok. Rozumiałam to. Przeżyłam, nie umarłam. Mój mąż tego nie rozumie - twierdzi, że to dzieci, że muszą się wybiegać - to do cholery dlaczego rodzice nie pójdą się z nimi "wybiegać na spacer"? I jak takim rodzicom nie przeszkadza fakt notorycznego latania po mieszkaniu takich dwóch obiektów??
Aaaa...chyba mam gorszy dzień...poprawcie mnie...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2015, 21:15
12t0d
Zajmujesz tyle miejsca Maluszku, dlatego rośnie mi dolna część brzucha? Jeszcze 3 tygodnie do kolejnego spotkania :*

Dziekuje Wam, dziewczyny, dzieki Wam jest juz ze mna odrobine lepiej 
Umowilam sie na HSG, udalo mi sie zapisac na ten piatek. Co prawda wieczorem przyjezdzaja tesciowie, a ja bede pewnie cala obolala... ale trudno, musze dac rade. W koncu po cos wynaleziono paracetamol i aspiryne
W poniedzialek za to S ma kolejny spermogram, biedny. Ja to sie jeszcze naplacze, udenerwuje, wyrzuce z siebie te emocje... a on... sila spokoju 
Jak myslicie, czy mozna sie starac pare dni po HSG? Tak mi szkoda kolejnego cyklu, nie chcialabym przerywac staran... Tymczasem w pracy za rada mojego S udaje, ze pracuje. Tak sie wczoraj zdenerwowalam ta sytuacja w pracy, a moj S wieczorem na to rzekl bardzo madrze: "a co sie przejmujesz jakastam glupia ocena. Damy rade bez premii, a za pare miesiecy bez skrupulow pojdziesz na L4 albo macierzynski. Przez te pare miesiecy rob tylko to, co absolutnie niezbedne, to zobacza jaki wplyw maja zle oceny na pracownika" 
Choc tyle dobrze, ze S dostal w pracy maly awans - zostanie koordynatorem grupy. Co prawda nie wiaze sie to bezposrednio z podwyzka, ale kto wie, przy ocenach pewnie bedzie brane pod uwage
A ja mam nadzieje wkrotce zostac koordynatorem prania, sprzatania i gotowania, ktorego jest duzo wiecej przy malym dziecku, o! Takie mam zawodowe ambicje
I 1 dc nic dodać nic ujac
Jutro drugie badania prenatalne. Juz się nie mogę doczekać.
Mały kopie cały dzień tylko w nocy śpi 
Teraz od 2 dni leży głową w dół. Kopie mnie w okolicy pępka
lobuz mały. Ja go palcem puk puk a on takie kopy 
Jutro zaczynamy 21 tydzien. Łał.
Na wadze jeszcze lub tylko -1 kg. Czyli 4 juz się wyrownalo
pieknie- Rosnij Okruszku ♥
28 dzień 5 cyklu - test negatywny, lekkie kłucie lewej piersi, szyjka otwarta więc @ tuż tuż
Wstałam o 10 a kto bezrobotnemu zabroni. Mąż w pracy cisza spokój. Przeglądam pamiętniki dziewczyn po mojej długiej przerwie z ovu a tu prawie wszystkie zielone! pięknie pięknie. Wiem już teraz skąd taka cisza
.
19+4
Słoneczko świeci, ale jest chłodno...
mała śpi a ja oglądam seriale. Mały jeszcze się nie odezwał 
A tak wyglądamy:

A tak rośniemy

Dzisiaj wstałam z samego ranka, pojechałam na ryneczek i kupiłam mnóstwo przepięknych bratków:) Jak ja kocham te kwiatki! Sadziłam pół dnia a teraz cieszę swoje oczy tym pięknym widokiem
Próbuję sprawiać sobie małe przyjemności i żyć dniem dzisiejszym !
Nie myśleć co będzie jutro, pojutrze........
Jestem debilką! Zrobiłam dziś test (10dpo) tak dla zabawy, z nieporannego moczu. Wyszedł mega mega bladzioch. Właśnie czekam na wyniki bety, będą dziś po 15... tak się boję, że test był walnięty
Matko, czy to byłoby możliwe? Nie byłoby zbyt pięknie?
Kruszynko obiecaj, że jesteś u mamusi w brzuchu !!! :*
Tak nasz brzdąć ma już rok nie wiem kiedy to zleciało długo mnie nie było sle z dzieckiem czasami doba to za mało. Mała chodzi i broi jak to dzieci w jej wieku potrafi schować do szafy swój kubek z piciem i pamiętać że tam akurat jest schowany ma dobrą pamięć zaczyna siadać na krzesełko sama i rysować ale z tym trzeba uwarzać bo w ruch idzie czasmi stolik a nie kartka zapisana. Uwielbia chodzić po dworzu i kota gonić
Wiadomość wyedytowana przez autora 1 kwietnia 2015, 12:25
Czas szybko leci . Nie mogę sie doczekać kwietnia i 12 tygodnia . Chciałabym mieć już strach za mną . Strach i oczywiście kiepskie samopoczucie . Za niecały miesiąc Komunia mojego chrześniaka . Obiecałam siostrze , ze coś razem wymodzimy , zeby nie zamawiać nic z knajp, ale do tego potrzebne mi trochę lepsze samopoczucie . Ona sama nie wiem jak będzie sie czuła za miesiąc , ponieważ .......... ZABIŁA MNIE ta wiadomością w niedziele !!! ........ Jest w ciąży !!!!!! Tego jeszcze nie było
))))) małpa nawet mi nie powiedziała , ze sie starają ! Zrobiłam jej o to wstrętny , powiedziała, ze starali sie z rok temu, ale nie wychodziło, wiec uznała , ze coś jest nie tak no i tak wyszło . Nie chciała mi o tym mowić, bo bała sie, ze może mnie zranić , trochę mnie to zabolalo , ale sie strasznie cieszę . Ona głupia sie martwi, bo teraz to ona postawiła na karierę itp.... No i jak ona wszystkim powie . No trochę upośledzona ta moja siostra
)))))) myśli jak 18- latka , która zaliczyła wpade . Najlepszy był mój szwagier , który fakt, pierwszej młodości już nie jest - zapytał mojego męża , czy jak umrze , to czy zaopiekuje sie jego dziećmi . To walić ich tylko po łbach .
Modlę sie teraz za moje i jej maleństwo . Wychodzi na to ,ze termin będzie miała dokładnie miesiąc po mnie
) no jaja jak berety !!!
Zycie nam jednak płata niespodzianki
i to jakie .
Z mniej przyjemnych rzeczy ...... Miałam dziś koszmarny sen ! Obudziłam sie i oczywiście biegiem do łazienki . Śniło mi sie , ze strasznie krwawiłam , ze to wyglądało jak krwotok , a mój maź sie na mnie darł, ze to moja wina !!!! Straszne !! Potem jeszcze , ze mój brat stracił prace, która tak bardzo lubi.
Mam nadzieje, ze wszystko śni sie na odwrót w tym przypadku i mój dzidziuś ma sie dobrze , a mój brat dostał ostatnio podwyżkę , wiec raczej tez nie zamierzają go zwolnić . Głupie te sny, tylko człowieka stresują
Ja niewiem jak wutrzymam do poniedziałku do pierwszego usg!!! Tak się boję o kropusia niemam rzadnych objawów
tylko piersi mnie bolą. Panie Boże czuwaj nad naszym maleństwem
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.