Nie robię sobie celów w czasie. Już nie robię.
Niedługo będziemy obchodzić ze ślubnym pierwszą rocznicę ślubu. Pamiętam, jak przed ślubem wyobrażałam sobie ten dzień. Przede wszystkim w trójkę. Jeśli jeszcze maluszka nie będzie z nami to na pewno będzie już u mnie pod serduszkiem. Ten rok minął mi niezmiernie szybko, nawet nie wiem kiedy z maja 2014 zrobił się kwiecień 2015! A i życie trochę mnie zweryfikowało. Ale nie jest mi źle. Jestem szczęśliwa i nie myślę o tym, że jest nas dwoje a nie troje. To, że moja wizja nie pokryła się z rzeczywistością nie okazało się rozczarowaniem.
Dlatego nie zakładam sobie celów. Nie mówię sobie, że wtedy i wtedy kończy mi się umowa o pracę i MUSZĘ zajść wcześniej. Albo że super byłoby się testować w jakiś tam szczególny dzień i zobaczyć dwie kreski. Albo że do końca 2015 na pewno zajdę. Nie chcę czuć na sobie presji, więc jej na siebie nie nakładam.
Dzień w którym zobaczę dwie kreski będzie piękny i szczególny sam w sobie. Kalendarz nie ma nic do tego.
Rocznica ślubu: 31.05. Następny cykl mam rozpocząć 10.05. Czy w dzień rocznicy będzie nas dwoje czy więcej? Nie wiem. To nie zależy ode mnie więc się tym nie martwię.
Każdy dzień jest piękny i cudowny. Choćby dlatego, że jest.
"Nie ma piękniejszej chwili niż ta która TU TERAZ JEST"
Dzisiaj stwierdziłam, że do niczego się nie nadaję...
Ze studiami mi nie wyszło, pracy nie mogę znaleźć, w ciążę nie udaje mi się zajść... Jakoś nie potrafię niczego w życiu osiągnąć...
W niedzielę byliśmy u moich rodziców i tato stwierdził,że jakoś nie widać u nas jeszcze bociana co też wczoraj potwierdziła moja teściowa bo powiedziała,że ten bocian to jakoś nas omija....
Niby nikt na nas nie naciska ale momentami to już jest ponad moje siły...
6 Tydzień (5t0d )
Wow jakże tutaj fioletowo i tak inaczej.... W ogóle jest inaczej.
O ciąży wiem od tygodnia, dokładnie w poprzedni wtorek zrobiłam test, nie mogłam wtedy spać całą noc, okres spóźniał się trzeci dzień, jednak miesiące czekania i dziesiątki robionych sikańców nie dawało złudzeń.
Złote kropelki spadały na "okienko życia" i momentalnie pojawiała się druga krecha, mocna, bardzo mocna, nawet chyba mocniejsza od testowej. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Oczywiście ryk w kiblu. Przerażenie. O 5:50 zaczęłam biegać po domu, pociągając noskiem w poszukiwaniu jakiegoś ładnego pudełeczka dla męża
Jak już znalazłam złote pudełeczko pokazałam mojemu M. prawdziwy SKARB. NASZ CUD.
Leżeliśmy przytuleni w łóżku On zaspany i uśmiechnięty ja zapłakana i roztrzęsiona.
I tak zaczął się Nasz Nowy Etap...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 14:33
Koleżanki moje drogie jak tutaj wstawia się zdjęcia???? bo jestem zielona w temacie. Plisss o pomoc 
"Gdy adrenaliny ogień
Gdy nie działa żaden mądry plan
Gdy w mojej głowie alarmowy stan
(...)
Gdzie tu sens, by spierać z losem się?
Dziś wybrać mogę - dobrze mi czy źle
Tak - to nietrudne słowo
Cały świat mam u swych stóp
Mało tego, Ciebie obok kocham znów
(...)
I niech każdy to widzi
Co znaczy szczęśliwym być tak"
Teraz Boże wszystko w Twoich rękach
Minal okres i minela owulka, Robert w delegacjach wraca na weekendy, ale jest zmeczony wiec nawet ich nie wykorzystalismy na maxa
raczej brak szans w tym miesiacu zdaje sie ze sluz plodny mialam zanim wrocil, no tak wiec prezentu na dzien matki raczej nie bedzie
najgorsze ze przyszly miesiac nie zapowiada sie inaczej i jak tu byc w ciazy?? Jakbym dowiedziala sie na dzien dziecka ze bedzie kropek to nie powiem tez bedzie fajnie
a jezeli nie, pozostanie mi czekac na urlop, a jezeli nadal nic to zaczniemy sie badac, ale czuje ze bedzie dobrze, to tylko dlugoterminowy plan awaryjny
zaczyna sie najgorsza czesc cyklu czyli odliczanie do @. Na szczescie mam troche zajec, wizyta u kolezanki (moze komus sie wygadam wreszcie) 20 lecie slubu dziadkow (mamy wypozyczone piekne renesansowe stroje) juz nie moge sie doczekac! A potem 30.04 koncert na ktory tez juz nie moge sie doczekac no i zaczynamy maj! A co w maju? Zobaczymy 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 12:58
Dzis 1,5 kg na wadze mniej. Tak czulam ze to woda... co nie zmienia faktu ze wiecej ruchu by nie zaszkodziło 
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 kwietnia 2015, 10:09
Tak jak co miesiąc, każdego 21. dnia mamy 

Świętujemy
nie rocznicę ślubu, ale dnia kiedy to oficjalnie jesteśmy parą
od 8 lat, co miesiąc świętujemy :)ehh....tyle zmian, tyle przygód, poznanych i straconych ludzi... ale najważniejsze, że my jesteśmy tu i teraz - razem, w oczekiwaniu na Nasz Mały twór
marzył mi się ślub w tym dniu - 21, nie ważny jaki miesiąc
potem pomyślałam, że chciałabym urodzić 21
ale nic się nie zapowiada
muszę porozmawiać z mężusiem na temat majówki
zaplanujemy sobie nie tyle wyjazd, ale wypad gdzieś tu w okolice
bo przecież sie nie położę i nie będę czekać aż się zacznie BO OSZALEJE! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:30
2 miesiące Lili

Moja kobitka skończyła wczoraj równo dwa miesiące 
Dzisiaj ( co prawda nie z tej okazji) odwiedziliśmy naszego pediatrę...
Z dobrych wiadomości, nasza królewna waży 4.350 ! Więc cycuś mamusiny służy 
Po ważeniu przyszedł czas już na mniej fajne sprawy. Poszliśmy z nią, bo pojawiła jej się jak na moje oko skaza białkowa, co pediatra potwierdził. Od kilku dni borykamy się też z ciemieniuchą 
W sumie jakoś mnie to nie szokuje... sama jestem alergikiem.
Skaza pojawiła się zaraz po szczepieniu, więc pediatra zakazał podawania kolejnych szczepień dopóki zmiany skórne się nie cofną, czyli dopóki nie znajdziemy alergenu.
Dostałam zakaz spożywania mleka i produktów mlecznych (a tak w ciąży polubiłam masło
).
Jeśli to nie przyniesie cofnięcia się zmian, nie będę mogła też jeść niczego co ma gluten !
Czyli za niedługo możliwe, że będę żyła na samych warzywach. Chyba schudnę szybciej niż mi się wydaje...
Pediatra kazał powoli zaprzyjaźnić mi się z amarantusem i poszukać sobie z nim dań.
I teraz najgorsze, co wręcz mnie przeraziło...
Pokazaliśmy pępek małej, bo cały czas coś nam się paprał. Nie za wiele ale jednak coś zawsze w nim było, jakby ropka się zbierała, co czyściliśmy. Wczoraj przy kąpieli moja mama zwróciła na niego nam uwagę, że to tak być nie powinno. No i co się okazało...
Dzisiaj pediatra odsunął pępuszek i pojawiła się jakby mała dziurka. Tłumaczył nam, że powinna być zamknięta, a nie tak jak u Lili otwarta. Że przypuszcza, że przed narodzinami w życiu płodowym ta dziurka się nie obkurczyła i nie domknęła. Wisi teraz nad nami widmo zamykania chirurgicznego, jeśli nie pomoże w tym gazik z alkoholem 
Mamy już skierowanie do chirurga na obejrzenie tego nieszczęsnego pępuszka.
Pediatra nastraszył mnie jeszcze, że może być tak, że ma w ogóle nie domknięty przewód aż do wątroby i trzeba to sprawdzić na usg. Oczywiście jest to wersja już hard. Więc oby udało się obkurczyć to spirytusem...
Coś jest też nie do końca dobrze ze stawami biodrowymi, a że miała ułożenie miednicowe, a dysplazja stawów biodrowych może być dziedziczna i występuje częściej u dziewczynek – to mam się o co bać.
Czy wspominałam wcześniej, że osiwieje przed 30 ? Coś mi się wydaje, że nawet przed 25tymi urodzinami może to nastąpić.
Cały czas sobie powtarzam, że pisanie tego pamiętnika, to świetna sprawa. Za jakieś dwa lata przeczytam sobie wszystko (kiedy będę już przed decyzją o drugiej ciąży) i zastanowią się pięć razy czy to odpowiedni moment na drugie dziecko i czy jestem w stanie przejść w razie czego wszystko od nowa.
Jakoś tak cały czas coś daje nam w kość. Gdy już się wydaje, że jest lepiej, to okazuje się, że tak do końca nie ma się z czego cieszyć, bo pieprzy się gdzieś indziej i coś innego.
Ale chyba tak to życie jest zbudowane.
Czytam dziewczyny te wasze pamiętniki, które są pełne radości z macierzyństwa i tak się zastanawiam, kurcze. Czy tylko ja mam takiego pecha, czy przesadzam i powinnam bardziej się cieszyć?
Ostatnio mam cięższe noce. Lila często mi się budzi, je więcej niż w dzień – jakby wszystko zupełnie się pokiełbasiło. Ja chodzę sfrustrowana i mam ochotę potrząsnąć mężem śpiącym obok żeby też nie spał, bo to niesprawiedliwe
haha. Jakby biedny mógł mi pomóc...
Próbuję odsypiać z nią popołudniami, ale przez to nie mam zrobione absolutnie nic.
Syf wszędzie prze ogromniasty... niektóre naczynia stoją chyba z 5 dni.
Może byłoby inaczej gdybym też nie nabrała zamówień kartkowo – zaproszeniowych. Ale.
Jesteśmy przed chrzcinami i wydoiliśmy się z kasy totalnie, więc każde zamówienie to w sumie ratunek. Także coś za coś.
Na szczęście mój mąż jak tylko ma chwilę zamienia się w perfekcyjnego pana domu i robi pranie, prasuje ubranka i pieluchy, ogarnia rzeczy tak żeby się o nie nie potykać, albo nie przylepić się do podłogi.
Na szczęście zamówienia są wszystkie na maj. Później robię sobie wakacje – obiecałam sobie nie brać już nic i odpoczywać.

A to moje dwumiesięczne szczęście
Pomimo tych moich narzekań, to nie oddałabym ani jednej sekundy z życia z nią, za dzień bez niej, w którym mogłabym odpocząć.
W końcu kiedyś urośnie i będę mogła dłużej pospać.
Właśnie.
Do kiedy karmiłyście piersią, lub zamierzacie karmić piersią? Pół roku karmienia to nie za mało?
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 13:22
Wiadomość od Lubego... na dni i chwile gdy zachowuję się jak Miś o bardzo małym rozumku
"jesteś najwspanialsza na Świecie !!! Kocham Cie i chce tylko Ciebie ! Przestan sie przejmowac rzeczami bez znaczenia"
23+4
Za równy tydzień wizyta.
Pogoda piękna, ale przez 10 dni jesteśmy jeszcze zmuszone siedzieć w domku, ze względu na cieczuchę małej... po szczepieniu umówimy się na zabieg sterylizacji, bo bidulka strasznie się męczy 
Jestem strasznie niewyspana. W zasadzie to nawet z dwóch powodów.
Pierwszy, śniło mi się, że mąż znalazł sobie jakąś młodą brunetkę i mnie zostawił. Szukałam go po mieście przez cały dzień, bo nie miał swojej komórki. Jak mnie olśniło to zadzwoniłam na służbową, a ten na pytanie gdzie jest powiedział, że z Gdańsku, na kolacji. Zapytałam z kim, a on że z miłą koleżanką, że jest bardzo miło i nie wraca do domu. Na pytanie gdzie jest mały i piesa powiedział, że chyba w domu...
Tak się przestraszyłam, że adrenalina mi chyba podskoczyła i mały się obudził ...
Jak tylko zamknęłam oczy, to znowu wracał ten sen... Straszne!
Później znowu miałam ból w klatce... popiłam wodę, przeszło może po pół godzinie. To właśnie drugi powód ciężkiej nocy.
Teraz też odczuwam tę dolegliwość. Muszę powiedzieć o tym mojej gin na wizycie, bo mimo że biorę magnez to ból jest nie do zniesienia.
A na obiadek fasolka po bretońsku...
Tak wiec byłam ze skarga u właściciela przychodni i potwierdził ze nie miały prawa w ogole pytać na jaki wynik czekam. Zostaną ukarane i Pan doktor obiecał ze załatwi ta sprawę tak jak powinno to być zrobione w takim przypadku
Ah ja niedobra 
Ciąża zakończona 26 kwietnia 2015
Jestem wykończona Marceli ma angine nie spałam dziś nic w nocy goraczka 39,5 non stop nawet czopkiem zbic nie mogę... Braku apetytu mi doskwiera oraz zle samopoczucie. .. dziś wpis krótki ale nie mam siły pisać więcej. .. z chęcią lezalabym i płakała mam taki nastrój beznadziejny. ..
Troche zalatana jestem ostatnio bo sie egzaminy w szkole zaczynaja.Musze opracowac pytania,prace posprawdzac itd.
Poza tym dowod rejestracyjny mi sie skonczyl,musze i to ogarnac.
Akurat @ mi sie skonczyla to nowy cykl przed nami.Jakos lajtowo tym razem malpice przeszlam,to znaczy mniej mnie bolalo i obylo sie bez atrakcji towarzyszacych typu migrena czy mdlosci.Moze chociaz taku pozytek z tego leczenia.Jest i drugi -poprawia sie moja anemia,jeszcze niemrawo ale ku lepszemu idzie,juz mam hemoglobine 11 czyli prawie,ze ok.Gorzej z zelazem bo jeszcze za malo.Mam nadzieje,ze i to sie poprawi.Pije sok z buraka moze od tego sie poprawia.
No i udalo mi sie Fuma napchac witaminami.Troche marudzil bo zieleniny nie lubi ale je jak go poprosilam.Tez mu zasmakowal burak i czesciej je.Nawet pic tez probowal i stwierdzil,ze ujdzie.
Na majowy weekend sobie robimy majowke i wyjezdzamy w okolice a moze mi wtedy wypadnie owulka to bedzie w sam raz.A jak przyjdzie pozniej to tez dobrze bo bedziemy wypoczeci i zgregenerowani.
Oby ten tydzien i bedzie z gorki.
A i jeszcze przypomniał mi się żarcik anegdotka z poniedziałku
Byłam wykupić antybiotyki a na tej samej recepcie miałam od razu tabletki anty. Pani aptekarka przestrzegała mnie że antybiotyki osłabiają działanie tabletek antykoncepcyjnych żeby uważać na ciąże
ha ha ha jak myślicie jakie mam szansę że zajdę w cyklu na antykach
Do pani się tylko uśmiechnęłam i kiwnęłam głową co jej będę mówiła że to najpiękniejsza rzecz jak mogłaby mi się przytrafić
Kochane, z gory Was bardzo przepraszam za moje marudzenie. Przepraszam, ze narzekam, wypytuje i martwie sie. Mam 15 milionow mysli na minute. No glupia jak but z lewej nogi. Wszystko przez ten test, co go zrobilam w Polsce. Trzeci z rzedu Pepino 10 z Auchan. Pierwsze dwa testy, ktore robilam bodajze w 12 i 14 dpo byly bardzo blade, takie same praktycznie. Wlasciwie na poczatku myslalam ze to negatywy. W niedziele (17 dpo) zrobilam kolejny, no i tez jedynie bladorozowy jest. Co prawda od razu widac bylo rozowawy paseczek, wiec tego bym przynajmniej negatywem nie nazwala... ale w tym dniu cyklu to juz chyba powinny te testy byc ciemnoczerwone, co?? Prawie tak jak kreska testowa??
Zerknelam w pamietnikach, ze np. Feska miala bete w 16 dpo na poziomie ponad 1000 UI. No a ja... Nie wiem co prawda ile mam, ale testy sikane cos mi nie ciemnieja, wiec o 1000 nawet nie marze...
I jeszcze ten progesteron taki niski... Jestem przerazona, ze jednak cos jest nie tak 
Sama juz nie wiem - isc jutro prywatnie na bete, czy starac sie opanowac i czekac na 28 kwietnia (na wtedy mam zlecona przez lekarza)? Jak myslicie? Jak ja wytrzymam do 5 maja do USG - nie mam pojecia.
Boze, oby bylo dobrze... Niech ta nasza Kruszynka przezyje, niech bedzie zdrowa. Na niczym innym mi nie zalezy. Jak na zlosc nawet brak jakichkolwiek objawow ciazowych, ktore ponoc sa indukowane przez bete i progesteron... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 17:43
Wpatruję się w ten mój wykres jakbym chciała go zaczarować... Magda lena pisała, że obstawiałaby owulkę u mnie 17dc. I w sumie jak się tak nawpartuję w tej mój wykres to jak dotąd to mogła wystąpić tylko tam. Może u mnie przez te hormony nie ma takiego diametralnego skoku? Serduchowania w tamtym okresie było sporo, więc hipotetyzując - gdyby wtedy właśnie była owulka, i gdyby wszystkie czynniki złożyły się do kupy to myślicie, ze test coś by wykazał? Wiem, że jak zwykle naciągam wszystko, ale to dla mnie bardzo dziwne, poprzedni wykres był jak z kosmosu a tym tylko jedno, niewytłumaczalne zawahanie temperatury. Bo inne skoki mogę wytłumaczyć alkoholem, po którym zawsze mi się tempka podnosi. Czy ja już dostaję w głowę? Czy zrobić test, tak żeby sobie głowy nie zawracać bez sensu?
Sprawdź swoje kosmetyki. Pożegnaj się z kosmetykami, które zawierają składnik zwany Butyl Benzyl Phthalates obecny w niektórych lakierach, pomadkach, błyszczykach oraz perfumach. Może on negatywnie wpływać na funkcjonowanie niektórych hormonów odpowiedzialnych za płodność.
Ehh... Jutro chyba zatestuje. Wiem wiem,mialo byc po terminie ale chyba zrobie przed. Maz ma wyjazd sluzbowy, wiec on wyjdzie z domu a ja pojde do lazienki... Chce miec to jakby z glowy. Bo mecze sie okropnie z kazdym odczuciem co to "pikniecie" moze znaczyc... No i w razie kreski bede miala czas na potwierdzenie z krwi przed poinformowaniem meza... Och, jakby bylo pieknie!
Musze sie wziac za siebie. Po zimie chyba mi sie przytylo. Zawsze bylam szczupla,nigdy nie bylam na diecie, nigdy nie musialam cwiczyc. Wczoraj przymierzylam sukienke z lata i moja skorka pomaranczowa na udach rozpastwila sie na calego. No, w koncu juz prawie 30tka na karku, juz nic nie bedzie za darmo... Caly czas odkladam cos, bo na wszystko nam wytlumaczenie-np pokoj goscinny mamy czesciowo urzadzony bo jak sie uda to zaraz trzeba bedzie zmieniac i tak tez tlumacze sobie ze nie bede zaczynac cwiczyc bo zaraz mam zamiar zaciazyc, a co jakbym juz byla w ciazy,nie, moze lepiej sie nie przemeczac- i tak cale zycie ukladam pod to dziecko, zmienie fryzure jak zajde, wyjedziemy na wakacje jak sie uda... Bez sensu to jest bo cale zycie mi przeleci a ja bede tylko czekac az sie uda... A pewnie sie nie uda, bo znajac zycie jutro zobacze jednego grubasa.
I tak sobie chodze po domu, mam obcislą bluzke, a ze jestem przed @ i dodatkowo opilam sie wody mam okragly brzuch i choc przez chwile moge wyobrazic sobie jak to jest...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.