4 dpo
leciutko wrażliwe piersi, mocno wrażliwe sutki.
biegam siku stale-oby to nie był pęcherz 
aaaa i uderzenia gorąca hehehe w mieszkaniu 26,5 st 
Mam dziwne przeczucie, że się udało 
W poniedziałek wybieram się na kolejną wizytę do innego endokrynologa Chcę zasięgnąć porady kilku specjalistów A może dzięki tej poniedziałkowej wizycie uda mi się dostać na operację w trochę szybszym tempie niż jesień 2016 roku.
Nadzieja matka głupich
ale kto nie próbuje ten nie ma 
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 marca 2016, 12:55
Tak, Khalan, wiem o czym mówisz. Ja też nie lubię być bez mojego, te dni zawsze są takie bezpłciowe... Niby ten mój Tomek to tak mało mówi, niewiele robi, żeby mnie pocieszyć, ale sam w sobie ma jakąś taką aurę spokoju i pewności, że to wystarcza. Mam jednak Baśkę, i pracę w miejscowości, w której mieszkają moi rodzice, więc będę jeździła z Robalem do nich. Nie będę miała czasu na zrobienie czegoś dla siebie... 
Noi cóż, ja już po ginekologu.
No normalnie jak w sklepie:
- Dzień dobry.
- Dzień dobry. To co u pani miało być? Cytologia?
- Tak, cytologia. I chciałabym w tym cyklu dokładnie się zdiagnozować. No wie pan, LH, FSH...
- A, tak, tak. Proszę bardzo.
- I USG bym chciała, bo dawno nie było robione.
- A, no to jak pani sama chce, to co ja będę takiej przyjemności odmawiał. To zrobimy hormony płciowe, testosteron...
- Może prolaktynę?
- Nie sądzę, żeby to było konieczne, ale jak pani chce, to nie pożałuję przecież. Lepiej zrobić za jednym wkłuciem.
No i tak uzyskałam wszystko, po co przyszłam. Zdecydowałam, że na USG zapiszę się w okresie okołowulacyjnym 9 cyklu, żeby w razie czego podejrzeć co tam te moje jajniki próbują (lub nie) wymodzić. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2015, 17:50
Takie cos znalazlam na necie - najpierw link 
http://www.sosrodzice.pl/dzieci-urodzone-grudniu/
A teraz te "rewelacje" 

"Statystyki pokazują, że zazwyczaj w grudniu rodzi się mniej dzieci niż latem i wczesną jesienią. Grudzień stanowi jeden miesiąc w cyklu (od listopada do lutego), kiedy liczba narodzin dzieci na całym świecie spada. W USA średnia narodzin każdego dnia wynosi 220 000 dzieci, w grudniu ta wartość jest równa 172 000 na każdy dzień. Dodatkowo narodziny dziecka w święta, zwłaszcza 25 grudnia uważane jest za nadzwyczajne i magiczne. Według rosyjskich wierzeń ludowych dzieci urodzone 24 grudnia staną się wilkołakami…
Według statystyk w grudniu najczęściej przychodzą na świat mężczyźni (55% porodów kończy się przyjściem na świat chłopca).
Statystycznie dzieci rodzące się w grudniu mają większą szansę zostać stomatologiem niż urodzone w innym miesiącu w roku.
Dzieci urodzone w grudniu są mniej narażone na zachorowanie na astmę, ale bardziej podatne na zachorowanie na chorobę afektywną dwubiegunową oraz muszą się liczyć z większym ryzykiem wystąpienia zaburzeń snu. Ponadto narodziny w grudniu zwiększają ryzyko wystąpienia alergicznego zapalenia spojówek (o około 15,8%)."
A TERAZ NAJLEPSZE:
"Według amerykańskich badaczy, maluchy z grudnia mają również mniej wykształcone matki w porównaniu do dzieci urodzonych w innych miesiącach. Statystycznie najwięcej kobiet bez matury, bez studiów rodzi w grudniu."
Czyli juz wiem wszystko - jesli wszystko pojdzie dobrze, to moje dziecko bedzie wilkolakiem utrzymujacym sie z latania dziur w zebach, a na dodatek chyba zrobi doktorat, zeby mogl jeszcze uznac matke z magistrem za niewyksztalcona. Ze problemy ze snem - oczywista oczywistosc. Wszystkie wilkolaki tak maja.
Kurcze, cale moje zycie sie zmieni... A tak lubilam czosnek... 
Każdemu kto pyta czy mam dzieci, staram się itp odpowiadam że po prostu nie mogę mieć dzieci i przed nami długa droga...
W pracy oprócz nerwów bo znów się coś zpie***** to ogólnie wiecznie chodzę uśmiechnięta - chyba nawet nikomu nie przychodzi do głowy co przechodzę w środku 
Wczoraj nie wiem dlaczego już nie wytrzymałam, łzy same poleciały wyszłam na korytarz i wyryczałam się na spokojnie.
Kolejna dobra rada? "a nie przyszło Ci nigdy do głowy że jakbyś dała innemu tak tylko raz to może by się udało"
Nie! nawet jeśli dostałabym 100% pewność że raz wystarczy, że dziecko będzie zdrowe i że nigdy nikt się o tym nie dowie!
Prawdę mówiąc nawet nie wiem jak można tak pomyśleć?
Powiedziałam tylko że dla nas jedyną szansą jest jeszcze IUI a później IVF na które nas zwyczajnie nie będzie stać 
dobra rada: "nie rezygnuj, warto spróbować"
tak strasznie korciło mnie powiedzieć że 2 już za nami że jest 1:1... no dobra 2:0 bo przecież [*] 
I od tego momentu cały czas myślę co dalej... ile ja jeszcze wytrzymam? na ile IUI starczy mi sił? i pieniędzy?
Coraz częściej w głowie mam myśl że ten cykl i kolejny a później... no cóż trudno mamy Dieselka i całą miłość przeje na Niego!
Tak bardzo się cieszę że kwietniówki którymi odpadłam "na starcie" ciążowej drogi wróciły na lepszą stronę mocy Em, latte, fo09czka bardzo bardzo mocno trzymam za Was kciuki i chcę oglądać zdjęcia Waszych pociech - zdrowych i ślicznych :*
Dziś mam mega doła. Może to zmęczenie po nocce może to brak 
Pół dnia siedzę i ryczę, głupie seriale sprawiają że łzy same spadają. Diesel przychodzi się przytulać a ja ryczę bo w głowie mam "tylko Ty nam zostałeś". Nie wiem czy dam radę z tym żyć...
Odliczanie czas zacząć...tak bardzo sie boje utraty cyklu ze nawet nie wiem czy testować. A jak juz dowiem sie ze będę w ciazy to znów pojawi sie strach czy jej nie utracę.
I zaczęło sie chorobliwe rozglądanie za wózkami. Nie chce tego ale to i tak sie dzieje. Małe rączki i małe stopki. Widzę je wszędzie. Czy to minie? Jeśli czekanie przedłuży sie o następny rok to popadnę w obłęd. Przed tym całym staraniem byłam normalnym człowiekiem, wręcz nie lubiłam dzieci teraz jakies szaleństwo.
Aniołeczku dlaczego zniknąłeś? Juz pewnie słyszalabym bicie twojego serduszka...tesknie...
Nasze Kochane Szczęście ma już 12 dni 
Panie pielęgniarki z oddziału intensywnej mówią, że z Dominika jest silny i twardy chłopak
i da sobie radę.
Nadal jest wspomagany oddechowo przez CEPAP - ale ładnie sobie radzi Serduszko Nasze.
Cały czas wdrażany jest mój pokarm i Synek coraz więcej go toleruje
Dziś dowiedzieliśmy się, że toleruje już 7ml
Nasz Zdolny Synuś 
Póki co idziemy powoli do przodu - i oby już tak zostało
a na pewno zostanie 
Wczoraj była Niedziela Bożego Miłosierdzia...wiem, że Bóg nad Nami czuwa. Obdarzył Nas takim wyjątkowym CUDEM
Każdego dnia dziękuję Bogu za Nasz Skarb
i wiem i czuję to, że On będzie trwał
że da sobie radę
A ten czas szybko minie i Synuś wróci do domku z Nami.
Do @ zostały jeszcze 3 dni i niestety pojawiają się już u mnie objawy świadczące, że jednak się ona pojawi:(. Brzuch zaczyna mnie pobolewać, pojawił się śluz podobny do płodnego (tak miałam w poprzednich cyklach). Jedynie temperatura narazie się trzyma - oby tak pozostało. Może akurat się uda, ale by było cudownie....
Oczywiście już zaczynam przeżywać, że się pewnie nie udało na co mój mąż aż się skręca na to moje gadanie. Wiem, że jemu też nie jest łatwo , i w sumie domyślam się że może mieć dość mojego marudzenia. Zobaczymy co przyniesie jutro.
Piękny test owulacyjny w 13dc=trzeba działać! ♥♥♥♥♥♥ 
Zakupy bardzo udane:-)
Odświeżyłam trochę swoją szafę
i kupiliśmy ten WCet podwieszany i płytki także jest faaaajnie 
a poza tym choraaaa, dwa dni leżakowania na legalu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 września 2015, 00:00
9dc
Kontrola w szpitalu.. Tym razem było dużo mniej pacjentek.. Tak jakoś przytulniej.. G. poszedł ze mną.. Pielęgniarki, które są na oddziale są przecudowne.. Zaczęła jedna ze mną rozmowę czy jest powód dla którego mam takie kiepskie AMH.. Zażartowałam, że to przez Czarnobyl.. Przemiła kobieta, wspierająca.. Badanie: profesor mówi, że etradiol kiepski ok 6.. Patrzy na usg: nic nie ma.. Że jego zdaniem kolejna stymulacja również się nie powiedzie.. Umówił wizytę, mamy do tego czasu zastanowić się nad dawstwem komórek albo zarodków.. Wyszłam oszołomiona, rozryczałam się.. G. przytulał, pocieszał.. Wróciłam jeszcze po zwolnienie lekarskie do pokoju pielęgniarek, ta miła była przy moim badaniu i wszystko słyszała.. Tylko na mnie spojrzała i się rozbeczałam.. Pocieszyła, powiedziała, że musimy wymyślić swój plan B.. Że to nie koniec, że mamy inne opcje, komórki, zarodki, adopcja.. Nie mogę płakać i się poddawać.. Mam znaleźć swój sposób.. Jak trochę się ogarnęłam zapytałam jak dobierane są komórki w przypadku dawstwa, powiedziała, że przede wszystkim grupa krwi, a resztę kryteriów szczegółowo omówi ze mną lekarz na wizycie.. Powiedziała, że mam się nie bać tej formy, jeżeli tylko podejmiemy taka decyzję, że mają kilkoro dzieci z takich "trójkątów" i są to szczęśliwe rodziny.. Bardzo jestem wdzięczna tej pielęgniarce, uspokoiła mnie, chyba gdyby nie ona, ryczałabym dzisiaj, jak dwa dni temu, cały dzień
Na oddziale była też Pani, która porównywała oddział do Białegostoku.. Mimo, że normalnie z nikim nie rozmawiam, nie wytrzymałam i zapytałam czy była tam i miała ivf komercyjne czy rządowe.. Oczywiście najbardziej interesowała mnie cena.. Powiedziała, że nie ona, ale dwie bliskie przyjaciółki i, że im się udało, że opieka super i w ogóle, że lepiej niż u Nas.. Cenowo to samo..
Rozmawiałam z G. powiedział, że dla Niego każde rozwiązanie jest dobre.. Nie boi się adopcji, nie boi się dawstwa.. Ja się boję.. Boję się, że dziecko będzie bardzo podobne do kogoś innego, że to będą mocne i wyraźne cechy, że za każdym razem jak spojrzę na nie będzie mi przypominało o naszej różnej genetyce.. Jeżeli pojawią się jakieś choroby genetyczne czy dam sobie z tym radę, czy nie będę się obwiniać, że to przez moja fanaberię, że musiałam za wszelką cenę.. Jak zapytałam czy chcemy próbować w Białymstoku powiedział, że wolałby zostać tutaj, że woli dawstwo niż kolejne nadzieje kilkaset kilometrów od domu.. Że jeżeli mogę to przemyśleć to byłby wdzięczny.. Nie chciałabym go męczyć, targać na siłę jak wiemy, że moje AMH wszędzie będzie niskie..
Na wizytę 21.03 mam listę pytań:
1. Czytam pamiętniki i widziałam, że kilka razy dziewczyny brały antykoncepcyjne, żeby jajniki odpoczęły.. Chciałabym jakoś zasugerować profesorowi takie rozwiązanie i zapytać czy może po nich reakcja na stymulacje byłaby lepsza, taka trzecia ostatnia szansa..
2. Jeżeli decydujemy się na dawstwo to czy fakt, że mam takie wyniki jak 50letnia kobieta ma wpływ na komplikacje i choroby dziecka, jakieś trisomie downy itd
3. Dawstwo: cena i czy jest szansa szukania komórek od dawczyni, która będzie podobna do mnie?
4. Czas: nasz budżet jest nadszarpnięty.. Czy w przypadku dawstwa również musimy się spieszyć.. jeżeli nie to chciałabym poczekać do czerwca/lipca
5. zostało mi 300 jednostek gonalu.. Chciałbym to sprzedać
Wszystko wskazuje na to, że będę tym 1% populacji kobiet, które nigdy nie doczekają się potomstwa:(
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2016, 18:39
kolejna kolezanka jest w ciazy..jakos wszystkie informuja mnie przez fbuka..taka nowa tortura..hehe..sama nawet nie wiem kiedy zmienilam sie w zgorzkniala stara zazdrosna babe
Podpytałam dziś panią doktor i nie ma przeciwwskazania do zajścia w ciążę z sarkoidozą. Tyle, że wtedy nie będą mogli robić badań kontrolnych pokazujących czy choroba się cofa czy postępuje. Sprawdzają to m.in rentgenem lub tomografią. Nie wiem czy ktoś oprócz mnie czyta te moje wywody, ale jeśli tak to trzymajcie kciuki, może już w maju będę w ciąży? Ale bym prezent zrobiła córce na I Komunię
A co do prezentu to sama nie wiem co kupić? Co Wy kupujecie na prezent z okazji I komunii?
Bardzo tęsknię za moimi bliskimi, byli u mnie chwilę w sobotę, ale niedługo bo strach, że czymś się zarazić można. Chciałbym wiedzieć do kiedy tu będę. Cały czas mam nadzieję, że to jednak sarkoidoza a nie nowotworów, który rozwali mi całe życie...
Muszę być dobrej myśli 
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2015, 21:47
hejjj!!
Dziś byłam na monitoringu nr. 1 w cyklu nr.16
Endometrium 10 mm.
Pęcherzyk dominujący w prawym jajniku. Owulacja jutro lub pojutrze. Kolejna wizyta w środę. Jeśli pęcherzyk nie pęknie, to zastrzyk w środę.
Usg bolesne 
Ok.20:00 spore krwawienie.... co to znaczy????????????
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 kwietnia 2015, 23:51
No i nadzieje raczej rozwiane... Owulki nie było na 90%, bo temperatura prawie nie urosła, spektakularnego skoku nie było:( A tak się cieszyłam... Nie rozumiem tego, jak mój organizm może tak sobie ze mną igrać!? Mam dość tych cykli po 60 dni! I do tego co bym nie robiła, to owulacji się doczekać nie mogę
I po co te moje podchody do męża, i nasze starania jak i tak to wszystko na nic
Dzisiaj mam oficjalnie dość myślenia i dziecku, temperaturach, owulacjach i wszystkim innym.. Jestem jednocześnie zła i smutna. Mam dość na dziś..
Nie wiem, czy ja jestem normalna, ale... ja chcę jeszcze raz rodzić. Rodzić i tulić skóra do skóry maleńką istotę, maleńki cud. Tak- chcę być mamą po raz drugi. Za 2 lata 
Heheeh to się ciesze my nadrobiliśmy ale po 4 dniach
i nie wiem czy to coś dało znając zycie i prześladujący mnie pech pewnie nie
naprawde mam dosc z jednej strony a z drugiej strony chcialabym juz miec to za sobą
Wiem ze nie mozna tak mowic ale naprawde strasznie zazdroszcze tym kobietkom ktore maja to szczescie pod swoim serduszkiem i moga sie cieszyc tym szczesciem
zazdrosze im z calego serca i zycze powodzenia tym ktorym sie udalo
:* dziewczynki trzymajcie sie i oby jak najwiecej wam sie udalo tego szczescia osiagnac
ja na poczatek chcialabym chociaz jednego maluszka
Boze oby sie udalo
Sciskam mocno wszystkie obecne i przyszle mamuski :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 14 kwietnia 2015, 00:57
Dziś są moje imieniny
i moze jakis prezent dostane od losu
na urodziny sie nie udalo moze imieniny beda wyjatkowe
Z tego wszystkiego nie moge spac. Czy to wystarczajacy powod do zaznaczenia objawu "zaburzenia snu"? A moze jednak powinnam wybrac "stres"? Nic mnie chyba w zyciu tak nie zestresowalo, jak ta beta... Oby tylko przyrastala ladnie...
Nawet w sumie nie mam siły już tego pisać, załapałam mega doła po emailu od doktroka ... nie możemy rozpocząć procedury z tą bakterią czeka nas agresywna antybiotykoterapia
i nie wiadomo czy pomoże ... usiąść i wyć. Wiedziałam że to się tak skończy przecież było za dobrze zbyt gładko wszystko szło. Co z tego że nazbierałam pieniądze na ivf ... jak mówi przysłowie szczęścia nie da się kupić .....
Jadę za chwilę do szpitala powtórzę to badanie bo nie dociera to do mnie i przy okazji zrobię antybiogram żeby było wiadomo czym to gówno leczyć.
macie ciotki na szybkiego 

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.