Mimi86 No więc ivf 12 kwietnia 2015, 18:50

Nooo wreszcie dziś przyszła @ więc we wtorek lece na badanie rezerwy jajników....

dzabuch moja terapia 12 kwietnia 2015, 18:57

11+3
Spędziliśmy miły weekend na powietrzu. Patrzę teraz w lustro i widzę, że moja buzia złapała trochę słońca. Jestem zmęczona a zjadłam przez cały weekend tyle ile chyba w cały tydzień nie zjadłam. Wszyscy mnie tylko obserwują i zastanawiają się czy to chłopiec czy dziewczynka. Sądząc po ilości słodyczy jakie pochłaniam to podobno dziewczynka. No i dzięki Bogu za teścia pracującego w Wedlu. Chociaż przydał by się jeszcze ktoś pracujący w jakiejś lodziarni:). Jakoś dziś zaczęłam się zastanawiać. Kurcze czasu coraz mniej a On nie ma czasu zrobić u nas remontu. Musi! Układa w głowie tylko ten terminarz. Cieszę się, że ma zlecenia, bo jest kasa, jednak o ile my mogliśmy nie raz zmarznać tak nasze dzieciątko nie może. Remont jest konieczny! Zaczynam czuć się duża i chyba powinnam powoli dokumentować moje spore rozmiary:). Może od następnego tygodnia:). A teraz poleżę sobie w wannie na koniec weekendu :)

sikorka@ Taka tam pisanina.... 12 kwietnia 2015, 19:39

Tak mi sie wydaje ze proogesteron podnosi temp..widzialam twoj wykres Terrasko..poowdzeinia tzrymam kciuki!!!!

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 12 kwietnia 2015, 20:31

W zeszły wtorek zaliczyłam z Lilką pierwsze szczepienie. Długo biłam się z myślami, czytałam mnóstwo artykułów i prac doktorskich o szczepieniach, przemyślałam sobie wszystko i uznałam, że lepiej tą moją kruszynkę będzie zaszczepić. Jedziemy darmowym programem szczepień więc małą czeka więcej ukuć ale szczepionki milion w jednym jakoś do mnie nie przemawiają no i są drogie.
Tak więc we wtorek przeżyłam 3 ukucia mojej kruszynki, moja mama miała rację, że matki przeżywają bardziej szczepienia niż dzieciaki. Lilka po daniu cycusia po 10 minutach zapomniała o całej sprawie i ładnie spała w drodze powrotnej do domu tak, że zrobiłam po drodze zakupy.
A mi poleciała łezka, jak Niunia zaczęła rozpaczać po ukuciach, a później płakałam jak zmieniałam jej pieluszkę i zobaczyłam plasterki po ukuciach :-P Ach te hormony !
Na całe szczęście Lilli nie miała gorączki, ani nie ma nawet śladu w miejscu wkłuć. Uf. Jakoś nam się udało ;-)

Mój Skarb waży obecnie 3800 kg, od ostatniego ważenia, gdy miała tydzień przytyła 900 gram na cycusiu. Aż pielęgniarka była w szoku, gdy jej powiedziałam, że niczym nie jest dokarmiana.
Główka urosła jej 2cm (!!!) a brzusio 1,5 cm :-)
Powoli pakuję ubranka 56 cm do kartonu dla dzidzi nr 2, a coraz więcej ubranek 62 jest już na Lilkę dobre. Ale. Są różne 62, ubranko ubrankowi nie równe.

Jakoś tak... przed chwilą był poniedziałek Wielkanocny, a już jest za chwilę kolejny poniedziałek!
Dni przelatują mi przez palce. Dzień zlewa się z nocą, przez co mam wrażenie, że rodziłam nie 7 tygodni temu a z rok temu.
W zeszły czwartek była u mnie moja znajoma, która w czerwcu wychodzi za mąż. To koleżanka z ławki z mojego technikum i jakoś tak nie mogę jeszcze uwierzyć. Niedawno spałyśmy na ławkach na lekcjach budownictwa, a ja mam już dzidzię i jestem półtora roku po ślubie, a ona za chwilkę też będzie mężatką. Jakoś tak cały czas mi się wydaje, że mam te 20 lat, nie więcej, a tu za chwilkę we wrześniu stuknie mi 24. Życie leci jak szalone...

Mój połóg trwa dalej, to już siódmy tydzień :-/ dalej krwawię jak krwawiłam. Ale.
Chyba znam przyczynę – Clexane.
W końcu biorę zastrzyki, które rozrzedzają krew. Na forum opisałam swój problem i odpisała dziewczyna, która także miała zakrzepicę w ciąży i jej połóg trwał 3 razy dłużej niż normalnie !!!!!
We wtorek w końcu jadę do swojej ginekolog, bo po Świętach dostać się do niej na wizytę graniczyło z cudem. Zobaczymy co powie.
17 w końcu mam usg żył i oby w końcu odstawili mi ten Clexane, bo mam siniak na siniaku no ramionach i brzuchu. 24 kwietnia badania genetyczne, 29 kontrola bioderek...
I tak cały czas coś.
W międzyczasie musimy jeszcze ogarnąć wszystko ze chrzcinami, bo do 3 maja też już niewiele nam zostało.

Mój M cały tydzień chodzi zasmarkany i z bólem gardła. Sam wygonił się na kanapę do salonu, a my z Lilą rozwalamy się na całym łóżku. Moja mama i babcie też chodzą i prychają :-(
Praktycznie tylko ja jakoś się trzymam i każe omijać moją dzidzię z daleka.
Jeszcze tego by mia brakowało, żeby Lila coś złapała.

Pogoda zrobiła się przeee cudowna <3 Korzystamy i spacerujemy codziennie :)
Jakoś tak wpływa na mnie i Lilę to świeże powietrze, że po spacerze jemy i śpimy dobre 2,5 – 3 h

W sobotę zrobiłyśmy z przyszłą chrzestną Lili amatorską sesję zdjęciową w domu :-)
Tylko starałyśmy się przygotować profesjonalnie. Kupiłam tło, Paula przyciągnęła swój włochaty dywan i baldachim...
No i efekty możecie zobaczyć poniżej :-D
Cała sesja kosztowała nas w sumie tylko tyle co kupienie tła, czyli 120 zł :-)
be30f8830e0fb885med.jpg
02e58e57916ae542med.jpg

P.S Jeśli ktoś chciałby odkupić tło to chętnie odsprzedam - taniej oczywiście :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2015, 20:35

MatyldaG Przeżyć to co jest nam niepisane 12 kwietnia 2015, 20:43

34 dc/ 3 dzien po terminie @
Tyle mam myśli w głowie i tyle bym chciała napisać a siedzę już chwilę przed komputerem i nie umiem zdania sklecić. To był najdłuższy weekend w moim życiu. Nie nawidze takiej niepewności, raczej jestem z tych co mają wszystko zaplanowane od a do z a tu taki psikus. Chodzę ciągle i mówię, sobie, że to na pewno nie ciąza, że okres się pewnie spóźnia, zamieram za każdym razem jak ide do toalety... zaczęłam już wymyślać, że to pewnie coś złego, jakaś anomalia, że tak się @ spóźna, ale na pewno nie mam tyle szcześcia, że fasolka się zagnieździła. A potem łapie, się na tym, że myślę sobie jakby to było fajnie itd i bije się po twarzy i mówie sobie nie marz! bo jutro dostaniesz wyniki i się rozczarujesz tak, że będzie załamka na maksa. I mniej więcej tak w kółko minął mi piątek, sobota i niedziela. I z każdym negatywnym testem tak się właśnie w tym wszystkim motam i gubię i chcę, żeby w końcu coś się wyjaśniło.
AAAAAAAAA!

Dzień pełen wrażeń:-) najpierw maz testował mnie po warszawskich ulicach sama się boje jeździć po Warszawie ale jak on siedzi obok jestem pewniejsza:-) później buszowanie wśród mini ubranej:-) i w końcu odwiedziny u siostrzenicy:-) jaka ona jest urocza jejciu:-) mogła bym na nią patrzyc i patrzyc:-) szlicznotka:-) a jest taka malenka ... Super dzień :-)
W szpitalu u siostry ogarnęło mnie przerazenie :/ tak bardzo chciałam wziasc mała na raczki a tak bardzo się balam:(

Strasznie boli mnie brzuch tak jakbym za chwilę miała mnie nawiedzić @ i do tego uczucie ciepła, no i wzdęcia na maksa za chwilę eksploduję... I nie wiem czy się cieszyć czy płakać?!

Od jutra zaczynam mierzyć tempkę, termometr się odnalazł:)
Miałam fajny weekend. W firmie beznadziejny już tracę nadzieję, że będzie dobrze...
Ale miało być o tym dobrym.
Wczoraj spakowaliśmy z moim w plecak piwko, pistacje i takie tam pyszności i poszliśmy połazić po polach za naszym osiedlem. Pisałam, że mieszkam w miejscu gdzie są lasy, jeziora, pola i mnóstwo pięknych miejsc do spacerów???
Oczywiście naszego Misia-Srysia tez zabraliśmy:)
No i tak sobie łazimy, popijamy piwko, gadamy sobie-luzujemy się:)
Chodzimy i chodzimy , w miedzy czasie mój namietnie mnie całuje i widze w jego oczach, ze strasznie mu się taka wyluzowana żonka podoba:)
Nie dziwie się wcale.
Sama chciałabym byc taka jak kiedyś.
Już bym go wybzykała nawet w lesie i namawiałam go nawet. Ale PIES. Mój mąż nie chciał się zgodzić, bo zawsze Misiu w takich sytuacjach dziwacznie się zachowywał i trzeba było go siłą wypraszać z pokoju:)
MatyldaG spodobało by Ci się to!
No i jak sie juz ściemniało to wróciliśmy do domciu.
A tam odrobina muzyki (kochamy trance- nie mylić z techno i czymkolwiek innym). No i sex. Z jego inwencji. Taki namiętny. Taki jaki mi się marzył od dawna.
Potem znowu. Znowu On zaczął.
A muzyka dalej sobie grała w tle...
No w każdym razie , same widzicie, że nam luzy są potrzebne a nie taki cyrk... Czy mi się to podoba czy nie: u nas te starania o kant tyłka trzeba rozbić. Nie działa i już.
No w każdym razie dalej robie swoje ale forma bedzie zmieniona. Teraz w tygodniu dobierać się będę do niego o 5 rano:))))))))))
Ogólnie to czekam tylko na wizyte u gin . Chce sprawdzić czy nie mam pcos. Zwykłe usg to wyjasni. Sprawdzę tarczycę, progesteron. Coś mam na pewno tylko pytanie: co???

I to wszystko co jestem w stanie na dzień dzisiejszy zrobić. Tylko tyle lub aż tyle.
I nie mam zamiaru na razie tego zmieniać.
Bo dobrze nam jest jak jest.

MamaM Aby zostać znowu mamą 12 kwietnia 2015, 22:56

Dziś kolejny dzień w szpitalu w oczekiwaniu na diagnozę. Nadal nie wiem, czy jeśli potwierdzi się sarkoidoza to czy będę mogła starać się o dziecko. Nic nie wiem. Mam wrażenie jakby los nie chciał abym znów została mamą. Rok stracony bo lekarz twierdził, że wszystko jest super, szkoda, że nie zauważył polipów i mięśniaka. Jak wreszcie było światełko w tunelu i pomyślałam, że po wycięciu się może doczekam to co? Jestem chora, ale nikt nie wie na co...
Jutro badanie, które nazywa się bronchoskopia. Pobierą mi wycinek z płuc i węzłów chłonnych. Boję się potwornie, bo zabieg nie jest w narkozie, ale może wreszcie będzie cholerna diagnoza.


Wiadomość wyedytowana przez autora 12 kwietnia 2015, 22:56

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 12 kwietnia 2015, 22:59

Ale ostatnie dni miałam intensywne.. W piątek wróciłam z pracy, szybko ogarnęłam dom i chata pełna gości.. Mój G. robi imprezę:) w sobotę do pracy, później szybko wróciłam i polecieliśmy na rolki ze znajomymi.. Za bardzo nie umiem jeździć, znajomi jeszcze mniej także śmiechu było co nie miara.. Wieczorem wróciłam padnięta, myślałam tylko o spaniu, a tu mój G. z sąsiadami impreza na całego.. Ale było fajnie także wybaczam mu kolejną nieprzespaną noc:) dzisiaj rano wymrażanie kurzajek, później jakieś małe zakupy (udało mi się kupić piękny miętowy sweterek:)) wróciłam do domu, przyjechali znajomi na kawę (jedyni umówieni na ten weekend:) i dopiero teraz usiadłam.. Zmęczył mnie ten weekend..

Dziś 18dc.. Kończę robić testy owulacyjne.. Wszystkie są negatywne.. W ciągu ostatnich dwóch lat nie miałam cyklu dłuższego niż 28dni zatem ten cykl raczej będzie bezowulacyjny.. I tu dziwne zjawisko, myślałam, że cykl bezowulacyjny wywoła u mnie histerię, płacz, smutek i w ogóle a tu efekt odwrotny, jestem spokojna, nie szaleję, nie analizuje codziennie temperatury modląc się żeby się utrzymywała.. oczywiście mam nadzieję, że to wyjątek i długo sobie poczekam na kolejny taki, ale chyba trochę potrzebna była mi taka przerwa.. Zaczynam też odliczać dni do wizyty u lekarza.. Zastanawiam się co powinnam mu powiedzieć i co właściwie powinnam od niego uzyskać
1. Skierowanie na badania (mam już zapisane co bym chciała mieć zrobione)
2. odpowiedź czy dwa ostatnie cykle mogą być dziwne przez alkohol (wino które zaczęłam pic bo mnie do tego zachęcał)
Zastanawiam się czy nie namówię go na monitoring
3. poskarżyć się na mój śluz bo zauważyłam że jest coraz gorszy.. A zaczęło się od zeszłorocznej infekcji.
4. najmniej ważne - badanie piersi - mam wrażenie, że czuje mały guzek ale nie jestem pewna czy to nie jest gruczoł (kiedyś już miałam podobnie)

Może później coś dopiszę.. Myślę, że na razie tyle..
Bardzo się boję tych badań.. Ale lepiej wiedzieć z czym się walczy niż tak jak teraz iść po omacku, jak dotąd.. i tego się będę trzymać:)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2015, 14:41

Odstawiłam termometr. Dlaczego?
Ano przez antybiotyki. Brałam je przeszło dwa tygodnie. Co prawda brałam też coś osłonowo na żołądek, ale... na dół nic osłonowo sobie nie aplikowałam. No i mamy zakażenie grzybicze.... Więc termometr odchodzi w zapomniane (nie będę sobie nim wyciągała leków ze środka).
Teraz tylko pragnę by zakażenie szybko zniknęło, abyśmy mogli od przyszłego cyklu zacząć stymulację. Nie chcę kolejnego cyklu przerwy. Boje się, że tam wszystko znowu zarośnie...
Ale w sumie nie zdziwiłabym się, jakby nie minęło - w końcu do tej pory zawsze miałam pod górkę, więc czemu ma się to odmienić?


Samopoczucie na dziś:
Do dupy, ale to nic nowego...

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 13 kwietnia 2015, 02:03

Baby blues

426358image_tn.jpg

Mały Marceli przyszedł na świat po 6 godzinach ciężkiego porodu. Był zdrowym i silnym niemowlakiem, długo wyczekiwanym przez jego rodzicow. Pierwszy dzien jego życia był pełen radości i szczęścia, kazdy gratulował zmęczonej mamie i podziwiał chłopca. Mama Marcelego była szczesliwa jak nigdy dotąd. Mijały jednak dni, mały Marceli stworzył własny rozkład dnia ktory praktycznie nie obejmował snu, obejmował za to mnóstwo płaczu, początkowo tylko jego, pozniej rownież jego mamy... Mama przestała sie uśmiechać niedługo po Jego narodzinach. Zaczęły nawiedzać ją myśli,ze moze niepotrzebnie zdecydowała sie na dziecko,ze moze trzeba było jeszcze poczekać. W jej głowie kłębiło sie tysiące myśli, o tym co straciła i jak bardzo nieporadna sie stała. Bliscy widząc co sie z nią dzieje wydali zgodną diagnozę: Baby blues! Depresja poporodowa! Trzeba leczyć!

Baby blues to bzdura. Nie wierze w baby bluesa, tak jak nie wierze w różowe jednorożce. Baby blues to wymysł, łatwa diagnoza dla zawiedzionych kobiet, ktore dostały od życia nocnikiem po głowie. To trochę tak jak z zakupem szczeniaczka. Chcemy szczeniaczka,bo jest taki słodki i puszysty, jednak gdy okazuje sie,ze szczeniaczkiem trzeba wychodzić na spacery i to nie czasami, a każdego dnia, przestajemy go tak bardzo chcieć. A do tego wszystkiego szczeniaczek szczeka, sika gdzie popadnie i gryzie buty. Mamy dosyć szczeniaczka wiec albo go oddajemy, albo przywiązujemy do budy pod domem. Niestety dziecka nie możemy (teoretycznie) przywiązać do budy, wiec tkwimy w tym toksycznym związku pełni nadzieji, ze moze któregoś dnia dziecko przestanie być takie upierdliwe i zacznie być kochane.
Wiele kobiet cierpi na swojego rodzaju syndrom małej dziewczynki, ktory polega na pragnieniu lalki którą można sie pobawić, nie autentycznego dziecka. Jestes ciekawa czy ciebie to dotyczy? Zrób mały test. Wyobraź sobie że nagle, nie wiadomo skąd w twoich ramionach pojawia sie niemowlak. Nie masz dla niego żadnych rzeczy, żadnego wózka. Nie pamiętasz ciazy i nie masz żadnego zdjęcia z usg. Ominęły Cie wizyty u położnej i niemowlęce zakupy. Czujesz ukłucie rozczarowania? Być moze posiadasz syndrom małej dziewczynki, ktora lubi przebieranie swoich lalek jednak opieka nad nowonarodzonym dzieckiem moze ją przerosnąć...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2015, 04:12

marta1987 W oczekiwaniu na maluszka... 14 kwietnia 2015, 10:15

Wkroczyłam w II fazę oczekiwania. Miałam już pewne wątpliości czy wszystko jest ok, ponieważ temp nie chciała rosnąć...ale ovu wyznaczył w końcu owulację. Dzis 5dpo objawów brak. Postanowiłam sobie że będę spokojna i nie będę się nakręcać, ale cieżko idzie mi realizacja :p
Mam nadzieję, ale taką malutką, że może teraz się uda. Pierwsze testowanie w 11 dpo. Zobaczymy...a teraz wracam do pracy, w której jest tak nudno, że już na głowę dostaję....

zouza Jak zaciążyć i nie zwariować .. ? 13 kwietnia 2015, 07:15

Miałam ostatnio chwile pewnego "przebłysku", że przecież jak już nie pracuję z EX.K. to może jak zaciążę to zostanę tutaj tak długo jak będę mogła .. ?

Niestety chyba COŚ jednak tego nie chce i następnego dnia dostałam obuchem w łeb, także mi się odechciało i dalej trwam w postanowieniu spierdolenia stąd jak najdalej i jak najszybciej się da ..

Kocham tą pracę nad życie. Uwielbiam to co robię, ale nie tym kosztem.
I wiem że wszędzie jest podobnie, znam realia, widzę co się dzieje, ale takiego czegoś to NIE MA nigdzie ;)

Niemniej ostatnio psychicznie mi trochę lepiej. Faszeruję się inozytolem więc może gdzieś tam działa, choć wielkiej zmiany nie zanotowałam. Skóra i paznokcie dalej suche, zaparcia są, włosy wypadają, tylko kwestie ewentualnych kłótni i wybuchów różnych nastrojów się poprawiły. Dość ciekawe uczucie mieć .. wyjebane, choć z drugiej strony M. się wkurza że to ja mam wszystko głęboko, a to nie przecież o to chodzi tylko po co mam się kłócić jak to niczego nie zmieni.

Chyba się starzeję ;)


14dc

Test owu znowu wyszedł mi negatywnie ale widać, że ciut mocniejsza jest ta kreseczka. A co najważniejsze zaczynam czuć powoli objawy owu tzn. delikatne pobolewanie w podbrzuszu. Mam nadzieję, że owu wskoczy mi w weekend tak jak statystyki pokazują i OF :)

Poranne wiadomości zelektryzowała informacja o ciąży 65 letniej nauczycielki z Berlina, jest w ciąży z czworaczkami (sic!). Osobiście mam mieszane uczucia, niby ma prawo do podjęcia decyzji o ciąży w bardzo późnym wieku, ale jest to raczej mało odpowiedzialne posunięcie z jej strony. Jej ciąża to nie wpadka, kobieta poddała się procedurze in vitro na Ukrainie.
Zaczynając od wątpliwości co do wydolności jej organizmu po takie kwestie czy zdąży wychować te dzieci (a jest samotną matką 13 - ga dzieci!). Nikt nie wie co go czeka w przyszłości, może za kilka lat już nie żyć albo zwyczajnie posypać się jej zdrowie w sensie fizycznym jak i psychicznym. Zwykła demencja starcza też dużo by utrudniła.
A tak na koniec nie mogę ominąć takiego wewnętrznego poczucia niesprawiedliwości, bo na tym świecie nie ma czegoś takiego jak sprawiedliwość. Jestem młodą kobietą z wyjącym już instynktem macierzyńskim, a jednak nie mogę jakoś "dopchać się w kolejkę po swoje dziecko".

monnkej Mama Teosia i🤰Rity 9 sierpnia 2023, 09:25

38+3
that’s right
still no baby 🤭

gabi544 moja historia 13 kwietnia 2015, 08:54

Dzień piękny. Słoneczko świeci, cud, miód, malinka :)
Byłam na badaniach - tsh, ft3,ft4. Moja pierwsza kontrola od zażywania leków. Nie spodziewam się nic spektakularnego ale mam chociaż nadzieję, że minimalnie ruszyło w dół to TSH. Już przebieram nogami żeby wyniki zobaczyć.
Patrząc na mój wykres, dochodzę do wniosku, że muszę się bardziej zdyscyplinować i pić codziennie choć raz to siemię lniane. Mam kilogramowe opakowanie tego. Ajj.. jakie to jest nieprzyjemne - taki gluuutek ciągnący.
Kupiłam sobie w tym miesiącu testy owulacyjne i wiesiołka, a mężowi salfazin.
I problem mam z tym, ponieważ nie mam pojęcia, jak go przyjmować. Wiem, że przyjmuje się go tylko do owulacji(znaczy tego wieiołka), i wiem że będę brać 2x2 tabletki ( bo tak jest na opakowaniu), tylko nie wiem czy zacząć zaraz pierwszego dnia cyklu, czy dopiero po zakończeniu menstruacji? No i czy mogę go przyjmować razem z lnem mielonym takim do picia?
Jestem zielona z tymi tabletkami dlatego mam nadzieję że któraś z Was mi podpowie :)
Z góry dziękuję oraz życzę wszystkim miłego, słonecznego dnia :) <3 <3
____________________________________________________________________________
Aktualizacja - wyniki badań:
TSH - 2,13 - (spadło o połowę w ciągu miesiąca brania dawki 25 euthyroxu) - przed leczeniem było 4,03
fT3 - 5,57 (norma do 6,70) - miesiąc temu było 6,70 przy takiej samej normie)
fT4 - 18,58 (norma do 23) - miesiąc temu, przed rozpoczęciem leczenia było 17,71 również przy tej samej normie.

Ależ mi się humor poprawił :)
zapowiada się piękne popołudnie :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2015, 13:25

21dc 1 dzień w pracy ... zmiana klimatu może mi zaburzyć pojawienie się @ ehhh i znow niepewność czekanie niepewność czekanie, powrot do normalności....
Jednak Kocham mój domek i moich domownikow, jeszcze 6h :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)