Jakoś dziwnie się czuję nie umiem tego określić nawet niby nie mam siły i energii a jednak wszystko robię w tym samym czasie pobolewa mnie żołądek tak jakbym miała wzdęcie i jakby w jelitach na dole zalegało a przecież co dzień się wypróżniam mam do tego nerwa i czasem ryczeć mi się chce durne to
20 dzień cyklu .
Niby coraz bliżej a jednak daleko . 
Wytrwam ! A co! 
Dzisiaj pojechaliśmy do galeri na ciąg dalszy zakupów 
Uwielbiaaam takie wekeendy zakupowe bez ograniczeń 
Oby takich więcej. !
Wprost nie mogłam się napatrzeć na te malutkie ubranka 
Jeejjuuu chciała bym już je móc kupować

Mam nadzieje że za tydzień już będę mogła cieszyć się i szykować myśli na zakupy dla Bejbiii a nie dla mnie

CZEKAMY....
Zaczynam się dziwnie czuć jakby na owulacje, ale to za szybko. Chyba zaczynają się dni płodne. Temperatura zaczyna rosnąć, śluz dziś też się pojawił. Zaczęłam pić siemie lniane, żeby trochę pomóc mojej naturze.
szyjka opadła nisko....także ciąży brak, czekam na @, niestety moja faza lutealna jest w tym cyklu dłuższa niż zawsze, miałam zawsze po 11 dni a dziś jest 13 i być może jutro będzie @. Wykresów dalej nie mam, zobacze co administracja mi jutro odpisze. Jak dostane @ dzwonie do gin i umawiam się na monitoring cyklu...chyba to moja jedyna możliwość zajścia w ciąże, wtedy się udało w ten sposób to i teraz się uda:)
Edit: Dziś skok temperatury do góry...nic z tego nie rozumiem, @ brak, wykresy na szczęście wróciły:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2015, 10:31
9dc
Nadal plamię.. Sama nie wiem o co chodzi w tym moim cyklu.. Mam tylko nadzieję, że ten cykl nie będzie jakimś takim tasiemcem jak ten poprzedni.. Moje 23 dniowe cykle bardzo mi się podobają.. Staram się być spokojna i się nie zamartwiać.. Co będzie to będzie.. Zaczęłam ostatnio więcej się modlić.. Zawsze byłam wierząca i chodziłam do Kościoła.. Wtedy kiedy miałam ochotę i potrzebę.. Ostatnio czuję taką potrzebę częściej.. Staram się zawierzyć, że co ma być to będzie.. Rzadziej mówię o swoich planach, bo po co rozśmieszać Boga.. Może ten mój spokój płynie właśnie z modlitwy?? Nie wiem.. Niech ten spokój zostanie ze mną jak najdłużej.. Tylko nie za długo, żebym się doczekała :-p
Trzy dniowy kurs za mną.. Mam takie zakwasy, że jutro pewnie ciężko będzie się zwlec z łóżka.. A co dopiero na jodze i treningu, ale postanowiłam, że idę i mam nadzieję, że nic tego nie zmieni..
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 maja 2015, 21:57
No to mam konkretną fazę @ przyjdzie! Czuję to - znowu... Nawet nie wiem co mam pisać... Mam taka pustkę wewnątrz.. Chyba juz dłużej tak nie pociągnę. Jeśli tym razem @ powróci a we wtorek test pokaże negatyw to koniec ! Koniec walki! Juz mi się po prostu nie chce wyc w poduche! Poddaje się. Wyciągam białą pokojową flagę i zegnam wszystko co przypomina mi o nieudolnych miesiącach starań !
Koniec.
Jak miło kochane, że zauważyłyście 
Tak - moja mała Córeczka przyszła na świat prawie miesiąc wcześniej, tak jej się spieszyło, kilka tygodni przed rozwiązaniem niestety musiałam spędzić w szpitalu, bo łobuz chciał wychodzić jeszcze miesiąc wcześniej, ale udało nam się ją powstrzymać do bezpiecznego terminu i JEST! Cała i zdrowa, poród odbył się przez cesarskie cięcie, powoli dochodzę do siebie, Mała pochłania cały mój czas, ale jest to cudowny czas. Jak tylko mój Skarb da mi trochę odetchnąć to napiszę coś więcej, a tymczasem mogę śmiało stwierdzić - Macierzyństwo jest fantastyczne!

Kupilam testy owulacyjne robilam codzirnnie ok 15:30 i przez ostatnie 3 dni druga kreska ciemniala a dzisiaj? Nic. Nie wydaje mi sie zeby ostatni byl pozytywny ale juz sama nie wiem. Sutki delikatnie bardziej wrazliwe zobaczymy co powie jutrzejszy sikaniec :p
11 dc.
Piękny dzień
Niedziela 
Miałam ambitne plany żeby upiec ciasto dla mamy na imieniny, ale nic z tego nie wyszło. Złapałam lenia. Poza tym ona wkurzyła mnie wczoraj. Niespodziankę zrobiła nam teściowa, bo przyjechała wczoraj.
Nie wiem kiedy dziś zasnę, bo mną trzęsie od kawy którą wypiłam tam gdzie byłam we wtorek z mamą
Dziś zabrałam męża, siostrę, szwagra i "małego zwierza". Reakacja Nadii - bezcenna. Zanim wysiedliśmy a z auta zobaczyła te domki dmuchane to myślałam że się posika ze szczęścia a jej sie to zdarza. Obiecałam że wrzucę fotki więc tadam 



Wiadomość wyedytowana przez autora 14 marca 2017, 19:03
Juz myślę jak przebiegnie jutrzejsza rozmowa z nowym lekarzem ciekawa jestem co powie...ciekawa jestem czy na USG będzie widać juz cos więcej niż ostatnio...po wizycie jade na dwa dni do mamci będziemy robić gołąbki:-)
tak mi się chce miam miam
Ciąża rozpoczęta 18 kwietnia 2015
25dc 8dpo
Kolejny dzień. Lepszy niż poprzednie. Znowu obudziła się we mnie delikatna iskierka nadziei. Wstałam znowu z okropnym bólem piersi :/Nigdy wcześniej nie zauważyłam u siebie bólu piersi a teraz to już mam dość. W dodatku zgaga i uczucie nadchodzącej @ dają mi do myślenia chociaż ten wczorajszy test... Hmm... jeszcze tydzień ( dokładnie w niedzielę) do @. Mam nadzieję, że nie przyjdzie a mi w sobotę wyjdzie pozytywny test.
Tak sobie siedzę rano przy kawce i do głowy przyszedł mi plan jak bym chciała przekazać swojemu D. o ciąży, gdybym była. Kupiłabym mu bluzę a do kieszeni włożyła małe skarpeteczki albo buciki... A po chwili sobie myślę: "chwilunia, przecież u mnie jest bluza, którą sobie zamówił przez neta".
Przypadek czy przeznaczenie?
Czas pokaże. Przede mną ostatnie 7 dni niepewności a w głębi ducha myśl: "musiało się udać!"
Generalnie to mogłoby być tak że jak się nie zaciąży to w ciągu 2 - 3 dni przychodzi @ i starania na nowo. Ja nie wiem jak wytrzymam jeszcze 9 dni II fazy, a jest coraz gorzej.
A zaczyna się od tego że w moim organizmie przełącza się pstryczek i tak z energicznej, pełnej werwy kobiety staję się melancholijną, ociężałą, śpiącą babcią. Nie mam na nic siły, nie mam ochoty nikogo oglądać, z nikim rozmawiać, nic mi sie nie chce robić, najchętniej zakamuflowałabym się w pościeli i wstała razem z @.
No.
Wyświadczając jeszcze przysługę bratu, dwie mieściny dalej, błądząc w międzyczasie bo przecież nie tylko ja jestem nieogarnięta - przeleciał mi nad głową bocian.
Dawno nie widziałam bocianów, tym bardziej tak nisko i tak blisko mnie. I od razu mi się żaróweczka zaświeciła - że czy aby to juuuuż ?
A potem przypomniałam sobie o kiepskim nasieniu i obuchem w łeb sfajfczył mi się humor do wieczora 
Update mojego postanowienia o wadze. Jak będzie napisane to trudniej będzie podjadać kebaby i itp.
18.05.15 59 kg w dniu następnej @ (której mam nadzieje nie będzie), ok 14.06.15 mam ważyć 55 kg.
Tak, to były te pierwsze ruchy
na drugi dzień nic nie czulam, a w kolejnych dniach takie pojedyncze przed zasnieciem. Ale wczoraj to ta mała istotka brykala prawie cały dzień. Nie wiem czy skłoniło ja do tego moje leżakowanie czy pol zjedzonego królika czekoladowego. I maz nawet dwa razy się załapał i poczuł. Przyłożył głowę i aż się wierzyć nie chce, ale faktycznie jak mówił, że poczuł to się pokrywało z momentem jak ja poczulam.
Poza tym zamowilam bilety do Polski
no i cala jestem happy, chociaż to dopiero za ponad 2 miesiące. Mój entuzjazm jednak trochę ostygl po głębszych przemyśleniach...teraz ogólnie czuje się ok. Ale co będzie za te 2 miesiące. To jednak ok 7h na promie (na szczęście mamy kabinę, wiec może uda się zasnąć) i cala Polska do przejechania. Moj kręgosłup ledwo wytrzymywal w normalnych warunkach, a co się będzie działo w tak ekstremalnych jak ciąża...? Do tego lato, upały itp... Ale nawet to nie sprawia, ze przestaje się cieszyć wyjazdem. Nie ma co się oszukiwać - tesknie.
12 dni po domniemanej owulacji - powtórka z rozrywki, test idealnie negatywny
((((
Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2015, 14:59
11 tc
Kocich historii ciąg dalszy - czyli jak dobrze mieć chłopa strażaka.
W sobotę wszyscy rodzinnie w składzie: mój M, ja, Nieletnia, Kuzynka-bliźniaczka Nieletniej i jej mama - siostra M pojechaliśmy sobie na shopping i takie ogólnie rekreacyjne spędzenie popołudnia... A że jesteśmy wszyscy (no może poza M miłośnikami kotów) więc Kuzynka i jej mama przyjechały do nas ze swoim persiątkiem umaszczenia marki "Garfild" na co moje koty zareagowały z pewna dozą dystansu graniczącego z zazdrością... W końcu obrażone poszły na podwórko. Persiątko zaś zostało w domu kiedy to my wybyliśmy na miasto 
Wracamy po jakichś 4 godzinach - szukamy persiątka... Ja włączyłam telewizor i szykuję Nieletnim łóżko bo miały oglądać "Kota w butach" kiedy nagle słyszę ryk Nieletniej z łazienki "Maaaamooooo Bobster sie utopił w kiblu!!!!" Lecę jak oparzona, patrzę faktycznie - kupa kłaków leży w sedesie. Łapię to to a kupa kłaków zaczyna na mnie miałczeć i wołam do Nieletniej żeby nie płakała, bo Bobster żyje! I teraz zaczęła się mega akcja. Próba wydobycia Bobstera z kibla zakończyła sie niepowodzeniem ponieważ zahaczył łapka o jakiś element wewnątrz muszli więc mówie do Nieletniej wołaj tatę, M rozpalał w piecu w kotłowni i na nasze krzyki leci jak oparzony do domu. Wpada do łazienki, patrzy, przyjmuje ode mnie krótki raport taktyczny i przystępuje do działania. Najpierw odcina źródło zagrożenia czyli odpływ do kanalizacji, kolejna próba ewakuacji zakończona niepowodzeniem, dzwonie po siostrę M bo była u swojej mamy, a mojej teściowej po sąsiedzku
P wpada do domu z Nieletnią-kuzynką i szał - ona blada, dzieci płaczą, M demontuje kibel z Bobsterem w środku, śmierdzi szambem w całym domu... Ja sie do tej pory zastanawiam jak to sie stało, że ja tam wszystkiego nie obrzygałam - chyba adrenalina blokuje wymioty. W końcu Bobstera udało się ewakuować - trząsł sie biedny jak galareta - wykąpaliśmy go i owinęliśmy kocykami i razem z Nieletnimi leżał pod pierzyną i sie grzał. Potem P poszła razem z nim do mamy spać bo jakby wykitował niechcący to żeby dzieci nie widziały, Nieletnia-kuzynka miała spać u nas. Dochodzi 23 kiedy to Nieletnia kuzynka zażądała mamy więc P przyleciała w szlafroku i zabrała swoja Nieletnią... Masakra. Rano P dzwoni z raportem, że Bobster przespał noc bez ruchu zawinięty w dwa koce i położony przy grzejniku, wstał o 5, o 5:30 zgodnie z rozkładem jazdy zrobił kupę a teraz skacze jak szalony.
Ja do tej pory nie ogarniam jak on trafił do tego kibla... Jak mały persik który mieści sie w dłoni wdrapał sie po ceramicznej muszli??? Moja mam stwierdziła że wskoczył bo skakał jak myszoskoczek po meblach cały dzień...
Jeśli zaś chodzi o moje ciążowe dolegliwości jest coraz lepiej. Mdłości coraz mniejsze pawie rzadziej - nadciąga drugi trymestr
Tsh 2,30 niby w normie ciążowe jest do 2,50 ale moze jutro pani ginekolog powie ze powonnam obnizyc jeszcze najlepiej chyba mieć 1
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2015, 02:10
Brzuszek rośnie, w obwodzie magiczne 92 cm
. Waga też drgnęła, delikatnie do 69 kg (ale dzień później było znów 67,5). Ważne, że Mała rośnie, jest aktywna (czasami hiperaktywna) i wszystko z nią w porządku. Wg BBF zaczęłam 7 miesiąc, kiedy ten czas zleciał??. Robię w komputerze rachunek sumienia i w sumie brakuje nam już niewielu rzeczy. Wózek, łóżeczko z materacykiem i paczuszkę ciuszków odbieram od koleżanki w czerwcu, w lipcu po remoncie Alkowego pokoju od drugiej koleżanki bujaczek. Wanienka (najprostsza z Ikei) na samym końcu. Na razie mamy zagwozdkę dotyczącą koloru ścian w pokoju Małej. Ja bym chciała fiolet (lawendę, wrzos) a TŻ chce zieleń (ciepłą miętę). I nie ma porozumienia (no dobrze jakieś jest obojgu podoba się brzoskwiniowy
). Zaczęłam prać ciuszki Małej, śmieszne i takie wzruszające uczucie jak z pralki wyjmuje się takie maciupkie śpioszki i bluzeczki, pachną słodko dziecięcym proszkiem
. Jeszcze troszkę 
16+4
Może najpierw zacznę od weekendu. Staliśmy się właścicielami nowej pralki! Tak zbieraliśmy się jakoś i zebrać nie mogliśmy aż w końcu Tatusiek pojechał i kupił. Koniec kropka! Bardzo się cieszę, bo będzie co prać!
No, ale o pralce to właściwie taki miły akcent, właściwie ja nie o tym. Teraz męczy mnie jeden temat a właściwie dwa! Po pierwsze kiedy już pomyślałam, że mam mdłości z głowy, dziś moje dziecię przypomniało mi, że nie ma tak łatwo . Dziś w pracy po herbacie mnie ruszyło! No ile można, ja wiem, że nie mogę narzekać, że inne kobiety mają gorzej, ale tyle razy ile rzygalam w ciągu ostatnich trzech miesięcy to chyba w całym życiu nie rzygałam!
No i druga rzecz, która już kompletnie mnie rozwala. Może za bardzo się spieszę, albo co, ale od początku ciąży przytyłam tylko 900 gram. Może i by mnie ro wcale nie martwiło gdyby moja podstawowa dieta nie plegała na lodach i pączkach przeplatanych czekoladą z przerwami na normalne posiłki! Na pewno jeszcze utyję, zresztą myślałam, że do tej pory to bardzo dużo. Brzuszek jest widoczny, ale jak czytam "do tej pory powinnaś przytyć od 2.5 do 4.5 kg" to się martwię!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.