Kilka ostatnich dni to trudny czas dla nas. W dniu kiedy chciałam kupić test i testować dostałam plamienie, które rozkręciło się w @. Płakałam znowu, złościłam się... na domiar tego dnia mój mąż wylądował na pogotowiu ze złymi wynikami ekg. Wszystko dobrze się skończyło ale nerwów było pełno nie mówiąc już o godzinach spędzonych w poczekalni. Teraz ma zwolnienie i siedzi w domciu jupi:)
Przemyślałam od nowa temat ciąży i dziecka... chyba mam złe podejście - chcemy mieć dziecko i już tak ma być, a to przecież nie jest decyzja jak kupno zmywarki. Może jesteśmy (głównie ja) zbyt egoistyczni w tym podejściu, zbyt koncentrujemy się na sobie. Może stawiam sobie zbyt duże oczekiwania i biorę udział w jakimś nieformalnym wyścigu macić wśród rodziny (kuzynki, bratowe koleżanki etc.)
Nie mam stałej umowy o pracę i moja sytuacja jest niepewna a mamy dużo zobowiązań finansowych - może to też mnie blokuje... na szczęście zrobiłam już prawko więc jedna rzecz do przodu. Niby chcę mieć dzieci a nic nie jestem w stanie od siebie dać, nic poświęcić... dlatego... i tu pojawiają się te dobre rzeczy - rzucamy palenie i zaczynamy zdrowe, racjonalne odżywianie. Jeszcze dziś spróbuję się umówić na wizytę do polecanej ginekolog od niepłodności i zaczynamy badania:)
A poza tym mąż obiecał mi na urodzinki bilety na Openera:D na RED HOTÓW!!!!!!!!
Rozmawiając wczoraj ze znajomą, która wiele lat walczyła o swoje dzieci (a mieli minimalne szanse - dziś już 4 dzieci), powiedziała mi, że najgorsza jest bezczynność. Bo kiedy coś robisz w tym kierunku - badania, wizyty, telefon, cokolwiek!!!!!! masz dużo więcej luzu i spokoju:) Więc idę za jej przykładem.
Na tę chwilę bardzo się cieszę, że jesteśmy razem, mamy obecni dwa tygodnie luzu i dużo wolnego we dwoje. Możemy zalegać na kanapie całe popołudnie i bagatelizować większość obowiązków domowych bo dzieci JESZCZE nie mamy i cieszę się tym czasem!!!!! Wierzę, że przyjdzie taki moment, że będziemy zmęczeni i chętnie złapalibyśmy godzinkę oddechu, więc teraz wykorzystuję na maksa to, co mam!
I ładuję akumulatory na przyszłość
Uwielbiam i bardzo pomagają mi w tym pozytywnym myśleniu żółte karteczki Pawlikowskiej! Więc dzisiaj mówię witajcie drzewka i chmurki:)
8t0d Środa
Mam infekcję górnych dróg oddechowych, głównie krtani, L4 na dwa tygodnie od ginekologa, chorą córkę oraz lekkie zobojętnienie w stosunku do tego, co się dzieje w otaczającym mnie świecie.
Wczorajsza wizyta u ginekologa potwierdziła że Małe żyje i jakoś tam sobie radzi. Troszkę urosło. 0,54mm, ale to mniej więcej o połowę mniej niż się spodziewałam. Lekarz określił wiek ciąży na 6t3d, ale twierdzi, że rozbieżność może wynikać z tego, że poprzednie USG wykonał innym aparatem. Serce wciąż udeża tylko 64 razy / min. To ponoć się zdarza i wcale nie musi zwiastować niczego złego...
Cóż... Jakkolwiek pan doktor nie próbuje mnie uspokajać, to wiem, że na tym etapie wszystko może się wydarzyć. Próbuję się myślami zaczepić o optymistyczny scenariusz. Jak to się nie udaje, to przynajmniej próbuję zaakceptować sytuację taką jaka jest. Czasem się udaje.
Mam zwolnienie do 20.04. To dobrze bo: odpocznę, poczytam, pogapię się tępo w TV, wyśpię się porządnie... Źle bo: za kilka dni, jak tylko wyzdrowieję, zacznę się nudzić, będę musiała gotować, bo coś jeść przecież muszę...
No i znowu nie wytrzymałam i zrobiłam testy owu. Tym razem dwa z różnych firm . Kolejne pozytywne, dwie Grube krechy
Już nic nie rozumiem..
Środa 8 kwietnia 2015, slonecznie ale dość chłodno.
Witaj pamiętniku. Przepraszam że dawno cie nie odwiedzałam. W sumie działo się trochę ale weny do pisania brakowało.
Tak w skrocie: Do kliniki pojechaliśmy ale do inseminacja nie podeszłam. Okazało się ze nie ma to sensu bo mam obniżoną rezerwę jajnikowa. Miałam zrobić AMH i od wyniku zależało czy zakwalifikujemy się do rządowego programu IVF. Wynik był bardzo słaby, na granicy. Ale udało się. Dostaliśmy się do programu. No i mieliśmy czekać na telefon. Powiedzieli że kolejki są długie i że pewnie druga połowa roku. No to czekamy 
Az tu nagle, wczoraj dostaje telefon z kliniki ze mam przyjechać po recepty I zaczynamy
SZOK!!! Nogi się pode mną ugiely. Radość i strach. To teraz czuję na przemian. Fiksuje strasznie 
Obiecuję ze będę częściej zaglądać i zdawać relację. Wizyta umowiona na 18 kwietnia 
Pa pamiętniku :]
Dziś zadzwoniła do mnie dziewczyna którą operował dr pochwałowski, i moje obawy się potwierdziły, on operuje tylko ginekologiczne zmiany czyli macica, jajniki, pochwa, jajowody.
A jak ja mam zmiany na otrzewnej, jelitach czy moczowodach, na esicy, odbytnicy itd to tego już nie ruszy, tylko każe pójść do chirurga. Jutro idę do dr Milnerowicz i jeśli ona mi powie że podczas zabiegu na Borowskiej będą do dyspozycji chirurdzy, urolodzy, i jak trzeba będzie to to zoperują i nie będę musiała długo czekać to chyba się zgodzę. Jeśli będzie trzeba długo czekać to chyba pójdę na ten zabieg za 20 tys. No co innego mam zrobić? Powoli zaczynają się kończyć alternatywy, podobno przy 3-4 stopniu endometriozy nie powinno się wykonywać zbyt wielu zabiegów ponieważ endo sie przemieszcza i rozsiewa w zrostach. Więc chcę mieć jeszcze jeden ale już ostatni zabieg. Jak mam wylać na siebie kubeł zimnej wody ? Nie potrafię! Mam w głowie ciągle jedną myśl, idę z nią spać i z nią rano wstaję z łóżka. Masakra. Ta dziewczyns która do mnie dzwoniła jest po 30, a klinikach leczenia bezpłodności mówili jej że ma około 10% szans na zajście w ciążę i tylko i wyłącznie przez IN VITRO!!1
A zmian miała mnie niż ja... Jak mam nie dramatyzować? Z dnia na dzień więcej wiem o tej mendzie i czytam wpisy dziewczyn o zachodzeniu w ciażę, co z tego że trochę ich zachodzi, ale ile nie zachodzi? I nigdy nie zajdzie. Nie chcę być jedną z nich. Naprawdę dla mnie życie się zatrzymało. Nawet nie umiem się po tej operacji już kochać z mężem, kiedy myślę że może nigdy z tej naszej miłośći nie będzie owocu... Czuje się taka jałowa, taka niepełnowartościowa. nie wiem jak to napisać.
Coraz gorzej sobie z tym radzę, z dnia na dzień jest coraz gorzej. Nie mogę się skupić na pracy, zaczynam ją zawalać...
Jestem po pierwszej wizycie u gina i pierwszym USG:D
Ciąża wczesna, niewiele było widać, ale jest pęcherzyk 11,2mm i ma widoczne echo zarodka !!!
tak się cieszę
Następną wizytę mam 22 kwietnia (za 2 tygodnie) i wtedy założymy kartę ciąży i będzie widać coś więcej
Mam łykać witaminy i zdrowo się odżywiać
mam też fotkę mojej fasoli, chętnie bym ją tu wstawiła, ale nie wiem jak 
Hej hej fasolko rośnij sobie pięknie:D mamusia Cię kocha :*
5 tc
Ochłonęłam już troszkę
Tak miotają mną hormony że sama siebie nie poznaję.M chodzi z podkulonym ogonem i nawet nie próbuje wdawać się ze mna w dyskusje. Ostatnio nasza rozmowa telefoniczna:"powyrzucam te twoje klamoty do śmietnika!! gdzie się nie obrócę leża twoje ciuchy! nago będziesz chodził jak nie umiesz po sobie ciuchów składać!!!!!!" na to M oaza spokoju: "dobrze kochanie..." Ostatnio nawet Nieletniej się oberwało bo chodziła bez kapci na to M doniej "nie martw się Maja mama nie zwariowała - to hormony
" Mdli mnie masakrycznie wczoraj dwie próby zjedzenia śniadania zakończyły sie bliską zażyłością z kiblem.
Swieta swieta i po swietach:( czemu to co dobre szybko sie konczy :(tak fajnie bylo spedzic 2 dni z rodzina a teraz nie wiem kiedy sie tak spotkamy...na Boze Narodzenie?
W niedziele dostalam @ tak mi sie wydaje bo jakas ona dziwna bardzo bolesna i bardzo skapa i w sumnie bardziej to takie obfitrze brudzenie niz krwawienie
wciąż dół... dlaczego wcześniej bez CLO miałam owulacje a teraz nawet na lekach jej nie mam?
mój organizm się zmęczył czy jak?? zmęczenie materiału? cholera jasna
Dzisiejszy dzień jest okropny.
Mam doła.
Od tego roku, zgodnie z naszymi uzgodnieniami ruszyła machina diagnozy.
Wstępnie tarczyca ok, za to prolaktyna wysoka. Cały czas biorę Bromergon, po którym miałam całą listę skutków ubocznych. Mój gin polecił mi brać go z ominięciem układu pokarmowego
zadziałało i nie czuję już tych wszystkich objawów.
W tym cyklu od 2-6 dnia byłam na CLO. W 12dc monitoring jeden pęcherzyk ponad 19mm, drugi ok 10mm, może jeszcze urosnąć. W Poniedziałek Wielkanocny przeżyłam szok, pierwszy raz w życiu czułam owulację- brzuch bolał mnie okropnie, nie mogłam usiąść ani leżeć, 16dc. Taki stan utrzymywał się do wczorajszego wieczora, w pracy była tragedia. Chciałabym tylko wiedzieć, czy ten ból oznaczał owulację, czy może był jej zapowiedzią abo skutkiem??? Z przytulaskami wstrzeliliśmy się idealnie, teraż już niestety Małż jest w delegacji. Mam wielką nadzieję, że po stymulacji się uda!! Dzisiaj głaskałam się po brzuchu i gadałam z fasolką... pobolewa mnie delikatnie brzuch. po prostu się nakręcam...
Zamiast pracować to się wyżalam w pamiętniku
... nie chcę nikomu tego opowiadać... moja najlepsza przyjaciółka ma teraz miesięczną córcię i nie chcę jej zawracać głowy tym wszystkim. Najgorsze jednak jest to, że nie mam siły ich odwiedzać... zabija mnie widok tej Kruszyny, nawet mojemu się do tego nie przyznałam....
Poddaje sie
nie mam siły na nic juz. Maz mnie cialge deneruje bo kiedy mam ochote i wiem ze to ten dzien to jemu sie nie chce bo albo zmeczony albo poprostu chce spac
wiec jak ma mi sie do cholery to wszystko udac
zalamana
mam pytanie do was dziewczyny ...
czy któraś z was robiła badania w pakiecie np. w lab. Diagnostyka dla kobiet planujących ciążę i ile kosztował ten pakiet ??
mam pytanie do was dziewczyny ...
czy któraś z was robiła badania w pakiecie np. w lab. Diagnostyka dla kobiet planujących ciążę i ile kosztował ten pakiet ??
..............................................................................................................
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 12:45
bigos a do tego ciasto czekoladowe - wyczuwam rzyganko 
Wgl ciągnie mnie na kwaśne i pikantne rzeczy. Wczoraj usiłowałam wydelegować M po kebaba ale się nie dał. Był wykończony po służbie (święta to zawsze kumulacja różnych dziwnych wypadków przypadków pożarów etc.)i powiedział że mogę sie nawet rozpłakać ale on nie pojedzie. Nie rozpłakałam się - na szczęście w domu były ogórki w occie i żelki 
Moje emocje można porównać do siedzenia w betoniarce...
Dzięki Bogu PO świętach !
Czuję się jak balon, szczególnie że krwawa przyszła wczoraj, także ostatnie dwa dni to nie wiedziałam czy jestem bardziej przeżarta czy spuchnięta przed okresem.
13 fl - jestem mega zadowolona. Teraz tylko żeby owu przyszła w weekend za tydzień i działamy. W każdym bądź razie bardzo na to liczę, Mąż mój nawet zaklepał miejsce w pensjonacie
i jak to matce swojej oznajmił - jedziemy kopulować.
No japierdole 
Dacie wiarę że ja nigdy w górach nie byłam poza okolicami Żywiecczyzny skąd pochodzę .. ? masakra .. nie znam nic poza nimi. Także będziemy chodzić i się
OBY.
Trochę jestem sceptycznie na to nastawiona, wiadomo jak wyniki M. także może nie być tak kolorowo. Ale jestem dobrej myśli.
Cholera w ciąży nawet nie jestem a już na dziecko wydaje ..
A poza tym wszystkim mam nową koleżanką w biurze.
Za zaciążoną.
Jest taka jak ona .. nic nie robi.
Miejsce to mam zamiar wykorzystać do zapisywania najważniejszych informacji dotyczących naszych starań.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 kwietnia 2015, 16:25
Dzisiaj to normalnie chyba kara za wczoraj.. Nie może być kilka dni dobrze.. Wczoraj super dzień, sprzątałam na ogrodzie, sadziłam kwiatki, rozmawiałam z sąsiadką, normalnie super dzień, pracowity i jakiś taki wesoły.. A dzisiaj jeszcze nie weszłam do pracy a tu już zjeba (za coś za co nie czuję się winna) i cała reszta dnia w pracy całkiem jakaś taka do d... Nic mi się nie chce.. No może spać.. Humor beznadziejny, a tu jeszcze nie rozumiem mojego organizmu.. Jeżeli dzisiaj maks jutro test owulacyjny nie wyjdzie pozytywny to ten cykl będzie bezowulacyjny.. Zawsze miałam krótkie cykle, tak 23 dni, a tu ten i ten poprzedni jakieś figle mi wywija.. Owulacja zawsze była 10-12dc a tu w zeszłym 14, a teraz ani widu ani słychu owulacji..
I tak jest dobrze bo jeszcze nie płacze..
Wieczorem pójdę na jogę i trening..
Zwariuję w ciągu następnych paru tygodni w pracy. Mam takie tyły, że nie wiem, w co ręce wkładać, generalnie pracuję nad tym projektem, na którym jest największe zagrożenie, że manager mnie zabije. Czuję się, jakbym nieustannie gasiła pożary, była w ciągłym niedoczasie i nie miała chwili dla siebie.
Najgorsze jest to, że w ten weekend mama uparła się świętować moje urodziny w Krakowie. Generalnie super, uwielbiam Kraków, a kolacja z rodzicami i potem romantyczna noc z mężem w hotelu brzmią cudownie, ale jak pomyślę, że mogłabym w weekend nadrobić część tych koszmarnych zaległości, a tak cały mi przepadnie, to płakać mi się chce 
Hymm.. A może się udało??
http://rodzinawbudowie.blogspot.com/2012/09/odpowiedzi-na-najczesciej-pojawiajace.html
Ostatnie pyt na podanej stronie powyżej.
4 dzień cyklu
52,1 kg
ciśnienie: 88/46
tętno: 77
Popołudnie spędziliśmy na przeglądaniu ofert na urlop. Głównym kryterium była...MOŻLIWOŚĆ REZYGNACJI! Może to głupie ale mam nadzieję, że do urlopu będę w ciąży, a wtedy będę bała się gdzieś dalej ruszyć, tym bardziej w góry. A że urlop mamy w lipcu to trzeba byłoby coś znaleźć, bo to przecież najgorętszy czas na wypoczynek! Póki co mamy jedną upatrzoną ofertę...ale jeszcze trochę poszukamy.
Jutro wyniki kariotypów...Panie Boże daj mi siłę...
____________
1 śniadanie: Jogurt naturalny z truskawkami, karobem i chia
2 śniadanie: Serek wiejski, czerwona papryka
3 śniadanie: Kanapka z chleba razowego z żółtym serem, chorizo, rukolą, rzodkiewką, pomidorem i papryką
Obiad: Kasza owsiana z kurczakiem, pomidorami i mozzarellą
Kolacja: Banan i migdały
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.