Siedze w domu i mysle, ze znowu organizm plata mi figle. Nie bede myslec tylko poczekam na termin @ i wtedy bede sie zastanawiac co dalej...

Zastanawiam się czy nie czas już na mnie...z kalendarzem, z pamiętnikiem, z ovu...

Ostatnio coraz mniej myślę o "normalnej" ciąży i staraniach. A coraz częściej o komórce dawczyni lub adopcji. Do ivf jeśli nam pozwolą to oczywiście będziemy nadal podchodzić. Ale nie mam już takiego parcia na ciążę jak kiedyś. W tym roku minie trzy lata jak się staramy. Wiem, dla wielu z Was to niedługo. Spora część osób stara się dłużej, jednak oni mają inną sytuacje niż my.

Wiem że nadal wierzycie że mi się uda, jednak ja tą wiarę już straciłam. Sytuacja z diagnozą endometriozy wyszła opiero w tym roku ale jest naprawdę beznadziejnie ;( Operację miałam w styczniu a już prawie wszyst Każda kolejna laparoskopia obniża rezerwę która i tak jest poniżej normy. Dla przykładu (znajoma z forum o endo w tamtym roku miała 2.4 amh, od tego czasu przeszła dwie laparoskopie i w tym roku poziom rezerwy wyniósł już 0.7 ng/ml). W tym cyklu na 200% nie było owulacji. Aż boje się dokonać ponownego badania, bo jeśli będzie poniżej 0.7 wylatujemy z ivf na nfz. A jeśli do września nie zdążymy z in-vitro niestety badanie trzeba będzie powtórzyć. Dobra koniec narzekań....

Na dzień dzisiejszy zawieszam moją "działalność" na ovu, jednak dalej każdej z Was kibicuje i będę zaglądać. haleczko123, pragnąca_dzidziusia, Lucy, Magic, Sandra89, Misiaaa, Viviana, Cynamonek30 dziękuje Wam za wszystko!!! :* <3 W razie potrzeby będziemy mieć kontakt przez pocztę na ovu, lub na fejsie ;). Do popisania! <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2015, 18:21

gabi544 moja historia 20 maja 2015, 18:21

Kolejne płaczliwe popołudnie. Jest mi tak ciężko na sercu, czuję, jakby ktoś mi je wyrwał... :(
NIe mogę zrozumieć, jak ludzie mogą być tak nieczuli... ;( Ok, rozumiem, nie każdy musi przeżywać moją osobistą tragedię, ale skoro kogoś to nie obchodzi, to po co zaczyna temat i jeszcze próbuje udowodnić, że to nic takiego, ze wyolbrzymiam. :( Niech się odpierdolą.. Mam dośc całego świata. Chciałabym zasnąć i zapomieć o tym wszystkim... :(


https://www.youtube.com/watch?v=sdBc6UX7JKs
Kochamy Cię Aniołku i tak bardzo, bardzo tęsknimy :( <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2015, 18:29

Moje wyniki z 3 dnia cyklu:
FSH 6,57 norma 3,5-12,5
LH 9,07 norma 2,4-12,6
TSH 2,01 NORMA 0,27-4,20
FT4 16,32 NORMA 12,00-22,00
FT3 5,43 NORMA 3,10-6,80
PRL 194,7 NORMA 102-496
CRP 0,24 NORMA <5,00

Wynik progesteronu z 25dc to 2,14 norma 5,3-86 O zgrozo!!! Jak w fazie postmenopauzalnej

Zalecenia lekarza jak na razie to Lutka od 16-25dc i później HSG

38 t 1 d

No niestety Agusia246 miała rację w swoim komentarzu. Proktolog nic nie pomógł:(
Okazało się że zrobił mi się zakrzep, mówię wam, ból masakryczny! Siedzieć się w ogóle nie dało, a wszelkie poruszanie się bardzo bolesne. Ryczeć mi się chciało. Lekarz chciał mi to naciąć, ot tak, od razu, na wizycie. Że niby po tym natychmiastowa ulga. Tyle tylko że byłam prywatnie, i na tę wizytę musiałam wybulić 150 zł, co nie jest mało, a za to nacięcie chciał prawie 400zł! No błagam tuż przed porodem mam naprawdę masę wydatków i perspektywa wydania pół tysiąca na tyłek to jakaś abstrakcja!
Zwłaszcza że zapowiedział że po nacięciu owszem ulga, ale podczas porodu niemal na bank się odnowi. Spytałam co będzie jak tego nie zrobię, stwierdził że może się zrobić ropień, ale możemy spróbować to potraktować jakimiś specyfikami żeby się rozeszło. No jasne że chciałam spróbować. Więc zalecił maść, którą i tak już się smarowałam, i nasiadówki z kory dębu, o której to korze huczy cały internet kiedy go zapytać o hemoroidy.
Więc zapłaciłam 150 zł za wiedzę którą już i tak miałam :/. Tak mnie ta wizyta i bezsilność sfrustrowały że płakałam całą drogę do domu.
A po powrocie dawaj tę korę. Okazało się że należy ją parę minut gotować, w efekcie robi się taki wywar ciemnobrązowy, który wygląda jota w jotę jak wywar z obierek cebuli do farbowania jajek na wielkanoc. I dokładnie tak wyglądałam, normalnie jak jajko! wyobraźcie sobie wielkie okrągłe babsko, z okrąglutkim brzuchem jak moczy dupsko w małej misce robiąc z siebie pisankę...;/
i ta frajda 3 razy dziennie.
Najważniejsze że pomogło. Nie od razu, ale powolutku, po paru dniach ból zaczął ustępować. W sumie od czasu do czasu dalej boli, ale jako tako zaleczona jestem, groźba nacinania się oddaliła. Powrócę do niej niechybnie po porodzie.

taka to przygoda na ostatnie chwile ciąży.

Doktorka która zapowiadała że jestem już taka niemal gotowa na poród zrobiła mi ogromną nadzieję, że to już! Że zaraz! Tymczasem dnie mijają i cisza. Ech...

No ale dobrze, Zosia miała przykaz poczekać do 19 maja do obrony.
I... Ha! Jestem obroniona!
Jestę MAGISTRĘ! :D:D:D:D:D:D:D udało się, jest 5 na dyplomie:D
Było okropnie stresująco, wiadomo pytania, potem bardzo miło, bo jednak podołałam z odpowiedziami, potem zachwyty że o będzie córka, o Zosia, o jakie ładne imię...:P
i już.
Hurra!

W każdym razie po obronie ostatnie wizyta u ginki, ja z nadzieją że po tych stresach to ja już co najmniej mam rozwarcie na 3 cm i lecę rodzić, a tu nic. W sumie od ostatniej wizyty nic się nie zmieniło, Mała jest tylko jeszcze niżej.
I ma 3.400 kg.
A my z Mężem: -COOOO?!?!?!
Pani przestraszona -a ile było ostatnio?
A my że 2.500!
Na co ona, że rzeczywiście to jest niemożliwe. Pomierzyła jeszcze raz dokładnie i tłumaczy, że główka jest tak nisko, że moje kości już bardzo przeszkadzają mierzyć,
więc uważnie zmierzyła jeszcze raz i wyszło 2.950. No już lepiej. Ale dla mnie to i tak mega dużo - pól kg w dwa tygodnie?

Zosiuniu kochanie chodź tu już do nas!
Tu jest fajnie! serio. Czasem jest słońce, czasem deszcz, ale wszystko to Ci się spodoba.
Cała rodzina nie może się już Ciebie doczekać!



Wiadomość wyedytowana przez autora 25 maja 2015, 13:41

A brzusio 12tyd 5dzień :-*

15c19347b748b379m.jpg
b8b3a0bb68ea2d01m.jpg
12113de966bb242am.jpg

Ku przestrodze - jeśli uda mi się kiedykolwiek zajść w ciążę, obiecuję sobie, przysięgam sobie, zaklinam się! że pójdę na L4 i będę leżeć tak szybko, jak tylko będzie to możliwe, najlepiej od 1 miesiąca, nie będę się forsować już od pierwszego potwierdzenia ciąży. Zaakceptuję to, że w domu jest nieposprzątane, nieugotowane, nieuprane itd. Przez kilka mcy w życiu można mieć to w dupie albo zrzucić wszystko na faceta.

Historia Lenuś mnie dziś zmiażdżyła :( nie znam dziewczyny, gdzieś kilka razy przewinęły mi się jej wpisy na forum i tyle, ale współczuję jej z całego serca :((((

Nie byłabym sobą gdybym nie myślała i nie wychylała się hen do przodu z tymi moimi myślami... a jakże mogłoby być inaczej... Sprawdzam klasówki, nerw mnie bierze, dzieciaki się nie uczą i dumam, ciekawe czy moje dziecko byłoby tak dopilnowane. Wszystko miało odrobione, napisane, przyniesione, nie spóźniało się do szkoły. W ogóle ciekawi mnie to jaką byłabym matką, tego nie jestem sobie w stanie wyobrazić. Nie potrafię. Hm... na pewno okazywałabym dziecku ogrom uczuć, miłości...chciałabym żeby czuło się bezpiecznie, a przede wszystkim poświęciłabym masę czasu na wspólne przebywanie, zabawę, rozmowę. No ciekawe jak to by było... Oj Alusia uwielbiam twoje marzenia :D Pamiętaj... nie rozśmieszaj Pana Boga.

Lubię, zresztą nawet nie wiem jakiego użyć określenia, lubię, czy na swój sposób 'kocham', czy darzę sympatią te swoje szkolne dzieciaki. Każdy z nich wnosi coś innego. Każdy z nich ma inny charakter, inne upodobania, widać tę różnorodność, widać też co dziecko wynosi z domu, jakie wartości, kulturę, zachowanie... Nie zdążyłam dziś wejść, a już mnie zalali masą pytań i propozycji na wystrój kącika. Wylosowali Grecję i z tym krajem ma się wiązać wystrój klasy z okazji tygodnia europejskiego. Ciekawe jak im pójdzie z dwiema innymi konkurencjami. Muszę im trochę pomóc. Pewną wizję z tym wystrojem mam, chcę też żeby to oni mieli w tym swój duży wkład. Zobaczymy co z tego wyjdzie za półtora tygodnia.

Z nowym cyklem czuję się o wiele lepiej. Ciekawe do kiedy?

Ostatnie podrygi mojej pracy magisterskiej. Dopisuję ostatnie 3 strony i nanoszę poprawki,a w piątek drukuję, oprawiam i zanoszę do podpisu :) Uda nam się wszystko w terminie, z tego wynika :)

Z rzeczy ciążowych, wszystko ok :) Co jakiś czas mam wrażenie,że coś tam mi się rusza, czuję jakieś takie bulgotki i bardzo chcę wierzyć,że to mój synek daje mi znać o sobie :) Adrian ma ostatnio większy przypływ czułości w kierunku naszego dziecka,co mnie absolutnie rozczula. Często głaszcze mój już spory brzuszek,a wczoraj jak wyszłam z łazienki tylko w bieliźnie i zobaczył mój brzuch bez ciuchów,od razu się do niego przytulił i zaczął całować :) Przyłożył też ucho i nasłuchiwał. Zapytałam go, czy coś usłyszał i potwierdził,ale stwierdził,że nie wie,czy to dziecko czy moje flaki :D Jest słodko w każdym razie :)

Cały czas myślę o grupie moich znajomych - i tych w realu, i tych na ovu/belly - którzy mają jakiś problem z poczęciem i jest mi zwyczajnie, po ludzku przykro..Takie to niesprawiedliwe, jest tylu ludzi,którym powinno się dzieci odebrać,bo rodzice zwyczajnie zatruwają je tylko swoimi toksynami,a ci którzy by życie za nie oddali,nie mogą albo mogą z jakimiś przygodami...smutne to...:/

Marlena Szukając motyla. 20 maja 2015, 21:12

Jejku jak dawno mnie tu nie było...
Ale mimo upływu czasu, u mnie sytuacja pozostaje bez zmian.
Chwilowo jednak odpuszczam, żadnego latania po lekarzach, mierzenia temperatury. Nic a nic.
Niedługo sierpień i znowu pielgrzymka. Fotograf by się przydał. Śmieszne to wszystko bo w zeszłym roku powiedziałam kierownikowi (który zna moją sytuację) że w 2015 roku nie idę bo będę w ciąży. Myliłam się, jednak pójdę.
Ale od września zacznę chodzić na monitoring, brać clo. Zobaczymy jak to będzie.
Pomyślałam ostatnio że daje sobie rok, w tym czasie może strych trochę ogarniemy tak by można było w nim mieszkać. I jeśli w ciągu roku się nie uda to zacznę myśleć o adopcji, a raczej zacznę ją załatwiać. Nie wiem jeszcze co na to Łukasz, ale na niego to najwyższa pora na dziecko więc myślę że się zgodzi. Choć jeśli jeszcze przez rok miałoby nam się nie udać to chyba zwariuję.
Na razie więc odpuszczam starania. W sumie chwilowo nie mam czasu na nic. Praca mnie denerwuje, moje kobiety w domu doprowadzają do szału. Dzięki Ci Panie Boże że na strychu będę mieć własną kuchnie, tylko dzięki tej myśli jakoś udaje mi się wytrzymywać w tej wspólnej.

Chyba zaczynam popadać w paranoję - chce mi się ryczeć na reklamach, a teraz co druga reklama ma w sobie tekst związany z dniem matki ehhh. Dobrze, że rzadko oglądam telewizję. Po fazie, że to wszystko nie ma sensu, że po co ja biorę te leki, skoro i tak nam się nie uda, pomału zaczyna wracać wiara, że będzie dobrze. Chociaż jestem już tym wszystkim zmęczona. Ostatnio załamka góruje u mnie nad optymizmem. Coraz bardziej czuję, że potrzebuję wolnego, że muszę się zdystansować, a najlepiej zrestartować. Czerwcu przybywaj!!!!!!

14dc

Wczoraj poszłam spać w opakowaniu, nie miałam siły się rozebrać. Obudziła mnie o 5 burza. Zmierzyłam temp., przebrałam piżamę i poszłam dalej spać. Przytułałam mocno męża bo błyskało się i grzmiało.

Wczoraj byłam na monitoringu. Wyczekaliśmy się ponad godzinę. Na końcu gdy zostaliśmy my i jakaś dziewczyna to okazało się że mnie nie ma na liście. Ale poprosiła mnie. Okazało się że czytała mnie dużo wcześniej niż byłam umówiona i wykreśliła. Pytała dlaczego sie wcześniej nie upominałam. Zamieszała jej babka która przyszła 2h wcześniej. Przepraszała mnie przez całą wizytę i na koniec nie pozwoliła mi zapłacić :) Tak jak myślałam teraz pęcherzyk 17 mm w prawym jajniku. Endo bodajże 8. Owulacaj piątek-sobota.

Na koniec upomniałam się o receptę na duphaston bo mam brać od poniedziałku przez 7 dni. Powiedziała że jak nie wyjdzie w tym cyklu to mogę od kolejnego brać całą tabletkę clostilbegyt bo biorę pół ze względu na masę ciała. Z tej połówki rośnie 1 pęcherzyk, z całej mogłyby być dwa albo więcej. Boi się o to że ciąża bliźniacza dla mnie mogłaby być niewskazana. Ma rację bo przy moich niecałych 44 kg to mogłoby mnie to złamać :D


Jutro z rana wyjeżdżamy do Krynicy! :) Pogoda oczywiście sie zrypała, ale nic nam nie straszne. Kurtki przeciwdeszczowe spakowane :) Pospacerujemy trochę, pozwiedzamy a w piątek popołudniu jedziemy do Nowego Sącza do rodziny męża. Ma tam swoją chrześnicę u której nie byliśmy na urodziny a teraz jeszcze dzień dziecka się zbliża. Oczywiście oprócz chrześnicy(7 lat) jest jeszcze jej siotra (4 lata). Kupiliśmy dla nich piżamki - bardzo fajne bawełniane z krótkim rękawem. Zrobiliśmy takie paczki - piżamka, płyn do kąpieli, gumki do włosów, spinki różnego rodzaju, opaski, tic-taci, czekolady, żelki, perfumy Violetty i jeszcze jakieś słodycze. Chyba będzie, nie? :) No a tej straszej ojciec chrzestny dorzuci 50 zł na urodziny. Niech sama sobie coś kupi, bo z zabawek nie wiem czym się może bawić, a Monster High mnie przeraża i nidy tego nie kupie.

Nie lubię tam jeździć. Obok siebie mieszkają bracia - bracia taty Łukasza, którzy nie odzywają się do siebie. Nie rozumiem tego, ale trudno. Oczywiście będą pytania: Kiedy planujecie dziecko, a może już? Itp. Jakoś trzeba to zlać. A myślałam że jak tam pojedziemy to już będę w ciąży... Życie... ;)

W poniedziałek zakończyliśmy nowennę do św Jana Pawła II. Wierzę że nam pomoże :) Ignacy i Józef nie mieli takiej mocy. Kolejna będzie chyba do św Rity albo pompejańska :)

Aaaaa!! Najważniejsze!! Zrobiłam refleksy!! Haha :D Wstałam chyba lewą nogą i zrezygnowałam z nich, ale jak przyjechaliśmy do mojej fryzjerki to dałam się namówić. Jestem zadowolona :) Mąż tez mówi że mi pasuje i ładnie wyglądam. Trochę mój ciemny łeb sie rozjaśnił :) Może mózg też :P Jak zrobimy jutro jakieś piekne fotki to wrzucę i pochwalę się nowym kolorem :)



Releaseme Walka o JUNIORA 8 marca 2016, 14:20

testy oczywiście negatywne :)
czego się spodziewać


chciałam tylko życzyć wszystkiego, co najlepsze wszystkim kobitką z okazji DNIA KOBIET!! :D

Nie będę dużo pisała. Powiem tylko jutro jadę do kliniki :)
7e476593e358918cmed.jpg
Jest super :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2015, 21:52

A to majowy spacerek :-)
4e936922c7e9039bm.jpg

Kolejne wyniki badań - antykoagulant tocznia:

05-05-2015
Nazwa badania
PTT-LA
Wartość
35,1
Jednostka
sek
Norma
31,4 - 43,4
W normie

LA1
38,1
sek
30 - 43
W normie

Wynik
ujemny

Wczoraj miałam mieć dwie wizyty lekarskie, ale przez kolejne rozkopane ulice w moim cudownym mieście droga zamiast 15 minut zajęła mi 45 i spóźniłam się na wizytę u tej obleganej pani doktor, którą poleciła mi koleżanka :( Przesunęli mi ją dopiero na lipiec, wcześniej nie było terminów :(
Wizyta w poradni ginekologiczno-położnieczej przy szpitalu okazała się absolutną farsą. Gdyby nie to, że dostałam skierowanie do poradni genetycznej na NFZ (wcześniej miałam z Luxmedu, więc musiałabym płacić), byłaby to kompletna strata czasu. Chciałam się dopytać o to, jakie badania mogłabym zrobić na NFZ, bo jak podliczyłam, ile musiałabym wydać na wszystkie badania, to wyszło mi, że w tym miesiącu mnie nie stać :/ No i dowiedziałam się, że żadnych badań mi w tej przychodni nie zrobią, bo podobno wszystko mi zlecą w poradni genetycznej. Taa, jasne. W końcu spytałam, czy na bakterie i wirusy też mają mnie badać w poradni genetycznej (mam już te badania zrobione, ale zaciekawiło mnie, co w ogóle by mi przysługiwało) i dowiedziałam się, że nawet TORCH nie zrobią póki nie jestem w ciąży... No ręce opadają, to na co idą te wszystkie grube pieniądze na składkę zdrowotną z mojej pensji???

W przyszłym tygodniu mam wizytę w poradni genetycznej, zobaczymy czy tam w ogóle coś zrobią, bo wiem, że na kariotypy nie ma zapisów do sierpnia. Masakra.

W przyszłym tygodniu kończy mi się OC samochodu, a do tego muszę oddać autko do mechanika przed przeglądem, bo coś podejrzewam, że w obecnym stanie go nie przejdzie... A muszę jeszcze wyrobić nowe prawo jazdy i dowód rejestracyjny :( Badania do prawka kosztują 200 zł... I skąd mam do tego wziąć kasę na badania przed kolejną ciążą?

Generalnie od ponad tygodnia jest źle z moją psychiką. Wiem już na pewno, że z pracy mnie zwolnią, powinnam tylko pokończyć swoje projekty, ale od tygodnia nie mogę się za nie zabrać, odrzuca mnie od komputera jak tylko widzę coś związanego z pracą. Codziennie płaczę, z byle powodu. Mój mąż mówi, że powinnam przyspieszyć załatwianie zwolnienia lekarskiego, bo martwi się, że moja depresja się pogłębia i wymyka spod kontroli. Moja mama też zaczęła mówić, że mam nie wysyłać teraz żadnych CV, tylko dać sobie parę miesięcy luzu i odpoczynku, bo nie wyrobię psychicznie. 2 poronienia i utrata pracy to jednak jak się okazało za dużo naraz... Mam umówioną wizytę u psychiatry na 10 czerwca...

28dc 10dpo


Na 99% cykl stracony... Co tu dużo mówić...

44/100 co za bzdury...


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2015, 05:05

Zosia88 M + K =... 21 maja 2015, 07:09

Ciąża rozpoczęta 24 marca 2015


No i stało się...Dwa pozytywne testy i wczorajsza wizyta u lekarza potwierdziła w 100% to o czym od dawna marzyliśmy z Moim K...:) JESTEM W CIĄŻY!!! :) Trochę mi szkoda opuszczać OF bo lubiłam czytać niektóre pamiętniki ale na pewno będę odwiedzać swoje ulubione historie :) Trzymam kciuki za wszystkie starające się przyszłe mamy :) Pamiętajcie! Wam też się uda :* Trzeba tylko wierzyć! :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2015, 07:14

6t4d

Wczoraj na USG zobaczyłam serduszko. Poryczałam się na leżance, a lekarka prawie ze mną.
Ufff :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 21 maja 2015, 07:15

triste Hope 21 maja 2015, 07:41

Niby podchodzę do mierzenia temp bez stresu ale mój organizm chyba jednak stresuje się bo zamiast budzić się razem z budzikiem budzi się o godz/dwie wcześniej i za każdym razem temp jest z innej godz :/ w sumie nie zależy mi na dokładnym wyznaczeniu owulacji (oczywiście przydałoby się) bo nie jest ważne kiedy była, liczą sie tylko dwie kreseczki ;) dobrze że w kolejnym cyklu mamy wyjazd wakacyjny, termometr zostaje w domu :P

Od wtorku cały czas dokucza mi prawy jajnik, od kilku cykli czulam jedynie lewy, może miał długą przerwe i teraz pokazuje na co go stać? Oby tylko wypuścił jajeczko ;) ale nie będę wypatrywala dwóch kresek na teście, będę czekała na @ jak nie przyjdzie uciesze się, a jak zjawi się to na urlopie sobie to odbije ;)

Teraz wypatruje skoku temp, mam nadzieję że to nie będzie cykl bezowulacyjny, w końcu nie chcę brać luteiny aby spr jaką mam temp bez niej. Jeśli jednak nie zobaczę skoku do 20dc to chyba ja wezmę na wywolanie @.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)