Dziś dostałam telefon z Ovum czy chcemy o miesiąc wcześniej przystąpić do procedury bo zwolnił się wcześniejszy termin. Za tydzień w czwartek mamy wizytę i mamy dowiedzieć się szczegółów. Teraz jestem od 4 dni przeziębienia a trzeci dzień siedzę na zwolnieniu lekarskim w domu na lekach. Mam nadzieje że to nie będzie przeszkodą. Cieszę się bardzo że jest możliwość wcześniej zacząć działania. :-) :-) :-) Teraz tylko szybko wyzdrowieć. :-) :-) :-)

Efa83 Człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje 30 kwietnia 2015, 20:27

Dziś w nocy tak bardzo bolały mnie jajniki. Bolały tak, że czułam się jakbym miała znieść jajo, jak jakaś kura. Bolały aż tak, że leżałam i myślałam o tym, że zaraz wstanę wezmę Nospę i może przejdzie. Ale jajo chyba zostało zniesione, bo ból przeszedł.
Rano powiedziałam mojemu mężowie, że wiesz pasowałoby chyba żebyś się mną zajął, bo jajeczkowanie, ból jajników, niespanie w nocy i śluz, temperatura i takie tam. Choć już bez przekonania - przed 6 to śpię ja i moja wagina, a dodatkowo wiem, że i tak nic z tego nie będzie. Wiem, że po trzech latach mamy tylko 2% szans na naturalne poczęcie. Ale cóż - podchodzisz do tego seksu z założeniem, że trzeba, bo potem będziesz myśleć, że może by coś jednak zaskoczyło, a my nie próbowaliśmy.
I seks rano był...
Niestety doprawiony nutką rozpaczy i smutku, nie tylko z mojej strony. Wiem, czego mąż zadziałał, ale wiem też, że zrobił to tylko z tego samego powodu, o którym pisałam wyżej. I go rozumiem, bo on musi potem patrzeć na te 14 dni głupiej nadziei, zaglądania w majtki i wyszukiwania symptomów ciąży, której nie ma! Wiem, że tak czuł, bo na moje stwierdzenie - "kochanie, dziś rano kochaliśmy się, ale wiem, że ty już też nie wierzysz, że będzie coś z tego" - On tylko spuścił głowę.
Seks w dni płodne jest u nas zupełnie inny niż w dni niepłodne - pełen smutku, rozpaczy, lęku i zrezygnowania.
I ta myśl oraz reakcja mojego męża mnie poraziła.
Dlatego musiałam o tym napisać!

3 dzień cyklu.
Znowu czekaniee...
Już nie mam pomysłów co ile i jak się mamy kochać żeby wkońcu wyszło..

Brak pomysłów, brak siły, brak wszystkieog.. :( !

29 dzień Dominisia <3
W bez większych zmian. Pani położna mówiła, że Dominik wczoraj wieczorem został podłączony ponownie pod CEPAP bo się już męczył. Jednak i tak długo radził sobie sam.
Dziś od rana wspomagany. Odłączony na chwilę do kangurowania i później chwilę leżał bez wspomagania w cieplarce ale nie mógł zasnąć bo męczył się oddychaniem samodzielnym. Ale jak to mówi pani położna "ma jeszcze do tego prawo by wracać do wspomagania". Mimo wszystko jestem z Niego bardzo dumna, że tak dzielnie walczy!
Dziś też położna powiedziała, że najgorszy czas Dominik ma już za sobą - mam taką nadzieję <3 Wierzę mocno w to, że wszystko będzie dobrze - INNEJ OPCJI NIE MA !!
Jutro Dominik kończy już miesiąc - szybko ten czas mija. No i niedługo Dominik będzie miał badanie okulistyczne bo robione jest po pierwszym miesiącu. Boże czuwaj nad Dominikiem by badania dalej wychodziły dobrze. Boję się tych wszystkich kolejnych badań ale wierzę mocno w to, że będzie dobrze. Bóg czuwa nad Nami i Nam Błogosławi. <3 <3 <3
Dziś Synek też już miał ładniejszy kolor skórki był nawet różowy :)
Robi Bąbelek postępy :)
Położna mówi "oby tak dalej" i by Dominik teraz już ładnie przybierał na wadze i szybko poszedł do domu :) Mam nadzieję, że tak się stanie :)

Waga z dnia 29.04.2014 - 1180g :) rośnie Nam SYN <3
Zjadane mleczko - 24ml x 8 :)

A tak się dziś prezentował Nasz CUD :) kangurowany przez Tatusia <3

10xstoj.jpg


Kochane chciałam Każdej podziękować za każde ciepłe słowo i wsparcia. Dla mnie to bardzo wiele znaczy. Mógłby ktoś powiedzieć, że to tylko słowa..- ale dla mnie to AŻ SŁOWA. Słowa, które są cenne i wiele znaczą. Dzięki Wam czuję ogromne wsparcie. A to ważne w takich chwilach. Dziękuję i jednocześnie nadal proszę nie zapominajcie o Nas w modlitwie.

Dzieła Pana są PIĘKNE !! <3 <3 <3

Dostałam dziś wynik genetycznego badania kosmówki. Byłaby dziewczynka. Zdrowa.
To ze mną jest coś nie tak. Nie mam już siły...

muminka83 My 9 października 2015, 12:57

Kolejna wizyta za mną. Znowu jestem naładowana pozytywną energią. Jestem taka szczęśliwa.
Tym razem odwiedziłam swoją Panią doktor w ramach NZF by wykonać cytologię i posiew oraz uzyskać skierowanie na badania krwi. Poinformowała że może pojawić się plamienie ale mam się nie bać że to normalne i jutro już powinno być okey. Faktycznie wyjmując wziernik była krew i troszkę serce zaczęło mocniej bić ale ufam jej i skoro mówi że tak to tak.
Normalnie leczę się u niej prywatnie bo to dusza człowiek i bardzo empatyczna.
Przechodzę jednak do meritum sprawy. Nasza kochana kruszynka ma 126 gram. Nadal wygląda na dziewczynkę więc myślę że już mogę do brzuszka mówić Judytka.

Jestem taka szczęśliwa <3


No i stalo sie. Podchodzimy do ivf z programu rzadowego. Dostalam juz antyki od 2dc i mam sie stawic w drugim tyg brania. Z jednej strony chce zachowac zimna krew bo wiem ze jest tylko 40% szans, a z drugiej chce sie cieszyc ze mamy szanse... ze moje jajowody ominiemy i moze doczekamy sie z pomoca medyczna naszego potomstwa...
do tego ivf a nie icsi. moze to dobrze? Moze plemnik ktory sam, daj Boze, zaplodni komorke, bedzie tym jedynym, najlepszym, zwyciezca...?

pati87 kolejne starania, czy warto? 14 maja 2015, 10:58

wczoraj od przyjaciolki dostalam wozek 3w1, bo ona pow ze nie chce sie bawic w sprzedaz wozka i chce go oddac nawet komus obcemu, z checia go przyjelam chociaz w ciazy nie jestem niestety, a wozek bardzo ladny firmowy kosztowal okolo 2tys wiec szkoda zeby poszedl w obce rece

II faza cyklu - czas wspomnień i refleksji

Jak zaczęłam się badać dwa lata temu wszyscy patrzyli na mnie jak na wariatkę - "Bo trzeba cierpliwie czekać i się nie stresować", ale ja wiedziałam że jest coś nie tak- czułam to... I jak wyszły zaburzenia byłam z jednej strony załamana a z drugiej czułam satysfakcję :P

Staramy się 3 lata i szczerze dopiero od 3 miesięcy czuję prawdziwe wsparcie. Nie twierdzę że wcześniej tego nie chciał, tylko po pierwsze teraz jego zaangażowanie spełnia MOJE oczekiwania a tak naprawdę nasze indywidualne oczekiwania pokryły się ze sobą...

Wcześniej spinałam się na maksa w dni płodne - NO BO JAK ON MOŻE SIĘ ZE MNĄ NIE KOCHAĆ W TE DNI !!! Jak on może !!! Ile łez wylanych spazmów i żali gorzkich wylałam to moje. Aż się dziwię że moje łóżko jeszcze wodnym nie jest...

I kiedy doszłam do tego gdzie tkwił mój błąd i zmieniłam swoje nastawienie - nagle mąż jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - i ochotę ma większą, i przytuli i pocieszy...

Oni nie lubią jak się ich utożsamia z rolą reproduktora... Tyle lat kobiety walczą o to aby mężczyźni porzucili swą naturę zapładniacza, a my znów im to wpieramy do głowy...

Swoją drogą zastanawiałyście się kiedyś nad tym dlaczego facetom stoi zawsze nad ranem? Kiedyś z moim bratem - prowadząc rozmowy egzystencjalne o późnej godzinie siedząc na balkonie popijając drinka doszliśmy do konstruktywnych wniosków. TO pozostałość po czasach pierwotnych. Facetowi rano stało bo musiał zapłodnić przed wyjściem z jaskini żeby w razie czego - jakby zeżarło coś go w lesie pozostawił po sobie geny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 kwietnia 2015, 22:22

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 30 kwietnia 2015, 22:29

Za tydzień monit około 17, pewnie zobaczę piękny dominujący pęcherzyk i nakręcę się jak zwykle. Będzie to 15dc, 2/3 dni później owulacja i kolejny monit w 20 dc żeby nacieszyć oczy widokiem po pękniętym pęcherzyku. Jak co miesiąc liczę na to ,że w końcu się uda...

Dziś dowiedziałam się o ciąży mojej M. Kobieta po przejściach,straciła Smerfa w 7 tc i nareszcie jej się udało. Oby Maluch rósł i pięknie się rozwijał!

Ns początku mega się ucieszyłam,a później... Rozkleiłam się jak dziecko. Płakałam, pytalam mojego K dlaczego Nam się nie udaje. Czy to coś złego,że chcemy dać komuś życie, kochać na zabój, być wsparciem, opiekować się, tulić... Chcemy być tylko mamą i tata. Kiedyś usłyszeć te piękne słowa z ust Naszego Kociaka. Pragniemy swojej małej społeczności, rodziny! Chcemy tworzyć jedność ,cieszyć się sobą. To powinno się stać. Bez witamin, wspomagaczy, monitów,badań. A my nadal czekamy i tracimy siły. Smutne,a jakże prawdziwe. Nostalgia dziś wygrywa. Jutro nowy dzień, cały weekend razem więc musimy wziąć się w garść i wyluzować.

Czekamy na Ciebie Myszko. Coraz bardziej niecierpliwie... Mama i Tata.

Weekend majowy czas zacząć :) Troszkę luzu i alkoholu się przyda :)

Bergo Bergo - nowa ja 30 kwietnia 2015, 23:16

Dwa tygodnie. Tyle wytrzymałam. Dać znać co u nas, raz na kiedyś odezwać się... Przemyślenia mnie dziś naszły więc napiszę. Macierzyństwo- bardzo zaskakujące doznanie. Miałam pewną wizję, która na początku totalnie mi się rozjechała. Ale dziś jestem praktycznie w punkcie który sobie kiedyś tam wymarzylam. Przemuś jest słoneczkiem! Uroczym, przystojnym małym facecikiem, który nauczył się przytulać i całować, tak jak tylko dziecko potrafi- całą uślinioną buźką! Uwielbia tulić sie jednocześnie do mnie i do męża, nasza mała przytulanka- gadułka :) Ma dwie dolne jedynki i góra już w drodze. Raczkuje powoli, próbuje stawać. Potrafi sam dość długo się bawić albo przynajmniej spokojnie mi się przyglądać kiedy coś robię i opowiadam mu o tym. "Zobacz synku to jest ziemniak, obiorę go teraz, zjemy go na obiadek". Te piękne oczka śledzą każdy mój ruch, a z buźki praktycznie nie schodzi uśmiech. Ząbkowanie? Sama nie wiem czy marudny okres był z tym związany czy ze skokiem. Ale jakoś strasznie nie było, spodziewałam się gorszych scenariuszy. Większość bólu leczyło przytulanie i spanie z nami, raz paracetamol. Generalnie śpi dobrze. Zasypia sam o 20 lub trochę wcześniej, śpi do rana. Czasem rano to dla niego już 5:30 a innym razem 7 czy 8. Standardem jest 6:30.
Dni są poukładane, spokojne. Na ryneczku pełno nowalijek, słońce świeci, park się zieleni... To dodatkowo ładuje mi baterie. Dziś wybierając rzodkiewkę pomyślałam - Jak mi dobrze... Przecież jeszcze nie tak dawno temu siedziałam o tej porze przy biurku albo w sali konferencyjnej, zawsze z laptopem, zawsze "pod telefonem", w szpilkach, w żakiecie, rozwiązywałam jakieś "pilne problemy", robiłam durne prezentacje... i tylko tęsknie spogladałam w okno marząc o spacerze, o powolnym wybieraniu sałaty na ryneczku... A dziś to mam... Spaceruję całymi dniami, nie spieszę się, mój mały glonojad też lubi spacery, więc łazimy tak całymi dniami. Trochę w wózku, trochę w chuście. Czy za czymś tęsknię? Tak. Za rozpuszczonymi włosami i za szpilkami. :D :D :D Glonojad zawzięcie wyrywa mi włosy, "czesze" grzywkę, więc związuję je ciasno. A szpilki? Dobre przy biurku, ale na 15km spacery nie da rady :)
Nie jeżdżę na moto. Stoi u rodziców, a ja jakoś się boję. Skoki są wbrew pozorom bezpieczniejsze i to nie podlega "odstawieniu na bok". W lipcu startuję.

Malutek jest absolutnie przeuroczy. Te oczka, rączki, to przytualnie, wspólne poranki... Nie śpi z nami, ale rano po jedzeniu lezymy wszyscy w trójkę w łóżku. Jest radosny, pięknie się rozwija. Waży 8020g. Szczepienia znosi jak na razie bez zarzutu. Fajnie nam razem. Minęło trochę czasu i mogę ze 100% pewnoscią powiedzieć, że jestem zadowolona z obranej przeze mnie ścieżki macierzyństwa. Moja "metoda" czyli brak stosowania jakicholwoek teorii, konkretnych metod i przede wszystkim słuchanie siebie uważam za słuszny wybór. BLW, HNB, RB i inne "nowości"? To nie u nas :) U nas króluje jedna zasada- wszyscy powinnismy być szczęśliwi- nasz mały skarb ale również my- jego rodzice. Dlatego jeśli pojawi się kiedyś drugie dziecko to już z podniesionym czołem, bez wątpliwości, bez wkręcania się w poczucie winy, będę działać tak jak mi serce podpowie. Bo w relacji z dzieckiem to właśnie serce jest najważniejsze... :)
Pobudka tato!
https://www.youtube.com/watch?v=qjremI3p1WY

Gimnastyka smyka :)
https://www.youtube.com/watch?v=1Fs2TacyX1c

Alicja83 Strach 4 maja 2015, 13:16

Dzien Dobry

dzisiaj rozpoczelam 6 miesiac mojej wyczekanej i ukochanej ciazy.

do szczescia nie brakuje mi kompletnie nic, mam wsztsko, super meza, wmiare normalna prace (bez szczegolnego stresu) , kota w glowie mam wiec innego nie potrzebuje, mam naprawde wszystko.

Do rozwiazania ciazy pozostalo 133 dni to tak strasznie dlugo-niewiem jak sobie zorganizowac dni, dobrze ze chodze do pracy to czas jakos mija, postanowilam ze uszyje pare poszewek dla dzidziusia - wieze ze to nie bedzie strasznie skomplikowana akcja. Kwadraty i prostokaty napewno dam rade uszyc:)

Jednej rzeczy mi brakuje do 120% szczescia, dzieciatko mogloby rozpoczac kopac i przypominac o sobie to bym wiedziala ze cale dnie jest ze mna

Po ostatniej wizycie położnej - Zosia waży 3200. To byłby 39tc więc w sumie akrat :D

Z martwiących mnie rzeczy - trzyma uparcie główkę na prawo, nie bardzo daje się korygować, muszę ją zmuszać, żeby nie dostała przykurczu jakiegoś. Ulewa nosem, biedna :( Męczą ją dzisiaj kupki, nie chcą wychodzić. Chciałabym ją zmusić do leżenia na brzuszku i ćwiczenia główki, ale zaraz po tym jak zje nie mogę, bo uleje, a potem śpi.

Dzisiaj wpadła do nas rodzinka, poprosiliśmy kuzynkę na chrzestną, ciocia się smiała, że chyba biznes otworzą, bo ona ma 4 chrześniaków, wujek ma 4, a kuzynka teraz już 2 będzie miała :) A dopiero co ja byłam jej świadkiem bierzmowania :)

Mieliśmy jutro jechać nad morze - pogoda ma być do kitu więc nie jedziemy. Za to w sobotę przyjdą nowe meble do salonu :) Już się nie mogę doczekać, bo kanapę to mamy taką tragiczną...

Wkurzyłam się. Zamówiłam zdjęcia Zosi - zrobione w dzień narodzin - jeszcze nie przyszły, więc moooże w przyszłym tygodniu. Zamówiłam też chustę na allegro w piątek. Niby już wysłana, ale też jeszcze nie przyszła! A tak liczyłam, że już zaczniemy się chustować...

Mąż sobie zaprosił kolegów i siedzą i chleją piwo na dole, a ja jak taki sierot, siedzę ze śpiącym dzieckiem i sama już nie wiem czy mi smutno czy nie :/

A mała warczy przez sen :) Ostatnio w ogóle warczy: na cycka, na kupę, chyba mam małe wilczątko zamiast noworodka :P

"Mamo, chyba nie robisz mi kolejnego zdjęcia?!"
b94040c2c5c742c0med.jpg

21dc..ovu przesuneło ovulację na 18dc...ale nie wstrzeliłam się akurat wtedy z serduszkami i słabo to widzę..:( dziwny też śluz..przezroczysty...taki rozciągliwy ale tylko na 2 cm..na pewno nie jest kremowy..biały..nie wiem jak mam go zaklasyfikować..


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2015, 07:25

Lasencje wyjeżdżam na Majówkę!!! A już myślałam, że nic z tego nie wyjdzie! Wejherowo przybywam!

Możecie się śmiać, że ekscytuje się Wejherowem, ale jedziemy do znajomych, których nie widzieliśmy kilka miesięcy i zdążyłam się za nimi stęsknić. Ania i Patryk biorą ślub w przyszłym roku, a Jacek będzie ich świadkiem. Kuuurde strasznie chciałabym być na tym weselu z maluszkiem, albo z brzuszkiem :D

Postaram się zaglądać co się dzieje i jak działa grupa wsparcia ;)

Wesołej, wybzykanej w kosmos Majóweczki! Może będą z tego jakieś styczniowe bąbelki? ;)

EDIT - Miałyście kiedyś tak, że nie czułyście cycków? Moje są takie twardawe i napompowane trochę, ale jakby zdrętwiałe. Tylko sutki "czuję"....


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 maja 2015, 07:29

Tydzień 26
25+0

105 dni do terminu porodu.
5 dni do studniówki...

Zaczynamy kolejny tydzień. Przyznam szczerze, że ten tydzień jakoś mi umknął... Jeśli nadal tak będą znikały to nim się obejrzymy, pojedziemy na porodówkę hi hi hi hi

Na śniadanko świeży chlebek z milky way... Małemu smakowało jak nigdy, bo fika aż miło.

10 maja mam urodziny może sobie mój prezent wymarze?

dzisiaj już 7 dzień dupka i o dziwo żadnych dupkowych objawów! Przede wszystkim zawsze niesamowicie bolały mnie piersi, aż do samego okresu. A od wczoraj kompletnie nic! Może są nieco wrażliwsze ale na pewno nie nabrzmiałe i bolące. Widać każdy mój cykl z tym lekiem jest kompletnie inny i nie wyp0racuję żadnej reguły.

Gin kiedy widziałam go ostatnim razem kazał mi się odstresować i nie myśleć za dużo o badaniu prolaktyny i tsh, nie analizować wszystkiego i chyba mi się udało ;) jutro muszę pędzić po receptę bo leki na tsh już na wykończeniu a o prolaktynie i tsh całkiem zapomniałam i w któryś dzień muszę się wybrać zrobić sobie te badania ;) bo w zasadzie miałam je już mieć ;) no ale cóż, bez względu na to czy zrobię je tydzień później czy wcześniej to wynik będzie taki sam a przynajmniej się chwilę nie stresowałam...

Ryba1985 Po poronieniu... 1 maja 2015, 08:27

Przeżyłam rezonans :) wynik za kilka dni, ale przyczepiło się do mnie jakieś parszywe choróbsko :( Musiałam przyjąć antybiotyk - bardzo mnie to zmartwiło.
Poszukiwań pracy ciąg dalszy...
Aktualnie jestem bez szans na znalezienie pracy w zawodzie, więc muszę wziąć to co jest. Niewyobrażalne jest to, że nikt nie chce mnie zatrudnić, bo mam i tu cytuję: "za wysokie kwalifikacje na dane stanowisko". Ręce opadają. Byłam na 3 rozmowach i wszędzie słyszałam to samo. Oczywiście żadne z tych stanowisk nie spełniało moich 'wymagań', ale gdybym dostała pracę, to bym do niej poszła.
Za kilka dni zaczynam nowy cykl :) cieszę się bardzo.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)