świeżnka sinusoida uczuć 9 kwietnia 2015, 18:43

31 dzień cyklu...

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 25 czerwca 2015, 16:08

Hm... nie doszłam jeszcze do siebie :)

Mężuś wniebowzięty... nie zdaje sobie sprawy co go czeka. :) Przyjął to ze stoickim spokojem, baaa nawet powiedział... przeczuwałem, że tak będzie. Optymistyczne podejście mojego męża... zobaczysz, będzie dobrze, nie ma co się martwić. Zawsze to co nowe, mój mąż musi po swojemu przetrawić, a objawia się to słuchaniem muzyki, wypiciem jednego piwa i pracą, fizyczną pracą... i tak właśnie od rana coś robi, teraz kosi trawę.

Moja rodzicielka skwitowała to tak... dobrze, za jednym zamachem od razu dwoje dzieci... też czuła, że tak będzie.

Ja jakoś nie czułam...

W pracy istne szaleństwo... Jedna zaczęła piszczeć, przytulać i mnie całować, druga zrobiła wielkie oczy... oj kochana to cię czeka... trzecia krzyczała, że nie może w to uwierzyć i się tak cieszy... takiego zamieszania wokół mojej osoby to nie było. :)

Wszyscy się wokół cieszą... a ja ???

Cieszę się ale ta radość jest niepełna. Może tą moją radość paraliżuje strach. Nie wiem. Cieszę się ale jednocześnie boję. Po raz pierwszy dziś wybiegłam w przyszłość... i znów oczy mam takie jak wczoraj, wielkie, przestraszone, spanikowane.
Cieszę się... nie ma żadnego ale... Alicja nie ma żadnego ale...!!!

O tym czy sobie poradzę, będę myśleć za kilka miesięcy, jeśli tylko wszystko dobrze się potoczy, a potoczy... Nie chcę żeby było inaczej. Cieszę się i nie ma żadnego ale...!!!



sosenka80 Czekając na... ten dzień... 9 kwietnia 2015, 18:58

O wszystkim i o niczym, czyli lipa ;)

Chodzę zmulona od popołudnia, po obiedzie padłam jak długa, na 2 godziny, podnieść się nie mogłam. Senność totalna. Wcześniej dumałam, z czego zrobić dziś surówkę do obiadu, wszystko się pokończyło, tu zostało jedno jabłko, tam dwa ogórki, trochę kapusty... ale stworzyłam coś z niczego...
- trochę kapusty pekińskiej
- jedno jabłko
- poświąteczna rzeżucha (szkoda było mi jej wyrzucić w końcu pięknie wyrosła)
- 2 ogórki konserwowe
- sól, pieprz
- wczoraj wypatrzona nowa przyprawa w sklepie - estragon - polecam
- wymieszać z majonezem

7729e3ad8426bbb7med.jpg

Postanowiłam zrobić zdjęcie owemu obiadowemu przysmakowi.
Nie wiem czy mi wyjdzie coś z tego wklejania, krótko mówiąc zapomniałam jak to się robi, Zelma mnie zabije ;) Jej nauki być może pójdą na marne...

Od 2-3 dni swędzi mnie skóra, wszędzie gdzie to możliwe, nie wiem czy to od zjedzenia czegoś, czy od proszku/płynu, stwierdziłam w końcu, a może to na tle nerwowym... U mnie wszystko może być możliwe ;)

Po tej drzemce popołudniowej rozbudziłam się na dobre, gdy przed chwilką weszłam na stronę laboratorium i zobaczyłam wyniki ASA - przeciwciał. Przyszły tylko męża, moje jeszcze nie. Nie kumam nic z tego ale chyba dobrze nie jest...

P/c przeciw plemnikowe (ASA): ! Wykryto obecnosc przeciwciał
przeciwplemnikowych
Miano: 1:10
Uwagi: Badanie wykonano z
koniuigatem poliwalentnym.(IgA,IgG, IgM)
Badanie wykonano met. IIF na rozmazie plemników człowieka, z uzyciem odczynników firmy Euroimmun.
<0,35 klasa 0 Brak wykrywalnych swoistych p/c
0,35 - 0,7 klasa 1 Bardzo niskie miano p/c, czesto bez objawów klini.
0,7 - 3,5 klasa 2 Niskie miano p/c, istniejace uczulenie, czesto z objawami klini.
3,5 - 17,5 klasa 3 Wykryto okreslone p/c; czesto objawy klini.
17,5 - 50 klasa 4 Wysokie miano p/c, niemal zawsze z objawami klini.
50 - 100 klasa 5 Bardzo wysokie miano p/c
>100 klasa 6 Ekstr. wysokie miano p/c

Hmmm.... ??? Trochę się jednak boję. Zanim zobaczyłam ten wynik dzisiejszy, poczytałam trochę o tym. Z tym już nie przelewki...

Cholera jasna! Chyba się jednak zdołowałam!! :/ :/ :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 19:27

I masz babo placek...i to taki konkretny...

Bardzo powoli, żeby nie powiedzieć, że jednak natychmiastowo powoli - szykuje mi się wizja odłożenia starań na czas nieokreślony :/ Jestem w ogromnej kropce. Ogromniastej. I kropka dotyczy już najbliższego weekendu staraniowego :(

Dziś szef wprost powiedział mi, że prawdopodobnie będzie dla mnie pełen etat. I że chciałby sprawę rozstrzygnąć do wakacji. Krótka piłka. Czyż nie?

Obecnie nie jestem na żadnym etacie, mam płacone świadczenia zdrowotne, ale w przypadku ciąży pewnie nie dostałabym żadnego zasiłku ani nic...z drugiej strony jestem takim człowiekiem, który nie potrafi wprowadzać ludzi w maliny i ciężko mi myśleć, że się zatrudnię i na jesieni zacznę starania, żeby za pół roku-rok iść na zwolnienie...ale kurcze - przecież takie jest życie...może ja się za bardzo przejmuję? A może powinnam nie odpuszczać starań? Z drugiej strony kolejna okazja na etat może się przytrafić za 2 lata, albo nigdy...a tak - ciepła posadka zapewniona, macierzyński, pensja na koncie...ehhhhhhh

Powiedzcie mi co ja mam zrobić?? :( Rozsądek podpowiada poczekać...

Wyniki w sumie dobre, wyszło mi tylko w ciężarze właściwym moczu,
że mam 1,030 a przedział to 1,005 — 1,025 ale jakoś większego stresu z tym nie mam, bo nie ma tam jakiejś diametralnej różnicy.
Być może za mało piję, bo odcień moczu wyszedł bursztynowy, choć dla mnie to i tak sporawo, że piję butelkę wody dziennie ;)
Cukier też spoczko 84,5 (przedział 70-99)
Jutro do odbioru mamy już łóżko, także robię miejsce w chacie na składzik mebli w paczkach powoli, bo zaraz się zacznie :)
No i wizyta już za 5 dni, więc tuż tuż :)

Zrobiłam test i się zabarwił i kreska moja nie była wcale dużo bledsza od testowej ;P

5cfab1204aa475d3med.jpg

9f9863521d4d61bfmed.jpg

c6fdf1557787f2d1med.jpg

Nie wiem czy dobrze doda zdjęcia, ale wyszło takie :) Co o tym myślicie dziewczyny? Brać męża w obroty? ;) Wiadomo, że może się okazać, że owu nie będzie, ale i tak jakiś mi się micha cieszy, że cokolwiek wyszło :D Bałam się, że będzie taki negatywnie, negatywny negatyw bez śladu drugiej kreski :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 19:58

nadal nic dziewczyny..pobolewa ale wszystko wyglada ok..ani mie krwawie, mala rusza sie mormalnie..ciezej mi sie siedzi i chodzi to na pewno...staralam zajac sie caly dzien kupujac farby i inne pierdoly do nowego domu. plecy bola, brzuch muli jesnostajnie..jakies pojedyncze skurcze bardzo mocne w ciagu dnia i nic wiecej. jesli samo sie nie ruszy do srody to srode i tak wywoluja. poki z mala jest ok to ja sie godze na wszystko..jedynie jest mi teraz ciezko i jak nigdy trzeci dzien upalow w anglii...mam zakwasy na lydkach cholera wie skad...piecze bardzo w mienscu gdzie sadze ze moze byc to szyjka...

24 dzień cyklu - 10 dpo - 24 dzień drugiej Nowenny Pompejańskiej
51,1 kg
ciśnienie 91/46
tętno 84

Po wczorajszej wizycie u psychologa nie byłam w stanie nic tu napisać. Bo tak na prawdę chyba sama nie wiedziałam co.
Pani psycholog bardzo konkretna. Nie oceniała...Uważnie słuchała co mamy do powiedzenia. Pytała o nasze relacje między nami, o kontakty z rodzicami, znajomymi. Powiedziała, że najlepiej dla nas byłoby zrobić selekcję znajomych i tych, którzy nas ranią po prostu z nich wykluczyć. Pytała też o sprawy medyczne. Powiedzieliśmy, że czekamy na badania genetyczne, które najprawdopodobniej dopiero w lipcu. I powiedziała, że do lipca mamy spróbować żyć tak jakbyśmy nie starali się o dziecko. Jakbyśmy znów byli narzeczeństwem i spędzali czas ze sobą, robiąc to, co najbardziej lubimy. Dla mnie chyba to będzie najtrudniejsze. Gdy zapytała, co lubimy najbardziej razem robić pomyślałam "O BOŻE!! Przecież my od pierwszego poronienia właściwie niewiele razem robimy..." i to sprawiło, że zrobiło mi się strasznie przykro. Każde z nas zamknęło się w skorupie żalu i bólu zapominając o NAS, mimo, że do tej pory myśleliśmy, że wszystko jest ok...
Zasugerowała też, że mogę do niej przyjechać kiedy chcę...pogadać...ale już bez M. Więc chyba dobrze wyczuła, że to ja mam większe problemy z tym wszystkim. I chyba do niej pojadę. Bo na chwilę obecną nie wiem, czy wczorajsza wizyta coś we mnie zmieniła.

Była dziś u nas moja mama. I powiedziała, że ładnie wyglądam. Jakbym przez te parę dni mocno wypoczęła. I mam takie zadowolone oczy. Więc może rzeczywiście psycholog pomaga...

Zbliżają się dni testowania i rośnie niepewność... Dziś bez jadłospisu...jakoś nie mam weny na pisanie tego wszystkiego.

Swinoujscie

Rotenkopf Walka. 10 kwietnia 2015, 02:36

I nastał czas, kiedy ze swoimi uczuciami zostałam sama. Jedyne miejsce w którym mogę się wyżalić to jest właśnie te miejsce.
Po kolejnej kłótni z mężem postanowiłam, że już niczego od nikogo wymagać nie będę bo i tak to nie ma sensu.
Sprawę małej T. załatwie osobiście przy pierwszej lepszej okazji. Jeśli problem nie dotrze do nich po moich słowach wtedy zrobię krok dalej.
Na jakiś czas robię sobie przerwę, mimo tego, że strasznie Was potrzebuje. Ale potrzebuje też kilku dni, może tygodni bez fioletowej strony. Strasznie się cieszę Waszymi groszkami ale istnieje też małe ukłucie w sercu z zazdrości i tym samym zwiększa się mój nacisk żeby już, teraz, natychmiast nastał czas na staranie a to niemożliwe ze względu na prace.

Chciałabym zniknąć z życia, przynajmniej na jakiś czas.

Tak sie opisałam a zapisało sie tylko Swinoujscie ahhh już mi sie nie chce pisać bo na telefonie to troszkę trudniej

dzabuch moja terapia 9 kwietnia 2015, 20:26

11+0
Agresja! Miałam nie pisać tego posta, bo czuję się źle z tym co czuję. Jak wredna sucz. No i od początku może!
Czas ciąży to miał być czas dla mnie i dla Niego, czas oczekiwania i przygotowań. Wiedzą tylko bliscy i ci co muszą np w pracy. Nie lubię ogłaszać całemu światu o tym jakie mam życiowe plany! Co więcej nie co dzieję się w naszym łóżku.
No i tu zaczyna się historia typu: wchodzę na fejsa a tu jedna dziewczyna z Jego rodziny jak przypuszczam jest w ciąży. Drażnią mnie teksty typu: "o jem zupę - ale zachcianka", " o rzygam tęcza- zazdrościcie?". Takie kurde teksty. I te wszystkie kometarze o jakie to słodkie, że rzygasz tęcza.
Może i jestem wredna, ale chciałam się cieszyć w naszym rodzinnym gronie. Może to hormony a może jestem wredna.
Dziś link do piosenki, której sobie słucham. Fajnie jest mieć nasz mały świat. Mam nadzieję, że link zadziała, bo jest na telefon.

http://m.youtube.com/watch?v=uZeIxNr2eoU

Dorotek Mój mały świat 9 kwietnia 2015, 20:48

co sie ze mną dzieje?? dzisiaj minimalne plamienie praktycznie zerowe....

27dc???

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 9 kwietnia 2015, 21:26

Nie ogarniam.. W pracy mega nawał.. usiądę na chwile w sobotę wieczorem.. A owulacji nadal nie ma.. Chyba się obraziła i nie przyjdzie w tym miesiącu.. Chociaż lewy jajnik boli prawie codziennie.. Ach...

Vaina Czekając na cud 9 kwietnia 2015, 21:59

No i dziś urodziła szwagierka. Bratowa jeszcze w lutym. Tak więc urodziły już te osoby które zaszły w ciąże jak ja byłam w środku starań o dzidziusia, a ja dalej nie jestem w ciąży. Ten cykl jest wyjątkowo ciężki. A za kilka dni moje urodziny i pewnie będzie mnóstwo gadania a bo bratanek robi to i to i waży tyle i tyle a drugi waży tyle i jest taki a taki - bardzo się cieszę na te urodziny.
Niestety co mnie bardzo boli do tej pory widok nowego bratanka sprawia mi odrobinę bólu - powinnam go pokochać jak pierwszego, ale jak się widzę z nimi to nawet i specjalnie zajmuje się tylko pierwszym bratankiem, bo z nim się dobrze bawię i on mi daje tylko radość.
DLaczego to tak jest że gdziekolwiek się teraz ruszę są małe dzieci i szczęśliwe rodziny, tylko ja mam dwuosobową rodzinę, której do szczęścia brakuje tylko fasolki.

Witam się po dłuższej przerwie :-)

12cs
9dc
45 dzień Nowenny Pompejańskiej

No to tak wyniki pozostałe odebrałam:
Fibrynogen 3,46 norma 1,50-4,00
PT czas 11 sek norma 8,2-12,4 sek
PT wskaźnik 94% norma 85-125 %
PT INR 1,06 norma 0,85-1,25
są w normie, więcej dowiem się w przyszłym tygodniu na wizycie bo mam drugą zmianę.

Ale martwi mnie hematologia, kilka dni temu przegladałam sobie wyniki i dopiero teraz zauważyłam- niska hemoglobina i wyżej normy odsetek neutrofilów (what?) Nawet nie wiem co to. Odwiedze wujka google i może on coś mi powie ;-)
Ginka powiedziała że moge mieć słabą krzepliwość krwi i dlatego mam skąpe @ ale to nie to. Ciekawe na jakie badania znów mi da :-/

Inofem zamówiony, czekam na przesyłkę, testy owulacyjne czekają, temperaturę mierze ostro a teraz czekamy na śluzik i ♥♥♥

Nie pisałam bo nie miałam nastroju i weny a nie chciałam pisać jakiś strasznie dołujących postów... Złość na męża się przedłużyła bo napatoczyło się coś nowego ale nie chce mi się o tym pisać. Grunt że jest już OK. :-)

W sobotę przychodzą spece od centralnego, będą montować na poddaszu, jupiii wreszcie coś ruszyło. W niedziele jedziemy na zakupy, trzeba oddać trochę wypłaty :-) stelaż do kibelka podwieszanego, umywalkę nablatową i kaloryfer drabinka ;-)

W sobotę mężowi stuknie 30-stka, ale impreza za tydzień.

Ok uciekam spać, dobrej nocki :-*

Aaaaa, bym zapomniała w przyszłą sobotę koniec Nowenny i mam nowe postanowienie- ĆWICZYĆ=SCHUDNĄĆ. Moja waga 77kg/170cm. Oponka na brzuchu nie fajna się zrobiła :-/


Wiadomość wyedytowana przez autora 10 kwietnia 2015, 07:39

Czy ja kiedykolwiek zajdę w ciąże ??? Szczerze w to wątpię !!! Staramy się jak umiemy najlepiej. Ale los wciąż ze mnie drwi, Bóg chyba o mnie zapomniał a przeznaczenie obrało inna drogę. Mam być bezdzietna. Nie ma znaku ani na ziemi ani na niebie, że będzie inaczej. Kocham dzieci, pracuję z nimi a życie pokarało mnie brakiem własnych. Miało być dwoje a nie ma nawet jednego malutkiego Cudu. Opadam z sił...

Ciągle zadaje sobie to pytanie Dlaczego ja ? Dlaczego mnie to musiało spotkać ? Dlaczego nie mogę mieć dziecka? Tego ukochanego, upragnionego, zaplanowanego w każdym calu maleństwa ( a także Jego imienia łącznie z kolorem ścian jego pokoju,modelem i wzorem mebelków, akcesoriów, wózka, ciuszków, butelek, wyboru dla niego szczepionek, zabawek, pościeli, dnia chrztu św, kosmetyków a dla mnie Pękatego brzucha, kremu na rozstępy, ciuchów ciążowych i witamin, badań jakie musiałabym robić w ciąży) które dopełniło by moje szczęście.

Szczęście ? Jakie szczęście ???! Jak nie płaczę to krzyczę albo wszystko razem. Obwiniam męża, że nie chce dziecka tak bardzo jak ja ( a przecież nie jest kobietą, że nie czuje tej pustki w środku brzucha jaką ja czuję) obwiniam go za kolejne okresy, za to że mówi " wszystko będzie dobrze" a nie jest, a nawet za to, że nie chce mnie zostawić, z inną kobieta miałby dziecko bo to ja jestem chora.

Nie wiem gdzie się podział mój optymizm ??? Ze stycznia i lutego, wtedy tak jakoś dobrze się czułam. Nie wiem gdzie jest ale niech wróci do mnie prędziuchno.

Na szczęście MĄŻ kochany jest. Zawsze. Łzy ociera, złość wycisza (mimo, że zawsze trafia w Niego), przytuli, ukoi,pomasuje, spełnia każdą moją zachciankę. Zjeździ na wizyty w klinice. Rozmawia z lekarzem. Grzecznie godzi się na wszystkie nowinki dla ciąży - witaminy, testy, żele, pozycje, kąt 30 stopni zaraz po i na sam seks w wyznaczone dni. A mnie jest mało. Ja chcę dziecka. Kocham mojego M i chcę dziecka :( :) :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 22:40

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 9 kwietnia 2015, 22:15

Czekamy Bejb,przybywaj! :)<3


Wiadomość wyedytowana przez autora 9 kwietnia 2015, 22:15

Pięknie! :/ test owulacyjny pozytywny, ja nakręcona, że jest szansa a mój szanowny mąż bawi się tabletem i "nie ma ochoty" BAJKA! :/ :/ :/ GRRRRR! Chyba mnie szlag trafi!

Oj kciuki się przydadzą. Jestem już po 3 dniach stymulacji. Nic na razie nie czuje. W końcu umówiłam się na sobotę na wizytę. Myślałam, że to już nie nastąpi.
Byłam dziś z Czarusiem u logopedy. Mam wrażenie, że ta pani powinna się dokształcić. Stwierdziła, że mały słabo się rozwija, gdyż nie potrafi klocków wrzucić do odpowiednich otworów. Pozostawię to bez komentarza.
Następnie byliśmy u dr rehabilitacji. Tu za to pani dr była zachwycona jak pięknie mały sobie radzi. Mały sam wstaje przy meblach i chodzi koło nich. Oceniła go na 10miesięcy. Choć korygowany to 9m-cy.
A ja zastanawiam się nad prezentem na 1 urodziny. Ten dzień tuż tuż...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)