Rano nie moge sie dobudzic, a w nocy nie moge spac... Wrrr... Nie polecam. Choc moze przyda sie to doswiadczenie na czas macierzynstwa 
Leze i mysle, ze nie moge sie juz doczekac tej mojej Kruszynki na USG. Lekarka mi powiedziala, zeby przyjsc w 7 tc. Naprawde nic nie widac wczesniej?
Pisklaczku, rosnij zdrowo. Tak czekamy z tata na te Twoja fotografie 
---
Czekam na bete i progesteron zlecony przez lekarke. Siedze w pracy, boli mnie troche brzuch - ale bez duzych rewelacji. Tutaj niestety wydebienie L4 ciazowego graniczy z cudem (przynajmniej do 3 miesiaca, bo nie podtrzymuje sie ciazy jako takiej...). Popijam melise i staram sie myslec optymistycznie. Oby bylo dobrze
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2015, 09:36
No i niestety nie ma fasolki... Jedna gruba wyraźną krecha... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2015, 06:09
Migrena dzień 3. Ledwo żyje. Ketonal nie pomógł, ibuprofen też nie, solpadeine może w końcu. A tak chciałam przed owu nie faszerować się lekami .. Niestety, inaczej się nie da. Wczoraj 2h drzemki, myślałam że będzie ok ale dupa, jakby mi ktoś rył w czaszce. Noc nieprzespana, miotałam się na prawo i lewo 
A tu na 6 do pracy ..
Mój Mąż za to jest przeświadczony że teraz się UDA
mam wrażenie że kwestia słabszego nasienia i owulacje wcale nie muszącej pojawić się w weekend jest dla niego nie do przyjęcia. Poza tym nie dochodzi do niego fakt że nie mogę sobie nacisnąć na guzik i o! pojawi się owu. Zawsze może wypaść akurat w jego nocki albo drugie zmiany ..
Cóż. Nie teraz to później .. bo co zrobić? skakać żeby jajo się szybciej wydostało? 
Wracając do wyluzowania i dzieci.
W mojej rodzinie jestem najstarsza jeśli chodzi o te młodsze pokolenie. Każdy liczył że pierwsza dam prawnuki, niestety młodsza kuzynka urodziła niedawno drugiego chłopaka. Niby ok, nie mam nic przeciwko, ale uważam że jednak 23-latki to za młode dziewczyny do rodzenia dzieci. Wiek dobry jakby nie patrzeć ale mentalnie i psychicznie nie bardzo.
Żeby nie było, nie chcę nikogo urazić ani z góry oceniać. Ale wiem co miałam w głowie 8 lat temu i wiem co mam teraz 
Po wczorajszym kiepskim wieczorze, poranek smętny, zamieniliśmy ze sobą ze cztery słowa ehhh. Na poprawę humoru założyłam obcisłe spodni, bluzkę z dużym dekoltem i zrobiłam makijaż co raczej robię rzadko, niestety niewiele pomogło. Powinnam chyba przyczepić sobie karteczkę "nie drażnić lwa" co by pacjenci wiedzieli, że łatwo wyprowadzić mnie z równowagi. Niestety tak się nie da, trza se przykleić uśmiech na usta i jakoś przetrwać ten dzień.
Cóż... Poczytałam, podowiadywałam się i wiele wskazuje na PCOS. Trochę się wczoraj podłamałam, bo jakoś tak się łudziłam, że mi się smyknie jakoś, że bromergon pomoże, ale jak widać się trochę przeliczyłam.
Muszę się przyznać, że moim największym zmartwieniem nie była sama choroba i przymus leczenia, tylko reakcja Jacka na to wszystko. Rozmawialiśmy o dziecku wielokrotnie i zawsze uważaliśmy, że będziemy kontrolować owulki i w końcu się trafi. Sama w głębi bałam się bardzo tego, że będę musiała robić monitoringi regularnie, brać "wspomagacze" i celować w dzień, bo bałam się, że Jacek nie jest gotowy na takie zaangażowanie w sprawę. I wiecie co? Bardzo się myliłam. Wczoraj rozmawialiśmy o tym, co będzie jeśli nie będzie dobrze. I pękłam i powiedziałam o tym, że się boję tych starań według grafiku, celowania i liczenia, że on nie będzie chciał. I co usłyszałam? "Z Tobą mi się zawsze chce przecież!"
No to jest wariat! I powiedział, że będzie ze mną jeździł na monitoringi, i zrobimy tak żeby była dzidzia. Kamień z serca! Obym tylko nie dała się zwariować!
Końcówka 10 CS
Końcówka bo od rana czuję MACICEEE, chociaż nie wiem jakim cudem przebija się sygnał o macicy przez epicki, dwudniowy ból głowy. Na dokładkę miałam klasyczny napad PeMeSa, roztargnienie, szkliste oczka z byle powodu, wkurw BEZ powodu. Oczywiście wyrzuty do Lubego bo rano skomentował, że fajnie wyglądam w tych spodniach /szerokie nogawy a góra dopasowana takie "marynarskie"/ A przecież przytyłam, czuje się i wyglądam jak "CRAP" i w ogóle to mój facet nigdy mi nie prawi komplementów... Poza tym trzymał mnie foch z dnia poprzedniego, bo mój "Pan Prywatność" wkurzył się, że oglądam tv a w salonie nie zasłonięte rolety! A przecież to już "się ściemnia"..."i wszyscy widzą"..."i szafa nie zasunięta i widzą, BAŁAGAN W SZAFIE"..."no ale ty masz na to wyjebane"...

Wstałam i wyszłam - z psem na siku.
Więc z ugruntowanym fochem wróciłam do domu, śpiąca, zmigrenowana, zrobiłam obiad, zdjęłam marynarskie spodnie i w przerośniętym T-shirtcie NHL Arizona coyotes /spadek po exie ale ćśśś/ klapnęłam z gołym dupskiem na sofie. Włączyłam telepudło i przyczłapał się sprawca focha mego. Zaczął masować pupe i tak jakoś skończyło się
na bardzo niewygodnej sofie

Oprócz tego, że wciąż łeb napiernicza oraz boli mnie macica //rym!/ to mam cudowny Luz w Dupie, a ciąża chwilowo zwisa mi i powiewa - Love IT!!
stygne..a objawy ciazowe przeszly w mgnieniu oka..moje cialo plata mi figle albo oficjanie staje sie wariatka z obsesja na punkcie ciazy. Racjonalnie myslac wiedzialam ze nie trafilismy w owulacje wiec nie wiem po co ta hysteria ale jednak zawsze sie ludzilam skoro moj P. ma takie dobre parametry nasienia..hehe..jednak sie nie udalo to za duzy spadek temp zeby bylo ok..coz teraz tylko czekam na @..oby jak najszybciej przyszla.
24dc czuje bole w podbrzuszu @ nadchodzi 
Co za piękny dzień.. Słoneczko świeci a ja znowu mam dola ;( nade mną jak zwykle czarne chmury. Zaraz wejdę do pracy. Znowu zapłakana. Nie wiem co się dzieje ze mną. Zaczynam zastanawiać się czy clo nie powoduje u mnie tej depresji... Jakos wczesniej bylam cierpliwa, spokojna i zawsze pelna optymizmu. Co sie zmienilo? Moze działają tak na mnie leki, moze otoczenie, a moze poprostu kazda cierpliwość sie kiedyś konczy?
W maju jade na wycieczkę w dni płodne. Moze przywieziemy z tamtad małego bąbla? Eh jak będę sie tak nastawiać to na pewno nie:(
10 dpo
Tak mnie dziś kusiło, że już prawie wyciągałam test z szafki. Ale temperatura bez szału nieco ostudziła moje zapały. Do tego nie chciałam sobie psuć humoru w razie przecież prawdopodobnego "-".
No cóż jakoś wytrzymam do tej soboty - mam wolną to mogę całą w łóżku przeryczeć ;]
Za dwa dni, w sobotę, zrobię betę. Będzie to 10dpt pięciodniowej blastocysty, więc będzie już wszystko wiadomo. Czuję się zupełnie nieciążowo. Nic mnie nie boli, ani brzuch, ani piersi, jest zupełnie normalnie. Jestem już nastawiona na wynik ujemny. Nie jest możliwe, żeby było tak zupełnie normalnie z ciałem, gdyby się udało, zwłaszcza w przypadku ivf, kiedy zwraca się uwagę na każdy symptom.
Jest jeszcze opcja, że wcześniej może małpiszcze mnie nawiedzić. Jestem na cyklu naturalnym, a 14 dpo wypada jutro, w piątek. Wiele dziewczyn pisze, że pomimo brania progesteronu, dostawały @ w terminie.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2015, 10:08
6cs, 22dc, 2dpo
Jajo pęknięte! Juhuuuuu
Płynu w zatoce Douglasa brak ale w jajniku komentarz o widocznym ciałku żółtym świadczącym o przebytej owulacji.
W następny piatek mam robic Beta HCG. Teraz to dopiero czas bedzie sie wlókł.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2015, 10:53
Bardzo chciałabym, żeby kwiecień już się skończył. Już dawno nie miałam tak koszmarnego miesiąca. W pracy beznadziejnie, dzidziusia brak.
Bardzo pocieszające jest to, że Wy zachodzicie w ciążę mimo,że po drodze napotykałyście trudności. Wierzę, że przyjdzie czas na mnie. Z taką myślą będę starała się przetrwać ten piep... miesiąc.
Miłego dnia moje ukochane i dzielne dziewczyny.
Oczywiście ta scianka z owockami tez wchodzi w gre !
Obowiązkowo! 

Wiadomość wyedytowana przez autora 1 stycznia 2016, 16:15
Dzisiaj mamy podwójne święto
Moja najstarsza córeczka kończy dzisiaj 4 latka
Już dostała swój prezent i od ponad pół godziny bada swoją ukochaną lalkę Zuzie nowym sprzętem lekarskim
Rośnie mi mała lekarka 
Drugim świętem jest 100dniówka
Tyle dzieli mnie od daty porodu 
Czeka mnie dzisiaj dużo zadań. Jutro przyjadą goście do mojej Doktor Maskotek i muszę jej upiec tort. Zażyczyła sobie różowy, więc taki zrobię. Biszkopt będzie różowy, truskawkowa bita śmietana, cukrowe biedroneczki i kwiatuszki. No i oczywiście po bokach płatki czekolady. Muszę jeszcze zrobić jakieś ciasto, tylko nie mam pomysłu jakie...
Idę się zabrać za porządki i obiad, a potem za torta.
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2015, 12:50
22+6
Ostatni dzień 23 tygodnia...
Niestety dzień nie zapowiada się ciekawie. Mimo słoneczka i lepszego samopoczucia, mój świat legł w gruzach i nie wiem jak sobie z tym poradzić.
Z rana byłyśmy z małą w parku, teraz sobie śpi...
Wczoraj koleżanka wrzuciłam na fb fajny przepis, z którego dzisiaj chętnie skorzystałam.
Efekt widoczny na fotkach:
Wyopciny...

Efekt końcowy...

W połączeniu z lodami waniliowymi, można powiedzieć, że będzie szarlotka z lodami
i ewentualnie bitą śmietaną...
A w trakcie pieczenia dostałam info, że moja świadkowa - przyjaciółka ma postawioną diagnozę i nie wiem co robić...
Nowotwór płuc z licznymi przerzutami, chemia od przyszłego tygodnia...
Nie wiem, czy sobie z tym poradzę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 kwietnia 2015, 13:15
Do dnia porodu zostało 120 dni.
120 dni!!! Oczekiwania, wiary i nadziei...
120 dni ...
A dzisiaj takie info ...
Wiara czyni cuda, musi się udać... Musi być jakiś cień nadziei. Musi...
nie wiem, rozbita jestem totalnie. Idę do sklepu, bo nie mam nic do chleba. Z tego wszystkiego nie wyjęłam mięsa z zamrażalnika i nie mam też obiadu...
Przed staraniami o pierwszą ciążę strasznie na siebie dmuchałam i chuchałam, uważałam, odpoczywałam, sporo leżałam, spałam itd... Niestety mimo to skończyło się jak się skończyło, a moje postanowienia tym razem są inne. W myśl Seneki "drzewo nie smagane wiatrem nie wyrośnie silne", zatem daję sobie wycisk
W ogóle obiecałam sobie że tym razem wszystko będzie inaczej. Oczywiście łykam kwas foliowy, witaminki jakieś itp, ale bez świrowania. Chcę korzystać z życia w pełni, postanowiłam zacząć biegać i jak na razie świetnie mi idzie
co dwa dni po 4 km
wiem, że to nie jakiś super-hiper wyczyn, ale na początek wystarczy no i oczywiście jest dla mnie powodem do dumy, a z czasem dojdę może do dystansu męża -10 km. Mam przynajmniej motywację no i mam z kim biegać
Cały poprzedni weekend spędziliśmy również na wycieczkach rowerowych, co też mi dało frajdę (i bolący tyłek), pewnie jeszcze rok temu bym się nie dała na to namówić w okresie starań o dziecko, bo wysyłek, bo nie sprzyja, bo moje jajeczko ;p i inne takie. Teraz chcę łapać życie, chcę robić coś dla siebie, chcę korzystać z wiosny, a jak się uda, to i pod serduszkiem mi się zazieleni.
Przyszly wyniki.
Beta: 193 UI/L
Progesteron: 23.1 ng/mL
Zaczynam sie zastanawiac czemu poprzednio przyroslo przez dwa dni o ponad 200%, a teraz w ciagu jednego dnia jedynie o 55% (czyli w sumie moze o 100% przez dwa dni)? Dzis mam znow bol brzucha po prawej stronie - tak jakby jajnika. Znow zaczynam schizowac, ze moze to pozamaciczna... 
No i ten progesteron - po 3 dniach od suplementacji nadal nie rzuca na kolana...
Buuuu...
Na razie szybkie info, wszystko dobrze tylko Kornelce siusiak urósł
no nic, pokocham jak swoje
napisze więcej później bo teraz ni ma czasu 
Dziękuję za kciukasy i modlitwy :*
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.